Reklama

Modlitewne oblężenie Jasnej Góry

Co nas nie zabije, to nas wzmocni

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 30/2012, str. 8-11

B. M. Sztajner/Niedziela

Pozdrawiam uczestników pielgrzymki Rodziny Radia Maryja zebranych na Jasnej Górze, którzy modlą się za Ojczyznę, za rodziny i o wolność słowa - mówił Benedykt XVI w niedzielę 8 lipca 2012 r. podczas modlitwy „Anioł Pański” w Castel Gandolfo.

Wołanie ks. Piotra Skargi sprzed ponad 400 lat ciągle dla nas, Polaków, brzmi aktualną przestrogą: „Namnożyło się w Polsce ludzi złych bardzo, którzy posmakowali w targowaniu i pożytkach swoich z oszukania miłej Ojczyzny. Rozerwania jej szukać nie przestają. Na urząd Boży szemrzą, do nowin namawiają. Niespokojni, niesprawiedliwi, sieją wszędzie niezgody, a tą łódką, w której się wszyscy wieziem, swoim bieganiem chwiejąc, do zanurzenia ją i utopienia przywodzą. Dla nich nie ma miejsca w Ojczyźnie naszej”. Te słowa przypomniał 8 lipca br. o. Roman Majewski, przeor Jasnej Góry, przemawiając podczas XX Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Zwrócił się też wprost do dziennikarzy, aby zanotowali słowa, które być może po raz pierwszy słyszą, i aby dobrze zapamiętali, że „fundamentem życia narodu polskiego jest prawo Boże”. Przeor Jasnej Góry musiał przypomnieć przestrogi sejmowego kaznodziei - ks. Piotra Skargi właśnie teraz, gdy blokuje się rozwój jedynego katolickiego nadawcy telewizyjnego w Polsce, odcinając jego dostęp do naszych domów.

Dyskryminacja Telewizji Trwam

W wypowiedziach podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę podkreślano powagę obecnej sytuacji, zwracając uwagę, że nawet Konferencja Episkopatu Polski musi upominać się o miejsce na cyfrowym multipleksie dla Telewizji Trwam. I - jak do tej pory - uczyniła to aż trzy razy, jednak bez skutku. Polacy zebrali już prawie 2 miliony 300 tysięcy podpisów w tej sprawie, całą Polskę przemierzyło blisko 100 marszów w obronie wolnych mediów, a mimo to pięć osób z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w dalszym ciągu uparcie utrzymuje swoją polityczną decyzję, sięgającą 1989 r., czyli samych początków kształtowania się rynku medialnego w Polsce, zdominowanego przez koncerny medialne i redakcje ochraniające interesy środowisk lewicowo-liberalnych i postkomunistycznych, dla których największymi wrogami są Kościół i niezależni dziennikarze. Wykorzystuje się więc środki administracyjno-polityczne do zagłuszenia głosu prawdy.
Każdy myślący człowiek już wie, że Telewizja Trwam w procesie cyfryzacji mediów w Polsce jest dyskryminowana. A to dlatego, że wraz z Radiem Maryja i innymi niezależnymi informatorami idzie pod prąd utrwalających się schematów, dociera do skostniałego rynku odbiorców, wskazuje Dekalog jako podstawową normę życia, mówi prawdę, odkłamuje historię Polski, uczy patriotyzmu. To wszystko zagraża układom trzymającym władzę. Rozpoczęto więc procedurę ograniczania Telewizji Trwam, aż do jej wykluczenia. Gdy zostanie zatrzymana teraz, na samym początku wyścigu nadawców telewizyjnych, w przyszłości może nie dogonić pędzącego procesu cyfryzacji. I o to właśnie chodzi obecnym decydentom.

Reklama

Nie straszcie Polski ojcem Rydzykiem!

XX Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę miała miejsce właśnie w czasie ostrej batalii o media katolickie, o wolność słowa w Polsce, gdy napór zła przelewającego się przez środki masowego przekazu stał się wyjątkowo intensywny i dla nas uciążliwy. Z apelem do prezydenta Bronisława Komorowskiego, by posłuchał wielkiej części narodu i pomógł milionom zwolenników Radia Maryja w staraniach o przyznanie miejsca dla Telewizji Trwam na cyfrowym multipleksie, zwrócił się 8 lipca ze Szczytu Jasnogórskiego biskup kielecki Kazimierz Ryczan, wygłaszając homilię podczas centralnej Mszy św. na pielgrzymce Rodziny Radia Maryja. - Wystarczy jeden głos z Pana strony - apelował. - To nie są tylko moherowe berety. Niech Pan stanie w obronie milionów matek i ojców, emerytów i młodzieży - mówił wprost do głowy państwa. - Obce stacje otrzymały miejsce na multipleksie, a dla Polaków spod znaku Maryi nie ma tam miejsca - podkreślał.
- Nie straszcie Polski ojcem Rydzykiem! - wołał bp Ryczan. - On Polski nie zawiódł i nie zawiedzie, on Polski nie okradł, ale ubogacił szkołą, prasą, radiem, telewizją. U niego nikt nie przeklina w radiu i telewizji, nikt nie gorszy dzieci i społeczeństwa. Nie bójcie się lidera, który klęka przed konfesjonałem. Mówię tak, bo w tej chwili też czuję się obywatelem drugiej kategorii - stwierdził biskup kielecki.

Noszą w sercach Boga i Maryję

Cały świat zauważa bardzo silny związek Polski i naszego narodu z Kościołem i z Matką Bożą. - Polska jest domem Chrystusowego Kościoła na naszej ziemi. Ona rodziła się, wzrastała, krzepła, piękniała razem z Kościołem - mówił bp Ryczan, dodając, że złe społeczeństwo nie szanuje świętości. - Ministerstwo beztrosko odcina młodzież od korzeni swojego narodu i niszczy pamięć historyczną, nauczyciele strajkują w obronie Polski, bo kto traci pamięć historyczną, ten traci suwerenność. Komu na tym zależy? - pytał biskup.
- Zechciejcie ojczyznę nazwać po imieniu. Ojczyzna nosi oblicze wiary i religii - wyjaśniał. - To się liberałom i niewierzącym nie podoba. Chcą Polski bez Boga. A wiara i religia to obszary niepodległości Ojczyzny - zauważył i przypominał czasy zaborów, czasy komunizmu, kiedy to we wnętrzu Kościoła zachowała się polska suwerenność. - Prymas Wyszyński stał się symbolem nieugiętej niepodległości - wskazywał bp Ryczan. - Kto chce pozbawić naród niepodległości, ten nie pozwala na budowanie świątyń, zamyka klasztory, zamyka w więzieniach kapłanów. To tak niedawna nasza historia - przypominał. Apelował do rządzących, by przyjmować z krajów Europy tylko to, co dobre, szlachetne i sprawiedliwe. - Dlaczego szkodzimy Ojczyźnie? - pytał i ubolewał, że przeszczepiamy antywartości i śmietnik moralny.

Bożki współczesności

- Czy zauważyliście bożka stojącego na straży władzy, któremu na imię demokracja? - pytał bp Ryczan. - Na demokrację powołują się wszyscy, nawet pierwszaki w szkole. Demokracja jest tylko narzędziem władzy - wyjaśniał, podkreślając, że na straży demokracji powinny stać wartości, bo bez nich demokracja przemienia się w totalitaryzm. - W Polsce jest bardzo źle, bo demokracja przekształciła się już w oligarchię kontrolującą wszystkie dyscypliny życia jeszcze bardziej niż demokracja komunistyczna - wołał biskup. - Trzeba bić na alarm! Zwrócił też uwagę na koszty Euro 2012 - państwo wydało miliardy na stadiony, a nadal nie ma pracy dla bezrobotnych, splajtowały też firmy, które pracowały przy budowie tychże stadionów, bo za wykonaną pracę nie otrzymały zapłaty. - Nie przypisujmy demokracji praw Boskich, demokracja nie ma mocy ustanawiania praw moralnych sprzecznych z Dekalogiem - podkreślał i wyliczał, że nie można za pomocą demokracji i głosowania stanowić praw dopuszczających aborcję, eutanazję, legalizację związków homoseksualnych czy rozwodów. - Nie można przy pomocy demokracji matematycznej niesprawiedliwie dyskryminować poszczególnych obywateli, grup etnicznych czy wyznaniowych - zaznaczał.
Jako bożka postmodernistycznego świata bp Ryczan wymienił też tolerancję. Ubolewał, że pseudokatolicy powołują się na Jezusa, usprawiedliwiając tolerancję dla nierządu, niewierności, cudzołóstwa, narkotyków.
Zwrócił uwagę na wielkie manipulacje w mediach. Mówił: - Środki społecznego przekazu, prywatne i publiczne, mówią jednym głosem i odmieniają przez wszystkie przypadki słowa: „sprawiedliwość”, „równość”, „prawda”. Gazeta wszystko przyjmie. Audycje telewizyjne można pięknie zmanipulować. Mamy dobrych psychologów społecznych. Poprzez manipulację można nawet zbrodniarza wykreować na bohatera. Wówczas sprawiedliwość nie jest sprawiedliwością, równość staje się dyskryminacją, a prawda jest kłamstwem.

Wszyscy jesteśmy konfratrami

Centralnej Mszy św. podczas XX Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę przewodniczył abp Joseph Tobin CSsR, sekretarz watykańskiej Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, były generał Redemptorystów. Eucharystię, która sprawowana była w języku łacińskim, koncelebrowało kilkunastu polskich biskupów z abp. Wacławem Depo, metropolitą częstochowskim, nowym przewodniczącym Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu. Obecni byli: biskup świdnicki Ignacy Dec, biskup pomocniczy diecezji świdnickiej Adam Bałabuch, biskup drohiczyński Antoni Dydycz, biskup kaliski Stanisław Napierała, biskup zielonogórsko-gorzowski Stefan Regmunt, biskup senior Paweł Socha z Zielonej Góry, bp Tadeusz Bronakowski z Łomży, bp Edward Frankowski z Sandomierza, bp Ryszard Karpiński z Lublina, bp Edward Janiak z Wrocławia i bp Stanisław Dziuba, paulin, biskup diecezji Umzimkulu w Republice Południowej Afryki. W modlitwie licznie uczestniczyli parlamentarzyści z Jarosławem Kaczyńskim i Zbigniewem Ziobro. Obecni byli też przedstawiciele rodzin smoleńskich i niezależnych dziennikarzy.
To wielkie jasnogórskie zgromadzenie modlitewne, przez dwa dni oblegające Jasną Górę, stało się świadkiem włączenia o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR do Konfraterni Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Konfraternia paulińska, jako nieformalne stowarzyszenie dobrodziejów i przyjaciół Zakonu, sięga swymi początkami połowy XIV wieku. - Konfratrzy są współuczestnikami wszelkich dóbr duchowych Zakonu zarówno za życia, jak i po śmierci - wyjaśnił o. prof. dr hab. Zachariasz Jabłoński, który wraz z o. Dariuszem Cichorem, definitorem generalnym, w imieniu ojca generała Izydora Matuszewskiego przyjmował założyciela Radia Maryja do duchowej rodziny paulińskiej. Radując się z tego wyróżnienia, o. Tadeusz Rydzyk powiedział, że przez jego osobę wszyscy trwający na modlitwie z Rodziną Radia Maryja zostali paulińskimi konfratrami. Przypomnijmy, że wśród konfratrów Zakonu Paulinów są m.in.: Jan Długosz, św. Kazimierz Królewicz, Henryk Sienkiewicz, Ignacy Kraszewski, prymas August Hlond, sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, arcybiskup lwowski św. Józef Bilczewski.

Wołanie milionów ludzi o prawdę

Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja rozpoczęła się już w sobotę 7 lipca. W czasie wieczornej Mszy św. pielgrzymów powitał o. Sebastian Matecki, podprzeor Jasnej Góry. Homilię wygłosił łomżyński biskup senior Stanisław Stefanek. Powiedział, że podpisy w obronie Telewizji Trwam to wołanie milionów ludzi o prawdę i sprawiedliwość dla wszystkich inicjatyw na świecie, które w imię Boga stają przy człowieku. Zwrócił uwagę, że decyzja w sprawie miejsca dla Telewizji Trwam na platformie cyfrowej to rozstrzygnięcie na całe lata, na długą przyszłość. Możemy bowiem stać się niewolnikami, którymi rządzą obce kartele i rozmaite loże, posługując się rękami dobrze opłacanych funkcjonariuszy polskiego pochodzenia. Zdaniem bp. Stefanka, prawo moralne, które Bóg uporządkował, dziś próbują przejąć parlamenty jako własną kompetencję. - Wielkim tego świata wydaje się, że jeśli wygrają wybory, to wolno im władać na każdym poziomie, nawet sięgnąć do uprawnień Stwórcy i zmieniać prawo Boże. Podkreślił, że jest to największa pułapka, w którą wpada współczesny człowiek. - To parlamenty chcą ustalać, kiedy wolno zabijać dziecko, to one nas uświadamiają, by być „nowoczesnym”, by „wychodzić naprzeciw” matkom, które chcą mieć dziecko, zabijając przy tym wiele istnień - mówił bp. Stefanek.
Jego zdaniem, strażnikiem wszystkich mechanizmów zniewolenia są dziś media - kiedy dostaną się do nieuczciwego państwa albo pazernego bogacza, albo wtargną w nasze słabe serca.
Zauważył, że Radio Maryja należy do tych mediów, które walczą o zagrożoną dziś wolność. - Trwamy, bo kochamy - mówił bp. Stefanek, odnosząc się do zbieranych także na Jasnej Górze podpisów pod protestem przeciw dyskryminacji Telewizji Trwam.

Nikt nas nie złamie

Dziękując Bogu za kolejną bardzo liczną pielgrzymkę, o. Janusz Sok CSsR, przełożony Warszawskiej Prowincji Redemptorystów, powiedział, że w Rodzinie Radia Maryja każdy czuje się ważny i potrzebny - tak zwyczajnie, jak w naturalnej rodzinie - i stąd siła tej rodziny. Wprawdzie przeżywa ona ostatnio trudności, ale „cyfrowe”, nie duchowe. Jednocześnie w związku z tą trudną sytuacją można zobaczyć, jak wielka jest rzesza ludzi życzliwych Telewizji Trwam i Radiu Maryja. - Siły ducha, gdy jesteśmy razem, gdy trwamy razem przy Bogu, nigdy nikt w nas nie złamie. Niech tak nadal będzie - powiedział prowincjał Redemptorystów. Maciej Wróblewski - bard Radia Maryja i Telewizji Trwam śpiewa do słów Marka Gaszyńskiego: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Przyjmujemy te słowa pokrzepienia, mając świadomość, że „Kościół to dom szeroki jak świat” (za ks. prof. Włodzimierzem Sedlakiem).

Nie zgadzamy się na katolickie getto

Trafnym podsumowaniem wielkiego modlitewnego spotkania ludzi zatroskanych o przyszłość jedynej katolickiej telewizji w Polsce, a jednocześnie o prawdę w całej przestrzeni publicznej, mogą być słowa abp. Wacława Depo, nowego szefa mediów katolickich, który w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” (nr 157, 7-8 lipca 2012 r.) stwierdził, że nigdy nie będzie zgody na katolickie getto. 8 lipca natomiast, pod koniec pielgrzymki Rodziny Radia Maryja, powiedział ze Szczytu Jasnogórskiego za naszymi wielkimi przewodnikami (kard. Augustem Hlondem, kard. Stefanem Wyszyńskim i Janem Pawłem II - przyp. red.): „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej”. Tutaj jest źródło naszej siły i chrześcijańskiej nadziei. I niech tak pozostanie.

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Archidiecezja szczecińsko-kamieńska podarowała szkołę i kościół dla Madagaskaru

2019-12-15 16:04

pk / Szczecin (KAI)

Już w październiku przyszłego roku ma być gotowy nowy kościół i szkoła w Misokitsy w diecezji Morondava na Madagaskarze. Ma to być dar archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej na 50-lecie powstania diecezji.

Paulina Fryszka
Te dzieci potrzebują naszej pomocy

Koszt budowy samego kościoła w stanie surowym to 15 tys. euro. Pieniądze na budowę były zbierane w kościołach diecezji od początku roku. Trwa zbiórka na koszty wyposażenia i na szkołę.

Szczecińska misja wróciła z Madagaskaru. Przedstawiciele Kościoła na Pomorzu Zachodnim zawieźli sprzęt medyczny, szkolny a także pieniądze na budowę szkoły i kościoła w Misokitsy.

Biskup Marie Fabien z diecezji Morondava na Madagaskarze dziękował za wsparcie. - Ta działalność misyjna to odpowiedź na wezwanie Franciszka, żeby wychodzić na obrzeża i nieść Dobrą Nowinę i pomoc tym ludziom – mówił biskup Marie Fabien z diecezji Morondava.

Ks. dr Paweł Płaczek, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, zapowiada, że to początek współpracy z ojcami oblatami, którzy już od 40 lat posługują wśród ubogich w Afryce. Dalej w planach jest adopcja na odległość, która pozwoli na utrzymanie i edukację dzieci w Misokitsy.

- Wzruszającym momentem było to, że zobaczyłem małe dzieci przy budowie szkoły. Pracuje cała wioska. Dzieci przerzucają cement, wożą cegły. Oni mówią, że budują dla siebie i czekają na tą szkołę. Daliśmy im nadzieję i perspektywę rozwoju. I to była potęga wiary, że widzą, że mogą zmienić przyszłość, a potem pomagać lokalnej społeczności – powiedział ks. dr Płaczek.

Dużą część społeczeństwa stanowią animiści, którzy wierzą w wierzenia swoich przodków, bóstwa przyrody. Niektórzy nigdy nie słyszeli o Jezusie.

Ludzie, którzy tam żyją, odwiedzają czarowników. - Znaczące rolę mają lokalni katechiści, którzy przyjęli chrzest i są po lekturze Ewangelii . Oni przedstawiają nową perspektywę. Jeśli nastąpi przełamanie guru, czyli szamana danej wioski i pozwoli dotrzeć do ludzi misjonarzowi, to dalej można ewangelizować – podkreśla ks. dr Płaczek.

W takich osadach Msza św. jest czasem raz na pół roku, ale codzienność to katechizacja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem