Reklama

Pielgrzymki chrześcijańskie (3)

2014-08-28 12:44

Bp Marian Rojek
Edycja zamojsko-lubaczowska 35/2014, str. 3, 8

Bożena Sztajner/Niedziela

Powstają pytania: jak głęboko wnika w naszą materialną rzeczywistość obecność Boga? Czy On jest realnie obecny, a może istnieje raczej w formie znaku albo symbolu, który jedynie odpowiednio pobudza wiarę człowieka? Z takimi właśnie teologicznymi poszukiwaniami zmagano się prawie 300 lat i dopiero decydującą okazała się interwencja największego soboru średniowiecza, a mianowicie Soboru Laterańskiego IV w roku 1215. Na nim wyjaśniono wszelkie wątpliwości w tym zakresie: w Eucharystii następuje rzeczywista zmiana substancji chleba w substancje Ciała Pańskiego. Znakiem nadal pozostaje wprawdzie zewnętrzna postać chleba i wina, jednak substancją, czyli tym, co daną rzecz właściwie wyraża jest obecny Jezus Chrystus. W ten sposób uprawomocnione zostało to, co już na całe stulecia wcześniej wyrażała pobożność ludzi – cześć i uwielbienie oddawane Eucharystii. Wyczulano wiernych na to, aby do Stołu Pańskiego przystępowali w stanie łaski i dlatego też przed Komunią św. ludzie korzystali z sakramentu spowiedzi.

Grzechy przeciw Eucharystii były uznawane równocześnie jako wykroczenia przeciw samemu Bogu, również wszelka nieuwaga jest przy daleko posuniętej skrupulatności oceniana jako czyn karygodny. Zdarzało się, że przy zbyt rygorystycznym spojrzeniu na własną niedoskonałość, mimo że biskupi zabraniali tak czynić, niektórzy wierni wprawdzie przystępowali do Komunii św. jednak nie odważali się przyjętej Najświętszej Hostii połknąć, lecz brali ją do własnych domów i umieszczali w odpowiednim przezroczystym naczyniu, aby móc codziennie się modlić wobec obecności tej eucharystycznej postaci konsekrowanego chleba. Kiedy jednak owa Święta Hostia upadła na ziemię, zdarzenie takie oceniane było jako świętokradztwo i wiązał się z tym obowiązek poniesienia odpowiedniej kary. Często dokonywano tego przez wybudowanie tzw. pokutnego kościoła lub kaplicy i właśnie te świątynie stawały się potem miejscem pielgrzymek, których celem był sam Chrystus. Jeżeli jeszcze z tym związane było wydarzenie jakiegoś nadzwyczajnego objawienia nawiązującego do Eucharystii, które niejako namacalnie potwierdzało, że tutaj rzeczywiście obecny jest Bóg i Jego moc (np. widziano Najświętszą Krew Jezusa, lub bolesną Jego twarz), to sanktuarium takie przyciągało niezliczone rzesze wiernych.

Pielgrzymi byli świadomi, że w danym miejscu Boski Zbawiciel jest obecny pośród swego ludu, iż właśnie tam usłyszą nowe treści o Jezusie Chrystusie i spotkają Go w szczególny sposób. Kiedy się wyspowiadają w tej świątyni i przyjmą Najświętsze Ciało Chrystusa, będą się do Niego modlić i przypomną sobie uczynione przez Niego właśnie w tym miejscu cuda to mogą osobliwie przeżyć bliskość Boga i doznać od Niego szczególnych łask. Jednak z czasem, niejako na kanwie eucharystycznych pielgrzymek, gdzie wierni kierują swoją główną uwagę na Chrystusa, zaczyna powoli pojawiać się nowa forma tej religijnej praktyki, która przesuwa swoją uwagę bardziej w stronę Maryi, ściśle związanej z tajemnicą Boskiego Zbawiciela.

Reklama

Pielgrzymowanie maryjne – od znaku Wcielenia do symbolu Kościoła

Od XIV wieku zaczynają niezwykle dominować w Kościołach lokalnych pielgrzymki maryjne. Właściwie są one w pewnym zakresie kontynuacją pielgrzymek eucharystycznych, z tym tylko, że ich centralnym tematem staje się Wcielenie Syna Bożego, które jest nierozerwalnie związane z dziełem zbawienia i tajemnicą sakramentalnie obecną w każdej sprawowanej Mszy św. Zagadnienie wyzwolenia człowieka z grzechu było również ukazywane w powiązaniu z osobą Maryi, dzięki której Syn Boży pod działaniem Ducha Świętego stał się Człowiekiem. Osobliwie prezentacja tej prawdy w miejscach pielgrzymkowych dokonuje się najczęściej poprzez ukazywanie postaci Maryi wraz z Boskim Dzieciątkiem lub też jako „Matka Boga – Króla”, która przedstawia światu Bożego Syna jako Dziecię, aby mu błogosławił. Także spotyka się takie formy jak: osoba Maryi jako życzliwa Wstawienniczka podtrzymująca i pokazująca na swym ręku Dziecię Jezus, albo jako bolesna Matka przytulająca do swego łona zmarłego Syna. Zawsze więc wraz z postacią Maryi będzie podkreślana prawda, że Bóg stał się Człowiekiem i właściwie nie chodzi w pierwszym rzędzie o Maryję, ale o fundamentalną treść, jaką jest Wcielenie, które się przez Nią zrealizowało. Istotnie, przez aktywne macierzyństwo Maryi wierni zbliżają się do Chrystusa, który jest Pośrednikiem do Ojca. (...)

Z końcem XVI wieku pojawiają się też nieliczne miejsca pielgrzymkowe poświęcone uczczeniu tajemnicy Boga Trójjedynego, w których Najświętszy Bóg w Trójcy Osób staje się celem i centrum pewnych form pobożności charakterystycznych dla danego sanktuarium. Zwykle powstawały one w związku z mistycznymi objawieniami. Jednak z czasem okazywało się, że niektóre z nich zmieniały swe pierwotne znaczenie na skutek nacisku wiernych na maryjne miejsca pielgrzymkowe, gdyż w wielu z tych świątyń znajdowały się obrazy przedstawiające koronowanie Maryi przez Trójcę Świętą. Ten motyw był dla ludzi, charakteryzujących się mocną, ale czasami niezbyt teologicznie pogłębioną wiarą, bardziej uchwytnym niż teologiczne prezentowanie danego pielgrzymkowego sanktuarium jako miejsca szczególnego spotkania z Trójjedynym Bogiem.

Można zauważyć, że na miejsce wielu bardzo dawnych sanktuariów i to nawet dosyć znacznych, które odeszły nieco w zapomnienie pojawiły się przede wszystkim ośrodki kultu maryjnego szczególnie o charakterze narodowym lub lokalnym, jak np. w Europie: Częstochowa, Loreto, Mariazell, czy nieco bliżej w czasie Lourdes, Fatima, a w Ameryce Guadalupe. Rozwój pielgrzymek maryjnych, aż do roli najbardziej znaczących pośród całego ruchu pielgrzymkowego, następuje w zdecydowany sposób w następstwie różnych maryjnych objawień. Wiodącą rolę spełnia tutaj sanktuarium powstałe w Lourdes.

Współcześnie raczej dominują maryjne miejsca pielgrzymkowe, zmieniając jednak częściowo swój sens w tym znaczeniu, że to Maryja przesuwa się bardziej w centrum pielęgnowanych w nich form pobożności, a mianowicie jako Niepokalana, np. w Lourdes czy Fatimie. W tym kontekście niejako w całkiem nowej formie powraca zagadnienie niemożliwości zbawienia się człowieka tylko na podstawie swoich własnych ludzkich zdolności i wysiłków. Bolesne przeżywanie przez ludzi konsekwencji grzechu pierworodnego na wszystkich poziomach życia począwszy od słabości moralnej poprzez ograniczenia dotyczące osoby i społeczności ciągle kierowało ich do szukania pomocy, aby je przezwyciężać. Na przykładzie Maryi Niepokalanej coraz wyraźniej dominującej w formach pobożności proponowanych pielgrzymom w sanktuariach Jej poświęconych chrześcijanie uświadamiali sobie, że poprzez działanie samego Boga człowiek został wyrwany i wyzwolony z diabelskich więzów wynikających z grzechu pierworodnego. Pierwszym członkiem Kościoła, na którym ukazana została zbawcza moc miłosiernego Boga jest Maryja, „zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego” (BF VI, 89) i „pełna łaski” (Łk 1, 28). Niepokalanie Poczęta Maryja wskazywała na Tego, który dokonał zbawienia – na Jej Syna Jezusa Chrystusa, oraz iż to wyzwolenie z grzechu jest przekazywane przez Mistyczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół.

Ta cała teologiczna prawda o odkupieniu człowieka, niekiedy zbyt trudna do rozumowego pojęcia w swym dogmatycznym ujęciu dla zwykłych wiernych była bardziej pojmowalna i przyswajalna na płaszczyźnie intelektu, woli, a także władz zmysłowych dla pielgrzymów w sanktuarium Tej, która na sobie ukazywała owoce nieskończonej miłości Boga. Tym bardziej okazywało się to skuteczne, gdyż przecież każde pielgrzymowanie prawie że nierozerwalnie związane było z sakramentem pojednania, uczestnictwem w Eucharystii, w adoracji Najświętszego Sakramentu, obok określonych maryjnych form praktykowanych w danym sanktuarium. Maryja w takim miejscu po prostu staje się pewnym wprowadzeniem w tajemnicę Wcielenia Boga, w całą moc obrony przed skutkami grzechu pierworodnego i wszelkich grzechów uczynkowych, oraz widziana jest jako Przewodniczka prowadząca ku Chrystusowi obecnemu w Eucharystii. Właściwie w sanktuariach maryjnych, mocą działającego Ducha Świętego aktualizuje się i ustawicznie spełnia tajemnica Wcielenia. Przez obecność bowiem i macierzyńskie posłannictwo Maryi Chrystus posłany od Ojca nadal wkracza w świat do serc i rodzin, w życie społeczne i kulturowe ludów i narodów. Również postać Maryi jest dla zgromadzonych pielgrzymów obrazem Kościoła, który nabiera kształtów namacalnej wspólnoty z Bogiem i między ludźmi, a przez to może być bardziej przez nich doświadczalnie przeżywany, z którym będą się oni bardziej identyfikować w swym życiu indywidualnym i społecznym.

Niezależnie od tego, w jakich aspektach prezentuje się wydarzenie pielgrzymowania pozostanie ono w swym najgłębszym i najbogatszym aspekcie tajemnicą, której do końca nie da się wyjaśnić. Jak wyraźnie świadczą o tym wszelkie opisy i relacje uczestników pielgrzymek od czasów najwcześniejszych w historii chrześcijaństwa, a także nasze własne i osobiste, po prostu najbardziej skrywane doświadczenia i przeżycia, które miały miejsce w nawiedzanych przez nas sanktuariach. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że nie da się precyzyjnie opisać i ukazać wnętrza serca chrześcijanina, w którym zawsze obecne jest otwarcie na Jezusa Chrystusa Zbawiciela i rzeczywistość nadprzyrodzoną oraz na obecność Ducha Świętego działającego uprzedzająco i wspomagająco (por. KKK 200l) w procesie pielgrzymowania rodzaju ludzkiego poprzez ziemie do domu Boga Ojca.

Zwykle w pielgrzymkowych sanktuariach bywa wiernym przedstawiana nie tylko historia danego szczególnego miejsca, ale również ukazywane jest świadectwo wiary ludzi, którzy tam doznali łaski samego Boga. Zaś podczas sprawowanych nabożeństw pielgrzymom ukazuje się całą historię zbawienia wraz z takimi charakterystycznymi wydarzeniami jak wejście Boga w życie człowieka i świata, oraz dokonane przez Chrystusa dzieło zbawienia. Widać więc, że pielgrzymowanie do sanktuariów i innych miejsc Bożej łaski wprowadza człowieka w głębsze rozumienie tajemnicy Boga, Kościoła, człowieka i otaczającego go świata.

Tagi:
chrześcijaństwo pielgrzymka chrześcijanin

Indie: nowe prawo ma na celu nękanie chrześcijan

2019-09-19 17:58

vaticannews.va / Vasai (KAI)

Rząd Himachal Pradesh, górzystego stanu w północno-zachodnich Indiach, kierowany przez nacjonalistyczną partię ludową Bharatiya Janata, zatwierdził nowe, bardziej restrykcyjne prawo, mające zapobiegać przymusowym nawróceniom. W praktyce dąży ono do zablokowania wszelkiej działalności ewangelizacyjnej.

utoimage/Fotolia.com

Ustawa nakłada surowe kary od pięciu do siedmiu lat więzienia za tzw. zmuszanie do nawrócenia. Wymaga dodatkowo, aby przyszli konwertyci i ich duchowni, deklarowali swój zamiar z miesięcznym wyprzedzeniem w liście do sędziego okręgowego.

„To narzędzie do nękania bezbronnych chrześcijan. Jego celem jest zasianie podejrzeń w stosunku do nas, że nawracamy na siłę” – ocenia Sajan K George, przewodniczący Ogólnoindyjskiej Rady Chrześcijan (GCIC). Dowodem na to jest nasilająca się w Indiach przemoc wobec wyznawców Chrystusa mimo, iż prawo do wolności religijnej jest zapisane w konstytucji.

Każdego miesiąca zdarza się tam kilkadziesiąt ataków na modlących się chrześcijan: tłum hindusów przybywa na Mszę czy spotkanie modlitewne, krzyczy obelżywe hasła i bije modlących się. Ofiarami przemocy często stają się kobiety i dzieci. Następnie księża lub pastorzy są aresztowani przez policję pod fałszywymi zarzutami przymusowych nawróceń. W jednej z wiosek tłum oprawców zabrał kilkudziesięciu chrześcijan siłą do świątyni hinduskiej, gdzie zmuszano ich do oddawania czci hinduskim bogom.

Zdaniem abp. Felixa Machado, metropolity Vasai, od lat zaangażowanego w dialog międzyreligijny w Indiach i poza nimi, nowe prawo ma na celu zablokowanie wszelkiej działalności ewangelizacyjnej.

„Hindusi uważają, że każda religia jest dobra. Wobec tego dlaczego ktoś miałby chcieć ją zmieniać? Dlatego każde nawrócenie uważają za dokonane pod przymusem. Stąd w Indiach panuje powszechne przekonanie, że Kościół katolicki jest tam tylko po to, żeby zmuszać do zmiany religii – wyjaśnia w wywiadzie dla Radia Watykańskiego abp Machado. - Dla mnie jako chrześcijanina jest jasne, że każdy rodzi się z prawami człowieka i wolnością sumienia, która pozwala mu wybrać religię jaką chce. Jednak to nowe prawo nie daje wolności, a wręcz przeciwnie – zniewala, bo zmusza człowieka do pozostania całe życie w tradycji, w której się urodził”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

(Nie)Planowana przemiana

2019-11-13 08:09

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 32

Film „Nieplanowane” jest atakowany, bo prawda przemienia Polaków. Jego premiera uruchomiła lawinę społeczną, której nie da się powstrzymać

Materiały prasowe

„Nieplanowane” bije rekordy popularności. Mimo skromnej liczby seansów i świątecznego weekendu film obejrzało 50 tys. widzów. Pod względem liczby wypełnionych miejsc na kinowych salach to bez wątpienia nr 1. W wielu kinach przez cały tydzień trzeba było ze sporym wyprzedzeniem rezerwować bilety, bo zwykła wycieczka do kina z nadzieją, że przed seansem w kasie będą bilety, kończyła się niespodzianką.

Film opowiada historię z USA, ale także mocno dotyka Polski, bo przecież u nas też są zabijane dzieci, i to często w późnej aborcji – po 20., a nawet 24. tygodniu życia prenatalnego. – Mam nadzieję, że ten film masowo zmieni serca Polaków. Jeżeli wyraźnie się zmienią nastroje społeczne, to także rządzący politycy będą wiedzieli, że ten temat jest dla nas ważny – mówi Cezary Krysztopa, autor rysunków pro-life i szef portalu Tysol.pl .

Aborcyjny atak

Na Twitterze wywiązała się cała dyskusja. Ludzie wychodzący z kina dzielą się swoim pierwszym wrażeniem. „Właśnie obejrzałem #Nieplanowane. Ten obraz mną wstrząsnął. Kurtka, którą miałem na kolanach, została zmiażdżona przez zaciśnięte dłonie i z trudem powstrzymywałem głośne łkanie. Wszyscy na sali bardzo przeżyli ten film” – napisał Mateusz Maranowski, dziennikarz Polskiego Radia oraz telewizji wPolsce.pl .

Rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC napisał z kolei, że po projekcji widział łzy niemal we wszystkich oczach. „Nie da się tego filmu odzobaczyć, a zobaczyć trzeba koniecznie” – podkreślił zakonnik. Film zapada w duszę i tego właśnie najbardziej boją się feministki, lewica i różne środowiska proaborcyjne. Krytykują formę, ale także próbują podważać treść filmu.

Jeszcze przed premierą w dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazała się „recenzja” napisana przez dwie feministki z Aborcyjnego Dream Teamu. Nie wiadomo, czy kobiety w ogóle widziały film „Nieplanowane”, bo wszystkie przytoczone sceny i cała argumentacja pochodzą z proaborcyjnego amerykańskiego portalu HuffPost. Tekst zamieszczony w „Wysokich Obcasach” był w zasadzie nieudolnym tłumaczeniem argumentów z USA. „Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić. Nie warto, naprawdę” – napisały na końcu polskie feministki.

„Nieplanowane” to film opowiadający historię Abby Johnson – kobiety, która była szefową kliniki aborcyjnej, ale po splocie kilku wydarzeń stała się zwolenniczką obrony życia. Podobną historię ma za sobą prof. Bogdan Chazan, który jako ginekolog wykonywał aborcje, ale nawrócił się na pro-life. I właśnie dlatego został zaproszony na specjalny pokaz filmu w Łodzi. Nie spodobało się to feministkom z proaborcyjnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, które zrobiły awanturę i doszło w kinie do agresywnej szarpaniny.

Aborcja dla 15-latek

Ataki skrajnej lewicy na film można było przewidzieć, bo dokładnie to samo działo się w USA. Najbardziej się boją, że film obejrzą młodzież i młode kobiety. Dlatego protestują, że w Polsce „Nieplanowane” można obejrzeć już od 15. roku życia. „Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu” – przestrzega jeden z lewicowych portali.

A przecież lewicowa seksedukacja zachęca 15-latków do stosunków płciowych. Te dzieci są więc za małe, by iść na poważny film, a mogą, a nawet powinny uprawiać seks? – Przypomnę, że lewicowy projekt „Ratujmy Kobiety” pozwalał 15-latkom na dokonanie aborcji bez zgody rodziców. 15-latki są wystarczająco dojrzałe, aby dokonać aborcji, ale za małe, aby obejrzeć o niej film? – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyskusja pojawiała się także wśród przeciwników aborcji. Na kanwie filmu Marta Brzezińska-Waleszczyk na portalu Aleteia zaatakowała polskich obrońców życia za to, że pokazują ofiary aborcji na plakatach. Rzeczywiście podobny wątek pojawia się w „Nieplanowanych”, ale ten spór między miękkim pro-life i twardym pro-life jest zupełnie jałowy i niepotrzebny. To tak, jakby ktoś w Kościele chciał wykazać wyższość modlitwy uwielbienia nad nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Przecież od kilkunastu lat to właśnie środowiska pokazujące nagą prawdę o aborcji zbierają miliony podpisów w obronie życia, a teraz są krytykowane, często przez tych, co nic nie robią.

Oczywiście, w Polsce brakuje aktywności modlitewnego i masowego miękkiego pro-life, czyli pięknej afirmacji życia i macierzyństwa. Ale nie zmienia to faktu, że krytyka mocnego przekazu w pro-life jest podobna do krytyki filmu „Nieplanowane” przez środowiska lewicowe. W obydwu przypadkach odpowiedzią mogą być słowa Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (18, 23).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polacy pokonują Słowenię i już oficjalnie jadą na Mistrzostwa Europy

2019-11-19 22:43

wpolityce.pl

Meczem ze Słowenią Polacy kończą udane kwalifikacje do mistrzostw Europy. Polacy pokonali reprezentację Słowenii 3-2. Ostatnie spotkanie eliminacji było też pożegnaniem z kadrą Łukasza Piszczka.

TVP Sport

Polacy już przed meczem w Warszawie ze Słowenią mieli zagwarantowane pierwsze miejsce w grupie, jednak do spotkania podeszli w pełni profesjonalnie z motywacją i wielkim zaangażowaniem.

Trener Jerzy Brzęczek już przed meczem mówił: Gramy na swoim stadionie, chcemy walczyć o zwycięstwo, o trzy punkty i to jest nasz główny cel.

Polacy zwyciężyli 3-2 po golach: Góralskiego, Lewandowskiego i Szymańskiego i już oficjalnie mogą rozpocząć przygotowania do przyszłorocznych Mistrzostw Europy, które tym razem odbędą się nie w jednym kraju, ale w miastach wielu państw europejskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem