Reklama

„Czułem się zawsze Polakiem”

Niedziela Ogólnopolska 9/2006, str. 20

Podczas Mszy św. w Oświęcimiu, obok ogrodzenia okalającego Żwirowisko przy obozie koncentracyjnym Auschwitz, 1988 r.
Grażyna Regiewicz

Podczas Mszy św. w Oświęcimiu, obok ogrodzenia okalającego Żwirowisko przy obozie koncentracyjnym Auschwitz, 1988 r.<br>Grażyna Regiewicz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie dał się złamać, choć wielokrotnie próbowano.
Obce mu były kompromisy, choć takie mu składano.
Nie po drodze mu było z narzuconą władzą,
choć próbowano go do tego przekonywać.
Nie uległ dyktaturze ani presji opinii publicznej.
Posłuszny był jedynie Ewangelii i Kościołowi.
Tadeusz J. Regiewicz

„Życia nie zmarnowałem...”

Reklama

Z ks. Adolfem Chojnackim, który ku mojej radości zgodził się na spotkanie, rozmawialiśmy kilka godzin, ale dopiero pod koniec spotkania pojawiły się tematy, o których chciałoby się więcej powiedzieć. Nie było, niestety, już okazji, nie licząc paru krótkich spotkań, kilku zamienionych zdań, serdecznych uścisków dłoni.
W 2001 r. ks. Adolf Chojnacki odszedł do Pana. Został pochowany na cmentarzu w swym ukochanym Juszczynie. Został po nim ten krótki wywiad, trochę zdjęć i wielka pamięć w sercach setek ludzi, dla których, szczególnie w najcięższych czasach stanu wojennego, był niezawodną podporą i przyjacielem.
„To, co robiłem - zwierzył się wówczas mój rozmówca - gromadziło zawsze wielu ludzi serdecznych, oddanych sprawie. To dawało mi siłę, a sylwetkę człowieka stwarza przecież rzeczywistość, z którą się mierzy. Ja byłem w permanentnej opozycji do systemu komunistycznego od 1945 r. Czasy PRL zawsze oceniałem jako kontynuację okupacji - zamieniono jedną na drugą”.
Zapytany o to, czy zmieniłby coś w swoim życiu, powiedział: „Czułem się zawsze Polakiem. Jako Polak i równocześnie polski ksiądz uważałem, że powinienem robić to, co robiłem. Narażałem się niejednokrotnie, ale czyniłem to z obowiązku kapłańskiego i dlatego, że jestem Polakiem. Życia nie zmarnowałem, nie przegrałem, a gdyby przyszło mi je powtórzyć, nic bym nie wykreślił z tego, co było. Szedłbym tą samą drogą, którą szedłem, chociaż nie wiem przecież, co mnie jeszcze czeka”.

Zaczęło się w Bieżanowie

Osoba ks. Adolfa Chojnackiego stała się znana nie tylko na południu Polski w latach osiemdziesiątych, kiedy to w lutym 1985 r. jako administrator parafii Bieżanów Stary (dzielnica Krakowa) przyjął do siebie i otoczył duszpasterską opieką głodujących „w obronie Kościoła, przeciwko szkalowaniu kapłanów i więzieniu ludzi za przekonania”. Była to wspólna inicjatywa Anny Walentynowicz i KPN-u, która miała trwać zaledwie kilka dni. Nie znaleźli parafii, która by ich przyjęła, i przyszli do niego. Nie odmówił i razem z Anną Walentynowicz, mimo wielu nacisków, szykan i esbeckich prowokacji, wspierał głodujących przez 194 dni. W proteście uczestniczyło rotacyjnie 378 osób z całego kraju, od Białegostoku po Szczecin i Wrocław. Głośne stały się odprawiane tam przez niego Msze św. za Ojczyznę, które kontynuował również po przeniesieniu do maleńkiej parafii Juszczyn. Cały niemal czas w atmosferze esbeckich szykan i - jak się później okazało - planowanego zamachu na jego życie. Przypadek sprawił, że w miejscu, gdzie „nieznani sprawcy” czekali na wracającego do parafii księdza, pojawili się kolędnicy...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Juszczyńskie Msze św. za Ojczyznę

Reklama

Juszczyn, do którego na wyraźne żądanie władz państwowych został przeniesiony, miał być parafią gdzieś na końcu świata, a po niedługim czasie stał się centrum pielgrzymek z całej niemal Polski na organizowane tam przez ks. Chojnackiego Msze św. za Ojczyznę. To, co narodziło się w Bieżanowie, odrodziło się w Juszczynie - maleńkiej wsi koło Makowa Podhalańskiego. Do dzisiaj świadectwem tych Mszy św. i atmosfery, w jakiej były odprawiane, są tablice na juszczyńskiej dzwonnicy. W parafii w Juszczynie narodziła się też ponownie przedwojenna organizacja „Strzelec”. Częstym gościem bywał tam Leszek Moczulski, tam też miał miejsce kongres południowych obszarów KPN. Okolicznością, która doprowadzała do pasji służby specjalne i milicję, był fakt częstego zatrzymywania się na maleńkim przystanku kolejowym Juszczyn pociągów pospiesznych jadących do Zakopanego. Wiadomo wtedy było, że w kościele odprawiona zostanie kolejna Msza św. za Ojczyznę. (...)

Zawsze był nieprawomyślny

Rabka była pierwszą parafią, do której przyszedł jako młody wikary. Były to czasy, kiedy zarówno proboszczów, jak i wikarych zatwierdzały władze państwowe. Rozmowa kwalifikacyjna z „wyznaniowcem” zakończyła się krzykiem i po raz pierwszy, ale nie ostatni, wyrzuceniem go za drzwi. Na pytanie bowiem: Czy będzie nakłaniał chłopów, aby wstępowali do kołchozów - odpowiedział odmownie. Wtedy też usłyszał, że będą go mieć na oku. Słowa dotrzymali, bo proboszczem został dopiero wtedy, gdy przestał obowiązywać przymus zatwierdzania nominacji proboszczowskich przez władze. Przez cały czas deptali mu po piętach, bo też problemem dla nich była jego stała zasada poruszania w kazaniach spraw społecznych. Niemal w każdej homilii nawiązywał do tego, co się działo. Po dwóch latach przeniesiono go na rok do Poronina, potem do Białej koło Bielska. Tu był tylko pół roku, bo znowu naraził się partii, gdy w kazaniu na terenie szpitala opowiedział się zdecydowanie przeciwko aborcji. Kilka kobiet wycofało się wtedy z zabiegu, a trzeba pamiętać, że był to okres świeżo wprowadzonej przez Gomułkę liberalizacji aborcji. Odebrano mu prawo nauczania religii w szkole i spowodowano usunięcie z Bielska. Po półrocznym pobycie na parafii w Kozach k. Bielska przez cztery następne lata pracował jako wikariusz w Chrzanowie. Cały czas były donosy na jego nieprawomyślny stosunek do PRL, wzywano go do UB na rozmowy, proponowano współpracę, szantażowano. Wyrzucano go za drzwi, a gdy w okresie szczególnie niechlubnej akcji komunistów, pod nazwą bodaj Parafia pierwszą linią walki z Kościołem, odczytał na dwóch Mszach św. list protestacyjny księży, byłych więźniów obozów koncentracyjnych, do Cyrankiewicza - wybuchła prawdziwa bomba. Wyszedł z tego cało, ale proboszcza wzywano z tego powodu wiele razy na UB. „Trzymał się dobrze, to był dzielny człowiek” - wspominał ks. Chojnacki.
Ważnym etapem w jego życiu była funkcja administratora parafii w Bieżanowie Starym. Tu przeżył drugą wizytę Ojca Świętego w Polsce, angażował się w Solidarność wiejską, w nielegalną poligrafię, pracę z młodzieżą studencką. Potem był stan wojenny - choinka opleciona drutem kolczastym i od świąt Msze św. za Ojczyznę. Regularne wzywania na bezpiekę i do KW. Nasyłano ludzi, rozbijano szyby, szerzono na jego temat fałszywe pomówienia, na murach wypisywano: „Chojnacki rozpustnik, pederasta” itp. Niezwykle doniosłym epizodem z pobytu w Bieżanowie, który go - jak mówił - ogromnie ubogacił, był protest głodowy, po którym został przeniesiony do Juszczyna. Tu po raz pierwszy został proboszczem, władza już nie miała nic do tego. Potem był jeszcze kilka lat poza Ojczyzną, wśród Polaków na Ukrainie i w Rumunii.

Politykę oceniać Ewangelią

Na pytanie, czy Kościół powinien zajmować się polityką, ks. Chojnacki stwierdził, że ma prawo i obowiązek oceniania polityki; a to sprawia, że musi się z nią bezpośrednio stykać. To zaś spowoduje jego krytykę, lecz biada Kościołowi, gdyby go nie krytykowano z tego powodu. Jeśli go krytykują, to znaczy, że Kościół robi to, co powinien: nie politykuje, ale politykę ocenia według Ewangelii.
Ks. Adolf Chojnacki zrobił na mnie wrażenie osoby delikatnej i nieśmiałej. Mieszkał bardzo skromnie w Domu Księży im. Jana Pawła II w Makowie Podhalańskim. Poprosił o to po powrocie z Ukrainy - chciał dać miejsce młodszym. Uzgodnił z Księdzem Kardynałem, że w każdej chwili podejmie obowiązki spowiednika w jakiejś parafii.
W okresie nagonki na obecność krzyża na terenie Żwirowiska w Oświęcimiu poproszono go, aby raz jeszcze pomógł i objął funkcję kapelana Przymierza na rzecz Obrony Krzyża Papieskiego na Żwirowisku w Oświęcimiu. „To - jak stwierdził - trudna misja, ale dla mnie bardzo cenna”. Uważał, że powinien tam być.

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Müller: tylko trwając w łonie Kościoła Bractwo św. Piusa X może walczyć o prawdziwą wiarę

2026-02-21 11:59

[ TEMATY ]

Kard. Müller

Karol Porwich/Niedziela

Kard. Gerhard Ludwig Müller

Kard. Gerhard Ludwig Müller

„Jeśli Bractwo św. Piusa X chce wywrzeć pozytywny wpływ na historię Kościoła, nie może walczyć o prawdziwą wiarę z zewnątrz, z dala od Kościoła zjednoczonego z papieżem, ale tylko w Kościele, wraz z papieżem i wszystkimi prawowiernymi biskupami, teologami i wiernymi” - stwierdza w swoim komentarzu emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gerhard Ludwig Müller. Odnosi się on do zapowiedzi jego władz, iż zamierza 1 lipca wyświęcić biskupów bez mandatu papieskiego, co będzie prowadziło do zaciągnięcia przez nich ekskomuniki i schizmy.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: Kościół będzie miał dwóch nowych błogosławionych

2026-02-21 14:10

[ TEMATY ]

Watykan

@Vatican Media

Plac św. Piotra

Plac św. Piotra

W sobotę 21 lutego Ojciec Święty Leon XIV przyjął na audiencji Jego Eminencję Kardynała Marcello Semeraro, prefekta Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych Podczas audiencji upoważnił tę dykasterię do ogłoszenia pięciu dekretów: jednego o potwierdzeniu kultu (beatyfikacja równoważna), jednego o cudzie (do beatyfikacji) oraz trzech o heroiczności cnót - poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Dekret o heroiczności cnót i potwierdzeniu kultu od niepamiętnych czasów (beatyfikacja równoważna) dotyczy Sługi Bożego Gabriela Marii (w życiu świeckim Gilberta Nicolasa), kapłana zakonnego Zakonu Braci Mniejszych Obserwantów i współzałożyciela Zakonu Najświętszego Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, urodzonego około 1460 roku w pobliżu Riom (Francja) i zmarłego 27 sierpnia 1532 roku w Rodez (Francja).
CZYTAJ DALEJ

W intencji Osób Skrzywdzonych

2026-02-21 15:34

Maria Fortuna- Sudor

- Nie może być tak, że nasza pobożność, nasza modlitwa, nasza asceza jest ucieczką od tych osób. To będzie ucieczka ostatecznie od Jezusa Chrystusa, który właśnie w tych osobach najbardziej jest. Najbardziej jest właśnie w nich – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. w intencji Osób Skrzywdzonych, odprawionej kościele św. Mikołaja w Krakowie.

Eucharystii, sprawowanej w Dniu Modlitwy i Solidarności z Osobami Skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym, przewodniczył metropolita krakowski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję