Reklama

O Matce Bożej, która Rzym ocalała

2015-07-30 12:36

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 31/2015, str. 5

Archiwum Katolickiego Radia Zamość
Peregrynująca po naszej diecezji ikona Matki Bożej Salus Populi Romani w Gimnazjum nr 3 w Zamościu, maj 2015 r

Jednym z punktów przygotowania do Światowych Dni Młodzieży, które w lipcu 2016 r. odbędą się w Krakowie, jest peregrynacja symboli ŚDM: Krzyża Roku Świętego zwanego Krzyżem Młodych i Ikony Salus Populi Romani. Ikona ta wraz z Krzyżem Młodych wędruje po świecie od 2003 r. Wizerunek Maryi obecnej przy Krzyżu Syna jest kopią obrazu, znajdującego się w rzymskiej Bazylice Santa Maria Maggiore – Matki Bożej Większej, której powstanie w tych dniach wspominamy.

Powstanie bazyliki wiąże się z legendą, według której Najświętsza Maryja Panna ukazała się we śnie papieżowi Liberiuszowi i patrycjuszowi Giovanniemu. W śnie tym Matka Boża poleciła, aby w miejscu, gdzie latem spadnie śnieg, stanął kościół poświęcony Jej szczególnej czci. I tak się stało w nocy z 4 na 5 sierpnia 352 r., kiedy to Wzgórze Eskwilińskie pokryła warstwa śniegu. Papież wyznaczył wówczas miejsce na budowę świątyni. W późniejszych wiekach kościół był kilkakrotnie przebudowywany i ozdabiany. M.in. dzięki staraniom papieża Pawła V w bazylice znajduje się kaplica nazywana dziś Pawłową. W kaplicy tej czczony jest obraz Maryi Salus Populi Romani – Ocalenie Ludu Rzymskiego.

Reklama

Cudowny obraz nosi tę nazwę, ponieważ panuje powszechne przekonanie, że Matka Boża wielokrotnie uratowała Rzym. Poznając fakty, mówiące o pomocy Matki Bożej w czasie niebezpieczeństw, warto, a nawet należy prosić o pokój na świecie, a szczególnie w tych miejscach świata, gdzie wyznawcy Chrystusa znajdują się w niebezpieczeństwie.

Już dziś zawierzajmy Matce Bożej Światowe Dni Młodzieży, które za rok będą w Polsce, i prośmy o pokój w czasie tych wyjątkowych spotkań młodych z całego świata. Matko Boża, która – jak podaje historia – wiele razy ratowałaś Rzym, bądź naszym ocaleniem teraz i w przyszłości.

Tagi:
peregrynacja

Reklama

Obraz św. Józefa nawiedził Areszt Śledczy w Zielonej Górze

2019-04-16 21:45

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa Kaliskiego 16 kwietnia nawiedził Areszt Śledczy w Zielonej Górze. Organizatorem spotkania był kapelan ks. Krzysztof Hojzer.

Karolina Krasowska
Ks. Krzysztof Hojzer wyjaśnił osadzonym znaczenie i symbolikę obrazu

W Areszcie Śledczym przebywają - jak mówi kapelan - osoby skazane, oskarżone, które są w trudnym momencie życiowym wielkiego cierpienia, nie tylko dla nich, ale również dla ich rodzin. - Św. Józef to człowiek o niezwykłej odwadze. Pokonujący trudności życiowe w sposób niezwykle mądry i święty - poprzez milczenie. Areszt jest też takim miejscem, gdzie jest dużo milczenia. Chociaż są rozprawy, panowie często opowiadają o różnych trudnych momentach i relacjach, które muszą tworzyć, ale przede wszystkim opowiadają też o tym, że jest dużo milczenia, dużo ciszy, która potrafi zabić, jeśli jest źle wykorzystana. I dzisiaj właśnie chce powiedzieć o takiej niezwykłej cesze św. Józefa, jaką jest właśnie cisza - mówi ks. Krzysztof Hojzer.


Kapelan nawiązał do hasła peregrynacji obrazu św. Józefa Kaliskiego, które brzmi "Milczeć. Walczyć. Kochać". - Chodzi o umiejętne zrozumienie słowa "milczeć". Św. Józef milczy, żeby najpierw posłuchać Boga i żeby lepiej zauważyć, co Bóg zrobi, jaki zrobi pierwszy krok; żeby umieć zrozumieć po co ma walczyć, o co ma walczyć i dlaczego ma walczyć - o Świętą Rodzinę, o Matkę Najświętszą, o zamysł Boży. Św. Józef to zwykły facet, który nagle staje przed bardzo trudnym doświadczeniem. Ostatnią bardzo piękną rzeczą, która rodzi się z milczenia z Bogiem i z tego głębszego rozumienia jest kształtowanie swojego wnętrza na obraz Boga, bo właśnie wtedy prawdziwie kocham - mówi kapelan.

- Tutaj w Areszcie też potrzebujemy takiego świętego milczenia, głębszego spotykania z Bogiem przez sakrament spowiedzi, Eucharystię. Chcemy milczeć, by Bóg wlewał nam swoje rozumienie, aby nas bardziej odkrywał, żebyśmy głębiej rozumieli do czego zostaliśmy zaproszeni. Dlaczego Bóg w naszym życiu, chociaż czasami je bardzo mocno zmarnowaliśmy, chce nadal nas prowadzić, do czego chce nas zaprosić i o co mamy walczyć. Czy mamy walczyć z niesprawiedliwym wyrokiem, czy mamy walczyć z rozwalającym się domem, czy jest sens i jak kochać ludzi, którzy mnie oskarżyli albo których poraniłem. I Józef nam to pokazuje, mierząc się z wielkimi trudnościami, których nie rozumie. Dopiero cisza pozwala mu otworzyć serce na Boga i Bóg mu to wyjaśnia, jego serce staje się domem dla Boga - dodaje kapłan.

Dla p. Janusza moment nawiedzenia obrazu św. Józefa w Areszcie był wyjątkowy. - Pochodzę z okolic Kalisza. Moja cała rodzina, która mieszka nieopodal Kalisza uczęszcza w tej chwili do św. Józefa. W korespondencji, którą dostałem od rodziny dowiedziałem się, że obraz będzie znajdował się tutaj, w Zielonej Górze, u nas. I z tego względu jestem właśnie tutaj, żeby podzielić się takim wsparciem duchowym dla mojej rodziny, że Józef jest z nami w tej chwili - mówi p. Janusz, który w swoim życiu raz nawiedził sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, skąd pochodzi obraz, a teraz św. Józef odwiedził go w Areszcie Śledczym w Zielonej Górze. - Towarzyszą mi przede wszystkim intencje łaski wolności, żebym jak najprędzej mógł się zobaczyć z moją rodziną. Mam małe dziecko, którego nie widziałem. Moja żona urodziła i chciałbym być razem z nimi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pogrzeb śp. Marka Tarnowskiego – zamordowanego na plebanii kościoła św. Augustyna

2019-04-25 10:07

mag / Warszawa (KAI)

- Nagła śmierć naszego współbrata pokazuje nam jak ważne jest przygotowanie do spotkania z Chrystusem – podkreślił kard. Kazimierz Nycz w czasie pogrzebu śp. Marka Tarnowskiego, zamordowanego na plebanii kościoła św. Augustyna na stołecznym Muranowie.

Anna Druś/Archidiecezja Warszawska

Uroczystości odbyły się w kościele św. Feliksa z Kantalicjo na stołecznym Marysinie, gdzie zmarły należał do wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej. Liturgię, której przewodniczył metropolita warszawski koncelebrowało wielu kapłanów związanych ze wspólnotą.

– Nagła śmierć waszego współbrata pokazuje nam jak ważne jest przygotowanie na spotkanie z Chrystusem – powiedział kard. Kazimierz Nycz. - Ta spowiedź tuż przed śmiercią. Spowiedź na końcu Drogi Neokatechumenalnej, która szedł – to jest nauka dla nas wszystkich, byśmy nie tyle bali się śmierci nagłej, ile bali się śmierci nieprzygotowanej - podkreślił.

Kard. Nycz przestrzegł jednocześnie członków wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej przed sakralizacją zła i grzechu, nawet, gdy patrzymy na to, co się stało z perspektywy Zmartwychwstania. - Zło pozostaje złem. Gdybyśmy tą drogą poszli za daleko, bylibyśmy o krok od powiedzenia, że Pan Bóg tak chciał. A to przecież nie byłoby prawdą Po liturgii ciało zmarłego spoczęło na pobliskim cmentarzu.

W czwartek 11 kwietnia br. na plebanii kościoła pw. św. Augustyna na warszawskiej Woli napastnik zaatakował 64- letniego p. Marka Tarnowskiego, ojca jednego kapłanów archidiecezji warszawskiej, katechistę Drogi Neokatechumenalnej. Mężczyzna wychodził z plebanii, gdzie przystępował do sakramentu pokuty. W jego obronie stanął jeden z dyżurujących kapłanów. On również został zaatakowany przez napastnika.

Ciężko pobity Marek Tarnowski mimo reanimacji nie przeżył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: w świecie naznaczonym lękiem i śmiercią mamy nieść pokój i radość

2019-04-25 18:29

bgk / Gniezno (KAI)

„Jesteśmy wezwani, aby w tym świecie, takim, jakim on jest, naznaczonym lękiem i śmiercią, pozbawionym nadziei, sparaliżowanym tak wieloma dramatami, nieśli pokój i radość Chrystusa” – mówił dziś w Mielżynie abp Wojciech Polak, odnosząc się do niedzielnych tragicznych wydarzeń na Sri Lance.

Piotr Drzewiecki

Prymas Polski wziął udział w obchodach 100-lecia obecności i posługi w Mielżynie sióstr dominikanek. Zgromadzenie od początku prowadzi tam działalność dobroczynną, opiekując się w sposób szczególny młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie i ruchowo.

W homilii Mszy św. stanowiącej centralny punkt jubileuszowych obchodów abp Wojciech Polak postawił pytanie o nasze świadectwo wiary, a konkretnie o radość wiary, której brak papież Franciszek nazwał cechą, a nawet wręcz chorobą wielu chrześcijan.

- Dlaczego boimy się radości? Co nie pozwala nam prawdziwie ucieszyć się bliskością Zmartwychwstałego Pana? – pytał Prymas. – Wolimy się smucić, niż cieszyć może dlatego, że łatwiej jest poruszać się w ciemnościach niż w blasku. Łatwiej jest żyć w lęku, niż otworzyć się na nowość życia. Często brakuje nam radości, bo się po prostu boimy. Czujemy się wciąż przytłoczeni tragedią krzyża, naszymi trudnymi doświadczeniami, naszą przeszłością. Jesteśmy więc, jak mówił swoim uczniom Jezus, zmieszani i różne wątpliwości budzą się w naszych sercach – mówił abp Polak, przypominając, że przecież nie do tego jesteśmy powołani.

„Zmartwychwstały wzywa nas, abyśmy w tym świecie, takim, jakim on jest, tak często naznaczonym lękiem i smutkiem, tak mocno doświadczonym ludzkim cierpieniem i śmiercią, w świecie owładniętym niepewnością i jakże często wręcz sparaliżowanym tak wieloma tragicznymi wydarzeniami, jak choćby w tych ostatnich dniach męczeńską śmiercią tylu chrześcijan na Sri Lance, w świecie przenikniętym samotnością i ostatecznie pozbawionym nadziei, nieśli Jego pokój i radość” – podkreślił Prymas.

Metropolita gnieźnieński nawiązał też do świętowanego jubileuszu zaznaczając, że wezwanie to od stulecia wiernie wypełniają w Mielżynie siostry dominikanki, dla których radość i nadzieja zmartwychwstania jest motywem miłości i służby drugiemu.

„Poczynając od klasztoru i domu dla sierot, poprzez prowadzoną do wybuchu II wojny światowej Szkołę Gospodarstwa Domowego, aż po prowadzony nieprzerwanie od 1956 roku zakład dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością ruchową i intelektualną, były i są dla tej witkowskiej ziemi zwiastunami nadziei i radości w Panu” – mówił abp Polak.

Na koniec przypomniał słowa pierwszego Prymasa odrodzonej Polski kard. Edmunda Dalbora, który nawołując do troski i miłości o drugich, zwłaszcza o potrzebujących pomocy, zwykł mówić, że „zadaniem naszym jest rany zabliźniać, kolce goryczy bliźnim ostrożnie i miłościwie wyciągać, by im ułatwić przyjście do równowagi i do powrotu do lepszego sposobu życia i do zajęć odważniejszych (…) Dlatego też jako chrześcijanie – dodawał – powinniśmy mieć zawsze współczucie dla naszych bliźnich”.

Mielżyn jest jedną z większych placówek zgromadzenia sióstr dominikanek w Polsce. W klasztorze znajdującym się przy Domu Pomocy Społecznej mieszka i pracuje 18 sióstr. W chwili obecnej 13 sióstr bezpośrednio służy osobom niepełnosprawnym, pozostałe zaś z klasztoru wspierają ich posługę swoimi modlitwami i cierpieniami. Jako wolontariusze w Domu Pomocy Społecznej służą także klerycy Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem