Reklama

Kapłan to nie stary kawaler, lecz człowiek żyjący Bogiem

2012-11-19 12:00

O kapłaństwie w Kościele z ks. dr. Franciszkiem Płonką, ojcem duchownym kapłanów naszej diecezji, rozmawia ks. Piotr Bączek
Edycja bielsko-żywiecka 28/2009

Ks. Piotr Bączek: - Jak Ksiądz odbiera decyzję Benedykta XVI ogłoszenia Roku Kapłańskiego? Czy jest ona związana jedynie ze 150. rocznicą śmierci Jana Vianneya, czy wynika raczej z głębszej myśli, dłuższej perspektywy papieskiego spojrzenia na Kościół?

Ks. dr Franciszek Płonka: - Myślę, że w grę wchodzi jedno i drugie. Rocznica śmierci Jana Vianneya, a raczej przejścia do Boga tego nieprzeciętnego formatu kapłana jest oczywiście okazją. A zasadniczą sprawą jest problem kapłaństwa dziś. Ono jest potrzebne, konieczne, nieodzowne. I tak jak we wszystkim Pan Bóg walczy o człowieka, tak też potrzeba, by człowiek walczył o Pana Boga. I trzeba walczyć również o kapłaństwo. Jest to sprawa nas - kapłanów, ale też i każdego wierzącego człowieka, wszystkich wiernych. Przypominają mi się słowa z „Beniowskiego” Słowackiego: „Mamy takich bohaterów, na jakich nas stać”. Tak więc z ogromną radością przyjęliśmy chyba wszyscy tę decyzję Ojca Świętego. To jest okazja do wielkiej mobilizacji, przemyśleń, do pójścia w głąb, do postawienia zasadniczych pytań na temat: co jest, jak jest, jak powinno być. I sądzę, że powinno się wytworzyć wielkie forum. Oczywiście trudno bez przerwy, przez cały czas o tym mówić, ale żeby jednak te tematy podjąć i to ze strony samych księży, kapłanów, jak i wszystkich wiernych.

- Co dziś jest największym zagrożeniem dla duchowości kapłańskiej?

- Utrata wiary. To jest odwieczny problem chrześcijan, w szczególności księdza. Bo słyszałem i takie osobiste wyznania, gdy ktoś powiedział: tak właściwie to ja nie wierzę. O wiarę każdy z nas musi walczyć codziennie, o nią musi walczyć także kapłan. To nie jest coś danego raz na zawsze, tyko dane, i ciągle, co chwila zadawane. Z drugiej strony utrata wiary nie dokonuje się w pustce. Jeżeli świat ulega laicyzmowi, zeświedczeniu, gdy ważny jest tylko wymiar doczesny spraw np. tylko samochody, wille, wyjazdy itd., jeżeli się tego rodzaju atmosferę wmawia również księdzu, to w jakiś sposób on też bierze to w siebie. Powiem raz jeszcze, mamy takich bohaterów, na jakich nas stać. To zaczyna się od rodziny. Jeśli czymś takim w rodzinie się nasiąknie to już niewiele zdziałać może seminarium. Każdy z nas nad swoją wiarą musi pracować i o nią się troszczyć.

- Czyli Rok Kapłański jest także szansą na to, by wierni świeccy bardziej jeszcze rozumieli, że ksiądz, kapłan nie jest osobą wyabstrahowaną od wszystkich procesów, które dotyczą całego społeczeństwa.

- Kapłan jest taki, jakie jest społeczeństwo. Oczywiście on ma prawo i obowiązek wyrastać ponad te wszystkie negatywne zjawiska. Ma być przewodnikiem wiary. Po to jest sześć lat w seminarium, by się tego nauczyć. Ale to nie wystarczy. Jeśli nam, kapłanom, nie będzie zależeć na modlitwie - jest przecież wskazane, by było choćby pół godziny medytacji - jeżeli sprawę osobistej modlitwy zacznie się zaniedbywać to człowiek ani się nie spostrzeże, kiedy stanie się zwietrzały duchowo. A jeśli tak, nie daj Boże, się stanie, to wtedy pozostaje być jedynie urzędnikiem: w kancelarii, przy ołtarzu. Krótko mówiąc, największym problemem w życiu kapłana jest problem wiary. Kapłan ma być człowiekiem, który od początku do końca chce żyć z Bogiem i prowadzić innych do Niego.

- W homilii podczas Mszy św. inaugurującej Rok Kapłański w naszej diecezji mówił Ksiądz o pogłębieniu przez księży tożsamości kapłańskiej.

- Tak, to jest ogromnie istotne. I tylko w wierze można uchwycić tę tożsamość. Jest takie słynne wyrażenie z adhortacji Jana Pawła II o formacji kapłanów „Pastores dabo vobis”: kapłan działa „in persona Christi”, czyli w osobie Chrystusa. Jest tak głęboko z nim zjednoczony. Jeśli głębiej nad tym pomyśleć, to człowiek dochodzi do wniosku, że nie potrafi dokonać wiwisekcji pomiędzy tym, dokąd jest ksiądz a odkąd zaczyna się Chrystus. Przykładowo, podczas udzielania sakramentu pokuty ksiądz nie mówi „Chrystus cię rozgrzesza”, lecz „ja cię rozgrzeszam”. Podczas przeistoczenia nie mówi „Bierzcie i jedzcie to jest Ciało Chrystusa”, lecz „Bierzcie i jedzcie to jest Ciało moje”. Oczywiście to jest mistyka, ale jednocześnie najgłębsza, realna rzeczywistość. Chodzi w niej o Chrystusa, ale jednocześnie mówię to ja sam, kapłan. Bierzcie i jedzcie to jest ciało moje, pijcie to jest krew moja - to znaczy, że ja, kapłan, jestem do waszej dyspozycji, jestem dla ludu Bożego.
Innymi słowy kapłaństwo to niesamowite, tajemnicze schodzenie w najgłębsze zjednoczenie i życie z Chrystusem. Tu jest miejsce na ogromną fascynację. Jeśli kapłan próbuje jakoś, mimo słabości, żyć tym zjednoczeniem, to musi przeżywać fascynację swoim powołaniem i widzieć sens swojego życia, a nie czuć się starym kawalerem, który nie wiadomo po co chodzi po tym świecie.

- Kapłaństwo w Kościele dotyczy nie tylko osób konsekrowanych, lecz także całego ludu Bożego...

- Zasadnicza prawda jest taka, że najpierw chodzi o kapłaństwo we wszystkich wierzących. Jesteśmy ludem kapłańskim. I po to, byśmy wszyscy mogli być tym ludem kapłańskim, właśnie po to istnieje kapłaństwo hierarchiczne, sakramentalne, urzędowe. Tutaj funkcjonuje sprzężenie zwrotne: im bardziej się uświadomi kapłaństwo powszechne, tym bardziej dostrzega się potrzebę kapłaństwa ministerialnego i vice versa. By wierzący mogli być - jak to napisał św. Paweł - nowym stworzeniem w Chrystusie, by mogli się w Niego wykorzenić, potrzebne jest kapłaństwo sakramentalne. Ono jest po to, by służyć tamtemu kapłaństwu powszechnemu.

- W dzisiejszym świecie trzeba chyba także bronić obrazu kapłana, jaki ludzie noszą. Ujmę to w takim pytaniu, czy chciałby Ksiądz, by powróciły te czasy, kiedy ludzie całowali księdza w rękę?

- Powiedziałbym, że i tak i nie. Posłużmy się następującą analogią. Jest miejsce na przyklękanie podczas Mszy św., by człowiek uznał swoją małość wobec Boga. I im bardziej będzie przed Bogiem klękał, tym bardziej nie ugnie się przed władzą tego świata, przed stworzeniem. Podobnie jest w wypadku okazywania czci kapłanowi. Może być miejsce na takie gesty, jak ucałowanie w rękę. Ale to musi być uczynione w najgłębszej wierze, a nie jedynie z jakichś ludzkich względów, socjologicznych, ze względu na pozycję społeczną kapłana itd.

- Wielu kapłanów, szczególnie pracujących z młodzieżą, spotyka się z nieuzasadnioną agresją, bezpodstawnymi zarzutami, pomówieniami. Do tego dochodzą jeszcze sensacje, nagłaśniane przez media skandale.

- Oczywiście, że jesteśmy słabi, grzeszni. Ale z pewnością nie tak i nie w takim zakresie jak to jest dziś kreowane przez media. Możliwe, że to nie jest najwyraźniejszy program. Ale ja sądzę, że tak właśnie jest. Są lobby, które chcą udowodnić światu, że nie ma świętości, a tym samym nie ma Pana Boga. Kapłan, ksiądz jest pierwszym przedstawicielem Boga. I dlatego mówi się światu: popatrzcie na te wasze świętości, popatrzcie na księży, na biskupa, to wszystko wielka bujda, w którą wierzycie. Nie ma Boga, jest tylko doczesność.

- Antidotum na taką sytuację ma być to, do czego zachęcał Ksiądz kapłanów podczas inauguracji, gdy mówił: „Pokażmy światu, że jesteśmy kapłanami”?

- Próbowałem powiedzieć, żeby to był rok naszego przyznawania się do kapłaństwa. I to nie tylko wśród swoich, na plebanii, w kościele, ale wszędzie. Uważam, że to jest bardzo poważny problem. Dziś wielu chce świata bez Boga, bez księży, bez sutanny, bez, jak sądzę, zakonnych habitów. A doskonale wiemy, że jeśli widzimy siostrę zakonną w habicie, od razu myślimy, że istnieje inny jeszcze świat. Taka siostra idzie ulicą i nie mówiąc ani słowa, mówi o Bogu, o tym, że Bóg jest. To samo dotyczy księży. Pokażmy się światu, niech nas widzą. Niech widzą ludzie, że jest ksiądz starszy i młody, czasem nawet przystojny. Jeśli są kapłani w świecie to znaczy, że Bóg jest i że Bóg działa.

- Na Zachodzie nie jest dziwną sytuacja, gdy widzi się księdza w koloratce będącego np. na kawie w restauracji, czasem nawet pijącego ze znajomymi piwo. U nas to raczej nie do pomyślenia...

- Jest taka ważna zasada. Ludzie tworzą obyczaje, ale też obyczaj buduje ludzi. Wiara musi się wyrażać w obyczaju. Tak jak to mówił Jan Paweł II, wiara, jeśli ma być pełna, musi wyrażać się w kulturze, musi kulturę tworzyć. Jeśli tak się nie dzieje, nie jest pełnym chrześcijaństwem.
Obyczaje, gdzie księża będą się swobodnie czuć w stroju duchownym trzeba tworzyć. Ale tym bardziej w takich sytuacjach trzeba się pilnować. Gdy ksiądz wchodzi w różne sytuacje w koloratce, to z pewnością wiele razy ta koloratka wzywa do świadectwa, hamuje takie czy inne zachowania, broni kapłana. Są oczywiście sytuacje, w których nie da się nosić stroju duchownego, np. na kajakach, w górach itp. Ale, jak podkreślał Jan Paweł II, każde wyjście księdza do ludzi powinno być wyjściem kapłańskim.
Pamiętam moment, gdy zaczynałem pracę w duszpasterstwie akademickim w Krakowie. Funkcjonował w tamtym środowisku zwyczaj mówienia także do księdza per „ty”. Powiedziałem młodym: „Wybaczcie, ale żebym ja wiedział kim jestem, kim jestem dla was a wy, kim dla mnie jesteście, proszę, zwracajcie się do mnie przez ksiądz”. Do dzisiejszego dnia trwają - a to już minęło 30 lat - bardzo intensywne więzi między nami i do dziś mówią do mnie per „ksiądz”.

- Ludzie dziś bardzo chcą zobaczyć w księdzu przede wszystkim człowieka. Mniej „urzędnika Pana Boga” a bardziej wartościowego człowieka.

- Ku temu są jak najgłębsze przesłanki teologiczne. Przecież Chrystus przyszedł na świat, aby nam, ludziom ukazać właśnie prawdziwego człowieka. On, Bóg ukazał nam prawdziwie piękne człowieczeństwo. Tym bardziej więc za tym przykładem powinien iść ksiądz. Powinien być najbardziej człowiekiem, najbardziej ludzki. A jednocześnie wciąż zachowujący swoją tożsamość kapłańską. To jest bardzo ważne byśmy wchodząc w różne środowiska byli nie mumiami, filarami, ale żywymi ludźmi, którzy jak inni reagują, słyszą, czują.

- Może zatem Rok Kapłański będzie szansą, by w jakiś sposób to normalne życie księdza ludziom przybliżyć?

- Zapewne tak. Trudno teraz mówić o jakichś konkretnych rozwiązaniach. Mogą to być specjalne dyżury księży, a może coś w rodzaju otwartego dnia na plebanii, kiedy to świeccy mogliby zobaczyć jak księża mieszkają, jak wygląda życie na plebanii.

- Jakie według Księdza są największe atuty polskiego duchowieństwa?

- Myślę, że mimo takich czy innych upadków, wierność Panu Bogu i wierność Kościołowi. Jesteśmy mimo wszelkiej słabości ludźmi wiary, ludźmi Chrystusowymi. I mimo wszystko myślę, że jesteśmy blisko wiernych i ich życia. Oczywiście nie można zastosować do naszych warunków obyczajów z Zachodu, gdzie np. ksiądz po niedzielnej Mszy św., rozmawia z wiernymi przed kościołem, bo tam jest tylko jedna Msza św., stosunkowo niewielka ilość wiernych, a u nas już następna i następna. Ale uważam, że mimo wszystko jesteśmy blisko ludzkich spraw i problemów.

- Jakich owoców oczekuje Ksiądz po tym Roku Kapłańskim?

- Mam nadzieję, że to będzie czas ożywienia, nabrania odwagi, by się do swego kapłaństwa przyznawać. I by dalej głosić orędzie Jezusa Chrystusa.

- Księża mogą chyba liczyć także w tym roku na wzmożoną modlitwę świeckich o świętych kapłanów?

- Sama modlitwa jest już wyrazem przekonania o ważności kapłaństwa. Jeśli wierni mają obowiązek modlitwy za sprawujących władzę to tym bardziej dotyczy to modlitwy za kapłanów. Kiedy czasem ktoś przychodzi i narzeka, że ten ksiądz taki a tamten taki, to ja mówię: proszę urodzić i wychować syna na kapłana i będziemy mieć wspaniałego księdza. To jest realne.

Wybuch gazu w domu jednorodzinnym w Szczyrku

2019-12-05 06:23

wpolityce.pl

Dotychczas odnaleziono ciała 8 osób. Przed godz. 2 w nocy ratownicy spod gruzów domu w Szczyrku wyciągnęli dwa ciała, kobiety i dziecka. O godz. 4.30 znaleziono kolejne dwa ciała. Nawet osiem osób, w tym dzieci, mogło przebywać w budynku, który zawalił się w Szczyrku w wyniku wybuchu gazu - poinformowała rzecznik bielskiej straży pożarnej Patrycja Pokrzywa.

TVP Info

"Proszę o modlitwę w intencji osób, które zginęły wskutek wybuchu gazu w Szczyrku, oraz w intencji ich rodzin i bliskich. Wyrazem solidarności niech będzie nasze duchowe wsparcie" - zaapelował przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki.



Informacje o liczbie mieszkańców mamy od osoby, która mieszkała w zawalonym budynku. W chwili wybuchu była w pracy — powiedziała Pokrzywa.

Na miejscu pracuje prawie 100 strażaków; szukamy ośmiu osób, oczywiście żywych — mówił śląski komendant wojewódzki PSP nadbryg. Jacek Kleszczewski

Rzecznik dodała, że budynek jest całkiem zawalony. Gdzieniegdzie są zarzewia ognia. Trwa dogaszanie i odgruzowywanie. Dojechała już grupa poszukiwawcza z Jastrzębia-Zdroju z psami ratowniczymi — poinformowała.

Do wybuchu doszło przed godziną 19. Na miejscu w akcji ratunkowej uczestniczy 12 zastępów strażaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: to Jan Paweł II położył kres fałszywej tolerancji

2019-12-05 18:22

Krzysztof Bronk /vaticannews / Praga (KAI)

Jedną z przyczyn skandali seksualnych w Kościele jest osłabienie prawa kanonicznego, które w przeszłości funkcjonowało bardziej precyzyjnie i bezwzględnie – uważa kard. Dominik Duka, prymas Czech. Podkreśla on, że w przeszłości biskup nie miał trudności z rozwiązywaniem takich problemów. Kiedy na przykład okazywało się, że ktoś jest homoseksualistą – mówi kard. Duka - to natychmiast trzeba go było wydalić. Potem jednak w czasach rewolucji seksualnej i soboru wszystko to stało się bardziej dyskusyjne. Twierdzono, że nie można karać człowieka za to, na co nie ma wpływu. Było większe otwarcie, pozostawała tylko spowiedź i nikt sobie z tym nie radził – wspomina 77-letni kard. Duka. Podkreśla on, że przełom wprowadził dopiero Jan Paweł II, który w pewnym momencie jasno powiedział „dość”, położył kres tej fałszywej tolerancji i wskazał na potrzebę współpracy z policją i sądownictwem.

Vatican News / ANSA
kard. Dominik Duka, prymas Czech

Skandale seksualne to jeden z tematów obszernej rozmowy pomiędzy kard. Duką i czołowym czeskim reżyserem filmowym Jiřím Strachem, opublikowanej w miesięczniu Xantypa. Arcybiskup Pragi przypomina, że jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich, to w czeskim Kościele wciąż są to przypadki marginalne. Od 1990 r. tylko w dziesięciu sprawach zapadły wyroki. Jiří Strach pyta się również o uwidaczniające się coraz bardziej rozbicie czeskiego Kościoła. Kluczową rolę odgrywa tu postać praskiego kapłana Tomáša Halíka, który publicznie krytykuje kard. Dukę i skupia wokół własnej osoby jego przeciwników. „Gdyby ktoś na planie filmowym przez cały czas mówił mi, że wszystko, co robię jest złe i nieustannie rzucał mi kłody pod nogi, to moim świętym prawem reżysera byłoby go wyrzucić. Czy arcybiskup Pragi nie może tego zrobić?” – pyta czeski reżyser. „Nie mogę sobie na to pozwolić i nawet nie chcę – odpowiada kard. Duka. Jeśli łączy cię z kimś kawał wspólnego życia, dużo z nim przeżyjesz, współpracujesz, to potem nie jest tak łatwo powiedzieć: zejdź mi z oczu!”.

Zdaniem arcybiskupa Pragi dzielenie Kościoła na dwa obozy świadczy o nieumiejętności prowadzenia dialogu, o brakach w postawie demokratycznej. Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest straszna nienawiść. Jeśli ktoś mi nie pasuje, to wszystko będę robił przeciwko niemu. Jeśli nie wybraliście mojego kandydata, to nie będę z wami współpracował. Pod tym względem, zauważa kard. Duka, doszło do strasznego upolitycznienia życia społecznego, kulturalnego i religijnego.

Arcybiskup Pragi odniósł się również do stawianego mu często zarzutu, że za bardzo przyjaźni się czeskimi prezydentami. Przyznał, że z Milošem Zemanem zna się od dawna, wie dużo o jego życiu osobistym i problemach. „Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie utrzymujemy przyjacielskich relacji, choć niekiedy się nie zgadzamy” – powiedział Prymas Czech. Z Václavem Klausem odbył wiele dyskusji, również na tematy religijne. „Wzajemnie się szanujemy i w wielu sprawach się rozumiemy” – potwierdza kard. Duka. Sięgając natomiast do przyjaźni z Václavem Havlem, przypomina, że zawiązała się ona w komunistycznym więzieniu. Przywołuje też swe ostatnie spotkanie z byłym prezydentem, kiedy to w słowach na pożegnanie, Havel, który przez całe życie deklarował się jako agnostyk, przyznał się jednak do wiary w Boga. „Jaroslavie – mówił Vaclav Havel, zwracając się do kard. Duki, jego cywilnym, więziennym, a nie zakonnym imieniem – przecież to wiemy, On istnieje!”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem