Reklama

Na krawędzi

Obraz

2014-07-31 09:04

Przemysław Fenrych
Edycja szczecińsko-kamieńska 31/2014, str. 8

PRZEMYSŁAW FENRYCH

Obraz. W zasadzie nic nadzwyczajnego, tysiące podobnych obrazów wisi w europejskich domach. Pole po sianokosach, kopki siana, na pierwszym planie drewniany mosteczek nad polną strugą, omszałe kamienie, zioła, w oddali smuga ciemnego lasu, nad polem niebo z barwnymi chmurami oświetlonymi przez wschodzące słońce. Jest sygnatura autora obrazu – Zigra – nic mi to nie mówi. Lubię ten obraz, jest w nim ogromny spokój, cisza, radość z prostego piękna. Wielkopolski krajobraz, kraina szczęśliwego dzieciństwa… Lubię ten obraz także przez rodzinną opowieść, którą niesie w sobie. Moi dziadkowie zbudowali sobie w połowie lat 30. XX wieku dom w Poznaniu. Dziadek był wnukiem powstańca styczniowego, który musiał uciekać z Kongresówki w obawie przed represjami. Rodzina żyła w biedzie, ale dziadek był ambitny i pracowity (rodzinne fotografie pokazują, że lubił i umiał się także bawić). Startując z posady gońca w poznańskiej firmie „Zachospir”, po kilkunastu latach został jej dyrektorem finansowym. Wtedy stać ich było na zbudowanie domu – podobno dziadek przestudiował bibliotekę książek o budownictwie, żeby umieć rozmawiać z murarzami. Gdy budowany był dom – a wokół powstawało całe osiedle domków jednorodzinnych – w dalekiej Afryce, w Etiopii toczyła się wojna, prasa się o tym rozpisywała. Włoski dyktator Benito Mussolini chciał zagarnąć dla siebie jedyny skrawek Afryki, który nie był wówczas niczyją kolonią. Na nowym poznańskim osiedlu nie było wody, dokuczał skwar, robotnicy nazwali więc osiedle „Abisynią” (ówczesna nazwa Etiopii), ciekawe, czy w Poznaniu ktoś jeszcze o tym pamięta? Potem jeszcze dziadek wypieścił ogród, zasadził ozdobne drzewa i krzewy, sporządził ogródek skalny… Niedługo rodzina cieszyła się domem – w 1939 r. przyszli niemieccy okupanci, dom im się spodobał, wyrzucili właścicieli na bruk i sami zamieszkali. W 1945 r. oni z kolei uciekali w popłochu przed Armią Czerwoną. Niemieccy „wypędzeni” ciężkie sprzęty zostawili, wszystko inne, co uznali za wartościowe zrabowali i wywieźli, a na pamiątkę swojego pobytu zostawili obraz Zigry: pole, struga, kopki siana, ciche, spokojne niebo… Dziadkom udało się po wojnie wrócić do swojej własności, ówczesne komunistyczne władze nie odebrały im prawa do tego, dokwaterowali im jedynie dwie rodziny, które zamieszkały na piętrze. Rodziny skądinąd bardzo miłe. A obraz pozostał w domu, zawsze wisiał na honorowym miejscu mimo swojego okupacyjnego pochodzenia, mimo skojarzenia z ludźmi, którzy wcześniej wypędzili z domu. Nadal wisi, choć teraz już nie w Poznaniu, tylko od z górą półwiecza w Szczecinie. Świadek rodzinnej historii… I tej wielkiej też.

Na obrazie idylla, historia wokół brutalna, trudna, ale często radosna i twórcza. Gdyby ten obraz mógł opowiadać! Wrzesień 1939, okupacja, dramatyczne wyzwolenie, powrót i odbudowa częściowo zrujnowanego domu. Potem Czerwiec 1956. Przeprowadzka do Szczecina i trudna aklimatyzacja w nowym mieście, zupełnie innym od Poznania. Pod tym obrazem trwały w 1980 r. narady nad utworzeniem Szczecińskiego Klubu Katolików, spod tego obrazu zabrano mnie w 1981 r. do więzienia na 11 miesięcy internowania, pod nim toczyły się w 1989 r. narady dotyczące Obywatelskiego Komitetu Porozumiewawczego. Ostatnio pod tym obrazem toczyły się narady nad konferencją „Samorząd przyjazny rodzinie”, która w maju odbyła się w Szczecinie.

Reklama

Dlaczego piszę o tym wszystkim? Bo próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie, w jaki sposób ja, dziadek i nestor w rodzinie mam pomagać dzieciom i wnukom w zakorzenieniu, w znalezieniu rodzinnej tożsamości. Każde z nich buduje własną opowieść, kształtuje swoje własne życie, poszukuje swojej własnej tożsamości, innej niż jakakolwiek w świecie. To jest ważne, bo każde z nich ma swoje niepowtarzalne powołanie. Bez realizacji tego powołania czegoś będzie w świecie za mało. Ale oprócz powołania indywidualnego, osobistego, jest powołanie wspólnotowe, rodzinne. Opowieść o dobrych więziach łączących ludzi. Opowieść o tym, że w najtrudniejszych czasach możliwa jest miłość. A obraz? To dobry pretekst, by o tym opowiadać. I dobry sposób, by opowiedziane zapamiętać. Sprzęt, nie ma co się przywiązywać. Ale skoro jest, to niech służy. Niech opowiada…

* * *

Przemysław Fenrych
Historyk, felietonista, z-ca dyrektora Centrum Szkoleniowego Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w Szczecinie

Tagi:
obraz

Przeworsk: koronacja cudownego wizerunku Matki Bożej Pocieszenia

2019-09-08 14:08

md / Przeworsk (KAI)

Profanujemy miłość do Matki za każdym razem, gdy godzimy się na traktowanie Ewangelii jako karty przetargowej w rozgrywkach politycznych, jako oręża służącego niszczeniu przeciwników ideowych – mówił bp Damian Muskus OFM w homilii podczas uroczystości koronacyjnych obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Przeworsku. Cudowny wizerunek otoczony jest czcią wiernych od czterystu lat.

www.przeworsk.bernardyni.pl

W kościele św. Barbary ojców bernardynów zgromadziły się władze państwowe i samorządowe, służby mundurowe oraz liczni czciciele Matki Bożej Pocieszenia w Przeworsku. Mszy św. przewodniczył abp Adam Szal. Jak podkreślał, uroczystość koronacji jest okazaniem wdzięczności za Jej opiekę, „za to, że prowadzi nas przez życie, że pokazuje nam Chrystusa, że pomaga nam dźwigać się z naszych słabości, że chroni nas przed niebezpieczeństwami”. - Dziękując, prosimy, aby nasza dalsza droga życiowa była blisko Chrystusa. To jest troska matczyna, to jest troska Kościoła świętego – mówił metropolita przemyski.

Gwardian klasztoru ojców bernardynów w Przeworsku o. Izajasz Styczyński OFM mówił na początku Mszy św., że korony dla Matki Bożej Pocieszenia są „wotum wdzięczności, miłości i oddania”. - Dzisiejszym aktem koronacji pragniemy umocnić naszą miłość i oddanie Przeworskiej Matce Pocieszenia – podkreślał zakonnik.

- Żadna siła nie zdołała pokonać czci, jaką od wieków otaczana jest tutaj Matka Jezusa. Cztery stulecia, wypełnione cierpliwą, niezłomną wiarą przodków, doprowadziły do uroczystego dnia, kiedy po latach starań i oczekiwań na skronie Maryi i Dzieciątka zostaną włożone korony: symbol miłości do Matki, znak wdzięczności za Jej opiekę, widzialny dowód zobowiązania do życia według wskazań Jej Syna – mówił w homilii bp Damian Muskus OFM.

Krakowski biskup pomocniczy podkreślał, że Maryja nie przynosi łatwych pocieszeń. - Pragnie dla swoich dzieci trwałego szczęścia, a tego nikt nie osiągnie biernością i utyskiwaniem na złe czasy – zauważył. Odwołując się do opisu wesela w Kanie Galilejskiej, podkreślał, że Matka Jezusa nie każe dokonywać epokowych czynów, ale uczy, że „cud przemiany świata zaczyna się od maleńkich, prostych dzieł i gestów”. - Taki jest paradoks chrześcijaństwa. Z Bogiem możemy dokonywać wielkich dzieł, ale to nasza zwyczajna codzienność decyduje o tym, czy przestrzenie świętości i dobra powiększają się w świecie, czy też przeciwnie – kurczą się w nim – zaznaczył kaznodzieja.

- Takie pocieszenie daje nam Matka Jezusa. To nie jest oferta chwilowego zapomnienia, wypełnienia pustki namiastkami szczęścia i miłości. Pocieszenie Maryi to obietnica głębokiej i trwałej radości, której źródłem jest sam Bóg. Pocieszenie, jakie daje nam Matka Jezusa, to zaproszenie do udziału w budowaniu Jego królestwa – podkreślał franciszkański biskup.

Jak dodał, każdy, kto bierze na sztandary Maryję, kto na Nią się powołuje i Ją obiera na Przewodniczkę, musi mieć świadomość, że „wybierając Matkę Boga, wybiera Jego samego, a zasadą swojego życia czyni niełatwe wskazania Ewangelii”.

- Chlubimy się naszą polską pobożnością maryjną. Niezliczone pielgrzymki do Jej sanktuariów, cudowne wizerunki w kościołach polskich miast i wsi, publiczne i osobiste akty zawierzenia, koronacje i wota, pieśni i modlitwy zdają się mówić, że nikt tak pięknie nie kocha Bożej Matki, jak my. Trzeba jednak powiedzieć dziś głośno i jednoznacznie: to wszystko może być pozbawione jakiejkolwiek wartości, jeśli ta miłość nie idzie w parze z wiernością Ewangelii – nauczał bp Muskus.

Według niego, zdradzamy miłość do Matki, gdy odrzucamy lub traktujemy wybiórczo Ewangelię, a „w twarzach ludzi wykluczonych, potrzebujących, wygnanych i ubogich nie rozpoznajemy oblicza Jej Syna” i przyglądamy się obojętnie niesprawiedliwościom i złu. - Zdradzamy ją za każdym razem, gdy nasza postawa staje się źródłem podziałów w rodzinach, w społeczeństwie, w ojczyźnie, gdy staje się źródłem zgorszenia, cierpienia i lęku – podkreślał hierarcha. - Profanujemy miłość do Matki za każdym razem, gdy godzimy się na traktowanie Ewangelii Jej Syna jako karty przetargowej w rozgrywkach politycznych, jako oręża służącego niszczeniu przeciwników ideowych, jako miejsca, w którym można poszerzyć wpływy lub zdobyć większą władzę. Nie do tego służy Ewangelia! – zaznaczył.

Bp Muskus zauważył, że dziś wielu boleśnie przeżywa czas kryzysu w Kościele. - Wielu się w nim nie odnajduje, wielu czuje się jak wygnańcy. Są tacy, którzy mówią, że utracili poczucie, że Kościół jest ich domem – opisywał. Powołując się na znane powiedzenie, że dom jest tam, gdzie jest matka, podkreślał, że w tym „doświadczającym swojej słabości i grzeszności” Kościele jest miejsce, gdzie może odnaleźć się każdy poszukujący domu. - Tym miejscem, tą przestrzenią jest spojrzenie Matki, zawsze obecnej, czuwającej i wiernej – powiedział.

Swoją homilię bp Muskus zakończył modlitwą do Pani Przeworskiej. - Przychodzimy do Ciebie, byś pomogła nam kochać Jezusa i założony przez Niego Kościół – zwracał się do Maryi. Powierzył Jej młode pokolenie Polaków, ich rodziców, osoby starsze, cierpiące duchowo i fizycznie, a także kapłanów, zakonników i siostry zakonne, misjonarzy i wspólnoty Kościoła, by były dla świata „czytelnym znakiem miłości Boga”.

- Wypraszaj mądrość i wyobraźnię miłosierdzia dla rządzących, by dobro wspólne i ludzka godność były dla nich wartością nadrzędną – modlił się biskup. - Spójrz ze szczególną miłością na mieszkańców tej przeworskiej ziemi. Daj im miłosierne serca. Pomóż im wieść piękne życie. Niech Twoje wstawiennictwo uczyni ich apostołami dobra, pokoju i nadziei – zakończył.

Po homilii metropolita przemyski abp Adam Szal wraz z bp. Damianem Muskusem nałożyli na cudowny obraz korony, które powstały z ofiar ponad 600 osób. Na zakończenie uroczystości gwardian klasztoru odczytał akt zawierzenia Przeworskiej Matce Bożej Pocieszenia.

Obraz Matki Bożej Pocieszenia przedstawia Maryję w chmurach, z księżycem pod stopami, stąd pierwotnie nazywany był wizerunkiem Matki Bożej Królowej Nieba. Jego historia sięga 1613 r., kiedy ufundował go słynny kaznodzieja o. Marek. Od 1962 r. obraz znajduje się w ołtarzu głównym kościoła oo. bernardynów.

Kult Matki Bożej Pocieszenia Przeworskiej miał charakter ponadlokalny, Obejmował obszar od Rzeszowa po Lwów. Materialnym świadectwem otrzymanych łask są wota – większość z nich znajduje się do dzisiaj w prezbiterium, w pobliżu wizerunku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kenia: zamordowano katolickiego księdza

2019-10-16 17:53

tom (KAI) / Nairobi

Tydzień po zaginięciu katolickiego księdza w Kenii znaleziono jego ciało. Sprawcy zabójstwa pochowali ks. Michaela Maingi Kyengo w pobliżu rzeki w mieście Makima, 100 km na północ od stolicy Nairobi. Jak informują kenijskie media policja prowadzi dochodzenie w sprawie morderstwa.

Unsplash/pixabay.com

„Ekshumujemy ciało w celu przeprowadzenia śledztwa, abyśmy mogli rzucić więcej światła na okoliczności zbrodni” - słowa rzecznika miejscowych władz cytuje gazeta "Daily Nation". Zabójstwo kapłana nazwał „nikczemnym aktem”.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że ks. Kyengo był ostatnio widziany tydzień temu, kiedy odwiedził swoich rodziców. Po tym, jak podrzucił do domu swego współpracownika, późno w nocy, udał się do swojej parafii. Tam nieznany człowiek porwał ks. Kyengo, a później obrabował jego konto bankowe. Jak dotychczas dwóch podejrzanych zostało aresztowanych i to wskazali śledczym miejsce, gdzie zostało pochowane ciało kapłana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone światło dla Brexitu

2019-10-17 19:21

wPolityce.pl / ems/PAP

Pixabay.com
Klamka zapadła! Unijna „27” dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Przywódcy wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków, by zapewnić, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada 2019 roku. Rada Europejska w formacie 27 zakończona. Konkluzje przyjęte - napisał na Twitterze Preben Aamann, rzecznik prasowy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem