Reklama

Niedziela w Warszawie

Matka Boża na ramionach

Kończąca się właśnie peregrynacja obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w archidiecezji warszawskiej to jedno z najważniejszych wydarzeń religijnych ostatnich lat

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Rozpoczętą w połowie ub.r. peregrynację poprzedziła dziewięciomiesięczna Nowenna, oparta na rozważaniach Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, których Rotę przygotował prymas Stefan Wyszyński. Tuż przed przybyciem obrazu w parafiach prowadzono rekolekcje, skierowane nie tylko do osób stale praktykujących.

Peregrynacja rozpoczęła się w czerwcu w Piastowie, a uroczystość połączono z oddaniem Piastowa w opiekę Matki Bożej. Kończą ją uroczystości w niedzielę, 7 czerwca w Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie. Później obraz trafi do diecezji płockiej, potem do łowickiej, a w 2017 r. znów do Warszawy, tym razem do parafii diecezji warszawsko-praskiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Powroty po latach

W tej peregrynacji ważne były także przygotowania do nawiedzenia, szczególnie rekolekcje. – Miały formę misji i były kierowane także do tych, do których codziennie nie docieramy. W ten sposób parafie otwierały się na wszystkich mieszkańców – mówi ks. prał. Tadeusz Sowa, moderator wydziałów duszpasterskich warszawskiej kurii.

Proboszczowie byli mile zaskoczeni frekwencją na rekolekcjach. – Uczestniczyła w nich także spora grupa osób, które dotychczas były na obrzeżach Kościoła – mówi proboszcz parafii w Śródmieściu Warszawy. – Latami nie widziało się ich na Mszy św., wydawało się, że zerwali już więź z Kościołem. Teraz znów się pojawili i… może zostaną.

Reklama

Spowiednicy powtarzają, że były powroty do konfesjonału i długie spowiedzi po latach. Ludzie pojawiali się nie tylko na samym przywitaniu Ikony, dokonującym się uroczyście, w obecności biskupa, ale także, a czasem przede wszystkim, na nocnych adoracjach, które gromadziły tłumy ludzi. Jak się też okazało, doświadczenie wiary, które miało miejsce przy poprzedniej peregrynacji, jest wciąż obecne w świadomości ludzi.

Dawanie świadectwa

Obraz docierał do parafii specjalnym samochodem-kaplicą, by w uroczystej procesji zostać wniesionym do świątyni. Nawiedził wszystkie parafie archidiecezji, a także ośrodki duszpasterskie, domy zakonne, a także kaplicę prezydencką na Krakowskim Przedmieściu. Wszędzie, jak podkreśla o. Michał Strojecki OSPPE, kustosz Obrazu, był ten sam entuzjazm. – Ludziom nie przeszkadza latem żar lejący się z nieba, zimą śnieg i mróz. Gdy pada, też niosą Matkę Bożą na ramionach, śpiewają, są rozmodleni, zaangażowani – mówi.

Inaczej przeżywają peregrynację ludzie w wielkich i małych miastach, jeszcze inaczej na wsiach. I nie chodzi tylko o dekoracje domów, dróg, ulic, czy bloków, choć wiadomo, że peregrynację bardziej widać na wsiach, które są bardziej przystrojone. – Chodzi też o doświadczenia duchowe. Przyjmowanie Matki Bożej jest także dawaniem świadectwa. Na wsi chyba bardziej to świadectwo widać. Większe miasta mniej przeżywają nawiedzenie – ocenia o. Michał. Inna rzecz, że nie spotkał parafii, która była słabo przygotowana do nawiedzenia.

Bliżej Niej

Reklama

O. Michał spotyka ludzi pamiętających peregrynacje sprzed lat. Porównują to, co było kiedyś i jest dziś. Mówią, że kiedyś uczestniczyło więcej ludzi. To prawda, ale do pewnego stopnia, zauważa paulin. Wtedy kościołów też było dużo mniej, ludzie byli w jednym miejscu w jednym czasie, teraz frekwencja „rozkłada się”. – Dziś możemy przyjmować Matkę Bożą w małych wspólnotach parafialnych, być bliżej Niej – podkreśla o. Michał. – Kiedyś w Pruszkowie była jedna parafia, dziś mamy cztery czy pięć. Ale – przyznaje – kiedyś było też więcej spontaniczności. Dziś jest sprecyzowany program peregrynacji, pomagają grupy parafialne, instytucje diecezjalne. Pisma parafialne drukują materiały na czas peregrynacji. O wydarzeniu informują – i to pozytywnie – media lokalne, telewizja. Kiedyś jeśli informowały, to wyśmiewając się, że zabobon, a najczęściej milczały.

Jednak ks. Tadeusz Sowa, moderator, ale także proboszcz warszawskiej parafii Najświętszego Zbawiciela, podkreśla, że kończąca się peregrynacja była ważnym, mocnym doświadczeniem misyjności Kościoła. Dostrzegł jakaś tęsknotę i wielkie poruszenie w ludziach.

Po uroczystościach w Świątyni Opatrzności Bożej obraz trafi na krótko do jednego z warszawskich żeńskich zgromadzeń kontemplacyjnych, skąd przejedzie do diecezji płockiej, ale nadal będzie w pobliżu, bo w dekanacie pułtuskim. 20 czerwca w Pułtusku odbędzie się uroczyste rozpoczęcie nawiedzenia. Zakończy się w przyszłym roku, po czym Matka Boża trafi do diecezji łowickiej, a potem do warszawsko-praskiej.

Przywołała ich do siebie

Z pewnością i tam zauważą to, co dostrzegł ks. Tadeusz Sowa w Warszawie: tęsknotę i poruszenie w narodzie, obudzone przez obecność Matki Bożej. – Oczywiście, to nie dotyka wszystkich. Jeżeli parafia liczy np. 10 tys. osób, a tylko 3 tys. przyjedzie na przywitanie, to jest mniejszość – mówi ks. Sowa. – Ale jeśli weźmie się to, ilu ludzi wzięło udział w całości nawiedzenia, ilu ludzi przewinęło się przez poszczególne Msze św., spotkania, nocne czuwania itd., to jednak widać niesamowite poruszenie. Matka przywołała do siebie nawet tych, których w zwykłych okolicznościach by nie było.

To pierwsze doświadczenie. Drugie – jak uważa ks. Sowa – to głębokie doświadczenie modlitewne parafii i wspólnot. – Widać wielkie ożywienie, ludzie się garną do głębszych form duszpasterskich, np. do seminarium Odnowy w Duchu Świętym, do różnych form życia we wspólnotach, mówią o potrzebie formacji.

Ożywił się także kult maryjny w wielu parafiach, które wydawałoby się – tylko nominalnie są z nim związane. Ludzie zaczęli przychodzić, organizowano dodatkowe nabożeństwa, pojawiła się silna potrzeba adoracji, modlitwy w ciszy, przedłużenia godzin otwarcia kościoła, wystawienia Najświętszego Sakramentu. Konfesjonały musiały być „czynne” dłużej, bo taka była potrzeba. – Trochę mi to przypominało atmosferę i zachowanie po śmierci Jana Pawła II, gdy raptem, nie wiadomo dlaczego, ludzie wyszli na ulice, modlili się, itp. – mówi ks. Sowa. – Teraz przychodzili na to powitanie, trwali przy Maryi, można powiedzieć: zaskakująco głęboko.

2015-06-03 10:46

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prymas Polski: odtwarzać w sobie życie Jezusa to mieć oczy i serce wrażliwe na innych

[ TEMATY ]

peregrynacja

Archiwum Parafia Cielądz

„Odtwarzać w sobie życie Jezusa to znaczy mieć oczy i serce wrażliwe na innych, zwłaszcza na tych, którzy znaleźli się w naprawdę trudnej życiowej sytuacji” – mówił 28 listopada u gnieźnieńskich franciszkanów abp Wojciech Polak.

Prymas Polski wraz z ojcami franciszkanami oraz przedstawicielami męskich wspólnot zakonnych z Gniezna i archidiecezji gnieźnieńskiej witał we franciszkańskim klasztorze kopię cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, która od października ubiegłego roku peregrynuje po męskich wspólnotach zakonnych. Jest to nawiązanie do nawiedzenia sprzed półwiecza, które miało przygotować wspólnoty zakonne do owocnego przeżycia Millenium Chrztu Polski. To obecne – jak przypomniał Prymas – ma stanowić przygotowania do obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski, a zainaugurowany gnieźnieński fragment zbiega się dodatkowo z początkiem nowego roku kościelnego i Roku Życia Konsekrowanego.
CZYTAJ DALEJ

Częstochowa/ Zakończono głosowanie w referendum ws. odwołania prezydenta i rady miasta

2026-10-25 21:29

[ TEMATY ]

frekwencja

Karol Porwich/Niedziela

Głosowanie w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka z urzędu oraz rady miasta zakończyło się w niedzielę, o godz. 21. By referendum było ważne, frekwencja musi wynieść 29,47 proc. w przypadku pytania o prezydenta i 30,81 proc., gdy chodzi o radę.

- Głosowanie przebiegło spokojnie, nie odnotowaliśmy incydentów mających wpływ na jego przebieg - powiedział w chwili zamknięcia lokali wyborczych dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Częstochowie Tomasz Doruchowski.
CZYTAJ DALEJ

Rząd chce pozwolić na trzymanie urny w domu i rozsypywanie prochów? Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma w planach takie zmiany

2026-10-26 14:38

[ TEMATY ]

śmierć

cmentarz

kremacja

Adobe Stock

Przechowywanie urny z prochami bliskiej osoby w domu, rozsypywanie prochów w miejscach ważnych dla zmarłego, a nawet wykorzystywanie ich do tworzenia pamiątkowej biżuterii – takie rozwiązania mają znaleźć się w przygotowywanej przez rząd nowelizacji przepisów dotyczących pochówków. Jak ustaliło RMF FM, Ministerstwo Rozwoju i Technologii pracuje nad znacznym złagodzeniem obowiązujących regulacji.

Obecne zasady dotyczące chowania zmarłych wynikają z ustawy z 1959 roku. Przepisy określają dopuszczalne formy pochówku i nie pozwalają na swobodne dysponowanie prochami osoby zmarłej. Przygotowywane zmiany mogą jednak znacząco rozszerzyć możliwości wyboru miejsca i sposobu pochówku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję