Reklama

Dwaj Bryllujący

Niedziela Ogólnopolska 52/2011, str. 16-17

Magdalena Bryll

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kilka lat temu spotkało się dwóch twórców, których dzieliły dwa pokolenia, ale poza tym łączyło wszystko. Od tamtej pory Ernest Bryll, uznany poeta, i Marcin Styczeń, pieśniarz, kompozytor, razem występują, wydają płyty, tworzą zgrany team.
O spotkaniu zadecydował przypadek, choć Marcin Styczeń sądzi, że spotkali się nie bez powodu. Po którymś występie - koncertował wtedy z płytą „Pieśń o Bogu ukrytym”, do słów Karola Wojtyły - ktoś do niego podszedł i zaproponował. A może zrobiłby pan coś do wierszy Brylla?
Nie lubi takich sugestii, ale tę polubił. „Bryll? A dlaczego Bryll?” - pomyślał. - Pamiętałem go ze szkoły jako pomnikowego poetę. Znałem kilka najbardziej znanych wierszy, ale bliżej jego twórczości nie - mówi.
Gdy jednak poczytał, okazało się, że wiersze Brylla są takie, jakich szukał. - Wątki egzystencjalne i ewangeliczne podejmuje w niebanalny sposób, z perspektywy, z której rzadko są podejmowane. Żaden ksiądz nie napisałby tak jak Ernest Bryll - ocenia Styczeń.

Co się z nami stało

Reklama

Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy w domu Bryllów w Warszawie pojawił się Styczeń, szybko obaj: poeta i pieśniarz poczuli artystyczną chemię. Styczeń przyszedł z gitarą i zagrał autoironiczny wiersz Brylla „Oj, gębo moja” („… zbyt smutny jęzor ci urósł”), w którym poeta pokazuje wielki dystans i do siebie, i do świata. A Bryllowi - od pierwszego wysłuchania - się spodobało.
Panią domu Bryllów jest żona poety, Małgorzata Goraj-Bryll: to ona ludzi przyjmuje i karmi ich. Dom jest otwarty, można tam spotkać wielu ludzi: różnych profesji, z różną historią, czasem trudną, pokręconą, których pani Małgorzata przygarnęła. Dlatego poeta nie bez powodu nazywa swoją żonę Madonną od popaprańców.
Żona poety zna ich piosenki, dopinguje, ale nie poucza. Jak jej coś nie pasuje, mówi wprost. - Najczęściej, że coś jest przegadane - wyjaśnia Styczeń. - Czasami ostrzega: pilnuj Ernesta, żeby się za bardzo nie rozgadał, bo jak mu się pozwoli, to cały koncert przegada. Nie będzie czasu na piosenki.
Dla Stycznia dom Bryllów jest miejscem mistycznym. - Tam to, co codzienne, spotyka się z wiecznym. Trudno byłoby znaleźć drugie takie miejsce w Warszawie - mówi.
- Kiedyś przyszedł do mnie młody chłopak, którego znałem słabo jako dziennikarza, i powiedział: chcę śpiewać pana wiersze - wspomina Ernest Bryll. - Zaśpiewał dwa moje wiersze ze swoją muzyką. Dobrze to zabrzmiało, dlatego spytałem, jakie jeszcze wiersze wybrał i co chciałby w piosenkach powiedzieć.
- Mówiłem chyba zawile, Ernest nagle przerwał mi: - Wiesz, to chyba sprowadzałoby się do pytania: „Co się z nami stało” - opowiada Marcin Styczeń. - I rzeczywiście w tekstach tych wierszy, a później piosenek, pytamy we dwóch o kondycję człowieka na progu XXI wieku. Pytamy, co dalej, co zyskaliśmy, co straciliśmy, a czego nam brakuje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szczere łzy

Reklama

Kiedy Marcin Styczeń wybiera wiersze Brylla, robi to intuicyjnie. Odbiera poezję emocjonalnie, szuka treści, które go głęboko poruszają. Bo jeśli jakiś wers, zwrot zatrzęsie nim, to jak zaśpiewa, będzie w stanie poruszyć także swojego odbiorcę. Wtedy i on zastanowi się, co się z nami stało, że - jak pisze poeta - „nawet letni być nie umiemy”? Że nie wiemy już, kim jesteśmy, bo „sfałszowano nas bardzo dokładnie”. Co się z nami stało, że „zamieniliśmy skrzydła na fraki”? Że nawet płakać nie umiemy, bo zapomnieliśmy, że „łzy muszą być szczere”.
Takie wersy trafiają do Stycznia. Wtedy muzyka do słów pisze się sama. Choć do tych wierszy nie jest łatwo ją skomponować. Wiersze Karola Wojtyły, arcytrudne do skomponowania muzyki, o nieregularnej formie, stanowiły dobre przetarcie przed Ernestem Bryllem. Bryll w porównaniu z Wojtyłą jest bardziej rytmiczny, co ułatwiało pracę Styczniowi, ale też nieco go ograniczało. Trzeba było słuchać wewnętrznego rytmu wiersza, żeby nie przeszkodzić w dotarciu do słuchacza.
W układach Brylla i Stycznia jest trochę relacji mistrz-uczeń (bo tak musi być, gdy artystów dzieli ponad 40 lat życiowych i artystycznych doświadczeń) i trochę relacji jak między poetą-twórcą słów a kompozytorem-twórcą muzyki. Ale przede wszystkim partnerstwa, które pogłębia się w czasie wspólnych występów.
- Gdyby ważne były tylko słowa i melodia, to zakończylibyśmy współpracę po pierwszej płycie - zastrzega Styczeń. Byłoby tylko „Bryllowanie”, tymczasem właśnie wyszedł album CD i DVD „Bryllowanie Live”, zapis koncertu z warszawskiego Teatru Polonia, na którym znalazły się oprócz piosenek, także wiersze czytane przez poetę, a także wspólne śpiewanie. - Bryll zadebiutował wtedy jako wokalista - mówi półżartem Styczeń.

Tacyśmy zwycięscy

Reklama

Styczeń mieszka niedaleko Bryllów, dlatego często do nich wpada. A że w ich otwartym domu (a także w ekipie koncertowej) bywają też ludzie z pokolenia trzydziestolatków, wynikają z tego ciekawe rozmowy. Nagle okazuje się - ku zaskoczeniu poety - że to, o czym pisze, także dla nich bywa ważne.
- Cieszy mnie to, choć nie cieszy, że rzeczywistość aż tak bardzo się nie zmieniła od czasów, kiedy pisałem o tym wiersze - mówi. - Myślałem, że dotyczyło to mojego pokolenia, zamierzchłej rzeczywistości. Oni wyprowadzają mnie z błędu.
Najwięcej młodzi chcą brać z tomików wydanych w ostatnich kilku latach, np. „Kubka tajemnego”, który dotyka kwestii kryzysu wartości. Bryll pisał wtedy, jak mówi, przerażony rozpadem wartości, w czasie, gdy tworzyło się społeczeństwo korporacyjne.
- Te sztuczne uśmiechy, wesołość, tacy byliśmy zwycięscy. Początkowo nie miało to odzewu. Natomiast ze trzy lata temu zaczęło to żyć swoim życiem, zauważyłem, że młodzi ludzie na to reagują - mówi Ernest Bryll. Chyba sami poczuli, że coś jest nie tak. Już nie było tak fajno, już bali się o pracę, już byli uwikłani w kredyty.
Już zrozumieli to, co on z trudem wcześniej zauważył, że wolności nie uzyskuje się raz na zawsze, że trzeba wciąż o nią walczyć - ocenia poeta. - Moje pokolenie potrząsało kajdanami, ale oni też są powiązani: cienkimi nitkami, których może nie widać, ale one są. I też wiążą i uniemożliwiają ruchy. Jeden z tych młodych mówi mi: bo was kiedyś lano pałami, a teraz jest inaczej. A ja mu na to: ciebie za to leją kartą kredytową. A to także bardzo boli.

Wyśnieni poeci

Ogromnie cieszą Brylla te ich wspólne koncerty. Pomagają mu w życiu: nie chce mieć wizerunku skostniałego faceta. - Dzięki temu sporo jeżdżę po Polsce. I cały czas jestem wśród ludzi - mówi poeta. - Marcin powiedział kiedyś: Przecież ty dobrze czytasz wiersze, dlaczego nie możesz robić tego na scenie? Spróbowałem, a później okazało się, że ma rację, bo widownia zaprasza, chce mieć nas razem.
Koncerty wymyślił Styczeń. - Mówi do mnie - miałem wtedy 74. urodziny - to trzeba zrobić - wspomina Bryll. Miałem wątpliwości, czy ktoś tego w ogóle będzie chciał słuchać. Marcin na to: Ja ci pokażę. I wynajął salę Teatru Kwadrat na 300 miejsc - opowiada poeta. Przyszło zdumiewająco dużo ludzi, tylu, że w pewnym momencie musiała interweniować straż pożarna, bo przepisy nie pozwalały na większy tłum.
- Koncert to moje spotkanie z Ernestem, ale także nasze wspólne z publicznością. To istota przedsięwzięcia: chodzi nam o spotkanie - mówi Styczeń. - Kiedyś spotkaliśmy się z Ernestem, polubiliśmy się, ale umiemy też z siebie żartować i przygadywać sobie. I dobrze się bawić, nawet podejmując trudne tematy i stawiając ważne pytania. Staramy się to czynić bez patosu czy na wysokim C, lecz z autoironią i luzem.
- Zasada jest taka, że Marcin gra i śpiewa moje teksty, a ja czytam moje wiersze i prowadzimy dialog na scenie - wyjaśnia Bryll. - Nic nie jest z góry ustalone, są różne pogawędki, czasem dowcipy. Przygotowujemy też opowieści o różnych moich kolegach, poetach, opowiadam o nich - mówi Bryll. O Grochowiaku, Nowaku, Twardowskim i Broniewskim, i kilku innych, których znał, przyśnili mu się, a on napisał o nich wiersze. Z tych opowieści powstała audycja „Duchy poetów” w Radiu Warszawa, a w przyszłym roku ukaże się książka z płytą.
Wkrótce jadą na kolejne koncerty. Wszędzie tam, gdzie, jak mówi Bryll, ich chcą. Reklamy nie ma, a raczej jest, ale tylko na zasadzie szeptanki. Kiedyś np. na koncercie w Lublinie byli ludzie z Ostródy. Spodobało im się i zorganizowali taki koncert u siebie, na zamku. Bryll i Styczeń pojechali, sala była pełna i nie szczędziła oklasków. Potem były jeszcze wieczorne i nocne Polaków rozmowy. I o to chodziło, bo najważniejsze jest spotkanie.

* * *

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają

Ernest Bryll

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają
I co chwila nam ziemia pęka pod stopami
A te okrawki
Kraju na którym stoimy
Z hukiem od siebie w ciemność odpływają

Bądźmy dla siebie bliscy kiedy się boimy
Gdy byle kamyk może poruszyć lawiny
Bądźmy dla siebie bliscy kiedy ciemne góry
Odpychają nas nagle swoim ciałem zimnym

Bądźmy dla siebie wierni kiedy rosną mury
Bo tyle w nas jest siebie ile ciepła tego
Które weźmiemy od kogoś drugiego
A drugi od nas weźmie i w sobie zatai

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają

* * *

Zgrany team - poeta i pieśniarz

Ernest Bryll: poeta, pisarz, tłumacz, kiedyś także dziennikarz i dyplomata. Wydał około czterdziestu tomików wierszy, napisał wiele sztuk scenicznych, oratoriów, musicali („Na szkle malowane” czy „Kolęda-Nocka”). Stworzył setki tekstów piosenek. Wykonywali je m.in.: Dwa Plus Jeden, Myslovitz, Skaldowie, Stan Borys, Halina Frąckowiak, Marek Grechuta, Czesław Niemen, Krystyna Prońko, Łucja Prus i Danuta Rinn.
Marcin Styczeń: pieśniarz, kompozytor, autor tekstów, dziennikarz, lektor. W 2005 r. założył własną agencję artystyczną, której nakładem ukazały się cztery płyty: „Pieśń o Bogu ukrytym” (2006), „21 gramów” (2008), „Bryllowanie” (2009), a ostatnio „ Bryllowanie Live”. Poza muzyką pracuje jako lektor i dziennikarz, m.in. w TVP, w programie „Między ziemią a niebem”.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Francja: kolejne akty profanacji świątyń

2026-08-01 09:57

[ TEMATY ]

Francja

profanacja

Adobe Stock

Archidiecezja Tours poinformowała o profanacji trzech kościołów znajdujących się na jej terenie i zapowiedziała odprawienie w nich Mszy św. wynagradzających. Do aktów wandalizmu doszło w świątyniach w Chambray-lès-Tours, Luynes oraz w kościele św. Joanny d’Arc w Tours.

W komunikacie z 28 lipca archidiecezja podała, że sprawcy splądrowali skarbony na ofiary, wyłamali drzwi, zniszczyli naczynia liturgiczne, uszkodzili tabernakulum oraz dopuścili się profanacji Najświętszego Sakramentu. Podkreślono, że wydarzenia te są szczególnie bolesne dla wspólnoty katolickiej i świadczą o narastających przejawach przemocy, braku szacunku oraz pogardy wobec miejsc kultu.
CZYTAJ DALEJ

Ministerstwo Sprawiedliwości: kościelna Komisja ds. nadużyć seksualnych wobec osób nieletnich niezgodna z prawem

2026-07-31 12:14

[ TEMATY ]

komisja ds. nadużyć seksualnych

Adobe.Stock.pl

W postępowaniu o nadanie publicznej osobowości prawnej Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce, Ministerstwo Sprawiedliwości wydało opinię podnoszącą niezgodność zgłoszonego projektu statutu Komisji z prawem polskim, głównie w zakresie kodeksu postępowania karnego, i europejskim, w zakresie ochrony danych osobowych i uprawnień „w czynieniu ustaleń w zakresie życia intymnego”.

Na 404. zgromadzeniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski w dniach 10-12 marca 2026 w Warszawie ustanowiono Komisję niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce. Postanowiono wówczas także o nadaniu tej komisji publicznej osobowości prawnej na prawie świeckim.
CZYTAJ DALEJ

Łódzki męczennik Powstania Warszawskiego

2026-08-01 08:57

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Łódzka katedra - miejsce spoczynku Sługi Bożego ks. Tadeusza Burzyńskiego - kapelana Armii Krajowej

Łódzka katedra - miejsce spoczynku Sługi Bożego ks. Tadeusza Burzyńskiego - kapelana Armii Krajowej

W tym roku przypada 82. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego – jednego z najważniejszych i najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Polski XX wieku. Zryw rozpoczął się 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17.00, przechodząc do historii jako „Godzina W”. Wśród tysięcy jego uczestników byli również mieszkańcy Łodzi, a wśród nich młody kapłan Archidiecezji Łódzkiej – Sługa Boży ks. Tadeusz Burzyński.

W Powstaniu Warszawskim uczestniczyło kilka tysięcy łodzian. Wśród najbardziej znanych byli gen. Franciszek Pfeiffer „Radwan”, dowódca Obwodu I Śródmieście Armii Krajowej, harcmistrzyni Maria Wocalewska, zamordowana przez Niemców działaczka Pogotowia Harcerek, oraz piętnastoletnia łączniczka Barbara Nazdrowicz, która poległa podczas walk. W gronie bohaterów znalazł się także trzydziestoletni ks. Tadeusz Burzyński – kapłan Archidiecezji Łódzkiej pełniący posługę kapelana Armii Krajowej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję