Reklama

Na Pojezierzu Augustowsko-Suwalskim

Niedziela Ogólnopolska 37/2008, str. 20-21

Kard. Stanisław Dziwisz poświęca Kajakowy Szlak Papieski na jeziorze Wigry
Tadeusz Własiuk

Pozdrawiam Waszą piękną ziemię i jej mieszkańców. Jest mi ona znana i bliska, gdyż niejednokrotnie ją nawiedzałem, szukając tu także odpoczynku, zwłaszcza na wspaniałych jeziorach Waszej ziemi. Miałem wtedy możliwość podziwiać bogactwo przyrody tego zakątka mojej Ojczyzny i cieszyć się spokojem jezior i lasów. (...) Pozdrawiam wszystkich mieszkańców ziemi mazursko-augustowsko-suwalskiej. Niech sobie zapamiętają, że ja tej ziemi ogromnie wiele zawdzięczam. Przybyłem tu także, aby spłacić wielkie długi wdzięczności. Ta ziemia była dla mnie zawsze gościnna, kiedy tu przebywałem. Niech Bóg, który jest miłością, błogosławi Waszej ziemi i wszystkich jej mieszkańców - Jan Paweł II, Ełk 8 czerwca 1999 r.

Malownicza ziemia suwalska

Między łagodnymi wzgórzami morenowymi połyskują tafle jezior i oczek wodnych. Odbijają się w nich ściany bujnych lasów porastających brzegi. Stoki wzniesień okrywają pola uprawne i ukwiecone łąki pełne ziół. Rozstaje dróg znaczą liczne drewniane krzyże i kapliczki. Nieodłącznym elementem krajobrazu są poczciwe polskie boćki, których nie sposób zliczyć. Wszystko razem tworzy nastrój spokoju i wyciszenia, może nawet lekkiej melancholii.
Tereny te poznał ks. Karol Wojtyła w czasie wyprawy kajakowej w dniach 19 lipca - 1 sierpnia 1954 r. Towarzyszyła mu wtedy dziewięcioosobowa grupa młodych ludzi. Używali kajaków, tzw. składaków. Spotkanie z jeziorami rozpoczęli w Suwałkach. Przez kilka dni pływali po jeziorze Wigry i pobliskich jeziorach (będących obecnie pod ochroną Wigierskiego Parku Narodowego): Czarnohuciańskim, Białym, Pierty, Mulicznym. Nocowali przeważnie w stodołach. W księdze parafialnej kościoła w Wigrach odnotowano, że Mszę św. odprawił „21 VII 1954 Wojtyła Karol, profesor z Krakowa; służył Krzysztof Rybicki, uczeń” - wówczas uczestnik kajakowej wyprawy. Często jednak codzienną Mszę św. ks. Wojtyła odprawiał na ołtarzu z wioseł, nad jeziorami, wśród drzew.
Z Wigier w ciągu czterech dni spłynęli Czarną Hańczą do śluzy w Mikaszówce na Kanale Augustowskim. Noc spędzili w plebańskiej stodole. Z Mikaszówki popłynęli do Studzienicznej i tam rozbili biwak; pływali po jeziorach Studzienicznym, Białym, Necko. Do Krakowa pojechali z Augustowa.
Tradycja mówi, że ówczesny proboszcz z Mikaszówki nie dowierzał nieznanemu kajakowiczowi, który nocą wędrował po jego ziemniaczysku, szukał noclegu na sianie i przedstawił się jako ksiądz. Mocno skonfundowanemu przypomniał o tym wydarzeniu kard. Wojtyła, gdy spotkali się w 1974 r. w Sejnach, w czasie uroczystości koronacyjnych cudownej figury Matki Bożej Sejneńskiej.

Kajakowe wyprawy

W latach 1953-77 co roku wyprawy na polskich jeziorach z udziałem ks. Wojtyły organizowane były przez osoby z tzw. Środowiska. Na początku byli oni jeszcze studentami krakowskich uczelni, skupionymi w duszpasterstwie młodzieżowym prowadzonym przez ks. Wojtyłę. Byli z nim na licznych wycieczkach w górach i nad jeziorami, podczas których - ze względów bezpieczeństwa (obawa przed szykanami ze strony reżimu) - zwracali się do niego „Wujku”. Siebie nazywali „rodzinką”, a z czasem ukształtowała się nazwa „Środowisko”. Członkom „Środowiska” przybywało lat, zakładali rodziny, zmieniały się ich tytuły naukowe, ale wyprawy kajakowe organizowali niezmiennie. Z upływem czasu brały w nich udział także następne „środowiskowe” pokolenia. Ks. Wojtyła nie uczestniczył w spływach tylko trzy razy (w latach 1969, 1970, 1976).
Już jako Jan Paweł II, w rok po ostatniej wyprawie kajakowej, swoim przyjaciołom z wodnych tras zostawił przesłanie: „Dobrze by było umieścić w [mojej] biografii trasy, wszystkie trasy, na których byłem, żebym tak był wrośnięty w polską ziemię...”. Na pytanie, czy na kajaki jeździł także z innymi osobami, powiedział: „Na kajaki jeździłem tylko z wami”. Ostatnie kajaki, nazywane „suchymi” (z kajakiem, wiosłem i symbolicznym ogniskiem, ale bez... wody), zorganizowało „Środowisko” w 2000 r. w Castel Gandolfo. W spotkaniu wziął udział Ojciec Święty.

Reklama

Jan Paweł II powrócił nad jeziora

W dniach 8-9 czerwca 1999 r., w czasie pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II odwiedził diecezję ełcką i zatrzymał się na półtoradniowy odpoczynek w dawnym klasztorze w Wigrach. Wspomnienia wędrówki sprzed lat odżyły wtedy zapewne w pamięci Ojca Świętego.
Tym razem przyleciał do Wigier helikopterem. Z przystani popłynął na pokładzie stateczku „Tryton” na godzinną wycieczkę po jeziorze. Następnego dnia, po odprawieniu Mszy św. w kaplicy przylegającej do dwupokojowego skromnego apartamentu, który zajmował, wyruszył samochodem do Augustowa na rejs po Kanale Augustowskim statkiem wycieczkowym „Serwy”.
Po drodze złożył wizytę rodzinie Milewskich w małej, zagubionej wśród wzgórz wiosce Leszczewo; przy drewnianym krzyżu i kapliczce stoi tam dziś niewielki pomnik Ojca Świętego.
W czasie rejsu wzdłuż brzegów kanału zbierali się licznie mieszkańcy okolic i turyści, aby w atmosferze radości i wzruszenia powitać i pozdrowić ukochanego Papieża. Na ląd zszedł w Studzienicznej i nawiedził tamtejsze sanktuarium Matki Bożej słynącej łaskami - stało się tak na życzenie Ojca Świętego. Odpoczął i posilił się na plebanii. Wiernych pożegnał słowami: „Bóg zapłać za piękne przyjęcie wszystkim tutejszym przybyszom. Nie jestem tu pierwszy raz, ale jako papież - pierwszy i chyba ostatni”.
Wkrótce w pobliżu kaplicy postawiono pomnik, przedstawiający Jana Pawła II schodzącego po trapie na ląd. Wycieczka zakończyła się przy śluzie Gorczyca - upamiętnia to obelisk, ufundowany przez mieszkańców okolicy. Stąd, przez Sejny, Papież odjechał samochodem na nocleg do Wigier.

Suwalsko-Augustowskie Szlaki Papieskie

Z inicjatywy i przy osobistym zaangażowaniu bp. Jerzego Mazura, ordynariusza diecezji ełckiej, na Pojezierzu Suwalsko-Augustowskim zostały otwarte dwa szlaki papieskie: Szlak Papieski „Tajemnice Światła” (ok. 170 km wędrówki pieszej, rowerowej, a zimą na nartach) i Kajakowy Szlak Papieski „Tajemnice Zawierzenia”, poprowadzony trasą, którą ks. Wojtyła przepłynął przed laty kajakiem, a Jan Paweł II - statkiem. Jej przebieg został ustalony na podstawie „Zapisu Drogi”, a skonsultowany z Fundacją Szlaki Papieskie z Krakowa.

Kajakowy Szlak Papieski

Otworzył go 11 sierpnia 2008 r. kard. Stanisław Dziwisz po uroczystej Mszy św., odprawionej w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na terenie dawnego zakonu kamedulskiego w Wigrach (w czasie zaborów, w 1800 r., rząd pruski zlikwidował erem). Uroczystej koncelebrze przewodniczył prymas Polski kard. Józef Glemp, a udział wzięli: metropolita warmiński abp Wojciech Ziemba, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Stanisław Budzik, biskup pomocniczy diecezji łomżyńskiej Tadeusz Bronakowski, biskup diecezji ełckiej Jerzy Mazur, a także blisko pięćdziesięciu księży z parafii diecezjalnych i wielu gości. W homilii kard. Dziwisz powiedział: „Jako świadek Ojca Świętego mogę stwierdzić, że on bardzo miłował tę krainę. Zwłaszcza pod koniec swego życia często wracał wspomnieniami do Polski i ujął to w słowa najprostsze: «Pilnujcie mi tych szlaków». Niech spogląda z nieba na tę ziemię, niech wstawia się za nami i nam błogosławi”.
Po Mszy św. poświęcona została przez Księdza Prymasa pamiątkowa tablica na ścianie klasztoru, po czym wszyscy udali się na przystań, gdzie z pokładu stateczku „Tryton” kard. Dziwisz poświęcił Szlak Papieski. Ewangelię odczytał ks. prał. Stefan Misiniec, opiekun duchowy Fundacji Szlaki Papieskie. Wszyscy błogosławili grupie kajakarzy wyruszających w pierwszy rejs; w pierwszym kajaku, symbolu, opatrzonym papieskim herbem, płynął ks. Janusz Sekulski, rektor Wyższej Szkoły Służby Społecznej im. Franciszka Blachnickiego w Suwałkach.
W uroczystościach wzięli też udział przedstawiciele Fundacji: pisząca te słowa, która opowiedziała historię powstania Szlaków Papieskich na terenie Polski, oraz Jerzy Rieger, który podzielił się wspomnieniami z lat młodości, gdy towarzyszył ks. Wojtyle w wyprawach kajakowych. Niebo było zachmurzone, padał niewielki deszcz - podobna pogoda była w czasie papieskiej wycieczki w 1999 r.
Trasy Szlaku Papieskiego uwzględniają miejsca, które Ojciec Święty odwiedził turystycznie z posługą duszpasterską czy też jako papież. Na szczególną uwagę zasługuje sanktuarium Matki Bożej w Sejnach, o którym Ojciec Święty mówił 5 czerwca 1991 r. w Łomży: „Wspominam wspaniałą bazylikę w Sejnach, gdzie przed laty (7 września 1975 r. - red.) dane mi było razem z Prymasem Polski, kard. Stefanem Wyszyńskim, współkoronować figurę Matki Bożej Sejneńskiej”. Kard. Wojtyła przewodniczył wówczas Mszy św. koncelebrowanej. W czasie inauguracji powiedział: „50-lecie diecezji łomżyńskiej, półtorawiecze diecezji sejneńskiej ma znaleźć swój ostateczny wyraz w tej koronacji (...) do której przygotowujecie się od dawna”.

Reklama

Duchowy pomnik Jana Pawła II

„Po włosku mówi się «Caraggio!», po polsku «Odwagi!». Życzę Wam odwagi. Bóg jest z Wami. Przyszłość należy do Was, zawsze z Chrystusem i Jego Matką. Idźcie ku tej przyszłości świadomi swoich sił, jakie macie w sobie, w duszach i ciałach. Szczęść Wam Boże!” - zwrócił się Ojciec Święty do młodych w czasie spotkania w Ełku 8 czerwca 1999 r.
Wędrówki Szlakami Papieskimi, połączone z rozważaniem tajemnic światła oraz dokonanych przez Jana Pawła II aktów zawierzenia, mają pomóc szczególnie ludziom młodym w realizacji papieskiego przesłania, w zaznajomieniu się z jego nauką, przybliżyć do Pana Boga, „dodać odwagi w pielgrzymowaniu do świętości” (bp Jerzy Mazur).

Z Suwalszczyzny do Wilna

Tu Szlaki Papieskie przekraczają granice Polski. „Z radością pozdrawiam raz jeszcze obecnych tutaj Litwinów. Niech Matka Najświętsza towarzyszy narodowi litewskiemu w jego trudzie budowy przyszłości opartej na chrześcijańskiej tradycji” - mówił Ojciec Święty w Ełku w 1999 r. Granica w tym czasie była jeszcze szczelnie zamknięta. Dziś wystarczy dowód osobisty i sprawny samochód, aby pokonać 180 km drogi prowadzącej przez malownicze lesiste okolice, usiane jeziorami różnej wielkości, przeplatane łąkami, rzadko zaludnione.
Szczególne wrażenie wywiera Niemen, rzeka legenda, bliska sercu każdego Polaka, wspominana w wielu powieściach, nie tylko historycznych. Jednak celem najważniejszym wyprawy do miejsca papieskiego, jakim jest Wilno - miasto, w którym od głosów przeszłości „drży powietrze” - to, oczywiście, Cudowny Wizerunek Matki Bożej Miłosierdzia z Ostrej Bramy.
Na murze, przy wejściu do kaplicy - tablica z informacją w języku litewskim, że 4 września 1993 r. nawiedził to miejsce Jan Paweł II. W zakrystii, w gablotkach - papieskie dary: biały różaniec i dwie piuski, które budzą zaciekawienie. Czerwona jest pamiątką z 1971 r. Kard. Wojtyła brał wówczas udział w ogólnopolskich uroczystościach 50-lecia koronacji wileńskiego Wizerunku, obchodzonych 27 listopada w Białymstoku. Swoją miłość do Matki Bożej Ostrobramskiej Królowej Niebios i Królowej Polski wyraził w kazaniu, które wówczas wygłosił. Z braku zezwolenia wjazdu na Litwę nie mógł jednak zrealizować pragnienia przybycia do Jej sanktuarium - przesłał więc symbolicznie swoją kardynalską piuskę. A biała? Otrzymał ją w 1986 r. w Watykanie kustosz ostrobramski, jako znak duchowej obecności Papieża w czasie obchodów 600-lecia chrztu Litwy.
W homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. w Wilnie w 1993 r. Ojciec Święty przypomniał: „W 1987 r. bardzo pragnąłem odwiedzić Litwę. Mijało bowiem 600 lat od chrztu Waszych przodków. Bardzo pragnęli tych odwiedzin Wasi biskupi oraz cały Kościół na Litwie. Ponieważ wówczas było to niemożliwe - sami wiecie z jakich powodów - dziękuję Bogu za to, że mogę dziś być z Wami w tym mieście, Waszej stolicy”.
Tablicę upamiętniającą pobyt Ojca Świętego w Wilnie w 1993 r. znajdziemy także w archikatedrze wileńskiej - na filarze z lewej strony nawy głównej.
I jeszcze cmentarz na Rossie, gdzie łza się w oku kręci i milcząco świadczą kamienie. „Tu ziemia woła głosami tych, którzy w niej spoczęli” (Barbara Wachowicz).

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lublin: terapia innowacyjna u pacjentów z COVID-19 przyniosła bardzo dobry efekt

2020-04-04 08:58

[ TEMATY ]

wywiad

lekarz

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Terapia innowacyjna, której w Lublinie poddano trzech pacjentów z COVID-19, doprowadziła w drugiej dobie po podaniu leku do poprawy ich stanu klinicznego. Udało się zahamować postęp choroby i uniknąć podłączenia ich do respiratora – powiedział kierownik kliniki chorób zakaźnych szpitala w Lublinie dr hab. Krzysztof Tomasiewicz.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie przybliżył w rozmowie z PAP szczegóły przebiegu terapii lekiem, który zastosowano poza wskazaniami rejestracyjnymi mechanizmów jego działania, a także wymogi prawne związane z przeprowadzeniem takiego leczenia.

PAP: Dlaczego zdecydowaliście się na zastosowanie tej pionierskiej metody?

Krzysztof Tomasiewicz: Decyzja o podjęciu terapii została oparta po pierwsze na analizie mechanizmów patogenetycznych, jakie występują w COVID-19, a po drugie po zapoznaniu się z nielicznymi, pojedynczymi wynikami podawania tego leku w Chinach, we Włoszech czy też ostatnio w Hiszpanii.
Rozpatrywaliśmy zastosowanie różnych cząstek działających na układ immunologiczny. Ostatecznie, po ocenie możliwych korzyści i ryzyka związanego z podaniem leków, dokonaliśmy wyboru leku, który blokuje receptor dla interleukiny 6. Była to trudna decyzja, ponieważ dotyczyła zastosowania leku poza wskazaniami rejestracyjnymi, ale chodziło o ratowanie życia pacjentów.

- Jaki jest mechanizm działania leku?

- Zastosowaliśmy lek, który ma zablokować receptor dla jednej z interleukin, a przez to zatrzymać nadmierną reakcję zapalną. Wiadomo, że ciężkie następstwa zakażenia, a więc niewydolność oddechowa i niewydolność wielonarządowa, są związane z gwałtowną burzą cytokinową, która sprawia, że układ immunologiczny, broniąc się przed zakażeniem, niszczy organizm. Nie jest to leczenie przeciwwirusowe, lecz terapia konsekwencji zakażenia.

- Jak ona przebiegała i ilu pacjentów nią objęliście?

- Terapia polega na podaniu dożylnym leku w dwóch dawkach w odstępach kilkunastu godzin. Objęliśmy nią trzech pacjentów, u których istniało bardzo wysokie prawdopodobieństwo zastosowania w kilku najbliższych godzinach leczenia oddechem wspomaganym (podłączenia do respiratora). Naszym zdaniem był to optymalny moment na zastosowanie tego typu leczenia. Zarówno wcześniejsze podanie leku, jak i, niestety, podanie go w okresie już podłączenia do respiratora wydaje się zmniejszać szansę na uzyskanie pozytywnego efektu terapeutycznego.

- W jakim wieku są pacjenci, czy mają jakieś współtowarzyszące choroby?

- Są to pacjenci między 60. a 75. rokiem życia, z chorobami współistniejącymi, a więc bezpośrednio zagrożeni negatywnymi następstwami zakażenia SARS-CoV-2.

- Jak następowała poprawa ich stanu zdrowia?

- Już w drugiej dobie po zastosowaniu leku u wszystkich pacjentów doszło do poprawy stanu klinicznego, przy czym aktualnie u dwóch jest to poprawa bardzo spektakularna, ze znaczną poprawą parametrów oddechowych, a w badaniach laboratoryjnych ze spadkiem parametrów zapalnych, takich jak ferrytyna, CRP czy prokalcytonina.
Trzeci pacjent również się poprawia, przy czym ta poprawa następuje wolniej. Lek wciąż działa i konieczna jest dalsza obserwacja. Najważniejsze, że udało się zahamować postęp choroby i pacjenci uniknęli leczenia przy pomocy respiratora.

- Jak wygląda procedura zezwolenia na przeprowadzenie eksperymentalnych metod?

- Terapia eksperymentalna wymaga zgody komisji bioetycznej. Składany jest protokół badania, w którym określa się zasady przeprowadzenia eksperymentu medycznego, formularz informacji dla pacjenta i świadomej zgody pacjenta. Ponieważ sytuacja była nadzwyczajna, poprosiłem Komisję Bioetyczną Uniwersytetu Medycznego w Lublinie o pilne rozpatrzenie mojego wniosku i w ciągu kilku dni uzyskałem zgodę, za co bardzo Komisji dziękuję. Nikt nie miał wątpliwości, że na szali jest ratowanie życia ludzkiego.

- Kto na świecie stosuje tę terapię i jakie są doniesienia o jej skuteczności?

- Terapia była stosowana u pojedynczych pacjentów w Chinach, we Włoszech i w Hiszpanii. Pierwsze doniesienia są bardzo optymistyczne, przy czym wydaje się, że zastosowany przez nas wybór czasu podania – w okresie narastania objawów niewydolności oddechowej – wydaje się najbardziej optymalny. We wspomnianych przypadkach zagranicznych z tym wyborem było różnie, co może mieć wpływ na skuteczność.

- Jak pan ocenia obecną sytuację epidemii z punktu widzenia osoby, która na co dzień walczy z COVID-19?

- Najważniejsze jest, aby nie doszło do przepełnienia pojemności systemu opieki zdrowotnej, a więc, by starczyło łóżek i respiratorów dla pacjentów, a także, aby było wystarczająco dużo pracowników opieki medycznej. Niestety takie zdarzenia obserwujemy we Włoszech czy w Hiszpanii. Rozwiązania systemowe i organizacyjne są bardzo ważne dla utrzymania kontroli nad sytuacją związaną z epidemią COVID-19.
Jeżeli dzięki wprowadzonym restrykcjom w kontaktach w przestrzeni publicznej uda się dokonać spłaszczenia krzywej zachorowań, a wszystko na to wskazuje, to epidemia może trwać dłużej, ale nie będzie gwałtowna, a to również pozwala na uniknięcie olbrzymiej liczby zgonów. Mam nadzieję, że na przełomie maja i czerwca będziemy już po szczycie zachorowań i w fazie wygaszania epidemii.

CZYTAJ DALEJ

Patriarcha chaldejski: pandemia koronawirusa „szansą na przebudzenie” dla ludzkości

2020-04-06 17:39

[ TEMATY ]

koronawirus

Bożena Sztajner/Niedziela

Patriarcha Louis Raphaël I Sako

Pandemia koronawirusa dotyka ludzi na całym świecie, zarówno pod względem zdrowotnym jak i ekonomicznym. „Jednak ten kryzys może być dla ludzkości także szansą na przebudzenie się” - stwierdził patriarcha Katolickiego Kościoła Chaldejskiego kard. Louis Raphaël I Sako w opublikowanym 5 kwietnia w Bagdadzie przesłaniu wielkanocnym.

Ludzie usunęli Boga ze swego świata albo zrzucili na Niego swe błędy, skrytykował kard. Sako. Podkreślił, że Wielkanoc i pandemia stanowią „apel o pełne nawrócenie do Boga, do zasad naszej wiary, do naszej duchowości oraz do prawdziwej moralności”, gdy przygotowujemy lepszą przyszłość.

Chaldejski patriarcha zaapelował do przywódców politycznych, aby nie tracili swojego człowieczeństwa i w związku z rozprzestrzenianiem się COVID-19 zrewidowali swoje priorytety. Trzeba „znaleźć właściwe rozwiązania dla poszanowania życia we wszystkich jego formach, chronić środowisko naturalnego przez zwalczanie jego zanieczyszczenia i zmian klimatycznych, zaprzestać wspierania produkcji śmiercionośnej broni”.

Nadszedł czas, aby kierujący państwami uchwalili przepisy, które „będą gwarantowały prawa człowieka i budowały świat bez wojen, bez konfliktów, bez strachu i bez ubóstwa” - stwierdził kard. Sako.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję