A na prowincji pytają, czy my, chrześcijanie, powinniśmy protestować przeciwko koncertowi w Polsce skandalizującej piosenkarki Madonny? Bez wątpienia powinniśmy, i to przynajmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze dlatego, że piosenkarka, a wcześniej „bohaterka” filmów i magazynów erotycznych, ma na swym koncie wiele utworów obrażających uczucia religijne chrześcijan oraz wulgarnych, wręcz obscenicznych zachowań na scenie. I żeby nie było wątpliwości - nie są to opinie rodem z polskiego „ciemnogrodu” (jak chciałoby wielu piewców obyczajowej swawoli), ale z wielu światowych ośrodków kultury, gdzie koncerty Madonny kończyły się skandalem lub były odwoływane (w 1990 r. w Toronto i Rzymie).
Po drugie dlatego, że data koncertu to jedno z największych świąt Maryjnych oraz święto państwowe. Jednocześnie nie mam wątpliwości, że data ta została wybrana celowo - jako rodzaj religijnej i obyczajowej prowokacji.
Może także - jeżeli protesty nie pomogą i do koncertu jednak dojdzie - okazja do wypróbowania swojej wiary i patriotyzmu. Co dla nas ważniejsze: kontemplacja tajemnicy Wniebowzięcia Matki Bożej i refleksja historyczna dotycząca Cudu nad Wisłą czy popisy roznegliżowanej skandalistki?
Decyzja sądu jest odpowiedzią na wniosek o wstrzymanie trwających w katedrze prac nad demontażem i wymianą historycznych witraży. Apelowali o to konserwatorzy i przedstawiciele stowarzyszeń zajmujących się ochroną dziedzictwa kulturowego. Obrońcy witraży podkreślali, że skoro przetrwały one tragiczny pożar, to ich zachowanie powinno być naturalnym wyborem w procesie odbudowy.
Inicjatorem pomysłu wprowadzenie do odrestaurowanej katedry współczesnych witraży jest prezydent Francji Emmanuel Macron, który motywuje swą decyzję pragnieniem pozostawienia w bazylice „śladu XXI wieku”, który okazał się dla katedry tak bolesny poprzez wyniszczający pożar. Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na około 4 mln euro. Ostateczna decyzja w sprawie urządzenia paryskiej katedry należy do państwa, które od 1905 roku jest jej właścicielem.
Choć miasto jest otwarte na nietypowe ceremonie w plenerze, lokalne władze kategorycznie odrzucają możliwość rejestracji zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci. Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz podkreśla, że dopóki nie nastąpi zmiana krajowego ustawodawstwa, tamtejszy Urząd Stanu Cywilnego nie dokona żadnej takiej transkrypcji - informuje portal zakopane.naszemiasto.pl.
W kontekście ogólnokrajowych dyskusji światopoglądowych pojawia się pytanie, jak zakopiański Urząd Stanu Cywilnego zareaguje, gdy wpłynie do niego wniosek o transkrypcję (czyli wierne i literalne przeniesienie treści zagranicznego dokumentu stanu cywilnego do polskiego rejestru) aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego poza granicami Polski.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.