Reklama

Szybko, szybciej, KAI

Kiedy powstawali, nikt nie wierzył, że przetrwają. Nawet osoby im przychylne uważały, że najpóźniej po dwóch latach upadną. Tymczasem mija już 15 lat, odkąd Katolicka Agencja Informacyjna rozpoczęła swoją działalność

Niedziela Ogólnopolska 2/2009, str. 14-15

Tutaj, w newsroomie, redagowany jest serwis KAI
Artur Stelmasiak

Tutaj, w newsroomie, redagowany jest serwis KAI<br>Artur Stelmasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Redakcja Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI) mieści się na pierwszym piętrze jednego z budynków przy Skwerze Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Po drugiej stronie ulicy jest siedziba Konferencji Episkopatu Polski (KEP). To właśnie biskupi powołali do życia agencję w 1993 r. Jubileusze KAI obchodzone są zawsze 12 stycznia, a ich stałym elementem jest Msza św., odprawiana w kaplicy Konferencji Episkopatu Polski.

Od faksu do Internetu

Reklama

Zadaniem KAI jest dostarczanie wiadomości o życiu katolików na wszystkich kontynentach. Agencja informuje również o najważniejszych wydarzeniach z życia wyznawców innych religii: buddyzmu, islamu, judaizmu, prawosławia i protestantyzmu. Ostatnio wiele miejsca poświęciła śmierci patriarchy Moskwy i Wszechrusi Aleksego II.
W dni powszednie praca w redakcji zaczyna się około godz. 9. Na poranne kolegium przychodzi większość z kilkunastu dziennikarzy zatrudnionych w warszawskiej centrali. - Podczas tego spotkania omawiamy, jakie wydarzenia, konferencje prasowe czy sympozja trzeba obsłużyć. Do tego dochodzą propozycje korespondentów, których obecnie - w kraju i za granicą - jest 70. Ponadto na porannym kolegium analizujemy materiały z innych mediów, które, naszym zdaniem, trzeba podjąć i naświetlić z punktu widzenia Kościoła - opowiada o pracy w agencji jej wiceprezes Tomasz Królak i od razu dodaje: - Ale tak do końca to nigdy nie jesteśmy w stanie zaplanować naszej pracy. W ciągu dnia zawsze dochodzi bowiem do nieprzewidzianych wydarzeń, o których trzeba poinformować. To zadanie należy do osób przychodzących do pracy na kolejną zmianę.
Materiały przygotowane przez KAI trafiają za pomocą Internetu i satelity do ponad 100 najważniejszych redakcji telewizyjnych, radiowych i prasowych w kraju. Odbiorcy, którzy wykupują abonament KAI, chwalą agencję za rzetelność oraz za szybkość działania. - Zazwyczaj kończymy pracę o godz. 20, ale jeśli trzeba - to pracujemy non stop. Tak było np. gdy Papież Benedykt XVI był w USA oraz na Światowym Dniu Młodzieży w Sydney - mówi „Niedzieli” Krzysztof Tomasik. - Od pewnego czasu mamy też możliwość przesyłania naszych materiałów bezpośrednio z domu. To dodatkowa odpowiedzialność, ale dzięki temu najnowsze informacje w serwisie pojawiają się o północy albo nawet o piątej rano - dodaje szef działu zagranicznego KAI. A Tomasz Królak, który razem z Marcinem Przeciszewskim zakładał agencję od podstaw, wspomina: - Kiedy zaczynaliśmy piętnaście lat temu, to szczytem techniki były wówczas faksy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Plan wykonany z nawiązką

Powstanie religijnej agencji informacyjnej u progu III RP było dziełem pionierskim. Po pierwsze dlatego, że od II wojny światowej nie było podobnego medium w Polsce. Wcześniej działała Katolicka Agencja Prasowa, ale po 1945 r. komuniści nie zgodzili się na jej reaktywację. Taka sytuacja spowodowała, że nie było ani żadnej bazy materialnej, ani osób, które miałyby doświadczenie w tego rodzaju pracy.
Po drugie - początek lat 90. XX wieku w Polsce to był czas zimnej wojny mediów z Kościołem. W prasie pojawiały się analizy publicystów sugerujące, że księża dążą do „teokracji” i zbudowania „drugiego Iranu”. Natomiast część satyryków z lubością opowiadała dowcipy o „czarnych”.
W takich właśnie okolicznościach Konferencja Episkopatu Polski dostrzegła konieczność zbudowania instytucji, która będzie oswajała media świeckie z rzeczywistością religijną, a nie jej wypaczonym obrazem. Największym zwolennikiem powstania KAI był ówczesny ordynariusz diecezji tarnowskiej bp Józef Życiński. I - jak mówi Tomasz Królak - to on miał wizję agencji, która „będzie budowała mosty ze współczesnym światem”.
Początki KAI nie były łatwe. Marcin Przeciszewski i Tomasz Królak byli co prawda doświadczonymi dziennikarzami prasowymi, ale nie agencyjnymi. A tworzenie atrakcyjnych materiałów o charakterze informacyjnym to zupełnie coś innego niż publicystyka prasowa, szczególnie uprawiana w tygodnikach, z których obydwaj twórcy KAI się wywodzili. Podobny problem miały pozostałe osoby zgłaszające się do pracy w agencji, mieszczącej się przy Skwerze Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Na szczęście pojawili się też przyjaciele, którzy nauczyli tworzący się zespół niezbędnych umiejętności. - Dużą pomoc, także finansową, otrzymaliśmy od amerykańskiej agencji Catholic News Service. Szkolił nas również wieloletni korespondent Francuskiej Agencji Prasowej (AFP) w Watykanie Michel Kwiatkowski-Viatteau - opowiada Tomasz Królak.
Od samego początku ważną rolę w KAI odgrywali także duchowni. To do nich należało przygotowanie materiałów wyjaśniających teologiczne znaczenie świąt, liturgii, społecznej nauki Kościoła. Właśnie dzięki takim tekstom lepiej religijną rzeczywistość rozumieli dziennikarze świeccy.
Pierwszym kapelanem w KAI był o. Jacek Zdrzałek, redemptorysta. A od niedawna funkcję tę pełni wieloletni pracownik Radia Watykańskiego o. Stanisław Tasiemski, dominikanin. Natomiast łączność KAI z Konferencją Episkopatu Polski zapewnia Rada Programowa, na której czele niezmiennie stoi abp Józef Życiński. To zresztą on sprowadził do KAI niezapomnianą s. Halinę Rosiek, służebniczkę dębicką, która pracowała w agencji od początku jej istnienia. - Była wizytówką KAI, „dobrym duszkiem” w redakcji. Zanim skończyła pracę w KAI-u, dzwoniła do każdego z dziennikarzy, by podziękować za współpracę i pożegnać się - opowiada Milena Kindziuk. Codziennym efektem pracy zespołu są depesze. Średnio jest to 70 informacji w ciągu doby. Ta liczba sytuuje agencję znad Wisły na drugim miejscu w Europie pośród agencji religijnych. W środkowo-wschodniej części kontynentu KAI jest zdecydowanym liderem.
O profesjonalizmie zespołu KAI dziennikarze z całego świata dowiedzieli się przy okazji pielgrzymek do Polski - ostatnio Benedykta XVI, a wcześniej Jana Pawła II.
- Jeździliśmy za Ojcem Świętym praktycznie wszędzie, gdzie miał się pojawić. Pracowaliśmy 24 godziny na dobę, bo nocami przygotowywaliśmy serwisy prasowe dla Jana Pawła II, tak by już przy śniadaniu Papież mógł przeczytać, jak rodacy odebrali jego słowa - wspomina Milena Kindziuk, która do tygodnika „Niedziela” przyszła właśnie z KAI.
Z medialnej obsługi papieskich pielgrzymek KAI wywiązała się w taki sposób, że Episkopaty Rumunii i Bułgarii poprosiły dziennikarzy KAI o pomoc w organizacji pielgrzymek Ojca Świętego w tamtych państwach.
Obecnie oprócz serwisów dla mediów KAI wydaje także tygodnik „Wiadomości KAI”, który prenumeruje ponad 5 tys. parafii w kraju. Dwa razy dziennie wychodzi także Internetowy Dziennik Katolicki, zawierający m.in. przeglądy prasy o Kościele. W agencji powstał audioKAI audio.ekai.pl - skierowany do rozgłośni radiowych, a od kilku lat działa także fotoKAI foto.ekai.pl, będący jedynym w kraju religijnym serwisem fotograficznym.
Na tle innych agencji KAI wyróżnia się także przygotowywaniem raportów o Kościołach lokalnych, publikacji typu „Kto jest kim w Kościele”. Dumą pracowników są także wywiady z osobistościami, które nie rozmawiają z innymi mediami. - Dużą satysfakcję w pracy sprawia nam pokazywanie piękna Kościoła w innych krajach oraz obserwowanie, jak agencyjne teksty inspirują Polaków do zakładania nowych inicjatyw katolickich w naszym kraju - mówi Krzysztof Tomasik.

Kierunek telewizja

Gdy agencja powstawała, wiele osób wieszczyło jej upadek. Teraz bez codziennego serwisu KAI-u wielu dziennikarzy świeckich nie wyobraża sobie pracy. W prywatnych rozmowach o KAI dominuje zaś temat, czym agencja zaskoczy nas w tym roku?
Tomasz Królak nie kryje, że celem zarządu w 2009 r. jest m.in. wypromowanie portalu ekai.pl, tak aby stał się on najpopularniejszą witryną internetową poświęconą religii w kraju. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia ekai.pl przeszedł gruntowną zmianę. Do serwisu, opartego dotąd głównie na tekstach informacyjnych, dodano m.in.: zdjęcia i materiały dźwiękowe. W najbliższym czasie będzie też forum, na którym odwiedzający stronę będą mogli komentować wydarzenia oraz pisać swoje blogi (internetowe dzienniki).
A o czym marzą w KAI w dalszej przyszłości? - Moim marzeniem jest, aby przy KAI powstała telewizja pokazująca w atrakcyjny sposób, jak żyją katolicy na świecie. Z jak wielkim bogactwem mamy do czynienia - mówi Tomasz Królak. Agencja ma w tym względzie całkiem bogate doświadczenie. Dla TVP przygotowała kilkaset programów pt. „Czasy”, natomiast film o życiu Jana Pawła II zyskał uznanie w kilkunastu krajach świata. Prawo do jego emisji kupiła m.in. telewizja National Geographic. Teraz powstają audycje pt. „Ludzie i religie” dla stacji informacyjnej Polsat News. Pierwsze odcinki zostały pokazane w grudniu ubiegłego roku. A od marca tego roku ma być to stały cykl.
Może więc marzenie przedstawiciela zarządu o telewizji nie jest tak odległe i zrealizuje się znacznie szybciej, niż KAI będzie obchodziła kolejny okrągły jubileusz.

2009-12-31 00:00

Oceń: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uczeń Jezusa spotyka czasem niezgodę najbliższych

2026-01-14 20:57

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

wikipedia.org

Opowiadanie stoi na progu nowej epoki. Dawid wraca do Siklag, a z pola bitwy przychodzi posłaniec z rozdartą szatą i ziemią na głowie. Tak Biblia opisuje człowieka dotkniętego śmiercią. Przynosi znaki władzy: koronę i naramiennik Saula. Znaki królewskie zmieniają właściciela, a Dawid nie traktuje ich jak łupu. Rozdziera szaty, płacze i pości aż do wieczora. Żałoba obejmuje Saula, Jonatana i poległych Izraela. Potem rozbrzmiewa pieśń żałobna (qînâ). Otwiera ją wołanie o „ozdobie Izraela” zabitej na wyżynach. Hebrańskie (haṣṣəḇî) niesie sens splendoru, czegoś drogiego i kruchego. Refren „Jakże polegli mocarze” oddaje hebrajskie (’êk nāpelû gibbōrîm) i spina pamięć całego narodu. Dawid nie pozwala, aby wieść stała się pieśnią triumfu w miastach Filistynów. W pochwałach dla Saula i Jonatana nie ma pochlebstwa. Jest uznanie prawdy: byli złączeni w życiu i w śmierci, szybsi niż orły i mocniejsi niż lwy. Słowo „mocarze” (gibbōrîm) obejmuje tu odwagę i odpowiedzialność za lud. Dawid pamięta także dobro, które Izrael otrzymał za Saula, szczególnie bezpieczeństwo i dostatek. W końcu głos staje się osobisty. Dawid opłakuje Jonatana jak brata i mówi o miłości „przedziwnej”. Ta przyjaźń wyrasta z przymierza i wierności. Tekst ukazuje królewskość Dawida zanim otrzyma tron. Objawia się w panowaniu nad odwetem i w czci dla pomazańca Pana, także podczas jego prześladowania. Dawid nie buduje swojej przyszłości na upokorzeniu poprzednika. Wypowiedziany żal oczyszcza przestrzeń władzy i uczy, że królowanie zaczyna się od słuchania Boga, a nie od gromadzenia łupów.
CZYTAJ DALEJ

Papież spotkał się z parą książęcą z Luksemburga. Księżna Stéphanie ubrana na biało

2026-01-23 18:29

[ TEMATY ]

Watykan

Leon XIV

Para książęca z Luksemburga

Księżna Stéphanie

Vatican Media

Leon XIV z parą książęcą Luksemburga

Leon XIV z parą książęcą Luksemburga

W piątek, 23 stycznia Ojciec Święty Leon XIV przyjął na audiencji wielkiego księcia Wilhelma oraz wielką księżną Stéphanie z Luksemburga.

To co uderzało to strój księżny, która była ubrana na biało, gdyż na oficjalnych spotkaniach z Papieżem kobiety obowiązuje czarny strój. Dlaczego więc księżna Stéphanie mogła być na spotkaniu z Papieżem w białej sukni z białym welonem? Wynika to z tzw. „przywileju bieli” (privilegio del bianco). Tym przywilejem cieszą się katolickie władczynie zasiadające na tronie (obecnie nie ma żadnej), żony królów katolickich (Letycja z Hiszpanii i Matylda z Belgii), emerytowane królowe (Zofii z Hiszpanii i Paola z Belgii), żona księcia Monako (Jej Najjaśniejsza Wysokość Charlène) i właśnie wielka księżna Luksemburga, Jej Wysokość Stéphanie.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Grzegorz Ryś w liście do wiernych Archidiecezji Krakowskiej: Nie możemy pozostać obojętni

2026-01-24 16:42

[ TEMATY ]

kard. Ryś

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Kard. Grzegorz Ryś

Kard. Grzegorz Ryś

„Dzisiaj nad ranem dostałem od arcybiskupa kijowsko-halickiego Światosława Szewczuka następującą wiadomość: „Przeżyliśmy kolejną piekielną noc. W Kijowie jest -10. Najbardziej ucierpiał nasz Lewy Brzeg... Walka o życie, ciepło i światło trwa”. (….) Nie możemy pozostać obojętni” - w liście do wiernych napisał kard. Grzegorz Ryś. Decyzją metropolity krakowskiego w Archidiecezji Krakowskiej cała składka z niedzieli, 1 lutego zostanie przeznaczona na pomoc dla Kijowa.

Kraków, dnia 24 stycznia 2026 roku
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję