S. Rachel dopiero w czasie liceum zaczęła stawiać sobie pytania o swoją przyszłość.
Należałam do chóru parafialnego i jedna z dziewcząt, tak jak ja, miała kontakt z siostrami i zaprosiła mnie na dzień rekolekcji w ich zgromadzeniu, w domu formacji, który jest w Kluczborku do dziś
- wskazała józefitka.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Przyszła siostra zakonna co miesiąc jeździła do tego miejsca na dni skupienia.
Przyznam, że wtedy widząc takie normalne życie sióstr, jak w rodzinie nazaretańskiej, wiedziałam, że można oddać się Panu Bogu i być radosnym. Niczego nie tracić, a wiele zyskać. To wzrastało w moim sercu - mówiła dalej s. M. Rachel Lerch. - Oczywiście modliłam się, żeby rozpoznać tę drogę.
Marzenie o służbie poszkodowanym przez życie
Zaraz po maturze postanowiła wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa.
Czas formacji był dla mnie naprawdę czasem pięknym. Nie widziałam żadnych trudności, nawet jeżeli myślałam o przyszłości
- wspominała po latach.
W 1980 r. złożyła profesję zakonną.
Moim pragnieniem zawsze było służyć tym, którzy są najbardziej wrażliwi, którzy są najbardziej przez życie poszkodowani, szczególnie chorzy i niepełnosprawni
- zaznaczyła rozmówczyni Polskifr.fr.
Już w podstawówce pragnęłam być pielęgniarką i to zrealizowałam w zgromadzeniu, bo jak wspomniałam, zaraz po maturze wstąpiłam do zgromadzenia i po złożeniu pierwszych ślubów, zrobiłam formację zawodową. Tak się zaczęła moja przygoda ze starszymi, z tymi, którzy są najbardziej wrażliwi, potrzebujący.
S. Rachel pracowała też z dziećmi upośledzonymi fizycznie w Wierzbicach pod Wrocławiem.
Tam właśnie uderzyło mnie, że te dzieci były niepełnosprawne fizycznie; umysłowo były bardzo inteligentne
- mówiła józefitka. Dodała, że pełna nadziei i pogody ducha postawa dzieci była dla niej inspiracją do jeszcze bardziej intensywnej posługi.

Fot. archiwum s. M. Rachel Lerch
Na ziemi francuskiej
Józefitka pracowała w Paryżu 18 lat, opiekując się osobami starszymi. Obecnie posługuje we wspólnocie w Allonnes, niedaleko Tours. Pełni posługę przy parafii.
Przez pewien czas pracowałam jako pielęgniarka w Domu Opieki Społecznej. Przez trzy lata z ramienia diecezji byłam w grupie zajmującej się wolontariuszami, którzy przychodzili, organizowali Msze święte w ośrodkach medycznych, w domach opieki
- opowiedziała s. Rachel. Podtrzymywała na duchu osoby chore. Mówiła:
Kiedy w trudnościach zdrowotnych i wszystkich przypadłościach starości oni widzieli się już niepotrzebni, wtedy jakoś przez to wspólne obcowanie, wspólną modlitwę, wspólne towarzyszenie im w tej ostatniej drodze, starałam się przekazać, że oni mają wartość, że są przez Boga umiłowani i że starość, cierpienie, niedołężność, jeżeli są dobrze ofiarowane, przynoszą wielkie owoce. To im też dodawało radości przeżywania tych ostatnich chwil życia.
Do zakonu? Zdecydowanie warto!
Na bazie swojego już blisko 50-letniego doświadczenia we wspólnocie zakonnej s. Rachel zdecydowanie poleca taką formę życia młodym dziewczętom.
Pierwszą rzeczą, którą bym zaproponowała, to żeby miały większą więź z Bogiem, żeby zaczęły więcej praktykować, żeby więcej zatapiały się w modlitwie w tym indywidualnym spotkaniu z Panem. Bo tylko na takiej rozmowie indywidualnej z Panem można być szczerym i przedstawić swoje pragnienia
- zaznaczyła józefitka, udzielając rad nastolatkom i młodym kobietom.
Zachęcałabym również do przypatrywania się życiu zakonnemu, jak są sposobności do tego, żeby pobyć kilka dni we wspólnocie, żeby zapoznać ducha tej wspólnoty - wskazała s. Rachel. - Oprócz modlitwy wiem, że to jest bardzo konieczne, żeby poznać, jakie jest życie codzienne wspólnoty zakonnej. Bo to, co widzimy na zewnątrz, nasze spotkania w kościele, czy na jakichś grupach modlitewnych, to jeszcze nie jest wszystko. Żeby wejść w głębię życia zakonnego, trzeba wejść w głębie życia wspólnotowego.
Ze Śląska w świat służyć potrzebującym
S. M. Rachel Lerch CSSJ pochodzi ze Śląska. W Zgromadzeniu Sióstr Świętego Józefa jest od 49 lat. Większość swojego życia zakonnego spędza na pracy z osobami starszymi, niepełnosprawnymi. Jako pielęgniarka 12 lat pracowała na misjach w Kamerunie i Gabonie, a obecnie służy parafianom diecezji Angers.
Jestem już na emeryturze. Odwiedzam chorych, służę wspólnocie poprzez zlecone mi obowiązki, opiekuję się naszą siostrą Jubilatką, która w tym roku ma jubileusz 75-lecia ślubów zakonnych, który świętowała wraz z grupą sióstr józefitek w czasie rekolekcji, które odbyły się w Polsce. Wróciła po nich z modlitwą dziękczynną na ustach. Jest radosna za to, że dał jej Pan 75 lat służby i wytrwania w Jego miłości
- podsumowała s. Rachel Lerch.
