Reklama

Święci i błogosławieni

Święty Marek

Niedziela przemyska 16/2013, str. 8

[ TEMATY ]

św. Marek

Arkadiusz Bednarczyk

Św. Marek z XVIII-wiecznej ambony z dawnego kościoła Dominikanów w Łańcucie (obecnie w kościele w Albigowej) przedstawiony z lwem i otwartą księgą

Św. Marek z XVIII-wiecznej ambony z dawnego kościoła Dominikanów w Łańcucie (obecnie w kościele w Albigowej) przedstawiony z lwem i otwartą księgą

25 kwietnia Kościół wspomina św. Marka Ewangelistę. Marek jest nam znany przede wszystkim ze swojej Ewangelii, którą ułożyć miał na podstawie świadectw św. Piotra Apostoła, z którym przebywał w Rzymie.

Był Marek towarzyszem - w czasie pierwszej podróży misyjnej - św. Pawła. Później Marek zamieszkał z Barnabą na Cyprze. Warto zaznaczyć, że Ewangelia według św. Marka to najwcześniej spisana Ewangelia - pochodzi z około 70 r. n.e. - spośród pozostałych wersji Dobrej Nowiny. Ten przekaz ewangeliczny powstał w Rzymie i przeznaczony była dla nawróconych na chrześcijaństwo Greków i Rzymian. Szczególnie dużo jest w niej scen z udziałem Piotra Apostoła; zwłaszcza scen niekorzystnych. Dlaczego? Egzegeci uważają, że po prostu Piotrowa skromność oddziaływała na stworzenie tej Ewangelii, a on sam świadomie pomijał swoje zasługi. Ale też w tej Ewangelii dużo jest scen, które mówią o nastrojach Jezusa - to przykład, że przekazywał to człowiek szczególnie blisko związany z osobą Zbawiciela; kimś takim mógł być jedynie Piotr Apostoł. Biskup Lyonu św. Ireneusz, który spotkał biskupa Polikarpa ze Smyrny (obecnie Izmir w Turcji), który z kolei słuchał nauk św. Jana Apostoła, również przekazuje nam, że to św. Marek był sekretarzem św. Piotra, a po jego śmierci przekazał nam „Piotrowe świadectwo”.

Być może to Marek był obecny podczas pojmania Jezusa uciekając potem w obawie przed schwytaniem. Matka Marka była właścicielką domu, w którym odbyła się doskonale znana wszystkim chrześcijanom Ostatnia Wieczerza. Z czasem Marek został zwierzchnikiem (episcopos) gminy w Aleksandrii (Egipt), tam też zginął śmiercią męczeńską ok. 67 r.: napadnięto go przy ołtarzu, wokół szyi zaciągnięto powróz i wleczono końmi, aż do utraty życia.

Według legendy kupcy weneccy w roku 828 wykradli relikwie św. Marka z Aleksandrii i przywieźli do swojego miasta. Dziś wznosi się w Wenecji okazała bazylika św. Marka. Nasz Marek jest orędownikiem w cierpieniach, w czasie śmierci, sprzyja dobrej pogodzie, dobrym żniwom, chroni także przed burzą. Jest patronem notariuszy, pisarzy, robotników budowlanych, murarzy, szklarzy. Z czasów papieża Grzegorza Wielkiego pochodzi zwyczaj procesji z relikwiami różnych świętych i krzyżami relikwiarzowymi: na przykład w piętnastym stuleciu znane są świadectwa obchodzenia w dzień św. Marka pól w procesjach z krzyżami, bądź do przydrożnych kapliczek, by wyprosić pomyślność dla rolników. W tym dniu rozpoczynano na wsiach siew owsa. Marek w ikonografii polskiej występuje już od XIII wieku a jego najstarsze przedstawienie pochodzi z tympanonu kościoła w Strzelnie. W Krakowie książę Bolesław Wstydliwy ufundował urokliwy kościół pw. tegoż świętego (zachowany do dzisiaj), gdzie osadził w 1257 r. zakon Kanoników od Pokuty Świętych Męczenników zwanych w Krakowie Markami. Jednym ze świątobliwych przedstawicieli „rogaczy”, czyli Kanoników od Pokuty - marków w Krakowie był Michał Giedroyć, który przybywszy z Litwy pełnił przy kościele marków funkcję zakrystiana. Giedroyć cierpiał, gdyż miał jedną nogę krótszą i chodził o kuli, mimo to ukończył ze stopniem bakałarza Akademię Krakowską, służył mieszkańcom miasta i długie godziny spędził na modlitwie. Podczas jednej z takich modlitw do Michała miał przemówić Chrystus z krucyfiksu, który znajduje się dzisiaj w głównym ołtarzu. Krzyż ten istotnie pochodzi z połowy XV stulecia. Ukrzyżowany rzekł do świątobliwego zakonnika: „Bądź cierpliwy aż do śmierci a otrzymasz koronę życia”. Giedroyć po śmierci w 1485 r. został pochowany w kościele św. Marka, a w 1624 r. biskup krakowski Marcin Szyszkowski nakazał podnieść zwłoki mnicha i pochować w specjalnym sarkofagu w prezbiterium. Do dzisiaj znajduje się tu grób Michała zamknięty arkadą.

Reklama

W pięknym kościele w Albigowej koło Łańcuta zachowały się elementy pochodzące ze spalonego w 1820 r. dominikańskiego kościoła Świętych Piotra i Pawła z Łańcuta. Są to boczne ołtarze z poł. XVIII wieku oraz przepiękna rokokowa ambona z 1780 r. To właśnie ona jest ozdobiona postaciami czterech Ewangelistów, zwieńczona postacią Chrystusa i anielskimi puttami. Powstała w jednym z lwowskich warsztatów rzeźby rokokowej. Wśród ukazanych na ambonie Ewangelistów jest nasz bohater: św. Marek. Ukazana dynamicznie postać świętego udziela się obserwatorowi: Marek zdaje się głosić homilię posiłkując się otwartą księgą; zapewne swoją wersją „Dobrej Nowiny”. Przy jego boku widzimy rzeźbionego lwa. No właśnie, symbolem św. Marka jest lew: zaczyna on bowiem swoją wersję Ewangelii od św. Jana Chrzciciela na pustyni, a lew kojarzył się w dawnych czasach z pustynią. Lew symbolizuje także boską moc i królewskość Chrystusa oraz Jego zwycięstwo nad śmiercią.

Bardzo znanym motywem w sztuce jest tzw. cud św. Marka. Temat zaczerpnięty został z bardzo popularnej w średniowieczu Złotej Legendy dominikanina Jakuba de Voragine z trzynastego stulecia (Jakub został później arcybiskupem Genui). Jej najbardziej rozpowszechnioną wersję przedstawia włoski artysta malarz Jacopo Tintoretto z szesnastego stulecia. Tintoretto przedstawia pewnego człowieka, który chciał oddać cześć relikwiom św. Marka, ale wówczas dowiedział się o tym jego pan i skazał go na okrutną karę wyłupania oczu i łamanie nóg. To św. Marek ocalił wówczas tego człowieka ukazując się wszystkim i powstrzymując wykonanie okrutnego wyroku. Z kolei w Muzeum Archidiecezjalnym w Przemyślu znajdziemy podobiznę św. Marka, będącą częścią cyklu czterech tapiserii sprowadzonych z Włoch przez bp. Aleksandra Fredrę wykonanych wedle projektu Guido Reniego. Te niezwykle cenne gobeliny poszukiwane były w czasie ostatniej wojny przez niemieckiego okupanta. W archikatedrze wiszą równie piękne ich kopie.

2013-04-19 11:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Marek na naszej ziemi?

Niedziela kielecka 17/2004

[ TEMATY ]

św. Marek

Arkadiusz Bednarczyk

Św. Marek z XVIII-wiecznej ambony z dawnego kościoła Dominikanów w Łańcucie (obecnie w kościele w Albigowej) przedstawiony z lwem i otwartą księgą

Św. Marek z XVIII-wiecznej ambony z dawnego kościoła Dominikanów w Łańcucie (obecnie w kościele w Albigowej) przedstawiony z lwem i otwartą księgą

By przekonać się, jak drogie jest imię św. Marka Ewangelisty dla Włochów, nie trzeba tam pojechać. Wprawdzie dopiero ten, kto bliżej otarł się o włoską geografię i kulturę wie, że istnieje miejscowość San Marco Evangelista (św. Marek Ewangelista) i wie, że można też spotkać hotele, szkoły, jednostkę wojskową czy wręcz rodzaj maszyny do robienia kawy o nazwie San Marco. Jednak prawie każdy, słyszał o placu św. Marka w Wenecji - a więc o szczególnie tam cennym kawałku ziemi, który wyrasta pośród rozlanej wody i na którym znajduje się przepiękna bazylika św. Marka.
Wszystko to pokazuje, jak bardzo ten Święty wpisał się w krajobraz i kulturę tamtej ziemi. Zresztą Włosi mają to do siebie, że każdy święty łatwo się przyjmuje na ich ziemi. Oni nie cofają się przed nadawaniem różnych nazw związanych z tradycją chrześcijańską także temu, co należy do porządku ziemskiego. Co wcale nie znaczy, że od razu są święci…
Właśnie w kontekście 25 kwietnia - dnia, w którym liturgicznie obchodzi się święto św. Marka Ewangelisty - warto chyba chwilę pochylić się nad owym „wpisywaniem” świętych i ich charyzmatów w dany krajobraz. Bo jeśli mamy do czynienia ze świętymi, to znaczy, że w ich życiu jest coś uniwersalnego, coś nieprzemijającego, gdyż jest w nich odblask samego Boga.
W czym więc św. Marek mógłby nas ubogacić i co warto byłoby wpisać w naszą polską ziemię? Chyba zbędne będzie rozwodzenie się tu nad tym, że nie o naśladowanie Włochów w nadawaniu nazwy św. Marek chodzi.
W kontekście ostatnich miesięcy szczególnie uderzyły mnie dwie cechy tego świętego, któremu tradycja chrześcijańska przypisuje autorstwo drugiej Ewangelii. Pierwsza z tych cech zapewne sprawiła, że stał się patronem sekretarek. Chodzi o jego wierną służbę św. Piotrowi oraz o zachowanie w formie pisemnej Ewangelii, którą głosił św. Piotr. Jak wyglądała służba wobec pierwszego pośród Apostołów, niewiele wiemy. Tekst Ewangelii pokazuje jednak, że Marek był sługą absolutnie wiernym. Tylko że jego kryterium wierności opierało się na prawdzie i jej sługą był ostatecznie.
Mówi się dziś, że Ewangelia Markowa właśnie dlatego przekazuje nam tak wiele szczegółów z życia św. Piotra odsłaniających jego słabości. Marek, towarzysz Piotra, posłusznie zapisał to, co Piotr sam chciał, by w imię wierności prawdzie zostało zachowane. To przykład służby, która za ostateczny wyznacznik ma nie własny i nie cudzy interes, nie upiększenie, lecz szczere słowo. Myślę, że każdy z nas chciałby, by coś z tego wpisało się w polską codzienność - nie tylko religijną, ale i polityczną, i w ogóle każdą.
Jest i druga cecha, którą warto tu wspomnieć. Marek był kimś, kto umiał przekraczać granice. Jego Ewangelia pisana była dla pogan, choć przecież był Żydem z pochodzenia. Nie zamknął się jednak w swoim świecie. Nie wystarczała mu troska o to, by Dobra Nowina była tylko dla wybranej grupy, dla własnego narodu. Głębokie przejęcie się Ewangelią sprawiło, że stał się człowiekiem „bez granic” i gotowym przekraczać wszelkie ludzkie granice. A czyż nie o przekroczenie granic „z Ewangelią” chodzi teraz, u progu naszego wejścia do Unii Europejskiej?
Może jest już więc jasne, że pytanie w tytule jest trochę głębsze, niż poszukiwania z dziedziny historii czy geografii. W naszym interesie jest, aby św. Marek ze swym charyzmatem rzeczywiście wpisał się w nasze życie.

CZYTAJ DALEJ

Dzieciaki z lampionami

[ TEMATY ]

adwent

roraty

Karol Porwich/Niedziela

Zgaszone światła, klimat podekscytowania, zapalony lampion w dłoni i masa uśmiechniętych znajomych dookoła. Tak było dawniej, gdy byliśmy młodsi. A dziś? Zgaszone światło, klimat podenerwowania, zmuszający cię do zdobycia coraz większej liczby lajków, świecący ekran smartfona w dłoni i masa sztucznych uśmiechów na fejsie. Zgadłem?

Nie chodzi mi o pouczanie – chodzi raczej o dotarcie do prawdy, która jak adwentowy lampion wniesie w nasze życie trochę światła. Możemy iść z pędem tego świata i wyśmiewać wszystko, co związane z Bogiem i Kościołem. Możemy też, z odwagą i wrażliwością, spróbować odkryć, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.

CZYTAJ DALEJ

Łódź: Koncert charytatywno-integracyjny dla dzieci

2022-11-29 07:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Karol Porwich/Niedziela

W najbliższą sobotę w łódzkiej Atlas Arenie odbędzie się koncert z okazji Dnia Świętego Mikołaja. Udział weźmie w nim 5 tys. dzieci z niepełnosprawnościami i pochodzących z najuboższych rodzin województwa łódzkiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję