Reklama

W Bolesławcu uczcili św. Floriana

2014-05-14 15:40

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 20/2014, str. 1

Janusz Wilk

Każdego roku 4 maja czcimy św. Floriana, męczennika, który patronuje m.in. strażakom i pracownikom firm kominiarskich. W bolesławieckiej bazylice w dniu patrona odprawiona została Msza św. w ich intencji z udziałem strażaków z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej z 6 gmin powiatu bolesławieckiego oraz pracowników firmy „Florian”

Wszyscy zgromadzeni modlili się za wstawiennictwem patrona o błogosławieństwo na trudną i niebezpieczną posługę strażaków i pracowników Spółdzielni Kominiarskiej „Florian” oraz za ich rodziny. Wiemy, jak wielu ludzi zawdzięcza im bezpieczeństwo, zdrowie, a często również życie. To nie tylko zwykły zawód, sposób na zarabianie pieniędzy, ale także powołanie.

O godz. 10.30 odbyło się spotkanie uczestników uroczystości i zaproszonych gości na terenie Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Bolesławcu. Na to święto przyjechały reprezentacje ochotniczych zastępów strażackich z 6 gmin powiatu bolesławieckiego, strażacy zawodowi, młodzież strażacka, władze miejskie i powiatowe oraz bratnie służby mundurowe. Z komendy do bolesławieckiej bazyliki maryjnej wyruszyła defilada, na czele z miejską orkiestrą pod batutą Jana Chojnackiego.

Reklama

Eucharystii przewodniczył dziekan i kustosz bazyliki ks. Andrzej Jarosiewicz. Podczas modlitwy funkcje liturgiczne pełnili strażacy zawodowi i ochotnicy. Kierując do zgromadzonych słowa homilii, ks. prał. Andrzej Jarosiewicz nawiązał do przypadającej w tym dniu Ewangelii o uczniach zmierzających do Emaus. Ten ewangeliczny obraz odwołuje się do dwóch ważnych i fundamentalnych cech św. Floriana, który kierował się w życiu odwagą oraz wielkim sercem. Uczniowie Pańscy uciekający z Jerozolimy po wydarzeniach Paschy, nierozumiejący przesłania o Zmartwychwstaniu, doznają cudownego spotkania ze Zmartwychwstałym. A rozpoznawszy Go po łamaniu chleba, wracają z odmienionym sercem i odwagą do Jerozolimy, bez względu na czekające tam niebezpieczeństwa. Uczniowie Pańscy udowadniają, że z każdego spotkania ze Zbawicielem, a szczególnie ze spotkania sakramentalnego – z łamania chleba – mamy szansę odejść z odmienionym sercem i odwagą. Człowiekiem wielkiej odwagi i wiary był rzymski żołnierz, którego historia utrwaliła przez imię św. Floriana. Odwaga i wielkie serce to dwa ważne wyznaczniki jego żołnierskiego życia w czasach szczególnie okrutnych prześladowań pierwszych chrześcijan. Te cechy powinny stać się znakami rozpoznawczymi tych, którzy spieszą z pomocą innym, zwłaszcza w stanie zagrożenia zdrowia, życia lub mienia ludzkiego. – Życzymy dziś wszystkim strażakom i pracownikom firm kominiarskich, aby ich niebezpieczna praca nie tylko była szanowana w społeczeństwie, sprawiedliwie wynagradzana, ale także stała się wizerunkiem autentycznego świadka Chrystusa Zmartwychwstałego – zakończył ks. Jarosiewicz.

Ten dzień strażacy i kominiarze wraz z zaproszonymi gośćmi utrwalili pamiątkową fotografią. Strażacy przygotowali także dla najmłodszych niespodziankę, jaką były ustawione wokół bolesławieckiego rynku wozy strażackie, które dzieci mogły dokładnie obejrzeć, zasiąść w nich i uruchomić niektóre funkcje, by poczuć się jak strażacy.

Tagi:
straż pożarna

Służba strażacka jest ciężka, ale piękna i wartościowa

2019-10-12 11:05

BPJG /jasnagora.com

Mszą św. na Jasnej Górze rozpoczęła się uroczystość ślubowania 23. turnusu Studium Dziennego Aspirantów Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie. Do sanktuarium w piątek, 11 października przybyło 94. kadetów pierwszego rocznika CSPSP, ich rodziny oraz kadra kierownicza placówki na czele z komendantem mł. bryg. Piotrem Plackiem

BPJG

Ślubowaniem kadeci CSPSP rozpoczynają dwuletni okres przygotowania do pełnienia strażackiej służby. Wcześniej jednak, od 2 września, przeszli okres unitarny. „Jest to okres przygotowawczy – wyjaśnia mł. bryg. Piotr Placek - Jest okresem dość ciężkim. Miesiąc czasu kompania 23. turnusu była pod namiotami. Tam mogli przygotować się, przyzwyczaić się do warunków służby. Nie będę ukrywał, jest to jeden z trudniejszych okresów. Rozpoczęło szkołę 106 osób, 6 osób przeszło do Szkoły Aspirantów w Krakowie, a 6 osób zrezygnowało z powodów osobistych, tak że 94 kadetów będzie ślubowało, w tym dwie dziewczyny. Okres przygotowawczy rozpoczęli 2 września. Po miesiącu wracają na kompanię, by kontynuować naukę na pierwszym semestrze”.

„To ciężki okres szkolenia, trzeba nauczyć się służby wewnętrznej, jest nauka przedmiotów zawodowych, do tego dochodzi także musztra, służba wartownicza i służba obozu, potem służba na kompani. Cykl trzydniowych zmian musi być zachowany, a oni muszą nauczyć się, jak wygląda dzień strażacki. Jest musztra, czyli zachowanie pod względem pododdziałów, i meldowanie. Dochodzą również zajęcia obsługi sprzętu, wężów, skrytek w samochodach, samochodów, jest więc multum wiedzy, którą muszą posiąść. Tutaj jest na pewno weryfikacja swoich zamierzeń zawodowych, nie wszyscy muszą być strażakami i nie wszyscy mogą być strażakami. Jest to ciężka służba, ale piękna, wartościowa, myślę, że ci młodzi ludzie podołają i za dwa lata spotkamy się na promocji”.

Dzień ślubowania zbiegł się z obchodami 25-lecia istnienia Centralnej Szkoły PSP, dlatego wyjątkowo w tym roku uroczystości odbywają się na Placu Biegańskiego. Wydarzeniu towarzyszyć będzie m.in. defilada z prezentacją nowoczesnego sprzętu, jakim dysponuje Państwowa Straż Pożarna.

„Przez 25 lat wpisaliśmy się w karty i Częstochowy, i całego województwa śląskiego, ale przede wszystkim w Państwową Straż Pożarną – podkreśla mł. bryg. Placek - Te zadania, które komendant główny nam wyznaczał 25 lat temu, realizujemy do tej pory. Rozwijamy się cały czas, rozbudowujemy bazę dydaktyczną, nowe stanowiska, nowe poligony, a przede wszystkim to wspaniała kadra. 25 lat, to jest prawie 6 tys. 700 absolwentów skoszarowanych u nas od 1994 roku, oraz kilkadziesiąt tysięcy osób, które brały udział w szkoleniach doskonalenia zawodowego, we wszystkich formach kształcenia, które wykorzystujemy w Państwowej Straży Pożarnej”.

„Pracuję od 20 lat wśród strażaków – opowiada ks. Henryk Hola, kapelan Straży Pożarnej arch. przemyskiej - W państwowej Straży Pożarnej jest mój bratanek, który dzisiaj będzie składał ślubowanie, stąd moja obecność na Jasnej Górze. A brać strażacka czy to zawodowa, czy ta nasza codzienna, wiejska, jest mi bliska sercu. Z nimi zawsze byłem, jestem i zawsze chce być. Dla nich też założyłem orkiestrę dętą”.

„Przede wszystkim ci młodzi podziękują najpierw za to, że są w tej szkole, a prosić będą o to, aby jak najlepiej ją przejść. Pokażą, jakie mają wnętrze, jacy są mocni, silni, i że mają prawy charakter, i dla Ojczyzny poświęcą nawet swoje życie. Jest to praca jedna z najtrudniejszych, bo strażak musi sam realizować niejeden cel, jest nie tylko jak lekarz, jak pielęgniarz, ochrona mienia, ale przed wszystkim musi człowieka wynieść z ognia, czy wyratować z wody tonącego” - zaznaczył ks. Hola.

Mszy św. o godz. 10.00 w jasnogórskiej bazylice przewodniczył bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy arch. częstochowskiej.

„Ślubowanie to jest jakaś decyzja na wzajemną relację, na wzajemną troskę. I kiedy ślubujemy Bogu, ślubujemy Maryi, to jest takie przymierze dwustronne – mówił w homilii bp Przybylski - Przychodzimy i mówimy: Boże, opiekuj się nami, Matko Najświętsza, módl się za nami w chwilach, które mogą być w naszym życiu i w naszej służbie bardzo trudne, ale na to wszystko, jak przy ślubowaniu, Bóg i Jego Matka chcą nam powiedzieć: będę się tobą opiekować i nigdy cię nie opuszczę, ale proszę cię, ty nie opuść Mnie, ty nie zapomnij o Mnie. Ja Bóg będę się tobą opiekować podczas całego twojego życia i podczas całej służby, ale proszę cię o wzajemność, ty nie zapomnij o Mnie, o swoim Bogu, ty nie zapomnij o Moich przykazaniach, nie zapomnij o spotkaniach ze Mną. Ślubowanie, to jest jakieś przymierze dwóch stron”.

„Ślubowanie, to nie jest tylko jakaś umowa, jakiś kontrakt, jakaś umowa o pracę, gdzie się wyznacza, ile godzin będę w pracy, jakie za to dostanę wynagrodzenie. W ślubowaniu wchodzi się na całego, na całego w służbę, na całego w troskę – kontynuował biskup - Albo jest się strażakiem od początku do końca, albo nie jest się nim nigdy. Nie można być strażakiem tylko na 8 godzin, chociaż czasem może tak wyglądać zaangażowanie zawodowe, ale przecież czy w mundurze czy nie, po ślubowaniu będziecie zawsze strażakami i zawsze na służbie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej w S. Giovanni Rotondo

2019-11-14 11:15

Jasna Góra

W poniedziałek 11 listopada rozpoczęła się peregrynacja kopii Jasnogórskiej Ikony we włoskim Sanktuarium św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo.

youtube.com

Na lotnisku Matka Boża została uroczyście powitana nie tylko przez gospodarzy Sanktuarium, ale także przez władze miejskie, o czym dowiadujemy się z relacji Beaty Grzyb, Polki pracującej w Sektorze Biura Pielgrzyma przy Sanktuarium św. Ojca Pio.

„Dzisiaj mamy trzeci dzień obecności Matki Bożej w San Giovanni Rotondo – opowiada Beata Grzyb - Kiedy 11 listopada na naszym lotnisku wylądował helikopter byliśmy z delegacją: burmistrz miasta, bracia kapucyni, prowincjał, nasz ojciec rektor i inna znacząca grupa braci. Czekaliśmy wzruszeni, ja z bukietem biało-czerwonych róż, z kokarda i polską flagą”.

Obecnie jak przyznaje pani Beata trwają modlitewne spotkania mieszkańców miejscowości i pielgrzymów z wizerunkiem 'Madonna Nera' - jak nazywają Ją Włosi. I choć znają Ją przede wszystkim dzięki postaci papieża Polaka - św. Jana Pawła II, relacje Włochów z Częstochowską Madonną mają charakter bardzo indywidualny i intymny.

„Spoglądałam na włoskich ludzi, byli wzruszeni, płakali. Spojrzałam na matkę z dzieckiem, która tam bardzo długo siedziała jeszcze po różańcu. Obraz był już zasłonięty, wszyscy mieli wychodzić a ona pozostała, by kontynuować modlitwę” – mówi Beata Grzyb.

Obraz Matki Bożej do S. Giovanni Rotondo dotarł dzięki kapucynowi o. Romanowi Ruskowi. W czwartek 7 listopada Moderator Grup Modlitwy św. Ojca Pio w Polsce zabrał go z Jasnej Góry, by przewieźć na włoską ziemię. Peregrynacja zakończy się 25 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem