LIST PASTERSKI BISKUPA SOSNOWIECKIEGO
O synodalnej odnowie diecezji w prawdzie i nadziei
(15 lutego 2026 r., VI Niedziela Zwykła, Rok A)
Moi Kochani, Siostry i Bracia!
Słowa dzisiejszej Liturgii uderzają w samo serce naszej obecnej sytuacji. Mędrzec Syrach przypomina nam: „Położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba, to będzie ci dane”(Syr 15, 16-17). W tym tygodniu, po publikacji pierwszego raportu Komisji WiN, stanęliśmy jako wspólnota właśnie przed takim wyborem.
Reklama
Wybór prawdy jest wyborem życia, nawet jeśli ta prawda parzy jak ogień. Wybór milczenia i zakrywania ran byłby wyborem powolnej śmierci naszego lokalnego Kościoła. Dziś, stając w obliczu najgłębszego bólu i wstydu, musimy przyznać, że ta droga ku odnowie prowadzi przez krzyż, ale tam właśnie czeka nas zmartwychwstanie. Raport Komisji, to nie są tylko suche fakty, statystyki czy dokumenty. To krzyk rozpaczy zapisany na papierze. Stronice tego raportu kryją konkretne imiona i twarze skrzywdzonych ludzi oraz ich oprawców. To przede wszystkim bolesny zapis pękniętych życiorysów, zdradzonego zaufania i wołania o sprawiedliwość, które zbyt długo pozostawało bez odpowiedzi. To dopiero początek naszej wspólnej drogi ku uzdrowieniu. Pragnę, aby nasza diecezja przestała kojarzyć się z lękiem i wstydem oraz ukrywaniem problemów, a zaczęła być miejscem, gdzie każdy, zwłaszcza skrzywdzony, znajdzie bezpieczne schronienie i zostanie wysłuchany. To wymaga od nas wszystkich – biskupów, księży i wiernych świeckich – postawy „ogołocenia”. Musimy zrzucić maski pozornej doskonałości – zwłaszcza my, duchowni – by w pokorze przyznać: zawiedliśmy. Tylko w taki sposób, poprzez skruchę i konkretne zadośćuczynienie, możemy odzyskać wiarygodność, bez której nasze głoszenie Ewangelii pozostanie pustym dźwiękiem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W ten sposób realizuje się słowo Soboru Watykańskiego II, które pozostaje dla nas drogowskazem: „Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich, którzy cierpią, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusa.” (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, nr 1).
„Słyszeliście, że powiedziano… a Ja wam powiadam”
W dzisiejszej Ewangelii Jezus wzywa nas do sprawiedliwości większej niż ta, którą znali uczeni w Piśmie. Mówi nam, że nie wystarczy nie zabijać – grzechem jest już gniew i pogarda. Jakże bolesne stają się te słowa, gdy patrzymy na ofiary i skrzywdzonych, na dzieci i bezbronnych, którym osoby duchowne – zamiast dawać życie – odebrały poczucie bezpieczeństwa, dzieciństwo, a nieraz chęć i możliwość życia oraz wiarę.
Chcę dziś powtórzyć: przepraszam. Staję przed Skrzywdzonymi i ich bliskimi z pokorną prośbą o wybaczenie, wiedząc, że żadne słowa nie zacerują rozdartych serc. Ale obiecuję Wam: Wasz głos jest teraz głosem proroków w naszym Kościele.
Reklama
Niech łza, którą uronili Skrzywdzeni, stanie się swoistą kroplą wody święconej, obmywającą nas z grzechu zaniedbania czy ukrywania. Musimy zstąpić w otchłań ich cierpienia, by na nowo nauczyć się, czym jest prawdziwa bliskość i miłosierdzie. Ból ofiar jest dla nas lampą, która brutalnie, ale ratująco, zbawiennie oświetla ciemne zakamarki instytucjonalnej pychy.
Jezus mówi dalej: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: «Nie będziesz zabijał»; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (Mt 5, 21-22). Ten fragment dosadnie ukazuje, że zło rodzi się w sercu, zanim popełni je ręka. Niechaj ten gniew, który paraliżuje nasze sumienia, stanie się gorzkim wołaniem o Boże zmiłowanie, byśmy nigdy więcej nie zgasili światła niewinności w najmniejszych. Musimy pozwolić, by ten święty ogień oburzenia spalił mury obojętności, które wzniosła pycha. My wszyscy – świeccy i duchowni – jesteśmy powołani, by nawzajem opatrywać swoje rany. Nie bójcie się trudnych pytań swoich sąsiadów czy dzieci. Nie uciekajcie od trudnej prawdy, nie bójcie się o niej mówić głośno. Nie uciekajcie od odpowiedzialności za naszą wspólnotę.
Reklama
Zbliżający się Wielki Post nie może być dla nas tylko czasem rytualnych wyrzeczeń, ale radykalną metanoią – całkowitą zmianą myślenia i serca. Musimy przestać pytać „jak ocalić wizerunek?”, a zacząć pytać „jak ocalić człowieka?”, bo tylko tak nasza sprawiedliwość stanie się większa. W duchu tego radykalnego wezwania, powtarzam za śp. papieżem Franciszkiem: „Jedna sprawa musi być jasna: zero tolerancji. Albo jesteś po stronie ofiar, albo po stronie oprawców.” (Papież Franciszek, spotkanie z Międzynarodową Komisją ds. Ochrony Małoletnich).
Prawda, która boli, ale wyzwala
Wiem, że styl, w którym prowadzę naszą diecezję nie przez wszystkich jest rozumiany, czy nawet akceptowany. Docierają do mnie głosy obawy, że „wyciąganie brudów” osłabia Kościół, a nawet go niszczy. Chcę rozumieć także i te głosy. Odpowiadam Wam jednak z miłością: nie ma innej drogi do zmartwychwstania niż przez krzyż prawdy. Stawanie nawet w najtrudniejszej prawdzie jest obroną naszej wiary, a nie jej niszczeniem. Prawda o zdradzie Judasza czy agresji wobec Malchusa i zaparciu się Piotra nie została zamieciona pod dywan, zatajona przed wspólnotą Kościoła. Więcej, ukazana w pokorze i wstydzie, jest częścią Ewangelii – Dobrej Nowiny! Śmierć kłamstwa to narodziny wolności. Przejrzystość jest tlenem dla wspólnoty; bez niej każda struktura dusi się i umiera w mroku.
Nie lękajmy się stawania w ewangelicznej prawdzie, lękajmy się ukrywania jej blasku, które jest zdradą Ewangelii. Czyste sumienie zaś, choćby spotykało się z niesprawiedliwym osądem, jest silniejsze niż najpotężniejsze oskarżenie.
Z Ewangelii płynie nakaz: „Niech mowa wasza będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.” (Mt 5, 37). To wezwanie do absolutnej prostoty i prawdomówności musi stać się nowym dekalogiem naszego stylu działania oraz fundamentem kształtowania struktur.
Reklama
Wierzę, że łzy Skrzywdzonych i ich rodzin, wylane na ten fundament, oczyszczają go i sprawią, że nasz dom stanie się bezpieczny. Czas fałszywych przysiąg, zmów milczenia i zakulisowych szeptów musi się skończyć, by wreszcie nastał czas cichej i odważnej prawdy.
Z najgłębszą pokorą przytulając do serca wszystkie Osoby Skrzywdzone oraz ich bliskich, uznając ich ból za nasz wspólny i prosząc o wybaczenie tam, gdzie zabrakło ewangelicznej czujności i ojcowskiej ochrony, jednocześnie dziękuję Wam, drodzy wierni diecezjanie, że mimo palącego wstydu, gniewu i lęku o jutro naszej diecezji, nie wypuściliście z rąk różańca i wytrwaliście w modlitwie oraz pokucie, które są dziś dla nas – oprócz prawdy i pokory – jedynym pewnym fundamentem odbudowy. Dzisiejsze Słowo o wyborze między „ogniem a wodą” wzywa nas, byśmy w tym bolesnym czasie próby nie uciekali w zniechęcenie, lecz z odwagą wybrali życie, stając się żywą odpowiedzią na wołanie o Kościół bardziej święty, przejrzysty i bezpieczny dla każdego.
Choć mądrość tego świata podpowiada lęk, my szukajmy mądrości Bożej, która w każdym z Was widzi nie tylko obserwatora, ale przede wszystkim współodpowiedzialnego budowniczego wspólnoty parafialnej i diecezjalnej, bez którego autentyczne uzdrowienie naszych relacji nie będzie możliwe. Wierzę głęboko, że gdy nasze wspólne „tak” dla prawdy i „nie” dla zła stanie się fundamentem codzienności, Duch Święty przeprowadzi nas przez ten proces oczyszczenia ku nadziei, której „oko nie widziało”, a która już teraz zaczyna pulsować w Waszym oddaniu i gotowości do wspólnej drogi.
Reklama
Chcę też zwrócić się do moich braci kapłanów – do tej ogromnej większości z Was, którzy każdego dnia z gorliwością i miłością służycie wiernym – to w Waszym trudzie bije puls Kościoła. Wiem, jak boli Was cień rzucony na sutannę przez błędy, grzechy i przestępstwa niektórych. Wiem, jak trudno jest głosić Ewangelię, gdy świat wytyka nas palcami. Jednak Wasza cicha modlitwa, codzienna wierność, gesty dobroci i ofiarna posługa są fundamentem, na którym – dzięki Bożemu Duchowi – będziemy kształtować i budować nasz diecezjalny dom. I nieustannie miejcie wrażliwość i szacunek dla każdego człowieka.
II Synod Diecezjalny – wspólna budowa nowego stylu
Nasza diecezja kończy wkrótce 34 lata. To wiek dojrzałości, ale i czas na głęboki rachunek sumienia. Dlatego ogłaszam, że 25 marca, w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, w rocznicę powołania naszej diecezji do życia, uroczyście rozpoczniemy przygotowania do II Synodu Diecezjalnego. Chcemy budować Kościół przezroczysty, bezpieczny i wrażliwy.
Jezus powiedział: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.” (Mt 5, 17). Nasz Synod ma być takim „wypełnieniem” – powrotem do żywego ducha Ewangelii, który leczy i integruje, a nie niszczy. Nie tworzymy nowego Kościoła, lecz pozwalamy, aby Duch Święty przemienił nasze rany i trudne doświadczenia w mądrość wspólnoty. To przestrzeń, gdzie głos każdego ochrzczonego – od dziecka po starszego człowieka – zyskuje sakralną wartość. Pragniemy, by bolesne zgliszcza przeszłości stały się żywymi kamieniami świątyni, tworząc Kościół, który oddycha pełnią życia.
Reklama
Synod to nie jest zjazd delegatów, czy demokracja parlamentarna, lecz wspólne pielgrzymowanie, w którym Duch Święty jest jedynym przewodnikiem. Już w najbliższą sobotę, 21 lutego, przedstawiciele gremiów diecezjalnych spotkają się w Sosnowcu, by uczyć się metody „Rozmowy w Duchu Świętym”, która jest bramą do autentycznego dialogu. Proszę Was, włączcie się w synodalne zespoły parafialne – niech to będzie wspólne dzieło duchownych i świeckich, w którym wszyscy jesteśmy słuchającymi uczniami.
Rozpoczęcie Synodu jest odpowiedzią na pragnienie Kościoła Powszechnego: „Synodalność jest drogą, którą Bóg pragnie dla Kościoła trzeciego tysiąclecia. To, co Pan nam proponuje, to zdolność do kroczenia razem.” (Papież Franciszek, Instrumentum Laboris dla Synodu).
Zaproszenie dla każdego: młodych, oddalonych i cierpiących
Zwracam się do Was, młodzi przyjaciele: przynieście do Kościoła, do tego Synodu swoją pasję, swój krytycyzm i swoją wrażliwość. Kościół bez Waszej energii jest niepełny. Nie bójcie się brać odpowiedzialności za ewangelizację rówieśników – Wy wiecie najlepiej, jak do nich dotrzeć.
Reklama
Wołam też do tych, którzy zranieni lub zgorszeni odeszli: proszę, spróbujcie nam jeszcze raz zaufać, bo tęsknota za Wami boli nas najbardziej. Potrzebujemy Waszego surowego doświadczenia, by nie powielać błędów przeszłości i leczyć rany, których byliśmy przyczyną. Wróćcie, byśmy razem budowali Kościół, który jest domem, a nie zimnym urzędem, Kościołem otwartym jak serce Ojca. Pamiętajmy o wezwaniu do pojednania: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim!” (Mt 5, 23-24). Nie możemy składać ofiary naszej wiary, dopóki nie uzdrowimy ran zadanych naszym braciom i siostrom. To zaproszenie jest łagodnym i bolesnym dotknięciem miłości, które mówi: jesteście fragmentem utraconej szaty Chrystusa i tylko razem możemy być kompletnym Kościołem. Niechaj blask nadziei zajaśnieje w Waszych sercach, a my z pokorą uszanujemy każdą podjętą przez Was decyzję.
Szczególną prośbę kieruję do chorych, samotnych i cierpiących: Wasze łóżka boleści są dziś ołtarzami naszej diecezji. Proszę Was, ofiarujcie swoje cierpienie w intencji Synodu i odnowy naszego lokalnego Kościoła – to Wasza ukryta modlitwa jest duchowym paliwem dla zmian, których dokonujemy dzięki Bożej łasce. O tę modlitwę proszę też wszystkich, a zwłaszcza osoby konsekrowane.
Kochani Diecezjanie!
Zapraszam Was do budowania Kościoła w nowym stylu. Marzę o wspólnocie przejrzystej, w której szacunek dla godności każdego człowieka jest fundamentem, a nie dodatkiem. To nie jest proces, który skończy się na publikacji raportu. To długi proces nawrócenia serc. Proszę Was, nie odwracajcie wzroku od osób Skrzywdzonych, nie tylko tych w Kościele. Niech Wasza modlitwa i postawa będą dla nich znakiem, że w Kościele jest miejsce na ich ból, ale też na ich uzdrowienie i zaangażowaną obecność.
Reklama
Dziękuję członkom Komisji WiN za ich odwagę i rzetelność. Dziękuję tym, którzy zdecydowali się opowiedzieć o swojej krzywdzie – jesteście dla nas prorokami, którzy budzą nasze sumienia. Proszę Was o modlitwę za mnie i za całe nasze duchowieństwo, abyśmy mieli siłę trwać w tej prawdzie, nawet gdy będzie ona boleć oraz byśmy umieli się przyznać do błędu i grzechu, gdy znów zawiedziemy. Niech ten trudny czas będzie dla nas wszystkich „błogosławioną winą”, która doprowadzi nas do prawdziwego spotkania z Bogiem, który jest Miłosierdziem i Sprawiedliwością oraz z każdym potrzebującym i cierpiącym.
Niech Maryja Jasnogórska, która w swoim Cudownym Wizerunku nawiedza nasze parafie, uczy nas tej ewangelicznej prostoty. Ona, która stała pod Krzyżem, wie, jak trwać przy cierpieniu, nie tracąc nadziei na poranek Wielkanocny. Wyruszmy w tę drogę razem – w prawdzie, pokorze i z odwagą.
Z serca Wam błogosławię, prosząc o cierpliwość i nadzieję, że z tych zgliszcz, dzięki Bożej łasce, wyrośnie Kościół czystszy, pokorniejszy i bliższy człowiekowi.
