Wojownicy Maryi otrzymali dużą dawkę wiedzy, świadectw i teologicznych rozważań.
Pierwsza sobota miesiąca w Ostrowie Wielkopolskim poświęcona była Maryi.
Wojownicy Maryi, którzy z całej Polski i Europy zjechali do tego wielkopolskiego miasta, jak zwykle nie zawiedli. Przybyli tłumnie – ostrowską halę Areny wypełnili po brzegi.
Przyjechali dać świadectwo, pogłębić wiarę, odświeżyć braterskie relacje. Przybyli dla Maryi i dla siebie, brat dla brata, bo tutaj braterstwo ma znaczenie i nie jest pustym słowem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zanim jednak ok. 4,5 tysiąca Wojowników, kandydatów do pasowania i sympatyków Ruchu WM zgromadziło się w ciepłej hali, mężczyźni modlili się na różańcu podczas procesji ulicami miasta. Oprócz wynagradzania Niepokalanemu Sercu Maryi, modlono się również w intencji miasta, jego władz i mieszkańców. Procesja różańcowa ruszyła rankiem w pierwszą sobotę miesiąca spod Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Poprowadził ją gospodarz tych terenów, ks. biskup Damian Bryl, ordynariusz kaliski.
Cieszymy się niezmiernie, że jesteście dzisiaj u nas. To wielka radość dla nas. – mówił do zebranych bp Bryl.
Wojownicy Maryi
Reklama
Możemy razem świętować, spotykać się, modlić i świadczyć o Jezusie oraz uczyć się dobrego i pięknego życia. Życzę każdemu z was, żeby to był ważny czas pięknych spotkań z braćmi, ale także z Chrystusem, naszym Panem i z Jego Matką. Bardzo was proszę bracia o świadectwo. Bardzo potrzebujemy dzisiaj mocnego, klarownego świadectwa bliskości Jezusa, wierności Jezusowi i Jego Ewangelii. Dzisiaj ostrowianie bardzo na to świadectwo czekają. – powiedział duszpasterz tuż przed rozpoczęciem różańca.
Wojownicy Maryi
Po dotarciu na halę, swoje wystąpienie miał Darek Malejonek, znakomity i popularny wokalista, kompozytor i gitarzysta, założyciel, współzałożyciel i lider wielu projektów muzycznych, m.in. Houk, Maleo Reggae Rockers, Arka Noego. Darek nawrócił się i przyjął chrzest św. już będąc dorosłym mężczyzną. Muzyk drugi raz uczestniczył w naszych rekolekcjach – poprzednio kilka lat temu w Legionowie.
„Komuś zależało, abym do was nie przyjechał.”
– rozpoczął swoje świadectwo Darek opisując swoje problemy techniczne związane z dojazdem.
Wojownicy Maryi
Darek Malejonek
Reklama
Urodziłem się w rodzinie niewierzącej, ateistycznej. Nie chodziłem ani na religię, nie byłem ochrzczony. Nie było to po prostu mi to dane. Natomiast szukałem cały czas jakiegoś sensu w życiu. Myślałem, że to szczęście osiągnę poprzez muzykę. To, że muzyka to coś takiego, co mi da szczęście, ale w wielkim skrócie powiem wam, że wielu moich kumpli, przyjaciół z tego środowiska muzycznego nie żyje. Ja naliczyłem około 40 osób, moich kumpli, którzy na przełomie lat 80-tych, 90-tych weszli do tego właśnie grania. To był punk, to było reggae, to była muzyka niezależna. Wszyscy mieli dobre jakieś intencje, dobre chęci, ale okazało się, że muzyka nie wystarcza do życia. Były narkotyki, był alkohol, były różne rzeczy, które spowodowały, że ludzie odchodzili, naprawdę padali jak muchy. Te 40 osób, z najbliższego otoczenia; to jest tak jakby jedna, cała klasa poszła z dymem. To jest dużo ludzi, zdrowych, młodych ludzi wydawałoby się w kwiecie wieku. I powiem Wam, że kiedy grałem koncert w Jarocinie, tam przyjechał zespół No Longer Music ze Stanów Zjednoczonych, zespół ewangelizacyjny. Ja na ten koncert trafiłem i tam usłyszałem, że odpowiedzią na to wszystko, czego ja chcę, czego ja pragnę, na te moje wszystkie zranienia, bóle, na te wszystkie niedostatki jest tylko Jezus Chrystus. To, że On ma ten klucz do mojego serca. I wtedy ja mówię: ja chcę to, ale ja nie mam wiary, ja nie wierzę. Wtedy padłem na kolana i pomodliłem się taką modlitwą niewierzącego.
Mówię:
Panie Boże, jeżeli Ty jesteś, to daj mi jakiś znak. Daj mi, żebym ja uwierzył w Ciebie, bo ja w Ciebie nie wierzę, ja Ciebie nie znam. Ale daj mi ten znak. I słuchajcie, stało się tak, że w tym momencie doznałem takiego niesamowitego uczucia, takiego gorąca w sercu, takiej pewności, że jestem kochany. Że jestem kochany naprawdę tak bezwarunkowo niesamowicie przez Boga. Że Jezus Chrystus mnie kocha. To był początek mojego nowego życia. – opowiadał zebranym w hali Arenie Darek.
W dalszej części świadectwa mówił o swoich misjach chrześcijańskich do miejsc, gdzie panuje wojna i głód.
My nie musimy się bać, nie musimy walczyć o każdy ochłap, o każdy pieniądz, wyrywać go komuś innemu. Bo mamy życie, mamy miłość Jezusa Chrystusa, który chce nam to naprawdę codziennie dawać i codziennie mówić, że Cię kocha. Bądź mężny, bądź odważny, idź przez ten świat. Ale nie ufaj temu światu, nie ufaj tym błyskotkom. Jednak nie zawsze jest super pięknie. Sami o tym wiemy, że są straty. Najgorsze są straty, kiedy tracisz kogoś bliskiego, kiedy tracisz coś, to co kochasz. Ale Jezus, Chrystus powiedział pierwszy, że nie ma śmierci, że pokonał śmierć. Że ten grób jest pusty. Powiedział, że jeżeli Mu zaufasz, to dostaniesz to życie w obliczu najgorszego sztormu, najgorszej rzeczy. – przekonywał.
Centralnym punktem spotkania była Eucharystia pod przewodnictwem bpa Damiana Bryla.
Rozpoczyna się święty czas Eucharystii. Czas święty, bo dobry Bóg do nas przychodzi, choć ukryty, lecz prawdziwy. – mówił na początku Mszy św. pasterz.
Wojownicy Maryi
Bp Damian Bryl
W homilii po raz kolejny ordynariusz kaliski wyraził swoją radość z faktu organizacji Spotkania Wojowników Maryi w Ostrowie:
Reklama
Na początku chciałbym powiedzieć każdemu z was: dobrze, że jesteś i dobrze, że jesteśmy dzisiaj tutaj w Ostrowie Wielkopolskim. Dobrze, że jesteśmy razem. Niektórzy przyjechali z daleka i musieli wcześnie wstać i nie wystraszyli się ani chłodu, ani mgły. Dzięki, że jesteście i dziękuję, że możemy tutaj razem modlić się, słuchać wzajemnie, wspierać, umacniać, pogłębiać nasze życie, naszą więź z Jezusem i z Maryją. Dziękuję za waszą procesję, przemarsz modlitewny przez miasto i za to piękne i poruszające świadectwo. Pewnie Ostrów takiego doświadczenia jeszcze nie przeżył. (…) Więc dziękujemy, że dzisiaj ta nasza procesja była taka bardzo i modlitewna, i dostojna, i bardzo liczna.
Dla Wojowników Maryi ksiądz biskup miał konkretną prośbę:
I chciałbym was, drodzy bracia, z różnych stron naszej Ojczyzny i nie tylko, można powiedzieć, z różnych stron Europy, chciałbym was zaprosić, żebyście dbali o swoje życie, o życie Ducha, ale także o życie codzienne, o życie, które jest przeniknięte wiarą. Życie, które coraz bardziej jest Panu Bogu oddane, coraz bardziej jest zgodne z Jego Ewangelią. Takim ważnym znakiem tego postępu jest spójność, czyli zgodność naszego życia, naszych czynów, postaw, naszej codzienności z wyznawaną przez nas wiarą.
Proszę, dbajcie o to. Niech formacja, wasza wspólnota Wojowników Maryi, pomoże wam coraz bardziej żyć spójnie, żeby nie było dwóch światów; świata pobożnego, duchowego, modlitwy i codzienności. – tłumaczył.
Biskup Bryl życzył Ruchowi WM, aby się rozrastał, był coraz liczniejszy. Jednak zdaniem ordynariusza kaliskiego, ten rozwój powinien następować pod pewnym warunkiem:
Wojownicy Maryi
Reklama
Ale dbajcie bracia, żeby ten wzrost nie tylko był ilościowy, ale także jakościowy. Im większa jest wspólnota, tym potrzeba większego świadomego wysiłku, żeby nam coś ważnego nie uciekło. Bardzo łatwo jest, jak jest kilka, kilkanaście osób, żeby wspólnota była elitarna, szła mocno. Potem jak nas jest więcej, to może nam coś umknąć. Dbajcie, żeby wam to nie umknęło. Dbajcie o wzrost – niech ten wzrost będzie ekstensywny, ale także intensywny. Żeby wzrost był prawdziwy, to potrzeba nam słuchania Bożego Słowa. Bo my, uczniowie Jezusa, rośniemy, gdy słuchamy Słowa Bożego i gdy tym Słowem żyjemy. Nie chodzi o to, drodzy bracia, żeby coś wymyślać. Żeby wymyślać różne formy pobożności, czy jakieś szczególne akcje. Ale chodzi o to, żeby wysłuchiwać, żeby się zasłuchać i odkrywać pokornie to, do czego nas Pan zaprasza. I żeby podjąć Jego drogę. Żeby w Jego łasce iść Jego ścieżkami. A nie tymi, które my sobie wymyślimy.
Posłuszeństwo Bożemu Słowu jest jednym z ważniejszych kluczy w rozwoju. Nie szukamy siebie, nie szukamy swoich pomysłów. Ale pokornie słuchamy tego, z czym Pan przychodzi. I spróbujmy przez chwilę zatrzymać się nad Słowem, z którym Pan dzisiaj przychodzi. – usłyszeli Wojownicy Maryi.
W dalszej części homilii pasterz nawiązywał do dzisiejszego pierwszego czytania o królu Salomonie.
Reklama
Bóg przychodzi do niego we śnie, jak słyszeliśmy i mówi: proś o to, co mam ci dać. Ale przede wszystkim Pan Bóg chce Salomonowi powiedzieć, że jest, że jest z nim, że jest blisko, że chce go prowadzić. Poproś – mówi do Salomona. Ja chcę cię wspierać. To jest, drodzy bracia, niezwykle dobra wiadomość. Wielki Bóg, potężny Bóg przychodzi do człowieka, żeby go zapewnić, że jest, że jest z nim. Więcej: że Mu zależy. Panu Bogu zależy na Salomonie. Dlatego mówi: proś. Będę cię wspierał. Wypowiedz, co masz w sercu. Drodzy, przyjmijcie tę dobrą nowinę. O Bogu, który do nas przychodzi. Który jest bliski. Do Salomona przyszedł we śnie. Do wielu osób, wiemy, w Słowie Bożym, w Starym Testamencie przychodzi w taki sposób. Do nas dzisiaj przychodzi w tej Eucharystii, w Słowie. Przychodzi w wydarzeniach. Przychodzi przez ludzi. Bóg nie zostawia nas samych. To jest nasza nadzieja. W tych naszych dolach i niedolach. Nie jesteśmy sami. Uwierzmy w to. Bogu zależy na nas. Zależy na każdym z nas. Pan Bóg mówi: zależy mi na Tobie, dlatego proś. Prośba jest ważną modlitwą. Jest wołaniem do Pana Boga, aby pomógł. Aby wsparł. Ale żeby wołać do Pana Boga, trzeba uznać, że potrzebuje pomocy. Trzeba uznać, że nie z wszystkim daję sobie radę sam. Trzeba się przyznać do swoich ograniczeń. My jako ludzie, mężczyźni wiele potrafimy, wiele możemy zrobić. Pan Bóg złożył w nasze ręce wiele sił, umiejętności. I to jest bardzo ważne. Ale drodzy bracia, nie wszystko możemy sami. Gdy wołam do Pana Boga, gdy Go o coś proszę, to uznaję: Panie Boże, nie daję rady z wszystkim. Panie Boże, potrzebuję Ciebie. Boże, potrzebuję Twojego błogosławieństwa. Pomóż! Bracia, nie bójmy się prosić Boga, ale prośmy pokornie. Modlitwa prośby każe nam być szczerymi, bez udawania. Boże, potrzebuję Ciebie. Przyjdź. Ty jesteś Bogiem. Ty wszystko możesz. Ty możesz zmienić moją biedę, moją słabość, moją chorobę, moje doświadczenie. Ty jesteś dobry. Ufam, że moje sprawy są dla Ciebie ważne. Dlatego wołam. Wołajmy, proszę. – mówił emocjonalnie.
Biskup Bryl tłumaczył, jak wielkim błogosławieństwem są dzieci, jak ważna jest pamięć o przodkach, o ojcach, tym bardziej, że nie wszyscy byli idealni. Zapraszał także do modlitwy o serce mądre, pojętne, o zdolność rozpoznawania, co jest dobre, a co złe, aby w rezultacie podejmować właściwe decyzje, być odpowiedzialnym za swoje życie i dokonywać dobrych wyborów. Podkreślił, że kluczem do pogłębiania wiary jest czytanie Pisma Św.
Ale też, drodzy, czytajmy Boże Słowo, żeby nabrać Bożego myślenia, Bożej mentalności, Bożego sposobu przeżywania życia. Żeby nie przeżywać po świecku, bo można robić wiele rzeczy, nawet pobożnych, ale w swoim myśleniu nie być Bożym człowiekiem. I nasze nawrócenie, nasza droga rozwoju to także nabieranie Bożego spojrzenia. A to się dokonuje wtedy, gdy czytamy Słowo Boże, gdy je medytujemy i gdy z tym Słowem się konfrontujemy. Dzisiaj chciałbym razem z wami się modlić, bracia, o to, żebyśmy umieli rozpoznawać tą Bożą mądrość w konkretach naszego życia. Ale także, żebyśmy umieli być odważni, żeby tą mądrością żyć. – przekonywał ordynariusz kaliski.
Na zakończenie homilii pasterz przypomniał, że życie nie składa się tylko z modlitwy, wypełniania różnych obowiązków i pracy zarobkowej.
Potrzebujemy odpoczynku – mówił.
Reklama
Dbajmy o to, ale w harmonii z całością. Jezus sam potrzebuje odpoczynku, potrzebują i uczniowie, ale zobaczmy, gdy Jezus widzi, że wielki tłum nadciąga, lituje się nad nimi i naucza, i wychodzi do nich. Dla Jezusa ważniejszy jest człowiek, niż prawo do odpoczynku. Jezus uczy nas takiej pięknej wrażliwości na drugiego człowieka, który teraz przychodzi, który mnie potrzebuje. Zostawiam mój odpoczynek, zostawiam jakąś moją sprawę, bo ktoś mnie potrzebuje. Czy potrafimy tak kochać? Jezus do takiej miłości nas zaprasza, która potrafi zostawić swoje potrzeby.
Po przerwie obiadowej, konferencję doskonale wpisującą się w hasło ostrowieckich rekolekcji „Przywództwo. Dyscyplina” wygłosił były żołnierz jednostek specjalnych Krzysztof Puwalski. Były komandos „Gromu” we wstępie swojego świadectwa zasygnalizował, że opowie o tym, „jak przetrwać w niewygodach, stworzyć zespół, który będzie jak jedna pięść, który pójdzie za sobą w ogień”.
Ale będę mówił również o tym jak trudno jest, być dzisiaj współczesnym mężczyzną. Jak ciężko jest nam, mężczyznom dzisiaj w tym współczesnym świecie się odnaleźć. Jakie zagrożenia w tym współczesnym świecie my mężczyźni mamy. – zapowiedział gość Spotkania Ogólnopolskiego.
Dalsze słowa skierowane były zarówno do ojców, jak i synów, którzy wspólnie uczestniczyli w spotkaniu – oparte były o doświadczenia i przykłady z życia i misji komandosa.
Wiele emocji wzbudziła także konferencja związana z hasłem ostrowskiego Spotkania, wygłoszona przez ks. Łukasza Platę, znanego kaznodzieję i ewangelizatora z Małopolski.
Nauka rekolekcyjna, wzbogacona często barwnymi świadectwami, przykuwała uwagę Wojowników, którzy nie raz radośnie reagowali na energicznie płynące od kapłana słowa. Poruszanych było także bardzo wiele spraw, które otwierały oczy, kruszyły sumienia, dotykały serca.
