Reklama

Jubileusze i nagrody

„Niedziela” z błogosławieństwem Franciszka

– Tygodnik „Niedziela” jest wielkim darem Bożej Opatrzności dla polskiego Narodu, który w tym czasopiśmie od lat znajduje rzetelny przekaz informacji o Kościele i oparcie w trudnych momentach waszej historii – stwierdził Ojciec Święty Franciszek

Przytoczone powyżej papieskie słowa, wypowiedziane podczas audiencji generalnej 6 kwietnia br., są kwintesencją misji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, którą redakcja realizuje dokładnie od 90 lat. Owoce pielgrzymki redakcji i czytelników do Rzymu to najlepszy urodzinowy prezent okrągłego jubileuszu, bo przecież dla katolickiego pisma błogosławieństwo i życzenia Następcy św. Piotra są najważniejsze.

– Życzę, aby ewangelizacyjna posługa tego tygodnika nadal umacniała jego czytelników w wierze, przynosząc obfite owoce w ich życiu i apostolstwie. W Roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia zawierzam Jezusowi Miłosiernemu i Jego Najświętszej Matce, Królowej Polski, dalsze lata działalności „Niedzieli”. Redakcji i wam wszystkim tu obecnym z serca błogosławię – mówił Franciszek do licznie zgromadzonych wiernych na Placu św. Piotra.

Eucharystia ze św. Janem Pawłem II

Reklama

Pierwszy numer Tygodnika Katolickiego „Niedziela” ukazał się 4 kwietnia 1926 r. 90 lat później (6 kwietnia br.) kilkuset polskich pielgrzymów spotkało się w Watykanie, aby podziękować za wszystkie lata istnienia pisma, które wychowuje następne pokolenia katolików. Wśród pielgrzymów byli kapłani, siostry zakonne oraz świeccy z całej Polski.

Dziękczynienie rozpoczęło się wczesnym rankiem, gdy Bazylika św. Piotra była całkowicie pusta i zamknięta dla turystów. To właśnie Eucharystia przy grobie św. Jana Pawła II rzuciła wszystkich na kolana. – Organizuję pielgrzymki już od 30 lat i doskonale wiem, że ci Polacy, którzy przyjechali z „Niedzielą”, mieli w Watykanie specjalne przywileje – mówi Barbara Ladżyńska, współorganizator pielgrzymki, dyrektor generalny Konsorcjum Polskich Biur Podróży.

Przed grobem-relikwiarzem przywitał Polaków kard. Angelo Comastri, wikariusz generalny Państwa Watykańskiego i gospodarz Bazyliki św. Piotra. Przypomniał on rok 2005, kiedy to był świadkiem śmierci św. Jana Pawła II. – Ojciec Święty zażyczył sobie, aby czytano mu tekst o Zmartwychwstałym Jezusie. Uklęknąłem przy nim, położyłem głowę na jego piersi i poprosiłem o błogosławieństwo – wspominał ze wzruszeniem kard. Comastri.

Reklama

– Msza św. sprawowana przy grobie Papieża Polaka, który jest jednocześnie ołtarzem, to wielkie przeżycie. To miejsce, gdzie rodacy nie kryją wzruszeń. Przy ołtarzu św. Jana Pawła II trzeba przyklęknąć i dziękować Bogu za dar 90-lecia niesienia prawdy ewangelicznej Katolickiego Tygodnika „Niedziela”. Dziś przeżywamy wielki jubileusz służby prawdzie – mówił abp Wacław Depo, metropolita częstochowski i jednocześnie przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski. – Waszym zadaniem jest ochrona źródła prawdy, łaski i miłości Bożej przed współczesnymi pustyniami intelektualnymi i kulturowymi – wskazał abp Depo.

Papieska ambona w Polsce

Kolejnym i równie ważnym punktem pielgrzymki była audiencja generalna, podczas której całe przemówienie papieża Franciszka skierowane do Polaków zostało poświęcone jubileuszowi 90-lecia „Niedzieli”. – Papież powiedział, że nasz tygodnik jest darem Opatrzności dla Narodu i źródłem rzetelnej informacji o Kościele. To był dla nas wielki zaszczyt, a papieskie błogosławieństwo doda nam sił na kolejne lata pracy – podkreśla Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Tuż po zakończeniu audiencji generalnej papież Franciszek osobiście rozmawiał z abp. Wacławem Depo i reprezentacją redakcji. – Powiedzieliśmy Papieżowi, że „Niedziela” jest jego amboną w Polsce – wyznaje ks. Jarosław Krzewicki. Papieska audiencja na długo pozostanie w pamięci pielgrzymów, którzy są wiernymi czytelnikami tygodnika „Niedziela”. – Witam serdecznie Polaków, a szczególnie redakcję, czytelników i przyjaciół Katolickiego Tygodnika „Niedziela”, którzy przybywają do Rzymu z okazji 90. rocznicy założenia pisma – mówił Ojciec Święty Franciszek. Pielgrzymi w chustach z logo tygodnika i transparentem na Placu św. Piotra poczuli się wyróżnieni.

– W Rzymie jestem pierwszy raz i bardzo się cieszę, że mogłam tu przyjechać i razem z wami świętować jubileusz – mówi Lucyna Bogdańska z Iławy. Jest stałą czytelniczką naszego tygodnika. Na pielgrzymkę namówiła swoją koleżankę. – Jestem jej za to bardzo wdzięczna – dodaje Barbara Orzechowska. – Czekałyśmy na Placu św. Piotra do końca. Papież pobłogosławił nas, gdy przejeżdżał tuż obok, na wyciągnięcie ręki. Te chwile pozostaną w pamięci do końca życia.

Pielgrzymka na szczyt Kościoła

Na pielgrzymce pracowników i czytelników tygodnika redagowanego w Częstochowie obowiązkowym punktem programu był Apel Jasnogórski. Podczas modlitwy na Placu św. Piotra abp Wacław Depo przypomniał kolejny ślad św. Jana Pawła II w tym miejscu. – Na tym placu nie było żadnego akcentu maryjnego. To właśnie nasz Papież zdecydował, że na plac będzie patrzeć z mozaiki Mater Ecclesiae, czyli Matka Kościoła. Jan Paweł II umieścił ją na ścianie Pałacu Apostolskiego, w którym mieszkał, aby pokazać światu swoje „Totus Tuus” – mówił abp Depo. – Bez względu na to, czy jest to Ikona Częstochowska, czy jakiś inny wizerunek, to jest to ta sama Matka, która uczy nas miłości do Chrystusa i Jego Kościoła – podkreślił Metropolita Częstochowski.

Podczas rozmów z pielgrzymami można było odnieść wrażenie, że są bardzo wdzięczni za możliwość modlitwy w samym centrum Kościoła. To był dla nich wyraz osobistej wiary, ale także dziękczynienie za tygodnik „Niedziela”. – Podstawą pielgrzymki są trud, modlitwa i radość wiary. Myślę, że udało się to symbolicznie osiągnąć, gdy weszliśmy na kopułę Bazyliki św. Piotra. Osiągnęliśmy więc szczyt Kościoła. Wszyscy jesteśmy szczęśliwi – mówi ks. Krzysztof Hawro, który prowadził grupę pielgrzymów z Krakowa. Co ciekawe, wśród pątników była rówieśnica „Niedzieli” – 90-letnia Marianna Pogorzelec z Lublina. Emerytowana nauczycielka czyta „Niedzielę” od wielu lat i jej pragnieniem była pielgrzymka z redakcją do Rzymu. – Od tego jesteśmy, aby spełniać marzenia – mówi Barbara Ladżyńska. – Rzym zawsze był dla Polaków szczególny. Kiedyś organizowaliśmy pielgrzymki, aby Polacy mogli spotkać się z Janem Pawłem II, a teraz udają się do św. Jana Pawła II – dodaje.

Papieska gwarancja jakości

Celem pielgrzymki tygodnika „Niedziela” były Eucharystia oraz spotkanie z papieżem Franciszkiem. Przedstawiciele redakcji mieli też okazję przez chwilę rozmawiać z bardzo ważną osobą w Kościele powszechnym i przyjacielem Polaków. Prefekt najważniejszej watykańskiej dykasterii – Kongregacji Nauki Wiary – kard. Gerhard Ludwig Müller podziękował za to, że „Niedziela” z oddaniem służy Kościołowi i upowszechnia jego nauczanie. Pobłogosławił i życzył dalszych sukcesów w ewangelizacyjnej pracy. „Niedziela” uzyskała również błogosławieństwo abp. Angelo Amato SDB, prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Pokazanie 90-letniego dorobku „Niedzieli” w sercu Kościoła jest bardzo ważnym wydarzeniem w codziennych redakcyjnych zmaganiach. – Zmieniamy się cały czas, bo chcemy odpowiadać na pytania współczesnego świata. Przez te 90 lat zmieniły się forma, jakość druku i styl pracy. Jedno jest jednak niezmienne i najważniejsze – tą pielgrzymką chcieliśmy pokazać, że naszym fundamentem jest Kościół i jego nauczanie – mówi red. Lidia Dudkiewicz i dodaje: – Kolejny raz otrzymaliśmy słowa uznania od samego Papieża, który pobłogosławił zarówno nasz tygodnik, jak i tych, którzy go czytają. To jest dla nas najlepsza gwarancja jakości.

2016-04-13 08:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pielgrzymka pokoju

2020-11-10 10:07

Niedziela Ogólnopolska 46/2020, str. 29

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Arturo Mari

Podczas spotkania w szpitalu w Nagasaki

Podczas spotkania w szpitalu w Nagasaki

Święty Jan Paweł II chciał być zawsze blisko ludzi cierpiących, dlatego bardzo ważna i wyjątkowa była dla niego pielgrzymka do Japonii w 1981 r.

Szczególne wrażenie wywarły na mnie dwa spotkania Ojca Świętego, mianowicie to w szpitalu Megumi-No-Oka w Nagasaki i w pobliżu pomnika Pokoju w Hiroszimie. Ważne było to, że podczas wizyty w Japonii Jan Paweł II mówił po japońsku, co bardzo ucieszyło wiernych z tego kraju.

Ojciec Święty udał się do Japonii jako pielgrzym pokoju. Był człowiekiem, który pragnął go całym sercem. Sam przecież doświadczył okrucieństw II wojny światowej i dlatego podczas modlitwy na Anioł Pański wołał: „Nigdy więcej wojny”. Jan Paweł II był człowiekiem cierpienia. Doświadczył go już w czasie wojny, kiedy to musiał ciężko pracować, a także uczęszczał do tajnego seminarium. Zawsze powracał do tamtych czasów. Wspominał z miłością wszystkich ludzi, swoich przyjaciół, którzy byli blisko niego w tamtym trudnym okresie. Cierpienia doświadczył też w czasie swojego pontyfikatu. Nie mam na myśli jedynie zamachu na jego życie. Papież był również często nierozumiany przez świat polityki oraz mediów. Musiał pokonywać wiele trudności. Warto podkreślić, że każda, nawet najkrótsza, pielgrzymka, mogła być tą trudną. Jan Paweł II podczas swoich pielgrzymek podejmował trudne sprawy, bronił godności człowieka, rodziny, wstawiał się za biednymi. Rozmowy ze światowymi przywódcami też nie były łatwe. W takich momentach słyszałem słowa papieża: „Boże, dodaj mi siły”.

Podczas pielgrzymki do Japonii Ojciec Święty cały czas myślał o tych, którzy przeżyli wybuch bomby atomowej. W Nagasaki, gdy przemawiał do ofiar tej tragedii, wskazał, że ci biedni ludzie na swoim ciele noszą wciąż ślady zniszczenia, które spadło na nich w tamtym strasznym dniu – „dniu ognia”. Przemawiał również do przedstawicieli rządu japońskiego, prosił o możliwość spotkania się osobiście z ludźmi, którzy przeżyli tamten wybuch. Prośbę tę Jan Paweł II wyraził już na koniec swojej wizyty, gdy wchodził do samochodu. Zawrócił i powiedział: „Poproszę o protokół tego wszystkiego dobrego, co robicie dla mnie. Proszę was, abym mógł zobaczyć się z ludźmi, którzy przeżyli wybuch bomby atomowej”. Zawieźli go więc do tych osób. To musiało być trudne, zobaczyć te wszystkie osoby, ich kondycję i to, jak wyglądali. Ojciec Święty porozmawiał z nimi i dał im do zrozumienia, że ma ich w swoim sercu. Zatrzymał się, żeby dodać im otuchy. Również dla mnie było to duże przeżycie. To były niesamowite momenty, widziałem, jak ci ludzie niejako wrócili do życia. Mogę zaświadczyć, że chwile, które Ojciec Święty poświęcił tym poszkodowanym, były dla nich najważniejsze w życiu. Spotkanie to pokazało całą miłość papieża do człowieka cierpiącego. Nigdy nie pytał on o to, czy ktoś jest katolikiem albo jakiego jest wyznania. Dla niego każdy był ważny. Należy zauważyć, że ta pielgrzymka dla Jana Pawła II była wędrówką po śladach św. Maksymiliana Kolbego. To właśnie wtedy papież spotkał się z niezwykłym świadkiem, bratem Zenonem, który wyjechał z o. Maksymilianem do Japonii, do Nagasaki. Pamiętam, że gdy Jan Paweł II go przytulił, to brat Zenon rozpłakał się i ciągle powtarzał: „Papież, papież”. Dla mnie to też było wzruszające.

Podróże Jana Pawła II czasem były bardzo trudne, ale zawsze czerpał on odwagę i siły z modlitwy.

Tłumaczenie z języka włoskiego: ks. Mariusz Frukacz

Arturo Mari
wybitny fotograf sześciu papieży. Podczas pontyfikatu Jana Pawła II wykonał blisko 6 mln zdjęć.

CZYTAJ DALEJ

#NiezbędnikAdwentowy: Czym tak w ogóle jest Adwent?

2020-11-28 21:00

[ TEMATY ]

adwent

Adwent2020

#NiezbędnikAdwentowy

Red.

Na początek naszego adwentowego projektu zastanówmy się czym tak naprawdę jest Adwent. Słowo adwent pochodzi od łac. adventus i oznacza przyjście, nadejście. W Kościele Wschodnim na oznaczenie przyjścia używa się zamiennie słów: epifania i paruzja. W tradycji bizantyńskiej Adwent zaczyna się już 15 listopada. Tutaj podkreśla się fakt oczekiwania na przyjście Sługi: „Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności” (Mt 24, 46).

W Adwencie chodzi o przygotowanie się na specjalne odwiedziny. Przyjście kogoś w odwiedziny zawsze było i jest wielkim wydarzeniem. Tak też było i dawniej, np. w starożytnym Rzymie. Mianem adventus określano przybycie cesarza. Jego wizytę upamiętniano adwentami, czyli specjalnie bitymi na tę okazję monetami. Przybycie cesarza miało na wskroś świąteczny charakter. Przygotowywano się do niego z wielką pompą i starannością.

Uroczysty przyjazd monarchy wiązał się z jakimś wydarzeniem, np. zwycięskim zakończeniem wojny lub jubileuszem. Na tę okazję przystrajano ulice, ludzie wychodzili na drogi, cieszyli się, wiwatowali i wznosili okrzyki. Cesarza witano jako kogoś, kto wyzwolił ich z ręki nieprzyjaciela, kto pokonał wrogów i zapewnił swoim poddanym pokój. W ich rozumieniu cesarz był panem i wybawcą w dosłownym tego słowa znaczeniu. Osoba cesarza była boska, otaczano ją czcią.

Już pierwsi chrześcijanie zaczęli pod tym względem różnić się diametralnie od pogan. Tytuły pan i wybawca, jakimi obdarzano monarchę, rezerwowali oni wyłącznie dla Chrystusa. „Wyznawali oni, iż prawdziwym Panem ku chwale Boga Ojca jest Jezus Chrystus” (Flp 2, 11).

Przygotowania adwentowe wymagają wiary

Ceremonia przygotowania zarówno dawniej, jak i współcześnie ma w sobie coś z charakteru świątecznych odwiedzin. W oczekiwaniu na gościa sprząta się dom, robi zakupy, gotuje świąteczne potrawy, sporządza listę gości, przywdziewa się odświętny ubiór. Panuje swoistego rodzaju podekscytowanie, najlepiej zauważalne u dzieci, u których miesza się ono z niecierpliwością i radością. Serce wypełnia radość oczekiwania.

W związku z tym rodzi się pytanie, czy człowiek wierzący potrafi czekać? Świat, jak wiadomo, nie umie i nie chce czekać. To jest ponad jego siły. Chrześcijanin może być lampą, która świecąc naokoło daje zdezorientowanemu światu świadectwo oczekiwania.

Czekać można różnie. Czeka się na święta, na wolne dni od pracy, na wyjazd, na prezenty itd. Czy potrafimy czekać na przyjście Pana, skoro pełno nas w supermarketach?

Czy nie wygląda się bardziej odwiedzin cioci, dziewczyny, chłopaka, znajomych itp. niż Boga, który wydaje się być nieuchwytny?

Jeżeli Pan ma przyjść, o czym przypomina Adwent, co to powinno znaczyć, jakie wywoływać pragnienia, jaką rodzić postawę? Przeżywając Adwent warto u jego progu postawić pytanie o znajomość Chrystusa.

Jest ono o tyle zasadne, o ile człowiek sobie uświadomi, że trudno jest czekać na kogoś, kogo się nie zna. Kim jest Chrystus dla nas, dla ciebie i dla mnie, teraz, w obecnej chwili? W latach osiemdziesiątych XX wieku było to popularne pytanie w Polsce. Pisało się na ten temat książki, zeszyty krążyły po ławkach szkolnych, odpowiadało się na ankietę. Wymieniało się poglądy, powstawały żywe dyskusje, bowiem tak postawione pytanie prowokowało do przemyśleń, wzywało do pewnej rewizji. Ciekaw jestem, czy to samo pytanie postawione współczesnemu nastolatkowi spotkałoby się, jak dawniej, z podobnym odbiorem? Kim jest Jezus Chrystus?

Wbrew pozorom, odpowiedź na to pytanie nie jest wcale taka oczywista. Mieli z nią kłopot także i uczniowie (por. Łk 9, 18-21). Kiedy przyszli oni do Jezusa, to opowiadali Mu, że jedni uważają Go za Eliasza, inni za Jana Chrzciciela, a jeszcze inni za jednego z proroków.

Choć wszystkie odpowiedzi podkreślały doniosłość osoby Jezusa, to żadna z nich nie była zadawalająca. Jezus, przyjąwszy wyniki przeprowadzonych ankiet w terenie, zapytał – no dobrze, OK, ale mnie interesuje wasze zdanie: „Wy za kogo mnie uważacie?”.

Jak wiadomo, Apostołowie nie bardzo wiedzieli, co powiedzieć. Jedynie Piotrowi to się udało. Wyznał: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16). Tylko Piotra spotkała pochwała: „Błogosławiony jesteś synu Jony, bowiem ciało i krew ci tego nie objawiły”.

Odpowiedzieć na to pytanie można wtedy, kiedy z jednej strony ma się wiarę, a z drugiej doświadcza się żywej relacji do osoby Jezusa. Dlatego ono jest takie trudne. Żeby na nie odpowiedzieć musi być odrobina szaleństwa, jaka charakteryzowała pierwszych chrześcijan. Odpowiedź na pytanie, kim jest Chrystus?, wymaga wyłączności: „Tylko Ty jesteś Panem!, tylko Ty jesteś Bogiem

WYZWANIE: Podejmij postanowienie adwentowe. Niech to nie będzie cała lista spraw. Proponujemy jedno konkretne postanowienie z dziedziny duchowości (np. codzienna Lektura Pisma Świętego) oraz jedno z relacji z bliźnimi (np. codzienna pomoc żonie / mamie / tacie w pracach domowych). Nie zapomnij oddać tego trudu Jezusowi. Tylko z Nim nasz rozwój ma sens.

Artykuł zawiera fragmenty z książki ks. Janusza Zawadki - "Adwent dla smakoszy", wyd. Biblioteka "Niedzieli". Sprawdź więcej: Zobacz

Promuj akcję na swojej stronie internetowej

Wklej kod na swojej stronie internetowej (750px x 200px)

Niezbędnik adwentowy
<a href="https://www.niedziela.pl/adwent"><img src="https://www.niedziela.pl/download/baner-niezbednik-adwentowy-750x200.jpg" alt="niedziela.pl - #NiezbednikAdwentowy" /></a>

Wklej kod na swojej stronie internetowej (300px x 300px)

Niezbędnik adwentowy
<a href="https://www.niedziela.pl/adwent"><img src="https://www.niedziela.pl/download/baner-niezbednik-adwentowy-300x300.jpg" alt="niedziela.pl - #NiezbednikAdwentowy" /></a>

Jeżeli potrzebujesz banera o innym rozmiarze lub umieściłeś baner, napisz do nas: internet@niedziela.pl

CZYTAJ DALEJ

Prokuratura: zawieszenie tęczowej flagi na Giewoncie nie obraża uczuć religijnych

2020-12-04 15:43

[ TEMATY ]

Giewont

Szift / Foter.com / CC BY

Zawieszenie tęczowej flagi na Giewoncie nie obraża uczuć religijnych - zdecydowała Prokuratura Rejonowa w Zakopanem. Stowarzyszenie Fidei Defensor z siedzibą w Szczecinie zapowiada zażalenie na decyzję podjętą w stolicy polskich Tatr.

Tęczowa flaga na krzyżu na Giewoncie pojawiła się w sierpniu, zdjęcie pojawiło się na stronie internetowej "Tygodnika Podhalańskiego" 24tp.pl. Wówczas Prokuratura Rejonowa w Zakopanem badała, czy powieszenie flagi wyczerpuje znamiona art. 196 Kodeksu Karnego, który dotyczy uczuć religijnych.

Jak informuje "Tygodnik Podhalański" śledczy stwierdzili, że wywieszenie tęczowej flagi tych uczuć nie obraziło. Złożenie zażalenia na nieprawomocną decyzję zapowiada Stowarzyszenie Fidei Defensor z siedzibą w Szczecinie.

Dziennikarze z "Tygodnika Podhalańskiego" informują ponadto, że w trakcie postępowania prokurator prowadzący sprawę wystąpił do wydawcy Tygodnika Podhalańskiego z pismem, w którym zwalniał dziennikarzy z tajemnicy dziennikarskiej. Wydawca Tygodnika złożył zażalenie na decyzję prokuratury do sądu, również i w tej kwestii postępowanie prokuratorskie zostało umorzone.

Krzyż na Giewoncie postawili na przełomie XIX i XX w. mieszkańcy Zakopanego z inicjatywy ks. Kazimierza Kaszelewskiego. Z biegiem lat stał się on symbolem wiary tutejszego ludu. Metalową konstrukcję siedemnastometrowego krzyża wykonano w fabryce Góreckiego w Krakowie. Około 400 elementów konstrukcji dostarczono koleją do Zakopanego, gdzie w lipcu 1901 r. 250 osób, najpierw konnymi furmankami, a następnie na własnych barkach, wniosło wszystkie potrzebne materiały na szczyt. Po dwóch tygodniach pracy krzyż umocowano w skale.

19 sierpnia 1901 r. w obecności 300 osób ks. Władysław Bandurski, ówczesny kanclerz Kurii Biskupiej w Krakowie, poświęcił efekt góralskiej pracy.

Jan Paweł II odwołał się do krzyża na Giewoncie podczas pielgrzymki do Zakopanego w 1997 r. Krzyż jest symbolem Zakopanego. W 1997 r., w przeddzień wizyty Jana Pawła II, Rada Miasta zmieniła herb miasta - na wizerunek krzyża na Giewoncie, a niżej skrzyżowane klucze św. Piotra - symbol władzy papieskiej.

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję