Reklama

Porządki w torebce

Czysty dom bez chemii

2014-09-02 14:46

Joanna Operacz
Niedziela Ogólnopolska 36/2014, str. 48

Graziako

Czy żeby mieć czysty dom i czyste ubrania, trzeba mieć również szafkę pełną środków chemicznych, ręce zniszczone detergentami i dzieci z wysypką alergiczną? Niekoniecznie. Wszystkie te płyny, mleczka i proszki można zastąpić trzema naturalnymi preparatami: octem, sodą oczyszczoną i orzechami piorącymi. Będzie zdrowiej, ale też taniej i efektywniej.

Ocet czyści i dezynfekuje, więc nadaje się do mycia płytek, zlewu, sedesu, armatury i szkła (pół szklanki na wiadro wody). Jeśli lodówkę czy mikrofalówkę umyjemy wodą z octem, usuniemy pleśń i niemiły zapach. Octem można zlikwidować niewielkie zagrzybienie silikonu wokół wanny, a dodany do wody – usunie kamień z czajnika i ekspresu do kawy: wystarczy zagotować, zostawić do wystygnięcia i wypłukać. Wywabi też plamy z białych ubrań czy bardzo zabrudzonych dziecięcych skarpetek. W formie nierozcieńczonej sprawdzi się przy dezynfekcji toalety i usuwaniu osadu. Ocet, niestety, pachnie niezbyt przyjemnie, ale jego zapach ulatnia się szybciej, niż trwa mycie rąk po sprzątaniu.

Reklama

Do szorowania wanny czy sedesu można używać sody oczyszczonej (ok. 7 zł za 1 kg). Wystarczy wsypać kilka łyżeczek na gąbkę i energicznie przetrzeć, a potem spłukać wodą z octem. Łazienka umyta sodą i octem wprawdzie nie błyszczy tak jak wypucowana detergentami, ale jest czysta dwa razy dłużej.

Proszki i płyny do prania można zastąpić orzechami piorącymi. Kupuje się je przez Internet albo w sklepach ekologicznych. Półkilogramowe opakowanie za kilkanaście złotych wystarcza pięcioosobowej rodzinie na pranie przez pół roku. Łupinki orzechów Sapindus mukorossi, rosnących w Indiach i Nepalu, mają naturalne substancje mydlące – saponiny. Kilka łupinek wkłada się do woreczka albo skarpetki, zawiązuje i umieszcza w pralce razem z ubraniami. Można ich użyć dwa, trzy razy. Suche orzechy mają specyficzny zapach, ale wyprane w nich ubrania są zupełnie bezwonne. Kolorowe ubrania pierze się w orzechach równie dobrze jak w proszku, ale do prania białych trzeba dosypywać sody, a poplamione zapierać. Orzechy piorące mogą być też orzechami myjącymi – jeśli zagotuje się je w wodzie i doda łyżeczkę sody, uzyska się naturalny płyn do ręcznego mycia naczyń i do zmywarki.

Tagi:
porady

Często spotykane błędy językowe

2019-07-16 11:47

Joanna Operacz
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 54

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie powiedział „po najmniejszej linii oporu” (tak, to błąd!) i nie zapomniał postawić przecinka. Oto popularne potknięcia językowe.

Pleonazmy i tautologie, czyli „masło maślane”, np. „cofnąć się do tyłu”, „miła i sympatyczna”, „najbardziej optymalny”, „spadać w dół”, „miesiąc maj”, „okres czasu”, „fakt autentyczny”, „ja osobiście” itd. Nie da się spadać w górę. A jeśli coś jest optymalne, czyli najlepsze, to nie ma sensu dodawać kolejnego „naj”.

Choć nauczyciele przelali w tej sprawie morze czerwonego atramentu, znakomicie się miewają błędy: pisanie i mówienie „wziąść” (oczywiście, powinno być: „wziąć”) i nieodmienianie nazwy miesiąca w dacie, np. „1 sierpień” (powinno być: „1 sierpnia”).

Można czasem usłyszeć, że coś „pisze” na plakacie albo metce (należy powiedzieć: „jest napisane”), że ktoś „ubrał piżamę” (można jedynie „włożyć piżamę” albo „ubrać się w piżamę”) albo że poszedł „po lewo”/„po prawo” („w lewo”/„w prawo”). Dlaczego? „Dlatego, ponieważ...” albo „dlatego, bo...”. A przecież „dlatego, że” znaczy to samo, co „ponieważ” i „bo” – takie konstrukcje więc to dwa grzyby w barszcz.

Wielu osobom sprawia kłopot pisownia par: „na pewno” i „naprawdę”, „za granicą” i „zagranica”, „na co dzień” i „codziennie”, „do jutra” i „pojutrze”. Pamiętajcie: jeździcie za granicę, ale Lwów to zagranica! Kłopotliwa bywa również pisownia przyimka „sprzed” (błędnie zapisuje się go niekiedy jako „z przed”).

Powszechny błąd w pisanej polszczyźnie to brak przecinka po wtrąconym zdaniu podrzędnym. O tym, że trzeba postawić przecinek przed „który”, „jaki” i „gdzie”, uczą się już trzecioklasiści. Ale nie każdy pamięta, że jeśli po zdaniu podrzędnym rozpoczynającym się od któregoś z tych wyrazów następuje ciąg dalszy zdania nadrzędnego, musimy postawić jeszcze jeden przecinek, np. „Chleb, który ci kupiłam, jest zrobiony z mąki żytniej”.

W internecie (najczęściej w komentarzach) można znaleźć wypowiedzi zapisane wyłącznie małymi literami i wielokropkami – bez wielkiej litery na początku zdania, bez kropki na końcu, bez przecinków. To nie tylko błędy, ale również okropne niechlujstwo i objaw braku szacunku dla innych ludzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ta, co Jasnej broni Częstochowy

2019-08-21 11:24

Ks. Kamil Zadrożny
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 16-17

Papież Pius X w 1904 r. zatwierdził dla Jasnej Góry i całej ówczesnej diecezji włocławskiej uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Papieskie decyzje są nie tylko owocem zabiegów o ustanowienie liturgicznego święta ku czci Maryi – są też wskazaniem na wiarę polskiego narodu. Celebracja liturgii tego dnia przypomina o „wielkich rzeczach”, które Bóg uczynił dla nas przez wstawiennictwo Matki Bożej.

Także dzisiaj Jasna Góra jest istotną częścią polskiej pobożności maryjnej. Jest to miejsce uprzywilejowane wśród wszystkich innych miejsc pielgrzymkowych naszej ojczyzny. Jest świadectwem wielowiekowej więzi Polaków z jasnogórskim wizerunkiem Bożej Rodzicielki.

Polska Kana

Janowy opis wesela w Kanie Galilejskiej, odczytywany niemal każdego dnia na Jasnej Górze, jest mocno związany z tym miejscem. W biblijnych wydarzeniach była obecna Matka Jezusa. Nie jest to tylko zwykła obecność gościa zaproszonego do wzięcia udziału w biesiadzie. Maryja nie jest widzem ani niemym świadkiem uczty weselnej. Przemawia i działa. W Kanie Galilejskiej na prośbę Maryi Jezus dokonał pierwszego cudu, po którym uczniowie w Niego uwierzyli.

Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej często jest nazywane polską Kaną. Chodzi tutaj nie tylko o przywołanie biblijnej sceny z Kany Galilejskiej, ale przede wszystkim o konkretne doświadczenie polskiego narodu. To właśnie tutaj się dokonywał i wciąż się dokonuje – cud przemiany. Woda staje się winem. Smutek zamienia się w radość.

Jasna Góra, do której w miesiącach wakacyjnych pielgrzymują rzesze Polaków, jest miejscem, gdzie wielu z nas odzyskiwało wiarę, nabierało odwagi do walki o wolność, o wierność Bogu i ojczyźnie. I dziś, gdy chce się ośmieszyć to najważniejsze dla polskich serc miejsce, pragniemy prosić Matkę Jezusa, aby nam przypominała: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5). To zaproszenie jest wezwaniem do pójścia za Jezusem, który wskazał na Maryję jako na naszą Matkę: „Oto Matka twoja” (J 19, 27).

Pielgrzymom ikona Matki Bożej Częstochowskiej przypomina o wielkich rzeczach zdziałanych przez Boga w historii pojedynczych osób i całego narodu. Dlatego o Maryi mówimy, że jest „przedziwną pomocą i obroną”. Doświadczali tego nasi przodkowie, którzy w Maryi pokładali nadzieję. Myślimy tutaj o słudze Bożym kard. Stefanie Wyszyńskim, o św. Janie Pawle II i wielu innych.

Miejsce zawierzenia

Jasna Góra jest także miejscem zawierzenia. Tutaj swoje życie oddali Bogu przez ręce Maryi wielcy ludzie Kościoła, władcy i królowie, rodziny, małżeństwa, wszystkie stany Kościoła, całe społeczeństwo.

Zawierzenie pomaga człowiekowi w przezwyciężeniu samotności. Jest wyrazem dojrzałej wiary. Przez zawierzenie się Bogu pokazujemy, że jest Ktoś, na kogo można liczyć. Zawierzenie nigdy nie zwalnia od pracy nad sobą. Zawierzając się Bogu przez ręce Maryi, jesteśmy zaproszeni do współpracy z łaską Bożą na Jej wzór.

Z Maryją w przyszłość

Wobec przemian dokonujących się na polskiej ziemi ikona Matki Bożej z Częstochowy pozostaje inspiracją do życia wiarą. Do życia na miarę Jej sług. Trzeba nam pójść w święte ślady Niewiasty z Nazaretu. Trzeba nam w pokorze Ją naśladować i pozostać wiernymi Jezusowej Ewangelii. Maryja wskazuje zawsze na Jezusa jako na źródło, z którego mamy czerpać moc do przezwyciężania własnych wad i słabości. Dlatego Jasna Góra jest miejscem, w którym warto się zatrzymać, aby odkryć sens życia, jest miejscem autentycznej przemiany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielka pielgrzymka tarnowska

2019-08-25 21:19

BPJG

37. Piesza Pielgrzymka Tarnowska dotarła niedzielnym popołudniem, 25 sierpnia przed jasnogórski Szczyt. W tym roku pielgrzymowało w niej aż 8 tys. 130 pątników - to najliczniejsza dziś grupa pielgrzymkowa, a całym sezonie druga co do wielkości (po Pielgrzymce Krakowskiej, liczącej 8 tys. 500 osób). Pielgrzymka Tarnowska pochwalić się może także większą niż w ubiegłym roku liczbą pielgrzymów - aż o tysiąc osób.

BPJG

W całej pielgrzymce szło aż 164 księży, 50 kleryków i 44 siostry zakonnych. Razem z pątnikami wędrował w tym roku bp Stanisław Salaterski, biskup pomocniczy diec. tarnowskiej. Ks. biskup, razem z ordynariuszem tarnowskim bpem Andrzejem Jeżem, wprowadzili całą pielgrzymkę na Jasną Górę. „Dziękujemy za każdą pielgrzymkę, pielgrzymów przybywa, ponad 8 tys., cieszy, że są to przede wszystkim bardzo młodzi ludzie - mówi bp Andrzej Jeż - W kontekście naszego 5. Synodu Diecezji Tarnowskiej koncentrowaliśmy się na znaczeniu Kościoła w naszym codziennym życiu i myślę, że te rekolekcje bardzo zmieniły spojrzenie na Kościół, zwłaszcza wśród młodych ludzi”.

„Chciałem podziękować im, ponieważ modlili się w intencji Kościoła lokalnego, diecezjalnego, w mojej także intencji. Chciałem prosić ich, żeby ta pielgrzymka przedłużała się w ich codziennym życiu, aby te wszystkie doświadczenia, które tutaj podjęli, Boże doświadczenie miłości, przedłużało się w ich codzienności, gdy wrócą do swoich zajęć, do swoich domów” – mówił bp Andrzej Jeż.

Hasłem rekolekcji w drodze były słowa: „Parafia wspólnotą uczniów Chrystusa”. „Hasło to także program związany w Synodem, który przeżywamy w naszej diecezji, i w ten sposób łącząc się w modlitwie, w rekolekcjach w drodze, chcieliśmy rozważać także nasze miejsce w parafii. Ale też na pielgrzymce staliśmy się taką wielką parafią wspólnoty pielgrzymów w liczbie 8 tys. 130” - mówi ks. Roman Majoch, kierownik trasy PP Tarnowskiej i rzecznik prasowy.

„Tegoroczne pielgrzymowanie upływało nam pod hasłem ‘Parafia wspólnotą uczniów Chrystusa’. Zastanawialiśmy się nad rolą każdego z nas we wspólnocie, jaką stanowi parafia. Każdy z nas starał się odpowiedzieć na pytanie, jakie jest jego zadanie w parafii, jak mógłby się bardziej zaangażować, ale przede wszystkim prosić o światło Ducha Świętego w tym natchnieniu, odszukiwaniu głębi wspólnoty z Chrystusem poprzez niedzielną Eucharystię - opowiada ks. Kamil Kopyt, wikariusz parafii św. Mateusza, Ewangelisty i Apostoła w Mielcu, przewodnik grupy 16. - Motywy pielgrzymowania są przeróżne, jedni proszą o zdrowie, inni o zdane egzaminy, jeszcze inni, aby Maryja rozwiązała ich problemy rodzinne, jeszcze inni proszą o uleczenie z chorób czy uzależnień, jeszcze inni proszą o wskazanie drogi życiowej, powołania życiowego, każdy z pielgrzymów idzie z inną intencją”.

Pielgrzymi pokonali ok. 236 km w dziewięć dni. Nad przebiegiem pielgrzymowania czuwał ks. Zbigniew Szostak, dyrektor Pielgrzymki Tarnowskiej. Najmłodsze dzieci na pielgrzymce miały 4 i 5 miesięcy, a najstarszy pątnik - 86 lat.

Podczas Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę cztery pary wypowiedziały sakramentalne „tak”. Ich gośćmi i świadkami były tysiące pielgrzymów. Dwa śluby odbyły się w Zabawie, gdzie znajduje się sanktuarium bł. Karoliny. Związek małżeński zawarli tam Krzysztof i Anna z grupy nr 14 oraz Kinga i Łukasz z grupy nr 19. Dwa śluby miały też miejsce w sanktuarium w Okulicach. Słowa przysięgi małżeńskiej wypowiedzieli tam Paweł i Małgorzata z grupy nr 7 oraz Adrian i Katarzyna z grupy nr 12. „Drugi dzień naszej pielgrzymki to taki szczególny znak, kiedy spoglądamy na rodzinę, i modlimy się za rodzinę, i w naszej wspólnocie jest takie wydarzenie, jak śluby na pielgrzymce. To są ci pielgrzymi, którzy poznali się na pielgrzymce, i chcieli wobec wszystkich pielgrzymów powiedzieć o swojej miłości” - opowiada ks. Roman Majoch.

Jedną z par, która wzięła sakrament małżeństwa drugiego dnia pielgrzymki, byli Katarzyna i Adrian z grupy 12: „Poznaliśmy się cztery lata temu na pielgrzymce, więc postanowiliśmy, że chcemy wrócić na trasę jako małżeństwo. Ślub na pielgrzymce przebiega bardzo tradycyjnie. Pogoda nam dopisywała, a z mężem u boku pielgrzymowało się zdecydowanie lepiej” – mówi Katarzyna.

„Pielgrzymowanie wciąga, droga do Matki Bożej, która nas później prowadzi przez cały rok, atmosfera, która jest na pielgrzymce jest niepowtarzalna i do tego chce się wrócić” – podkreśla Katarzyna. „Naszą główną intencją jest opieka nad naszym nowo zawartym małżeństwem” – dodaje Adrian.

W 37. Pieszej Pielgrzymce Tarnowskiej szło ok. 700 dzieci. „Jest to takim znakiem naszego pielgrzymowania, że w czasie każdej pielgrzymki mamy dość dużą ilość dzieci, które wędrują ze swoimi rodzicami. Więc to nie tylko dzieci, ale całe rodziny, które wędrują na Jasną Górę. I to jest też taki szczególny znak na dzisiejsze czasy – że te rekolekcje w drodze nie przeżywają tylko osoby dorosłe, czy młodzież, ale całe rodziny” - podkreśla ks. kierownik trasy.

Na szlaku Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej obecni byli także misjonarze diecezjalni i zakonni pracujący w Afryce, Ameryce Południowej i Rosji. Pielgrzymi także w tym roku materialnie wspierali misje. Pielgrzymów odwiedzał na trasie bp Mirosław Gucwa z Republiki Środkowoafrykańskiej, który modlił się szczególnie o pokój na świecie.

Jedną z intencji pielgrzymki była intencja wynagradzająca za zniewagi wobec Obrazu Matki Bożej jasnogórskiej, z tej okazji pielgrzymi nieśli cała drogę obraz Matki Bożej Jasnogórskiej: „Z tego, co się dzieje w Polsce, wiadomo jak pokazywany jest Obraz (Matki Bożej jasnogórskiej przyp. red.), więc my od samego Tarnowa niesiemy Ikonę Matki Bożej cały czas. Były modlitwy wynagradzające i przepraszające za to, co się dzieje” - opowiada Elżbieta Czernik, która pielgrzymuje 31. raz na Jasną Górę.

„Po raz pierwszy kiedy poszłam na pielgrzymkę i miałam okazję leżeć krzyżem przed Jasną Górą, to mnie urzekło, i od tej pory co roku wracam. Wydaje mi się, że to jest jakaś siła, która powraca co roku - opowiada Maria Barnaś, po raz 5. na pielgrzymce – Modlitwa jest czymś takim na pielgrzymim szlaku, dzięki czemu możemy się oderwać od rzeczywistości. Według mnie pielgrzymka jest czymś, co nas zamyka od tego świata zewnętrznego, czymś, co nam pozwala znaleźć swój środek”.

„Dużą motywacją dla mnie są pielgrzymi, którzy nie tylko w czasie pielgrzymki, ale przez cały rok się przygotowują, organizują, pytają kiedy, jak, spotkania, są motorem napędowym całej pielgrzymki – podkreśla ks. Kamil Kopyt – Zawsze, kiedy wchodzimy do Częstochowy i widzimy wieżę klasztorną, to nasza grupa oddaje pierwszy pokłon Maryi poprzez uklęknięcie, a tutaj to już tylko łzy, wzruszenie, radość, najbliżsi, którzy nas witają”.

Piesza Pielgrzymka Tarnowska składa się z dwóch części, które podążają co Częstochowy dwoma różnymi trasami. Trasy te niejednokrotnie się przecinają i pokrywają, mimo to w dość znaczący różnią się od siebie. W skład części „A” wchodzą grupy od 1 do 13. W skład części „B” wchodzą grupy od 14 do 25.

Jak co roku na trasie pielgrzymki towarzyszyło pątnikom diecezjalne Radio RDN Małopolska i Radio RDN Nowy Sącz.

Pielgrzymi z Tarnowa spotkali się na wspólnej Mszy św. o godz. 17.00 na jasnogórskim Szczycie. Eucharystii przewodniczył bp Andrzej Jeż, ordynariusz tarnowski, a koncelebrował bp Stanisław Salaterski, biskup pomocniczy, który wędrował pieszo, a w czasie pielgrzymki głosił nauki rekolekcyjne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem