Reklama

Nagroda dla pułkownika Kuklińskiego

2014-02-11 15:47

Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 7/2014, str. 44-45

Materiał promocyjny producenta

Pułkownik Ryszard Kukliński po 25 latach istnienia wolnej Polski nie doczekał się pośmiertnego przyznania mu Orderu Orła Białego. Swoistym uhonorowaniem pierwszego polskiego oficera w NATO, który uratował Polskę i świat przed planami atomowej zagłady przez wojska Układu Warszawskiego, jest nowy film Władysława Pasikowskiego „Jack Strong”

Wchodzi właśnie na ekrany kin biograficzny dramat, przedstawiający niezwykłą i jakże trudną, samotną, szpiegowską misję płk. Ryszarda Kuklińskiego, który przez 10 lat jako oficer Ludowego Wojska Polskiego patrzył na ręce sowieckiej władzy i nie mógł pogodzić się z tym, że Europa, w tym Polska, mają zniknąć z mapy niczym Hiroszima. Nasz kraj, zgodnie z planami Armii Sowieckiej, miał stać się atomowym pobojowiskiem. To dzięki płk. Ryszardowi Kuklińskiemu, który podjął świadomą, samotną i tajemniczą współpracę z amerykańską CIA, wykradając blisko 40 tys. tajnych dokumentów oraz przekazując je Stanom Zjednoczonym, możemy żyć w Polsce niedotkniętej nuklearnym atakiem.

Samotna walka pułkownika

Płk Kukliński jako szef Oddziału I Sztabu Generalnego Wojska Polskiego nawiązał kontakty z licznymi generałami i wyższymi oficerami operacyjnymi wojsk Układu Warszawskiego. W Sztabie Generalnym Wojska Polskiego do jego obowiązków należało m.in. szkolenie operacyjne kierowniczej wojskowej kadry PRL. Przez wiele lat był oficerem łącznikowym między ministrem obrony narodowej gen. Wojciechem Jaruzelskim (będącym na usługach Kremla, co doskonale obrazuje film Pasikowskiego; w rolę gen. Jaruzelskiego fenomenalnie wcielił się Krzysztof Dracz), Dmitrijem Ustinowem, sowieckim ministrem obrony narodowej, oraz marszałkiem Wiktorem Kulikowem, głównodowodzącym Wojskami Państw Stron Układu Warszawskiego. Był ich najbliższym współpracownikiem. Patrzył na ręce, wykonywał rozkazy, ale jednocześnie toczył samotną walkę, sprzeniewierzającą się komunistycznemu złu.

Płk Ryszard Kukliński służył w Ludowym Wojsku Polskim, ale jego ogromna miłość do Ojczyzny i Polaków nie pozwoliły na bezczynne patrzenie, jak komunistyczna władza pacyfikowała niewinnych ludzi. To właśnie rozlew krwi w grudniu 1970 r. oraz masakra bezbronnych ludzi przez jednostki bojowe Wojska Polskiego na Wybrzeżu przyczyniły się bezpośrednio do decyzji płk. Kuklińskiego o podjęciu współpracy z CIA. Był to czas, gdy Rosja słynęła ze swej militarnej i politycznej władzy. Płk Kukliński zdawał sobie sprawę z tego, że naraża życie nie tylko swoje, ale również żony i dwóch synów, którzy później zginęli (młodszy syn Bogdan w niejasnych okolicznościach ginie na jachcie w czasie rejsu w 1994 r., a kilka miesięcy później starszy syn Waldemar zostaje rozjechany ciężarówką w Stanach Zjednoczonych).

Reklama

Napięcie i zmaganie z czasem

Tytułowy „Jack Strong” to ostatni pseudonim, jaki płk Ryszard Kukliński używał podczas operacji o najwyższej klauzuli tajności podczas współpracy z CIA. Ekranizacja losów pułkownika od pierwszej chwili trzyma w napięciu. Motywy podjęcia bezprecedensowej działalności szpiegowskiej w historii wywiadu zostały doskonale przedstawione przez reżysera.

Płk Kukliński nie chciał dopuścić do tego, żeby na ulicach Polski masakrowano ludzi. Zdawał sobie sprawę, że służalcza władza w kraju, realizująca sowieckie cele, jest zdolna do wszystkiego.

W pewnym momencie płk Kukliński odkrywa, że wojska Układu Warszawskiego wraz z Armią Sowiecką planują uderzyć na państwa NATO w Europie Zachodniej, w tym Danię i RFN, a polscy żołnierze mieli stanowić w czasie agresji na Europę sowieckie „mięso armatnie”. Informuje Stany Zjednoczone o dramatycznej sytuacji w swoim kraju i próbach spacyfikowania „Solidarności”. Wszystko to dzieje się w okresie, gdy władza w Polsce i Rosji ma największe zaufanie do płk. Kuklińskiego. Film Pasikowskiego pozwala nam zrozumieć, jak bardzo płk Kukliński był narażony. Zresztą nie tylko on, także jego rodzina.

Wywiadowcza praca odcisnęła piętno na relacjach pułkownika z synami i żoną, która w pewnym momencie podejrzewała swojego męża o zdradę. Kukliński, decydując się na samotną misję, zdawał sobie sprawę, że nie będzie miał żadnego powiernika. Mimo że po kryjomu spotykał się z oficerem CIA Davidem Fordenem – który początkowo przedstawiał się pułkownikowi jako Daniel (znakomita rola Patricka Wilsona) – nie miał nikogo, z kim mógłby się podzielić swoimi przeżyciami i zmaganiami. „Jack Strong” to nie tylko mistrzowska, sensacyjna opowieść o losach płk. Ryszarda Kuklińskiego, to także film prezentujący psychologiczny dramat człowieka i jego rodziny. Jeden z synów pułkownika, dopóki nie poznał prawdy o działalności ojca, miał za złe tacie, że służy komunistom. Płk Kukliński doskonale wiedział, że nie jest w stanie wytłumaczyć dorastającemu chłopakowi tego, na czym polega jego prawdziwa praca. Rodzina pułkownika o jego wywiadowczej działalności dowiedziała się dopiero wtedy, kiedy przyszło jej uciekać, w listopadzie 1981 r. W filmie „Jack Strong” widzimy, jak płk Kukliński i jego rodzina zmagali się z czasem podczas ucieczki na Zachód.

Potrafił przeciwstawić się komunistom

Film „Jack Strong” jest swoistą nagrodą dla płk. Ryszarda Kuklińskiego w czasach III RP. Trudno o lepszy obraz niż ten, który zrealizował Władysław Pasikowski, znany z wielu znakomitych, ale też i kontrowersyjnych produkcji. Zanim powstał „Jack Strong” obawiano się, że pułkownik może zostać przedstawiony niejednoznacznie albo, co gorsza, jako zdrajca. Tak zwykli mówić o Kuklińskim ci, którzy nie mogą pogodzić się z tym, że żyjemy w wolnym kraju, oraz ci, którzy nie potrafią w pełni zerwać z komunistyczną przeszłością. Płk Kukliński jest narodowym bohaterem, który zasługuje na najwyższe honory. Jest bohaterem Polski i Ameryki. Tak właśnie przedstawił „Jacka Stronga” Władysław Pasikowski – jako nieprzeciętnego i nieugiętego oficera Ludowego Wojska Polskiego, który potrafił przeciwstawić się komunistom. Sceny w tym filmie trzymają w napięciu, a szpiegowska akcja przeplata się z historycznymi i biograficznymi faktami. Nie brakuje również wątku miłosnego i humorystycznego. Pasikowski w fenomenalny sposób pokazał, jak płk Kukliński potrafił zaszkodzić komunistycznym służbom, które o nic go nie podejrzewały. Sowieckie służby KGB i GR oraz SB i WSW próbowały znaleźć szpiega. Płk Kukliński pomagał im typować potencjalne nazwiska, podczas gdy sam nerwowo ocierał pot z dłoni i czoła, zdając sobie sprawę, że jest o krok od ujawnienia.

Film, który trafi do szerokiego grona odbiorców

Bezprecedensową działalnością płk. Kuklińskiego byli zaskoczeni nawet sowieccy marszałkowie. Płk Kukliński całkowicie poświęcił się współpracy z Amerykanami, ostrzegając ich o planach wybuchu trzeciej wojny światowej. Właśnie za to powinniśmy być wdzięczni pułkownikowi. Pasikowski podczas pisania scenariusza „Jacka Stronga” korzystał z konsultacji agentów CIA. Film nakręcono również w języku angielskim i rosyjskim. To dobrze wróży, bowiem jest cień nadziei, że historię płk. Kuklińskiego, przedstawioną w rzetelny i uczciwy sposób, zobaczą nie tylko Polacy.

Tuż przed śmiercią prof. Józefa Szaniawskiego – przyjaciela i pełnomocnika płk. Ryszarda Kuklińskiego, założyciela historycznej izby na warszawskim Starym Mieście, poświęconej pamięci pułkownika – poproszono go o konsultacje przy realizacji „Jacka Stronga”. Dziś promotor pamięci i obrońca Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego byłby dumny z tego, że w kinach możemy oglądać, po wielu latach, wiernie przedstawioną historię pierwszego polskiego oficera w NATO, ze znakomitą obsadą aktorską (m.in. Zbigniewa Zamachowskiego, Krzysztofa Pieczyńskiego czy Krzysztofa Globisza). Filip Frąckowiak, syn Józefa Szaniawskiego, który kontynuuje działalność ojca i który w 1998 r. osobiście poznał płk. Kuklińskiego, po pokazie prasowym filmu powiedział „Niedzieli”: – „Jack Strong” przedstawia historię płk. Kuklińskiego i polskiego wojska zależnego od Sowietów w taki sposób, jak rzeczywiście to wyglądało. Warta uwagi jest doskonała charakteryzacja Marcina Dorocińskiego, który wcielił się w rolę pułkownika – podkreślił Frąckowiak, dodając, że „Jack Strong” jest nagrodą nie tylko dla samego pułkownika, ale też dla osób, które po 1989 r. podejmowały temat jego bohaterskiej misji. – Nie potrafię sobie wyobrazić lepszej realizacji tego filmu w Polsce – podsumował dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego.

W lutym br. obchodzimy 10. rocznicę śmierci płk. Kuklińskiego. Jeśli ktokolwiek ma jakieś wątpliwości, czy płk Kukliński jest rzeczywiście bohaterem, koniecznie niech obejrzy „Jacka Stronga”.

Tagi:
film sztuka kultura

Mural patriotyczny: sztuka czy manifest?

2019-10-14 15:09

Centrum Myśli Jana Pawła II, KAI / Warszawa

Centrum Myśli Jana Pawła II, instytucja kultury m.st. Warszawy zaprasza na debatę, podczas której uczestnicy poszukają odpowiedzi m.in. na pytanie: czy murale patriotyczne mogą być piękne? Spotkanie jest otwarte dla publiczności i odbędzie się we wtorek 15 października o godz. 18.00 w siedzibie organizatora przy ul. Foksal 11.

youtube.com

Jak zauważa Sebastian Frąckiewicz, autor książki „Żeby było ładnie. Rozmowy o boomie i kryzysie street artu w Polsce” – murale z żołnierzami wyklętymi, upamiętniające rocznice powstań (głównie powstania warszawskiego) i murale kibicowsko-patriotyczne opanowały polskie miasta i wyparły ze ścian klasyczne graffiti oparte na literach.

Zdaniem Frąckiewicza, wszystko wskazuje na to, że możemy mówić o narodzeniu się nowego miejskiego folkloru i nowego rodzaju sztuki, z własnymi kanonami i elementami obowiązkowymi. W większości przypadków murale tworzone przez środowiska kibicowskie, patriotyczne i konserwatywne nie mają ambicji artystycznych, ani nawet estetyzujących. Można odnieść wrażenie, że nie idzie tu o sztukę, tylko wyraźne manifestowanie w przestrzeni siebie i swoich poglądów. To niemal powrót do korzeni graffiti, dla którego zaznaczanie terenu było jedną z podstaw działań.

Podczas spotkania nastąpi szukanie odpowiedzi na pytania związane z rolą społeczną, estetyczną i artystyczną murali patriotycznych. Co popularność tego typu murali mówi o naszym społeczeństwie i jego wrażliwości estetycznej? Gdzie szukać przypadków pięknych murali patriotycznych? Dlaczego mural jako narzędzie oddziaływania cieszy się taką popularnością wśród środowisk dążących do upowszechniania wartości patriotycznych?

W spotkaniu wezmą udział:

Mariusz Libel - współtwórca grupy artystycznej Twożywo. Realizuje projekty z pogranicza poezji konceptualnej i grafiki: grafikę użytkową, murale i akcje społeczno-artystyczne w przestrzeni miejskiej i wirtualnej. Jest laureatem Paszportu „Polityki” (2006) w kategorii sztuki wizualne;

Ewa Gorządek – historyk sztuki, szefowa działu sztuk wizualnych CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie, kuratorka wielu wystaw polskich oraz zagranicznych;

Marcin Budziński – absolwent gdańskiej ASP, na co dzień zajmuje się grafiką użytkową w studiu Wakeuptime, twórca licznych murali patriotycznych w Gdańsku;

Marcin Napiórkowski – semiotyk, wykładowca w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzi autorski blog „Mitologia współczesna”. Publikuje w "Tygodniku Powszechnym", "Krytyce Politycznej", "Więzi", "Znaku" i "Gazecie Wyborczej".

Spotkanie poprowadzi Ewa Kiedio.

Debata odbywa się w ramach projektu Zmień perspektywę, dofinansowanego ze środków Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022 w ramach Programu Dotacyjnego „Niepodległa”.

Partnerzy: Dom Spotkań z Historią, Dom Kultury Śródmieście, Kwartalnik Aspiracje, Europejska Fundacja Edukacji Audiowizualnej Disce.

Patroni medialni: KAI, RADIO PLUS, Gość Niedzielny

Debata jest częścią projektu realizowanego przez Centrum Myśli Jana Pawła II w ramach programu „Odpowiedzialność za dobro wspólne” upamiętniającego pierwszą pielgrzymkę papieża do Polski. Projekt rozpoczęła kwiatowa instalacja artystyczna „Ustrojenie” w Łazienkach Królewskich (sierpień 2019). Zwieńczeniem będzie realizacja muralu przy ul. Górczewskiej na Woli oraz performance w wykonaniu artystów z Warszawskiego Centrum Pantomimy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odszedł do Domu Ojca śp. ks. Andrzej Wręczycki

2019-10-18 10:41

Red.

Ze smutkiem i jednocześnie nadzieją spotkania w wieczności informujemy, że w czwartek 17 października 2019 roku odszedł do Pana śp. ks. Andrzej Wręczycki, kierownik Pieszej Pielgrzymki Gorzowskiej na Jasną Górę, a także wikariusz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Deszcznie.

fb

W 2014 roku podczas wywiadu, który udzielił naszej redakcji ks. Wręczycki powiedział: „Na początku swego pontyfikatu św. Jan Paweł II wypowiedział słowa: „Nie lękajcie się!”. Pielgrzym to człowiek wielkiej odwagi. To nie tylko chodzi o odwagę zostawienia na jakiś czas swojego domu i spraw codziennych. To odwaga do dawania świadectwa wiary. Dzielenia się wiarą z napotkanymi ludźmi. Często poprzez proste gesty. Myślę, że wielu z nas w życiu codziennym odczuwa pewien lęk przed mówieniem o Bogu w swojej klasie, zakładzie pracy, wśród sąsiadów. Na pielgrzymce słyszymy: „Nie bój się”. To takie swoiste chodzenie pod prąd dodaje nam odwagi. Jan Paweł II jest duchowo zawsze obecny na pielgrzymce poprzez nauczanie, które słuchamy i rozważamy. Jest też patronem grupy biało-czerwonej, która wyrusza z Gorzowa z parafii, która gościła Jana Pawła II podczas jego wizyty w naszej diecezji w 1997 r.”

Rip

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Wodarczyk do Odnowy w Duchu Świętym: Wzrastajcie w wierze!

2019-10-19 17:21

ks.sk / Pszczyna (KAI)

40 rocznica istnienia wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym była okazją do wspólnego świętowania w Piasku k. Pszczyny. Eucharystii podczas dnia jedności przewodniczył bp Adam Wodarczyk. W homilii przypominał o wartości cnoty wiary w życiu każdego ochrzczonego. – Wiara jest podstawą, fundamentem. Wszystkie inne cnoty wypływają z cnoty wiary – zauważył duchowny – Wzrastajcie w wierze! Jeżeli wzrastamy w cnocie wiary, to wzrastamy we wszystkich innych cnotach – dodał.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

– Gdy myślę o 40-leciu Odnowy, to widzę ten największy dar: wiarę, która pozwala iść za Jezusem, nawet jeśli potrzeba iść pod prąd temu światu… – stwierdził bp Wodarczyk. – Niech Duch Święty daje nam siłę, aby to dzieło, w którym się formujecie było żywe. Aby osoby, które zapraszacie do wspólnot doświadczały łaski wiary – powiedział.

Pomocniczy biskup archidiecezji katowickiej zauważył również, że znakiem trwałości działania Ducha Świętego w sercach zgromadzonych w kościele w Piasku członków Odnowy w Duchu Świętym jest wierność. – Wielu z was tutaj dzisiaj obecnych rozpoczynało w początkach tego ruchu – powiedział.

Bp Wodarczyk podkreślił również, że szczególnym doświadczeniem działania Ducha Świętego, które odkrywamy przez formację we wspólnocie jest odkrycie daru wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, a przez to Boga, który ukazuje się w swoim Synu w tajemnicy Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. – Wiara prowadzi też do tego, że z pełnym pokojem serca słuchamy słów, które Bóg przekazuje przez Pismo Święte – dodał.

Odnosząc się do odczytanej Ewangelii wg św. Łukasza, zauważył, że nie słyszymy w niej o rzeczach łatwych. – Będą was ciągnąć do synagog, urzędów i władz… to doświadczenie próby – komentował bp Wodarczyk. – Ale jest też słowo pocieszenia: nie martwcie się, co macie mówić. Duch Święty was pouczy – dodał. – Cała historia Kościoła jest świadectwem tej prawdy. Będziemy doświadczali krzyża, jako Jego uczniowie, ale będziemy mieć też siłę, by sprostać tej próbie – powiedział.

Na temat samego ruchu Odnowy w Duchu Świętym wypowiedział się natomiast ks. Tadeusz Skrzypczyk, który jest moderatorem wspólnoty w archidiecezji katowickiej. – Na terenie naszej archidiecezji jest ponad 30 wspólnot – stwierdził. – To około pół tysiąca osób, które się regularnie spotykają i modlą w różnych intencjach – zauważył.

Początki działalności odnowy charyzmatycznej na terenie diecezji katowickiej sięgają 1978 r. Od 1979 r. rozpoczęły się regularne spotkania modlitewne osób chcących pogłębiać swoją wiarę w ruchu charyzmatycznym. W 1984 ówczesny biskup katowicki Herbert Bednorz mianował ks. Tadeusza Skrzypczyka odpowiedzialnym za coraz liczniej powstające grupy modlitewne. Posługę tę ks. Skrzypczyk pełni do dzisiaj.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem