Kaedi Cacela z Chicago to młoda kobieta, która usłyszała od lekarzy dramatyczną diagnozę. Jej organizm mierzył się z zespołami mielodysplastycznymi, czyli grupą nowotworów układu krwiotwórczego. Jedyną szansą na pokonanie rzadkiej choroby był przeszczep szpiku.
Znalezienie odpowiedniego dawcy, jak w każdym podobnym przypadku, graniczyło z cudem. Jednak Amerykanka miała ogromne szczęście. Życie uratowały jej komórki macierzyste oddane przez Karola - mężczyznę pochodzącego z Polski.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Po udanej transplantacji Kaedi wróciła do zdrowia, a jej marzenie o normalnym życiu - miłości, rodzinie i przyszłości - znów stało się realne.
W końcu naszedł moment, w którym Amerykanka mogła stanąć na ślubnym kobiercu i powiedzieć "tak" swojemu ukochanemu. Kobieta zaprosiła na ceremonię człowieka, który umożliwił jej przeżycie tego dnia.
- Karol i jego piękna żona Dominika przylecieli z Polski, by spotkać się z nami twarzą w twarz po raz pierwszy na naszym weselu. Udało nam się zorganizować najbardziej wyjątkową niespodziankę dla naszych gości - napisała Kaedi Cacela na Instagramie.
Podczas uroczystości głos zabrał również Karol. Jak przyznał, absolutnie nie czuje się bohaterem. Dla mnie dawanie jest lepsze niż dostawanie. Jestem bardzo wdzięczny, że mogę być częścią tej ciężkiej, ale wspaniałej historii z takim zakończeniem – powiedział.
Następnie, zwracając się do gości weselnych, zachęcił, aby każdy z nich rozważył zarejestrowanie się jako dawca. To nic was nie kosztuje, a może znaczyć wszystko dla kogoś innego. Gdzieś tam wasza Kaedi może wciąż na was czekać – dodał.
