Reklama

Pojednanie w Jasienicy

2014-07-08 14:29

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 28/2014, str. 4-5

Archiwum parafii

W niedzielę 27 lipca abp Henryk Hoser odprawi Mszę św. w Jasienicy

Tej całej afery w ogóle by nie było, gdyby nie media – mówi „Niedzieli” parafianka z Jasienicy, która prosi o anonimowość. Sytuacja jest bowiem tak napięta, że tzw. „przeciwnicy ks. Lemańskiego” boją się ujawniać. Co ciekawe, dziennikarze np. TVN24 wcale nie chcieli rozmawiać z osobami, które popierały personalną decyzję abp. Henryka Hosera. – Na antenie byli tylko ci, którzy bronili ks. Lemańskiego. Druga strona nie miała prawa głosu.
Parafia pw. Narodzenia Pańskiego stała się bowiem najsłynniejszą wspólnotą Kościoła katolickiego w Polsce.

Idę bez strachu

Ks. Wojciech Lemański odwoływał się od wszystkich decyzji swojego przełożonego. Niemal w każdej sprawie słał tzw. rekursy do Watykanu. Gdy Stolica Apostolska przyznała całkowitą rację ordynariuszowi, ten mianował nowego administratora parafii i podjął decyzję o otworzeniu kościoła. Pierwszą Mszę św. odprawi osobiście 27 lipca o godz. 11.
– Boję się, że jest jeszcze za wcześnie. Konflikt nadal jest żywy, a podziały silne – mówi parafianka, która mieszka blisko kościoła. Współczuje ona nowemu administratorowi, który będzie, jak „kij wsadzony w mrowisko”. – Pewnie jest to przyzwoity kapłan kierujący się posłuszeństwem wobec swojego biskupa. Jednak trudno mi sobie wyobrazić, że przychodzi do nas z własnej woli.
O tym, że właśnie ks. Kozera mógłby zostać proboszczem mówiono już od dawna. Jego nazwisko padało, gdy w gronie księży dyskutowano, kto mógłby „ugasić pożar” w Jasienicy. Jest on typem księdza, takiego „do serca przyłóż”. Wszędzie tam, gdzie pełnił swoją posługę, pozostawił bardzo dobre wspomnienia. Jest osobą bezkonfliktową i ma dobry kontakt z ludźmi.
– Pamiętam, jak pierwszy raz zadzwonił do mnie bp Marek Solarczyk z nieśmiałym pytaniem, czy ewentualnie zgodziłbym się objąć tę parafię. Nie zastanawiałem się nawet. Zgodziłem się od razu – mówi ks. Krzysztof Kozera, nowy administrator parafii Narodzenia Pańskiego w Jasienicy. Czy ksiądz się nie boi?
– Zupełnie się nie boję, a nawet bardzo się ciszę, że będę mógł służyć wiernym w Jasienicy. Napięta sytuacja pokazuje, że ta wspólnota szczególnie potrzebuje duszpasterskiej troski. Jestem pogodnym kapłanem, który nie boi się trudnych wyzwań – z uśmiechem mówi ks. Kozera. – Gdybym się bał, to bym nie przyjął tej propozycji. Idę do Jasienicy z zapałem i na pewno nie jestem do niczego zmuszany.

Do wszystkich parafian

Parafianie z Jasienicy mogą więc cieszyć się, że po trudnym i burzliwym okresie, ich kościół zostanie otwarty, a na czele wspólnoty stanie nowy ksiądz. – Robimy wszystko, aby sytuacja powróciła do normalności. Nominacja księdza, który ma bardzo łagodne i ciepłe usposobienie, nie jest więc przypadkowa – mówi Mateusz Dzieduszycki, rzecznik prasowy diecezji warszawsko-praskiej.
Ks. Kozera nie zamierza pielęgnować podziałów w parafii. Liczy na dobrą wolę wszystkich swoich wiernych. – Lubię się spotykać i rozmawiać z ludźmi. Od każdego człowieka wiele można się nauczyć – mówi.
Ksiądz administrator idzie do Jasienicy z radością i nadzieją, że dobrą wolą i wspólną modlitwą uda się zażegnać nabrzmiały konflikt. Na ten optymizm liczą także jego przyszli parafianie, bo na razie nie mają go zbyt wiele. – Jeżeli ks. Lemański nie odpuści to spór będzie się ciągnął. On potrafi świetnie manipulować ludźmi – mówi parafianka.
Głosy z drogiej strony sporu można znaleźć na profilach facebookowych, które zrzeszają zwolenników byłego proboszcza. „To jest kolejna intryga biskupa. To on nakładał kary na ks. Lemańskiego i jasieniczan. Teraz wspaniałomyślnie ogłosił decyzję, że otworzy kościół ale ks. Lemański musi przyjąć funkcję kapelana” – pisze Bogumił Lipka.
Niestety, były proboszcz parafii z Jasienicy nie jest usatysfakcjonowany propozycją Arcybiskupa. Podczas spotkania w kurii przekazał pisemną odpowiedź na propozycję objęcia funkcji kapelana w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii Dzieci i Młodzieży w Zagórzu.
– Abp Henryk Hoser SAC zapozna się z otrzymaną odpowiedzią, a następnie przedstawi ks. Wojciechowi Lemańskiemu decyzję co do jego dalszej posługi.
Ks. Wojciech Lemański zadeklarował, że jej się podporządkuje – mówi Dzieduszycki.

Reklama

O kilka rekursów za daleko

Przykładem i ofiarą konfliktu w parafii jest historia 92-letniej Stanisławy. Kobieta 30 lat temu ofiarowała teren pod budowę kościoła, a podczas wiosennej eskalacji konfliktu zwolennicy ks. Lemańskiego nie pozwolili jej wejść do kościoła. Przepychanki i wyzwiska podczas Mszy św. groziły profanacją świątyni. Dlatego też słuszna była decyzja abp. Hosera o zamknięciu kościoła.
– Jako starosta nie mogę wtrącać się w sprawy Kościoła. Jednak jestem osobą wierzącą i boli mnie to, co dzieje się w Jasienicy – mówi Piotr Uściński, starosta powiatu wołomińskiego. – Nie chcę oceniać ludzi, bo wydaje mi się, że obie strony konfliktu działają w tzw. dobrej wierze. Sytuacja jest patowa, bo wszyscy są przekonani o swojej racji.
W gronie zaangażowanych obrońców ks. Lemańskiego aktywny jest nawet jeden radny powiatu. Ludzie z Jasienicy snują podejrzenia, że niektórzy na tej sprawie chcą zbić kapitał polityczny. – Nie sądzę, aby kierowali się takimi przesłankami. Oni są po prostu manipulowani przez ks. Lemańskiego – podkreśla Uściński. – Każdy wierzący katolik powinien stanąć po stronie Kościoła, którego reprezentuje ksiądz arcybiskup, a nie odwołany i zbuntowany proboszcz.
I rzeczywiści cała sytuacja wygląda kuriozalnie. Okazuje się, że ks. Lemański pogubił się w wysyłce rekursów do Stolicy Apostolskiej (było ich ok. 10). W ostatnim czasie już nie odwoływał się od decyzji swojego arcybiskupa, ale od werdyktu Kongregacji ds. Duchowieństwa. Oznacza to, że poszedł na batalie sadową z samą Stolicą Apostolską. Zaskarżył jedną decyzję Watykanu do drugiej instytucji Stolicy Apostolskiej.
„Rekurs na wstępie powinien być odrzucony i faktycznie jest odrzucony z powodu braku jakichkolwiek podstaw” – czytamy w uzasadnieniu Najwyższego Trybunału Stolicy Apostolskiej. Sprawa z maleńkiej Jasienicy trafiła więc na wokandę najwyższego sądu Kościoła katolickiego. W dokumentacji, która opublikowali zwolennicy ks. Lemańskiego widać, że koszt procesowy jednego rekursu, to wydatek rzędu 1.750 euro, czyli ponad 7 tys. złotych.

Wyciągnięta dłoń

Po werdykcie Stolicy Apostolskiej, ksiądz Wojciech Lemański dostał dekret kierujący go do posługi kapelana w Zakładzie Neuropsychiatrycznym dla Dzieci i Młodzieży w Zagórzu. Będzie mógł dalej realizować swoje powołanie kapłańskie. W szpitalu dostanie etat, a władze diecezji znajdą mu mieszkanie w okolicy.
– To piękny gest wyciągnięcia ręki przez hierarchę, który miał przecież sporo kłopotów z ks. Lemańskim. A jednak okazał miłosierną postawę – mówi ks. inf. Jan Sikorski, wieloletni kapelan więźniów. – Myślę, że dostał bardzo piękną placówkę, interesującą dla księdza od strony duszpasterskiej. Mam nadzieję, że ks. Lemański podejmie wyciągniętą do niego rękę i wszystko zakończy się szczęśliwie.
Z tej nominacji cieszy się również Michał Stelmański, prezes Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii. – Kapelan w takim miejscu powinien być człowiekiem z silnym charakterem. A tego ks. Wojciechowi Lemańskiemu nie brakuje – mówi „Niedzieli” Stelmański. – Z tego, co słyszałem ma bardzo dobry kontakt z dziećmi i młodzieżą. Mam nadzieje, że praca u nas będzie dla niego pasjonującą realizacją powołania kapłańskiego.
Nadzieją uspokojenia sytuacji żyją również mieszkańcy Jasienicy. – Pomimo tego, że ks. Lemański nie ma już dokąd się odwoływać, to wciąż rozdaje karty. Jeśli odpuści i powie swoim obrońcom, by przyjęli nowego księdza, to sprawa będzie zakończona. Jeśli nadal będzie budował jakąś opozycję, to podziały i rany będą rozdrapywane – mówi parafianka, która uchodzi za przeciwniczkę byłego proboszcza.
Optymistycznie w przyszłość patrzy nowomianowany administrator parafii. – Zastanawiałem się nad tym, co powiem wiernym, gdy stanę przy ołtarzu. I chyba nie będę w ogóle odnosił się do tego, co było.
Będę modlił się, mówił homilię i budował naszą wspólną przyszłość – podkreśla ks. Kozera. – Modliłem się za parafian z Jasienicy już od dawna, aby ten spór szczęśliwie się zakończył. Teraz mogę powiedzieć, że modlę się podwójnie.

Tagi:
parafia

Reklama

Łotwa: w kraju działa przeszło 1,2 tys. parafii i gmin religijnych, nieco ponad tysiące świątyń

2019-11-14 20:49

kg (KAI/B-I) / Ryga

Na Łotwie działało w 2018 roku 1220 organizacji, parafii i wspólnot religijnych, które miały do dyspozycji 1032 świątynie i inne obiekty kultu. Dane te przedstawiło tamtejsze Ministerstwo Sprawiedliwości, które rejestruje poszczególne Kościoły i inne stowarzyszenia wyznaniowe. Najwięcej świątyń należało w tym czasie do luteran i katolików – dwóch głównych wyznań w tym nadbałtyckim państwie.

Grzegorz Gałązka
Papiez w sanktuarium narodowym Łotwy

Według Ministerstwa w ub.r. na Łotwie istniały 292 wspólnoty luterańskie (rok wcześniej było ich 286), 278 katolickich (261), 125 prawosławnych (bez zmian w porównaniu z rokiem 2017), 72 staroobrzędowe (o 1 więcej), 99 baptystycznych (96), 60 zielonoświątkowych, 51 adwentystów dnia siódmego, 15 muzułmańskich, 12 żydowskich, 11 waisznawitów (grupa wywodząca się z hinduizmu), 11 nowoapostolskich (wszystkie bez zmian), 39 chrześcijan wiary ewangelicznej (o 2 więcej), 19 wspólnot "Nowego Pokolenia", 4 buddyjskie, 11 tzw. dievtursów – wyznawców dawnej rodzimej wiary, czyli współczesnych pogan oraz 34 gminy świadków Jehowy.

Ponadto w 2018 działało w tym kraju m.in. 10 parafii luteran niemieckich, 3 wspólnoty tzw. "ewangelicznych wyznawców Mesjasza", po 4 gminy mormonów i ewangelików reformowanych, 2 wspólnoty anglikańskie, po 1 gminie Armii Zbawienia, hinduistycznej i inne – łącznie ponad 30 różnych małych wspólnot.

W tym czasie ludzie wierzący na Łotwie rozporządzali 1032 świątyniami i miejscami modlitwy – rok wcześniej było ich 1130, a więc prawie o sto więcej. Najwięcej takich obiektów należało do Łotewskiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego – 299 (w 2017 - 309), następnie do Kościoła katolickiego – 272 (247), prawosławnego – 127, baptystów – 24 (spadek o 72 obiekty), staroobrzędowców – 68 (70), adwentystów – 30. Ruch "Nowe Pokolenie" miał 19 świątyń, chrześcijanie ewangeliczni – 24, chrześcijanie wiary ewangelicznej – 15, Armia Zbawienia – 15, metodyści – 12, "poganie" i waisznawici – po 11 inni, żydzi – 5.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żywy Bóg na Dworcu Głównym

2019-11-13 11:47

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 46/2019, str. 1

Delikatna, szklana monstrancja z wizerunkiem Maryi tulącej i całującej Syna – w otwartych ramionach Matki kustodium z białą Hostią: Jezus eucharystyczny – to będzie centrum kaplicy na Dworcu Głównym we Wrocławiu, której otwarcie zaplanowano na koniec roku

Archiwum
Projekt kaplicy na wrocławskim Dworcu Głównym

Kaplica zostanie wpisana do prowadzonej przez Stowarzyszenie „Communita Regina della Pace” modlitwy o pokój na świecie.

Autorem projektu kaplicy św. Katarzyny Aleksandryjskiej jest biuro projektowe inż. Andrzeja Gacka. Monstrancję wymyślił i wykona gdański artysta Mariusz Drapikowski – znany na całym świecie autor „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”.

Dworcowa kaplica funkcjonowała do stycznia 2010 r., wtedy odprawiono w niej ostatnią Mszę św. Po rewitalizacji dworca, w miejscu po niej urządzono komisariat policji. Starania o powrót kaplicy na dworzec trwały od 2012 r. Ks. Jan Kleszcz, proboszcz parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego we Wrocławiu-Brochowie i duszpasterz kolejarzy archidiecezji wrocławskiej, od siedmiu lat, krok po kroku, nie ustaje w zbudowaniu na dworcu miejsca modlitwy – dla kolejarzy i podróżnych. Dzięki porozumieniu zawartemu w 2016 r. między PKP SA a Kurią Metropolitalną Wrocławską prace na dworcu wreszcie mogły się rozpocząć. – Pomysł jest prosty: wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu w nowej kaplicy i konfesjonał z dyżurującymi kapłanami – mówi ks. Jan Kleszcz.

Prace w miejscu przeznaczonym na kaplicę już trwają, a w pozyskiwanie środków na realizację przedsięwzięcia włączyło się wiele osób. Aktywnie kwestują młodzi z brochowskiej parafii pod opieką ks. Arkadiusza Krzeszowca.

Chętni do włączenia się w budowę kaplicy mogą kupić cegiełki albo dokonywać wpłat na konto. Inicjatywa jest tak ważna, że warto mieć w niej swój udział, nawet, gdybyśmy swoją wpłatą przyczynili się do sfinansowania choćby kawałka podłogi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

2019-11-17 21:33

Maciej Orman, ks. Mariusz Frukacz

– Chodząc po ulicach Częstochowy, spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową. Ten dzień jest dlatego krzykiem o obecność Boga pośród nas – mówił 17 listopada w kościele św. Zygmunta w Częstochowie ks. Paweł Dzierzkowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, podczas Mszy św. w intencji ubogich, która jednocześnie rozpoczęła XXI Święto Muzyki

Maciej Orman

– „Biedni to nie są numery, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. (...) Biedni zbawiają nas, ponieważ pozwalają nam spotkać oblicze Chrystusa” – cytował fragment orędzia papieża Franciszka na III Światowy Dzień Ubogich ks. Paweł Dzierzkowski. – Ten dzień ma uwrażliwić nasze serca na drugiego człowieka. W czasie Eucharystii mamy spotkać Chrystusa, a później dostrzec Jego oblicze w drugim człowieku – wyjaśnił kaznodzieja.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Ubogich krzykiem o obecność Boga

Ks. Dzierzkowski zwrócił uwagę na bardzo niebezpieczną formę ubóstwa, jaką jest „brak dialogu, który dotyka naszych relacji”. – Z przerażeniem przypatrujemy się kryzysowi, który wyniszcza nasze rodziny, a który swoje podłoże tak często ma w odrzuceniu Boga. Tam, gdzie pojawia się problem na drodze duchowej, tam człowiek zaczyna uciekać od drugiego człowieka i szuka środków zastępczych. Rodzinny stół zamieniliśmy na komputer, tablet, telefon lub telewizor. To, co miało służyć człowiekowi, doprowadziło do izolacji od bliźniego, wspólnoty i rodziny – wyliczał ks. Dzierzkowski.

– Znakiem dzisiejszych czasów stała się obojętność wobec bliźniego, brak wrażliwości i miłosierdzia, brak przebaczenia sobie nawzajem. Łatwiej nam dzisiaj uciekać od siebie, niż być blisko siebie. Człowiek z takim przekonaniem chce ratować planetę i środowisko, w którym żyje, ale nie jest w stanie zauważyć współczesnego Łazarza, który prosi go o miłosierdzie. Czy to nie paradoks naszych czasów? – pytał retorycznie kaznodzieja.

– Chodząc po ulicach Częstochowy, możemy dostrzec osoby ubogie, bezdomne i uzależnione. Spotykamy nie tylko biedę materialną, ale i duchową, dlatego ten dzień jest też krzykiem o obecność Boga pośród nas – kontynuował.

Dzieląc się świadectwem pracy w częstochowskiej Caritas, ks. Dzierzkowski podkreślał, że osoby bezdomne i uzależnione często tracą poczucie swojej wartości, „bo tak wielu z nas nie potrafi jej w nich dostrzec”.

Mówiąc o osobach krytykujących tych, którzy niosą pomoc potrzebującym, ks. Dzierzkowski przytoczył tragiczne fakty z historii. – To echo totalitaryzmów, niemieckiego i komunistycznego, zbudowanych na filozofii Nietzschego. Bo jak można im pomagać, kiedy oni nie mogą nic dać?

– Jezus głosi Ewangelię miłości, przebaczenia, miłosierdzia i sprawiedliwości, gdzie człowiek jest wyniesiony bardzo wysoko. Jezus nie miał w pogardzie nikogo, nawet wtedy, gdy wpadał w gniew, wyrzucał przekupniów ze świątyni, czy kiedy zapowiadał, jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, zburzenie pięknej Świątyni Jerozolimskiej. Jego słowa i czyny wypływały z troski o zbawienie człowieka – podkreślił ks. Dzierzkowski.

Kaznodzieja przyznał, że osoby starsze, którym również pomaga Caritas, często ubolewają, że najbliżsi nie mają czasu, żeby ich odwiedzić. – Światowy Dzień Ubogich jest więc wielkim wołaniem do każdego z nas, abyśmy byli dla siebie wrażliwi i otwarci. Jak mówi Jezus, to, co nas ocali, obok naszej wierności, to będzie miłosierdzie. Kiedy doświadczamy tego, że Bóg przebacza nam grzechy, możemy z tą miłością wyjść do drugiego człowieka. Tu nie potrzeba wiele. Chodzi o najprostsze gesty – wyjaśnił ks. Dzierzkowski.

– „Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” – te słowa mają pomóc ponownie postawić drugiego człowieka na właściwym miejscu. Słowo Dobrej Nowiny jest nieustannym wezwaniem do nawrócenia, do zmiany myślenia, do spoglądania na świat Bożymi oczami – kontynuował zastępca dyrektora częstochowskiej Caritas.

– Wyobraźnia miłosierdzia, o której mówił św. Jan Paweł II, stanowi dla nas wyzwanie także i dziś, a może szczególnie dziś, aby od pięknych słów o miłosierdziu przejść do działania, gdyż widząc i czując miłosierdzie, czyni się je kreatywnie i twórczo – powiedział ks. Dzierzkowski.

– Przejawem tego zmagania się, najpierw z samym sobą, a później w walce o dobro, będzie nie tylko skuteczność pomocy, ale nade wszystko zdolność bycia z bliźnim i współodczuwanie, które sprawi, że będziemy „weselić się z tymi, którzy się weselą, i płakać z tymi, którzy płaczą” – wyjaśnił kaznodzieja.

Ks. Dzierzkowski zakończył słowami modlitwy św. Pawła VI: „Spraw, Panie, żeby moja wiara była skuteczna. Niech się w miłości objawia na zewnątrz, jako prawdziwa przyjaźń z Tobą i dobroć dla ludzi”.

Mszę św. koncelebrował proboszcz parafii św. Zygmunta ks. dr Jacek Marciniec.

Podczas Mszy św. śpiewała schola liturgiczna Domine Jesu pod batutą ks. Mateusza Ociepki. Wierni mogli również po Eucharystii wysłuchać utworów w jej wykonaniu.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, zarządził w niedzielę 17 listopada zbiórkę do puszek we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej. Zbiórka ta zostanie przeznaczona na działania prowadzone przez Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, takie jak m.in. streetworking – wyjście do osób przebywających w miejscach publicznych lub w ukryciu, zagubionych życiowo, które nie korzystają z pomocy zinstytucjonalizowanej, edukacja dla wolontariuszy w ramach programów Caritas czy dofinansowanie placówek Caritas dla bezdomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem