Reklama

...i byli szczęśliwi

Niedziela Ogólnopolska 37/2007, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na wydarzenia sceny politycznej w Polsce można spojrzeć w dwojaki sposób. Jak na film sensacyjny, w którym asy policji prowadzą niebezpieczną grę z niezwykle groźną szajką przestępców, czy western, w którym samotny szeryf rozprawia się z lokalną bandą koniokradów. Albo jak na dzieło zagadkowe i symboliczne, celowo niedopowiedziane, w którym wszyscy bohaterowie, dobrzy i źli, kuszeni są przez odwieczne pragnienie panowania; pycha gubi najbardziej nieprzejednanych rycerzy Wielkiej Sprawy, perspektywa bogatych łupów wyprowadza na manowce najtwardszych i najbardziej zuchwałych. Faktem jest, że szeroka widownia tego spektaklu, jaki rozgrywa się na naszych oczach w Polsce, jest coraz bardziej oniemiała z wrażenia. Wielu pragnie za kulisami wydarzeń politycznych dostrzec symptomy odwiecznej walki dobra ze złem, ale wielu też zadaje sobie pytanie, kim są prawdziwi bohaterowie dramatu, jak rozpoznać autentyczny scenariusz i jego autorów wśród dwuznacznych epizodów i mnogości podrzędnych ról.
Poza tymi, niekiedy męczącymi, niejasnościami pozostaje jednak rzeczywistość łatwa do zweryfikowania: konkret życia, atmosfera społeczna, w jakiej żyjemy od dwóch lat, nasze plany, zwycięstwa i sukcesy. Tu sytuacja jest oczywista. Coś drgnęło. Owo „coś” to przede wszystkim niższy poziom lęku o przyszłość, bardziej przyjazne relacje między ludźmi, z których wielu jest zadowolonych z życia zawodowego. To powrót nadziei oparty na większym szacunku instytucji państwa dla pojedynczego człowieka i szacunku dla tego wszystkiego, co zostawili tutaj nasi przodkowie. To wreszcie pierwsze od lat ciche, niewypowiedziane porozumienie między zwykłym obywatelem a przedstawicielem najwyższej władzy w sprawie roli i pozycji Polski w Europie i świecie, duma, że jest się Polakiem. Mało? A jednak do tej pory rządzący nie rozumieli - poza premierem Olszewskim - że Polakom należy się coś więcej niż protekcjonalne głaskanie po główkach, obietnice rzucane na wyrost, gładkie kłamstwa zawodowych zaklinaczy słów o „pragmatyzmie”, „twardej rzeczywistości rynku” i „niezbędnym realizmie” nakazującym być wciąż pokornym pieskiem łańcuchowym potężnych sąsiadów, którzy uważali się - tak jak u schyłku XVIII wieku i później - za prawowitych gospodarzy naszego kraju. „Chciałbym zapytać wszystkich ludzi, którzy żyją teraz w Polsce - mówi w rozmowie z «Rzeczpospolitej»” Jarosław Marek Rymkiewicz, pisarz i myśliciel «z Milanówka», jak sam siebie przedstawia - czy ktoś z nich - ktoś z tych pokoleń, które są obecnie w świecie - widział kiedykolwiek Polskę zasobniejszą, spokojniejszą, bezpieczniejszą i szczęśliwszą niż teraz”. Rymkiewicz, doceniając skalę wolności chociażby w dwudziestoleciu międzywojennym, podkreśla, że nawet wtedy nie byliśmy państwem spokojniejszym, bezpieczniejszym, bogatszym niż dziś. A przede wszystkim tamta Polska „nie była państwem, w którym Polacy byli tak szczęśliwi i tak weseli - jak są teraz”. „Nie wiem, dlaczego tak jest, ale dopiero w pewnej odległości od Warszawy” - dodaje pisarz - widać, jaką ochotę mają teraz Polacy na życie - i jak chętnie żyją”. Co do mnie, muszę przyznać, że odjechałam spory kawał od Warszawy, jeszcze w lipcu, w Bieszczady, i zobaczyłam, jak życie w tym, do niedawna sennym i smętnym zakątku - o którym niewiele się mówiło, bo powszechnie się bano, nikt nie chciał ujawniać, co tam właściwie robi - ruszyło z kopyta. Jak Polacy, działając bez przeszkód i na własną rękę w bardzo trudnych warunkach, spinają ostrogi.
Może nie są to rzeczy wielkie - ktoś po latach marzeń i oczekiwań zakłada sad, ktoś odnawia ponadstuletnią kapliczkę, obok której pochowany jest węgierski żołnierz, ktoś komponuje muzykę opartą na inspiracjach bardzo starej muzyki pogranicza i metafizycznego tchnienia gór, zakłada zespół i wymyśla nowe instrumenty, a jednocześnie odkrywa wiekowe nazwy szczytów i przywraca je przestrzeni geograficznej (Kremenaros, Matragora). Ktoś buduje dwór w pięknym otoczeniu i otwiera go dla wędrowców, a przy okazji „otwiera” ogromną bieszczadzką polanę usłaną domkami z drewna, które nie przypominają baraków ani dziwacznych budek dla ptaków(jak większość tzw. kempingów), lecz są pełnowartościowymi domami dla podróżnych, gdzie czują się oni u siebie, szanowani jako ludzie, a nie toboły, które upycha się po kątach. Ktoś odnawia stare chaty, dbając o każdy detal, a potem zaprasza tam gości, częstując godziwie, zapewniając dobrą muzykę, nie zdzierając astronomicznych pieniędzy, bo sztuka życia z turystów jest także sztuką umiaru i wymaga prawdziwej kultury. To wszystko nie może nie cieszyć kogoś, kto, tak jak ja, pamięta smutek i opuszczenie tych miejsc, pilnowanych przez wścibskie oko ze służbowego schronu zainstalowanego na jednym z najwyższych wierzchołków tych gór. I tylko ludzie bezapelacyjnie szczęśliwi mogą wziąć się za te wszystkie dzieła, a przy tym - nie narzekać. Gdy bowiem pytałam, jak żyje się dziś w Bieszczadach, każdy odpowiadał - z dumą - że żyje się wspaniale.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szpital w Lublinie wydał oświadczenie ws. dziecka, które przeżyło aborcję. "Zostało ochrzczone"

2026-06-01 16:23

[ TEMATY ]

aborcja

oświadczenie

szpital w Lublinie

dziecko nienarodzone

Vatican Media

Szpital wojewódzki w Lublinie wydał oświadczenie w sprawie urodzenia żywego dziecka po aborcji. Jak się okazuje, decyzją matki dziecko zostało ochrzczone. Jego życia jednak nie udało się uratować.

W odpowiedzi na pytania w ramach dostępu do informacji publicznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie potwierdziła, że w okresie od 1 stycznia do końca 2025 roku jedno dziecko przeżyło swoją aborcję, o czym pisaliśmy w czwartek.
CZYTAJ DALEJ

Jan Paweł II widział budowę. Leon XIV zobaczy dzieło

2026-06-02 08:12

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Sagrada Família

Leon XIV

Vatican Media

Gdy Jan Paweł II przybył do Barcelony, Sagrada Familia była wciąż niedokończoną świątynią. Kiedy odwiedzi ją Leon XIV, nad miastem będzie już górować wieża Jezusa Chrystusa. Historia dwóch papieskich wizyt staje się zarazem historią dojrzewania najsłynniejszego dzieła Antonio Gaudíego.

7 listopada 1982 roku Jan Paweł II przybył do Barcelony podczas swojej pierwszej podróży apostolskiej do Hiszpanii. Była to zarazem pierwsza w historii wizyta papieża w Sagradzie Familii.
CZYTAJ DALEJ

Łódzki wolontariat Taizé jedzie na Lednicę

2026-06-02 13:00

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Joanna Popławska

Spotkanie Młodych na Lednicy

Spotkanie Młodych na Lednicy

Wolontariusze z Łodzi pojadą na jubileuszowe 30. Spotkanie Młodych Lednica2000, by nie tylko uczestniczyć w wydarzeniu, ale także współtworzyć jego przestrzeń związaną ze Wspólnotą z Taizé. Wyjazd organizowany przez Taizé Łódź odbędzie się 5 i 6 czerwca, a centralnym punktem będzie lednickie spotkanie pod hasłem „Genesis”.

Tegoroczna Lednica będzie mocno związana ze Wspólnotą z Taizé. Jak podkreśla duszpasterz Spotkania o. Tomasz Nowak OP, duchowość Taizé była ważną inspiracją dla o. Jana Góry OP, twórcy Lednicy. Szczególnego znaczenia nabiera także fakt, że kolejne Europejskie Spotkanie Młodych Taizé odbędzie się na przełomie 2026 i 2027 roku właśnie w Łodzi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję