Reklama

Kapłan to nie stary kawaler, lecz człowiek żyjący Bogiem

Niedziela bielsko-żywiecka 28/2009

Ks. Piotr Bączek: - Jak Ksiądz odbiera decyzję Benedykta XVI ogłoszenia Roku Kapłańskiego? Czy jest ona związana jedynie ze 150. rocznicą śmierci Jana Vianneya, czy wynika raczej z głębszej myśli, dłuższej perspektywy papieskiego spojrzenia na Kościół?

Ks. dr Franciszek Płonka: - Myślę, że w grę wchodzi jedno i drugie. Rocznica śmierci Jana Vianneya, a raczej przejścia do Boga tego nieprzeciętnego formatu kapłana jest oczywiście okazją. A zasadniczą sprawą jest problem kapłaństwa dziś. Ono jest potrzebne, konieczne, nieodzowne. I tak jak we wszystkim Pan Bóg walczy o człowieka, tak też potrzeba, by człowiek walczył o Pana Boga. I trzeba walczyć również o kapłaństwo. Jest to sprawa nas - kapłanów, ale też i każdego wierzącego człowieka, wszystkich wiernych. Przypominają mi się słowa z „Beniowskiego” Słowackiego: „Mamy takich bohaterów, na jakich nas stać”. Tak więc z ogromną radością przyjęliśmy chyba wszyscy tę decyzję Ojca Świętego. To jest okazja do wielkiej mobilizacji, przemyśleń, do pójścia w głąb, do postawienia zasadniczych pytań na temat: co jest, jak jest, jak powinno być. I sądzę, że powinno się wytworzyć wielkie forum. Oczywiście trudno bez przerwy, przez cały czas o tym mówić, ale żeby jednak te tematy podjąć i to ze strony samych księży, kapłanów, jak i wszystkich wiernych.

- Co dziś jest największym zagrożeniem dla duchowości kapłańskiej?

- Utrata wiary. To jest odwieczny problem chrześcijan, w szczególności księdza. Bo słyszałem i takie osobiste wyznania, gdy ktoś powiedział: tak właściwie to ja nie wierzę. O wiarę każdy z nas musi walczyć codziennie, o nią musi walczyć także kapłan. To nie jest coś danego raz na zawsze, tyko dane, i ciągle, co chwila zadawane. Z drugiej strony utrata wiary nie dokonuje się w pustce. Jeżeli świat ulega laicyzmowi, zeświedczeniu, gdy ważny jest tylko wymiar doczesny spraw np. tylko samochody, wille, wyjazdy itd., jeżeli się tego rodzaju atmosferę wmawia również księdzu, to w jakiś sposób on też bierze to w siebie. Powiem raz jeszcze, mamy takich bohaterów, na jakich nas stać. To zaczyna się od rodziny. Jeśli czymś takim w rodzinie się nasiąknie to już niewiele zdziałać może seminarium. Każdy z nas nad swoją wiarą musi pracować i o nią się troszczyć.

- Czyli Rok Kapłański jest także szansą na to, by wierni świeccy bardziej jeszcze rozumieli, że ksiądz, kapłan nie jest osobą wyabstrahowaną od wszystkich procesów, które dotyczą całego społeczeństwa.

- Kapłan jest taki, jakie jest społeczeństwo. Oczywiście on ma prawo i obowiązek wyrastać ponad te wszystkie negatywne zjawiska. Ma być przewodnikiem wiary. Po to jest sześć lat w seminarium, by się tego nauczyć. Ale to nie wystarczy. Jeśli nam, kapłanom, nie będzie zależeć na modlitwie - jest przecież wskazane, by było choćby pół godziny medytacji - jeżeli sprawę osobistej modlitwy zacznie się zaniedbywać to człowiek ani się nie spostrzeże, kiedy stanie się zwietrzały duchowo. A jeśli tak, nie daj Boże, się stanie, to wtedy pozostaje być jedynie urzędnikiem: w kancelarii, przy ołtarzu. Krótko mówiąc, największym problemem w życiu kapłana jest problem wiary. Kapłan ma być człowiekiem, który od początku do końca chce żyć z Bogiem i prowadzić innych do Niego.

- W homilii podczas Mszy św. inaugurującej Rok Kapłański w naszej diecezji mówił Ksiądz o pogłębieniu przez księży tożsamości kapłańskiej.

- Tak, to jest ogromnie istotne. I tylko w wierze można uchwycić tę tożsamość. Jest takie słynne wyrażenie z adhortacji Jana Pawła II o formacji kapłanów „Pastores dabo vobis”: kapłan działa „in persona Christi”, czyli w osobie Chrystusa. Jest tak głęboko z nim zjednoczony. Jeśli głębiej nad tym pomyśleć, to człowiek dochodzi do wniosku, że nie potrafi dokonać wiwisekcji pomiędzy tym, dokąd jest ksiądz a odkąd zaczyna się Chrystus. Przykładowo, podczas udzielania sakramentu pokuty ksiądz nie mówi „Chrystus cię rozgrzesza”, lecz „ja cię rozgrzeszam”. Podczas przeistoczenia nie mówi „Bierzcie i jedzcie to jest Ciało Chrystusa”, lecz „Bierzcie i jedzcie to jest Ciało moje”. Oczywiście to jest mistyka, ale jednocześnie najgłębsza, realna rzeczywistość. Chodzi w niej o Chrystusa, ale jednocześnie mówię to ja sam, kapłan. Bierzcie i jedzcie to jest ciało moje, pijcie to jest krew moja - to znaczy, że ja, kapłan, jestem do waszej dyspozycji, jestem dla ludu Bożego.
Innymi słowy kapłaństwo to niesamowite, tajemnicze schodzenie w najgłębsze zjednoczenie i życie z Chrystusem. Tu jest miejsce na ogromną fascynację. Jeśli kapłan próbuje jakoś, mimo słabości, żyć tym zjednoczeniem, to musi przeżywać fascynację swoim powołaniem i widzieć sens swojego życia, a nie czuć się starym kawalerem, który nie wiadomo po co chodzi po tym świecie.

- Kapłaństwo w Kościele dotyczy nie tylko osób konsekrowanych, lecz także całego ludu Bożego...

- Zasadnicza prawda jest taka, że najpierw chodzi o kapłaństwo we wszystkich wierzących. Jesteśmy ludem kapłańskim. I po to, byśmy wszyscy mogli być tym ludem kapłańskim, właśnie po to istnieje kapłaństwo hierarchiczne, sakramentalne, urzędowe. Tutaj funkcjonuje sprzężenie zwrotne: im bardziej się uświadomi kapłaństwo powszechne, tym bardziej dostrzega się potrzebę kapłaństwa ministerialnego i vice versa. By wierzący mogli być - jak to napisał św. Paweł - nowym stworzeniem w Chrystusie, by mogli się w Niego wykorzenić, potrzebne jest kapłaństwo sakramentalne. Ono jest po to, by służyć tamtemu kapłaństwu powszechnemu.

- W dzisiejszym świecie trzeba chyba także bronić obrazu kapłana, jaki ludzie noszą. Ujmę to w takim pytaniu, czy chciałby Ksiądz, by powróciły te czasy, kiedy ludzie całowali księdza w rękę?

- Powiedziałbym, że i tak i nie. Posłużmy się następującą analogią. Jest miejsce na przyklękanie podczas Mszy św., by człowiek uznał swoją małość wobec Boga. I im bardziej będzie przed Bogiem klękał, tym bardziej nie ugnie się przed władzą tego świata, przed stworzeniem. Podobnie jest w wypadku okazywania czci kapłanowi. Może być miejsce na takie gesty, jak ucałowanie w rękę. Ale to musi być uczynione w najgłębszej wierze, a nie jedynie z jakichś ludzkich względów, socjologicznych, ze względu na pozycję społeczną kapłana itd.

- Wielu kapłanów, szczególnie pracujących z młodzieżą, spotyka się z nieuzasadnioną agresją, bezpodstawnymi zarzutami, pomówieniami. Do tego dochodzą jeszcze sensacje, nagłaśniane przez media skandale.

- Oczywiście, że jesteśmy słabi, grzeszni. Ale z pewnością nie tak i nie w takim zakresie jak to jest dziś kreowane przez media. Możliwe, że to nie jest najwyraźniejszy program. Ale ja sądzę, że tak właśnie jest. Są lobby, które chcą udowodnić światu, że nie ma świętości, a tym samym nie ma Pana Boga. Kapłan, ksiądz jest pierwszym przedstawicielem Boga. I dlatego mówi się światu: popatrzcie na te wasze świętości, popatrzcie na księży, na biskupa, to wszystko wielka bujda, w którą wierzycie. Nie ma Boga, jest tylko doczesność.

- Antidotum na taką sytuację ma być to, do czego zachęcał Ksiądz kapłanów podczas inauguracji, gdy mówił: „Pokażmy światu, że jesteśmy kapłanami”?

- Próbowałem powiedzieć, żeby to był rok naszego przyznawania się do kapłaństwa. I to nie tylko wśród swoich, na plebanii, w kościele, ale wszędzie. Uważam, że to jest bardzo poważny problem. Dziś wielu chce świata bez Boga, bez księży, bez sutanny, bez, jak sądzę, zakonnych habitów. A doskonale wiemy, że jeśli widzimy siostrę zakonną w habicie, od razu myślimy, że istnieje inny jeszcze świat. Taka siostra idzie ulicą i nie mówiąc ani słowa, mówi o Bogu, o tym, że Bóg jest. To samo dotyczy księży. Pokażmy się światu, niech nas widzą. Niech widzą ludzie, że jest ksiądz starszy i młody, czasem nawet przystojny. Jeśli są kapłani w świecie to znaczy, że Bóg jest i że Bóg działa.

- Na Zachodzie nie jest dziwną sytuacja, gdy widzi się księdza w koloratce będącego np. na kawie w restauracji, czasem nawet pijącego ze znajomymi piwo. U nas to raczej nie do pomyślenia...

- Jest taka ważna zasada. Ludzie tworzą obyczaje, ale też obyczaj buduje ludzi. Wiara musi się wyrażać w obyczaju. Tak jak to mówił Jan Paweł II, wiara, jeśli ma być pełna, musi wyrażać się w kulturze, musi kulturę tworzyć. Jeśli tak się nie dzieje, nie jest pełnym chrześcijaństwem.
Obyczaje, gdzie księża będą się swobodnie czuć w stroju duchownym trzeba tworzyć. Ale tym bardziej w takich sytuacjach trzeba się pilnować. Gdy ksiądz wchodzi w różne sytuacje w koloratce, to z pewnością wiele razy ta koloratka wzywa do świadectwa, hamuje takie czy inne zachowania, broni kapłana. Są oczywiście sytuacje, w których nie da się nosić stroju duchownego, np. na kajakach, w górach itp. Ale, jak podkreślał Jan Paweł II, każde wyjście księdza do ludzi powinno być wyjściem kapłańskim.
Pamiętam moment, gdy zaczynałem pracę w duszpasterstwie akademickim w Krakowie. Funkcjonował w tamtym środowisku zwyczaj mówienia także do księdza per „ty”. Powiedziałem młodym: „Wybaczcie, ale żebym ja wiedział kim jestem, kim jestem dla was a wy, kim dla mnie jesteście, proszę, zwracajcie się do mnie przez ksiądz”. Do dzisiejszego dnia trwają - a to już minęło 30 lat - bardzo intensywne więzi między nami i do dziś mówią do mnie per „ksiądz”.

- Ludzie dziś bardzo chcą zobaczyć w księdzu przede wszystkim człowieka. Mniej „urzędnika Pana Boga” a bardziej wartościowego człowieka.

- Ku temu są jak najgłębsze przesłanki teologiczne. Przecież Chrystus przyszedł na świat, aby nam, ludziom ukazać właśnie prawdziwego człowieka. On, Bóg ukazał nam prawdziwie piękne człowieczeństwo. Tym bardziej więc za tym przykładem powinien iść ksiądz. Powinien być najbardziej człowiekiem, najbardziej ludzki. A jednocześnie wciąż zachowujący swoją tożsamość kapłańską. To jest bardzo ważne byśmy wchodząc w różne środowiska byli nie mumiami, filarami, ale żywymi ludźmi, którzy jak inni reagują, słyszą, czują.

- Może zatem Rok Kapłański będzie szansą, by w jakiś sposób to normalne życie księdza ludziom przybliżyć?

- Zapewne tak. Trudno teraz mówić o jakichś konkretnych rozwiązaniach. Mogą to być specjalne dyżury księży, a może coś w rodzaju otwartego dnia na plebanii, kiedy to świeccy mogliby zobaczyć jak księża mieszkają, jak wygląda życie na plebanii.

- Jakie według Księdza są największe atuty polskiego duchowieństwa?

- Myślę, że mimo takich czy innych upadków, wierność Panu Bogu i wierność Kościołowi. Jesteśmy mimo wszelkiej słabości ludźmi wiary, ludźmi Chrystusowymi. I mimo wszystko myślę, że jesteśmy blisko wiernych i ich życia. Oczywiście nie można zastosować do naszych warunków obyczajów z Zachodu, gdzie np. ksiądz po niedzielnej Mszy św., rozmawia z wiernymi przed kościołem, bo tam jest tylko jedna Msza św., stosunkowo niewielka ilość wiernych, a u nas już następna i następna. Ale uważam, że mimo wszystko jesteśmy blisko ludzkich spraw i problemów.

- Jakich owoców oczekuje Ksiądz po tym Roku Kapłańskim?

- Mam nadzieję, że to będzie czas ożywienia, nabrania odwagi, by się do swego kapłaństwa przyznawać. I by dalej głosić orędzie Jezusa Chrystusa.

- Księża mogą chyba liczyć także w tym roku na wzmożoną modlitwę świeckich o świętych kapłanów?

- Sama modlitwa jest już wyrazem przekonania o ważności kapłaństwa. Jeśli wierni mają obowiązek modlitwy za sprawujących władzę to tym bardziej dotyczy to modlitwy za kapłanów. Kiedy czasem ktoś przychodzi i narzeka, że ten ksiądz taki a tamten taki, to ja mówię: proszę urodzić i wychować syna na kapłana i będziemy mieć wspaniałego księdza. To jest realne.

2012-11-19 12:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Marek Jędraszewski: Krzyż nie może być poniewierany

2020-08-12 08:39

[ TEMATY ]

homilia

abp Marek Jędraszewski

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Uczestnicy 40. Jubileuszowej Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej zgromadzili się na wieczornej Mszy św. na jasnogórskim Szczycie pod przewodnictwem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego.

Wspólnie modlili się przewodnicy grup, kapłani, siostry zakonne, bracia zakonni, klerycy, członkowie wszystkich służb odpowiedzialnych za przebieg pielgrzymki. Mszę św., która rozpoczęła się o godz. 19.00, koncelebrowali: abp Stanisław Nowak, arcybiskup senior z Częstochowy, który pochodzi z arch. krakowskiej i mimo podeszłego wieku, co roku uczestniczy w tej Mszy św.; bp Jan Zając, biskup pomocniczy arch. krakowskiej oraz ks. Jan Przybocki, koordynator 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej.

Słowa powitania skierował do pielgrzymów o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry. „Jestem głęboko wdzięczny za to, że po raz 40. przybywacie na Jasną Górę, że przybywacie tutaj od samego początku dziękując za św. Jana Pawła II – pierwsza pielgrzymka wyruszyła jako dziękczynienie za uratowanie Jego życia po zamachu w maju 1981 roku, i jesteście temu pielgrzymowaniu wierni. Gratuluję Wam i bardzo się cieszę, że w tak trudnym roku, tak trudnym dla pielgrzymek, zwłaszcza pieszych, jesteście tutaj. Brawo dla was! - mówił o. przeor - Wykazaliście się niezwykłą roztropnością i odpowiedzialnością, że przy tych rygorach sanitarnych potrafiliście zorganizować się w ten sposób, że jak dotychczas, jako najliczniejsza pielgrzymka, jesteście na Jasnej Górze. Jestem Wam głęboko za to wdzięczny, za Waszą determinację, miłość i świadectwo wiary”.

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił: „Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem, który przyjmuje mentalność tego świata i obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość”.

Abp Jędraszewski: chrześcijanin nie może być obojętny na najświętsze wartości ani ich profanowanie

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił o czterech wymiarach miłości chrześcijanina: do Boga, człowieka, Ojczyzny i Kościoła.

- Nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym apelował w homilii za św. Janem Pawłem II metropolita krakowski. Przypomniał papieskie nauczanie o wartości znaku krzyża.

Odnosząc się do ostatniej profanacji pomnika Chrystusa Zbawiciela dźwigającego krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, podkreślił, że chrześcijanina musi boleć, że krzyż jest tak bardzo znieważany.

- Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i który przyjmuje mentalność tego świata, obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość – tłumaczył kaznodzieja.

– To nas musi boleć, bo jeżeli nie będzie, to znaczy, że zatraciliśmy w sobie jakąś najbardziej podstawową wrażliwość ludzką, że w nas coś zostało stłumione, przyjęło najbardziej przerażającą postać obojętności, która przyjmuje jakże piękne imię tolerancji – mówił abp Jędraszewski i diagnozował, że za tym kryje się uległość ducha oraz paraliżujące uczucie niemożności.

Hierarcha zwrócił uwagę, że kochać Boga, to także kochać siebie stworzonego na Boży obraz i Boże podobieństwo, „odkrywać w sobie tę szczególną godność, jaką w nas umieścił sam Pan, wywyższając nas ponad wszystkie inne istoty tego świata, kochać siebie jako kobietę, jako mężczyznę, bo takich nas stworzył Bóg”. W godności osoby ludzkiej wymiar płciowości jest niezwykle ważny, a tego nie można dowolnie zmieniać ani ośmieszać – zaakcentował. – Ten wielki dar bycia kobietą czy bycia mężczyzną trzeba kochać w sobie, co przekłada się na miłość do dzieci, będących owocem miłości ich rodziców – wyjaśniał abp Jędraszewski.

Zwrócił uwagę, że piękna i odpowiedzialna miłość do dzieci wyraża się także w trosce o ich dzieciństwo, rozwój i ochronę, „przed tymi ideologiami, które chcą pozbawić niewinności i to już w wieku przedszkolnym, które pragną je znieprawiać”. - To jest nasza troska o to, jaki będzie naród polski w kolejnych pokoleniach – podkreślił metropolita krakowski.

Abp Jędraszewski przypomniał także o trzecim wymiarze chrześcijańskiej miłości, którą jest umiłowanie Ojczyzny, nawet wtedy, kiedy ta miłość staje się trudna i bolesna. Duchowny, przywołując wydarzenia sprzed stu lat, czyli zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej, przypomniał, że „ cud, który się dokonał, dzięki Bożej interwencji za przyczyną Matki Najświętszej, to cud, za którym stała ofiarna miłość prostych, nieznanych nam w większości ludzi, ale naszych bohaterów”. – Tak było w 1939, tak było podczas Powstania Warszawskiego, przez dziesięciolecia zmagań o polską duszę, o naszą prawdę historyczną w trudnych czasach PRL-u. Tak jest także i dzisiaj, kiedy przychodzą trudne chwile, ale w tych naprawdę trudnych chwilach Polska staje się najważniejsza – tłumaczył. Ponadto zwrócił uwagę, że tożsamość Ojczyzny ocala się przez pamięć.

Metropolita krakowski stawia chrześcijanom za zadanie we współczesnym świecie przede wszystkim starania, by ocalić tożsamość chrześcijańską, „nie dać się złamać przez żadne ideologie, które chciałyby wyrwać Boga z naszych serc w imię tolerancji i samorealizacji, tworzyć zupełnie nowy świat”. Dobrego świata nie da się urządzić bez Boga, co pokazuje historia ludzkości, świat bez Boga staje się światem przemocy i rozpaczy – przekonywał.

Wskazując na chrześcijańską miłość do Chrystusowego Kościoła, zwrócił uwagę na potrzebę gotowości do podjęcia nawet heroicznej ofiary, co potwierdza chociażby nasz kult świętych męczenników a także na naszą odpowiedzialność za powołania.

W tym roku z wawelskiego wzgórza, na 6-dniowy pielgrzymi szlak liczący około 150 km wyruszyło ok. 1350 pątników. Szli w dziewięciu niezależnych prawnie kompaniach, z odrębnymi trasami i noclegami. Pielgrzymi z okolic Suchej Beskidzkiej i Bochni pokonali w ciągu 8 dni około 220 km. W pielgrzymce opiekę duchową sprawowało 27. kapłanów diecezjalnych i zakonnych.

Według szacunków, w ciągu 40. lat w pielgrzymce krakowskiej przyszło na Jasną Górę ok. 400 tys. osób.

Pielgrzymi z Krakowa wyruszyli po tzw. białym marszu w 1981r., dziękując za ocalenie życia Jana Pawła II po zamachu i prosząc za Ojczyznę. Dziś wciąż modlą się za Polskę i papieża.

CZYTAJ DALEJ

Tragiczny wyapdek w Tatrach- zginął ksiądz

2020-08-12 21:39

[ TEMATY ]

śmierć

Tarnów

KSM Tarnów

Z wielkim smutkiem zawiadamiamy, iż dzisiaj w tragicznym wypadku w Tatrach zginął Ksiądz Jaromir Buczak - Asystent Oddziału KSM Trzciana.

Księże Jaromirze, dziękujemy za zawsze otwarte i radosne serce, a także nieustanną gotowość i świadectwo swojego życia. Spoczywaj w pokoju.

Z serca prosimy Was wszystkich o modlitwę - w intencji Duszy Śp. Księdza Jaromira, jak również w intencji wszystkich Jego Bliskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję