Reklama

Niedziela w Warszawie

Matka Boża na ramionach

Kończąca się właśnie peregrynacja obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w archidiecezji warszawskiej to jedno z najważniejszych wydarzeń religijnych ostatnich lat

Rozpoczętą w połowie ub.r. peregrynację poprzedziła dziewięciomiesięczna Nowenna, oparta na rozważaniach Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, których Rotę przygotował prymas Stefan Wyszyński. Tuż przed przybyciem obrazu w parafiach prowadzono rekolekcje, skierowane nie tylko do osób stale praktykujących.

Peregrynacja rozpoczęła się w czerwcu w Piastowie, a uroczystość połączono z oddaniem Piastowa w opiekę Matki Bożej. Kończą ją uroczystości w niedzielę, 7 czerwca w Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie. Później obraz trafi do diecezji płockiej, potem do łowickiej, a w 2017 r. znów do Warszawy, tym razem do parafii diecezji warszawsko-praskiej.

Powroty po latach

W tej peregrynacji ważne były także przygotowania do nawiedzenia, szczególnie rekolekcje. – Miały formę misji i były kierowane także do tych, do których codziennie nie docieramy. W ten sposób parafie otwierały się na wszystkich mieszkańców – mówi ks. prał. Tadeusz Sowa, moderator wydziałów duszpasterskich warszawskiej kurii.

Reklama

Proboszczowie byli mile zaskoczeni frekwencją na rekolekcjach. – Uczestniczyła w nich także spora grupa osób, które dotychczas były na obrzeżach Kościoła – mówi proboszcz parafii w Śródmieściu Warszawy. – Latami nie widziało się ich na Mszy św., wydawało się, że zerwali już więź z Kościołem. Teraz znów się pojawili i… może zostaną.

Spowiednicy powtarzają, że były powroty do konfesjonału i długie spowiedzi po latach. Ludzie pojawiali się nie tylko na samym przywitaniu Ikony, dokonującym się uroczyście, w obecności biskupa, ale także, a czasem przede wszystkim, na nocnych adoracjach, które gromadziły tłumy ludzi. Jak się też okazało, doświadczenie wiary, które miało miejsce przy poprzedniej peregrynacji, jest wciąż obecne w świadomości ludzi.

Dawanie świadectwa

Obraz docierał do parafii specjalnym samochodem-kaplicą, by w uroczystej procesji zostać wniesionym do świątyni. Nawiedził wszystkie parafie archidiecezji, a także ośrodki duszpasterskie, domy zakonne, a także kaplicę prezydencką na Krakowskim Przedmieściu. Wszędzie, jak podkreśla o. Michał Strojecki OSPPE, kustosz Obrazu, był ten sam entuzjazm. – Ludziom nie przeszkadza latem żar lejący się z nieba, zimą śnieg i mróz. Gdy pada, też niosą Matkę Bożą na ramionach, śpiewają, są rozmodleni, zaangażowani – mówi.

Reklama

Inaczej przeżywają peregrynację ludzie w wielkich i małych miastach, jeszcze inaczej na wsiach. I nie chodzi tylko o dekoracje domów, dróg, ulic, czy bloków, choć wiadomo, że peregrynację bardziej widać na wsiach, które są bardziej przystrojone. – Chodzi też o doświadczenia duchowe. Przyjmowanie Matki Bożej jest także dawaniem świadectwa. Na wsi chyba bardziej to świadectwo widać. Większe miasta mniej przeżywają nawiedzenie – ocenia o. Michał. Inna rzecz, że nie spotkał parafii, która była słabo przygotowana do nawiedzenia.

Bliżej Niej

O. Michał spotyka ludzi pamiętających peregrynacje sprzed lat. Porównują to, co było kiedyś i jest dziś. Mówią, że kiedyś uczestniczyło więcej ludzi. To prawda, ale do pewnego stopnia, zauważa paulin. Wtedy kościołów też było dużo mniej, ludzie byli w jednym miejscu w jednym czasie, teraz frekwencja „rozkłada się”. – Dziś możemy przyjmować Matkę Bożą w małych wspólnotach parafialnych, być bliżej Niej – podkreśla o. Michał. – Kiedyś w Pruszkowie była jedna parafia, dziś mamy cztery czy pięć. Ale – przyznaje – kiedyś było też więcej spontaniczności. Dziś jest sprecyzowany program peregrynacji, pomagają grupy parafialne, instytucje diecezjalne. Pisma parafialne drukują materiały na czas peregrynacji. O wydarzeniu informują – i to pozytywnie – media lokalne, telewizja. Kiedyś jeśli informowały, to wyśmiewając się, że zabobon, a najczęściej milczały.

Jednak ks. Tadeusz Sowa, moderator, ale także proboszcz warszawskiej parafii Najświętszego Zbawiciela, podkreśla, że kończąca się peregrynacja była ważnym, mocnym doświadczeniem misyjności Kościoła. Dostrzegł jakaś tęsknotę i wielkie poruszenie w ludziach.

Po uroczystościach w Świątyni Opatrzności Bożej obraz trafi na krótko do jednego z warszawskich żeńskich zgromadzeń kontemplacyjnych, skąd przejedzie do diecezji płockiej, ale nadal będzie w pobliżu, bo w dekanacie pułtuskim. 20 czerwca w Pułtusku odbędzie się uroczyste rozpoczęcie nawiedzenia. Zakończy się w przyszłym roku, po czym Matka Boża trafi do diecezji łowickiej, a potem do warszawsko-praskiej.

Przywołała ich do siebie

Z pewnością i tam zauważą to, co dostrzegł ks. Tadeusz Sowa w Warszawie: tęsknotę i poruszenie w narodzie, obudzone przez obecność Matki Bożej. – Oczywiście, to nie dotyka wszystkich. Jeżeli parafia liczy np. 10 tys. osób, a tylko 3 tys. przyjedzie na przywitanie, to jest mniejszość – mówi ks. Sowa. – Ale jeśli weźmie się to, ilu ludzi wzięło udział w całości nawiedzenia, ilu ludzi przewinęło się przez poszczególne Msze św., spotkania, nocne czuwania itd., to jednak widać niesamowite poruszenie. Matka przywołała do siebie nawet tych, których w zwykłych okolicznościach by nie było.

To pierwsze doświadczenie. Drugie – jak uważa ks. Sowa – to głębokie doświadczenie modlitewne parafii i wspólnot. – Widać wielkie ożywienie, ludzie się garną do głębszych form duszpasterskich, np. do seminarium Odnowy w Duchu Świętym, do różnych form życia we wspólnotach, mówią o potrzebie formacji.

Ożywił się także kult maryjny w wielu parafiach, które wydawałoby się – tylko nominalnie są z nim związane. Ludzie zaczęli przychodzić, organizowano dodatkowe nabożeństwa, pojawiła się silna potrzeba adoracji, modlitwy w ciszy, przedłużenia godzin otwarcia kościoła, wystawienia Najświętszego Sakramentu. Konfesjonały musiały być „czynne” dłużej, bo taka była potrzeba. – Trochę mi to przypominało atmosferę i zachowanie po śmierci Jana Pawła II, gdy raptem, nie wiadomo dlaczego, ludzie wyszli na ulice, modlili się, itp. – mówi ks. Sowa. – Teraz przychodzili na to powitanie, trwali przy Maryi, można powiedzieć: zaskakująco głęboko.

2015-06-03 10:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Jan Paweł II drogowskazem na drodze wiary. Przygotowanie do 100. Rocznicy Jego urodzin

2020-03-17 18:19

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

peregrynacja

koronawirus

Archiwum Ryszarda Furtaka

Peregrynacja w parafii Trójcy Świętej w Gubinie

Ożywają wspomnienia z dawnych spotkań z Janem Pawłem II. Na nowo trafia do nas jego nauczanie i ta wyjątkowa zachęta do tego by na nowo otworzyć drzwi Chrystusowi! Wszystko to dzieje się za sprawą wielkiego poruszenia, poprzez peregrynację obrazu i relikwii kropli krwi Św. Jana Pawła II po Parafialnych Oddziałach Akcji Katolickiej w Diecezji Zielonogórsko–Gorzowskiej.

Uroczyste Msze Św. z wprowadzeniem relikwii i obrazu do parafii, modlitwy różańcowe, koronki do Bożego Miłosierdzia a wszystko oparte na rozważaniach św. Jana Pawła II a także nabożeństwa z odczytywaniem próśb wiernych i litanie do Świętego Patrona Akcji Katolickiej. Wybrzmiewają one w kościołach parafialnych i filialnych. Wędrujące pomiędzy parafiami święte relikwie zapraszane są do kaplic szpitalnych i szkół. Zainicjowana przez Zarząd Akcji Katolickiej naszej diecezji peregrynacja gromadzi na modlitwie różne stany i grupy wiekowe. Spotykamy na montażach słowno muzycznych dzieci i młodzież. W przygotowaniu i przeżywaniu peregrynacji pomaga wydany drukiem swoisty przewodnik, w którym znalazła się skarbnica modlitw oraz homilii św. Jana Pawła II skierowanych do świeckich, których dziś również, pragnąłby świadomie włączyć w dzieło apostolskiej misji Kościoła poprzez Akcję Katolicką. W czasie peregrynacji towarzyszą nam słowa naszego pasterza Bpa Tadeusza Lityńskiego: „Zgodnie z zachętą Waszego Patrona, idźcie przez ten modlitewny czas peregrynacji bez lęku, z głęboką świadomością przynależności do Kościoła.Idźcie w przyszłość mocni duchem, a swoją działalnością wzmacniajcie całą wspólnotę pielgrzymującego Kościoła. Przyjmijcie, jako testament i drogowskaz na przyszłość każde słowo, które Święty Jan Paweł II wypowiedział do Akcji Katolickiej. Ale weźcie też na drogę słowa, które Ojciec Święty wypowiedział podczas wizyty apostolskiej w naszej diecezji. ...Niech siła Eucharystii uzdolni każdego do dawania silnego świadectwa we współczesnym świecie”.

Z uwagi na zalecenia związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, peregrynacja relikwii Św. Jana Pawła II - patrona Akcji Katolickiej po Parafialnych Oddziałach Akcji Katolickiej naszej diecezji zostaje zatrzymana. Relikwie do czasu wznowienia peregrynacji pozostają w kościele Św. Michała Archanioła w Nowej Soli. Termin wznowienia zostanie przekazany po odwołaniu niebezpieczeństwa związanego z epidemią koronawirusa. Zachowujmy odpowiedzialność a wszystkie troski i potrzeby związane z panującą sytuacją polecamy w naszych osobistych modlitwach.

CZYTAJ DALEJ

Święcenie pokarmów

Kościół ustanowił sakramentalia, czyli „święte znaki, które z pewnym podobieństwem do sakramentów oznaczają skutki, przede wszystkim duchowe. Sakramentalia nie udzielają łaski Ducha Świętego na sposób sakramentalny, lecz przez modlitwę Kościoła uzdalniają do przyjęcia łaski i dysponują do współpracy z nią. Wśród sakramentaliów znajdują się najpierw błogosławieństwa (osób, posiłków, przedmiotów, miejsc). Każde błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary” (KKK 1667-1671). Modlitwa i błogosławienie pokarmów znane jest już w Starym Testamencie, czyni to także Jezus: „On tymczasem wziął pięć chlebów i dwie ryby, podniósł wzrok ku niebu, pobłogosławił je, połamał i dawał uczniom, aby rozdawali ludziom” (Łk 9, 16).

W ciągu roku liturgicznego Kościół poświęca różne przedmioty: zioła, pierwociny zbóż, kwiaty i pokarmy. Natomiast w Wielką Sobotę poświęca się tylko pokarmy, które wierni nazywają Paschą. Dlaczego w Wielką Sobotę? Był to dzień, kiedy Ciało Jezusowe spoczywało w grobie oczekując na zmartwychwstanie. Wydarzenia, jakie dokonały się od Wielkiego Czwartku do Niedzieli Wielkanocnej zostały przez Boga zapowiedziane w Starym Testamencie. Ojciec Niebieski przez Mojżesza polecił Izraelitom zabicie baranka, którego powinna spożyć cała rodzina. Jest on archetypem Jezusa Chrystusa. Krew tego baranka ocaliła Izraelitów przed śmiercią i przyczyniła się do wyjścia z niewoli egipskiej do wolności. W Wielki Piątek na krzyżu umiera Baranek Boży, którego krew wyzwala ludzkość z niewoli szatana. Wyjście z niewoli dla narodu wybranego to właśnie Pascha. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa to nasza Pascha. Jej symbolem jest baranek, w niektórych krajach wschodu chrześcijanie na Wielkanoc zabijali baranki, aby w ten sposób upamiętnić i głębiej przeżyć te najważniejsze wydarzenia zbawcze. Dziś pozostał już tylko baranek z cukru lub z ciasta, oraz pokarmy: mięso, chleb, jajko, ser, sól, chrzan i in.

W liturgii świętowanie Paschy - Wielkanocy rozpoczyna się już w Wielką Sobotę, a święcenie pokarmów to jeden z gestów, który przypomina o najważniejszym dla ludzkości wydarzeniu, o zmartwychwstaniu Jezusa. Pierwsza modlitwa poświęcenia pokarmów prowadzi nas do Wieczernika, a także do spotkania ze Zmartwychwstałym: „Panie Jezu Chryste, Ty w dzień przed męką i śmiercią kazałeś uczniom przygotować paschalną wieczerzę, w dzień Zmartwychwstania przyjąłeś zaproszenie dwóch uczniów i zasiadłeś z nimi do stołu, a późnym wieczorem przyszedłeś do Apostołów, aby spożyć wraz z nimi posiłek; prosimy Cię, daj nam z wiarą przeżywać Twoją obecność między nami podczas świątecznego posiłku, w dzień Twojego zwycięstwa, abyśmy mogli się radować z udziału w Twoim życiu i zmartwychwstaniu”.

Następna modlitwa, to poświęcenie chleba, który w tradycji chrześcijańskiej jest najważniejszym z symboli, ponieważ przedstawia Ciało Chrystusa, ale jest on także pamiątką nakarmienia ludu na pustyni. Potem święci się mięso i różne wędliny, które są jakby echem dawnego baranka i w pewien sposób go zastępują. „Baranku Boży, który zwyciężyłeś zło i obmyłeś świat z grzechów, pobłogosław to mięso, wędliny i wszelkie pokarmy, które będziemy jedli na pamiątkę Baranka paschalnego i świątecznych potraw, które Ty spożyłeś z Apostołami na Ostatniej Wieczerzy”.

Trudno sobie dziś wyobrazić święta Wielkanocy bez święconego jajka, którym po Rezurekcji dzielimy się w gronie rodziny i najbliższych. Dla chrześcijan jajko to także symbol Paschy. Jajko to twarda skorupa okrywająca powstające życie, które musi przebić się przez tę skorupę. Widać w tym podobieństwo do zmartwychwstania Jezusa, który musi przebić skorupę - grobową skałę, aby żywy, wspaniały, przemieniony wyjść na świat. Jest ono dlatego symbolem odradzającego się życia i zwycięstwa nad śmiercią. „Chryste, życie i zmartwychwstanie nasze, pobłogosław te jajka, znak nowego życia, abyśmy dzieląc się nimi w gronie rodziny, bliskich i gości, mogli się także dzielić wzajemnie radością z tego, że jesteś z nami. Daj nam wszystkim dojść do wiecznej uczty Twojej, tam, gdzie Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków” (Agenda Liturgiczna).

Do świątecznego koszyczka wkłada się jeszcze ser, sól, chrzan, ciasto, czasem słodycze. Te produkty są jakby uzupełnieniem właściwej święconki. Ser pochodzi od zwierząt i w tym poświęceniu jest prośba ludu, aby Chrystus zmartwychwstały chronił od chorób ludzi i zwierzęta. Sól to życiodajny minerał, od którego zależy smak potraw i ich konserwacja. Pokarmy, które spożywamy są w smaku różnorakie: słodkie, gorzkie, pikantne i słone. Życie ludzkie jest także różnorakie i nie składa się tylko z chwil przyjemnych. Jak sól dla pokarmu, tak cierpienie nadaje ludziom smak życia. Jest jeszcze ciasto, to też chleb, a więc nie ma specjalnej symboliki, ale jest ono ważnym elementem w liturgii Kościołów wschodnich. Artos („kwaśny chleb” - grek.) - chleb, poświęcany podczas nocy Paschalnej. Przez cały tydzień paschalny artos - symbol Zmartwychwstania Chrystusa - przebywa na pulpicie naprzeciwko Carskich Wrót ołtarza i codziennie wynoszony jest na wielkanocne procesje. W Wielkanocną Sobotę ze szczególną modlitwą jest on dzielony i rozdawany wiernym. Narodowa pobożność przyswoiła dla artosu i krieszczeńskiej świętej wody znaczenie jako zamienników Świętych Darów dla ludzi umierających, nie mogących przyjąć Komunii św. W Kościołach wschodnich podobnie jak u nas w Wielką Sobotę poświęca się pokarmy, pisze pisanki czy raczej malowane na czerwono jajka zwane kraszankami (za: „Święty chleb - Prawosławny elementarz”).

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś w liście do diecezjan: dziękuję: za Waszą dojrzałość, za Waszą ofiarność, i za nasze bycie razem

2020-04-09 16:53

[ TEMATY ]

Łódź

abp Grzegorz Ryś

Wielkanoc

ks. Paweł Kłys

- To w nas dokonuje się Pascha – przejście: z niewoli i śmierci do miłości i życia, ze zła ku dobru. To jest najistotniejszy wymiar świętowania Wielkiejnocy. Możemy go doświadczyć wszędzie, również nie ruszając się fizycznie z domu. Kto wie, może właśnie pozostając u siebie potrafimy się na nim nawet bardziej skupić? – pisze w liście do diecezjan abp Grzegorz Rys, metropolita łódzki.

Dziś w południe abp Grzegorz Ryś skierował do wszystkich mieszkańców archidiecezji łódzkiej list na Triduum Paschalne i Święta Wielkanocne.

Łódzki metropolita zwraca uwagę wiernych na to, że Święta Paschy obchodzone przez Żydów były świętami domowymi, i podobnie jak Izraelici przeżywali Paschę w domu, tak i my przeżyjmy te święta z swoją rodziną w naszych domach. „Miejscem przygotowania, a następnie przeżycia Paschy jest własny DOM; to z domu trzeba usunąć stary kwas; najlepiej uczynić to w gronie domowników - zapraszając do tej czynności dzieci, objaśniając im jej symbolikę. Dom musi zostać przygotowany na główny obchód Paschy. Pascha w pierwszym Przymierzu była liturgią DOMOWĄ. Najważniejsze święto wiary przeżywano przy domowym stole (a nie w świątyni na solennej liturgii); jego objaśnienie dokonywało się w PRZEKAZIE RODZINNYM” – podkreśla abp Ryś.

- Oczywiście, dla nas chrześcijan najważniejszym momentem obchodu Paschy jest Wigilia Paschalna, a później Eucharystia w Niedzielę Wielkanocną. Przeżyjemy je jednak zasadniczo w swoich domach - w gronie rodzinnym. To okazja do rodzinnego przekazu wiary, do rodzinnej modlitwy, świadectwa, katechezy. Podobnie jak śniadanie wielkanocne. Nie zaniesiecie w tym roku składających się na nie pokarmów do kościoła na „poświęcenie”. Ale sami je pobłogosławcie! A potem - koniecznie (!) - objaśnijcie najmłodszym ich znaczenie: objaśnienie mięsa (na pamiątkę baranka) i pieczywa (na pamiątkę macy) zaprezentowałem powyżej; ale są jeszcze jajka - symbol nowego życia, i chrzan - przypomnienie gorzkiego smaku niewoli, jest sól - znak misji zleconej nam przez Zmartwychwstałego. – zaznacza hierarcha.

Na koniec metropolita łódzki przypomina, że ostatni rok IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej był poświęcony rodzinie. - Czy nie jest tak, że Pan właśnie nas zaprasza, by to wszystko, o czym mówiliśmy zamienić w czyn. Może Pan chce nas uchronić od pustego i teoretycznego gadulstwa, a chce odnawiać nasz Kościół poprzez ożywienie Go w „Kościołach domowych”. Tak. Wiem. Samo to pojęcie „Kościół domowy” zostało przez nas pozbawione mocy. Wydaje się nam albo pobożną abstrakcją, albo nazwą własną zarezerwowaną dla jednego z kościelnych ruchów. A przecież pierwsi chrześcijanie „łamali Chleb PO DOMACH” (Dz 2, 46), a do początku IV w. nie znali innych Kościołów jak „Kościoły domowe” (Domus Ecclesiae). W waszych domowych Kościołach - jestem o tym przekonany - rozstrzygnie się, i to pozytywnie (!) - przyszłość całego naszego Łódzkiego Kościoła. I stanie się to nie za dziesięć czy dwadzieścia lat. Ale dziś! W te Święta! – dodaje.

x. Paweł Kłys

Poniżej publikujemy całość listu.

Drodzy Siostry i Bracia,

Przed nami największe w roku liturgicznym Święta: Święta Nadziei - Święta Paschalne. Wielu z Was zadaje pytanie: w jaki sposób je przeżyć? W warunkach epidemii; niemal bez szansy uczestnictwa w liturgii; bez zwyczajnego dostępu do sakramentów; i innych wielkanocnych obrzędów (jak poświęcenie pokarmów); bez wielkiej możliwości odwiedzenia najbliższych - ograniczeń jest wiele, i wszyscy dokoła je powtarzają. Ja jednak - pozwólcie - nie będę się teraz do nich odnosił. Chcę raczej odpowiedzieć na Wasze (nasze) pytanie: JAK przeżyć te Święta? Odpowiem krótkim fragmentem „Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian”. Apostoł pisał ten list tuż przed Wielkanocą roku 57. W 5-tym rozdziale ewidentnie podpowiada swoim adresatom, w jaki sposób mają świętować tę nadchodzącą najważniejszą Uroczystość, i zachęca: Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak więc przeto odprawiajmy Święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu - kwasu złości i przewrotności, lecz - przaśnego chleba czystości i prawdy(1 Kr 5, 6b - 8). W tych czterech zdaniach Paweł zawarł zarówno całe teologiczne przesłanie Wielkiejnocy, jak i najważniejsze elementy jego przeżywania przez chrześcijan.

Zacznijmy od teologicznego przesłania. Ono wpisane jest najpierw w zdanie: „Jako nasza Pascha został ofiarowany Chrystus”. Słowo „Pascha” ma w języku Pisma Świętego dwa znaczenia. Po pierwsze opisuje ŚWIĘTO upamiętniające Noc Wyjścia/wyzwolenia Izraela z niewoli egipskiej; po drugie zaś oznacza BARANKA, którego tamtej nocy (a potem w każdy jej obchód) zabijano, by go spożyć jako najważniejsze danie świątecznej Uczty, i aby jego krwią pomazać odrzwia swoich domów. To jego krew uratowała Izraela od śmierci, i umożliwiła ucieczkę z Egiptu. Jego krew była więc ceną ich wyzwolenia. Ich Pascha-Święto zrodziła się więc z Jego Paschy-Ofiary. Cieszyli się życiem, za które on (baranek) zapłacił śmiercią.

Św. Paweł wzywa NAS: „Świętujmy!” „Radujmy się!” Oto jest nowy Baranek, Chrystus - Pascha złożona w ofierze za nas. Ucieszmy się WOLNOŚCIĄ (jakież to ważne dla nas słowo!), ofiarowaną nam za cenę krwi/śmierci/ofiary Jezusa Chrystusa. EGIPT (dla każdego z nas znaczy to zapewne coś innego) ZOSTAŁ ZA NAMI. To, co nas niewoliło i uśmiercało, upokarzało, odbierało pokój i przetrącało nadzieję i ochotę do życia - choć wydawało się niepokonalne jak władza faraonów, i niewzruszone jak ich piramidy - okazało się za słabe wobec Miłości i Niewinności pozornie bezsilnego Cieśli z Nazaretu.

Drugim elementem paschalnej katechezy jest „przaśny chleb czystości i prawdy” - obok baranka to właśnie przaśny/niekwaszony chleb (maca) stanowił główne danie paschalnej wieczerzy. Dlaczego przaśny? Dlatego, że wyzwolenie z Egiptu - choć wyczekiwane przez lata i upragnione - przyszło nagle. Zaskoczyło Izraelitów. Kiedy zostali wezwani przez Boga do wyjścia, okazało się, że nie mają gotowego chleba na drogę: mieli tylko jeszcze niezakwaszone ciasto w dieżach (zob. Wj 12, 34). Bóg nie czekał, aż się ono zakwasi, a oni sami będą gotowi do drogi. Wyprowadził ich nie przygotowanych - jakby przez zaskoczenie…

Czy nie taka jest właśnie reguła działania Boga? Oferuje nam wolność, choć widzi, że nie jesteśmy na nią przygotowani - jeszcze nie wszystko przemyśleliśmy; nie wszystko rozumiemy; nie ze wszystkim mieliśmy czas się uporać i rozliczyć. Może chcielibyśmy powiedzieć Bogu jak św. Augustyn: „Jeszcze nie dziś! Jutro. Jutro. Za miesiąc”. Bóg nie czeka aż będziemy perfekcyjnie gotowi. Wie, że by się nie doczekał… Noc paschalna zaskakuje nas darem wolności, na którą nie jesteśmy jeszcze przygotowani. Potrzebujemy do niej szybko dorastać, ale już „po drodze” do Ziemi obiecanej.

Może mogliśmy lepiej przeżyć ten Wielki Post; może mogliśmy lepiej wykorzystać czas; może powinniśmy byli więcej czasu spędzić na modlitwie czy na refleksji; może tak naprawdę nie dokonaliśmy jeszcze poważnego rachunku sumienia; nie tylko nie jesteśmy gotowi wyjść z niewoli - może jeszcze w ogóle nie zdążyliśmy jej sobie uczciwie uświadomić. Panu to nie przeszkadza. Pan na szczęście nie czeka. Chce nas wyzwolić teraz. Odwagi!

I trzeci element Pawłowej katechezy paschalnej: stary kwas. Apostoł nawiązuje tu do żydowskiego zwyczaju przeszukiwania domu przed wieczerzą paschalną w celu znalezienia i usunięcia z domu wszelkiego starego kwasu. Ze świecą w ręku należy przejrzeć wszystkie pomieszczenia, wszelkie szpary i dziury, w których mógłby się znaleźć stary kwas. To czynność głęboko religijna (nie można jej mylić z wiosennymi porządkami…). Towarzyszy jej modlitwa. Na jej zakończenie pobożny Żyd wyrzeka się jeszcze także i tego kwasu, którego nie znalazł czy nie rozpoznał. Odrzucenie „starego kwasu” musi być całkowite.

Obrzęd ten jednak wskazuje na coś jeszcze - co być może w tę, tak inną Wielkanoc - łatwiej do nas przemówi: Otóż, miejscem przygotowania, a następnie przeżycia Paschy jest własny DOM; to z domu trzeba usunąć stary kwas; najlepiej uczynić to w gronie domowników - zapraszając do tej czynności dzieci, objaśniając im jej symbolikę. Dom musi zostać przygotowany na główny obchód Paschy. Pascha w pierwszym Przymierzu była liturgią DOMOWĄ. Najważniejsze święto wiary przeżywano przy domowym stole (a nie w świątyni na solennej liturgii); jego objaśnienie dokonywało się w PRZEKAZIE RODZINNYM.

Oczywiście, dla nas chrześcijan najważniejszym momentem obchodu Paschy jest Wigilia Paschalna, a później Eucharystia w Niedzielę Wielkanocną. Przeżyjemy je jednak zasadniczo w swoich domach - w gronie rodzinnym. To okazja do rodzinnego przekazu wiary, do rodzinnej modlitwy, świadectwa, katechezy. Podobnie jak śniadanie wielkanocne. Nie zaniesiecie w tym roku składających się na nie pokarmów do kościoła na „poświęcenie”. Ale sami je pobłogosławcie! A potem - koniecznie (!) - objaśnijcie najmłodszym ich znaczenie: objaśnienie mięsa (na pamiątkę baranka) i pieczywa (na pamiątkę macy) zaprezentowałem powyżej; ale są jeszcze jajka - symbol nowego życia, i chrzan - przypomnienie gorzkiego smaku niewoli, jest sól - znak misji zleconej nam przez Zmartwychwstałego.

Czy to nie uderzające? Cały poprzedni rok spędziliśmy w naszej diecezji na refleksji nad kondycją rodziny i nad przekazem wiary, jaki się w niej najpierw dokonuje. Czy nie jest tak, że Pan właśnie nas zaprasza, by to wszystko, o czym mówiliśmy zamienić w czyn. Może Pan chce nas uchronić od pustego i teoretycznego gadulstwa, a chce odnawiać nasz Kościół poprzez ożywienie Go w „Kościołach domowych”. Tak. Wiem. Samo to pojęcie „Kościół domowy” zostało przez nas pozbawione mocy. Wydaje się nam albo pobożną abstrakcją, albo nazwą własną zarezerwowaną dla jednego z kościelnych ruchów. A przecież pierwsi chrześcijanie „łamali Chleb PO DOMACH” (Dz 2, 46), a do początku IV w. nie znali innych Kościołów jak „Kościoły domowe” (Domus Ecclesiae). W waszych domowych Kościołach - jestem o tym przekonany - rozstrzygnie się, i to pozytywnie (!) - przyszłość całego naszego Łódzkiego Kościoła. I stanie się to nie za dziesięć czy dwadzieścia lat. Ale dziś! W te Święta!

I ostatnia myśl, z której chcę wyprowadzić swoje życzenia:

Św. Paweł mówi, iż ostatecznie Jezusowa Pascha rozgrywa się w każdym z nas. To my „przaśni jesteśmy”; i to z nas musi zostać usunięty stary kwas złości i przewrotności. W ich miejsce pojawią się w nas, i zapanują, czystość i prawda. To w nas dokonuje się Pascha/przejście: z niewoli i śmierci do miłości i życia. Ze zła ku Dobru! To jest najistotniejszy wymiar świętowania Wielkiejnocy. Możemy go doświadczyć wszędzie - również nie ruszając się fizycznie z domu. Kto wie, może właśnie - pozostając u siebie - potrafimy się na nim nawet bardziej skupić? Na pewno wspomóc nas może w tym najbliższa i najbardziej konkretna wspólnota „Kościoła domowego”. I tego właśnie - ŹRÓDŁOWEGO - doświadczenia życzę. Niech ono przyniesie ze sobą głęboką radość i „pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł”, i który „ustrzeże naszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (por. Flp 4, 7). Właśnie tego życzę: pokoju serca i myśli.

I jeszcze bardzo Wam dziękuję: za Waszą dojrzałość, za Waszą ofiarność, i za nasze bycie razem

Wasz

+ Grzegorz

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję