Reklama

Jan Paweł II

Św. Jan Paweł II - papieżem rodziny

2014-04-29 09:28

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

rodzina

GRZEGORZ GAŁĄZKA

Jan Paweł II wiele uwagi i troski poświęcał zagadnieniu rodziny, wykazując przy tym głębokie i integralne rozumienie natury i funkcji rodziny w świecie współczesnym. Wyrazem tego są ważne dokumenty i przemówienia, które stanowią cenną inspirację dla wszystkich osób, zajmujących się kwestią współczesnej rodziny. W nauczaniu Papieża rodzina jest społecznością osób, „dla których właściwym sposobem bytowania jest komunia: communio personarum. Rodzina jako wspólnota osób jest równocześnie pierwszą ludzką „społecznością” (List do Rodzin, nr 7; dalej LR). Dar z siebie, który jest istotą miłości małżeńskiej i rodzinnej jest „wzorem i zasadą składania dar z siebie” dla wszystkich innych wspólnot. „Komunia jak i uczestnictwo codziennie przeżywane w domu - napisze Ojciec św. - w chwilach radości i w trudnościach jest jak najbardziej konkretną i skuteczną pedagogią dla czynnego, odpowiedzialnego i owocnego włączenia się dzieci w życie społeczne o szerszym zasięgu” (Adhortacja apostolska Familiaris consortio, nr 37; dalej FC).

RODZINA WSPÓLNOTĄ MIŁOŚCI

Rodzina jest naturalnym i genetycznie pierwszym środowiskiem, w którym ontologiczną cechą jest komunijność. Jest ona w sposób naturalny odkrywana i urzeczywistniana przez wszystkich członków wspólnoty rodzinnej. Komunia małżeńska i rodzinna są wzorcem i modelem w budowaniu każdej autentycznej komunii osób, wspólnoty. Klimat naturalnego przywiązania jaki łączy członków rodziny jest podstawą skuteczności i integralności wszelkiej działalności wychowawczej.

Reklama

Jan Paweł II opisując w adhortacji Familiaris consortio zamysł Boży względem małżeństwa i rodziny, po to aby ocalić i urzeczywistnić całą prawdę i pełną godność tych wspólnot (FC, nr 5) uczy o „misji i posłudze wychowawczej” rodziny (FC, nr 39). Papież podkreśla, że prawo - obowiązek rodziców do wychowania swojego potomstwa jest czymś najistotniejszym, pierwotnym w stosunku do innych podmiotów wychowujących, przez co wyklucza zastępstwo (FC, nr 16, 36). Mówiąc o samych „korzeniach” rzeczywistości małżeńskiej i rodzinnej Ojciec św. uczy, że istota i zadanie rodziny są ostatecznie określane przez miłość, której mają strzec, objawiać i przekazywać (FC, nr 17). W dziele wychowawczym prowadzonym w rodzinie i poprzez rodzinę, duszą i normą jest miłość rodzicielska ubogacana takimi owocami miłości jak, „czułość, stałość, dobroć, usłużność, bezinteresowność i duch ofiary” (FC, nr 36).

Święty Papież wskazując na rodzinę jako podstawowe środowisko wychowawcze i wychowujące wskazuje na następujące jej funkcje. Rodzina jest: a) „szkołą bogatszego człowieczeństwa”; b) wspólnotą służącą życiu; c) „pierwszą i podstawową szkołą uspołecznienia”; d) „kolebką i najskuteczniejszym narzędziem humanizacji i personalizacji społeczeństwa”.

RODZINA JEST „SZKOŁĄ BOGATSZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA” (FC, nr 21)

Pierwszym i podstawowym zadaniem rodziny, a zarazem celem wychowania społecznego jest tworzenie wspólnoty osób - komunii osób. Polegać ma ono na wiernym „przeżywaniu rzeczywistości komunii w ciągłym działaniu, na rzecz rozwijania prawdziwej wspólnoty osób” (FC, nr 18). Aby rodzina stawała się „szkołą bogatszego człowieczeństwa” i służyła tworzeniu wspólnoty osób, Jan Paweł II wskazuje na pewne wartości konieczne w budowaniu i umacnianiu komunii. Wartości te stanowią zarazem treść i cele dla wychowania społecznego w rodzinie. Należą do nich:
a) miłość jako wewnętrzna zasada, trwała moc i cel ostateczny (FC, nr 18),
b) wymiana wychowawcza między rodzicami i dziećmi, w której każdy daje i otrzymuje (FC, nr 21),
c) pomoc dzieciom w osiągnięciu prawdziwie odpowiedzialnej wolności (FC, nr 21),
d) wielki duch ofiary, wspomagany pielęgnowaniem i urzeczywistnianiem takich wartości jak: zrozumienie, tolerancja, przebaczenie i pojednanie w celu pokonywania różnorakich napięć, konfliktów, egoizmowi i niezgody (FC, nr 21),
e) świadomość u kobiety i mężczyzny swego daru i roli jako żony i matki oraz męża i ojca wewnątrz komunii - wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej (FC, nr 23.25),
f) odkrycie znaczenia pracy (zob. FC, nr 23),
g) troska i głęboki szacunek dla godności i praw dziecka, wyrażające się m. in. w: przyjęciu go, miłości, szacunku, wielorakiej i jednolitej służbie - materialnej, uczuciowej, wychowawczej, duchowej (FC, nr 26),
h) odkrycie i docenienie zadań osób starszych w rodzinie, szczególne jako świadków przeszłości i inspiratorów mądrości dla młodych i przyszłości (FC, nr 27).

Rodzina stając się „szkołą bogatszego człowieczeństwa” dla wszystkich swoich członków jest zarazem podstawowym środowiskiem kulturotwórczym. Rodzina jest „pierwszą i podstawową komórką ekologii ludzkiej (...), w której człowiek otrzymuje pierwsze i decydujące wyobrażenia związane z prawdą i dobrem, uczy się, co znaczy kochać i być kochanym, a więc co konkretnie znaczy być osobą” (Encyklika Centesimus annus, nr 39; dalej: CA).

RODZINA WSPÓLNOTĄ SŁUŻĄCA ŻYCIU

Zdaniem Jana Pawła II rodzina służy społeczeństwu - służąc życiu. Rodzina będąc „wspólnotą życia i miłości” (FC, nr 17) z natury jest tą, która w różny sposób ochrania życie i głosi jego nieporównywalną wielkość. Rodzina pielęgnując szacunek dla życia, wypełnia swoje podstawowe zadanie (FC, nr 28). Podważenie bowiem prawa do życia od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci jest „radykalnym zagrożeniem dla całej kultury praw człowieka”, o czym z mocą nauczał Papież, podczas całego swojego pontyfikatu, a stanowczy wyraz dał tej prawdzie w encyklice Evangelium vitae. Brak szacunku dla życia posunięty aż do negacji prawa do życia, stwarza realną podstawę do zaistnienia i zyskiwania legitymizacji przez tzw. „cywilizację śmierci” (EV, nr 7-28).

Służba życiu to wielki cel i zadanie wychowania w rodzinie. Wyraża się ona poprzez to, że członkowie rodziny:
a) widzą i rozumieją zło mentalności przeciwnej życiu (FC, nr 30),
b) rozumieją płciowość w integralnej wizji człowieka i jego powołania (FC, nr 32). Papież zauważa potrzebę udostępniania wiedzy w tym zakresie małżonkom przez jasne, stosowne, poważne informacje i wychowanie, przy współudziale par małżeńskich, lekarzy i ekspertów zob. (FC, nr 33),
c) podejmują wychowanie do samokontroli - konieczność stałego wychowywania do cnoty czystości i ascezy (FC, nr 33),
d) posiadają właściwe spojrzenie na porządek moralny, na jego wartości i normy (FC, nr 34),
e) wychowują się nawzajem do istotnych wartości życia ludzkiego: miłości, sprawiedliwości, bezinteresownej służby drugiemu, właściwej wolności wobec dóbr materialnych, tak aby nie stawać się ofiarami różnych indywidualizmów i egoizmów (FC, nr 37),
f) rodzice wykazują „nieustanną twórczość” płodności miłości małżeńskiej, wyrażającą się w różnych formach służeniu życiu takich jak: adopcja, pomoc zaniedbanym dzieciom itd. (FC, nr 41).

RODZINA „PIERWSZĄ I PODSTAWOWĄ SZKOŁĄ USPOŁECZNIENIA” (FC, nr 37)

Papież przypominając wypowiedź Soboru Watykańskiego II o rodzinie jako „pierwszej i żywotnej komórce społecznej” uczy, że: „rodzinę łączą ze społeczeństwem żywotne i organiczne więzi, stanowi ona bowiem jego podstawę i stale je zasila poprzez swe zadanie służenia życiu: w rodzinie przecież rodzą się obywatele i w niej znajdują pierwszą szkołę tych cnót społecznych, które stanowią o życiu i rozwoju samego społeczeństwa. W ten sposób na mocy swej natury i powołania, daleka od zamknięcia się w sobie, rodzina otwiera się na inne rodziny i na społeczeństwo, podejmując swoje zadanie społeczne” (FC, nr 42).

Zdaniem Ojca św. życie wspólnotowe w rodzinie „staje się przykładem oraz bodźcem dla szerszych kontaktów społecznych w duchu szacunku, sprawiedliwości, dialogu i miłości” (FC, nr 43). Aby rodzina stawała się szkołą uspołecznienia, muszą być kształtowane w poszczególnych jej członkach pewne predyspozycje, takie jak: świadomość zadań społecznych i politycznych, oraz wyzwań z nimi związanych. Świadomość ta, ma służyć z kolei uczestnictwu członków rodziny, w rozwoju społeczeństwa (FC, nr 42).

Według Jana Pawła II rodzina staje się „pierwszą i niezastąpioną szkołą życia społecznego” (FC, nr 43) poprzez:
a) strzeżenie, zachowywanie i przekazywanie cnót i wartości takich jak: serdeczne otwarcie się, spotkanie i dialog, bezinteresowna gotowość służenia, wielkoduszna służba, głęboka solidarność, gościnność (FC, nr 43),
b) świadomość swoich społecznych zadań, wyrażających się w dziele prokreacji i wychowania (FC, nr 44),
c) zaangażowanie w rozmaite dzieła służby społecznej - pomoc ubogim (FC, nr 44),
d) wyrażanie przez rodziców opinii w formie interwencji politycznej, co jest wyrazem świadomości własnej roli współtwórców tak zwanej „polityki rodzinnej”, oraz podejmowanie odpowiedzialności za przemianę społeczeństwa (FC, nr 44),
e) znajomość Karty Praw Rodziny (FC, nr 46),
f) kształtowanie atmosfery życia domowego opartej na takich wartościach jak: prawda, wolność, sprawiedliwość i miłość” (FC, nr 48),
g) popieranie na różny sposób stowarzyszeń zajmujących się problemami ładu międzynarodowego (FC, nr 48).

RODZINA JEST „KOLEBKĄ I NAJSKUTECZNIEJSZYM NARZĘDZIEM HUMANIZACJI I PERSONALIZACJI SPOŁECZENSTWA” (FC, nr 43)

Wychowanie w refleksji św. Jana Pawła II nie tylko „odbywa się we wspólnocie”, ale jawi się jako wspólnota i ustanawia wspólnotę. Jest bowiem najpierw procesem, który dokonuje się we wnętrzu człowieka, tam obejmuje drugiego człowieka, konstytuując wewnętrzną wspólnotę wychowawcy i wychowanka, przenikniętą prawdą i miłością. Papież posługuje się tu metaforą „rodzenia”. Rodzic jest tym, który „rodzi” wychowanka w znaczeniu duchowym, ale też wychowanek „rodzi” w sobie wychowawcę, a więc „przejmuje do swego wnętrza” to, czym wychowawca „żyje”.

Naturalnym i najskuteczniejszym środowiskiem wychowania społecznego dzieci i młodzieży jest rodzina. Ojciec św. w przytaczanej adhortacji Familiaris consortio wielokrotnie podkreślał niezwykłą i niezastąpioną rolę wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej dla społeczeństwa i Kościoła, gdyż małżeństwo i rodzina „stanowią jedno z najcenniejszych dóbr ludzkości” (FC, nr 1). Jednocześnie Papież usilnie podkreśla potrzebę współpracy rodziny z innymi środowiskami wychowującymi (FC, nr 40).

Zdaniem Papieża wychowanie powinno mieć swój trwały fundament w rodzinie bowiem „przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę” (FC, nr 86), która „jest drogą pierwszą i z wielu względów najważniejszą. Jest drogą powszechną, pozostając za każdym razem drogą szczególną, jedyną i niepowtarzalną, tak jak niepowtarzalny jest każdy człowiek (…). Można więc powiedzieć, że rodzinie zawdzięczamy sam fakt bycia człowiekiem” (LR, nr 2), a „(…) życie narodów, państw, organizacji międzynarodowych «przebiega» przez rodzinę” (LR, nr 15).

Rodzina będąc pierwszą i naturalną oraz niejako modelową społecznością, żywotną komórką społeczną, poprzez codzienne świadectwo życia i słowa jest w stanie urzeczywistniać integralne wychowanie dzieci i młodzieży. Rodzina jako wspólnota osób, gdzie miłość jest normą i zasadą życia powinna wychowywać do dialogu, spotkania, uczestnictwa w życiu społecznym, poszanowania prawa, solidarności i pokoju poprzez kultywowanie fundamentalnych cnót sprawiedliwości i miłości (FC, nr 43). Dlatego też rodzina świadoma swoich funkcji wychowawczych zarysowanych powyżej, może stawać się prawdziwie szkołą i promotorem „nowego humanizmu” (FC, nr 8). Natomiast św. Jan Paweł II poprzez swoją refleksję na temat rodziny, jak i orędownictwo za nią w niebie, jawi się jako jej Stróż i Niezawodny Opiekun.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Migliore: racje państw Europy Środkowo-Wschodniej

2020-01-16 19:05

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Polska

Polska

Europa

Vatican News/ANSA

Szczyt Grupy Wyszehradzkiej i Austrii

Kraje Europy Środkowo-Wschodniej chcą jedynie poczuć się równoprawnymi członkami klubu europejskiego, bez konieczności ponownego poddania się kulturowej uniformizacji – uważa abp Celestino Migliore, czołowy watykański dyplomata. W ubiegłą sobotę Papież mianował go nowym nuncjuszem we Francji. Wcześniej był przedstawicielem Stolicy Apostolskiej w Rosji i Uzbekistanie, Polsce i ONZ.

Informacyjny blog włoskich sercanów SettimanaNews opublikował jego obszerny artykuł pod tytułem „Racje suwerenistów ze Wschodu”. Stanowi on zapis wystąpienia abp Migliore podczas spotkania w włoskimi sercanami w sierpniu ubiegłego roku. Pierwsza jego część jest poświęcona sytuacji w naszej części Europy, a druga w Rosji.

Abp Migiliore zauważa, że dziś bardzo modne jest dzielenie, czy raczej dyskryminowanie rządów, a także samych narodów, określając je mianem proeuropejskich albo suwerenistycznych. Przy czym oczywiście suwerenizmowi nadaje się znaczenie pejoratywne.

Nowy nuncjusz we Francji przypomina, że suwerenizm nie jest postawą, która dotyczy jedynie krajów takich jak Polska czy Węgry. Przejawia się on również w Brexicie, w postawie partii rządzących w Austrii i Włoszech, a także wśród coraz silniejszych ruchów i partii we Francji, Niemczech, Holandii i Danii. Choć jego przyczyny są złożone i choć nie brak w nim wypaczeń, to jednak w suwerenizmie krajów Europy Środkowo-Wschodniej przejawiają się słuszne aspiracje do własnego modelu demokracji.

Abp Migliore, który w latach 1989-92 pracował w nuncjaturze w Warszawie, przypomina o rozgoryczeniu Jana Pawła II, kiedy mówiono wówczas o wejściu Polski do Europy.
Dla Papieża Polaka takie stwierdzenia były upokarzające, był on bowiem świadomy, że jego ojczyzna od wieków jest w Europie i kształtuje jej dziedzictwo.

Abp Migliore zauważa, że do rozwoju suwerenizmu przyczynia się również postawa tak zwanych europejskich elit, forsowany przez nich na siłę model rozwoju. Papieski dyplomata powołuje się tu na analizy Dominiqua Woltona, który już w 1993 r. twierdził, że twórcze intuicje ojców założycieli Unii Europejskiej, zostały szybko przejęte przez rozrastający się aparat europejskich biurokratów, który stracił kontakt z obywatelami.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Bp Guzdek: nie wolno nam sięgać po język i metody niegodne ucznia Chrystusa

2020-01-19 15:55

[ TEMATY ]

wojsko

katedrapolowa.pl

Stając w obronie zasad ewangelicznych wartości, musimy być otwarci na tych, którzy znajdują się na obrzeżach lub poza dostrzegalnymi granicami Kościoła – mówił w Krakowie bp Józef Guzdek. Biskup polowy Wojska Polskiego przewodniczył w kościele garnizonowym św. Agnieszki Mszy św., po której poświęcił tablicę upamiętniającą asa myśliwskiego Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii Stefana Janusa.

W homilii podkreślał, że chrześcijanie muszą być niejednokrotnie znakiem sprzeciwu, ale trzeba pamiętać o tym, aby „nie sięgać po metody i nigdy nie posługiwać się językiem niegodnym ucznia Chrystusa”.

Nawiązał do homilii św. Jana Chryzostoma, w której przestrzega on, by owce nie stały się wilkami. „Jak długo jesteśmy owcami, zwyciężymy. Otoczeni gromadą wilków, stajemy się mocniejsi. Gdy jednak stajemy się wilkami, ulegamy, ponieważ jesteśmy pozbawieni pomocy Dobrego Pasterza. Wszak nie jest on pasterzem wilków, ale owiec” – przywołał słowa tej homilii.

– Jakże to jest ważne, żebyśmy się nie „zwilczyli”; byśmy stosowali metody godne chrześcijanina! – podkreślił.

Kaznodzieja zauważył, że obrazem Kościoła jest bazylika św. Piotra w Rzymie: zarówno wnętrze świątyni, jak i plac z otaczającą go kolumnadą, przypominającą rozwarte ramiona. - Tak właśnie musi wyglądać Kościół katolicki. Gdyby zamiast kolumnady zbudował nieprzekraczalny mur, zrezygnowałby ze swojej katolickości – stwierdził hierarcha.

Jak zaznaczył, jako uczniowie Chrystusa, stając w obronie zasad i będąc świadkami ewangelicznych wartości, „musimy być otwarci na tych, którzy znajdują się na obrzeżach lub poza dostrzegalnymi granicami Kościoła”. - We wspólnocie Kościoła jest miejsce zarówno dla chrześcijan od urodzenia, jak i dla spóźnionych i zwlekających z odpowiedzią na łaskę wiary – dodał.

- Jakie jest moje chrześcijaństwo? Czy jestem wierny Ewangelii i ojczyźnie? Czy zdradziłem Chrystusa i ewangeliczne metody? – zapytywał zgromadzonych w świątyni. Podkreślił, że początkiem nawrócenia drugiego człowieka jest zdumienie. - W słowach i czynach powinniśmy być źródłem zachwytu i zdumienia, aby o nas mówiono tak jak o pierwszych chrześcijanach: „Patrzcie, jak oni się miłują, jak oni są wierni Chrystusowi i Ewangelii, jak oni są wierni wszystkim przykazaniom dekalogu” - mówił. Dodał, w sferze duchowej nic nie można osiągnąć „na rozkaz”.

Po Mszy św. biskup polowy Wojska Polskiego poświęcił tablicę, którą uroczyście odsłonili: przedstawicielka rodziny pilota Jolanta Janus, dyrektor krakowskiego oddziału IPN Filip Musiał i wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Sławomir Pietrzyk

- Oddajemy dziś hołd temu konkretnemu oficerowi, ale widzimy w jego życiorysie także dokonania setek tysięcy innych polskich żołnierzy, którzy w mundurach polskich sił zbrojnych, a czasem także obcych armii alianckich walczyli przeciwko zniewoleniu w latach II wojny światowej. Widzimy wyjątkową determinację – powiedział Filip Musiał, przypominając życiorys Stefana Janusa i wysiłki, które podejmował, by mógł walczyć o wolność ojczyzny. Przywołał słowa gen. Stanisława Maczka: „Żołnierz polski walczył o wolność wszystkich narodów, ale umierał tylko dla Polski”.

Dr Filip Musiał przypomniał, że Stefan Janus podczas II wojny światowej wykonał 110 lotów bojowych, 27 lotów operacyjnych, mając potwierdzonych sześć zestrzeleń maszyn wroga, a jego wyjątkowość potwierdzają odznaczenia, które otrzymał m.in. Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari, cztery Krzyże Walecznych i brytyjski Distinguished Service Order.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję