Reklama

Monolityczne spojrzenie na Polskę

2016-04-27 08:50

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 18/2016, str. 42-43

Graziako

„Warschauer Bolschewismus” (warszawski bolszewizm) – takim tytułem niemiecki tygodnik „Der Spiegel” opatrzył swój najnowszy artykuł o Polsce. Już w spisie treści zaznacza, iż rzecz będzie o tym, jak „szef partii Kaczyński bierze kraj pod swą kontrolę”

Tekst w tygodniku „Der Spiegel” mówi o „dyktaturze większości”, o „erozji państwa prawa”, o „zawłaszczeniu mediów przez Kaczyńskiego”, „o rozmontowywaniu konstytucji”, o tym, że „KOD od miesięcy prawie co tydzień wyprowadza na ulice dziesiątki tysięcy protestujących przeciw samowładztwu rządzących”, o tym, jak to Zbigniew Ziobro „faworyzuje ostrzejsze prawo karne” i dopuszcza szpiegowanie kont mailowych oraz komputerów bez zgody sądu... Itd., itp. Całość jest utrzymana w tonie mocnego propagandowego thrillera: prosty scenariusz, proste środki wyrazu i strach.

Artykuł w „Der Spiegel” to po prostu kolejny, jeden z wielu pojawiających się teraz w zachodnich, zwłaszcza niemieckich, mediach bardzo uproszczony opis stanu polskich spraw. Autor nie natrudził się wiele: na sposób tabloidowy skompilował przekaz zaczerpnięty wprost z polskich mediów. Nie zadał sobie trudu – a tego należałoby się spodziewać po dziennikarzu poważnego czasopisma – wsłuchania się w racje strony atakowanej. Za to z upodobaniem cytuje opinię prof. Jadwigi Staniszkis, m.in. tę, że Jarosław Kaczyński „nie rozumie zachodniego pojmowania suwerenności”, a to, co robi teraz, jest archaiczne i przypomina „putinowskie pojmowanie rządzenia”.

Batalistyczny obraz Polski

Zorganizowana w marcu br. przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej dyskusja polskich i niemieckich dziennikarzy na temat „Polska w mediach niemieckich – Niemcy w mediach polskich” charakteryzowała się rażącą nierównowagą sił; trójgłos niemieckich korespondentów (publicznego radia i telewizji ARD, dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oraz dziennika „Die Welt”) był wyraźnie wzmocniony głosami strony polskiej („Gazety Wyborczej” i TVN), zwłaszcza dziennikarza „Gazety Wyborczej”, który brzmiał nawet bardziej radykalnie krytycznie niż głosy trzech niemieckich korespondentów razem wzięte. Głosem zupełnie odmiennym mówiła dwójka dziennikarzy tygodnika „wSieci” i portalu wPolityce.pl. Doszło więc do konfrontacji dwóch dziennikarskich światów – wspólnego polsko-niemieckiego z osamotnionym polskim.

Reklama

Polskie media, te, które przedtem raczej dopieszczały rządzących, a suchej nitki nie zostawiały na opozycji, od czasu zmiany rządu jakby nagle się przebudziły i odkryły, jaka jest ich rola; zaczęły nad wyraz pieczołowicie spełniać swą funkcję kontrolną wobec rządu i wspierać wszystkie inicjatywy opozycji. Ta dzisiejsza krytyka nowego rządu dotyczy oczywiście także – a może przede wszystkim – „psucia stosunków Polski z Zachodem, z UE i przede wszystkim z Niemcami”. Taki sygnał, odpowiednio wzmocniony przez polskie media tzw. głównego nurtu, znakomicie upraszcza pracę dziennikarzy zagranicznych piszących o Polsce.

Stronniczy przekaz tego, co się dzieje nad Wisłą, następuje też w sposób bardziej bezpośredni; dziennikarze jednej z największych polskich gazet piszą „gotowce” dla gazety niemieckiej. Ubolewają nad stanem polskiej demokracji, separacją od Europy, izolacjonizmem, zapaścią stosunków polsko-niemieckich. Na dobrą sprawę dziś w Polsce niepotrzebni są zagraniczni korespondenci...

Na zarzut, że w niemieckich mediach trudno było kiedykolwiek spotkać krytykę władz niemieckich za ich politykę wobec Polski, Henryk Jarczyk – korespondent ARD w Warszawie przypomina wielki wewnątrzniemiecki spór o centrum przeciwko wypędzeniom. – W Polsce opinia publiczna była wtedy monolityczna, natomiast w Niemczech mieliśmy na ten temat głęboki spór niemiecko-niemiecki. Teraz Niemcy są prawie monolityczni w spojrzeniu na Polskę, a w Polsce toczy się ostry polsko-polski spór – komentuje red. Jarczyk.

Niemieckie spojrzenie na Polskę jest rzeczywiście monolityczne. Obraz Polski w niemieckich mediach jest dziś dokładnie taki, jaki tworzą główne polskie media nieprzerwanie wspierające wcześniej rządzącą, a teraz przegraną Platformę Obywatelską. Jest jednostronny, niepogłębiony i prymitywny, a do tego batalistyczny: straszy, zagrzewa do walki z polskim rządem, który „psuje cenny dorobek poprzedników”.

– Odnoszę takie wrażenie – mówi Aleksandra Rybińska z portalu wPolityce.pl – że tu nie chodzi o stan demokracji w Polsce, o to, czy istnieje i jak funkcjonuje Trybunał Konstytucyjny, ale o to, że u podłoża tych wszystkich zarzutów mamy poważny spór ideologiczny. Niewątpliwe znaczenie ma także to, że poprzedni rząd był jednak dla Niemiec bardzo wygodny; nie miał specjalnie jasnej linii w polityce zagranicznej, ale zawsze w dużej mierze kalibrował ją na Niemcy. Nowy rząd dokonał reorientacji tej polityki, co dla Niemiec niekoniecznie jest korzystne.

Riposta drugiej strony polsko-polskiego sporu jest radykalna. Red. Bartosz Wieliński z „Gazety Wyborczej” nie przebiera w argumentach: – Mam wrażenie, że obecny rząd się z Niemcami rozwiódł (...). Nie chcemy tego związku ze względów ideologicznych, bo nie ma żadnych podstaw faktycznych, żeby z Niemcami się nie dogadywać. (...) Powiem szczerze, że jeżeli komuś się wydaje, iż te nieporozumienia mają charakter tylko taki, że Polska obrała inną ścieżkę niż tą, którą miała do tej pory, jest w błędzie. Przede wszystkim wcześniejsza polityka też nie była zorientowana na Berlin. Bo pamiętajmy o tym, że jednak wyrwaliśmy mnóstwo pieniędzy z budżetu unijnego wbrew interesom niemieckiego podatnika i targowaliśmy się o to mocno! (...) Pytanie, dlaczego Niemcy piszą teraz o Polsce tak, jak piszą. Bo w Polsce polityka przybrała taką twarz – odpowiada sam sobie red. Wieliński – jaką Niemcy pamiętają ze swojej historii. Bo spór polityczny, który ma miejsce teraz w Polsce, przypomina spory niemieckie na początku lat 30. ubiegłego wieku między partiami totalitarnymi i partiami demokratycznymi! (...) Niemcy, moim zdaniem, mają pełne prawo być zaniepokojeni, ponieważ żyjemy we wspólnocie wartości. UE to nie są tylko pieniądze z Brukseli, które chętnie bierzemy i wydajemy tutaj – to są także wartości, których zobowiązaliśmy się przestrzegać, jesteśmy jedną rodziną.

Marsz do kąta!

W pewnym momencie, ku uciesze kolegów redaktorów niemieckich, dyskusja zorganizowana przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej przeradza się w nieomal kłótnię polsko-polską. – Pani portal napisał pod adresem Niemiec tak kuriozalne artykuły – kontynuuje przedstawiciel „Wyborczej” – tak straszliwym językiem, że nie powinna pani teraz zabierać głosu krytycznego wobec Niemców. (...) Że nas kolonizują, niszczą, wykorzystują pod każdym możliwym względem... A teraz macie pretensje o to, że ktoś twierdzi, iż w Polsce dzieje się coś złego, że poucza! W pewnym czasie Polska będzie chorym człowiekiem Europy – konkluduje red. Wieliński – izolowanym, stojącym w kącie! I nie będzie to wina Niemców, Francuzów ani złych sił lewacko-liberalnych, tylko polskiego rządu, który doprowadzi nas do izolacji. (...) Taka wizja na podsumowanie prawie 30 lat polskiej wolności mnie przeraża!

Konrad Schuller, korespondent „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, który na łamach jednego z niedzielnych wydań swej gazety zagroził niegrzecznej Polsce możliwością przeniesienia szczytu NATO z Warszawy do Rygi, motywuje swój pomysł stanem polskich spraw; zagrożenie dostrzega m.in. w odradzaniu się Grupy Wyszehradzkiej. – Jeśli będzie ona organizowana jako alternatywa albo opozycja dla UE – powtarza tę tezę na dziennikarskim spotkaniu w Warszawie – może to prowadzić do osłabienia nie tylko Unii, ale też NATO.

Niemieccy dziennikarze bez wątpienia bezrefleksyjnie kalkują polskie media mainstreamowe. Można powiedzieć, że wespół w zespół potęgują europejskie zaniepokojenie Polską. Ale potem muszą – nad czym sami ubolewają – odpowiadać na pytanie w rodzaju: czy można jeszcze pojechać do Wrocławia? Przecież tam palą żydowskie kukły... Czy ta Polska jest taka, jak pan to opisuje? Przecież tam jest pełno rasistów!

Henryk Jarczyk z rozbrajającą szczerością i dziwnym brakiem logiki wyznaje: – Obawiam się, że jednak zawsze trzeba różnicować pomiędzy Polakami i polskim rządem. Od października staram się tłumaczyć słuchaczom w Niemczech, że Polska jako naród się nie zmieniła; są tu tacy sami – sympatyczni, otwarci na Europę – ludzie jak przed wyborami. Zmienił się tylko rząd, który w ciągu trzech miesięcy doprowadził do tego, że obraz Polski się zmienił z bardzo pozytywnego na bardzo negatywny.

Czy niemiecki korespondent przypomina też swoim słuchaczom lub czytelnikom, że w Polsce odbyły się normalne, demokratyczne wybory parlamentarne? Można mieć raczej wrażenie, że podziela opinię wyrażoną przez jednego ze swoich kolegów na Twitterze, że „ci głupi Polacy znowu wybrali nie tę partię, co trzeba”!

Niemieckie media nie od dziś, a nawet nie od października 2015 r., gdy piszą o Polsce, chętnie stosują ton pouczająco-karcący – stwierdza Aleksandra Rybińska, która w Niemczech mieszkała przez 20 lat. – Arogancja, która bije z wielu tekstów, jest dla mnie bardzo bolesna, bo mam przecież wielu przyjaciół w Niemczech – przyznaje. – Polacy i polski rząd – mówi red. Rybińska – są przez niemieckie media traktowani jak niesforne dziecko, które należy wychować. Stawiają to niesforne dziecko do kąta… I tu zgadza się z kolegą z „Gazety Wyborczej”, tyle że tego nie akceptuje.

Żałosne uproszczenia

Piotr Semka, przedstawiciel niepoprawnego politycznie prawicowo-konserwatywnego dziennikarstwa, postanowił również nieco popouczać niemieckich kolegów. – Istotą przekazu korespondentów powinno być spokojne tłumaczenie racji i niewchodzenie w relacje typu stajemy z wami po, naszym zdaniem, jedynej słusznej stronie. Red. Semka zwrócił uwagę, że właśnie z takim niedziennikarskim i nieprofesjonalnym przekazem na temat Polski mamy obecnie do czynienia w niemieckich mediach. – Najbardziej razi mnie to, gdy np. w „Bildzie” czytam: „trzymaliśmy kciuki za Polaków, kiedy walczyli o wolność z Jaruzelskim, i teraz trzymamy za tych, którzy wychodzą demonstrować z KOD przeciw Kaczyńskiemu”. Ale nie piszą tam już, że nawet największa demonstracja KOD nie przekroczyła 80 tys. osób.

Czy więc jest tak, że niemieccy dziennikarze nie potrafią lub nie chcą przekazać prawdziwego, szerszego obrazu Polski?

Warszawski korespondent „Die Welt” Gerhard Gnauck uważa, że problemem dla zagranicznych obserwatorów sytuacji w Polsce jest bardzo wysoki stopień politycznego zaangażowania polskich dziennikarzy, podczas gdy niemieckich uczono, że nigdy nie należy się utożsamiać z żadną sprawą, nawet jeśli to jest dobra sprawa. – Ja osobiście mam do tej formułki spore zastrzeżenia – mówi Gnauck, ale jednocześnie uważa, że polscy koledzy akurat pod tym względem bardzo przesadzają. Nie precyzuje jednak, w którym z dwu polskich dziennikarskich światów częściej dochodzi do tej przesady.

Czy zatem doszło do niepotrzebnego upolitycznienia mediów w obu krajach? To zawsze bardzo niewygodne dla dziennikarzy pytanie. Brakuje rzeczowej refleksji na ten temat – może właśnie z powodów politycznych. Jak to w mediach bywa, bardziej nagłośnieni mają rację; od dawna orzekają, że winna jest wyłącznie polska prawicowa publicystyka i to wyłącznie ona jest zajadle politycznie zaangażowana. Wszyscy inni natomiast nie utożsamiają się nawet z dobrymi sprawami...

– To mnie szczególnie boli, że doszło do takiego dramatycznego uproszczenia obrazu niemieckich mediów i niemieckiej polityki – ubolewa bynajmniej nie jeden z niemieckich korespondentów, lecz dziennikarz TVN. Red. Jacek Stawiski oskarża prawicową polską publicystykę, że „nie dostrzega niuansów w niemieckim patrzeniu na Polskę i Grupę Wyszehradzką, że popełnia się tu kardynalne uproszczenie rodem z najgorszych czasów”.

Można powiedzieć, że mamy do czynienia z odwracaniem kota ogonem. Bo wystarczy przecież poczytać, co piszą znawcy najnowszej polskiej problematyki na łamach niemieckich mediów. Wystarczy zwrócić uwagę, do jakich polskich źródeł się odwołują, by stwierdzić zaangażowanie polityczne po jednej stronie, zero niuansów, żałosne uproszczenia, a nierzadko po prostu kpinę, kabaretowy styl. O poziomie niemieckich kabaretów wyśmiewających polską politykę nie warto tu wspominać. Chodzi o protekcjonalny ton poważnych gazet, czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych.

Podczas warszawskiej dyskusji o polsko-niemieckich sprawach ktoś zadał pytanie korespondentowi FAZ Konradowi Schullerowi: Kiedy pan redaktor napisze większy artykuł pokazujący całościowo, a nie tylko wyrywkowo, stosunki polsko-niemieckie? Odpowiedział: „Nigdy. To niemożliwe”. Pozostaje mieć nadzieję, że po prostu nie zrozumiał intencji i sensu pytania.

Tagi:
społeczeństwo Polska

Cel jeden: gra o awans. Dziś Polacy zmierzą się z Macedonią

2019-10-12 19:54

wpolityce.pl

Trener polskich piłkarzy Jerzy Brzęczek przyznał przed niedzielnym meczem eliminacji Euro 2020 z Macedonią Północną w Warszawie, że rywale, którzy pokonali ostatnio Słowenię 2:1, „poczuli krew”. „Dla nas cel jest jasny. Gramy w niedzielę o awans” – dodał.

youtube.com

Po siedmiu kolejkach eliminacji Polska ma 16 punktów i prowadzili w tabeli grupy G. Macedonia Północna zgromadziła dotychczas 11 punktów. W przypadku zwycięstwa biało-czerwoni już w niedzielę wywalczą awans.

Nie widzę żadnego zdenerwowania w naszej ekipie, mamy świadomość wagi tego meczu. Cel jest jasny. Ale też proszę pamiętać, iż to, że gramy jutro o awans, jest wynikiem zaangażowania i punktów, które wcześniej wywalczyliśmy — powiedział selekcjoner podczas sobotniej konferencji prasowej.

Przy okazji Brzęczek nie szczędził komplementów najbliższym rywalom. Wiemy, z kim walczymy. Oni poczuli krew, wygrali ze Słowenią i wciąż są w grze w o mistrzostwa Europy. Widać, że ta drużyna rozwija się w eliminacjach. Jest coraz bardziej pewna siebie — zaznaczył selekcjoner.

Jak dodał, z powodów zdrowotnych – podobnie jak w niedawnym meczu z Łotwą w Rydze (3:0) – zabraknie Krystiana Bielika.

Początek niedzielnego spotkania na PGE Narodowym o godz. 20.45.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: Kelly jest zdrowa, ale chce eutanazji, czuje się brzydka

2019-10-18 18:16

Krzysztof Bronk/vaticannews / Leuven (KAI)

W Belgii na oczach mediów rozgrywa się kolejny dramat cywilizacji śmierci. Od siedmiu miesięcy o eutanazję ubiega się tam cierpiąca na depresję 23-letnia Kelly z uniwersyteckiego miasta Leuven. Jej historia przypomina przypadek 17-letniej Noe Pothoven z sąsiedniej Holandii, która w maju tego roku skorzystała z prawa do eutanazji.

Vatican News

Dolegliwości młodej Holenderki wiązały się doświadczeniem gwałtu. Flamandka Kelly jest ładna, ma rodzinę i narzeczonego. Cierpi na paraliżującą nieśmiałość. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora – opowiada dziennikarzom. I jak wielu młodych w jej wieku twierdzi, że po prostu się sobie nie podoba.

O możliwości, które oferuje eutanazyjne prawo w Belgii poinformował ją psycholog. Na eutanazję czeka już siedem miesięcy, bo aby śmiertelny zabieg został wykonany, potrzebna jest pozytywna opinia dwóch psychiatrów i jednego lekarza ogólnego. Jej rodzice i rodzeństwo, w tym siostra bliźniaczka, dowiedzieli się o całej sprawie dopiero kilka dni temu.

Przypadek Kelly budzi w Belgii zrozumiałe kontrowersje. Z powodów psychicznych jest wykonywanych w tym kraju 2,4 procent wszystkich eutanazji. Statystycznie co trzecia osoba, która wnioskuje o wspomagane samobójstwo ze względu na cierpienie psychiczne, otrzymuje aprobatę psychiatrów.

Przypadek Kelly budzi kontrowersję, bo przedostał się do mediów. W pełnym świetle ukazuje on zwyrodnienie państwa, które zamiast podać cierpiącym pomocą dłoń, oferuje im pomoc w samobójstwie. Przypomnijmy, że kiedy pół roku temu w Holandii uśmiercono 17-letnią Noę, Papież Franciszek zareagował na jej zgon tymi słowami: „Eutanazja i wspomagane samobójstwo są porażką wszystkich. Odpowiedź, do której jesteśmy wezwani to nieporzucanie nigdy tych, którzy cierpią; nie poddanie się, ale objęcie troską i miłością, by przywrócić nadzieję”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem