Reklama

Święci i błogosławieni

Pozostawiam Ci moją wiarę... Błogosławieni małżonkowie Alojzy i Maria Quattrocchi

Wszystko zaczęło się w wielopokoleniowej rodzinie, która prowadziła normalne życie przy mało ruchliwej Via Depretis w Wiecznym Mieście – Rzymie. Najważniejsze w ich domu były wiara oraz rozwój duchowy...

Niedziela Ogólnopolska 30/2015, str. 14-15

Giovanechiesa.blogspot.com

Maria i Alojzy (Luigi) Beltrame Quattrocchi

Maria i Alojzy (Luigi) Beltrame Quattrocchi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niecodzienna normalność rodziny błogosławionych Marii i Alojzego (Luigiego) Beltrame Quattrocchich, wychowujących czwórkę dzieci w niezwykle burzliwych czasach faszyzmu, obydwu wojen światowych czy niszczącego wartości modernizmu właściwie nie powinna różnić się od codzienności naszych sąsiadów, rodziny „X”, a nawet naszej monotonii dnia. Dlaczego więc my nie potrafimy tak przeżywać szarej rzeczywistości?

Chciałbym oddać tutaj głos najwierniejszym świadkom życia i funkcjonowania rodziny Beltrame Quattrocchich, czyli ich dzieciom. Nie będzie to opowieść biograficzna, ale próba wskazania najważniejszych elementów wychowania – filarów, na które kładli nacisk Maria i Alojzy, a które zaowocowały m.in. powołaniami zakonnymi trójki z czworga rodzeństwa (o. Paolino, ks. Tarcisio, s. Cecylia).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Najmłodsza córka błogosławionej pary Beltrame Quattrocchi kandydatką na ołtarze

Współpracownicy łaski

Reklama

Wszystko zaczęło się w wielopokoleniowej rodzinie, która prowadziła normalne życie przy mało ruchliwej Via Depretis w Wiecznym Mieście – Rzymie. Jak w każdej młodej rodzinie mieszkającej z teściami nie brakowało sporów. Po latach jedna z córek zapisała: „Dziadek Angiolo, być może z racji zawodu oficera, był bardzo władczy. Wrażliwa dusza mamy uszlachetniła się dzięki niemałym cierpieniom, powodowanym domowymi napięciami, powstającymi często z bardzo błahych powodów”. Mimo trudów wspólnego mieszkania nigdy nie przyszło do głowy małżonkom Marii i Alojzemu częste dzisiaj „odstawienie na boczny tor” dziadków, co doceniły ich dzieci. To właśnie historie z pól bitewnych, opowiadane przez dziadka, budziły w nich ducha patriotyzmu, dzięki czemu nie miały one później najmniejszych wątpliwości, czy podjąć powołanie na front II wojny światowej. Obydwaj synowie zostali kapelanami wojskowymi, nieraz cudem unikali śmierci, podczas gdy ich matka odbywała w tym czasie pielgrzymki, oddając synów Maryi – Pani Bożej Miłości.

Najważniejsze w ich domu były wiara oraz rozwój duchowy. Rodzice nie bali się pokazywać dzieciom swojej religijności. Najstarszy syn tak z dumą wspominał: „W każde sobotnie popołudnie szliśmy z tatusiem do spowiedzi u ojca Paoli”, natomiast po Mszy św. w niedzielę „tatuś towarzyszył nam, gdy nie mieliśmy zajęć harcerskich, w zwiedzaniu różnych interesujących zabytków i miejsc”. Poruszające staje się świadectwo Marii, która widzi męża stale noszącego przy sobie mszalik, dodając, że „studiował go – linijka po linijce”.

Reklama

Z tej wiary w roku 1920 dokonał się ważny dla wszystkich domowników akt intronizacji obrazu Serca Jezusa. Od tej pory powieszony na ścianie w miejscu, gdzie rodzina spotykała się codziennie przy stole, „rządził i błogosławił wszystkie najważniejsze wydarzenia w naszej rodzinie, wszystkie radości i święta, wszystkie próby i rozstania”. A nadeszły one bardzo szybko... W czasie epidemii grypy hiszpanki nie bali się pomagać znajomej rodzinie dotkniętej chorobą, w ciężkich czasach okupacji przechowywali uciekinierów i wojskowych, nielegalnie ukrywali przed faszystami Żydów w swoim domu, a błyskawiczna kariera Alojzego została przerwana przez... niego samego (sic!). Kiedy zaproponowano mu kandydowanie do senatu z ramienia chadecji, po rozmowie z żoną odrzucił propozycję: „Uczynił to, by nie być zależnym od dyscypliny partyjnej w czasie głosowań, bo mógł mieć inne zdanie niż partia”.

Żyć w świecie, nie będąc ze świata

Kolejnym charakterystycznym rysem wychowania u Beltrame Quattrocchich było zainteresowanie, jakim darzyli swoje dzieci. Dowodem, który do dzisiaj świadczy o rodzicielskiej trosce o nie, są setki listów, jakie na przestrzeni lat wymienili. Ciekawy fakt, zwłaszcza w perspektywie dzisiejszych „błyskawicznych” czasów, kiedy brak miejsca nawet na pięciominutową rozmowę ze swoimi pociechami. Quattrocchi traktowali rodzicielstwo jako dar i zadanie, dlatego po narodzeniu dzieci rozpoczęli studiowanie książek z dziedziny pedagogiki, aby – jak pisze Maria – „być lepsi, poprawiając się z naszych wad i kształtując nasz charakter”.

Reklama

Zainteresowaniem zostało również objęte środowisko, w którym dzieci przebywały. Z tego powodu, jak zauważa jedno z nich: „Czuwali nad naszymi relacjami z kolegami ze szkoły i z przyjaciółmi”. Z kolei ks. Tarcisio wspomina, że kiedy zapisali się do mało znanej i jeszcze raczkującej na terenie Włoch A.s.c.i. (Associazione scautistica Cattolica Italiana – Włoskiego Katolickiego Stowarzyszenia Skautowego), „mama natychmiast sprowadziła z Anglii książkę założyciela ruchu skautowego (…), aby upewnić się, że ta sprawa (…) nie zrodzi problemów o podłożu religijnym”. To postawa rzadko spotykana dzisiaj, bo ilu znamy rodziców, którzy interesują się, czy muzyka, filmy, subkultura czy „grupy”, do których ich syn czy córka przynależy, nie koliduje z wyznawaną wiarą? Obecnie panuje raczej zasada „obojętnego zaufania dla świętego spokoju”. Wyrzutem sumienia dla współczesnych rodziców może być jeszcze inna historia przytaczana przez ks. Tarcisia, dotycząca ich ojca, mianowicie „bardzo lubił palić, ale kiedy urodził się Filippo, od razu to rzucił, aby nie być złym przykładem dla nas, dzieci”.

Życie zwyczajnie nadzwyczajne

Normalne małżeństwo, normalne życie, a jednak jest w nim pewna nadzwyczajna świętość. Jej źródła próżno dopatrywać się w światowości i robieniu kariery za wszelką cenę, wszystko, oczywiście, pod pozorem „dobra dzieci”. Maria napisała kiedyś o mężu: „Pracę kochał zawsze i przez całe życie traktował ją jako powinność i powołanie, nawet jeśli go męczyła”, ale mimo to wystarczało mu czasu na wielogodzinne rowerowe przejażdżki, długo wyczekiwane wycieczki z plecakami w góry czy spacery, które wspominała s. Cecylia: „Byliśmy jeszcze mali, ale on chciał w nas wyrobić przyzwyczajenie do uprawiania ruchu dla zdrowia”.

Dzieci z natury broją, dlatego potrzebny jest dobrze działający system „kar”, który Maria i Alojzy dopracowali do perfekcji – „jedną z najcięższych był brak pocałunku na dobranoc od mamy”. Innym sposobem uczenia dzieci odpowiedzialności za słowa i czyny było odwoływanie się do harcerstwa: „Gdy nasi rodzice chcieli nam udzielić jakiegoś upomnienia, odwoływali się – kiedy to tylko było możliwe – do prawa harcerskiego i do przyrzeczenia, które uroczyście złożyliśmy”.

Nic więc dziwnego, że postawa Alojzego (zmarłego w 1951 r.) i Marii (która zasnęła w Panu w 1965 r.) Beltrame Quattrocchich pozostała w pamięci nie tylko ich dzieci, ale niemal wszystkich ludzi, którzy się z nimi zetknęli. „Codzienna gazeta czytana na głos i dyskusja, lektura kilku fragmentów przyjemnej książki, wspólny Różaniec – i do łóżka” – to jedno zdanie streszcza cały ich system wychowania, oparty na wierze, miłości i zainteresowaniu.

We wspomnianym na początku duchowym testamencie bł. Maria zostawia rodzinom złotą zasadę, prosząc: „byście umieli zrozumieć konieczność poświęcenia się wypełnieniu swego powołania (…) oraz byście je przyjęli tak, jak zostało Wam dane: w tych najmniejszych, niezliczonych zwykłych codziennych czynnościach”.

Korzystałem i cytuję za: Luciano Moia, „Błogosławieni Rodzice. Luigi i Maria Beltrame Quattrocchi we wspomnieniach ich dzieci”, eSPe, Kraków 2007.

2015-07-21 11:36

Oceń: +120 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Łódzki Manhattan świętował. Rodzinny piknik wśród wieżowców

2026-10-13 17:30

[ TEMATY ]

Łódź

archidiecezja łódzka

Marek Kamiński

Na łódzkim Manhattanie po raz kolejny świętowano Międzynarodowy Dzień Wieżowca

Na łódzkim Manhattanie po raz kolejny świętowano Międzynarodowy Dzień Wieżowca

Na łódzkim Manhattanie po raz kolejny świętowano Międzynarodowy Dzień Wieżowca. Z tej okazji zorganizowano piknik rodzinny, podczas którego na mieszkańców czekały warsztaty, konkursy, występy artystyczne oraz atrakcje dla dzieci i dorosłych.

Święto powstało dla upamiętnienia Louisa Henry’ego Sullivana, amerykańskiego architekta, który wprowadził do budownictwa stalowe szkielety konstrukcyjne, umożliwiające wznoszenie coraz wyższych budynków. W Łodzi inicjatorem obchodów Międzynarodowego Dnia Wieżowca był w 2021 roku Damian Raczkowski, radny Rady Miejskiej w Łodzi, który zorganizował wydarzenie wspólnie ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Śródmieście”.
CZYTAJ DALEJ

Rzym: trwa różaniec w intencji Leona XIV w klinice Gemelli

2026-10-13 18:41

[ TEMATY ]

modlitwa

różaniec

Leon XIV

Joanna Popławska/Niedziela

W kaplicy św. Jana Pawła II w klinice Gemelli w Rzymie rozpoczęła się modlitwa różańcowa w intencji Leona XIV, który jest tam poddawany operacji usunięcia guza w płucu. Modlitwie przewodniczy kard. Baldo Reina, wikariusz generalny diecezji rzymskiej, której papież jest biskupem. Odmawiane są tajemnice bolesne różańca.

„W tej kaplicy, gdzie co dzień modlitewna cisza przyjmuje łzy, przechowuje oczekiwania i ożywia nadzieję, wspólnie wznieśmy nasze błagalne modlitwy, aby Pan wspierał naszego biskupa, papieża Leona i pocieszał tych, którzy są tu leczeni. Rozważając tajemnice bolesne świętego różańca, zwracamy się ku Chrystusowi, który - podobny nam we wszystkim oprócz grzechu - przeszedł przez cierpienie, przemieniając je w źródło życia. Niech Maryja, Uzdrowienie Chorych i Matka Kościoła, towarzyszy naszej modlitwie i uczy nas trwania w miłości” - powiedział kard. Reina w krótkim wprowadzeniu do modlitwy.
CZYTAJ DALEJ

Zapalmy świecę poświęconą dzieciom utraconym

2026-10-14 19:02

[ TEMATY ]

apel

Romolo Tavani/pl.fotolia.com

Do zapalenia Świecy Pamięci oraz modlitwy za dzieci, które zmarły przed narodzeniem lub krótko po nim, zachęca Polska Federacja Ruchów Obrony Życia w związku z przypadającym 15 października Dniem Dziecka Utraconego. Przedstawiciele Federacji przypominają o znaczeniu godnego pożegnania i pochówku dzieci, a także o roli hospicjów perinatalnych, które otaczają opieką rodziny w obliczu niepomyślnej diagnozy prenatalnej.

Dzień Dziecka Utraconego jest okazją do upamiętnienia dzieci zmarłych przed narodzeniem lub niedługo po przyjściu na świat, a także do okazania solidarności z rodzicami przeżywającymi żałobę. W wielu miejscach Polski organizowane są Msze święte, nabożeństwa i wspólne modlitwy. Odbywają się również zbiorowe pochówki dzieci zmarłych przed narodzeniem, a na cmentarzach powstają specjalne Groby Dzieci Utraconych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję