Reklama

Karol Szymanowski

Jolanta Wyleżyńska
Niedziela Ogólnopolska 12/2007, str. 18-19

Z pamiętników Zofii Stryjeńskiej
Karol Szymanowski, ok. 1933 r.

Karol Szymanowski uznany jest obok Fryderyka Chopina za największego polskiego kompozytora.
Urodził się 3 października 1882 r. w majątku Tymoszówka na dalekiej Ukrainie, zmarł 29 marca 1937 r. w sanatorium w Lozannie. Jego muzyka nigdy nie była powszechna, tak jak innych wielkich kompozytorów - np. Bacha, Mozarta, Beethovena. Słuchanie muzyki Szymanowskiego wymaga specyficznej wrażliwości odbiorcy, jak oglądanie np. odrębnego typu malarstwa, rzeźby, czytanie określonej literatury, poezji itd. Obcowanie z tą muzyką może być wspaniałą i frapującą przygodą - powiedział jeden z krytyków muzycznych.

Obywatel świata

Szymanowski był głęboko wrośnięty w Polskę, a zarazem otwarty na cały świat. Miał poczucie patriotyzmu, a nie był kosmpolitą. Jego muzykę uznano wszędzie, rozsławiła imię Polski.
We wczesnym okresie twórczości ulegał wpływom muzyki romantycznej np. Chopina, którego wielbił, a także Ryszarda Straussa. Później kompozytora pochłonęła muzyka impresjonizmu francuskiego, głównie Claude Debussy (1862-1918), który to otworzył muzyce europejskiej nowe drogi rozwoju w zakresie formy i środków wyrazu. Utwory powstałe pod wrażeniem muzyki Debussy’ego oczarowują słuchaczy i wykonawców (m.in. Wandę Wiłkomirską). Dźwiękami malował światło księżyca, dźwiękami wyczarowywał lśnienie połyskliwej wody („Źródło Aretuzy”) itd. Te echa impresjonizmu stają się u Szymanowskiego bardzo liryczne i poetyckie.
Twórczość Szymanowskiego podlega wielu przeobrażeniom; jest to wypracowana w mozole piramida wielu artystycznych dokonań powstałych w różnych środowiskach artystycznych i wielu miejscach liczących się na artystycznej mapie świata (np. Wiedeń, Paryż, Odessa, także Zakopane).
Poprzez bardzo różnorodne dzieje życia kompozytora, chwilami nieprawdopodobnie malownicze i trudne (chociażby z powodu ciężkiej choroby), przewija się motyw wytężonej pracy - muzyka to sprawa, której się powierzył, wbrew pozorom, całkowicie.
Ocalała bardzo obfita korespondencja Szymanowskiego (z przyjaciółmi, rodziną), opracowana przez Teresę Chylińską. Z tej korespondencji, z jej czarującego tonu i pozornie niefrasobliwej narracji rysuje się portret niezwykłego artysty i człowieka wrażliwego, dobrego, ukrywającego często cierpienie.

„Harnasie”

Dla wielu Szymanowski kojarzy się jedynie z baletem „Harnasie”, którym zasłynął na świecie. Mówi się nawet potocznie - twórca „Harnasi”. W tym utworze wyraża się fascynacja kompozytora muzyką górali tatrzańskich. Czasami nawet używa on tu muzyki góralskiej jako cytatu, ale o bardzo indywidualnej warstwie brzmieniowej. „Harnasie” to także muzyka polska.
Pomysł „Harnasiów” skrystalizował się w Zakopanem na weselu Heleny Gąsienicy-Roj z Mieczysławem Rytardem - kompozytorem. Później scenariuszem zajęli się Rytardowie. Praca nad „Harnasiami” trwała 8 lat. Balet został ukończony w 1931 r., sceniczna premiera miała miejsce w Pradze w maju 1935 r. W 1936 r. wystawi „Harnasie” w Paryżu w Grand Opera sławny tancerz i choreograf pochodzenia rosyjskiego Serge Lifar; sam zresztą zatańczył Harnasia. Spektakl odniósł ogromny sukces. Było to na rok przed śmiercią Szymanowskiego (1937 r. w Lozannie).
Do paryskiej premiery „Harnasi” także przygotowywano się w Warszawie. Konkurs na dekoracje i kostiumy wygrała młoda plastyczka Irena Lorentowiczówna. Opisała ona swoją przygodę z „Harnasiami” w mądrej, uroczej książce „Oczarowania”:
„Kiedy wyjeżdżałam z 1935 r. do Paryża nie wiedziałam, że już pozostanę poza krajem… Wyjechałam z powodu «Harnasiów»… Tam czekał Paryż i Szymanowski… To Leon Schiller (1887-1954) przeczytał nam na wykładzie w Państwowym Instytucie Teatralnym list (poety) Jana Lechonia z Paryża o tym, że sprawa «Harnasiów» się realizuje na scenie Wielkiej Opery Paryskiej. Tylko co robić ze stroną dekoracyjną?...”
Wielu młodych artystów wysłało swoje projekty (z Warszawy) do Paryża, byli wśród nich znani: Teresa Roszkowska, Zofia Stryjeńska, Rafał Malczewski (syn Jacka) i inni. Wygrała Lorentowiczówna. W październiku 1935 r. zjawiła się w Paryżu; później przyjechał Schiller. I zaczęły się szczegółowe rozmyślania nad każdym elementem oprawy plastycznej „Harnasiów”, nad „umuzykalnieniem” rysunku i koloru.
Piszę o tym może zbyt dokładnie, ale właśnie i dzięki oprawie scenograficznej, i kostiumom balet Szymanowskiego miał zabłysnąć całą urodą swojej egzotycznej tam polskiej muzyki, np.wykonano smreki półplastyczne o wysokości 24 m, ramujące scenę, a każdy kolor kostiumu, każda barwa grupy zjawiającej się na scenie musiała odpowiadać kompozycji muzycznej.
Szymanowski takiej koncepcji był bardzo rad, cieszył się, że scenografia unika etnografii: „Bo przecież ja nie chcę Wesela na Kurpiach!” - jak się wyraził (było to popularne wówczas objazdowe widowisko).
Lorentowiczówna opisuje swoje rozmowy z Szymanowskim podczas pracy nad „Harnasiami”; pozostawiły one niezatarte wrażenie wyjątkowej osobowości artysty - czarującej i głęboko intelektualnej.
Szymanowski znowu chory musiał przebywać na południu Francji; wreszcie nastąpiła „harnasiowa wiosna” - gdy przybył do Paryża, był bardzo wzruszony, kiedy zobaczył balet na scenie podczas prób. Premiera „Harnasiów” zgromadziła elitę towarzyską Paryża (był to bowiem tradycyjny abonamentowy spektakl). Egzotyczna, nowoczesna polska muzyka odniosła sukces.
„Niektóre tańce oklaskiwano przy podniesionej kurtynie, po zakończeniu przedstawienia owacje trwały tak długo, że kurtyna musiała iść w górę kilkanaście razy; we wszystkich dziennikach paryskich ukazały się wtedy entuzjastyczne recenzje” - wspominała Lorentowiczówna. „Harnasiami” Szymanowski zasłynął w świecie.

Reklama

„Stabat Mater”

Bardzo ważnym w twórczości Szymanowskiego utworem jest „Stabat Mater”.
To jeden z tych utworów w muzyce polskiej w ogóle, które oczarowują jakąś monumentalną prostotą, nastrojem misteryjnym, a zarazem są autentycznym przeżyciem religijnym, wyrażonym środkami wysokiej sztuki.
Powodów, które skłoniły Szymanowskiego do napisania tego dzieła, było kilka. Jeden z nich to zamówienie warszawskiego przedsiębiorcy i mecenasa sztuki Bronisława Krystalla, który chciał upamiętnić śmierć swojej żony utworem „Requiem”; Szymanowski proponuje „Stabat Mater”, a na partyturze tej kompozycji pisze: „ Pamięci Izabeli Krystallowej”.
„Stabat Mater” jest napisane na sopran, alt, baryton solo, chór mieszany i orkiestrę, składa się z 6 części:

Stała Matka bolejąca I któż widział tak cierpiącą O Matko Źródło Wszechmiłości Spraw niech płaczę z Tobą razem Panno słoda racz mozołem Chrystus niech mi będzie grobem

Pierwsze wykonanie - 11 stycznia 1929 r. w Filharmonii Warszawskiej; dyrygował Grzegorz Fitelberg.
Szymanowski od wielu lat myślał o polskiej muzyce religijnej. Chciał, żeby tekst był powszechnie rozumiany. Dlatego poeta Józef Jankowski dokonał przekładu sekwencji na język polski. W „Stabat Mater” słychać wpływ polskiej pieśni ludowej w partiach wokalnych i w głosie chóru. Szymanowski odtworzył klimat wiejskiego kościółka z ulubionymi przez niego „Gorzkimi żalami” i litaniami. Litania, jaką możemy usłyszeć na Mazowszu i Podlasiu, jest recytowana męskimi głosami. Nawiązał też do muzyki polskiego średniowiecza - dało to efekt niezapomniany, misteryjny. Sam kompozytor uznał, że ostatnie części „Stabat Mater” to najpiękniejsza muzyka jaką kiedykolwiek napisał. W „Stabat Mater” uzyskał to, czego poszukiwał zawsze - własny styl, muzyczną prawdę.

Dogonił muzykę światową

Aby poszerzyć ogólną wiedzę o wielkim kompozytorze, przypomnę hasło z książki: „Czy wiesz, kto to jest?”, wydanej w okresie międzywojennym w 1938 r. pod ogólną redakcją Stanisława Łozy. Książka ta jest dziś niezmiernie interesującą encyklopedią międzywojnia w Polsce: „Karol Szymanowski - muzyk, kompozytor, ur. 1882 r. w Tymoszówce na Ukrainie, syn Stanisława i Anny z baronów Taube. Studia muzyczne i kompozytorskie odbył w Warszawie. Następnie studiował w Berlinie. Podczas wojny światowej przebywał na Ukrainie. Po przewrocie bolszewickim wraca do Warszawy. Profesor konserwatorium muzycznego, później rektor tamże.
Ogłosił m.in.: pieśni do słów Kazimierza Przerwy-Tetmajera, wariacje na tematy ludowe, etiudę b-moll, preludia, operę «Hagith», «Pieśni miłosne Hafiza», pieśni do słów Tadeusza Micińskiego - jego wierszy zamieszczonych w «Chimerze» 1903 r., operę «Król Roger» do libretta Jarosława Iwaszkiewicza, «Stabat Mater», balet «Harnasie», mazurki, «Słopiewnie» - wg. Juliana Tuwima, «Rymy dziecięce» - wg. Kazimiery Iłłakowiczówny. W 1935 r. otrzymuje nagrodę muzyczną m.st. Warszawy; odznaczony O.P 1”.
Zygmunt Mycielski - pisał w 1957 r., w dwudziestą rocznicę śmierci Karola Szymanowskiego: „…Pisano o Szymanowskim dużo za życia, jeszcze więcej po śmierci. Dzisiaj można już zrobić rodzaj próbnego bilansu. Wieniec niesiony (w dwudziestą rocznicę śmierci, J.W.) na sarkofag na Skałce przez muzyków polskich jest tylko symbolem tego, co jest najistotniejszym dziełem Szymanowskiego, a co określam trzema słowami: polska muzyka współczesna.
… Poprzez natchnienia arabskie, które są samorzutną kreacją, jakimś - wymyślonym przez Szymanowskiego w Pieśniach Hafiza czy Muezzina - Wschodem, dochodzi on zwolna do Polskości, przesianej przez jego czujną myśl.
Ten obywatel świata i czystej krwi Europejczyk hipnotyzuje się najpierw mową naszą, językiem „Słopiewni” Tuwima, rzewnym prymitywizmem przekładu „Stabat Mater” i patetycznym „Veni Creator”, projektuje napisanie mszy do słów polskich (bo tylko tekst polski pobudza w tym czasie jego muzyczną inwencję) - wreszcie kurpiowski i góralski folklor staje się bodźcem kompozycji….”.
Przytaczam te słowa znakomitego krytyka, a zarazem kompozytora, Zygmunta Mycielskiego (1907-1987), aby naświetlić jeszcze raz głębokie poczucie polskości w całym dorobku twórczym Szymanowskiego, budowane konsekwentnie; czasami pojęcie to ulega przykremu spłyceniu, ograniczając się do terminu: „góralszczyzna” - a szczególnie odnośnie „Harnasiów”.
Stefan Kisielewski, także krytyk muzyczny i kompozytor, pisał: „Każdy wielki twórca po trochu jest Don Kichotem, który fantazją i zamierzeniami wykracza poza przyrodzone na pozór warunki i możliwości. Takim Don Kichotem był młodziutki Karol Szymanowski, gdy w majątku swych rodziców Tymoszówce, na dalekiej Ukrainie postanowił «dogonić» muzykę światową jako przedstawiciel nieistniejącej wówczas oficjalnie Polski, jako przedstawiciel polskiej kultury, którą ukochał ponad wszystko. Zamysł był nierealny, bo podjęty samotnie: trudno wygrać batalię wodzowi bez wojska, bez broni, bez sojuszników, zaplecza, bez bazy społecznej wreszcie, której nie mogła, zdawałoby się, dostarczać ówczesna rozdarta między trzema zaborami Polska. A jednak, na przekór wszystkim i wszystkiemu - udało się”.

Polski geniusz muzyczny

Ale wróćmy jeszcze do owej młodzieńczej, ukraińskiej Tymoszówki. Muzykowano tu z zamiłowaniem od najwcześniejszych lat młodości Karola; tradycji nie zabrakło, gdyż muzykalnych ludzi było w rodzinie Szymanowskich mnóstwo. I nie tylko muzyka tutaj kwitła; czytano i deklamowano poezję, wystawiano amatorskie przedstawienia, słowem grono pełnej polotu i skrzydlatych marzeń młodzieży zamieniało ową uroczą ukraińską miejscowość w jakąś bajeczną wyspę sztuki. Była to zarazem oaza polskości i prawdziwe okno na Europę, bo stąd przez długie lata przedsiębrali Szymanowscy podróże w «najróżniejsze świata strony». Celem tych podróży były i Kijów, i Odessa, i miejscowości nadbałtyckie, Warszawa, Zakopane, lecz także Wiedeń, Berlin, Monachium, Lipsk, a dalej Rzym, Mediolan, Wenecja czy Neapol. W ogóle w całym życiu napodróżował się Szymanowski mnóstwo, zawadzając o trzy części świata i poznając wszystkie chyba kraje europejskie. Był podróżnikiem - nigdy nie był kosmopolitą.
Pierwsza podróż Szymanowskiego do Włoch przypadła na rok 1908, druga miała miejsce w 1911, podczas trzeciej - w 1914 zawędrował przez Włochy i Sycylię aż do Algieru, Tunisu i Iskry. Bywał w Paryżu i w Londynie.
Obcował z całym światem ówczesnej muzyki, przyjaźnił się ze światowej sławy wirtuozami: Pawłem Kochańskim, Arturem Rubinsteinem, Harrym Neu-hausem, a przede wszystkim z młodym dyrygentem Grzegorzem Fitelbergiem (którzy zjeżdżali także do dalekiej Tymoszówki - J.W.)”.
Stefan Kisielewski - kompozytor i dogłębny znawca muzyki, określa precyzyjnie klimat Tymoszówki - wyspy sztuki, gdzie narodził się geniusz muzyczny - przedstawiciel POLSKIEJ KULTURY, którą ukochał ponad wszystko.
Karol Szymanowski, wielki artysta, którego twórczości i niezwykle malowniczego życia nie daje się zmieścić w żadnych ramach, pozostaje w naszej świadomości jako wspaniały wykwit artyzmu, niepojętych różnorodnych barw talentu. Zarazem jest w jego życiu jakaś skromność, trud i walka z grozą choroby. Umiera w sanatorium dla gruźlików w Lozannie w 1937 r., w pierwszy dzień Wielkiej Nocy. Ma zaledwie 55 lat. Został pochowany na Skałce w Krakowie, tak jak inni wielcy Polacy.

PS Dla mnie w szczególny sposób jest autorem pięknych pieśni o motywach kurpiowskich.

Kraków: ogród oliwny i nabożeństwo Getsemani w sanktuarium Jana Pawła II

2019-10-22 10:10

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

16 października w sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie zainicjowano nabożeństwo Getsemani, a 22 października abp Marek Jędraszewski zasadzi pierwsze drzewko oliwne, które da początek ogrodowi oliwnemu. – Chcemy tu uczyć autentycznej modlitwy prośby, która zawsze kończy się słowami Jezusa z ogrodu Getsemani: „nie moja wola, ale Twoja niech się stanie” – mówią duszpasterze papieskiego centrum na Białych Morzach.

Ks. Paweł Kummer
Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie

22 października, w liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II, o godz. 17.00 mszę św. odpustową w sanktuarium dedykowanym papieżowi Polakowi sprawować będzie abp Marek Jędraszewski. Po Eucharystii metropolita krakowski zasadzi na terenie papieskiego centrum na Białych Morzach drzewko oliwne, które da początek ogrodowi na wzór biblijnego Getsemani.

16 października, w 41. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na stolicę Piotrową, duszpasterze papieskiego sanktuarium zainicjowali nabożeństwo Getsemani, które będzie odtąd oprawiane każdego 16 dnia miesiąca.

Idea nowego nabożeństwa i stworzenia ogrodu Getsemani ma związek z charakterem próśb i podziękowań, które zostawiane są przez pielgrzymów w sanktuarium Jana Pawła II. Jak informuje ks. Ryszard Gacek, jest ich już w papieskim centrum na Białych Morzach ponad 600 tys. – To są prośby, które pokazują cierpienia ludzi, osamotnienie w różnych życiowych problemach. To przypomina sytuację Pana Jezusa w ogrodzie oliwnym, gdy w czasie dialogu ze swoim Ojcem wypowiedział słowa: „nie moja wola, ale Twoja niech się stanie” – mówi duszpasterz sanktuarium.

– Chcemy tu uczyć autentycznej modlitwy prośby, która zawsze kończy się słowami Jezusa z ogrodu Getsemani – mówi ks. Gacek i dodaje, że taką otwartością na wolę Bożą w papieskim sanktuarium wyproszono wiele łask – najczęściej są to cudowne poczęcia dzieci, albo uzdrowienia z różnych chorób.

Jak podkreśla ks. Gacek, drzewo oliwne doskonale wyraża także charakter łask wypraszanych przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II, ponieważ oliwka jest symbolem szczególnego błogosławieństwa, życia i płodności.

Uczestnicy comiesięcznych nabożeństw będą mogli zabrać ze sobą poświęcone listki drzewa oliwnego. Jak tłumaczą duszpasterze sanktuarium, ten listek ma pomóc w uświadomieniu sobie tego, jaka powinna być modlitwa chrześcijanina: ufna, wytrwała, otwarta na Boże działanie. – Modlitwa Jezusa w Getsemani była najpiękniejsza, bo Syn wyraził w niej chęć pełnienia woli Ojca do końca – mówi ks. Gacek.

Oficjalny kult Jana Pawła II na tzw. Białych Morzach w Krakowie rozpoczął się 11 czerwca 2011 r., kiedy kard. Stanisław Dziwisz uroczyście erygował papieskie sanktuarium powstające w ramach Centrum Jana Pawła II "Nie lękajcie się!”. Po beatyfikacji do sanktuarium trafiły relikwie Jana Pawła II – najcenniejszą z nich jest ampułka z krwią Ojca Świętego. Pielgrzymujący do sanktuarium mogą uzyskać odpust zupełny w liturgiczne wspomnienie patrona, czyli 22 października, a także raz w roku podczas pielgrzymki do tego miejsca, zgodnie z kościelnymi wymogami pod zwykłymi warunkami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitewne popołudnie u św. Barbary w Wieluniu

2019-10-22 21:49

Zofia Białas

22 października w parafii św. Barbary w Wieluniu stał się dniem szczególnym. W tym dniu zbiegły się tu trzy ważne ewangelizacyjne wydarzenia: Różaniec Święty dla dzieci, wspomnienie św. Jana Pawła II i inauguracji jego pontyfikatu oraz comiesięczne nabożeństwo i Eucharystia ku czci św. Rity.

Zofia Białas

Wszystkim modlitwom towarzyszyły Relikwie św. Rity i św. Jana Pawła II oraz wiele róż, w tym jeden bukiet szczególny - bukiet wdzięczności dla św. Rity od młodej matki za cud narodzenia dziecka i decyzji narzeczonego o zawarciu sakramentalnego małżeństwa.

Nabożeństwo różańcowe dla dzieci zakończyło się mini sprawdzianem wiadomości na temat tajemnic światła. Pomocą były piękne ilustracje ze scenami chrztu w Jordanie, cudu w Kanie, nauczania Pana Jezusa, przemienienia na Górze Tabor i ustanowienia Eucharystii. Mini sprawdzian przeprowadziła jedna z matek, która przed każdą tajemnicą czytała proste rozważania wyjaśniające tajemnice życia Jezusa i Jego Matki.

Tuż po Różańcu rozpoczęło się nabożeństwo do św. Rity połączone Litanią, koronką, prośbami i podziękowaniami. Było to już 10. Nabożeństwo w tym roku i 11. od chwili uroczystego wprowadzenia Jej Relikwii do kościoła w grudniu 2018 roku.

Ilość wiernych na nabożeństwie i Eucharystii ku Jej czci z miesiąca na miesiąc jest coraz większa. Coraz więcej czcicieli świętej od spraw beznadziejnych przybywa z różami, które po Eucharystii są uroczyście poświęcane.

Coraz więcej czcicieli świętej Rity zabiera do domów książeczki z modlitwami na każdy miesiąc i coraz więcej z nich wie, że trzeba mieć silną wiarę, modlić się sercem i być w modlitwie wytrwałym, bo tylko taką ufną modlitwę święta zaniesie przed Boży tron.

Eucharystia zakończyła się błogosławieństwem relikwiami św. Jana Pawła II i ucałowaniem Relikwii świętej Rity.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem