Reklama

Dawać nadzieję bez granic

2015-07-16 10:38

Lilianna Sicińska
Edycja wrocławska 29/2015, str. 6-7

Archiwum Hospicum

We Lwowie powstało domowe hospicjum dla dzieci. Wszyscy zaangażowani w jego funkcjonowanie to wolontariusze, także lekarze, którzy na co dzień pracują w lwowskich i okolicznych szpitalach. Po pracy formują zespół i jadą do swoich podopiecznych z pomocą medyczną i wsparciem, jakiego nikt inny nie udziela tu przewlekle chorym dzieciom. Na ich wizyty czeka ponad 20 dzieci. Pokonują nawet 200 km, by dotrzeć do nich z pomocą.

Potrzeba utworzenia hospicjum domowego była bardzo duża i teraz, z perspektywy ogromu pracy, widać to jeszcze wyraźniej – opowiada Kazimierz Pabisiak z Fundacji św. Jadwigi, który wrócił przed kilkoma dniami ze Lwowa. Na Ukrainie nie ma państwowych hospicjów, dzieci chore pozostają w szpitalach, gdzie są leczone, lub w domach, gdzie nie ma dla nich opieki medycznej. Ani legislacyjnie, ani zwyczajowo Ukraina nie była wcześniej gotowa, by dzieci przewlekle chore otoczyć opieką medyczną w ich domach – mówi ks. Jan Nikiel z parafii katedralnej we Lwowie. – Wielu rodziców zaś nie stać na stałą opiekę nad przewlekle chorymi dziećmi. Często miesięczny koszt leków dwukrotnie przekracza miesięczne zarobki rodziców chorego dziecka – mówi ks. Jan. Dlatego działalność lwowskiego hospicjum domowego jest absolutnie niezbędna.

Impulsem do założenia hospicjum były polsko-ukraińskie kontakty inicjowane przez Dortmundzko-Wrocławską Fundację św. Jadwigi. – Inicjatywę utworzenia hospicjum domowego we Lwowie podjęli nasi praktykanci, którzy przebywali na stażach we Wrocławiu na zaproszenie Fundacji św. Jadwigi. Ich spostrzeżenia z tego pobytu były m.in. takie, że w wielu miastach Polski istnieją placówki, które pomagają nieuleczalnie chorym, wspierają ich rodziny w trudnym okresie choroby bliskich, niosą specjalistyczną pomoc medyczną i psychologiczną. Po powrocie zapragnęli zastosować we własnym kraju rozwiązania obserwowane w Polsce.

Mosty św. Jadwigi

Dortmundzko-Wrocławska Fundacja św. Jadwigi już od 14 lat organizuje dla ukraińskich studentów i absolwentów praktyki zawodowe w rozmaitych instytucjach i firmach, dopasowując profil praktyki do kierunkowego wykształcenia stażystów. To duże przedsięwzięcie logistyczne – w ub. roku przyjechało 13 osób, w tym roku na przełomie września i października przyjedzie aż 14 praktykantów. Dotychczas Fundacja zaprosiła w ten sposób 110 osób z Ukrainy.

Reklama

– Są nimi lekarze, ale też ekonomiści, inżynierowie. Był kucharz i śpiewak operowy. Żeby zapewnić im miejsca praktyk, współpracujemy z Politechniką Wrocławską i Uniwersytetem Medycznym – tłumaczy Kazimierz Pabisiak.

Praktykantów zapraszanych przez Fundację św. Jadwigi wspiera Urząd Miejski i Urząd Marszałkowski, a także firmy prywatne. Dużą pomocą służą zawsze wrocławscy lekarze i szpitale, szczególną życzliwość gościom z Ukrainy okazuje prof. Wojciech Witkiewicz i jego zespół.

Praktyki trwają 5 tygodni, praktykanci mieszkają w tym czasie u wrocławskich rodzin. Chodzi także o integrację praktykantów ze sobą i z rodzinami, w których mieszkają. Zawiązują się przyjaźnie i relacje na długie lata, kontakty prywatne i zawodowe.

Praktykanci przyjeżdżają często z dużą wiedzą akademicką, ale tu nabierają doświadczenia i uczą się funkcjonowania w świecie naukowym i zawodowym. Po powrocie na Ukrainę podtrzymują te zawodowe kontakty – np. lekarze wracają tu na szkolenia, przez Internet konsultują z wrocławskimi lekarzami wyniki badań.

Sytuacja ta przypomina wyjazdy Polaków sprzed kilkunastu jeszcze lat. Wówczas niemieccy partnerzy z Fundacji zapraszali na praktyki polskich absolwentów, którzy uczyli się, jak funkcjonować w świecie otwartych granic, jak prowadzić społeczną działalność i poznawać tajniki współczesnej komunikacji. Nad wszystkim czuwa św. Jadwiga, którą Fundacja obrała za patronkę: to ona buduje mosty między ludźmi i instytucjami.

Tym, co otrzymali, dzielą się dalej

Po takich właśnie praktykach w 2010 r. dwie panie, dr Janina Andrejczuk, lekarz anestezjolog, oraz ekonomistka Irena Hałamaj przy wsparciu innych praktykantów i wielu ludzi dobrej woli założyły we Lwowie w 2012 r. hospicjum. Najpierw jednak w 2011 r. powołano Fundację „Dajmy Nadzieję”. Ogromnego wsparcia od początku udziela inicjatywie parafia archikatedralna we Lwowie i jej proboszcz ks. Jan Nikiel. – Proszę sobie wyobrazić radość dziecka, które po czterech latach pobytu w szpitalu może wrócić do rodziny, dzięki temu że ma zapewniony niezbędny sprzęt medyczny i pomoc lekarzy hospicjum – opowiadał we Wrocławiu ks. Nikiel.

Swoim troskliwym patronatem lwowskie hospicjum obejmuje także metropolita Lwowa abp Mieczysław Mokrzycki, który wielokrotnie w intencji chorych dzieci, ich rodziców i wolontariuszy odprawia Msze święte. Arcybiskup podkreśla, jak ważna jest bezinteresowna służba ciężko chorym i ich rodzinom. Wielkie dzieła miłosierdzia czynione najmniejszym metropolita lwowski widział już wcześniej – jako jeden z osobistych sekretarzy Jana Pawła II uczestniczył między innymi w spotkaniach Papieża z Matką Teresą z Kalkuty.

Na początku czerwca br. abp Mokrzycki poświecił nową siedzibę Fundacji „Dajmy Nadzieję”. Wyremontowane pomieszczenia należały dawniej do parafii katedralnej. Z dużym trudem nabyła je Fundacja. W remoncie pomagali także wrocławianie. Siedziba pozwoli na organizację kolejnych działań: zajęć dla dzieci, nauki języka polskiego. Fundacja prowadzi warsztaty terapii zajęciowej, które także są pewnym novum na Ukrainie.

– Będzie tu więcej pracy, ale też więcej wolontariuszy będzie mogło tu przyjść, by pomagać potrzebującym dzieciom: pięknie przystosowane pomieszczenia do odrabiania lekcji, do nauki, dzieci będą tu mogły się rozwijać pod dobrą opieką – mówi Justyna Staszak z Fundacji św. Jadwigi, której przedstawiciele niedawno zawieźli w darze przedmioty do wyposażenia tego miejsca.

Wrocław dla Lwowa

– Dla naszych przyjaciół ze Lwowa otwiera się nowa perspektywa działalności, także charytatywnej. Otwórzmy się i my na wsparcie dla ich inicjatyw – apeluje Kazimierz Pabisiak. – Kiedyś sami otrzymywaliśmy wiele pomocy, np. od naszych sąsiadów z Niemiec. Podzielmy się teraz z naszymi sąsiadami ze Wschodu, skąd zresztą wywodzą się korzenie rodzinne wielu z nas mieszkających we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku.

Co roku we Wrocławiu przy okazji praktyk organizowanych przez Fundację św. Jadwigi odbywa się Dzień Kultury Ukraińskiej. W ubiegłym roku towarzyszył mu także kiermasz m.in. przedmiotów wykonanych przez dzieci ze Lwowa podczas warsztatów terapii zajęciowej.

– W tym roku planujemy, by ten dzień i kiermasz były zorganizowane z większym rozmachem, odbędzie się on w październiku br. przy wrocławskim rynku. Będziemy chcieli umożliwić naszym przyjaciołom z Ukrainy zaprezentowanie kultury ukraińskiej, na pewno też przygotują nam jakieś smakołyki kuchni ukraińskiej i kiermasz. Cel oczywiście jest jeden – wsparcie hospicjum dla dzieci i innych inicjatyw Fundacji „Dajmy Nadzieję”.

Pomoc organizują też wrocławscy ewangelicy: w ubiegłym roku w adwencie dzieci z parafii ewangelicko-augsburskiej z inicjatywy Dawida Mendroka zorganizowały na rzecz lwowskiego hospicjum kiermasz i zbiórkę funduszy.

Najpiękniejszym z darów jest jednak dar modlitwy. – Nie zapominajmy o modlitwie za naszych przyjaciół na Wschodzie i ich inicjatywach. To możemy ofiarować wszyscy – apelują wrocławscy przedstawiciele Fundacji św. Jadwigi.

* * *

Dla chorych dzieci i ich rodzin we Lwowie i okolicach hospicjum domowe jest szansą na wsparcie i pomoc, którego nikt inny im nie zapewni. Hospicjum domowe niesie specjalistyczną pomoc medyczną, wsparcie psychologiczne i duchowe, integruje rodziców zmagających się z chorobą dzieci.
Dla hospicjum cenne jest każde wsparcie, które ułatwi nabycie sprzętu medycznego, leków, artykułów codziennego użytku, umożliwi dojazdy do chorych, mieszkających czasem kilkadziesiąt kilometrów od Lwowa.

Fundacja „Dajmy Nadzieję”
79008, Lwów, pl. Katedralny 1

Konto bankowe do przelewów z zagranicy:
Fundacja „Dajmy Nadzieję”
Cel: blahodijna dijalnist
Bank odbiorca: JSC Kredobank Central branch Lviv, Ukraine
SWIFT: WUCBUA2X
№ 2600701383024

Tagi:
hospicjum

Wspierają budowę hospicjum w Wilnie

2019-05-12 21:20

wm / Gorzów Wielkopolski (KAI)

Kołobrzeżanie i gorzowianie wspierają budowę hospicjum dla dzieci w Wilnie, którego realizatorką jest s. Michaela Rak ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego – współzałożycielka Hospicjum św. Kamila w Gorzowie Wlkp. oraz pierwszego hospicjum na Litwie. Dziś w bazylice konkatedralnej w Kołobrzegu, autor bajek Andrzej Waleński rozprowadzał książki, z których dochód przeznacza na wsparcie paliatywnej placówki dla najmłodszych za wschodnią granicą Polski.

Archiwum s. Michaeli Rak
Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie

Za aprobatą proboszcza kołobrzeskiej konkatedry ks. dr Andrzeja Pawłowskiego, po każdej Mszy św. wierni kupowali „Znane bajki wierszem” autorstwa Waleńskiego, który przez wiele lat pracował jako pedagog w przedszkolu, dzięki czemu poznał także literackie wymagania dzieci.

Andrzej Waleński urodzony w Kołobrzegu od wielu lat mieszka w Gorzowie Wielkopolskim. Przez wiele lat był wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia Hospicjum św. Kamila. Jest nauczycielem w Szkole Podstawowej i Gimnazjum Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców im. Piotra Jerzego. bł. Frassatiego. Jest Nadzwyczajnym Szafarzem Komunii Św. diecezji zielonogórsko-gorzowskiej i ministrantem w parafii pw. Najświętszego Zbawiciela w Gorzowie Wlkp.

Kilka dni temu z Wilna powróciła delegacja gorzowian pod kierunkiem Hanny Kaup. Gorzowianki : Zofia Bilińska, Maria Gonta, Halina Motyka, Barbara Schroeder, Jadwiga Teresa Żurawska, zawiozły m.in. pościel, ręczniki, wózek inwalidzki, środki czystości, zabawki i mnóstwo innych prezentów, a także pieniądze od darczyńców.

- „Ukochany Gorzów” – to słowa, którymi s. Michaela przedstawiała innym naszą niewielką grupę, podkreślając, że z tego miasta przybyła do Wilna, ale Gorzów nieustannie nosi w sercu. Każdego dnia, oprócz nas, hospicjum odwiedzali różni ludzie z całej Polski i zawsze z ust zakonnicy padało: „A to jest mój ukochany Gorzów”. I mówiła o ludziach, którzy jako wolontariusze pracowali z nią w Hospicjum św. Kamila – napisała na portalu http://www.egorzowska.pl Hanna Kaup.

S. Michaela Prakseda Rak urodziła się 18 lipca 1963. r. w Skrzynce koło Lipian w woj. zachodniopomorskim. Jest najmłodszym dzieckiem z ośmiorga rodzeństwa. Szkołę Podstawową i Zasadniczą Gastronomiczną skończyła w Lipianach. Liceum Ekonomiczne w Barlinku. Wydział Teologii i Prawa na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Pracowała w Zgromadzeniach Zakonnych w Gorzowie, Białymstoku, Warszawie.

W 1999 roku z rąk bp. Adama Dyczkowskiego otrzymała statuetkę Człowiek-Człowiekowi - nagrodę przyznawaną przez biskupa diecezji zielonogórsko-gorzowskiej za działalność charytatywną. W 2008 roku przeniosła się do Wilna, gdzie założyła pierwsze hospicjum na Litwie. W grudniu 2014 roku otrzymała statuetkę św. Krzysztofa w kategorii "Za Anioła Miłosierdzia nad Wilnem", a w 2015 roku została uhonorowana prestiżową nagrodą Polak Roku 2014. W kwietniu 2016 r. wyróżniona została tytułem "Miłosierny Samarytanin 2015 roku" a w marcu 2018 r. została laureatką nagrody Chluba Litwy przyznawanej z okazji Dnia Odrodzenia Niepodległości Litwy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prokuratura w Łomży: śmierć kleryka najprawdopodobniej przez powieszenie

2019-05-20 17:10

lk, lomza.po.gov.pl, diecezja.lomza.pl / Łomża (KAI)

Do śmierci kleryka seminarium duchownego w Łomży, którego ciało znaleziono w nocy z 18 na 19 maja, doszło najprawdopodobniej przez powieszenie - poinformowała w wydanym dziś komunikacie Prokuratura Okręgowa w Łomży. Śledztwo w tej sprawie prowadzi tamtejsza Prokuratura Rejonowa.

ChiccoDodiFC/pl.fotolia.com

O nagłym zgonie kleryka I roku miejscowego seminarium duchownego Prokuratura Rejonowa w Łomży została powiadomiona w nocy z 18/19 maja ok. godz. 23.12. Poinformował o tym oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Łomży.

"Zwłoki mężczyzny ujawniono na strychu budynku seminarium. Na miejscu przeprowadzono z udziałem prokuratora oględziny miejsca ujawnienia zwłok. W ich wyniku ustalono, że do śmierci doszło najprawdopodobniej przez powieszenie" - brzmi komunikat Prokuratury Okręgowej w Łomży.

Prokuratura Rejonowa w Łomży wszczęła śledztwo w sprawie o czyn z art. 151 k.k.: „Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie”.

W toku śledztwa zlecono Zakładowi Medycyny Sądowej w Białymstoku przeprowadzenie sekcji zwłok. Na obecnym etapie postępowania wykluczono udział osób trzecich w zdarzeniu. "Trwają intensywne czynności śledcze, zmierzające do wszechstronnego wyjaśnienia sprawy w tym przede wszystkim ustalenia powodów targnięcia się na życie przez kleryka" - czytamy w komunikacie.

W sprawie tragicznego zgonu alumna wypowiedziały się także władze łomżyńskiego seminarium duchownego.

"Z bólem zawiadamiamy, iż dzisiejszej nocy w tragiczny sposób odszedł alumn pierwszego roku Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży. Bardzo prosimy o modlitwę w intencji naszego zmarłego współbrata, jego rodziny oraz wspólnoty seminaryjnej" - napisał w przesłanym KAI komunikacie ks. dr Jarosław Kotowski, rektor WSD w Łomży.

Termin pogrzebu kleryka nie jest jeszcze znany z uwagi na trwające czynności śledcze.

Przeczytaj także: Łomża: tragiczna śmierć alumna pierwszego roku
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski głosował: to obowiązek i odpowiedzialność

2019-05-26 11:30

bgk / Gniezno (KAI)

„Udział w wyborach to nasza odpowiedzialność zarówno za Polskę, jak i Europę, której cząstką przecież jesteśmy” – powiedział dziennikarzom Prymas Polski abp Wojciech Polak po oddaniu głosu w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Mariusz Książek/Niedziela

Metropolita gnieźnieński głosował w lokalu wyborczym w budynku Szkoły Podstawowej nr 1 im. Zjazdu Gnieźnieńskiego w Gnieźnie. Jak podkreślił w krótkiej wypowiedzi dla mediów, udział w wyborach to wyraz „odpowiedzialności zarówno za Polskę, jak i Europę, której cząstką jesteśmy”.

Prymas wspomniał też o przesłaniu papieża Jana Pawła II, który w 1979 roku w Gnieźnie mówił o potrzebie duchowej jedności Starego Kontynentu, i który również w Gnieźnie wskazał, że bez tej duchowej jedności, zjednoczenie w innych wymiarach nie jest możliwe.

„Te słowa papieża ciągle nam przypominają, że i my jesteśmy za ten proces odpowiedzialni, że jesteśmy częścią tej europejskiej wspólnoty, stąd nie tylko warto, ale trzeba podejmować odpowiedzialność za nasz wspólny europejski dom” – stwierdził.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem