Reklama

Dokonało się niepojęte

2015-03-31 12:51

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem rozmawia Andrzej Tarwid
Niedziela Ogólnopolska 14/2015, str. 12-14

Archiwum
Ks. prof. Józef Naumowicz

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie – znawcą wczesnego chrześcijaństwa – rozmawia Andrzej Tarwid

ANDRZEJ TARWID: – W Pierwszym Liście do Koryntian czytamy: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także nasza wiara” (1 Kor 15,14). Dlaczego aż tak kluczowe znaczenie dla naszej wiary ma zmartwychwstanie Chrystusa?

KS. PROF. JÓZEF NAUMOWICZ: – Gdyby życie Jezusa skończyło się śmiercią na krzyżu, nie miałoby znaczenia zbawczego. Ale Chrystus zmartwychwstał! I ten fakt jest pierwszorzędny, bo otwiera drogę do nowego życia. Zmartwychwstały pokazuje, że nasza egzystencja nie ogranicza się do bycia na ziemi, bo po nim jest przejście do życia, którego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

– Wskrzeszenie Łazarza nie może tu być jakąś wskazówką?

– Raczej nie. Wskrzeszenie było bowiem powrotem do ziemskiego życia. Łazarz ożył, ale po iluś latach znów zmarł. Zmartwychwstanie natomiast jest przejściem do zupełnie innego życia, które już się nie kończy. Po wyjściu z grobu Jezus nie jest z tego świata, choć zarazem pozostaje w nim obecny.
Różnicę między wskrzeszeniem a zmartwychwstaniem dobrze oddają sceny z grobów. Apostołowie Jan i Piotr, którzy przyszli do grobu Jezusa, wyraźnie zaświadczają, że szaty, którymi Chrystus był owinięty, nie były rozwiązane. Mówiąc w skrócie – ciało wyszło z nich, ale płótna grobowe były nienaruszone, nikt ich nie rozwiązał, jedynie opadły. Zmartwychwstały sam wyszedł z płócien w cudowny sposób. Inny jest opis wskrzeszenia Łazarza: „I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą”, a wtedy, jak mówi Ewangelista, Jezus rzekł: „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić” (por. J 11, 44 – przyp. red.).

Słowo stało się ciałem

– Czytając Ewangelię, można zauważyć, że pierwsi świadkowie Zmartwychwstania byli całkowicie zaskoczeni. A nawet bali się, jak np. niewiasty, które zobaczyły, że grób jest pusty.

– Bo Zmartwychwstanie było czymś niepojętym. Stąd to ogromne zaskoczenie. Tym bardziej że śmierć na krzyżu miała być końcem. Tymczasem zmartwychwstały Chrystus ukazuje się Apostołom, rozmawia z nimi, a Tomaszowi pokazuje swoje rany. Któż by się nie dziwił albo się nie przeraził?

– Prawnicy takie sytuacje opisują słowem „precedens”. A jak pierwsze w dziejach zdarzenia analizuje się okiem historyka?

– Zmartwychwstanie było sprawą tak nową i niepojętą w całym ówczesnym świecie – zarówno żydowskim, jak i grecko-rzymskim – że niemożliwe było, by ktokolwiek je wymyślił czy sfabrykował. Sprawa ta mogła pochodzić jedynie z Bożego objawienia, mogła się zdarzyć najpierw tylko Bogu-Człowiekowi. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw, nie istniał taki pomysł czy idea. Dla mnie to dowód prawdziwości Zmartwychwstania. Nawet ponad 20 lat po tym fakcie, kiedy św. Paweł zaczął mówić o Zmartwychwstaniu na Areopagu, filozofowie odwrócili się od niego i wcale nie chcieli o tym słuchać.

– Dlaczego?

– Filozofowie mogli przyjąć najwyżej zmartwychwstanie duchowe, a więc wyjście z ciała, porzucenie ciała i jakieś odnowienie duszy. Tymczasem tu ważny jest cały człowiek, także ciało przeznaczone jest do chwały. Nawet nie powrót do ziemskiego życia, ale przejście całego człowieka z duszą i ciałem do zupełnie nowego życia. To nie mieściło się w żadnych ludzkich koncepcjach czy marzeniach. Ta sprawa mogła pochodzić tylko od Boga. Dlatego pierwsi chrześcijanie włączyli do Credo wyznanie wiary w „ciała zmartwychwstanie”. Ciała – czyli całego człowieka.

– Potocznie mówimy o zmartwychwstaniu ciała, ale myślimy o zmartwychwstaniu całego człowieka?

– Gdyby użyć wyrażenia „zmartwychwstanie człowieka”, wtedy można byłoby rozumieć, że chodzi jedynie o człowieka duchowego, wewnętrznego, niecielesnego. Ale podobnie, kiedy mówimy „Słowo stało się ciałem”, to stwierdzamy, że Słowo stało się człowiekiem.

– Jaki jeszcze inny powód mieli Grecy, że nie chcieli słuchać św. Pawła?

– Może św. Paweł za szybko chciał pokazać Grekom, na czym polega nowość chrześcijaństwa. Do przyjęcia tej nowości trzeba było dojrzeć w dłuższym procesie. Wreszcie chodzi tu o tajemnicę, którą trudno wyrazić w kategoriach rozumowych, racjonalnych, wymaga bowiem wiary.

– Niemniej Pismo Święte daje nam pewne obrazy, z których można wyciągnąć choćby fragmentaryczne wnioski. Uczniowie idący do Emaus np. nie poznają na początku Chrystusa, można więc stwierdzić, że Zmartwychwstały wyglądał inaczej niż wtedy, kiedy nauczał. Z kolei Tomasz dotyka Jego ran, a więc Chrystus przypomina osobę po męce. Wydaje się, że na tej podstawie można coś powiedzieć o naturze zmartwychwstania.

– Z pewnością nie było to ciało takie jak przed ukrzyżowaniem, chociaż je w jakiś sposób przypominało. Widać ślady ran, ale te rany już nie krwawią, nie bolą, nie powodują dalszego rozkładu ciała. Są żywe, ale też w jakiś sposób zabliźnione. Jezus przychodzi mimo zamkniętych drzwi, zjawia się w różnych niespodziewanych miejscach, np. nad jeziorem Galilejskim czy w Wieczerniku. Wcześniej tego nie robił. Widać więc, że to jest inny rodzaj życia...

–...który już trudno sobie wyobrazić. Może więc lepiej w ogóle zrezygnować z takich domysłów?

– Rzeczywiście, najważniejsze jest to, że Jezus zmartwychwstały to Jezus żywy i działający nieustannie w ludzkich duszach, w sakramentach, w Kościele. Jak wcześniej mogli Go dotykać, przebywać z Nim i rozmawiać jedynie apostołowie i najbliżsi z terenu Palestyny, tak teraz my możemy Go przyjmować, spotykać Go w Eucharystii, adorować pod postacią chleba w każdym zakątku ziemi. Sam wskazał, że dopiero po Zmartwychwstaniu Jego Dobra Nowina będzie głoszona aż po krańce ziemi, a On będzie z nami aż do końca świata.

Miłość, która nie zmusza

– Współczesny specjalista od komunikacji powiedziałby od razu, że nieporównywalnie łatwiej byłoby dotrzeć ze słowem Bożym do wszystkich zakątków kuli ziemskiej, gdyby Chrystus ukazał się całemu światu. Dlaczego Zmartwychwstały tego nie zrobił?

– Zapewne dlatego, że Bóg szanuje ludzką wolność. Gdyby okazał całą swą potęgę i chwałę, człowiek byłby zmuszony, przytłoczony, nie byłby wolny. W sumie nie mogłoby być mowy o miłości. Wolność może być nieszczęściem, ale też wielkim darem i skarbem. Ani automat, ani niewolnik nie może prawdziwie kochać ani podejmować decyzji. Tymczasem Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, bardziej pragnie naszej miłości niż czegokolwiek innego.

– Co wiemy o przeżywaniu pamiątki śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa przez pierwszych chrześcijan?

– To była centralna i główna chrześcijańska tajemnica. Była celebrowana w każdym sakramencie, także w każde święto, zwłaszcza w niedzielę i w Wielkanoc. Ta z kolei była największym świętem, poprzedzonym przygotowaniem, czyli okresem postu, Wielkim Tygodniem, Wigilią Paschalną. Głównie Wielkanoc była też dniem przyjmowania chrztu, a poprzedzający post był intensywnym okresem przygotowania do sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego.

– Podczas wielkopostnych rekolekcji kapłani często przypominają, że każda niedziela to także Wielkanoc.

– Albo „mała Wielkanoc”. W języku pierwotnym Kościoła niedziela to „dzień Pański”, czyli „dzień Pana”, a „Pan” to Jezus Zmartwychwstały, zwycięzca nad śmiercią i szatanem. Stąd np. w języku rosyjskim niedziela to po prostu „Zmartwychwstanie”, „Woskresienie”.
Należy pamiętać, że w Kościele to pierwszy dzień tygodnia – nie ostatni, nie weekend. Jezus przychodził do swoich uczniów zawsze w pierwszym dniu po szabacie. I tak w pierwszym dniu tygodnia ukazał się Marii Magdalenie i uczniom z Emaus, a także uczniom w Wieczerniku. Zjawił się tam ponownie, po ośmiu dniach, czyli też w pierwszym dniu tygodnia, gdy był już obecny Tomasz. Stąd dzień Pański to dzień spotkania z Jezusem Zmartwychwstałym w Wieczerniku, czyli we Mszy św.

– Wielkanoc to nasze najważniejsze święto. A jednak nie obchodzimy go w tym samym dniu co roku, lecz jest to święto ruchome. Dlaczego?

– To święto ruchome w kalendarzu naszym, czyli słonecznym. Natomiast w kalendarzu księżycowym używanym w czasach Pana Jezusa – którego Żydzi używają do dzisiaj – jest to święto stałe. Pascha zawsze przypadała i przypada w pierwszą wiosenną pełnię księżyca, czyli 14-15 nisana. Jest on pierwszym miesiącem wiosennym, a połowa tego miesiąca księżycowego wyznacza zawsze pełnię księżyca.

– Jak ważne było święto Paschy dla wyznaczania daty Wielkanocy?

– Jezus umarł i zmartwychwstał w czasie obchodów żydowskiej Paschy, także Eucharystię ustanowił podczas wieczerzy o charakterze paschalnym, dlatego chrześcijanie zachowali wyznaczenie swego święta według żydowskiego kalendarza księżycowego. Jednak chrześcijanie Wielkanoc – ze względu na znaczenie niedzieli – obchodzą w niedzielę po święcie Paschy, mają także własną rachubę wyznaczania wiosennej pełni.

Od symbolu hańby...

– Zmartwychwstania nie można oddzielić od Krzyża. Ale na początku Chrystusowy krzyż nie był nawet relikwią. Dlaczego?

– Bo w ówczesnej świadomości był znakiem najbardziej hańbiącej śmierci, przeznaczonej dla niewolników, barbarzyńców, obcych. Znaczące, że obywateli rzymskich nie można było krzyżować. Trudno było od razu czcić tak okrutne narzędzie śmierci. Co ważniejsze jednak, pierwsi chrześcijanie, skupieni mocno na tajemnicy zbawienia, nie potrzebowali wielu wizerunków. W okresie prześladowań nawet ich unikali, bo za ich pomocą mogli zostać zidentyfikowani.

– Jak w takim razie przedstawiano to, co się dokonało na Golgocie?

– W pierwszych dwóch, trzech wiekach nie przedstawiano krzyża w formie naturalnej, ale symbolicznej, jako np. kotwicę, maszt statku itp. O krzyżu Chrystusa mówiły natomiast bez zastrzeżeń źródła pisane, poczynając od pism św. Pawła i Ewangelii, nawet jeśli zdawano sobie sprawę z tego, że jest on absurdem i głupstwem dla innych.

– Zatrzymajmy się na chwilę przy sztuce. Na obrazach poświęconych Zmartwychwstaniu Chrystus bardzo często jest pokazany, jak zstępuje do Otchłani. Dlaczego?

– Tak przedstawiane jest Zmartwychwstanie w sztuce wschodniej, ale samą ideę zstąpienia Jezusa „do piekieł” rozwijali już pierwsi chrześcijanie, którzy chcieli pokazać, że Chrystus przynosi zbawienie także tym, którzy żyli przed Nim i oczekiwali na Niego, jak mówiła tradycja żydowska, w szeolu.

– Wierzono, że ich dusze śpią w krainie umarłych?

– Tak. I Chrystus po śmierci zstępuje do piekieł po to, aby tam ogłosić Dobrą Nowinę o zbawieniu sprawiedliwym czekającym na zbawienie. Stąd takie przedstawienia pokazują, jak Jezus kroczy zwycięsko po połamanych bramach i zaworach, po porozrywanych łańcuchach i okowach, i wyprowadza sprawiedliwych, poczynając od Adama i Ewy. Pamiętajmy, że według starej apokryficznej tradycji Adam i Ewa odbyli pokutę i nawrócili się, po śmierci jedynie oczekiwali z utęsknieniem w Otchłani na przyjście Zbawiciela.

...Do znaku chwały

– Kiedy krzyż stał się najważniejszą relikwią i głównym symbolem chrześcijaństwa?

– Na początku IV wieku, kiedy Konstantyn Wielki wprowadził wolność dla chrześcijaństwa, zakazał także skazywania ludzi na ukrzyżowanie. To z kolei przyczyniło się do tego, że krzyż powoli przestawał się kojarzyć z najokrutniejszą śmiercią, a stawał się znakiem drogi do chwały. Na ten czas przypada także historia odnalezienia relikwii Krzyża w Jerozolimie.

– Jakie były okoliczności odnalezienia Krzyża?

– Tradycja jest taka: ok. 326 r. cesarz Konstantyn zezwolił na budowę bazyliki w centrum Jerozolimy, na miejscu, które było uważane za dawną Golgotę, czyli skałę, na której stanął krzyż Jezusa. Należało to miejsce uporządkować, usunąć z niego zrujnowaną świątynię pogańską, którą postawili tam Rzymianie. I wtedy, pod tymi gruzami, w rozpadlinie skalnej odnaleziono drzewo krzyża, które – kiedy powstała tam bazylika – wystawiono do czci i adoracji. Nastąpiło „podwyższenie” krzyża do czci. Ten kult relikwii przypadał zwłaszcza w dniu 14 września, który nazwano świętem Podwyższenia Krzyża.

– A skąd wiedziano, że to ten Krzyż?

– Starożytne źródła nie mają wątpliwości. Po pierwsze wraz z krzyżem odnaleziono „Titulus Crucis”, czyli inskrypcję, którą Piłat kazał zamieścić nad krzyżem: „Jezus Chrystus, król żydowski”. Ponadto autorzy już w końcu IV wieku podają, że odnaleziono trzy krzyże, a jeden z nich przykładany do chorych – uzdrawiał. To był znak, do Kogo należał.

– Ale przecież do cudownego uzdrowienia bardziej od relikwii potrzebna jest żarliwa wiara chorego...?

– Starożytni autorzy mówią, że tylko przy jednym krzyżu ta wiara przynosiła skutki. Ważnym świadectwem jest niezmiernie szybkie rozpowszechnienie się relikwii Krzyża. W pół wieku po ich odnalezieniu były znane w różnych zakątkach całego Imperium Rzymskiego.

– Nie sposób w tym miejscu nie zapytać o Erazma z Rotterdamu, który kpił, że okręt handlowy nie wystarczyłby, aby pomieścić wszystkie rozsiane po świecie relikwie Krzyża. Co na to współczesne badania?

– To zupełnie nieuprawnione szyderstwo. Te relikwie to bardzo małe kawałki drewna i naprawdę nie jest ich tak bardzo dużo. Myślę, że gdyby zebrać wszystkie relikwie Krzyża znane na świecie, to nawet nie można byłoby złożyć jednego zwykłego krzyża.

Chrześcijańska nadzieja

– Krzyż Chrystusa zmienia nasze spojrzenie na cierpienie. W jaki sposób?

– Poza Krzyżem Jezusa nie można w żaden sposób wyjaśnić, jaki sens ma fakt, że nasze życie nie jest wolne od bólu, wyrzeczenia, nieszczęść czy tragedii. W dodatku często jest to cierpienie bezpośrednio niezawinione, jak w przypadku Jezusa. Krzyż Jezusa pokazuje nam, że nie ma takiej udręki, wstydu, samotności, tortur itd., które byłyby obce naszemu Panu. I że cierpienie może prowadzić do czegoś ważnego. Dlatego warto patrzeć na Krzyż Chrystusa. Na tym właśnie polega chrześcijańska nadzieja płynąca z Krzyża, bez którego ludzkie cierpienie pozostaje niewytłumaczalne i bezsensowne.

– Od razu słyszę, jak niektórzy mówią, że „nadzieja jest matką głupich”. Co takim ludziom może odpowiedzieć osoba wierząca?

– Tu nie chodzi o nadzieję wyrażoną jedynie słowami, pustymi deklaracjami czy ludzkimi kalkulacjami. Nadzieją jest sam Jezus, który pokazał, że można na Niego całkowicie liczyć, że jest On wierny jak skała, że jest niezawodny. Jest On tym, który najpierw sam przeszedł drogę krzyżową, by dopiero potem zaprosić do pójścia za Nim.

– W trakcie jednej z dyskusji o eutanazji usłyszałem „argument”, że Chrystus umierający na krzyżu nie wytrzymał cierpienia i zawołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”...

– Są to słowa Psalmu 22 ([21], 2 – przyp. red.). A wiadomo, że Jezus przez całe życie modlił się psalmami i właśnie fragment takiej modlitwy usłyszano w tym straszliwym momencie. Nie ma tu mowy o załamaniu się czy braku nadziei, tylko o straszliwym cierpieniu. Te słowa, jak też inne, z Ogrójca: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich” (Łk 22, 42 – przyp. red.) – są jednymi z największych świadectw prawdziwości Ewangelii.

– Dlaczego?

– Bo one pokazują, że Ewangeliści nie starali się upiększyć historii Jezusa, nie pomijali słów, które mogłyby zostać źle zrozumiane, tylko przedstawiali realną historię. Faktycznie zaś – Jezus spełnił do końca swą dobrowolną ofiarę i wypełnił wolę Ojca, dlatego zanim oddał ducha, mógł stwierdzić, że wszystko „wykonało się”, wszystkie zapowiedzi i plany, i wszystkie ludzkie pragnienia.

Obumrzeć do życia

– Św. Paweł porównał Zmartwychwstanie do tajemnicy ziarna, które obumiera, aby dać życie wielokrotne...

– W egipskich grobowcach odkryto ziarna zboża, które przetrwały kilka tysięcy lat, nie obumarły, ale też nie przyniosły żadnego plonu. Pozostały dla siebie. Nie zostały wykorzystane możliwości życia, które w tych ziarnach tkwiły. Inne ziarna, które padły na ziemię, obumarły, ale z nich wyrosły kłosy. To obumieranie ziarna jest więc pozorne, w rzeczywistości służy życiu. Prawdziwa śmierć zatem to nie śmierć fizyczna, ale odmowa dawania, zamknięcie się w sobie. Żeby wejść w życie, trzeba umrzeć dla siebie – z miłości do Boga i do drugiego człowieka.

– Umrzeć, aby lepiej żyć?

– Tak, na tym polega nasze wielkanocne odrodzenie i odnowienie. To sedno przeżycia tych pięknych, głębokich i ważnych świąt.

Kiedy obowiązuje post?

Ks. Ryszard Kamiński
Edycja płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sejm uchwalił nowelizację ws. rozszerzenia programu "Rodzina 500 plus" na pierwsze dziecko

2019-04-26 07:52

wpolityce.pl

W nocy z czwartku na piątek Sejm uchwalił rządową nowelizację w sprawie rozszerzenia programu "Rodzina 500 plus". Zgodnie z nią prawo do świadczenia 500 plus będą miały wszystkie dzieci i nastolatkowie do 18 lat, również jedynacy, bez względu na dochody rodziny.

Bożena Sztajner/Niedziela

Za ustawą głosowało 379 posłów, 20 było przeciw, a 8 wstrzymało się od głosu.

Rozszerzenie programu "Rodzina 500 plus" także na pierwsze i jedyne dziecko to jeden z punktów tzw. nowej piątki PiS.

Obecnie świadczenie jest przyznawane na drugie i kolejne dziecko. Na pierwsze jest wypłacane tylko po spełnieniu kryteriów dochodowych - 800 zł netto miesięcznie na osobę w rodzinie lub 1200 zł netto w rodzinie, której członkiem jest dziecko z niepełnosprawnością.

Po rozszerzeniu programu 500 plus będzie przysługiwać na wszystkie dzieci do 18 lat. Prawo do świadczenia zyskają również dzieci umieszczone w placówkach opiekuńczo-wychowawczych (do 18. roku życia).

Wnioski o przyznanie świadczenia na nowych zasadach, czyli bez kryterium dochodowego, będzie można składać w dwóch formach: w wersji papierowej - od 1 sierpnia 2019 r., a w wersji elektronicznej - od 1 lipca 2019 r.

W przypadku złożenia wniosku w okresie lipiec-wrzesień 2019 r. świadczenie zostanie przyznane z wyrównaniem od 1 lipca 2019 r. Złożenie wniosku po 30 września 2019 r. oznaczać będzie przyznanie świadczenia od miesiąca złożenia wniosku, czyli bez wyrównania za miesiące minione, tj. lipiec i sierpień.

Znowelizowana ustawa wprowadza trzymiesięczny termin - liczony od dnia urodzenia dziecka - na złożenie wniosku o świadczenie wychowawcze na nowo narodzone dziecko. Złożenie wniosku w tym terminie będzie skutkowało przyznaniem tego świadczenia z wyrównaniem od dnia narodzin dziecka. Obecnie świadczenie 500 plus przysługuje - co do zasady - od miesiąca, w którym złożono wniosek.

Projekt umożliwi także przyznanie - z zachowaniem ciągłości - świadczenia wychowawczego drugiemu rodzicowi dziecka w razie śmierci rodzica, któremu świadczenie zostało przyznane na dany okres lub który zmarł przed rozpatrzeniem wniosku. Obecnie w takiej sytuacji drugi rodzic musi złożyć "swój" wniosek o świadczenie.

Jak wynika z danych Centrum Informacyjnego Rządu, od 1 kwietnia 2016 r., czyli od uruchomienia programu, przeznaczono na niego ok. 70 mld zł (stan na marzec 2019 r.). Obecnie z programu korzysta ponad 3,6 mln dzieci, czyli 52 proc. wszystkich dzieci do 18. roku życia. Szacuje się, że po rozszerzeniu programu skorzysta z niego 6,8 mln dzieci. Po zmianach w 2019 r. na program trzeba będzie przeznaczyć ok. 31 mld zł, a w 2020 r. - ok. 41 mld zł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem