Reklama

Kolejny rok rocznic

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rok 2015 upłynie nam na zbieraniu nowych doświadczeń dotyczących spraw współczesnej Polski; będzie to przecież rok ważnych wyborów – prezydenckich i parlamentarnych. Podobnie jednak jak w latach poprzednich, rozpoczynający się rok pozwoli nam przeżywać ważne wydarzenia historyczne. Pamiętajmy, że za każdym z nich kryją się konkretni ludzie. Jednym z ważniejszych niech się stanie dla nas, Polaków, 70. rocznica zakończenia II wojny światowej, która przyniosła nam olbrzymie straty. Okupanci – niemiecki i sowiecki – wymordowali znaczną część elity narodu, zniszczyli miasta i infrastrukturę, doprowadzili do drastycznego zubożenia pozostałych przy życiu, zmusili kolejne miliony Polaków do tułaczki po świecie. Polacy, jak wiemy, mimo że pierwsi poszli w bój, nie mogli świętować zwycięstwa. Paradoksalnie, zostaliśmy wyzwoleni, by popaść w totalną niewolę.

Reklama

Jedną z poważniejszych konsekwencji naszego pozostania w stanie zniewolenia, w stanie ograniczonego patologiami systemowymi rozwoju i ustawicznego zmagania się poprzez bunty i opór z zastaną rzeczywistością było nasze niepełne przeżywanie II wojny światowej. Jako naród rozbity, którego znaczniejsze elity zginęły, pozostały na emigracji bądź walczyły w lasach i przebywały w więzieniach, nie mogliśmy pozbierać się z popiołów, które zostawili najeźdźcy. Ci, którzy pozostali, w tym przejmujący buławę, skłonni byli jedynie do wybiórczego podtrzymywania pamięci narodowej, co gorsza w celach utylitarnych, by raz zdobytej władzy nigdy nikomu nie oddać. Wszystko w historii ma swoje przyczyny i skutki. Teraz jest czas na odrabianie zaległych lekcji, którym na imię: poznawanie historii własnego narodu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jednym z tematów, które obarczone są zbiorową niepamięcią, a jednocześnie są żywym przekazem rodzinnym, jest historia relacji polsko-żydowskich w latach okupacji niemieckiej i sowieckiej. Jest to pamięć różnorodna, pełna sprzeczności i niedomówień. Dla doświadczonych okupacją sowiecką, dla rodzin byłych żołnierzy gen. Władysława Andersa Żydzi pozostaną w pamięci np. jako zdrajcy Polski z 1939 r. Dla niektórych Sybiraków – także jako współwięźniowie. Dla większości Polaków doświadczonych okupacją niemiecką Żydzi pozostaną jako obcy, ofiary niespotykanego wcześniej terroru. W pamięci tej dominuje współczucie, dominują obrazy znajdujące się jednak gdzieś poza horyzontem wydarzeń bliższych, doświadczeń tragicznych, które spotkały naszych. Ilu mielibyśmy braci stryjecznych i ciotecznych? Ilu kuzynów, gdyby nie wojna?

Jako Komitet dla Upamiętniania Polaków Ratujących Żydów, którego celem jest budowa w Warszawie pomnika ku czci tych bohaterów II wojny światowej, przygotowaliśmy dwutomowe dzieło pod wspólnym tytułem „Polacy ratujący Żydów”. Pierwszy tom, autorstwa Janiny Hery, to słownik zawierający nazwiska osób oraz postacie anonimowe, które w rozproszonych po dokumentacji świadectwach niosły różnorodną pomoc szukającym ratunku przed śmiercią. Autorka dokonała olbrzymiej kwerendy, czytając ogromną liczbę wspomnień i dokumentów. To efekt jej niemal detektywistycznej pracy. Drugi tom, przygotowany przez piszącego te słowa oraz Tomasza Sudoła, składa się m.in. z blisko 70 relacji źródłowych, autorstwa świadków historii, patrzących na dzieje swoich najbliższych z różnych punktów widzenia, prezentujących polskie i chrześcijańskie zarazem postawy wobec Żydów potrzebujących pomocy, najczęściej obcych ludzi. W pracach swych ujawniamy zastygłą w pamięci wielu ludzi historię rodzinną o minionych latach II wojny światowej. Ujawniamy także dokumenty Rady Pomocy Żydom, z których m.in. wynika, że w marcu 1944 r. na ziemiach polskich pozostających pod okupacją niemiecką przebywało w ukryciu (w lasach i w polskich domach) około ćwierć miliona istnień ludzkich pochodzenia żydowskiego. Ujawniamy, że zdaniem samych urzędników instytucji państwa podziemnego, rządu RP na uchodźstwie, niosących pomoc, Polacy mogli uratować nawet do 300 tys. Żydów i Polaków pochodzenia żydowskiego, a w pomoc tę było zaangażowanych setki tysięcy, a może i milion Polaków słuchających głosu swego sumienia oraz solidarnych z własnym państwem podziemnym. Nie pytamy, czy Polacy mogli uratować więcej Żydów. Nie tylko dlatego, że bardzo często nie można było pomóc ludziom, którzy – siłą rzeczy – nie zdecydowali się na to, by tej pomocy oczekiwać lub o nią się starać. Pokazujemy, że to pytanie, stawiane przez żyjących dziś – w roku 2015, jest także niegrzeczne wobec tamtego pokolenia.

* * *

Jan Żaryn
Redaktor naczelny „wSieci Historii”, historyk, wykładowca INH UKSW, publicysta i działacz społeczny, m.in. prezes SPJN, członek Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów

2015-01-07 15:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biografia bł. Fultona Sheena. „Komunistom nie udało się przekonać ludzi, że nie ma Boga”

2026-09-29 21:00

[ TEMATY ]

książka

ks. Robert Skrzypczak

Pana Boga

Bł. Fulton Sheen

mikrofon

Materiał prasowy

Bł. Fulton Sheen

Bł. Fulton Sheen

Podczas audiencji w 1934 roku Pius XI polecił Sheenowi, aby studiował Karola Marksa i komunizm, obnażając jego zwodnicze twierdzenia w wykładach i wystąpieniach. „Mów o komunizmie przy każdej sposobności i nigdy nie przestawaj ostrzegać Amerykanów o jego niebezpieczeństwach” – miał usłyszeć wtedy od Ojca Świętego. Ten wierny duchowny zastosował się sumiennie do życzenia papieskiego. Podjął studia nad Marksem, Leninem, Stalinem oraz innymi komunistami i bolszewikami. Czytał i mówił w różnych językach, toteż w mniej znanych pismach Marksa znajdował najróżniejsze nieprzetłumaczone jeszcze rodzynki i udostępniał je światu. Dla przykładu, wydobył z pism twórcy marksizmu znamienne zdanie napisane po francusku: „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm”.

Marks „tak samo jak nienawidził Boga, nienawidził tych, którzy posiadali jakąś własność” – tłumaczył Sheen. „Aby zrozumieć komunistyczną ideę prawdy, musimy zastąpić Boga filozofią komunizmu; innymi słowy: ostatecznym źródłem prawdy jest ich Partia, która stanowi owoc filozofii Marksa i Engelsa”.
CZYTAJ DALEJ

Cześć oddawana aniołom spływa na Boga, bo ich blask świadczy o wielkości Tego, który ich stworzył

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Agata Kowalska

Wizja Daniela otwiera przed nami salę tronową nieba i czyni to językiem sądu: „Postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce… Sąd zasiadł i otwarto księgi”. Cała sceneria jest procesowa, trybunał, akta, wyrok. Tysiąc tysięcy służy Przedwiecznemu, a „dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy” stoi przed Nim. Liturgia dzisiejszego święta czyta te zastępy jako świat aniołów, niezliczoną służbę nieba, o której człowiek wie mało, a której istnienie Pismo poświadcza od pierwszych do ostatnich kart. W nocnych widzeniach przybywa „jakby Syn Człowieczy” na obłokach nieba. Obłok jest w Biblii wehikułem teofanii. Ktokolwiek przybywa na obłokach, przybywa po Bożemu. Zagadkowa postać Danielowej wizji otrzymuje od Przedwiecznego „panowanie, chwałę i władzę królewską”, a Jego panowanie „nie przeminie” i królestwo „nie ulegnie zagładzie”. Jezus weźmie ten tytuł, Syn Człowieczy, jako swoje najczęstsze samookreślenie. Przed Sanhedrynem zacytuje tę właśnie wizję jako odpowiedź na pytanie o swoją tożsamość (por. Mt 26,64). Trybunał uzna to za bluźnierstwo, bo doskonale zrozumie, do czego rości sobie prawo Oskarżony. W święto Archaniołów ta perykopa ustawia proporcje. Michał, „któż jak Bóg”, wódz zastępów, Gabriel, „mąż Boży”, posłaniec zwiastowania, Rafał, „Bóg uzdrawia”, towarzysz drogi Tobiasza. To trzej wymienieni z imienia słudzy tej samej sali tronowej. Aniołowie w Piśmie nigdy nie zatrzymują uwagi na sobie. Każdy z nich jest ruchem od Boga ku człowiekowi albo od człowieka ku Bogu. Kult aniołów, którego Kościół strzeże od wieków przed wynaturzeniami (por. Kol 2,18), jest w istocie kultem Boga, „któremu służą aniołowie”.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: klasztory powinny być oazami milczenia, a nie miejscami walki o przetrwanie

2026-09-30 10:35

[ TEMATY ]

Leon XIV

klasztory

oazy milczenia

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

W obliczu kryzysu powołań i problemów ekonomicznych nie ulegajcie „pokusie ducha przetrwania”. Niech wasze klasztory będą „oazami prawdziwego i głębokiego pokoju”, w których można słuchać Boga. Przyszłość życia kontemplacyjnego należy budować nie wokół utrzymania struktur, lecz rozeznawania tego, czego domaga się Duch Święty - wskazał Ojciec Święty dominikańskim mniszkom kontemplacyjnym.

Podczas audiencji dla Międzynarodowej Komisji dominikańskich mniszek kontemplacyjnych papież wskazał na „fundamentalną wartość życia klasztornego: milczenie”. Jest ono potrzebne nie tylko do zachowania obserwancji i zapewnienia spokoju we wspólnocie, ale także do „spojrzenia w głąb siebie” oraz zwracania uwagi na siostry ze wspólnoty i osoby spoza niej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję