Reklama

Choroba uzdrowieniem duszy

2014-02-06 15:27

Agence FR – Paryż, współorganizator pielgrzymki
Edycja legnicka 6/2014, str. 4

Ks. Piotr Nowosielski

W małej wiosce na południu Francji 11 lutego 1858 r. zwykła wiejska dziewczyna spotyka się z niezwykłą Osobą. Ale oddajmy głos jej samej: „Ciemność rozbłyska światłem nadziei. Poszłam na brzeg Gawy zbierać chrust z dwiema innymi dziewczynkami, zobaczyłam Panią ubraną na biało. Miała suknię z niebieskim paskiem i na każdej stopie złotą różę i tego samego koloru łańcuszek łączący paciorki jej różańca. Pani uczyniła znak krzyża. Zaczęłam odmawiać Różaniec. Pani przesuwała paciorki, ale jej usta nie poruszały się. Kiedy skończyłam, Pani nagle zniknęła” – wspomina św. Bernadetta.

18 lutego: „Nie obiecuję uczynić Cię szczęśliwą w tym życiu, lecz w przyszłym”.

20 lutego: „Kiedy Ją widzę, wydaje mi się, że nie jestem już na tym świecie. A kiedy widzenie kończy się, jestem zdumiona, że się w nim na nowo znalazłam”.

Reklama

25 lutego: „Najpierw zwróciłam się ku rzece. Pani powiedziała, że to nie tutaj i pokazała ręką, gdzie mam iść. Zaczęłam drapać ziemię; po chwili wody było już dosyć. Nabierałam ją i wylewałam trzy razy, za czwartym razem mogłam wreszcie się napić. Pani dodała, że powinnam modlić się za grzeszników: „Idź, napij się i umyj w źródle”, było to w trakcie 9. objawienia, punktu kulminacyjnego orędzia z Lourdes.

W XIX wieku maleńka wioska, a już w XX wieku znany na całym świecie największy ośrodek pielgrzymkowy, poświęcony w szczególności ludziom chorym i cierpiącym. Dlaczego każdego roku kieruje tutaj swoje kroki ponad 7 mln pielgrzymów z najbardziej odległych zakątków świata? Dlaczego zwykli, prości ludzie, nazywani wolontariuszami, poświęcają swój czas i pieniądze, aby nieść bezinteresowną pomoc innym? A może są to ci, którzy zrozumieli sens posłannictwa z Lourdes, znaleźli jedyny, liczący się w życiu cel: miłość bliźniego, czynienie dobra, radość z modlitwy? Modlitwa i obiecane przez Matkę Bożą szczęście nie powinno stać się sprawą przyszłości, nie jest to tylko cel na przyszłość, a powinno stać się wartością najgłębszą – tu i teraz możemy zasłużyć na życie wieczne. Szczęście jest doświadczeniem jak przechodzić od codziennej tradycyjnej modlitwy do kontaktu z Panem Bogiem, do rozmowy z przyjacielem, który wszystko rozumie i z którym łatwiej jest znieść każde cierpienie. Prościej jest kroczyć przez życie, wiedząc, że jest ktoś, kto nigdy nas nie opuści!

Pisano już wiele o zdrowiu, a mówiono jeszcze więcej, ale czy tak naprawdę ktoś poza ludźmi cierpiącymi jest w stanie zgłębić tajemnice tej wyjątkowej łaski Bożej? Ile grzechów, ile błędów, ile krzywd popełniamy, korzystając z tego wyjątkowego daru. Nie jest skomplikowane, by w pełni sił witalnych przemierzać kręte ścieżki życia. Sprawa wieczności wydaje się być wtedy jeszcze bardzo odległa. Jednak, gdy dotyka nas nieszczęście, choroba i każdy dzień wydaje się być tym ostatnim, odkrywamy prawdziwą jego wartość i wyznaczony cel. Ci, którzy nazywają siebie ateistami, w spotkaniu z cierpieniem, poważną chorobą, gdy kres wydaje się być bliski, nie wierzą, że przed nimi już nie ma nic, że ich życie to kończący się film. W takiej chwili uczymy się wierzyć, że nasza ziemska pielgrzymka była tylko krótkim epizodem, poszukiwaniem Lourdes, Fatimy, La Salette, Częstochowy czy Lichenia, środkiem do zrozumienia objawionych nam tajemnic, najważniejszej tajemnicy, że przez cierpienie dostąpiliśmy łaski uzdrowienia duszy. Chociaż nie znamy odpowiedzi na pytanie: dlaczego ja, dlaczego mój bliski, pokładajmy ufność w Bożą nieomylność i nieskończone Boże miłosierdzie. Przemieniajmy nasze serca nie pod wpływem tragicznych doświadczeń, a nauczmy się jak żyć, czyniąc dobro. Wspierajmy tych, którzy wystawieni są na najcięższą próbę. „Czas ucieka wieczność czeka” – jak mawiał nasz wielki Papież Polak. Pragniemy, aby takie duchowe uzdrowienie mógł przeżyć każdy. Dlatego już dziś zapraszamy do udziału w pielgrzymce po europejskich sanktuariach maryjnych, która zaplanowana jest w dniach 15-27 sierpnia 2014 r. Organizowana ona będzie przez „Niedzielę Legnicką”. Szczegóły zostaną podane w najbliższym czasie i będą dostępne na stronie internetowej diecezji legnickiej: www.diecezja.legnica.pl.

Tagi:
Lourdes

Młodzi pielgrzymi w Lourdes w poszukiwaniu prostoty życia

2019-08-09 16:42

mk/(KAI/www.lourdes-france.org/) / Lourdes

W dniach 6-8 sierpnia w Lourdes trwała pielgrzymka 800 studentów i młodzieży pracującej z Francji i innych krajów Europy, z których część przybyła do Sanktuarium pieszo. Motywem przewodnim spotkania było hasło duszpasterskie tego miejsca: "Błogosławieni ubodzy w duchu" i poszukiwanie prostoty w życiu.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Witając przybyłych biskup Tarbes i Lourdes – Nicolas Brouwet powiedział: "Tutaj wszystko jest pełne prostoty. Św. Bernadeta została wybrana, ponieważ należała do najuboższych”. „My wszyscy też jesteśmy ubogimi" – dodał. Przypomniał następnie, iż „wiara mówi nam, że w głębi tej groty, do której przybywamy, znajduje się źródło, którym jest Chrystus". Wezwał młodych do otwarcia się na to źródło.

Po wspólnej modlitwie porannej młodzi spotkali się w kościele św. Bernadety z ojcem Horacio Brito, kapelanem pielgrzymów. Zaproponował on uczczenie oklaskami Maryi, „która przypomina nam, że nie jesteśmy sami”. Zwrócił uwagę, że chociaż „setki tysięcy młodych ludzi nigdy nie przyjedzie do Lourdes, to jednak żyją oni dzięki wypraszanym tu łaskom”.

Kapelan zaprosił młodych do „utożsamienia się z Chrystusem”, który powierzył nas Maryi, "czułej i delikatnej, ale także wymagającej Matce”. „To Maryja prowadzi nas do źródła, powierzcie się jej" – zachęcił o. Brito.

Aby ożywić w sobie to wewnętrzne źródło, młodzi skorzystali z wielu możliwości, oferowanych przez sanktuarium: kąpieli w basenach, picia wody ze źródełka, Drogi Krzyżowej, adoracji Najświętszego Sakramentu oraz odwiedzin miejsc, w których żyła św. Bernadeta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jeżeli bowiem z Nim współumarliśmy, z Nim także żyć będziemy

2019-10-08 14:18

Ks. prof. Waldemar Chrostowski
Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 29

pixel2013/pixabay.com

Uzdrowienie trędowatego Naamana potwierdziło zachętę proroka Elizeusza, by chory całkowicie zaufał Bogu. W czasach Starego Testamentu Bóg okazywał swą moc w nadzwyczajnych znakach, które towarzyszyły historii ludu Jego wybrania, ale jak świadczy uzdrowienie tego cudzoziemca, nie ograniczały się do Izraelitów. Stawało się jasne, że Bóg jest Panem dziejów i losów całej ludzkości. Także w naszych czasach, w których istnieją rozmaite wierzenia i religie, trzeba niestrudzenie świadczyć o Bogu jedynym, który w Jezusie Chrystusie „okazał ludom swe zbawienie”.

Ewangelia według św. Łukasza opowiada o uzdrowieniu przez Jezusa dziesięciu trędowatych. Pogranicze Samarii i Galilei zamieszkiwali Żydzi oraz ludzie innych narodowości. Ujrzawszy chorych, którzy błagali o pomoc, Jezus nie dociekał, z kim ma do czynienia, lecz przywrócił im zdrowie. O ile jednak Naaman pospieszył z podziękowaniem Elizeuszowi, to tylko jeden z dziesięciu uzdrowionych z trądu postąpił tak samo. W pytaniu Jezusa pobrzmiewa smutek: „Gdzie jest dziewięciu?”. W podziękowaniu, które okazał jeden z trędowatych, znalazło wyraz nastawienie serca podatnego na przyjęcie łaski większej niż zdrowie ciała. W cudownych znakach, które są częścią również naszego życia, spotykają się dwie miłości: Boża do nas i nasza do Boga.

Największy dar Boga dla ludzkości to zbawienie, którego dokonał On w Jezusie Chrystusie. Zmartwychwstanie Jezusa, otwierając perspektywę życia wiecznego, stanowi podstawę nadziei, która nadaje najgłębszy sens życiu chrześcijanina. Ta nadzieja nie ogranicza się do uwarunkowań, potrzeb i wymiarów tego świata, co pozwala nam – na wzór św. Pawła – godnie przyjąć i cierpliwie znosić wszystko, co trudne. Kiedy tak nie jest, wtedy słowo Boże ulega spętaniu, gdyż nie znajduje potwierdzenia w życiu, wskutek czego traci na wiarygodności. Apostoł podkreśla, że życie chrześcijanina powinno się odbywać w blasku Krzyża jako fundamentu niezachwianej nadziei: „Jeżeli bowiem z Nim współumarliśmy, z Nim także żyć będziemy”. Wyznawcy Chrystusa, żyjąc w doczesności, są ukierunkowani ku wieczności i to ona jest naszym ostatecznym celem i przeznaczeniem. Ta pewność przynosi radość, podczas gdy rezygnacja z niej, a tym bardziej jej odrzucenie, zapowiadają tragiczną w skutkach odpowiedzialność: „Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świeccy franciszkanie świętowali jubileusz

2019-10-13 23:44

Maciej Orman

Naśladują św. Franciszka, żyjąc jego duchowością. Nie noszą habitów, ale służą Bogu i ludziom przez pracę i modlitwę. Jubileusz 40-lecia świętował 13 października Franciszkański Zakon Świeckich (FZŚ) działający przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie

Maciej Orman

Z tej okazji Mszy św. w intencji braci i sióstr należących do zakonu, zwanym też III Zakonem Franciszkańskim, przewodniczył o. Gabriel Kudzia OFM.

– Pokój i dobro – powitał wszystkich na początku Eucharystii franciszkańskim pozdrowieniem proboszcz parafii ks. Janusz Wojtyla. – Pragniemy zanieść wdzięczną modlitwę do Boga za to, że duch franciszkański ogarnia naszą lisiniecką ziemię przez posługę świeckich, którzy modlą się, pracują i dają świadectwo życia według reguł św. Franciszka, który chciał być w świecie żywą Ewangelią – powiedział ks. Wojtyla.

W kazaniu o. Gabriel Kudzia podkreślił, że należący do FZŚ zafascynowali się sposobem życia św. Franciszka z Asyżu, który jest wzorem wolności, pokoju, zgody i pojednania między ludźmi. – Ta fascynacja jego świętością sprawiła, że wstąpili do wspólnoty, aby realizować pragnienie dążenia do doskonałości chrześcijańskiej. Doszli do wniosku, że nie wystarcza im coniedzielny udział we Mszy św., odmawianie pacierza i zachowywanie przykazań. Zrozumieli, że Bóg jest taki wielki i wspaniały, że ciągle trzeba Go szukać i głębiej poznawać. Szukali kogoś, kto im w tym pomoże. I znaleźli św. Franciszka, który jest nauczycielem doskonałości, bo sam upodobnił się do Chrystusa na tyle, że nazwano go drugim Chrystusem – powiedział o. Kudzia.

– Jeśli czujesz, że dotychczasowe życie religijne nie zadowala cię, to znak, że Bóg puka do twojego serca, abyś wszedł na drogę doskonałości przez wstąpienie do FZŚ – kontynuował kaznodzieja.

– Dziękujemy, że Bóg dał nam w osobie św. Franciszka z Asyżu wzór radosnej świętości. Prośmy, by pociągnął nas za sobą, byśmy odważnie szli drogą chrześcijańskiej doskonałości i osiągnęli wieczne zbawienie – zakończył o. Kudzia.

Podczas Mszy św. śpiewał chór Cantate Deo pod dyr. Włodzimierza Krawczyńskiego.

Na zakończenie Mszy św. wierni mogli ucałować relikwie św. Franciszka i bł. Anieli Salawy, która patronuje akcji „Makulatura na misje”. W ostatni piątek i sobotę miesiąca FZŚ zbiera makulaturę na parkingu przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Dochód z jej sprzedaży jest przeznaczany na budowę studni głębinowych w Afryce. W tej chwili powstaje już siódma.

FZŚ przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie liczy 17 osób. Jego przełożoną jest Stefania Kreczko, która należy do wspólnoty od 26 lat. – Wstąpiłam do niej za zachętą br. Wacława Rukszy, ówczesnego przełożonego, ale przede wszystkim dlatego, że św. Franciszek jest patronem prawdziwych ekologów, którzy nie tylko szanują inne stworzenia, ale na pierwszym miejscu życie ludzkie, od poczęcia do naturalnej śmierci. Poza tym moja śp. mama też należała do zakonu – przyznała w rozmowie z „Niedzielą” Stefania Kreczko i dodała: – Nie jest nas dużo, ale chodzi o serce, o to, by duch franciszkański przenosił góry. Św. Franciszek był przecież biedaczyną, a czynił cuda.

Asystentem regionu częstochowskiego FZŚ jest o. Natan Kansy OFM, posługujący w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. – We wspólnocie każdy nawzajem ubogaca siebie. Wspólnota daje poczucie odpowiedzialności i tego, że jesteśmy potrzebni. Przynależność do niej jest wielką radością – powiedział „Niedzieli” o. Kansy.

Podczas niedzielnej uroczystości 5 osób świętowało jubileusz 40-lecia przynależności do FZŚ. Jedną z nich był Antoni Narolski, mistrz do spraw formacji, jedyny mężczyzna we wspólnocie i jeden z jej inicjatorów. – Bardzo zżyłem się ze św. Franciszkiem, a z tego wynikają konkretne obowiązki, np. modlitwa brewiarzowa. Nie można być tylko „z afiszu”. Trzeba zauważać drugiego człowieka, również najbiedniejszego – przyznał w rozmowie z „Niedzielą”. Antoni Narolski był trzykrotnie przełożonym wspólnoty przy parafii na Lisińcu. Pełnił także funkcję zastępcy i skarbnika.

Świeccy franciszkanie spotykają się w parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w II niedzielę miesiąca o godz. 7.00 podczas Mszy św., a następnie na spotkaniu formacyjnym. Wspólnota czeka na nowych kandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem