Reklama

Sens obecności wśród nas relikwii św. Jana Pawła II

2015-11-25 08:59

Kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski:
Niedziela Ogólnopolska 48/2015, str. 25

Bożena Sztajner/Niedziela

Kult relikwii pochodzi z czasów prześladowania chrześcijan w Rzymie. Wierni gromadzili się wówczas w katakumbach, przy grobach męczenników, aby właśnie tam sprawować Eucharystię. W ten sposób wyrażali też ważną chrześcijańską prawdę, silną duchową więź między Kościołem pielgrzymującym i tym zwycięskim, cieszącym się już chwałą Nieba.
Relikwie to materialne pozostałości po śmierci świętych, kości lub przedmioty związane ze świętymi. One pomagają nam przeżywać tę duchową więź, którą nazywamy świętych obcowaniem. One kierują nasze myśli i serca do samego Boga, który jest Źródłem wszelkiej świętości.
Pierwszymi świętymi czczonymi w Kościele byli męczennicy. Choć z biegiem stuleci zaczęto czcić także wyznawców, tzn. świętych, którzy nie są męczennikami, to jednak należy pamiętać, że to właśnie męczennicy są najwyższymi świadkami Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Oni nie tylko poprzez swoje życie według Ewangelii ukazali piękno przyjaźni z Bogiem, ale zaświadczyli o tym również własną śmiercią, która stała się znakiem całkowitego oddania życia dla Chrystusa.
Niewątpliwie Jan Paweł II jest wyjątkowym świadkiem Jezusa Chrystusa także dlatego, że 13 maja 1981 r. przelał swoją krew na Placu św. Piotra. Bardzo wielu ludzi doświadczało już za życia Jana Pawła II potęgi jego modlitwy wstawienniczej. Po jego śmierci to doświadczenie nie tylko nie zanikło, ale jeszcze bardziej przybrało na sile i znaczeniu. Bardzo liczne łaski wyproszone przez orędownictwo św. Jana Pawła II prowokują wielkie przywiązanie do jego osoby i chęci posiadania jego relikwii.

Tagi:
Jan Paweł II relikwie kard. Stanisław Dziwisz

Reklama

Kard. Dziwisz: męczeństwo św. Barbary pokazuje, co najbardziej liczy się w życiu

2019-12-04 11:14

md / Kraków (KAI)

Powracamy do świadectwa św. Barbary, aby pogłębić i umocnić naszą wiarę, a także powierzyć naszą pracę i obowiązki, nasze sprawy i problemy jej wstawiennictwu – mówił kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św., której przewodniczył w Sanktuarium św. Jana Pawła II. Odprawił ją z okazji święta patronki górników i ludzi ciężkiej pracy.

Krzysztof Tadej

W papieskim sanktuarium na Białych Morzach zgromadzili się pracownicy przedsiębiorstwa GAZ-SYSTEM. Przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II i patronki górników modlili się za wszystkich wykonujących pracę w trudnych warunkach, za górników, gazowników i ludzi o niebezpiecznych zawodach.

W homilii kard. Dziwisz podkreślał, że św. Barbara zostawiła tak przejmujące świadectwo wiary, że pamięć o niej przetrwała całe wieki w Kościele. - Dlatego powracamy do jej świadectwa, aby pogłębić i umocnić naszą wiarę, a także powierzyć naszą pracę i obowiązki, nasze sprawy i problemy wstawiennictwu świętej patronki - mówił.

Mówiąc o jej życiu, hierarcha przypomniał, że Barbara przyjęła chrzest wbrew ojcu i pogańskiej rodzinie, w której się urodziła. - Dokonała więc osobistego i świadomego wyboru, za który miała zapłacić najwyższą cenę. Nie uległa bowiem namowom i naciskom, nie odstąpiła od wiary nawet wtedy, gdy własny ojciec, bogaty poganin, zamurował ją w wieży – stwierdził. - Męczeństwo Barbary przemawia do wyobraźni kolejnych pokoleń chrześcijan, przekonując o tym, co w życiu człowieka naprawdę się liczy, co jest i powinno być najważniejsze – podkreślał.

Hierarcha dodał, że św. Barbara naprawdę kochała swoich bliskich, ale nie mogła się wyrzec miłości, którą spotkała w Jezusie Chrystusie, co doprowadziło do konfliktu z rodzonym ojcem i męczeńskiej śmierci młodej chrześcijanki.

- Może zdajemy sobie sprawę, że naszą wiarą, naszym życiem, naszą postawą wobec Boga i bliźnich nie dorastamy jeszcze do takiego ideału chrześcijańskiego życia. Nie powinno nas to zniechęcać, ale zachęcić do podejmowania dzień po dniu postanowień. Do stawiania nawet małych kroków, by wytrwale kroczyć drogą miłości i służby - zauważył kaznodzieja.

Wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II przypomniał ponadto, że w latach młodości ciężką, fizyczną pracę wykonywał Karol Wojtyła, który jest wzorem dorastania do świętości. Dodał, że przyszły papież nie miał łatwego życia. - Jeszcze jako dziewięcioletnie dziecko stracił matkę, potem starszego brata lekarza i wreszcie ojca na początku 1941 roku. Został sam – przypominał w sanktuarium, które zostało zbudowane w pobliżu Zakładów Solvay, gdzie pracował jako robotnik i dojrzewał do decyzji o kapłaństwie.

- Za każdym razem ksiądz, biskup, kardynał Karol Wojtyła, a następnie jako papież Jan Paweł II, musiał poszerzać przestrzeń swego serca, aby służyć tym wszystkim, do których był posłany - mówił kard. Dziwisz. Jak dodał, papież stał się dzięki temu "wielkim darem dla Kościoła i świata".

Na zakończenie kard. Dziwisz podziękował gazownikom za to, że podejmując odpowiedzialność za bezpieczeństwo energetyczne Polski angażują się w pracę dla dobra wspólnego ojczyzny. Polecił ich wstawiennictwu św. Barbary i św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niezwykła historia Wyrwanych Z Niewoli

2019-12-05 09:09

Red.

Było to chyba w 2012 r. jakoś jesienią. Jechaliśmy na koncert do Wielkopolski. Było nas czterech, każdy dresy, niektórzy łyse głowy i tatuaże. Każdy z historią uzależnień, jeden po poprawczaku, inny swego czasu należący do czołówki polskich zawodników MMA, każdy z „popapraną” przeszłością lecz wszyscy dotknięci przemieniającą i wyzwalającą mocą Jezusa - tak swoją niezwykłą historię opisuje grupa ewangelizacyjna "Wyrwani Z Niewoli"

Wyrwani Z Niewoli

Jak piszą dalej:

Środkiem naszego transportu był wtedy pociąg i jak to w tamtym czasie bywało gdziekolwiek nie jechaliśmy, zabieraliśmy ze sobą ponad metrową figurę Matki Bożej. Nie mogło być inaczej tamtego dnia. Z Białegostoku w tamte strony mieliśmy dobre parę godzin, więc była świetna okazja na ewangelizację.

Po zakupie biletów gdy dotarliśmy na peron, zauważyliśmy grupę kilkuset kibiców Jagielloni Białystok, jadących na mecz do Warszawy. Z wyglądu niczym się od nich nie różniliśmy prócz szalika klubowego, którego nie mieliśmy i dużej figury Maryi, której nie mieli oni. W jednym momencie spotkaliśmy się ze spojrzeniem całego peronu „łysoli”, którzy ze zdziwieniem odprowadzali nas wzrokiem.

W końcu nadjechał pociąg i zajęliśmy miejsce w przedziale. Gdy pociąg ruszył czuliśmy potrzebę wyjścia do kibiców i w jakikolwiek sposób podzielenia się naszą Miłością do Boga. Jednak na samą myśl o tym czuliśmy ogromny strach. Postanowiliśmy modlić się w tej intencji, za kibiców. Jednak teraz z perspektywy czasu możemy przyznać, że modlitwą chcieliśmy zyskać czas, żeby droga jak najszybciej się skończyła i w ten sposób uniknąć działania. Modlitwa trwała i trwała, minuty uciekały i żaden z nas nie kwapił się żeby wyjść z naszego bezpiecznego przedziału do „kiboli”.

W pewnym momencie dostrzegliśmy przez okienko w naszym przedziale kibiców uciekających po korytarzu od „kanarów” i policji. Biegali w tę i z powrotem jak się potem okazało z powodu braku biletów i mało kulturalnego zachowania. W jednym momencie pewna grupka uciekających „kiboli” nieoczekiwanie wpadła do naszego przedziału. Zobaczyli nas, zobaczyli figurę. Szybko zaczęli nam zadawać pytania o co chodzi, czy robimy sobie jaja itp.

To było niezwykłe, bo sami zaczęli nas dopytywać o powód jeżdżenia z tą figurą. Zaczęliśmy dzielić się świadectwem i opowiadać o Jezusie, oni słuchali z otwartymi „gębami”. Było widać ich poruszenie. Nie chcieli wychodzić z naszego przedziału, chcieli więcej. Przyszli również kolejni. Na końcu przyszedł główny szef całej grupy kibiców i chciał z nami pogadać, również otworzył się na nasze słowa, otworzył się na ewangelizację.

Było to niezwykłe doświadczenie, które zapadło nam w pamięci do dnia dzisiejszego.

Nie musieliśmy nic robić, nic wymyślać. Po prostu mieliśmy ze sobą Maryję w znaku figury i uciekliśmy w modlitwę czując potrzebę opowiadania innym o Jezusie, przez co Bóg sam ich do nas przyprowadził. Czujemy się Jego Apostołami – Apostołami w dresach, choć czasem nosimy dżinsy.

_____________________________________________

Tekst artykułu jest przedmową grupy Wyrwani z Niewoli do książki Damiana Krawczykowskiego "Apostołowie w dresach. Jezus potrzebuje właśnie ciebie!", wyd. Święty Wojciech. Więcej o książce: ksiegarnia.niedziela.pl

Więcej o grupie Wyrwani Z Niewoli: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: to Jan Paweł II położył kres fałszywej tolerancji

2019-12-05 18:22

Krzysztof Bronk /vaticannews / Praga (KAI)

Jedną z przyczyn skandali seksualnych w Kościele jest osłabienie prawa kanonicznego, które w przeszłości funkcjonowało bardziej precyzyjnie i bezwzględnie – uważa kard. Dominik Duka, prymas Czech. Podkreśla on, że w przeszłości biskup nie miał trudności z rozwiązywaniem takich problemów. Kiedy na przykład okazywało się, że ktoś jest homoseksualistą – mówi kard. Duka - to natychmiast trzeba go było wydalić. Potem jednak w czasach rewolucji seksualnej i soboru wszystko to stało się bardziej dyskusyjne. Twierdzono, że nie można karać człowieka za to, na co nie ma wpływu. Było większe otwarcie, pozostawała tylko spowiedź i nikt sobie z tym nie radził – wspomina 77-letni kard. Duka. Podkreśla on, że przełom wprowadził dopiero Jan Paweł II, który w pewnym momencie jasno powiedział „dość”, położył kres tej fałszywej tolerancji i wskazał na potrzebę współpracy z policją i sądownictwem.

Vatican News / ANSA
kard. Dominik Duka, prymas Czech

Skandale seksualne to jeden z tematów obszernej rozmowy pomiędzy kard. Duką i czołowym czeskim reżyserem filmowym Jiřím Strachem, opublikowanej w miesięczniu Xantypa. Arcybiskup Pragi przypomina, że jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich, to w czeskim Kościele wciąż są to przypadki marginalne. Od 1990 r. tylko w dziesięciu sprawach zapadły wyroki. Jiří Strach pyta się również o uwidaczniające się coraz bardziej rozbicie czeskiego Kościoła. Kluczową rolę odgrywa tu postać praskiego kapłana Tomáša Halíka, który publicznie krytykuje kard. Dukę i skupia wokół własnej osoby jego przeciwników. „Gdyby ktoś na planie filmowym przez cały czas mówił mi, że wszystko, co robię jest złe i nieustannie rzucał mi kłody pod nogi, to moim świętym prawem reżysera byłoby go wyrzucić. Czy arcybiskup Pragi nie może tego zrobić?” – pyta czeski reżyser. „Nie mogę sobie na to pozwolić i nawet nie chcę – odpowiada kard. Duka. Jeśli łączy cię z kimś kawał wspólnego życia, dużo z nim przeżyjesz, współpracujesz, to potem nie jest tak łatwo powiedzieć: zejdź mi z oczu!”.

Zdaniem arcybiskupa Pragi dzielenie Kościoła na dwa obozy świadczy o nieumiejętności prowadzenia dialogu, o brakach w postawie demokratycznej. Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest straszna nienawiść. Jeśli ktoś mi nie pasuje, to wszystko będę robił przeciwko niemu. Jeśli nie wybraliście mojego kandydata, to nie będę z wami współpracował. Pod tym względem, zauważa kard. Duka, doszło do strasznego upolitycznienia życia społecznego, kulturalnego i religijnego.

Arcybiskup Pragi odniósł się również do stawianego mu często zarzutu, że za bardzo przyjaźni się czeskimi prezydentami. Przyznał, że z Milošem Zemanem zna się od dawna, wie dużo o jego życiu osobistym i problemach. „Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie utrzymujemy przyjacielskich relacji, choć niekiedy się nie zgadzamy” – powiedział Prymas Czech. Z Václavem Klausem odbył wiele dyskusji, również na tematy religijne. „Wzajemnie się szanujemy i w wielu sprawach się rozumiemy” – potwierdza kard. Duka. Sięgając natomiast do przyjaźni z Václavem Havlem, przypomina, że zawiązała się ona w komunistycznym więzieniu. Przywołuje też swe ostatnie spotkanie z byłym prezydentem, kiedy to w słowach na pożegnanie, Havel, który przez całe życie deklarował się jako agnostyk, przyznał się jednak do wiary w Boga. „Jaroslavie – mówił Vaclav Havel, zwracając się do kard. Duki, jego cywilnym, więziennym, a nie zakonnym imieniem – przecież to wiemy, On istnieje!”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem