Reklama

Niedziela w Warszawie

Patriotyzm pod pręgierzem

Niedziela warszawska 46/2012, str. 6-7

[ TEMATY ]

Piłsudski Józef

patriotyzm

Niepodległość

Artur Stelmasiak

ARTUR STELMASIAK: - W rocznicę odzyskania niepodległości ulicami stolicy przejdą aż trzy marsze. Jeden z nich będzie raczej formą sprzeciwu wobec jakichkolwiek przejawów polskości. Czy takie sytuacje zdarzały się na ulicach przedwojennej Warszawy?

PROF. WIESŁAW JAN WYSOCKI: - Tak, ale tylko 1 maja. Organizowano wówczas wiele marszów pod różnymi odcieniami czerwoności.

- Współczesnej lewicy 1 maja już nie wystarcza?

- 11 listopada mają większą szansę na zaistnienie w mediach. Telewizje pokazują lewaków, jako tych bohaterów, którzy walczą z wykreowanym „polskim faszyzmem”. To co zaserwowano nam w zeszłym roku, przekroczyło już wszystkie dopuszczalne granice. Defilada historyczna w Święto Niepodległości musiała przejść inną trasą, bo na Trakcie Królewskim atakowali ich Niemcy.

- Czy to nie jest tragiczna powtórka z historii?

- Trzeba jasno powiedzieć, że szukanie zagranicznych sojuszników przeciwko własnemu narodowi, jest działaniem antypaństwowym. Tak działali przecież komuniści.

- W II RP za takie postępowanie trafiało się do więzienia. Dlaczego teraz polskie państwo osłania ich, a nawet wspiera?

- To jest jednak tylko jeden element większej całości. Od lat wmawia nam się, że jeden model patriotyzmu jest akceptowalny, a drugi nie. Ludzie, którzy są dumni ze swej polskości są wystawiani pod pręgierz opinii publicznej.

- Środowisko związane m.in. z „Gazetą Wyborczą” od 20 lat przestrzega Polaków przed patriotyzmem. Jednocześnie specjalizuje się w wyśmiewaniu wszystkiego, czym różnimy się od reszty liberalnego świata. Po co to robią?

- Odwołują się np. do słów Żeromskiego, który pisał, że „trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości”. Jednak środowisko z Czerskiej idzie o wiele dalej. Z lubością kaleczy zdrowy organizm wmawiając Polakom winy nawet wówczas, gdy są niewinni. Przecież próbowano zaszczepić w naszej świadomości nawet takie kłamstwo, w którym sugerowano, że Polacy wywołali Powstanie Warszawskie tylko po to, aby zlikwidować garstkę ocalałych Żydów.

- Wróćmy jednak do 11 listopada i odzyskanej w 1918 r. niepodległości. Jak wówczas wyglądało przejęcie władzy przez Polaków?

- Koniec I wojny światowej zbiegł się z zupełnym załamaniem sił i morale w wojsku niemieckim. Wówczas nadeszła chwila, gdy mogły sprawdzić się wszystkie polskie organizacje paramilitarne, takie jak: Polska Organizacja Wojskowa, galicyjskie Sokolnie, a także Straż Ogniowa. Jeżeli zaś chodzi o władzę publiczną, to bardzo wiele udało się uzyskać dzięki Radzie Regencyjnej, która już wiele miesięcy wcześniej zainicjowała proces polonizacji w sądownictwie, administracji i szkolnictwie.

- Dlaczego więc Rada Regencyjna była tak bardzo nielubiana?

- Skompromitowała się tym, że początkowo prowadziła zbyt minimalistyczną politykę. Rada obudziła się dopiero po kolejnym rozbiorze Polski w Brześciu. Od tej pory działała już z większym przekonaniem i całkowicie przejęła inicjatywę niepodległościową. Jednak największym ciężarem, który wisiał nad Radą Regencyjną był fakt, że jej władza pochodziła z obcego nadania.

- Pomiędzy Radą Regencyjną, a sejmem kontraktowym i rządem Tadeusza Mazowieckiego, jest więc pewna analogia. Czy Polacy mieli w 1989 r. poczucie, że władze PRL-u również są z obcego nadania?

- Niestety nie. Zamiast kategorycznego odrzucenia skompromitowanej władzy, dowartościowaliśmy stary układ. Przecież peerelowski minister spraw wewnętrznych gen. Czesław Kiszczak w wolnej Polsce dostał jeszcze więcej władzy. Zamiast iść do więzienia, awansował na wicepremiera. Jako historyk szukam odpowiedzi na pytanie: Dlaczego wówczas doszło do „cudownego” uratowania osób, które były już na dnie?

- Co można było zrobić?

- Kiedy wycofały się już obce wojska, mogliśmy rozpocząć rozliczanie komunizmu. To byłby wyraźny sygnał dla społeczeństwa, że Polska odzyskała niepodległość i sprawiedliwości stało się zadość. Już dawno powinniśmy mówić o niektórych Wojciech J. i Czesław K.

- Po 1989 r. nie było świadomości odzyskanej niepodległości. Czy zgodzono się wówczas, że III RP będzie miękką kontynuacją PRL-u?

- Słowo niepodległość zastąpiono technicznym terminem transformacja. Dzięki temu udało się przekonać opinię publiczną, że oto komuniści nie są tacy źli, bo podzielili się władzą z opozycją. Wiemy jednak, że podczas obrad okrągłego stołu to raczej opozycja podzieliła się władzą z komunistami.
Pamiętam z lat 80. jedno spotkanie przyjaciół z „Solidarności”. Nasze żony powiedziały wówczas trochę żartobliwie, że się upiją, gdy my wygramy. Do tej pory jednak tego nie zrobiły, bo po prostu - jak twierdzą - nie było okazji.

- Nie słyszałem jednak, aby po 1918 r. były jakieś czystki. Jak pozbywano się ze stanowisk osób, które na to nie zasługiwały?

- Administracja wyczyściła się samoistnie. Do władzy przyszli ludzie, którzy mieli pełne świadectwo służby Polsce. Na ważnych stanowiskach w II RP nie było ludzi, którzy otrzymali posady z obcego nadania.

- Okres międzywojenny był o wiele trudniejszy dla młodego państwa, niż minione dwudziestolecie III RP. Mimo wrogich sąsiadów oraz szalejącego kryzysu gospodarczego, udało się zrealizować wielkie gospodarcze idee, jak budowa we wsi Gdynia wielkiego miasta i nowoczesnego portu, stworzenie przemysłu lotniczego, czy realizacja Centralnego Okręgu Przemysłowego. Doskonale rozwijała się polska nauka i kultura. Jak na tym tle wyglądają nasze współczesne dokonania?

Reklama

- Każde pokolenie ma ambicje, aby pozostawić po sobie jakiś trwały ślad, z którego jest się dumnym. Pokolenie II RP pozostawiło po sobie sprawnie działającą i rozwijającą się gospodarkę oraz wychowało wspaniałych następców, tzw. Pokolenie Kolumbów. Oni byli gotowi zarówno pracować dla dobra Polski, jak i oddać za nią życie. Ludzie urodzeni po 1918 r. byli doskonale przygotowani pod względem intelektualnym, psychicznym, jak i moralnym.
Natomiast dziś mamy nie tylko rabunkową gospodarkę, ale również zbrodnicze posunięcia w edukacji. Jeżeli tak będzie dalej, to doprowadzimy do intelektualnego wyjałowienia. Ministerstwo wyszło chyba z założenia, że im Polak głupszy, tym będzie bardziej potrzebny. Do tej pory takie postępowanie charakteryzowało jedynie władze zaborcze, które chciały zagospodarować Polaków jedynie jako siłę roboczą.

- Zapomniałem dodać, że II RP miała piątą na świecie armię i dobrze rozwijający się przemysł zbrojeniowy. Jak pod tym kątem postrzega Pan Profesor obecny stan naszego wojska?

-.... (śmiech)

- Co bardziej zaszkodziło nam w XX wieku - nazizm, czy komunizm?

- Kiedyś Piłsudski powiedział, że z Niemcami możemy stracić wolność, jednak Rosja może nam zabrać o wiele więcej - duszę. Po kilkudziesięciu latach komunizmu, doskonale widać, że Marszałek miał rację.
Nie było żadnego rozliczenia ani też większej dyskusji, w której jednoznacznie potępilibyśmy komunizm. Każda współpraca z hitlerowskimi Niemcami, została nazwana kolaboracją i osądzona. Natomiast zdrajcy komunistyczni zostali nagrodzeni i do dziś odgrywają ważne polityczne role.

- Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, że w powojennych demokratycznych Niemczech, szef nazistowskiej propagandy Joseph Gebbels, zakłada poczytną gazetę i jest wpływową osobą życia publicznego. Dlaczego w Polsce jest to możliwe?

- To jest konsekwencja układu okrągłostołowego. Wszyscy, którzy siedzieli po jego lewej stronie, mają się dobrze. Jerzy Urban jest tego najjaskrawszym przykładem. Niestety rynsztokowa fala „urbanizacji” rozlewa się coraz bardziej na nasze życie publiczne. Regularnie obrażane są uczucia religijne oraz symbole państwowe.

- Porównując czasy przedwojenne z obecnymi, szukałem wydarzenia, które by tak mocno przeorało świadomość całego narodu, jak tragedia smoleńska. Nasze państwo już nie jest takie samo, jak przed 10 kwietnia 2010 Czy w II RP taką datą graniczną był maj 1926 r.?

- Porównanie do przewrotu majowego jest bardzo celne. Tamto wydarzenie również było niezwykle bolesne i brzemienne w skutkach. Jednak obydwie strony chciały jak najszybciej załagodzić sytuację. Bano się wybuchu wojny domowej i interwencji Moskwy. Interes państwa wziął górę. Choć wydarzenia majowe bardzo mocno zaciążyły nad Piłsudskim, to Marszałek, ani nikt z jego otoczenia, nigdy nie odważył się powiedzieć: „Polacy nic się nie stało”. A to dziś „żałobnikom” smoleńskim mówią smoleńscy „weselnicy”.

* * *

Prof. Wiesław Jan Wysocki
jest kierownikiem Katedry Historii Najnowszej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
W latach 80. należał do podziemnych struktur NSZZ „Solidarność”. Przewodniczył Komitetowi Obywatelskiemu „Solidarności” w Łowiczu. W latach 90. był członkiem zarządu fundacji „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie”, a także zastępcą kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. W latach 1990-1992 kierował również pracami Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa jako jej sekretarz generalny. Od 2008 wiceprezes Światowej Rady Badań nad Polonią.
W 2009 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2010 Medalem Polonia Mater Nostra Est. W 2012 roku przyznano mu tytuł „Łowiczanina Roku 2011”.
(as)

2012-11-09 14:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czas odzyskać Polskę

Niedziela Ogólnopolska 47/2012, str. 8-9

[ TEMATY ]

marsz

Niepodległość

Artur Stelmasiak

Marsz Niepodległości w Warszawie

Marsz Niepodległości w Warszawie

Cała Polska świętowała odzyskanie niepodległości, ale oczy zwrócone były przede wszystkim na Warszawę i zorganizowany przez środowiska prawicowe Marsz Niepodległości. W marszu wzięło udział - według różnych ocen - od kilkudziesięciu do ponad stu tysięcy osób

W całej Polsce 11 listopada br., z okazji święta Niepodległości, tysiące Polaków brały udział w uroczystościach, pochodach, marszach, rekonstrukcjach historycznych, wspólnym śpiewaniu pieśni patriotycznych. Prezydent Bronisław Komorowski poprowadził oficjalny marsz pod nazwą „Razem dla Niepodległej”, śladami politycznych liderów II Rzeczypospolitej.

CZYTAJ DALEJ

Wybuch gazu w Katowicach - rodzina wikariusza ks. Piotra Ucińskiego jest w szpitalu

2023-01-27 14:29

[ TEMATY ]

Katowice

PAP/Michał Meissner

Proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Katowicach-Szopienicach, na której terenie doszło w piątek do wybuchu, ks. Adam Malina, był poza budynkiem, a rodzina wikariusza ks. Piotra Ucińskiego jest w szpitalu. Rodziny ukraińskie, które mieszkały w budynku nie ucierpiały - poinformował w komunikacie Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP.

Do wybuchu w budynku plebani przy ul. Biskupa Herberta Bednorza w Katowicach-Szopienicach doszło w piątek ok. godzin 8.30. W chwili wybuchu było tam 8 osób, 7 osób zostało ewakuowanych; jedna osoba jest poszukiwana.

CZYTAJ DALEJ

Osiem rad jak być szczęśliwym

2023-01-28 20:00

[ TEMATY ]

ks. Paweł Rytel‑Andrianik

rozważanie Słowa Bożego

Sr. Amata CSFN

Ewangelia: Mt 5, 1-12a

1.  Słowo wstępu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję