Reklama

Nie ma księży na próbę

2016-05-19 13:02

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 21/2016, str. 4-5

Artur Stelmasiak

Sześcioletnia formacja kapłańska jest jak długie narzeczeństwo, to czas rozeznania powołania. Ta droga nie zawsze kończy się przy ołtarzu

Pochodzą z całej Polski, są w różnym wieku i często mają za sobą bogate doświadczenie życiowe. Łączy ich miłość do Chrystusa i chęć służenia Kościołowi, czyli ludziom dla których zostali powołani. Czasy nie są łatwe, a Pan Bóg ma coraz więcej „pracy” w powoływaniu mężczyzn, którzy chcą poświęcić Mu życie.
– Współczesne powołania są lepsze i gorsze zarazem. Lepsze, bo klerycy są otwarci i wiedzą, że we współczesnym świecie Kościół musi być misyjny. Mają więc wiele pomysłów i bardzo dużo dynamizmu duszpasterskiego. Z drugiej strony społeczeństwo jest coraz bardziej poranione, a więc klerycy też są coraz słabsi – mówi ks. dr Wojciech Bartkowicz, rektor Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego.
W sobotę 28 maja zostanie wyświeconych ponad dwudziestu diakonów w obydwu warszawskich diecezjach oraz w seminarium misyjnym Redemptoris Mater. Kilkunastu w archidiecezji warszawskiej i kilku w diecezji warszawsko-praskiej.

Fizyk, prawnik, konduktor

Wśród tegorocznych kandydatów do święceń kapłańskich są diakoni, którzy wcześniej studiowali i pracowali. Jeden przyszedł do seminarium po matematyce, jest też fizyk i prawnik, a nawet doświadczony konduktor z PKP. Wielu z nich doświadczyło życia i dopiero później zapukało do seminaryjnej furty.
Od lat stałą tendencją są późniejsze powołania. Wśród tegorocznych neoprezbiterów alumni, którzy przyszli do seminarium tuż po maturze są mniejszością. – Chyba się do nich zaliczam – z uśmiechem mówi diakon Mateusz Kielarski. – Jednak ja też przed diakonatem wziąłem roczny urlop. Pracowałem i zasmakowałem życia zwykłych ludzi, aby z dystansu popatrzeć na swoje powołanie. Po roku wróciłem na Krakowskie Przedmieście z większą pewnością tego, czego Pan Bóg ode mnie oczekuje.
Urlopy, studia oraz praca są dziś normą w formacji seminaryjnej. – Formacja kapłańska jest coraz bardziej dostosowana do każdego z alumnów. Nawet święcenia odbywają się kilka razy w roku, aby każdy miał szansę dojrzeć do tej decyzji. Młodzi ludzie mają trudność z podejmowaniem decyzji na całe życie, a przecież nie da się być księdzem na próbę – mówi ks. Bartkowicz.
Diakonów, którzy wstąpili do seminarium tuż po maturze i równo po sześciu latach są wyświęcani na kapłanów, można policzyć na palcach jednej ręki. Wśród nich jest dk. Marcin Ziajkowicz, który do warszawskiego seminarium przyjechał aż z okolic Nowego Sącza. – Zaczęło się od tego, że na dzień otwarty do seminarium przyszła moja siostra. To ona rozmawiała z jednym wychowawcą o tym, że jej brat chce zostać księdzem. I tak trafiłem do Warszawy, aż z diecezji tarnowskiej – mówi dk. Ziajkowicz.

Na pierwszy front do lasu

Maturzysta z górskiej, nowosądeckiej wioski myślał, że przyjedzie do wielkiego miasta. Plan powiódł się, ale nie od razu. Najpierw był rok w lesie, kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy w Urlach. – Byłem pierwszym rocznikiem, który drogę do kapłaństwa rozpoczynał w Domu Formacji Propedeutycznej. To były roczne rekolekcje, gdzie prawie cała uwaga była skupiona na formacji duchowej i ogólnoludzkiej – mówi dk. Ziajkowicz.
Dom formacyjny w Urlach powstał sześć lat temu, jako przedsięwzięcie dwóch warszawskich diecezji. Trafiają tu kandydaci do kapłaństwa zarówno z Pragi, jak i archidiecezji warszawskiej. Na pierwszym roku alumni są mniej obciążeni wykładami i egzaminami, aby mogli więcej energii poświęcić na modlitwę, rozwój duchowy i osobowy.
– Wcześniej alumni rzucali się od razu w wir nauki. W Urlach utworzyliśmy przestrzeń, aby mieli więcej czasu na rozeznawanie swojego powołania – mówi ks. dr Marek Szymula, wicerektor oraz moderator Domu Formacji Propedeutycznej w Urlach. – Rok propedeutyczny to pierwsza linia frontu. Trafiają do nas bardzo różni ludzie, a my próbujemy im pomóc w tym, aby wybrali właściwą dla siebie drogę.
Część alumnów odchodzi w ciągu pierwszego roku. Inni odchodzą później, bo nie każdy seminarzysta zostaje księdzem. Statystycznie, co drugi alumn przyjęty do seminarium zostaje wyświęcony na kapłana. Ci, którzy z roku propedeutycznego trafiają na Krakowskie Przedmieście i na Pragę są już po pierwszych „szlifach” i łatwiej odnajdują się w seminaryjnej wspólnocie. – Choć na początku mieliśmy bardzo dużo pracy wykończeniowej, to dobrze wspominam ten okres. Urle to był taki obóz przetrwania z dala od rodzinnego domu – mówi dk. Ziajkowicz.
Na pełną ocenę roku propedeutycznego trzeba będzie jeszcze poczekać, bo prawdziwym sprawdzianem zmian formacyjnych w seminarium będzie dopiero ich kapłaństwo i praca duszpasterska. – Jedno jest pewne. Po Urlach dostajemy chłopaków bardziej ułożonych, którzy o wiele lepiej aklimatyzują się do życia w seminarium przy Krakowskim Przedmieściu – mówi ks. Bartkowicz.

Reklama

Powołanie w powołaniu

Rok propedeutyczny to nie jedyna zmiana jaka zaszła w formacji seminaryjnej w ostatnich latach. Na piątym roku diakoni połowę tygodnia spędzają już w parafiach. Weekendy poświęcają na posługę w duszpasterstwie, a poniedziałki katechizują w szkołach. – To ma ich lepiej przygotować do duszpasterskiej posługi. Gdy po święceniach wylatują z seminaryjnego gniazda, to wiedzą już, że parafialna praca potrafi być trudna. Dzięki temu młody kapłan może uniknąć wielu rozczarowań i zderzenia z twardą rzeczywistością – mówi ks. Bartkowicz.
Również proboszczowie chwalą sobie takie rozwiązanie. – Młodzi księża są bardziej doświadczeni i po świeceniach lepiej czują się w duszpasterstwie parafialnym – mówi ks. prał. Jan Szubka, wykładowca w seminarium oraz proboszcz parafii Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych na Chomiczówce. Pod jego dach co roku trafiają neoprezbiterzy. – Można powiedzieć, że w naszej parafii mamy drugie seminarium. Przecież pierwsze lata kapłaństwa, to bardzo ważny czas, kiedy młody ksiądz odkrywa powołanie w powołaniu, czyli formę duszpasterstwa, w której najlepiej mógłby służyć wiernym.
Życie kapłana w wielkim mieście nie jest takie łatwe. Warszawa nie jest miejscem, gdzie księży nosi się na rękach. Sutanna i koloratka na ulicy jest czasem przedmiotem drwin, a nawet zaczepek. – Najczęściej, to jednak obojętność i odwracanie głowy w drugą stronę. A zdarzyło się, że opluto moją sutannę – mówi dk. Mateusz Kielarski. – Może w moich rodzinnych górach księża są bardziej szanowani, ale w Warszawie jest więcej życia, młodych i duszpasterskiej pracy. Tam ludzie chodzą z przyzwyczajenia pod kościół, a tu przychodzą z przekonaniem do kościoła. Ci, którzy przychodzą są najczęściej świadomymi chrześcijanami – dodaje dk. Ziajkowicz.

Nowy ksiądz w nowym kościele

Dwadzieścia, trzydzieści lat temu droga do kapłaństwa była o wiele prostsza – wiara przekazana w domu i parafii, matura i seminaryjna furta. O ile są rejony w Polsce, gdzie nadal jest dużo takich powołań, to w samej Warszawie są one coraz rzadsze. Życie i powołanie dk. Mateusza Kielarskiego pokazuje jednak, że w stolicy także jest to możliwe.
– Od dziecka mieszkam na Bemowie, gdzie większość ludzi nie jest za bardzo pobożna. To dom i parafia ukształtowały moje powołanie. Rodzice modlili się ze mną, gdy byłem dzieckiem, prowadzili do kościoła. Później byłem ministrantem, a po maturze klerykiem i niebawem mam zamiar zostać księdzem – mówi dk. Kielarski. – Co ciekawe, mam tyle samo lat co parafia św. Łukasza na Górcach, czyli moje kapłaństwo wzrastało razem z tą wspólnotą.
Po wielu latach na jego osiedlu stanął potężny kościół. Diakon uzgodnił ze swoim proboszczem, że w nim odprawi swoją Mszę św. prymicyjną. – Świątynia z zewnątrz wygląda już pięknie, ale w środku jest jeszcze surowa, czyli trochę tak jak ja. Wzrastałem razem z murami tego kościoła i marzyłem, aby w nim odprawić Mszę św. – mówi dk. Kielarski i żartobliwie dodaje: – Moi rodzice są tak szczęśliwi, że planują przyjęcie, jak prawdziwe wesele. Jedyna różnica polega na tym, że rodzina Oblubienicy nic nie dokłada.

Tagi:
kapłan

Francja: zamordowano 91-letniego kapłana

2019-11-05 16:53

Krzysztof Bronk/vaticannews.va, pb (KAI) / Oise

W Ronquerolles w departamencie Oise w północnej Francji zamordowano 91-letniego kapłana. Zdaniem policji zabójstwo nie miało podłoża terrorystycznego. Zatrzymano 19-letniego mężczyznę, którego podejrzewa się o popełnienie zbrodni. Poinformowano, że cierpi on na zaburzenia psychiczne.

Graziako

Ciało księdza Rogera Matassoliego znaleziono 4 listopada rano w jego mieszkaniu. Jak mówi miejscowy proboszcz ks. Bernard Grenier, zamordowany kapłan przez wiele lat pracował w tym regionie. Był dobrze znany i ceniony. Choć był już na emeryturze, to chętnie służył pomocą, zwłaszcza chorym, których odwiedzał z Najświętszym Sakramentem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa jednak realizuje postulaty Deklaracji LGBT

2019-11-15 14:37

ordoiuris.pl

Władze Warszawy deklarowały, że wycofują się z wprowadzenia w szkołach wulgarnej edukacji seksualnej, a w budżecie miasta nie ma środków na wdrażanie Deklaracji LGBT. Okazuje się jednak, że już w czerwcu zaplanowano wprowadzenie projektu „Szkoła Przyjazna Prawom Człowieka”, który zakłada przekazywanie uczniom treści odpowiadających założeniom Deklaracji.

candy1812/fotolia.com

Program sprzyja politycznym postulatom ruchu LGBT i przejawia otwartą wrogość wobec religii. W materiałach wzywa się m.in. do kwestionowania podziału na kobiety i mężczyzn, tworzenia łączonych damsko-męskich toalet, kontaktowania się uczniów z organizacjami LGBT oraz ustanowienia w szkołach instytucji „Oficera Równości”. Instytut Ordo Iuris przygotował analizę programu.

Materiały rekomendowane przez Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń (WCIES) zawierają m.in. postulat, aby każdy uczeń odrzucił założenie, że „ludzie dzielą się wyłącznie na kobiety i mężczyzn” (ma się to odbyć również w drodze wprowadzenia łączonych toalet). Krytykowany jest „przekaz o instytucji małżeństwa jako podstawie życia rodzinnego”, a nawet wpływ rodziców na skłonności seksualne ich własnych dzieci. Uczniowie mają być zachęcani do świętowania „Międzynarodowego Dnia Edukacji i Praw Osób Transgender/Transpłciowych", do „odpowiadania na pytania z perspektywy gender” oraz do „nawiązania kontaktu z organizacją gejowską lub lesbijską i zaproszenia jednego z przedstawicieli tej organizacji na spotkanie”.

W materiałach pojawia się teza, że lekcje wychowania do życia w rodzinie i lekcje religii katolickiej są często „obszarem, w którym pojawiają się homofobiczne, obraźliwe teksty”, w związku z czym pada postulat „wyprowadzenia edukacji religijnej ze szkół” (także mszy, rekolekcji, a nawet jasełek). Sugeruje się też, że sama obecność osób duchownych wśród uczestników dyskusji jest szkodliwa dla realizacji celów organizowanych warsztatów. Zdaniem autorów projektu, nawet prośba ośmioletniego syna skierowana do ojca o pójście z nim niedzielę do kościoła, jest według autorów „niekomfortowym zachowaniem”. W materiałach wzywa się także do zastąpienia obecnego programu wychowania do życia w rodzinie odejściem od „wzmacniania identyfikacji z własną płcią”. W zamian za to rekomendowane jest wprowadzenie w polskich szkołach instytucji „Oficera Równości”, który organizowałby spotkania, m.in. poświęcone tematyce orientacji seksualnych, podczas których byłaby konieczna obecność wszystkich osób z kadry pedagogicznej, nawet wbrew nieprzychylnej reakcji rodziców i opiekunów.

Jednym z nieujawnionych przez WCIES fragmentów rekomendowanych publikacji jest ćwiczenie „Porozmawiajmy o seksie! Czy słyszałeś, że Piotr jest gejem?”, w ramach którego ma zostać udzielona odpowiedź na pytanie „na czym polega miłość osób homoseksualnych?”. Celem ćwiczenia jest eliminacja wstydliwości ucznia: „zachęcenie uczestników do tego, aby byli bardziej otwarci w czasie dyskusji na temat ludzkiej seksualności”. Krytykowane jest „moralne wartościowanie”. Według autorów materiałów określanie praktyk homoseksualnych jako grzech, a także „stosowanie norm heteroseksualnych do środowisk homoseksualnych” jest dyskryminacją.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski już w czerwcu zapowiedział, że do 2024 r. projekt obejmie szkoły podstawowe we wszystkich dzielnicach Warszawy: docelowo ma trafić do 211 szkół podstawowych, 118 tysięcy uczniów, 40 tysięcy rodziców, 17 tysięcy nauczycieli i 800 pracowników obsługi. Łączny koszt wdrażania programu ma wynieść około 5 milionów złotych. Mimo to, dopiero po 4 miesiącach od tej zapowiedzi, 1 października, odpowiedzialne za realizację projektu Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń (WCIES) udostępniło na swojej stronie internetowej „pomoce metodyczne”, na których miałaby się opierać jego realizacja.

Jednocześnie, Instytut na początku października skierował do WCIES wniosek o udostępnienie informacji publicznej, domagając się ujawnienia zaniepokojonym rodzicom szczegółów dotyczących realizacji projektu, jak również listy organizacji, których przedstawiciele mają realizować go w szkołach. Centrum przedłużyło jednak termin odpowiedzi aż do grudnia. Na początku listopada, już po złożeniu wniosku Ordo Iuris i po przygotowaniu analizy, do działań na rzecz ujawnienia szczegółów kontrowersyjnego projektu przyłączył się Mazowiecki Kurator Oświaty, wzywając dyrektora WCIES do udzielenia szczegółowych wyjaśnień jeszcze w listopadzie. W związku z tym analiza została przekazana z dniem publikacji również Kuratorowi.

Z dotychczasowych informacji wynika, że już w sierpniu i wrześniu szkolenia w ramach projektu prowadzili działacze podmiotów wchodzących w skład ruchu LGBT – Stowarzyszenia Lambda Warszawa (jednej z „organizacji powierniczych” warszawskiej Deklaracji LGBT), lubelskiego Stowarzyszenia Homo Faber (organizatora jednego z „Marszów Równości”), gdańskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób LGBT Tolerado i Fundacji Diversity Polska. Według Aldony Machnowskiej-Góry, dyrektorki koordynatorki ds. kultury i komunikacji społecznej w Urzędzie m. st. Warszawy, realizacja tego projektu jest „tym wszystkim, czego oczekują społeczności LGBT i co zostało zapisane w Deklaracji”. W podobnym tonie wypowiedziała się pełnomocniczka prezydenta Rafała Trzaskowskiego ds. kobiet Katarzyna Wilkołaska-Żuromska.

„Program «Szkoła Przyjazna Prawom Człowieka» wśród licznych materiałów rekomendowanych przez przedstawicieli ratusza zawiera również treści zbieżne z oczekiwaniami podmiotów, które stoją za ogłoszeniem przez Rafała Trzaskowskiego Deklaracji LGBT. Nie wiadomo, które z tych treści zostaną ostatecznie wykorzystane przez nauczycieli, jednak sam fakt rekomendowania ich nauczycielom przez władze Warszawy budzi głęboki niepokój jako próba wprowadzenia do szkół propagandy ideologicznej wbrew woli rodziców uczniów” – podkreśla Nikodem Bernaciak, analityk Instytutu Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Burkina Faso: rozpoczął się Afrykański Kongres Miłosierdzia Bożego

2019-11-20 07:46

mm (KAI Wagadugu) / Wagadugu

Stolica Burkina Faso, Wagadugu, stała się stolicą Bożego Miłosierdzia. Rozpoczął się tam Afrykański Kongres Bożego Miłosierdzia, który potrwa do 24 listopada.

Ks. Zenon Hanas

Podczas uroczystego rozpoczęcia w Międzynarodowym Centrum Konferencyjnym Ouaga 2000, legat papieski kard. Dieudonné Nzapalainga przekazał specjalne błogosławieństwo do papieża Franciszka dla uczestników Kongresu w Burkina Faso.

Metropolita Wagadugu kard. Philippe Ouédraogo w konferencji otwierającej kongres przypomniał bullę papieża Franciszka, „Misericordiae vultus”. Podkreślał, że Miłosierdzie Boże jest narzędziem – łaską daną przez Boga człowiekowi, by przeciwstawiał się wszelkim formom nędzy współczesnego świata, bez względu na rasę, wyznawaną religię czy pozycję społeczną. „Ta walka jest możliwa dzięki naszej indywidualnej duchowej dyspozycji do głoszenia Miłosierdzia” – podkreślił hierarcha. Zauważył, że papież Franciszek do dzieł miłosierdzia, które powinniśmy czynić, dodał „troskę o dzieło stworzenia”, która - szczególnie w dzisiejszym świecie - jest również bardzo ważnym przejawem ewangelicznej postawy chrześcijanina.

Konferencje pierwszego dnia kongresu mają za zadanie ukazać biblijne i ewangeliczne korzenie Bożego Miłosierdzia, a także pokazać, że jest nim przesiąknięta również katolicka nauka społeczna.

O 15.00 miała miejsce medytacja nad fragmentami „Dzienniczka” św. Faustyny. – To było przejmujące, kiedy podczas cytowania fragmentów „Dzienniczka” w języku francuskim co jakiś czas wybrzmiewało słowo „Pologne” - Polska. To promocja Bożego Miłosierdzia i swoista promocja Polski zarazem – mówi Monika Mostowska, wiceprezes Fundacji Salvatti.pl, uczestnicząca w kongresie.

Ważnym punktem programu było wprowadzenie na kongres relikwii św. Faustyny, przekazane przez siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Łagiewnik. – To relikwie pierwszego stopnia, ex ossibus (z kości) – mówi s. Diana Kuczek, wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia „Faustinum”, która przywiozła relikwie do Burkina Faso. Relikwie trafią do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Wagadugu, prowadzonego przez polskich misjonarzy – księży pallotynów.

W kongresie uczestniczy prawie 1000 osób, z całej Afryki, poza Burkina Faso - z Beninu, Togo, Nigerii, Tanzanii, Kongo, Madagaskaru, Senegalu, Wybrzeża Kości Słoniowej i Rwandy, gdzie trzy lata temu odbywał się poprzedni Afrykański Kongres Bożego Miłosierdzia. W gronie rwandyjskiej delegacji są księża rektorzy dwóch ważnych sanktuariów Rwandy: Jezusa Miłosiernego w Ruhango i Bożego Miłosierdzia w Kabuga. Obydwie placówki zostały założone przez pallotyńskich misjonarzy z Polski, którzy dzięki szerzeniu orędzia o Bożym Miłosierdziu przyczyniają się do wzajemnego pojednania po wojnie w 1994 r.

Kongres Miłosierdzia Bożego w Wagadugu ma nie tylko pomóc Afrykańczykom zrozumieć ideę Bożego Miłosierdzia i zachęcać ich do wprowadzania w życie miłosierdzia, ale także uświadomić światu, że Afryka potrzebuje dzisiaj miłosierdzia ze strony tzw. krajów rozwiniętych, by nie była kontynentem eksploatowanym, a jej mieszkańcy mogli godnie żyć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem