Reklama

Ks. Ignacy Zoń – kapłan niezłomny

2014-11-27 10:33

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 48/2014, str. 4-5

Karolina Dziaduszek

10 listopada w kościele parafialnym pw. św. Wojciecha w Czerwieńsku odbyła się uroczystość upamiętniająca śp. ks. Ignacego Zonia, pierwszego proboszcza parafii Czerwieńsk w latach 1945-53, któremu nadano tytuł Honorowego Obywatela Gminy i Miasta Czerwieńsk

Uczyńmy zatem krok w przeszłość i przyjrzyjmy się postaci niezłomnego kapłana, który swoim życiem walczył o wolną i niepodległą Polskę.

Kapłan i harcerz

Ks. Ignacy Zoń przyszedł na świat 20 lipca 1915 r. w miejscowości Stara Wieś k. Limanowej. Naukę podjął w szkole podstawowej w Limanowej. Następnie kontynuował ją w szkole średniej w Nowym Sączu, gdzie w 1935 r. zdał egzamin dojrzałości. W tym samym roku rozpoczął swoją przygodę z kapłaństwem, wstępując do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Święcenia kapłańskie przyjął 31 marca 1940 r. z rąk bp. Edwarda Komara, uprzednio ukończywszy niezbędne studia teologiczne i filozoficzne w trudnym okresie okupacji hilterowskiej. Swoją pierwszą Mszę św., tzw. prymicyjną, odprawił 7 kwietnia 1940 r. w bazylice w Limanowej. Jako młody kapłan pracę duszpasterską rozpoczął w kilku kolejnych miejscowościach: Żegocinie, Tropiu, Dobrkowie k. Pilzna, Radłowie i Moszczenicy k. Gorlic.

Wartości, takie jak: patriotyzm, religijność i poszanowanie drugiego człowieka, były przekazywane ks. Ignacemu od dzieciństwa. W duchu tych wartości wzrastał i był wychowywany. Nie dziwi więc fakt, iż w szkole podstawowej i gimnazjum działał w 2. Drużynie Harcerskiej im. Jana III Sobieskiego. W 1935 r., jako wyróżniający się harcerz, wziął udział w jubileuszowym zlocie harcerstwa w Spale. Działalność harcerską kontynuował po wstąpieniu do seminarium duchownego i otrzymaniu święceń kapłańskich.

Reklama

Członek AK i współtwórca WiN

Wybuch II wojny światowej zmobilizował ks. Zonia do wstąpienia do ruchu oporu, organizowanego wówczas na ziemiach polskich. Jako członek Armii Krajowej został kapelanem 3. Zgrupowania AK i przyjął pseudonim „Góral”. Na plebanii w Dobrkowie, w porozumieniu z tamtejszym proboszczem, udało mu się zorganizować magazyn sprzętu wojskowego. Jednak oddział, którego był członkiem, został rozbity, co zmusiło samego duchownego do ukrywania się w swoich rodzinnych stronach aż do końca wojny.

Gdy ziemie polskie zostały zajęte przez wojska radzieckie, ks. Ignacy Zoń na znak protestu przeciwko ówczesnej sytuacji politycznej współtworzył organizację Wolność i Niepodległość. Jednak Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Limanowej szybko rozpracował i aresztował grupę członków WiN-u. Ks. Zoń uniknął aresztowania, jednak ponownie został zmuszony do ukrywania się.

Przyjazd do Czerwieńska i aresztowanie

Uzyskując zgodę przełożonych, podjął decyzję o wyjeździe na Ziemie Zachodnie, co wydawało mu się idealnym rozwiązaniem. Dawało mu to bowiem możliwość pracy z daleka od poszukujących go funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Do Czerwieńska ks. Ignacy przybył zimą 1945 r. Tu od podstaw organizował życie religijne parafii, która obejmowała obszar dzisiejszej gminy Czerwieńsk, a nawet sięgała daleko poza jej granice. Dla wielu pierwszych mieszkańców naszej gminy obecność ks. Zonia była wówczas gwarancją powolnej normalizacji i swoistym początkiem budowania polskości na dopiero co zasiedlonych ziemiach. Pobyt księdza w Czerwieńsku zakłóciły jednak problemy z funkcjonariuszami limanowskiej bezpieki, którzy namierzyli nowe miejsce pobytu kapłana. W 1953 r. został on aresztowany za działalność w WiN i poddany brutalnemu śledztwu, podczas którego był torturowany. Konsekwencją był wyrok 5 lat więzienia.

Powrót na Ziemie Zachodnie i śmierć

Pobyt w więzieniu znacząco wpłynął na pogorszenie stanu zdrowia ks. Zonia, który wkrótce nabawił się zapalenia płuc. Trafił do więziennego szpitala. Wreszcie po 2,5 latach więzienia uwolniono go. Rekonwalescencji poddawał się w sanatoriach południowej Polski, m.in. w Zakopanem. Po kilku miesiącach powrócił na Ziemie Zachodnie, tym razem do Szczecina, gdzie pracował m.in. jako katecheta i pełnił funkcję opiekuna katedralnego chóru. Ks. Zoń nie oszczędzał siebie w pracy, toteż mocno pogorszyło się jego zdrowie. W konsekwencji zmarł 2 maja 1967 r. w wieku 52 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się najpierw w Szczecinie, a następnie w Limanowej. Tam też ciało zmarłego kapłana pochowano na miejscowym cmentarzu.

Trzech inicjatorów

Postać pierwszego proboszcza parafii Czerwieńsk ks. Ignacego Zonia postanowiły upamiętnić i uhonorować trzy osoby: ks. Paweł Konieczny, były proboszcz parafii Czerwieńsk, obecnie proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Żarach, historyk i regionalista Przemysław Góralczyk oraz Jacek Gębicki, historyk, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Janusza Korczaka w Czerwieńsku. Już w 2007 r. zorganizowali oni wystawę z okazji 130-lecia kościoła parafialnego. Wówczas zaintersowała ich postać pierwszego proboszcza parafii. Stało się to impulsem, jak mówi ks. Konieczny, do stworzenia wystawy poświęconej kapłanowi. Ponad rok temu rozpoczęli prace i działania w tym celu. Na początku ukazały się różnego rodzaju artykuły w prasie. Twórcy wystawy sięgnęli także do monografii ks. Talarka (K. Talarek, „Kapłani diecezji tarnowskiej aresztowani i więzieni przez władze komunistyczne w latach 1846 – 1955”, Tarnów 2010).

– Nieocenionym źródłem były jednak rzeczy, które znaleźliśmy w Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie, i podróż, którą odbyliśmy śladem ks. Zonia do wszystkich miejsc, w których pełnił on posługę kapłańską. Dostarczyło to nam nieocenionych źródeł do stworzenia wystawy i dokumentu, który posłużył później Radzie Miasta do nadania tytułu Honorowego Obywatela Gminy i Miasta Czerwieńsk ks. Ignacemu Zoniowi – mówi Jacek Gębicki. Przemysław Góralczyk zwraca natomiast uwagę, że wiele źródeł zostało zniszczonych, zarówno tych dotyczących uwięzienia, jak i samego procesu kapłana.

Wystawa w kościele parafialnym w Czerwieńsku obrazuje, w jakich miejscach pracował ks. Ignacy Zoń, gdzie żył, wychowywał się i gdzie działał, nie tylko jako ksiądz, ale jako żołnierz AK czy też później jako żołnierz wyklęty organizacji WiN.

Pamięci niezłomnego kapłana

10 listopada, w wigilię Narodowego Święta Niepodległości, w kościele parafialnym w Czerwieńsku odbyła się uroczysta Msza św. w intencji ks. Ignacego Zonia i wszystkich poległych w walce o wolną Ojczyznę. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Tadeusz Lityński. Przed Eucharystią Jacek Gębicki odczytał laudację, w której przedstawił życie pierwszego proboszcza w Czerwieńsku. Następnie ks. Konieczny powitał przybyłych kapłanów z dziekanem ks. Dariuszem Glamą, byłego proboszcza parafii ks. Henryka Nowika, 4. Zielonogórski Pułk Przeciwlotniczy z płk. Mirosławem Szwedem, kompanią honorową i sztandarem, władze samorządowe, burmistrza gminy i miasta Czerwieńsk Piotra Iwanusa, radnych gminy i miasta Czerwieńsk z przewodniczącym Leszkiem Jędrasem, poczty sztandarowe oraz wszystkich przybyłych na tę uroczystość wiernych. Wyraził także podziękowania Józefowi Dudkowiakowi, który był blisko związany z ks. Ignacym Zoniem.

W homilii Ksiądz Biskup podjął rozważania o miłości do Ojczyzny, które odniósł także do postaci niezłomnego kapłana. – W tych trudnych i bolesnych czasach ks. Ignacy Zoń wierzył w to, czego nauczał, nauczał tego, w co wierzył, i wypełniał życiem to, czego nauczał. Stał się męczennikiem za wolność naszej Ojczyzny. Jego ofiara jest wpisana w proces odzyskiwania wolności, który przeżywaliśmy 25 lat temu – powiedział w homilii bp Lityński. – Dzisiaj jako Polacy potrzebujemy szlachetnych przewodników. Myślę, że takim właśnie był i w Kościele, i w Ojczyźnie ks. Ignacy – dodał.

Podczas Eucharystii Ksiądz Biskup oraz Józef Dudkowiak dokonali uroczystego odsłonięcia tablicy upamiętniającej ks. Zonia. Bp Lityński dokonał także jej poświęcenia. Na koniec ks. Konieczny wyraził wszystkim zgromadzonym swoje serdeczne podziękowania, m.in. ks. Markowi Kidoniowi, obecnemu proboszczowi parafii Czerwieńsk, który umożliwił dokończenie rozpoczętego przed ponad rokiem dzieła. Uroczystość zakończyła się odśpiewaniem hymnu „Boże, coś Polskę”, po którym nastąpiło wyprowadzenie kompanii honorowej oraz sztandarów.

Tagi:
uroczystość

Ku pokrzepieniu ducha i umocnieniu jedności

2019-12-10 10:48

Ks. Wojciech Kania
Edycja sandomierska 50/2019, str. I

W Stalowej Woli zostało wykonane Oratorium o Męczennikach Sandomierskich „Dojrzewanie drzewa – witraż wiernością malowany”, przygotowane na jubileusz 200-lecia Diecezji Sandomierskiej. Muzykę skomponowali Piotr Pałka i Hubert Kowalski, natomiast libretto napisał ks. Krzysztof Lechowicz

Ks. W. Kania
Należy pielęgnować pamięć o praojcach

Wśród licznych gości, którzy wypełnili salę Miejskiego Domu Kultury, obecni byli: bp Krzysztof Nitkiewicz, bp pomocniczy senior Edward Frankowski, prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, wiceminister infrastruktury Rafał Weber, senator Janina Sagatowska, przedstawiciele różnych instytucji oraz samorządowcy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Jana od Krzyża

Benedykt XVI - papież

Audiencja generalna, 16 lutego 2011 r.


św. Jan od Krzyża

Drodzy bracia i siostry,
Dwa tygodnie temu przedstawiłem postać wielkiej mistyczki hiszpańskiej Teresy od Jezusa. Dziś chciałbym opowiedzieć o innym ważnym świętym z tych ziem, duchowym przyjacielu św. Teresy, który wraz z nią reformował karmelitańską rodzinę zakonną: św. Janie od Krzyża, ogłoszonym Doktorem Kościoła przez Piusa XI w 1926 roku i nazywanym w tradycji Doctor Mysticus - Doktor Mistyczny.

Jan od Krzyża urodził się w 1542 r. w małej wiosce Fontiveros w pobliżu Avili, w Starej Kastylii jako syn Gonzalo de Yepesa i Cataliny Alvarez. Rodzina była bardzo biedna, gdyż ojciec, pochodzący ze szlachty toledańskiej, został wypędzony z domu i wydziedziczony za to, że poślubił Catalinę, ubogą tkaczkę jedwabiu. Osierocony przez ojca w dzieciństwie, Jan jako 9-latek przeniósł się z matką i bratem Franciszkiem do Medina del Campo koło Valladolid, będącego ośrodkiem handlowym i kulturalnym. Uczęszczał tam do Kolegium Doktrynarzy, wykonując także różne najprostsze prace dla sióstr z kościoła-klasztoru św. Magdaleny. Następnie, ze względu na swe przymioty ludzkie i wyniki studiów, był najpierw pielęgniarzem w szpitalu [Niepokalanego] Poczęcia, a później w kolegium jezuitów, świeżo utworzonym w Medina del Campo: Jan wstąpił tam w wieku 18 lat i przez trzy lata studiował nauki humanistyczne, retorykę i języki klasyczne. Pod koniec formacji miał już jasne rozeznanie co do własnego powołania: życia zakonnego i wśród wielu zakonów obecnych w Medina, poczuł się wezwany do Karmelu.

Latem 1563 rozpoczął nowicjat u karmelitów w tym mieście, przyjmując imię zakonne Maciej. W następnym roku wysłano go na prestiżowy Uniwersytet w Salamance, gdzie przez trzy lata studiował sztuki i filozofię. W 1567 został wyświęcony na kapłana i wrócił do Medina del Campo, aby odprawić swą prymicyjną Mszę świętą, otoczony miłością najbliższych. Właśnie tutaj doszło do jego pierwszego spotkania z Teresą od Jezusa. Spotkanie to było decydujące dla obojga: Teresa przedstawiła mu swój plan reformy Karmelu, obejmujący również męską gałąź zakonu i zaproponowała Janowi, aby przyłączył się do niej „dla większej chwały Boga”; młodego kapłana tak bardzo zafascynowały idee Teresy, że stał się wielkim orędownikiem tego projektu. Oboje będą wspólnie pracować kilka miesięcy, podzielając ideały i propozycje, aby jak najszybciej otworzyć pierwszy dom karmelitów bosych: nastąpiło to 28 grudnia 1568 w Duruelo - samotnym miejscu w prowincji Avili. Wraz z Janem utworzyli tę pierwszą zreformowaną wspólnotę męską trzej inni jego towarzysze. Odnawiając swe śluby zakonne według pierwotnej reguły, cała czwórka przyjęła nowe imiona: Jan nazwał się wówczas „od Krzyża”, jak będzie później powszechnie znany. Pod koniec 1572 r., na prośbę św. Teresy, został spowiednikiem i wikariuszem klasztoru Wcielenia w Avili, w którym święta byłą przełożoną. Były to lata ścisłej współpracy i przyjaźni duchowej, która wzbogaciła oboje. W owym czasie powstały też najważniejsze dzieła terezjańskie i pierwsze pisma Jana.

Przystąpienie do reformy karmelitańskiej nie było łatwe i przysporzyło Janowi nawet wielkich cierpień. Najdramatyczniejszym zdarzeniem było w 1577 jego porwanie i uwięzienie w konwencie karmelitów dawnej obserwancji w Toledo i niesprawiedliwe oskarżenie, jakie potem nastąpiło. Święty pozostawał uwięziony przez wiele miesięcy, poddawany upokorzeniom i ograniczeniom fizycznym i moralnym. Napisał tam, obok innych utworów poetyckich, słynną Pieśń duchową. W końcu w nocy z 16 na 17 sierpnia 1578 udało mu się uciec w sposób "awanturniczy", chroniąc się w klasztorze karmelitanek bosych w tym mieście. Święta Teresa i jego towarzysze z ogromną radością świętowali jego uwolnienie i po krótkim okresie odzyskiwania sił Jan udał się do Andaluzji, gdzie spędził dziesięć lat w różnych konwentach, zwłaszcza w Grenadzie. Pełnił coraz ważniejsze urzędy w zakonie aż po wikariusza prowincjalnego i uporządkował swe rozprawy duchowe. Wrócił następnie na swą ziemię ojczystą jako członek zarządu generalnego terezjańskiej rodziny zakonnej, cieszącej się niemal całkowitą samodzielnością prawną. Zamieszkał w Karmelu w Segovii, sprawując urząd przełożonego tej wspólnoty. W 1591 zrzekł się wszelkiej odpowiedzialności i miał wyjechać do nowej prowincji zakonnej w Meksyku. Przygotowując się do długiej podróży z dziesięcioma innymi towarzyszami wycofał się do samotnego konwentu w pobliżu Jaén, gdzie poważnie zachorował. Jan znosił z bezprzykładną pogodą i cierpliwością wielkie cierpienia. Zmarł w nocy z 13 na 14 grudnia 1591, gdy jego współbracia odmawiali Oficjum poranne (Jutrznię). Pożegnał się z nimi słowami: „Dziś odchodzę, aby śpiewać Oficjum w niebie”. Jego doczesne szczątki przeniesiono do Segovii. Beatyfikował go Klemens X w 1675, a kanonizował Benedykt XIII w 1726.

Jan jest uważany za jednego z największych poetów lirycznych literatury hiszpańskiej. Istnieją cztery główne jego dzieła „Droga na Górę Karmel”, „Noc ciemna”, „Żywy płomień miłości” i „Pieśń duchowa”.
W „Pieśni duchowej” święty Jan przedstawia proces oczyszczania duszy, a mianowicie stopniowe radosne posiadanie Boga, dopóki dusza nie dojdzie do odczucia, że kocha Boga taką samą miłością, jaką On kocha ją. „Żywy płomień miłości” rozwija tę perspektywę, opisując bardziej szczegółowo stan przemieniającego zjednoczenia z Bogiem. Jan zawsze odwołuje się w porównaniach do ognia: tak jak ogień im bardziej rozpala się i pochłania drewno, tym bardziej staje się płomieniem, tak też Duch Święty, który w ciemną noc wygładza i „oczyszcza” duszę, z czasem ją oświeca i rozgrzewa, jak gdyby była płomieniem. Życie duszy jest nieustannym świętem Ducha Świętego, który pozwala zakosztować chwały zjednoczenia z Bogiem w wieczności.

„Droga na Górę Karmel” ukazuje wędrówkę duchową z punktu widzenia stopniowego oczyszczania duszy, niezbędnego do osiągnięcia szczytów doskonałości chrześcijańskiej, symbolizowanej przez szczyt Góry Karmel. Takie oczyszczenie jest proponowane jako droga, na którą człowiek wkracza, współpracując z Bożym działaniem, aby uwolnić duszę z wszelkiego przywiązania czy uczuć sprzecznych z wolą Bożą. Oczyszczanie to, które - aby osiągnąć jedność miłości z Bogiem powinno być całkowite - rozpoczyna się od oczyszczenia życia zmysłowego, następnie przechodzi w to, które uzyskuje się za pomocą trzech cnót teologalnych: wiary, nadziei i miłości, oczyszczających intencje, pamięć i wolę. „Noc ciemna” opisuje aspekt "bierny", czyli interwencję Boga w ten proces "oczyszczania" duszy. Sam tylko wysiłek ludzki nie wystarcza bowiem, aby dotrzeć do głębokich korzeni skłonności i złych nawyków osoby: może jedynie je wyhamować, ale nie wykorzenić całkowicie. Aby to uczynić, konieczne jest specjalne działanie Boga, który radykalnie oczyszcza ducha i przygotowuje go do miłosnej jedności z Nim. Św. Jan określa takie oczyszczenie jako „bierne” właśnie dlatego, że choć akceptuje je dusza, to dokonuje się dzięki tajemniczemu działaniu Ducha Świętego, który niczym płomień ognia pochłania wszelką nieczystość. W tym stanie dusza jest poddawana wszelkiego rodzaju próbom, jak gdyby znajdowała się w nocy ciemnej.

Te wskazania dotyczące głównych dzieł Świętego pomagają nam zbliżyć się do ważnych punktów jego obszernego i głębokiego nauczania mistycznego, którego celem jest opisanie niezawodnej drogi do osiągnięcia świętości, stanu doskonałości, do którego Bóg powołuje nas wszystkich. Według Jana od Krzyża wszystko to, co istnieje, stworzone przez Boga, jest dobre. Przez stworzenia możemy dojść do odkrycia Tego, który pozostawił w nich swój ślad. Wiara jest bowiem jedynym źródłem danym człowiekowi, aby poznał Boga takim, jakim On jest sam w sobie, jako Boga Jedynego w Trójcy. Wszystko to, co Bóg chciał przekazać człowiekowi, powiedział w Jezusie Chrystusie, swym Słowie, które stało się ciałem. Jezus Chrystus jest jedyną i ostateczną drogą do Ojca (por. J, 14,6). Wszelkie rzeczy stworzone są niczym wobec Boga i nic nie znaczą poza Nim: w związku z tym, aby osiągnąć doskonałą miłość Boga, wszelka inna miłość musi dostosować się w Chrystusie do Bożej miłości. Stąd św. Jan od Krzyża nalega na potrzebę oczyszczenia i ogołocenia wewnętrznego, aby przemienić się w Bogu, który jest jedynym celem doskonałości. „Oczyszczanie” to nie polega na zwykłym fizycznym braku rzeczy lub ich używania: tym, co czyni duszę czystą i wolną, jest bowiem wyeliminowanie wszelkiej nieuporządkowanej zależności od rzeczy. Wszystko jest umieszczone w Bogu jako centrum i celu życia. Długi i żmudny proces oczyszczania wymaga oczywiście wysiłku osobistego, ale prawdziwym bohaterem jest Bóg: wszystko, co może uczynić człowiek, to „dostosować się”, być otwartym na działanie Boże i nie stawiać mu przeszkód. Żyjąc cnotami teologalnymi, człowiek się uwzniośla i nadaje wartość swojemu zaangażowaniu. Rytm wzrastania w wierze, nadziei i miłości idzie w parze z dziełem oczyszczenia i ze stopniowym jednoczeniem się z Bogiem, aż do przemienienia się w Nim. Gdy osiąga się ten cel, dusza zanurza się w samym życiu Trójcy Świętej, tak że św. Jan mówi, iż dochodzi ona do miłowania Boga tą samą miłością, jaką On ją kocha, gdyż kocha ją w Duchu Świętym. Dlatego właśnie Doktor Mistyczny twierdzi, że nie ma prawdziwego zjednoczenia w miłości z Bogiem, jeśli nie osiąga ono swego szczytu w jedności trynitarnej. W tym najwyższym stanie święta dusza poznaje wszystko w Bogu, nie musi już przechodzić przez stworzenia, aby dotrzeć do Niego. Dusza czuje się teraz zalana przez Bożą miłość i w pełni w niej się raduje.

Drodzy bracia i siostry! Na koniec pozostaje pytanie: czy ten święty ze swoją wielką mistyką, z tą płomienną drogą na szczyty doskonałości ma coś do powiedzenia nam, zwyczajnemu chrześcijaninowi, żyjącemu w warunkach dzisiejszego życia lub czy jest wzorem, przykładem jedynie dla niewielu wybranych dusz, które mogą rzeczywiście wejść na tę drogę oczyszczenia, mistycznego wznoszenia się? Aby znaleźć odpowiedź, musimy przede wszystkim pamiętać, że życie św. Jana od Krzyża nie było „lataniem na mistycznych obłokach”, ale było to bardzo twarde, bardzo praktyczne i konkretne życie zarówno reformatora zakonu, gdzie napotykał mnóstwo oporów, jak i przełożonego prowincjalnego czy też w więzieniu swych współbraci, gdzie był narażony na nieprawdopodobne zniewagi i fizyczne znęcanie się. Było to ciężkie życie, ale właśnie w czasie miesięcy spędzonych w więzieniu napisał on jedno ze swych najpiękniejszych dzieł. Możemy w ten sposób zrozumieć, że droga z Chrystusem, pójście za Chrystusem, „Droga" nie jest dodatkowym ciężarem do już dostatecznie ciężkiego brzemienia naszego życia, nie jest czymś, co czyniłoby to brzemię jeszcze cięższym, ale jest czymś zupełnie innym - światłem, mocą, która pomaga nam nieść ten ciężar. Jeśli ktoś nosi w sobie wielką miłość, to dodaje mu ona jakby skrzydeł i znosi on znacznie łatwiej wszystkie trudności życiowe, ponieważ nosi w sobie to wielkie światło; jest nim wiara: być kochanym przez Boga i pozwolić, aby być kochanym przez Boga w Jezusie Chrystusie. To pozwolenie, aby być kochanym, jest światłem pomagającym nam nosić brzemię każdego dnia. Świętość zaś nie jest naszym bardzo trudnym dziełem, ale właśnie ową „otwartością”: otwieraniem też okien naszej duszy, aby mogło wejść światło Boże, niezapominanie o Bogu, gdyż właśnie w otwarciu na Jego światło odnajdujemy moc i radość odkupionych. Módlmy się do Pana, aby pomógł nam znaleźć tę świętość, pozwolić się Bogu miłować, co jest powołaniem nas wszystkich i prawdziwym odkupieniem.
Dziękuję.

kg, st (KAI)/Watykan

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Życie uczynił liturgią

2019-12-14 20:12

Łukasz Krzysztofka

O rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Wojciecha Danielskiego, kapłana Archidiecezji Warszawskiej, drugiego Moderatora Krajowego Ruchu Światło-Życie modlono się w czasie Mszy św. w kościele św. Karola Boromeusza w Warszawie.

Łukasz Krzysztofka

W homilii ks. Marcin Loretz, moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Warszawskiej, nawiązując do czytań mszalnych, mówiących o Eliaszu i Janie Chrzcicielu, zastanawiał się, czy - widząc działanie Boga w naszym życiu - zbyt mocno nie próbujemy szukać cudów i spektakularnych wydarzeń. - Czy nie dostrzegamy tego, że Jezus jest cały czas obecny w naszym życiu? Droga do zbawienia jest łaską, owocem Bożego działania w nas – podkreślił ks. Loretz i dodał: - Pan czyni i w naszym życiu rzeczy niezwykłe. Dostrzegajmy tylko Jego działanie.

Po Komunii kościół wypełnił się gromkim śpiewem pieśni „Głoś imię Pana”, której polskiego tłumaczenia dokonał ks. Wojciech Danielski.

Przed Mszą św. na grobie ks. Danielskiego na Starych Powązkach siostra kapłana Barbara Danielska i członkowie warszawskiej „Oazy” oraz złożyli wiązankę kwiatów i zapalili znicze.

Ks. Wojciech Danielski był wybitnym liturgistą, profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i krajowym duszpasterzem Liturgicznej Służby Ołtarza. W 1982 r. przejął odpowiedzialność za Ruch Światło-Życie. Zmarł 24 grudnia 1985 r. W liturgii Mszy św. pogrzebowej w katedrze św. Jana udział wzięli biskupi, ponad 120 kapłanów i ok. 3 tys. przedstawicieli Ruchu Światło-Życie z całej Polski. Na życzenie zmarłego liturgię sprawowano nie w kolorze fioletowym, ale białym, aby podkreślić, iż śmierć jest przejściem do nowego życia. Spoczął na warszawskich Powązkach w kwaterze 153. Od wielu lat pojawiają się coraz liczniejszego głosy o wszczęcie jego procesu beatyfikacyjnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem