Reklama

Jak zimowa grusza

Nie pamiętam, by była dostojną matroną, jak o niej mówili, ani też kobieciną w chustce na głowie, którą oglądałam często na obrazkach książeczek dla dzieci. Właściwie nie była również nikim pomiędzy tymi dwiema, i bardzo trudno było widzieć w niej po prostu babcię. Jednak w jej orzechowych oczach najpiękniej odbijała się jesień. Właśnie jesień.

Taka z szeleszczącymi pod nogami liśćmi, lekko zamglonym słońcem i coraz bardziej ogołoconymi gałęziami drzew, z których nie zdążyły pospadać jeszcze wszystkie owoce.

Martwa natura

Np. gruszki zimowe. Tak je nazywała. Rzeczywiście, w sezonie letnim były zupełnie niejadalne; duże, kształtne i całkiem zielone. Patrząc na kolor, wiadomo było, że nie nadają się do jedzenia. Raczej jako martwa natura. Tak właśnie wyglądały późną jesienią, jeśli przymrozki zbyt pośpiesznie posprzątały liście, ale ciężkim owocom nie dały rady. Nie dlatego, że ciężkie; dlatego, że z uwagi na swoją spóźnioną dojrzałość jeszcze mocno trzymały się gałęzi. Jeszcze soki - mimo chłodu - żywo krążyły od ich szypułek przez gałęzie i pień, aż do korzeni. Jeszcze. W końcu jednak trafiały na półkę wewnątrz drewnianego ganeczku, by odtąd kapryśne słońce mogło przesuwać się po ich grzbietach, przeciągając się leniwie między kwadratowymi szybkami.

Reklama

Któregoś dnia przyglądałam się, jak babcia dłuższą chwilę stoi wpatrzona w jakąś odległą przestrzeń. I to był niezwykły obrazek; uchylone drzwi z mieszkania do ganku, postać babci przerywająca smugę południowego słońca i najsilniej zarysowane kształty gruszek rozłożonych na szarym papierze tak, by nie mogły się dotknąć. - Co robisz, babciu? - spytałam, gdy na dłuższą chwilę cały ten widok stał się zupełnie nieruchomy. - Maluję - odpowiedziała nie odwracając głowy w moją stronę. Nie słyszała, jak podeszłam, nie mogła słyszeć. Jednak moja obecność nie zaskoczyła jej, a moje pytanie nie wyrwało z tej przestrzeni, którą w tym momencie była pochłonięta. Moje pojawienie się nie zmieniło niczego, nie zaburzyło niczego w tym niezwykłym nieruchomym obrazie. Martwa natura. To nie dzbanek, kwiaty i jabłko ułożone na stole w odpowiednim świetle. Martwa natura to wewnętrzne życie każdej rzeczy i zjawiska. Życie, które na chwilę wstrzymało oddech. By się dać zapamiętać.

Na czarnym płótnie

O malowaniu mojej babci mówiło się w czasie przeszłym, a właściwie - w ogóle się nie mówiło. O malowaniu mojej babci mówiły obrazy. W ascetycznych ramach wypełniające te nieznaczne miejsca na ścianach, które nie zaakceptowałyby dzieła żadnego z szanujących się ówcześnie artystów. W domu nie mówiło się, co na temat jej malowania myślał dziadek. Dość, że po prostu przestała malować. Dobrze zapowiadającego się talentu nigdy nie rozwinęła, a pamiątki po nim pojawiły się na ścianach dopiero po śmierci dziadka. W dzieciństwie nie potrafiłam ocenić rzeczywistej wartości artystycznej tej twórczości, jednak chryzantemy o patykowatych płatkach, namalowane na czarnym płótnie, były mi szczególnie bliskie. Nie było w nich nic zachwycającego, nic szczególnego. Tylko taka samotność każdego płatka i ta nieprzystawalność do reszty, mimo że każdy z nich był prawie taki sam. Środek i łodyga łączyły je w całość jakby przez przypadek. Jakby roztrzepane wiatrem zostały przez kogoś złapane i jednym ruchem osadzone we wspólnej rzeczywistości. Nieodwracalnie…

Bez farb

To było pewne tabu. Nie jedyne zresztą w naszej rodzinie. Również to, dlaczego zimowe gruszki żadnego roku nie były zrywane z drzewa, zanim przychodziły przymrozki i zanim grusze traciły wszystkie liście. Nikt w to nie wnikał, bo ogród był piękny i zawsze dopilnowany przez babcię. Zapuszczała się w niego o świcie, a kiedy dzień budził resztę świata, wszystko było na swoim miejscu.

Reklama

Nie zaskoczył mnie więc widok babci w otoczeniu cierpliwie dojrzewających owoców, ale jej dziwna odpowiedź na moje pytanie. Maluję. Bez sztalug, farb, bez pięknie ułożonej kompozycji, za to w zbyt ostrym, jesiennym, słonecznym świetle, zatopionym w orzechowych oczach. Jedno słowo. Nic więcej. Żadnego dźwięku, żadnej zmiany w ruchu powietrza, kącie padania słonecznego promienia… Nic.

Uważałam, by się nie poruszyć, by nie zaburzyć panującej w tym wszystkim harmonii, a jednocześnie zaznaczyć swoją obecność, tak, by być tego elementem. Zmieścić się w ascetyczne ramy drewnianego ganeczku, przełamane jasnym strumieniem uchylonych drzwi. Na zawsze przestać wiedzieć, gdzie się coś kończy, a gdzie zaczyna. Bez lęku. Jak zimowa grusza bez liści, a jeszcze wciąż żywa. Złączona ze swymi owocami nawet wtedy, gdy leżą w ganku. Po najodleglejsze końce korzeni.

2013-01-15 07:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Opole uwielbia

Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

[ TEMATY ]

Niedziela Młodych

Michał Banaś

Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Małopolskie: Brak podejrzenia przestępstwa ws. śmierci księdza chorego na Covid-19

2020-04-08 08:22

[ TEMATY ]

kapłan

zmarły

kapłan

Radio Em

Ks. Roman Kopacz

Prokuratura Rejonowa w Bochni, która bada sprawę śmierci proboszcza Drwini (Małopolskie) Romana Kopacza, zakażonego koronawirusem, wciąż nie ma uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Zgodnie z informacjami przekazanymi PAP przez zastępcę prokuratora rejonowego Barbarę Grądzką, śledztwo wciąż się nie rozpoczęło w powodu braku podejrzenia przestępstwa w sprawie śmierci proboszcza Drwini. Nie prowadzono też przesłuchań osób.

„Dalsze czynności zostaną podjęte po analizie dokumentów uzyskanych z Państwowego Powiatowego Inspektora Nadzoru Sanitarnego w Bochni” – zapowiedziała zastępca prokuratora rejonowego w Bochni.

W toku dotychczasowych czynności prokuratura próbowała ustalić m.in. prawidłowość postępowania dotyczącego umieszczenia księdza w izolacji domowej.

Zgodnie z informacjami biura wojewody małopolskiego, podanymi za małopolskim sanepidem, przyczyną śmierci księdza Romana Kopacza nie był Covid-19. Mężczyzna przebywał w izolacji domowej, ponieważ lekarz nie stwierdził konieczności hospitalizacji.

Jak informowała policja, 59-letni ksiądz zmarł 24 marca podczas próby przetransportowania go do szpitala. Wcześniej służby medyczne wezwane przez policjantów bezskutecznie reanimowały kapłana.

Dzień wcześniej, w poniedziałek, policja poinformowana o przebywającym w izolacji księdzu dwukrotnie była z wizytą na plebanii. "Ksiądz się pokazał, nie zgłaszał problemów" – powiedział PAP rzecznik prasowy bocheńskiej policji Łukasz Ostręga.

We wtorek sanepid zadzwonił na policję z informacją, że nie może się skontaktować z proboszczem i poprosił funkcjonariuszy o sprawdzenie, czy z chorym wszystko w porządku.

Wysłanemu na plebanię patrolowi nikt nie otwierał drzwi. Funkcjonariusze ustalili, kto może mieć klucze do budynku. Odpowiednio zabezpieczony policjant wszedł do środka i zastał księdza leżącego w łóżku. "Jego stan był ciężki, był tak osłabiony, że nie mógł mówić. Wezwano pogotowie" – relacjonował rzecznik prasowy policji w Bochni.

Medykom nie udało się uratować życia proboszcza – zmarł w trakcie próby przetransportowania do szpitala, po bezskutecznych reanimacjach.

Roman Kopacz był proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Polski w Drwini od 2007 r., był także kapelanem strażaków gminy Drwinia. Pogrzeb duchownego odbył się 26 marca w Trzcinicy koło Jasła – w ograniczonym (by zapobiegać szerzeniu się epidemii) gronie rodzinnym.(PAP)

CZYTAJ DALEJ

Ważne jest wsparcie

2020-04-09 17:29

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

PomocDlaSeniora

WSPIERAJMYSIĘ

Caritas Polska

W tym wyjątkowo trudnym czasie bardzo ważne jest wzajemne wsparcie i pomoc – dlatego z myślą o osobach starszych, osamotnionych, ubogich, PORT ŁÓDŹ, wraz z centrami handlowymi należącymi do Ingka Centres, przekaże do ich domów świąteczne koszyki i życzenia. Wielkanocne paczki, przygotowane w ramach inicjatywy #WSPIERAJMYSIĘ w Święta, trafią do potrzebujących dzięki partnerstwu z Caritas Polska oraz wsparciu rzeczowemu IKEA.

Do akcji #WSPIERAJMYSIĘ w Święta włączyło się pięć centrów handlowych należących do Ingka Centres. Dzięki ich wspólnym wysiłkom zapełnią się świąteczne stoły w tysiącu domach w całej Polsce, w tym w dwustu w PORT ŁÓDŹ.W wielkanocnych paczkach, poza podstawowymi produktami żywnościowymi (takimi jak: herbata, owoce, żurek, wędlina) znajdą się także dekoracje wielkanocne, pozwalające poczuć miły, świąteczny nastrój.

Od początku kwietnia Caritas Polska wydaje codziennie paczki świąteczne dla podopiecznych. W tym tygodniu dodatkowo wolontariusze dostarczają świąteczne paczki dla seniorów - podopiecznych Domów Dziennego Pobytu Caritas oraz seniorów zgłoszonych do nas w ramach doraźnej pomocy. Paczki dostarczone zostaną do wybranych rodzin dzieci - podopiecznych świetlic środowiskowych Caritas (tych najuboższych). W Wielki Czwartek wydane zostaną ostatnie paczki przed Wielkanocą. Paczkę z suchym prowiantem na święta otrzymają również osoby, które korzystają codziennie z ciepłego posiłku w kuchni społecznej Caritas oraz ci, którzy przyjdą po chleb.

Paczki przygotowują pracownicy i wolontariusze Caritas z darowizn przekazywanych przez przedsiębiorców oraz z produktów, które otrzymujemy ze sklepów spożywczych w ramach projektu Spiżarnia Caritas. Żywność i środki higieniczne kupowane są również na bieżąco w ramach środków przekazanych przez Caritas Polska w ramach programu #PomocDlaSeniora. Pozyskanymi darami Caritas dzieli się także z Siostrami Misjonarkami Miłości oraz inicjatywą Zupa na Pietrynie, dzięki której w każdą niedzielę osoby ubogie otrzymują posiłek.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję