Reklama

Niedziela Legnicka

Rok Życia Konsekrowanego

Z różańcem w dłoni

Niedziela legnicka 30/2015, str. 4-5

[ TEMATY ]

zgromadzenie

Monika Łukaszów

Siostry karmelitanki podczas tegorocznych rekolekcji w Legnicy

Siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus to zgromadzenie, które powstało 31 grudnia 1921 r. Jego założycielem był Maciej Gądek – o. Anzelm OCD, a współzałożycielką s. Janina Kierocińska.

Kolebką zgromadzenia stał się Sosnowiec. Działał tam wówczas ks. Franciszek Raczyński, rektor i katecheta kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa i wielki działacz społeczny, prezes Sosnowiecko-Sieleckiego Towarzystwa Pomocy dla Biednych Chrześcijan. Siostry podjęły prace w prowadzonych przez towarzystwo zakładach, ale chcąc zatroszczyć się o pogłębienie życia duchowego nowych kandydatek, po niedługim czasie opuściły zakłady ks. Raczyńskiego. Zorganizowały szkołę powszechną, dom dziecka oraz pracownie – krawiecką i hafciarską. W okresie wojennym również więźniowie i partyzanci byli otoczeni modlitwą i materialną opieką przez siostry.

Dziś siostry przede wszystkim pracują duszpastersko jako katechetki, organistki, zakrystianki, siostry parafialne, a także prowadzą przedszkola, świetlice, domy rekolekcyjne.

Reklama

Obecnie siostry pracują w 58 placówkach w 11 państwach. Niektóre przebywają na misjach: w Burundi, Kamerunie i Ruandzie oraz na terenach byłego Związku Radzieckiego. W Polsce pracuje blisko 400 sióstr w 3 prowincjach: wrocławskiej, łódzkiej i krakowskiej.

Formacja zakonna

Pierwszym etapem formacji jest aspirat, który trwa kilka miesięcy. Wówczas kandydatki spędzają czas przed klauzurą, choć łączą się ze wspólnotą w modlitwie, pracy i odpoczynku. Jak mówi s. Lucjusza, która pracuje w Legnicy, jest to czas zadania sobie na nowo pytań: kim jest dla mnie Jezus, o motywację podjętej decyzji oraz czego spodziewam się po życiu zakonnym. Jest to także czas zmagania się z tęsknotą za rodzinnym domem.

Kolejnym etapem formacji jest postulat. W tym czasie kandydatkom umożliwia się głębsze rozpoznanie powołania. Postulantki zostają wprowadzone w charyzmat zgromadzenia i uczą się, jak postępować zgodnie z Ewangelią i praktyką życia św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Postulat trwa zwykle ok. roku.

Reklama

Następnie postulantki odbywają nowicjat, czyli czas pełnego wprowadzenia w życie zakonne. Siostry nowicjuszki doświadczają sposobu życia karmelitanki Dzieciątka Jezus. Jest to szczególny okres formacji, ponieważ nowicjuszka poprzez specyficzny styl życia instytutu zaczyna dawać osobistą odpowiedź na powołanie Chrystusa.

Juniorat – to kolejny etap formacji. W Zgromadzeniu Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus składa się śluby zakonne czasowe i wieczyste. Okres ślubów czasowych trwa 5 lat i nazwany jest junioratem, po którym następuje profesja wieczysta.

Strój zakonny karmelitanki Dzieciątka Jezus to brązowy długi habit, przepasany skórzanym brązowym pasem, z różańcem z lewej strony. Na habicie brązowy szkaplerz, pod szkaplerzem krzyżyk profesyjny, na głowie biała toka i czarny welon. Poza tym biały płaszcz zakładany podczas Liturgii.

Dzień w klasztorze

Dzień w klasztorze zaczyna się wcześnie rano, zazwyczaj o godz. 5.20 modlitwą. Cały dzień podzielony jest pomiędzy: pracę, modlitwę i odpoczynek. Na modlitwie w kaplicy zakonnej siostry spotykają się rano, w południe, wieczorem i przed spoczynkiem. Odmawiana jest wówczas modlitwa brewiarzowa, Różaniec, jest czas na czytanie duchowe oraz na rozmyślanie. Punktem centralnym dnia jest Msza św. Dwa razy w ciągu dnia – po obiedzie i kolacji jest przewidziany czas na rekreację. A od godz. 14 do 15 każdego dnia trwa tzw. godzina milczenia, którą każda siostra może wykorzystać według swoich potrzeb. Pozostały czas poświęcony jest na pracę. Dzień w klasztorze kończy się ok. godz. 22.

Legnica

Do Legnicy siostry karmelitanki Dzieciątka Jezus przyjechały na prośbę pierwszego biskupa legnickiego Tadeusza Rybaka. Swoją posługę rozpoczęły 17 maja 1997 r., tuż przed wizytą Ojca Świętego Jana Pawła II. – Nasze przyjście do Legnicy traktowałyśmy jako prezent dla Ojca Świętego. Podjęłyśmy pracę w Caritas Diecezji Legnickiej i zorganizowałyśmy Diecezjalny Dom Rekolekcyjny. Dziś w Legnicy pracuje 10 sióstr w dwóch wspólnotach. Jedna w Caritas, a druga w Domu Księży Emerytów. Oprócz tego jedna siostra pracuje w Sądzie Kościelnym oraz jedna jako katechetka w parafii pw. Świętej Rodziny w Legnicy. Przy zgromadzeniu działa też Bractwo Szkaplerza Świętego, które zostało założone za zgodą bp. Stefana Cichego w 2005 r. Należy do niego ponad 50 osób. Członkowie spotykają się co drugi miesiąc na spotkaniach formacyjnych, a raz w miesiącu w miejscowym szpitalu na Mszy św. w intencji chorych. Bractwo adoptowało też chłopca z Burundi, któremu systematycznie wysyła pieniądze na edukację – mówi s. Felicyta Cedro.

Szkaplerz

Oprócz bractwa są osoby (w naszej diecezji już ponad 2 tys.), które przyjęły szkaplerz św., znak szczególnej opieki Matki Bożej, który otrzymał w XIII wieku generał zakonu karmelitańskiego św. Szymon Stock, wielki czciciel Maryi. Szkaplerz, często nazywany płaszczem Maryi, był pierwotnie wierzchnią szatą, którą mnisi przywdziewali na habit zakonny. Szkaplerz karmelitański wygląda niepozornie: to dwa niewielkie kawałki brązowego sukna połączone tasiemkami. Jednak ci, którzy go noszą, wiedzą, że to niezwykły znak. Wszak to symbol przymierza z Najświętszą Maryją Panną i wyraz całkowitego zawierzenia Jej, szczególnie w chwili przejścia do życia wiecznego. Matka Boża obiecała bowiem: „kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego”. Ludzie noszący te szatę Maryi, mówią o roli, jaką odgrywa ona w ich życiu – przypomina bowiem o powinnościach katolika i umacnia w wierze.

Część szkaplerza, która opada na plecy, podpowiada nam, że trudy, doświadczenia i krzyże znosić winniśmy pod opieką Maryi z poddaniem się woli Bożej, tak jak Ona to czyniła, a część, która spoczywa na piersiach, przypomina, że nasze serce winno bić dla Boga i bliźnich, z miłości odrywając się od przywiązań doczesnych i wiązać się za pośrednictwem Maryi z dobrami wiecznymi. Istnieje także medalik szkaplerzny jako forma zamienna szkaplerza płóciennego.

Co miesiąc siostry organizują w domu rekolekcyjnym dni skupienia dla dziewcząt, które cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Dwa razy w roku podczas ferii zimowych i wakacji organizowane są trzydniowe rekolekcje dla młodzieży.

Boże Narodzenie

W zgromadzeniu w szczególny sposób czczone jest Dzieciątko Jezus. Ma to uroczysty wymiar w okresie Bożego Narodzenia. Świętowanie rozpoczyna się już w Adwencie, kiedy to siostry wędrują z figurką Dzieciątka w żłóbku okrytą welonem. Figurka przenoszona jest każdego dnia do innej celi zakonnej, gdzie przebywa dobę. Każda siostra ma czas na osobistą, prywatną modlitwę przy żłóbku Dzieciątka. – W ścisłym okresie Bożego Narodzenia praktykujemy różne tradycje. Na przykład jest tzw. budzenie pastuszków ze słowami kolędy „Wstawajcie, wstawajcie pasterze mili...”. Najbardziej przeżywa się to podczas pierwszego Bożego Narodzenia w zgromadzeniu. Młodzież zakonną budzą starsze siostry przebrane za pasterzy i aniołów. Wszystkie zbieramy się w miejscu, gdzie przygotowane jest takie nasze małe Betlejem i tam odbywa się adoracja Dzieciątka Jezus. Następnie uroczyście figurka przenoszona jest do kaplicy, gdzie dziękujemy Bogu Ojcu za dar Wcielenia Jego Syna na Mszy św. pasterskiej. Później zaczyna się kolędowanie, które trwa aż do rana. Ciekawostką jest również to, że przez cały czas świąt, figurka wędruje z siostrami. Czy są w kaplicy, czy w refektarzu, czy innym miejscu Dzieciątko Jezus jest cały czas z nami – mówi s. Lucjusza.

* * *

Powołanie to...

s. Felicyta Cedro – od 43 lat w zakonie:
– W moim przypadku to było tak, iż duży wpływ na wybór zgromadzenia miał znajomy ks. Zygmunt Szczepaniak, który wyczuwał moje zainteresowanie dziećmi i wskazał mi Zgromadzenie Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus, gdzie katechizacja dzieci i młodzieży jest podejmowana przez wiele sióstr. I mimo iż wtedy w Kielcach, gdzie mieszkałam, były inne zgromadzenia, to jakoś szczególnie zainteresował mnie ten wskazany przez ks. Zygmunta. Któregoś dnia powiedział mi nawet żartobliwie: „Wstąpisz do karmelitanek na jubileusz 100-lecia urodzin św. Teresy od Dzieciątka Jezus”. I tak się stało. A ponieważ już na bierzmowaniu wybrałam sobie imię Teresa, więc uznałam to za wolę Pana. Pojechałam z ks. Szczepaniakiem do Balic, do domu generalnego i zostałam przyjęta.

s. Lucjusza Faińska – od 29 lat w zakonie:
– Do dzisiaj myślę, że moje powołanie to wielka tajemnica. Dlaczego akurat karmelitanki? Od zawsze wiedziałam, że chcę być w zgromadzeniu, ale jakim? W Wieluniu, gdzie się urodziłam i chodziłam do szkoły, były dwa zgromadzenia – antoninki i bernardynki. Pojechałam do Częstochowy, aby przed obliczem Matki Bożej prosić o rozeznanie, gdzie mam pójść. Jaki zakon wybrać? I tam znalazłam ogłoszenie o rekolekcjach u sióstr karmelitanek w Czernej k. Krakowa. Co ciekawe, to samo ogłoszenie znalazłam po powrocie z Częstochowy w Wieluniu. Poprosiłam rodziców, aby mnie zawieźli na te rekolekcje. I tam się wszystko rozwiązało. Po trzech dniach rekolekcji trafiłam na rozmowę do matki generalnej. To był koniec lipca, a już 25 sierpnia wstąpiłam do zgromadzenia.

2015-07-23 13:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biskupi wenezuelscy wsparli Juana Guaidó

[ TEMATY ]

prezydent

episkopat

zgromadzenie

wenezuela

źródło: pixabay.com

Flaga Wenezueli

Wenezuelscy biskupi wsparli wybranego ponownie przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, a zarazem tymczasowego prezydenta Juana Guaidó. Spotkali się z nim 8 stycznia podczas obrad 113. zgromadzenia plenarnego konferencji episkopatu Wenezueli. Guaidó towarzyszyli dwaj wiceprzewodniczący Zgromadzenia Narodowego, jego sekretarz i podsekretarz - nowo wybrane władze parlamentu.

Po spotkaniu konferencja episkopatu oświadczyła, że odrzuca wydarzenia z 5 stycznia, gdy Gwardia Narodowa i zwolennicy obalonego prezydenta Nicolasa Maduro nie dopuścili do sali obrad Zgromadzenia Narodowego deputowanych opozycji. Pod ich nieobecność, bez wymaganego kworum, wybrano paralelne władze na czele z Luisem Parrą. Hierarchowie napisali, że był to „haniebny czyn”, który stał się dla Wenezuelczyków powodem do pogłębienia braku nadziei i poczucia bezsilności.

Niewpuszczeni na obrady deputowani, którzy posiadali kworum, zebrali się w jednym z hoteli, gdzie w głosowaniu przedłużyli Guaidó mandat przewodniczącego.

Biskupi wspomnieli także o wydarzeniach z 7 stycznia, gdy te same grupy próbowały nie dopuścić do wejścia „prawomocnie wybranych deputowanych” do gmachu Zgromadzenia na zaprzysiężenie Guaidó na drugą kadencję, co się im jednak nie udało.

Zdaniem biskupów wydarzenia te są „nowymi przejawami totalitarnej ideologii”, a zarazem zamachem na instytucje państwa. Skrytykowali oni także akty przemocy ze strony wojska wobec niektórych deputowanych i wezwali je „w imię Boga”, by stanęło „po stronie konstytucji i ludu, których przysięgało bronić”.

Episkopat zaapelował o respektowanie legalności Zgromadzenia Narodowego, wybranego przez naród w 2015 r., gdyż jako „jedyna instytucja polityczna i władzy publicznej” cieszy się ono legitymizacją.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Msza św. w 77. rocznicę krwawej niedzieli na Wołyniu

2020-07-11 14:57

[ TEMATY ]

Wołyń

twitter.com/archidiecezjawarszawska

Biskup Michał Janocha, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej przewodniczył w katedrze polowej Mszy św. w intencji ofiar rzezi wołyńskiej. Dziś obchodzimy 77. rocznicę tzw. „krwawej niedzieli”, ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na polskich mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej. Od 2016 r. dzień 11 lipca obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Obywatelach II RP.

Przed rozpoczęciem Mszy św. pod tablicą upamiętniającą ofiary rzezi wołyńskiej, znajdującą się w przedsionku katedry, złożone zostały kwiaty. Ks. ppłk Mirosław Biernacki, kapelan środowiska 27 Dywizji Piechoty AK, powitał uczestników liturgii.

W homilii bp Janocha powiedział, że „krwawa niedziela” jest dniem, który symbolicznie przypomina o zbrodni dokonanej na Wołyniu. – Od tamtej niedzieli minęło 77 lat, z czego prawie 45 nie wolno było o tym mówić. Wszystko było skazane na niepamięć – mówił. Dodał, że dzisiaj wracamy do tamtych dni dzięki pamięci ocalonych z ludobójstwa rodzin wołyńskich, pracy historyków, archeologów i polityków.

Bp Janocha podkreślił, że kontekstem dla rzezi wołyńskiej są kilkusetletnie losy narodów polskiego i ukraińskiego, które często się przeplatały. – Warto wracać do tamtych czasów i my, i nasi bracia Ukraińcy wracają do nich, jak do swoich wspólnych korzeni – przekonywał.

Biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej podkreślił, że wolne państwa, jakimi są Polska i Ukraina powinny rozstrzygać bolesne kwestie sporne na drodze pokojowego dialogu. – Bardzo wiele nas łączy, odkrywamy to dziś z wielką mocą – powiedział.

Nawiązując do odczytanej Ewangelii, w której Jezus przekazuje uczniom modlitwę „Ojcze nasz”, powiedział, że dziś szczególnie powinny wybrzmieć jej słowa: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Przestrzegł przed trwaniem w „zapiekłym bólu” oraz przed „wymazywaniem pamięci” na temat ludobójstwa na Wołyniu. – Kościół mówi, że nie można zapominać o przeszłości, to jest korzeń bytu indywidualnego, społecznego i narodowego, ale pamiętając mamy przebaczać – zachęcał.

W uroczystości wzięli udział m.in. Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Adam Kwiatkowski, Antoni Macierewicz, marszałek senior Sejmu RP, Jan Józef Kasprzyk, Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, gen. dyw. Robert Głąb, dowódca Garnizonu Warszawa, przedstawiciele środowisk kresowych, m. in. Anna Lewak prezes Okręgu Wołyńskiego Światowego Związku Żołnierzy AK, Szczepan Siekierko, prezes Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, kombatanci i mieszkańcy Warszawy.

Eucharystię koncelebrowali kapelani Ordynariatu Polowego ks. ppłk Mirosław Biernacki, ks. ppor. Mateusz Korpak, wikariusz katedry polowej, a także duchowni związani ze środowiskami kresowymi i IPN, m.in. ks. Paweł Piotrowski, ks. Ireneusz Krużel oraz ks. Tomasz Trzaska.

W południe przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbyła się uroczysta zmiana posterunku honorowego, a o godz. 13 na Skwerze Wołyńskim na Żoliborzu pod pomnikiem Ofiar Rzezi Wołyńskiej oraz 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty odbędą się dalsze uroczystości upamiętniające ofiary mordu.

11 lipca 1943 roku, w tzw. „krwawą niedzielę”, sotnie UPA i OUN przy udziale chłopów ukraińskich uzbrojonych w siekiery, widły, noże, w sposób skoordynowany zaatakowały ok. 100 polskich wsi, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim. Polacy zgromadzeni w kościołach w czasie Mszy świętych byli otaczani i w bestialski sposób mordowani przez swoich sąsiadów. Zbrodnie na ludności polskiej trwały wiele dni. Nie był to pierwszy atak, jednak to właśnie w lipcu nastąpiło ich nasilenie. W tym czasie zamordowano ok. 10 tys. Polaków.

W latach 1942–1945 w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków. Kolejne kilkaset tysięcy zostało zmuszonych do wyjazdu. W akcjach odwetowych zginęło ok. 10-12 tys. Ukraińców.

22 lipca 2016 Sejm RP ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Sejm oddał w niej hołd wszystkim obywatelom II Rzeczypospolitej zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943–1945.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Pell wspomina długie miesiące w więziennej celi

2020-07-12 09:34

[ TEMATY ]

kard. Pell

Włodzimierz Rędzioch

W więzieniach jest wiele dobroci, czasami mogą być jednak piekłem na ziemi. Miałem wiele szczęścia, że byłem bezpieczny i dobrze traktowany. Kard. George Pell pisze o tym dla amerykańskiego pisma „First Things”, w tekście zatytułowanym „Mój czas w więzieniu”.

Jest to pierwsze tak osobiste wspomnienie opublikowane po tym, jak po 400 dniach spędzonych za kratkami, wyszedł na wolność uniewinniony od zarzutów o pedofilię jednomyślnym orzeczeniem Sądu Najwyższego Australii.

Kard. Pell pisze o trzynastu miesiącach spędzonych w izolatce. „W Melbourne (10 miesięcy odosobnienia) mundur więzienny był zielonym dresem, ale w Barwon (3 miesiące izolacji) wydano mi jasnoczerwony kolor kardynała” – wspomina z humorem.

Ujawnia też detale z więziennego życia: prostą celę z solidnym łóżkiem, lampkę pomagającą czytać, zaledwie godzinę czasu na codzienny spacer i nieprzeźroczyste szyby na oddziale, przez które z trudem można jedynie było odróżnić dzień od nocy. Wyznaje, że był w izolacji dla własnej ochrony, ponieważ osoby skazane za wykorzystywanie seksualne dzieci, zwłaszcza duchowni, narażeni są na ataki fizyczne i wykorzystywanie. Także jemu grożono.

Kard. Pell wspomina, że słyszał więźniów kłócących się między sobą o jego winę i o tym, że większość strażników uznała go za niewinnego. Przeciwieństwem były, jak pisze, australijskie media „gorzkie w osądach i wrogie”.

Hierarcha zauważa, że antypatia wśród więźniów wobec sprawców nadużyć seksualnych na nieletnich jest powszechna w świecie anglojęzycznym - jest to ciekawy przykład prawa naturalnego wyłaniającego się w ciemności. „Nawet mordercy gardzą tymi, którzy gwałcą młodocianych. Jakkolwiek jest to ironiczne, ta pogarda nie jest wcale zła, ponieważ wyraża wiarę w istnienie dobra i zła, które często pojawia się w więzieniach w zaskakujący sposób” – pisze kard. Pell.

Wyznaje, że w czasie swej izolacji otrzymywał wiele listów od różnych ludzi. Pisał do niego m.in. pogrążony w ciemności więzień, prosząc, by zasugerował mu jakąś lekturę pomagającą przezwyciężyć zagubienie. „Poleciłem mu by przeczytał Ewangelię św. Łukasza” – wspomina były arcybiskup Sydney.

Wyznaje, że o swym uniewinnieniu dowiedział się oglądając w celi telewizję. „Zaskoczony młody reporter poinformował Australię o moim uniewinnieniu i był bardzo zdenerwowany jednomyślnością sędziów” – pisze hierarcha dodając, że wkrótce potem „został zwolniony do świata zamkniętego z powodu koronawirusa”.

Dziennikarze nie opuszczali go na krok. „Dwa helikoptery prasowe podążyły za mną z Barwon do klasztoru karmelitów w Melbourne, a następnego dnia dwa samochody z dziennikarzami towarzyszyły mi przez całe 880 km do Sydney” – wspomina emerytowany prefekt watykańskiego Sekretariatu ds. Ekonomii.

Podkreśla, że dla wielu czas spędzony w więzieniu jest okazją do zastanowienia się i konfrontacji z podstawowymi prawdami. „Życie w więzieniu pozbawiło mnie wszelkich wymówek, że jestem zbyt zajęty, by się modlić, a mój regularny plan modlitwy podtrzymywał mnie. Od pierwszej nocy zawsze miałem brewiarz, a Komunię Św. otrzymywałem co tydzień. Pięć razy brałem udział w Mszy Św., choć nie mogłem jej odprawić, nad czym szczególnie bolałem w czasie Bożego Narodzenia i Wielkanocy” – pisze kard. Pell. I dodaje: „Moja katolicka wiara podtrzymywała mnie, zwłaszcza świadomość, że moje cierpienia nie muszą być bezsensowne, ale mogą być zjednoczone z Chrystusem, naszym Panem. Modliłem się więc za przyjaciół i wrogów, za moich zwolenników i za moją rodzinę, za ofiary wykorzystywania seksualnego, za moich współwięźniów i strażników”.

W więzieniu, każdego dnia, kard. Pell prowadził dziennik. Po oczyszczeniu z wszelkich zarzutów postanowił go opublikować. Ukaże się nakładem jezuickiego wydawnictwa Ignatius Press, które zapowiada, że książka ta stanie się klasyką duchowości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję