Reklama

Felietony

Kod pocztowy ważniejszy niż talent? Uczeń ze wsi ma nawet dziesięciokrotnie mniejsze szanse

Żyjemy w epoce światłowodu, e-dzienników i wirtualnych klas. A jednak mapa Polski wciąż dzieli dzieci na tych z „centrum” i tych z „peryferii”. Badania pokazują, że uczeń ze wsi ma nawet dziesięciokrotnie mniejsze szanse na dostanie się do prestiżowego liceum niż jego rówieśnik z dużego miasta – nawet przy podobnych wynikach egzaminu. Widać więc, że w edukacji nadal rządzi geografia. I to nie tylko ta z atlasu.

[ TEMATY ]

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Geografia możliwości – badania IBE

Kilka dni temu czytaliśmy o „geografii możliwości”. To określenie trafia w sedno. Analizy obejmujące lata 2019–2021 pokazują jasno: młodzi ludzie, którzy uczęszczali do szkół podstawowych w dużych miastach (powyżej 100 tys. mieszkańców), mają od siedmiu do nawet dziesięciu razy większe szanse na kontynuowanie nauki w prestiżowym liceum niż ich rówieśnicy ze szkół wiejskich – i to przy porównywalnych wynikach egzaminu ósmoklasisty.

Reklama

Takie wnioski płyną z badań Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE), które potwierdzają, że miejsce rozpoczęcia edukacji – a więc adres zamieszkania ucznia – jest niezależnym i silnym czynnikiem prognostycznym dalszej drogi edukacyjnej. Oznacza to, że nawet gdy uczniowie osiągają podobne wyniki w nauce, to właśnie geografia szkoły podstawowej może decydować o ich dostępie do lepszych liceów. Nie jest to więc jedynie efekt subiektywnych wyborów czy rodzinnych aspiracji, lecz strukturalny problem systemu edukacyjnego. Młodzi ludzie uczący się wcześniej w dużych ośrodkach miejskich znacznie częściej trafiają do liceów uznawanych za najbardziej prestiżowe. To oznacza, że miejsce zamieszkania już na etapie szkoły podstawowej staje się kluczowym prognostykiem dalszych losów edukacyjnych – niezależnie od tego, ile punktów uczeń zdobył na egzaminach. Fakt ten rzuca nowe światło na problem nierówności edukacyjnych i wyzwania stojące przed systemem oświaty. A więc nie tylko punkty. Nie tylko talent. Również – miejsce. Miejsce zamieszkania już na etapie szkoły podstawowej staje się kluczowym prognostykiem dalszych losów. Nawet gdy formalne zasady rekrutacji są równe dla wszystkich, punkt startu pozostaje dramatycznie różny.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bieg po zewnętrznym torze

Wyobraźmy sobie stadion lekkoatletyczny. Zawodnicy mają do pokonania dziesięć okrążeń. Wszyscy startują „razem”, lecz jedni stoją bliżej środka bieżni, inni po zewnętrznym torze. Ci drudzy muszą przebiec dłuższy dystans, nawet jeśli są szybsi. W profesjonalnym sporcie bloki

startowe ustawia się tak, by wyrównać długość torów. Inaczej zawody byłyby fikcją. Polska edukacja wciąż nie ustawiła takich bloków.

Dzieci z dużych miast częściej mają dostęp do:

– renomowanych szkół w zasięgu kilku przystanków,

– korepetycji i zajęć dodatkowych,

– informacji o rekrutacji,

– środowiska, w którym aspiracje edukacyjne są normą.

Uczeń z małej miejscowości bywa równie zdolny, równie ambitny, a nierzadko bardziej pracowity. Jednak jego dystans do mety jest dłuższy. Czasem musi dojeżdżać kilkadziesiąt kilometrów. Czasem nie stać go na internat. Czasem brakuje mu wsparcia w wyborze ścieżki.

Internet nie niweluje różnic w kapitale kulturowym. Światłowód nie zastępuje środowiska.

Szkoła wiejska – cicha peryferia systemu

Reklama

Nie chodzi o to, by deprecjonować szkoły wiejskie. Pracują w nich oddani nauczyciele, często silnie związani ze swoją społecznością. Atmosfera bywa bardziej wspólnotowa, relacje bliższe, a wychowanie bardziej osobiste. Problem nie tkwi w jakości pojedynczych nauczycieli, lecz w strukturze systemu. W dużych miastach funkcjonuje większa liczba szkół uznawanych za prestiżowe. Łatwiejszy jest dostęp do informacji, do sieci kontaktów, do zaplecza instytucjonalnego. Aspiracje środowiskowe działają jak dodatkowy napęd. W mniejszych miejscowościach nawet uczniowie o wysokich wynikach egzaminacyjnych często napotykają bariery logistyczne, środowiskowe czy informacyjne. Geografia staje się niewidzialnym filtrem selekcji.

Nierówności zakorzenione w mapie

Konsekwencje wykraczają daleko poza samą szkołę średnią. Dostęp do prestiżowych liceów zwiększa prawdopodobieństwo studiowania na najbardziej przyszłościowych kierunkach, a w dalszej perspektywie – wejścia na atrakcyjne segmenty rynku pracy. W ten sposób nierówności zakorzenione w geografii szkolnej przekładają się na trwałe różnice w kapitale społecznym i ekonomicznym całych regionów. W ten sposób nierówności edukacyjne przekładają się na nierówności ekonomiczne. A te z kolei utrwalają nierówności w kolejnym pokoleniu.

Widzimy więc mechanizm, w którym geografia szkolna wpływa na kapitał społeczny i ekonomiczny całych regionów. Różnice między centrum a peryferiami przestają być jedynie kategorią administracyjną – stają się kategorią życiowych możliwości.

Sprawiedliwość terytorialna

Od lat toczymy w Polsce dyskusje o programach nauczania, podstawach programowych i egzaminach. Rzadziej mówimy o tym, że formalna równość zasad nie wystarcza, gdy punkt wyjścia jest tak silnie zróżnicowany terytorialnie.

Jeśli edukacja ma rzeczywiście wyrównywać szanse, musi uwzględniać wymiar geograficzny:

– wsparcie dla zdolnych uczniów z małych miejscowości,

– realne programy stypendialne,

– dostępny transport i internaty,

– profesjonalne doradztwo edukacyjne.

Bez takich mechanizmów szkoła przestaje być przestrzenią mobilności społecznej, a staje się miejscem reprodukcji różnic.

Za każdą „dziesięciokrotnie mniejszą szansą” stoi konkretne dziecko. Z talentem. Z marzeniem. Z pracowitością. Pytanie brzmi: czy jako wspólnota potrafimy zobaczyć w nim potencjał zanim przesądzi o nim mapa? Internet dotarł niemal wszędzie. Rekrutacja jest cyfrowa. Rankingi są ogólnopolskie. Ale start wciąż bywa nierówny. A przecież w edukacji nie chodzi wyłącznie o wyniki i prestiż. Chodzi o sprawiedliwość. I o nadzieję, że miejsce urodzenia nie będzie wyrokiem.

2026-02-20 20:55

Oceń: +20 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak uniknąć redukcji etatów dla nauczycieli religii?

[ TEMATY ]

katecheza

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Historia gminy Ozimek (woj. opolskie), która wygrała w sądzie ponad 625 tys. zł od Skarbu Państwa za ograniczenie finansowania lekcji niemieckiego jako języka mniejszości, daje do myślenia. Podobieństwa między tą sprawą a obecną sytuacją nauczycieli religii są uderzające. MEN, pod pretekstem "obrony" osób nieuczęszczających na lekcje katechezy, ogranicza liczbę godzin religii, co oznacza masowe redukcje etatów dla katechetów. Czy samorządy i nauczyciele religii pójdą śladem Ozimka i złożą pozwy?

Przypadek gminy Ozimek to przykład tego, jak rządowe decyzje mogą uderzać w lokalne społeczności. W 2022 roku MEN zmniejszył finansowanie nauki języka niemieckiego jako języka mniejszości z trzech do jednej godziny tygodniowo. Samorządy, które chciały utrzymać pełny wymiar zajęć, musiały pokryć koszty z własnych środków. Ozimek złożył pozew przeciwko Skarbowi Państwa – i wygrał. Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził na rzecz gminy Ozimek kwotę 625.590,85 zł z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia 8 grudnia 2023 r. do dnia zapłaty oraz kwotę 42.097 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
CZYTAJ DALEJ

Ks. Jan Kaczkowski: "To, że ktoś jest ciężko chory przed urodzeniem, nie odbiera mu prawa do życia". 10. rocznica śmierci duszpasterza

2026-03-27 21:09

[ TEMATY ]

Ks. Jan Kaczkowski

Wydawnictwo WAM

"Chciałbym wam powiedzieć jeszcze jedno: walczcie o siebie, nie dajcie się wdeptać kryzysom beznadziejności, chwilowej ciemności, walczcie o czyste sumienie i nigdy nie myślcie, że Bóg jest przeciwko wam".

Ksiądz Jan Kaczkowski wiedział, jak trudno odnaleźć sens i nadzieję w cierpieniu, a jednak głęboko wierzył, że należy ich szukać zawsze i za wszelką cenę. Zachęcał do odwagi, uczciwości wobec siebie i zaufania Bogu, pokazując, że z najciemniejszych historii można wyjść mądrzejszym i bardziej ludzkim. To poruszająca opowieść o nadziei, która nie jest naiwna, lecz konieczna.
CZYTAJ DALEJ

Popiełuszko na ingresie kard. Krajewskiego

Z ingresu kardynała Konrada Krajewskiego najmocniej zapamiętam trzy obrazy: nocne radio z wiadomościami o ks. Jerzym Popiełuszce, kardynała mówiącego bez lęku o prawdzie i kardynała klęczącego przed wiernymi. Razem składają się na jedno twarde przypomnienie: prawda zawsze będzie dla kogoś niewygodna.

Nie każdy ingres przechodzi do pamięci. Większość tonie w godności ceremoniału, w kurtuazji przemówień, w blasku kamer i poprawności kościelnego protokołu. Tymczasem ingres kard. Konrada Krajewskiego do katedry łódzkiej zapamiętam z zupełnie innego powodu. Bo nagle, pośród całej tej uroczystej oprawy, zabrzmiało imię, którego nie da się wypowiedzieć lekko: bł. ks. Jerzy. I wtedy wszystko się zmieniło. Jakby na moment zgasły światła transmisji, ucichł szelest oficjalnych gestów, a w centrum katedry została jedna, przejmująco intymna scena: młody kleryk Konrad Krajewski siedzi nocą przy małym radioodbiorniku i nasłuchuje wiadomości o uprowadzonym ks. Jerzym. Czy prawda znów została pobita? Czy już zabita? To nie była szkolna opowieść z narodowego repertuaru wzruszeń. To było osobiste świadectwo człowieka, który powrócił teraz do Łodzi nie z autobiografią sukcesu, lecz z pamięcią o tym, że prawda kosztuje. Czasem kosztuje życie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję