Reklama

Na drodze neokatechumenatu

2014-07-08 14:29

Anna Kasprzak
Edycja sosnowiecka 28/2014, str. 6

Archiwum

Tradycją jest, że sosnowiecka wspólnota neokatechumenalna zawsze uroczyście kończy rok swojej formacji. Tak było i tym razem. 28 czerwca biskup Grzegorz Kaszak odprawił Mszę św. dla wszystkich diecezjalnych wspólnot neokatechumenalnych. Z racji, że w sosnowieckiej parafii pw. św. Floriana neokatechumenat zrzesza najwięcej sióstr i braci, uroczysta Eucharystia sprawowana była właśnie tam.
W homilii Ksiądz Biskup przypomniał, że kochać Boga i bliźniego to podstawowy obowiązek chrześcijanina. Wyjaśnił, że ta miłość drugiego oznacza pragnienie jego dobra, co w pierwszym rzędzie znaczy przybliżenie go do Boga

Obecnie na świecie jest ponad 20 tys. wspólnot neokatechumenalnych. Ponieważ wśród członków wspólnot liczną grupę stanowią rodziny wielodzietne, a dzieci również korzystają z formacji rodziców, można stwierdzić, że w Drogę Neokatechumenalną na świecie zaangażowanych jest ponad milion osób. W Polsce istnieje ponad tysiąc wspólnot neokatechumenalnych (w 37 diecezjach i blisko 400 parafiach), co oznacza, że w Drogę Neokatechumenalną zaangażowanych jest kilkadziesiąt tysięcy osób.
W naszej diecezji w Drogę Neokatechumenalną zaangażowanych jest ponad 200 osób. Dla nich wszystkich neokatechumenat stał się szansą na odkrycie istoty swojej wiary. Obecnie wspólnoty neokatechumenalne istnieją w następujących parafiach diecezji sosnowieckiej: trzy wspólnoty przy parafii pw. św. Floriana w Sosnowcu, po jednej w parafiach Podwyższenia Krzyża Świętego w Sosnowcu, św. Wojciecha w Jaworznie i Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Będzinie-Syberce.

Działo się…

Dziękczynienie za miniony rok formacji stało się okazją do podsumowania, którego dokonał Piotr Skowron: – W okresie od października 2013 r. do czerwca 2014 r. wspólnoty prowadziły trzy cykle katechez: w parafii św. Floriana w Sosnowcu, Podwyższenia Krzyża Świętego w Sosnowcu oraz Najświętszego Serca Pana Jezusa w Będzinie. Oprócz katechez w maju br. wspólnoty neokatechumenalne prowadziły na osiedlu Środula tzw. Misję na Placach. Każde ze spotkań rozpoczynały wieczorne Nieszpory, w trakcie których głoszona była Dobra Nowina o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. Poza tym bracia ze wspólnot włączali się również w ewangelizację uliczną podczas Spotkania Młodych Diecezji Sosnowieckiej w Dąbrowie Górniczej, pod koniec września 2013 r.
1 lutego 2014 r. w Watykanie miało miejsce spotkanie wspólnot neokatechumenalnych z papieżem Franciszkiem. W spotkaniu uczestniczyło ok. 10 tys. osób z całego świata. Z naszej diecezji w spotkaniu tym uczestniczyło jedno małżeństwo z pierwszej wspólnoty św. Floriana w Sosnowcu oraz ks. Włodzimierz Skoczny. Z kolei 17 maja 2014 r. w hali Torwaru w Warszawie odbyło się spotkanie powołaniowe prowadzone przez inicjatora Drogi Neokatechumenalnej – Kiko Argüello, które zgromadziło ok. 13 tys. młodych i rodzin z Drogi Neokatechumenalnej ze wszystkich diecezji w Polsce oraz z innych krajów Europy. Z naszej diecezji uczestniczyło w tym spotkaniu ok. 40 osób, z czego na misję zgłosiły się dwie rodziny z drugiej wspólnoty w parafii św. Floriana oraz jedna dziewczyna z trzeciej wspólnoty – do klasztoru klauzurowego. Przede wszystkim jednak, w trakcie całego roku każda wspólnota neokatechumenalna spotykała się co tydzień podczas Liturgii Słowa i Liturgii Eucharystii. Te spotkania, które odbywają się każdego tygodnia, są podstawowym miejscem, w którym realizowana jest Droga Neokatechumenalna, której celem jest doprowadzenie jej uczestników do bliskiej relacji z Jezusem Chrystusem – powiedział Piotr Skowron.

Reklama

Neokatechumenat dla parafii

Droga Neokatechumenalna jest pewną posługą, narzędziem, które ma służyć parafii. Tak jak w Kościele pierwotnym istniała instytucja katechumenatu, tak Droga Neokatechumenalna jest jednym z darów Ducha Świętego.
A co mogą wnieść wspólnoty neokatechumenalne w życie parafii? Coraz pilniejszym zadaniem dla Kościoła jest przejście od duszpasterstwa sakramentów do duszpasterstwa ewangelizacji. Z badań statystycznych wynika, że w przeciętnej zagłębiowskiej parafii w Mszy św. niedzielnej uczestniczy od 20 do 30 procent wiernych. Księża docierają z posługą Słowa i Eucharystii tylko do części wiernych. A co z pozostałymi, którzy są obojętni religijnie albo określają się jako niewierzący? Do nich nie trafia duszpasterstwo sakramentalne, bo za takowe trudno uznać tradycyjny chrzest, ślub czy pogrzeb. Potrzebne jest duszpasterstwo ewangelizacyjne i misyjne, aby dotrzeć do oddalonych od Kościoła. Duszpasterstwo sakramentalne ogarnia tych, którzy wierzą i chcą swoją wiarę umocnić i pogłębić. Duszpasterstwo ewangelizacyjne zaś chce budzić wiarę w obojętnych i niewierzących. Temu właśnie służy Droga Neokatechumenalna.

Na całym świecie

Drogę Neokatechumenalną założył w 1962 r. młody człowiek, dobrze zapowiadający się malarz, Kiko Argüello, który zgromadził ludzi poranionych, mówiąc im, że Bóg ich kocha. Kiko Argüello nie tylko doświadczył Jezusa w ubogich, ale postanowił żyć razem z najuboższymi. Zrozumiał podstawową prawdę, która mówi, że Jezus żył, umarł i zmartwychwstał, by powrócić znowu, gdyż śmierć nie ma nad Nim już władzy. Wokół Kiko Argüello zrodziła się wspólnota złożona z żebraków, prostytutek, złodziei, kryminalistów i analfabetów. Kiko Argüello nie moralizował, nie czynił im wyrzutów, ale głosił słowa Ewangelii. Śpiew psalmów, modlitwa i konkretne świadectwo solidarności przemieniały takich ludzi. Z czasem Droga Neokatechumenalna zaczęła rozprzestrzeniać się w Madrycie oraz w innych diecezjach Hiszpanii. W Polsce po raz pierwszy katechezy inicjujące Drogę Neokatechumenalną zostały wygłoszone w Lublinie w 1975 r. W ciągu 50 lat neokatechumenat dotarł do większości krajów wszystkich kontynentów.

Tagi:
wspólnota

Reklama

Bóg nie zostawia człowieka w ciemności

2019-07-03 08:37

Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 27/2019, str. 20-21

Dość często – i lekko – mówimy o naśladowaniu Jezusa. A naśladować Go to wejść w Wielką Sobotę, szukać ludzi w ich piekle

Archiwum Nuovi Orizzonti

To właśnie od lat robi Chiara Amirante. Przywiązana do Mistrza „podwójną liną” rzuca się w mętny wir diabelskiego ścieku i wyciąga stamtąd oszukanych ludzi. I żyje, pod jednym dachem, z kryminalistami, narkomanami, bezdomnymi z dworców – z ludźmi nocy. Po co? Żeby światło dnia, ogień miłości i rzeka modlitwy pomogły im zmartwychwstać.

Miłość wygrywa od 25 lat

Niedawno, bo 9 czerwca br., w jednym z włoskich Cittadella Cielo (Miasto Niebo), we Frosinone, 3 tys. osób świętowało 25-lecie istnienia wspólnoty Nowe Horyzonty. Założyła ją w 1991 r. Chiara Amirante. Dziś wspólnota działa w różnych krajach, należy do niej 6 mln osób. Na świecie prowadzi 17 435 ośrodków mieszkalnych, które zajmują się przyjmowaniem i reintegracją osób w trudnych sytuacjach, 46 ośrodków formacyjnych dla międzynarodowego wolontariatu, 25 ośrodków kontaktowych i telefonów zaufania, dzięki którym rocznie udzielana jest pomoc ponad 100 tys. osób.

Jedną z piosenek śpiewanych na spotkaniach Nowych Horyzontów jest znana wszystkim „Widzieliśmy miłość wygraną”.

– Gdybyśmy podsumowali te 25 lat w dwóch słowach, moglibyśmy zrobić to za pomocą tego, co właśnie śpiewaliśmy – powiedziała 9 czerwca Chiara. – Widzieliśmy, jak miłość zwycięża śmierć, widzieliśmy miłość wygrywającą z ciemnością, widzieliśmy, jak miłość uzdrawia, leczy złamane serca, widzieliśmy, jak miłość łamie łańcuchy, przynosi więźniom wolność, daje wzrok niewidomym, widzieliśmy miłość dokonującą cudów...

A jak to wszystko się zaczęło?

Cała Jego

Urodzona 20 lipca 1966 r. w Rzymie Chiara, dzięki rodzicom związana z Ruchem Focolari, od najmłodszych lat żyje Dekalogiem i nasłuchuje, co Bóg dla niej zaplanował. Gdy w wieku 17 lat zakochuje się w przystojnym chórzyście, po raz pierwszy świadomie wybiera Boga.

„Roberto bardzo mi się podobał i byłam w nim zakochana, ale moje wątpliwości wiązały się z tym, że moje serce było za bardzo oddane Bogu, bym mogła wyobrazić sobie życie w związku z inną osobą. Było dla mnie jasne, że chcę w całości należeć do Boga, tak jak zdecydowałam podczas mojego pierwszego ślubowania w wieku 11 lat” – notuje. Świadomie ćwiczy się usilnie w przeżywaniu na modlitwie wszystkiego, co robi. – Mój dzień wyznaczały poszczególne pory, zasadniczo charakteryzujące się postawą słuchania, podczas których wchodziłam do świętego tabernakulum duszy – jak lubię to nazywać – nocą lub w kaplicy kościoła pw. Aniołów Stróżów, lub też na łonie natury. Rano medytowałam, potem szłam na codzienną Mszę św., później odmawiałam Różaniec, a potem następowały chwile adoracji i cichej modlitwy, podczas której rozmawiałam z Panem i Jemu się powierzałam – opowiada.

Samotność rodzi rozpacz

Chiara kończy szkołę średnią i chce zostać dziennikarką, dużo się uczy. W tym czasie dokonuje też pewnego odkrycia: „Tak bardzo się przejmuję, tak wiele energii poświęcam, przygotowując się do egzaminu maturalnego, dla stopnia wystawianego przez ludzi. A przecież jest jeszcze jeden egzamin końcowy, do którego będę musiała nieuchronnie podejść, a od którego zależy cała moja wieczność. Jezus Chrystus już mi wyjawił pytania i byłoby naprawdę absurdalne, gdybym – tak samo jak chcę możliwie najlepiej wypaść na egzaminie maturalnym – nie przejmowała się tym końcowym egzaminem jeszcze bardziej, tak by stawić się na nim przygotowana”. Od tego momentu wszystko odnosi do fragmentu Ewangelii: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

W 1984 r. Chiara zaczęła studiowanie nauk politycznych na Uniwersytecie Rzymskim „La Sapienza”. Tam po raz pierwszy odkryła samotność pojedynczych ludzi w tłumie. „Pierwsze zderzenie z tym nowym środowiskiem zupełnie mnie zdezorientowało – pisze. – Widziałam zatłoczone sale z setkami studentów, którzy zamykali się we własnym świecie, tak jakby każdy był samotną wyspą. Z ich oczu przezierała bezkresna samotność”. Pierwszą inicjatywą, którą podjęła z grupą znajomych, było stworzenie salki do nauki w krypcie uniwersyteckiej kaplicy. Zapraszała tam tych, którzy podczas przerw między zajęciami snuli się bez celu. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy powstała trzystuosobowa grupa młodych ludzi, którzy regularnie przychodzili do kaplicy. To był pierwszy sukces Chiary.

Punkt zwrotny i skok w ciemność

Od 1987 r. Chiara niespodziewanie traci wzrok. Sytuacja jest poważna, grozi jej całkowita ślepota. – Po przyjeździe do szpitala lekarz specjalista, gdy tylko spojrzał na moje oczy, podskoczył na krześle i wybuchnął: Ależ ty powinnaś krzyczeć z bólu z tym, co masz! Wyjaśnił mi, że doszło do poważnego zakażenia, które objęło oboje oczu – opowiada. Zdiagnozowano przewlekłe i nieuleczalne zapalenie błony naczyniowej. W tym samym czasie, mimo że ogarnia ją fizyczna ciemność, w sercu pojawia się pragnienie szukania ludzi, którzy przeżywają piekło, i dosłownego wyjścia nocą na ulicę, by spotkać tych najbardziej nieszczęśliwych. Chiara czuje niepokój duszy, ponieważ ma do czynienia z natchnieniem wyjątkowo silnym i trudnym do opanowania.

„Za każdym razem, gdy zanurzałam się głęboko w modlitwie, a czyniłam to niemal bez przerwy, to natchnienie stawało się coraz większe. «Muszę odszukać najbardziej nieszczęśliwych braci, muszę wyjść na ulice nocą, by odszukać dealerów narkotyków, narkomanów, alkoholików, prostytutki, chorych na AIDS» – powtarzałam sobie. Jednak prawda była taka, że nie mogłam ustać na nogach i niewiele widziałam! Sama sobie odpowiadałam: «Dokąd pójdę, co zrobię? Moja choroba mi na to nie pozwala...»” – pisze. W tym stanie odrętwienia spowodowanym sprzecznymi myślami zwraca się do Pana, mówiąc Mu po prostu: „Nie wiem, czy wołanie, które tak wyraźnie słyszę w sercu – by wyjść nocą w poszukiwaniu narkomanów, prostytutek, alkoholików, przestępców, desperatów – Ty mi wlewasz do serca. Zdaję sobie sprawę, że dla młodej dziewczyny takiej jak ja to wszystko jest zbyt niebezpieczne, to szaleństwo... Ale Ty wiesz, że zawarłam z Tobą bezwarunkowe zobowiązanie, pragnę tylko tego, czego Ty pragniesz. Jeśli z jakiegoś powodu, jak się wydaje, to gorące pragnienie Ty wlewasz mi do serca, Ty, który wszystko możesz, stwórz mi jakieś minimalne warunki do tego, bym mogła je zrealizować, daj mi tę odrobinę zdrowia potrzebnego, by wyjść samotnie nocą na ulice”.

To wydaje się nieprawdopodobne, ale choroba ustępuje. Lekarze rozkładają ręce, bo nie wiedzą, jak to możliwe. Chiara jest zdrowa.

Ludzie mieszkają w piekle

Boi się, ale powtarza sobie, że Bóg tego chce, słyszy wołanie i wezwanie, więc wychodzi do ludzi, których nikt nie chce – pijaków, przestępców, narkomanów, prostytutek. Ma 25 lat, jest piękną kobietą, ale przełamuje opór i schodzi do podziemi rzymskiego dworca Termini.

„Pierwszej nocy, kiedy poszłam na dworzec, miałam wrażenie zejścia do piekieł. Wyższy poziom i przestrzeń wokół dworca były opanowane przez ludzi bez stałego miejsca zamieszkania i problematyczną młodzież, ale był to tylko «czyściec». W podziemiach był zupełnie inny świat, strefa, o której «wtajemniczeni» dobrze wiedzieli, że lepiej tam nie zaglądać. Rzuciłam okiem i przekonałam się, że ludzie, którzy schodzili tam na dół, to byli ci najbardziej wyniszczeni.

Dlatego pomyślałam: «Piekło jest tam niżej, muszę tam pójść»” – pisze o tamtym okresie. Od tej pory przychodziła na Termini systematycznie, już wiedziała, że Bóg ją tam posyła i jej strzeże. Poprosiła o spotkanie z biskupem, przedstawiła swoje plany – o dziwo odczytał w nich plan Boga i udzielił błogosławieństwa.

Pierwszy dom Nowych Horyzontów powstał w Rzymie w marcu 1994 r. – to miejsce, gdzie setki młodych ludzi mających za sobą ekstremalne doświadczenia nałogowe i przestępcze zaczynają odbudowywać siebie dzięki opracowanemu przez Chiarę odwykowemu programowi terapeutycznemu opartemu na Ewangelii.

Trzy lata później powstał kolejny dom, w prowincji Frosinone – to oficjalna siedziba wspólnoty – a potem kolejne. – Od 25 lat widzę, jak miłość wygrywa z ciemnością – mówi Chiara. – Bóg nikogo nie chce zostawić w piekle, ale po ludzi nocy ktoś musi pójść...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Być blisko Chrystusa

2016-07-13 09:00

O. Stanisław Jarosz OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 29/2016, str. 32-33

Thomas Reimer/Fotolia.com

Stwierdzenie św. Pawła: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”, jest odkrywaniem tajemnicy chrztu św.

Jezus Chrystus ponad dwa tysiące lat temu dokonał dzieła zbawienia, sprawiedliwość Boża wykonała się na Jezusie Chrystusie. On wziął wszystkie winy na siebie i jako winowajca poszedł na krzyż, został pogrzebany i zmartwychwstał. Przynosi dobrą nowinę o przebaczeniu.

Dzisiaj ten sam Jezus dokonuje tego samego zbawienia przez tych, którzy trwają przez wiarę i życie w jedności z Nim. On w naszym życiu wypełnia to wszystko, czego dwa tysiące lat temu sam dokonał. Nie brakuje niczego w tym, czego dokonał wtedy Zbawiciel, zaprasza On natomiast swój Kościół, swoich uczniów, tych, którzy chcą być do Niego podobni, aby mieli udział w tej łasce, w tym dziele zbawienia, które wysłużył dla wszystkich ludów i narodów: niewierzących, wyznawców innych religii, dla tych, którzy mienią się chrześcijanami, a żyją jak poganie. Przecież Jezus Chrystus umarł za wszystkich!

Widząc tych wszystkich, którzy mimo męki i śmierci Chrystusa nie przyjmują tego daru, odrzucają go lub go nie znają, Paweł apostoł wpisuje się w dzieło zbawienia, jakby mówiąc: Panie, jeśli jeszcze potrzeba dopełnić czegoś dla tych, którzy teraz żyją, by byli zbawieni, wykorzystaj moje życie, moje cierpienia, moją śmierć dla ich zbawienia. Dlatego mówi: „raduję się w cierpieniach za was”.

Życie naznaczone jest cierpieniem, trudem, bólem. często myślimy: taki los człowieka, cierpieć i umrzeć; Pan Jezus cierpiał i my też musimy swoje odcierpieć. Jeżeli chcę być podobny do Jezusa, jeżeli chcę mieć udział z Chrystusem; skoro nie ucieknę od tego, co jest kondycją ludzkiego życia, to chcę, aby słowa drugiego czytania wypełniły się również na mnie, mocą Ducha Świętego.

Św. Paweł w innym miejscu głosi: „Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele” (2 Kor 4, 10); gdzie indziej stwierdza: „przez poznanie Go: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach – w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych” (Flp 3, 10-11). I jeszcze inny tekst: „A właśnie za wszystkich umarł [Chrystus] po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał” (2 Kor 5, 15).

Kiedy jesteśmy umęczeni, jesteśmy blisko Jezusa, podobni do Niego. Bóg cię kocha, widzi w tobie umęczoną twarz Jezusa; przecież rodzice są bliżej dziecka, kiedy ono cierpi. Bóg byłby gorszy od nas? Od Abrahama uczmy się wiary, a od Marii słuchania jak uczeń Mistrza. Odwagi!

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polscy parlamentarzyści na uroczystościach odpustowych w sanktuarium w Berdyczowie

2019-07-21 09:05

kg (KAI/Credo) / Berdyczów

Z udziałem przedstawicieli polskiego Sejmu i Senatu oraz dyplomatów z kilku krajów, m.in. z Polski, a także władz Ukrainy, województwa żytomierskiego i Berdyczowa rozpoczął się w tamtejszym Ogólnoukraińskim Sanktuarium Matki Boskiej Szkaplerznej odpust ku Jej czci. W tym roku nawiązuje on do trwającego obecnie w Kościele katolickim na Ukrainie Roku świętości Małżeństwa i Rodziny. Tematyka rodzinna będzie obecna w naukach głoszonych pielgrzymom w drodze do tego miejsca, w homiliach biskupów oraz w rozważaniach podczas nocnego czuwania z soboty 20 na niedzielę 21 lipca. Głównej Mszy św. odpustowej w niedzielę 21 lipca będzie przewodniczył abp Tommaso Caputo z Sanktuarium Maryjnego w Pompejach. Rozpocznie się ona o godz. 11 czasu miejscowego.

Magdalena i Marek Osip-Pokrywka
Klasztor Karmelitów w Berdyczowie

Z Polski na uroczystości do Berdyczowa przybyli m.in. wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska, poseł Jan Dziedziczak i senator Jan Żaryn. Z ramienia korpusu dyplomatycznego, akredytowanego na Ukrainie, przybędą ambasadorzy Polski, Hiszpanii i Chorwacji, a także przedstawiciele władz tego kraju, obwodu żytomierskiego i miasta Berdyczowa.

Do sanktuarium pierwsi pielgrzymi dotarli, jak co roku, w przededniu głównych uroczystości – w sumie są to tysiące ludzi, którzy przybywają tu pieszo i na rowerach (trzy grupy) z różnych stron Ukrainy i z zagranicy, głównie z Polski. Wszystkich ich witali biskup kijowsko-żytomierski Witalij Krywicki i karmelici.

Biskup nie tylko witał każdą grupę pielgrzymów, ale był też obecny wśród nich, np. dołączał do niektórych grup, głosił im Słowo Boże i odprawiał dla nich msze.

Jako pierwsi przybyli do Berdyczowa pątnicy z Bykówki w obwodzie żytomierskim, nad którymi opiekę duchową pełnią ojcowie sercanie. Szli do sanktuarium trzy dni. Jeden z uczestników - Wołodymyr Hryniw ze wsi Marianówka wyruszył w drogę z żoną Natalią. "W Roku Rodziny idę z rodziną i oferuję swoją pracę za rodzinę" — powiedział pątnik.

W tym roku najliczniejsza jest 27. Pielgrzymka Franciszkańska, wędrująca trasą Szepietówka — Połonne — Berdyczów i licząca 686 osób; towarzyszył im biskup-koadiutor diecezji odesko-symferopolskiej i administrator apostolski diecezji charkowsko-zaporoskiej Stanisław Szyrokoradiuk. Wierni z różnych zakątków Ukrainy, Białorusi i Naddniestrza w ciągu 4 dni przemierzali drogi Ukrainy i razem się modlili. Najdłużej do sanktuarium szło 90 pielgrzymów z Kijowa – łącznie 8 dni. Po przybyciu na miejsce przedstawili oni na placu przed sanktuarium prawdziwe widowisko.

Tradycyjnie do Sanktuarium Berdyczowskiego przybyła pielgrzymka rowerowa z Charkowa, po raz pierwszy natomiast dotarli tam pątnicy-kolarze z Chmielnika (31 osób). Najmłodsza uczestniczka Salomea liczyła zaledwie 6 lat. Z Chmielnickiego przybyła, według bp Witalija, najbardziej kapucyńska pielgrzymka: 235 osób szło pieszo 6 dni.

Najstarsza natomiast jest pielgrzymka z Żytomierza. Wierni wyruszyli stamtąd już po raz 41 po Mszy świętej w katedrze św. Zofii 19 lipca.

Tradycyjnie już od wielu lat pątnicy przybywają w sobotę i uczestniczą w wigilijnej odpustowej mszy, a później — w nocnym czuwaniu. Główna odpustowa Msza św. odpustowa sprawowana jest w niedzielę – w tym roku towarzyszy jej hasło: „Matko Boża, przyjmij pod swoją opiekę rodzinę ukraińską!“.

Komentując te słowa, kustosz Sanktuarium o. Rafał (Rafajił) Myszkowski zwrócił uwagę, że tegoroczna uroczystość zbiega się z dniem wyborów do Rady Najwyższej Ukrainy. "Chcemy złożyć nadzieję na lepszą przyszłość rodziny w naszym państwie pod opiekę Najświętszej Maryi Panny. Dlatego, jak co roku zapraszamy wszystkich na pielgrzymkę do Berdyczowa, a modlitewne wezwanie naszego spotkania, aby Bogurodzica przyjęła pod swą opiekę rodzinę ukraińską, jest ucieleśnieniem naszego pragnienia polecenia Jej wszystkich rodzin, żyjących na naszej ziemi" – powiedział o. kustosz.

Podkreślił, że "chcemy prosić szczególnie o wzmocnienie miłości, uratowanie od nieporozumień, uwolnienie od szkodliwych uzależnień" i dodał, że Kościół ma nadzieję na "otrzymanie przed ikoną berdyczowską od dobrego Boga potrzebnych nam łask". Zdaniem zakonnika w tym roku do sanktuarium przybędzie ok. 15 grup pieszych i dwie rowerowe.

Od kilku tygodni na Placu św. Jana Pawła II w Berdyczowie trwa budowa ołtarza polowego, podwyższenia dla przedstawicieli mediów oraz przestrzeni dla muzyków i chórów. Zajmują się tym pracownicy miejscowego klasztoru, parafianie, karmelici i siostry ze Zgromadzenia św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Powitanie pielgrzymów rozpoczęło się 20 bm. od godz. 16. O 18 rozpoczęła się liturgia, której przewodniczył przewodniczący łacińskiego episkopatu Ukrainy, biskup odesko-symferopolski Bronisław Bernacki, a kazanie wygłosił bp Witalij Krywicki. Od 22 w sobotę do 6 rano w niedzielę 21 bm. trwać będzie całonocne czuwanie modlitewne w intencji rodzin ukraińskich. O godz. 9.30 w niedzielę rozpocznie się modlitwa różańcowa na Placu św. Jana Pawła II, a o 11 - uroczysta Eucharystia odpustowa pod przewodnictwem abp. Tommaso Caputo z udziałem wszystkich biskupów ukraińskich z bp. Bernackim na czele. Wezmą w niej udział polscy parlamentarzyści, przedstawiciele władz państwowych i miejscowych oraz korpusu dyplomatycznego i delegacje oficjalne.

Do udziału w tych uroczystościach zaprosił wiernych i wszystkich ludzi dobrej woli biskup kijowsko-żytomierski Witalij Krywicki. "Niech nas będzie coraz więcej - tych, którzy odkryli już w swoim życiu Boga i przyszli podzielić się z innymi zrozumieniem tego ,że Pan naprawdę działa w naszym życiu" – zachęcił biskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem