Reklama

Żołnierze Wyklęci – inspirują, poruszają

2016-02-25 09:59

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 9/2016, str. 1, 7

TD
Dr Dorota Koczwańska-Kalita, naczelnik kieleckiej Delegatury IPN

Z dr Dorotą Koczwańską-Kalitą, naczelnikiem Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach, rozmawia Agnieszka Dziarmaga

AGNIESZKA DZIARMAGA: – Zbliża się 1 marca – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, który dopiero od 2011 r. wszedł do kanonu polskich rocznic narodowych. Delegatura Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach rokrocznie przygotowuje obchody, przypominając wciąż mało znane losy Żołnierzy Wyklętych. Jak w tym roku będą one wyglądały?

DR DOROTA KOCZWAŃSKA-KALITA: – Już po raz piąty Polacy w całej Polsce będą spotykać się na uroczystościach poświęconych Żołnierzom Wyklętym. Określenie to zostało sformułowane na początku lat 90. XX wieku w środowisku młodych, którzy chcą przywrócić pamięć należną żołnierzom polskiego zbrojnego podziemia niepodległościowego. W połowie lat 90. XX wieku ludzie, którzy potem założyli Fundację „Pamiętamy”, doprowadzili do powstania pierwszej wystawy pod nazwą Żołnierze Wyklęci. Potem wydano album. Kiedy pod koniec lat 80. XX wieku historycy, tacy jak Janusz Kurtyka, podjęli temat podziemia niepodległościowego, zaczynali od zera. Byli pionierami w porządkowaniu i odkłamywaniu wiedzy o dziejach podziemia niepodległościowego. W tamtych czasach często spotykali się z zarzutami emocjonalnego podejścia do tematu. Dziś możemy powiedzieć, że odnieśli sukces, bo Żołnierze Wyklęci zostali przywróceni pamięci zbiorowej, choć jeszcze długa droga do pełnej wiedzy o nich.
W tym dniu w wielu miastach odbędą się uroczystości, koncerty, wykłady i prezentacje wystaw. Delegatura IPN w Kielcach 29 lutego br. zaprezentuje wystawę pt. „Milcząc, wołają” poświęconą poszukiwaniom szczątków ofiar systemu komunistycznego, zaprosi uczniów szkół na przedpołudniowy pokaz spektaklu „Śmierć rtm. Pileckiego”. Wieczorem, zaraz po otwarciu wystawy, spektakl zostanie zaprezentowany mieszkańcom Kielc. Chcemy zaprosić także uczniów, i nie tylko, do wzięcia udziału w konkursie fotograficznym „Żołnierze Wyklęci – historia, która mnie porusza” (więcej informacji na stronie: www.ipn.gov.pl).
1 marca wraz z władzami województwa przygotowujemy uroczystość pod pomnikiem Armii Krajowej, na którą zapraszamy. Początek o godz. 17.

– Na temat Żołnierzy Wyklętych wciąż są prowadzone badania i kwerendy. Jakie inicjatywy były podejmowane w kieleckiej Delegaturze IPN przez ostatni rok?

– Tak, badania trwają. Temat ten w okresie PRL należał do wyjątkowo pilnowanych przez cenzurę i w największym stopniu zmanipulowanych. Ta intensywna akcja propagandowa spełniła w dużej mierze oczekiwania komunistów, bowiem tak długo wmawiano Polakom, iż PRL jest kontynuacją niepodległego i suwerennego państwa polskiego, tak długo i konsekwentnie przedstawiając uczestników powojennego podziemia niepodległościowego w sposób skrajnie tendencyjny, iż część społeczeństwa w to uwierzyła, a część przyjmuje ciągle postawę niejednoznaczną. Choć wiadomo, że opcja skupiona wokół PZPR służyła realizacji celów państwa sowieckiego, trudno niektórym kręgom jeszcze dziś wyzwolić się z wpajanych przez lata komunistycznych haseł. I dlatego tak ważne są badania tych zagadnień. Pracownicy Delegatury IPN w Kielcach mają na swoim koncie liczne publikacje i artykuły, a także opracowania dotyczące podziemia niepodległościowego na Kielecczyźnie. Warto tu przypomnieć choćby książkę Ryszarda Śmietanki-Kruszelnickiego „Podziemie niepodległościowe na Kielecczyźnie w latach 1945-1948” czy badania prowadzone w ramach projektu „Śladami zbrodni”. Uczestniczyli w dwóch ważnych przedsięwzięciach ogólnopolskich, które zaowocowały publikacjami w ramach wydawnictwa – „Atlas podziemia niepodległościowego 1944-1956” oraz „Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944-1956. Słownik biograficzny”.

– Upowszechnianie wiedzy o Żołnierzach Wyklętych to także duży projekt edukacyjny. W jaki sposób Delegatura IPN w Kielcach dociera z tym zagadnieniem do szkół?

– Formy przybliżania historii i sylwetek Żołnierzy Wyklętych są bardzo różnorodne. Przede wszystkim prowadzimy wykłady i dyskusje z młodzieżą. Zapraszamy na koncerty, prezentujemy wystawy, organizujemy rajdy śladami powojennego podziemia niepodległościowego, konkursy, projekcje filmów, wydajemy komiksy i książki. Przygotowujemy dodatki do gazet, strony internetowe i audycje radiowe.

– Czy w opinii Pani Naczelnik postawy Żołnierzy Wyklętych mogą inspirować, a może nawet fascynować młode pokolenie Polaków?

– Myślę, że nie tylko mogą, lecz inspirują. Tytuł naszego konkursu fotograficznego „Żołnierze Wyklęci – historia, która mnie porusza”, w pewnym sensie dotyka tego, o co Pani Redaktor pyta. Jest to historia poruszająca w wielu aspektach: męstwa, odwagi, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji niepodległościowej. Ci ludzie byli gotowi do ofiar na rzecz idei niepodległościowej.
Historia Żołnierzy Wyklętych to także opowieść o zakłamaniu i prawdzie, a młodzi są szczególnie na te wartości czuli. Niezłomni do końca, to postawa, która w każdych okolicznościach – nie tylko wojennych – imponuje. Postawy Żołnierzy Wyklętych pokazują także, że walka beznadziejna, walka o sprawę z góry przegraną bynajmniej nie jest walką bez sensu. Wartość walki nie tkwi w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale wartości tej sprawy. Wtedy sprawą była niepodległość naszej Ojczyzny, naszego narodu. Dziś są inne sprawy, ale wartości niezmienne.

Tagi:
wywiad żołnierze wyklęci

Reklama

Zamiast muzycznej kariery wybrał kapłaństwo

2019-06-26 18:39

Piotr Kołodziejski / Szczecin (KAI)

"Jestem przekonany, że spełniam wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica" - mówi diakon Maciej Czaczyk, który wraz z dwójką innych kandydatów przyjmie święcenia prezbiteratu w szczecińskiej katedrze. W 2011 roku 17-letni wówczas licealista z Gryfina wygrał telewizyjne "Must be the music". Potem jednak wybrał inną drogę życiową.

Screenshot/www.youtube.com

Maciej Czaczyk: - Nie żałuję. To po prostu mega duża przygoda, potężna otwierająca życie. Szczęśliwe życie. Także nie sposób żałować.

KAI: Pamiętam moment, kiedy ogłosiłeś, że wstępujesz do seminarium. W mediach była duża konsternacja. Czy docierały do Ciebie komentarze w stylu "Co ty robisz człowieku?"

- Nie czytałem tych komentarzy, ale przyznam, że w prywatnych wiadomościach docierały do mnie głosy niezrozumienia. Niektórzy krytykowali bardzo mocno i czuli się zawiedzeni. Poniekąd ja sam byłem zaskoczony tą decyzją.

- W jednym z wywiadów powiedziałeś, że „realizacja pasji dla pasji jest pusta”. Co to oznacza?

- Myślę, że na każdym etapie trochę inaczej to rozumiałem. Dziś myślę po prostu, że sam dla siebie nie jestem celem. Moje realizowanie siebie, choć jest piękne i potrzebne, żeby się rozwijać i realizować swoje pasje, jest bardzo potrzebne, ale to nie jest w stanie zaspokoić człowieka. Bo człowiek jest kimś więcej i potrzebuje relacji do drugiego człowieka i miłości do drugiej osoby, żeby dawać z siebie. A nie tylko dziś każdy bardziej realizuje siebie, dla siebie, do siebie. Żeby jednak odbić w drugą stronę. Nie w stronę pasji i realizacji siebie, ale bardziej w stronę bycia dla innych. Jeśli pasja jest tak rozwijana, to jak najbardziej, ale ona wtedy nie staje się celem.

- Mówiłeś też, że jako dziecko chciałeś być księdzem, a więc u Ciebie to chyba nie był taki strzał, że nagle po sukcesie medialnym w konkursie telewizyjnym zdecydowałeś się zostać księdzem, tylko to w Tobie dojrzewało.

- Tak i to od malucha. Nim poszedłem do I Komunii Świętej i bliżej podszedłem do ołtarza, to już były zabawy w księdza. Bawiłem się w moim życiu i to pragnienie było. Tak jak dzieci bawią się w różne zawody. To była jedna z takich zabaw, ale okazuje się, że potem coraz bardziej chciałem iść w tę stronę.

- W tych zabawach bardziej skupiałeś się na głoszeniu kazań, czy to już były pierwsze próby grania na gitarze?

- Nie. Grania na gitarze wtedy nie było. Nie pamiętam czy wygłaszałem wtedy kazania. Pamiętam, że było „przeistoczenie”. Była taka śnieżnobiała cieniutka gąbeczka, materiał okrągły pod różańcem, który miałem. To był taki różaniec z Częstochowy. Spod różańca wyciągnąłem to i to pięknie wyglądało jak hostia. Było takie śnieżnobiałe i wyglądało jak hostia. Pamiętam podnosiłem się to do góry w tej zabawie.

- Wygrywasz konkurs, nagrywasz płytę. Czym dla Ciebie było wtedy szczęście, a czym jest teraz?

- Czułem wtedy na pewno radość. Było wiele emocji, stresu, a szczęście to nie emocje, bo te emocje później opadły, zaczęła się kariera i okazuje się, że to było jakieś puste głębiej. To opierało się tylko na doznaniach, emocjach, które ulatywały. Żyłem od fajerwerków do fajerwerków, od wywiadu do wywiadu, od koncertu do koncertu, żeby zapewnić sobie kolejne radochy życia, od imprezy do imprezy, a szczęście było cały czas niedostępne, nieosiągalne. No i zacząłem szukać.

- Powiedziałeś, że była w pewnym momencie doświadczyłeś pustki. Nie żałujesz więc tego doświadczenia na scenie. Czy ono było potrzebne w twoim życiu?

- Bardzo potrzebne i jestem wdzięczny najpierw Panu Bogu, a potem tym innym, których spotkałem. Wiele mnie nauczyli i to było bardzo cenne. Dziękuję im, że mogłem tego doświadczyć. To było wspaniałe doświadczenie.

- Czy to może być wskazówką dla tych młodych, którzy dziś poszukują swojej drogi i chcieliby jeszcze czegoś spróbować zanim podejmą ostateczną decyzję?

- Zdecydowanie tak. Myślę, że warto rozwijać swoje pasje, talenty i też iść za tym, co w jakiś sposób odkrywamy w swoim życiu i czego pragniemy. Pan Bóg też często w tym jest. Często podsuwa takie pragnienia. Jeśli to są rzeczy, które nas prowadzą do dobrego, to trzeba za tym iść. Na pewno trzeba rozwijać talent i szukać szczęścia, ale polecam to robić z Panem Bogiem.

- Masz poczucie, że spełniasz Wolę Bożą na co dzień?

- Jestem przekonany, że spełniam Wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica. Mimo różnych uczuć każdego dnia, bo przecież uczucia się zmieniają, mam szczęście i pokój, że bez względu na to, co będzie się działo na morzu, jaka burza przyjdzie, to ta kotwica jest zakotwiczona. To jest mega ważne w momencie wybierania swojej drogi życiowej, żeby zakotwiczyć i wybrać drogę swojego powołania.

- Jak się Ciebie słucha, można stwierdzić, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. Skoro się tak spełniasz, to nigdy nie było kryzysów?

- Szczęście to też kryzysy. Uczucia są różne. Miałem kryzysy. Myślę, że będę miał jeszcze nie jeden i nie dwa w swoim życiu, ale w seminarium, jak miałem kryzysy, to po nich siłą rzeczy stawałem bardziej w prawdzie o rzeczywistości o mnie i stawałem w realnym świecie, stawałem się mocniejszy. Szczęście nie wyklucza się z kryzysem.

- Czasem grasz na gitarze i pojawiasz się na scenie. Czy jest coś w diakonie Macieju Czaczyku z tego Maćka, który wygrywał „Must be the music”?

- Na pewno jest sporo rzeczy w tym Maćku Czaczyku, bo to tak naprawdę ten sam Maciek Czaczyk, chociaż niedługo kompletnie duchowo zmieni się moje życie, bo Chrystus przejmie stery oficjalnie, ale moje cechy charakteru, moje życie i patrzenie na wiele spraw ciągle wymaga nawrócenia, ale też cennych rzeczy nie zabrał mi Pan Bóg, a myślę, że jeszcze je pomnożył i rozwinął. Takie mam przeświadczenie.

- Jakie, Twoim zdaniem, są dziś motywacje kandydatów na księży?

- Wydaje mi się, że mogą być bardzo różne. Ale po to jest seminarium, aby rozeznać. Seminarium to nie jest „szkoła na księdza” ale czas rozeznawania. Niektórzy stwierdzają, że to nie jest ta droga i odchodzą. I o to chodzi. Lepiej być dobrym mężem i ojcem niż złym księdzem.

- Jak postrzegani są dziś kapłani w obliczu prób dyskredytowania Kościoła i tworzenia wizerunku Kościoła będącego w kryzysie?

- To nie jest raczej pytanie do mnie ale do jakichś sondażowni. Ja wiem, kim powinien być kapłan i jakim chcę być kapłanem. Każdy z nas ma być alter Christus, drugim Chrystusem. Można powiedzieć, że kryzys wizerunkowy był w Kościele od początku. O Jezusie współcześni też źle mówili, że żarłok i pijak, że siada przy stole z celnikami i grzesznikami. Patrząc na historię Kościoła można rzec, że gdy nas za bardzo chwalą to nie jest dobrze, bo to znak, że ulegamy panu tego świata. Kościół ma nie tyle dbać o wizerunek, ale o świętość swoich członków. A wszelki grzech widzimy jako ranę na ciele Chrystusa i nie możemy obok niej przechodzić obojętnie.

- Widzisz młodych ludzi na co dzień, którzy szukają swojej drogi życiowej. Czy są zagubieni, boją się odkryć swoją drogę? Jak patrzysz na nich?

- Patrzę na nich trochę jak na swoich młodszych kolegów i koleżanki. Widzę w nich też siebie. Wydaje mi się, że świetnie ich rozumiem. Szczególnym darem dla mnie była rodzina i rodzice. Dziś to często jest źródłem problemu, że rodziny się sypią. W tych relacjach. I ciężko to potem czymkolwiek uzupełnić. Coś, co jest fundamentalnym brakiem. Widzę, że są zagubieni. Widzę, że szukają szczęścia i nadziei w życiu. Szukają miłości. Myślę, że to się nigdy nie wyczerpie. Każdy szuka tego samego. Ktokolwiek będzie chciał spotkać się ze mną i rozmawiać na ten temat, to będę dzielił się swoim życiem. Jeżeli komuś to pomoże, to chwała Bogu.

- Co Maciej Czaczyk powie komuś, kto coś usłyszy w swoim sercu, ale boi się pójść za tym głosem dalej?

- Co ja mogę powiedzieć? Nie bój się. Mogę nawet zaśpiewać. (tu Maciej Czaczyk śpiewa) Nie bój się, chodźmy tam. To mój pierwszy singiel i jest blisko ze mną. Moja pioseneczka. Nie bój się, że ktoś ci powie, że coś, że ktoś będzie o tobie gadał. To zawsze będzie. Po prostu rób to, co Pan Bóg w sercu ci podsuwa i do przodu.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chiny: oficjalny zakaz wpuszczania dzieci do kościoła

2019-06-25 16:47

vaticannews / Pekin (KAI)

Pomimo porozumienia ze Stolicą Apostolską komunistyczne władze w Chinach dławią życie lokalnych wspólnot Kościoła, zarówno katakumbowych, jak i oficjalnych. Wskazuje na to ks. Bernardo Cervellera dyrektor AsiaNews, agencji informacyjnej Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych.

Jonathan Kos-Read / Foter.com / CC BY-ND

Powołuje się on na dokument władz prowincji Fujian. Otrzymali go do podpisania wszyscy pracujący tam kapłani i zakonnice. Jeśli go nie podpiszą, nie będą mogli pełnić swej posługi. W dokumencie tym zobowiązują się m.in., że nie będą wpuszczać do kościoła dzieci i młodzieży, ani też nie będą dla nich prowadzić katechezy. Dokument zakazuje ponadto wszelkiego kontaktu z katolikami z zagranicy, a także ewangelizacji i wypowiadania się na tematy religijne w internecie.

Jak podje ks. Cervellera, podobne restrykcje zostały nałożone na Kościół również w innych chińskich prowincjach, takich jak Henan, Hubei czy Zhejiang. Mają one na celu zdławienie lokalnego Kościoła, całkowite odcięcie katolików w Chinach od Kościoła powszechnego i podporządkowanie ich państwu – ostrzega dyrektor agencji AsiaNews.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zaproszenie na pielgrzymkę

2019-06-26 23:44

Anna Majowicz

W ostatnią sobotę sierpnia odbędzie się jubileuszowa, 10. Pielgrzymka Osób Niepełnosprawnych, ich Rodzin i Przyjaciół do Henrykowa.

mat. prasowe

Każdego roku do Opactwa Cystersów przybywa ok. tysiąca pątników. Pielgrzymka umożliwia integrację osób starszych i niepełnosprawnych, zwłaszcza tych przebywających na co dzień w Warsztatach Terapii Zajęciowej, Domach Pomocy Społecznej, ośrodkach Caritas i szkołach integracyjnych. Podobnie jak w latach ubiegłych w trakcie pikniku po Mszy św. na scenie wystąpią niepełnosprawni artyści oraz zespoły muzyczne i teatralne. Występy przed licznym gronem uczestników są zawsze dla artystów powodem do dumy oraz okazją do wspólnej zabawy, jednocześnie przypominając wszystkim, jak produktywne może być życie mimo choroby. Podobne wydarzenia są organizowane również w innych diecezjach, ale jedynie w Archidiecezji Wrocławskiej chęć udział zgłasza ponad setka wolontariuszy z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, która dzieli się uśmiechem i radością z uczestnikami pielgrzymki. 

Serdecznie zachęcamy do uczestnictwa w jubileuszowej 10. Pielgrzymce Osób Niepełnosprawnych, ich Rodzin i Przyjaciół do Henrykowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem