Reklama

Smak soli

Pojechali na Downsview już w sobotę, choć Paulina była bardzo słaba. Na terenie dawnej bazy lotniczej nieopodal Toronto zbierały się rzesze młodych ludzi, którzy przygotowywali się do wieczornego czuwania z Janem Pawłem II

Niedziela Ogólnopolska 28/2016, str. 10-11

PAP/EPA/Arturo Mari

Papież Jan Paweł II pozdrawia młodych uczestników Światowych Dni Młodzieży w Toronto, 25 lipca 2002 r.

Konrad i Paulina – Polacy mieszkający w Kanadzie – poznali się pod koniec 1999 r. Rok później dowiedzieli się, że Paulina ma raka węzłów chłonnych. Przez te dwa lata przeszła swoją drogę krzyżową. Cierpiała potworne bóle, w wyniku chemioterapii straciła wszystkie włosy. Oboje czuli, że muszą pojechać na Downsview, aby uczestniczyć w czuwaniu i Mszy św., która następnego dnia miała zamknąć spotkanie młodzieży.

Nie jesteśmy sumą naszych słabości

W czasie czuwania Jan Paweł II wrócił do początków pielgrzymki młodych po kuli ziemskiej. – Gdy w 1985 r. chciałem zacząć Światowe Dni Młodzieży, myślałem o słowach apostoła Jana, których słuchaliśmy dziś wieczór: „co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się (...) oznajmiamy wam” (por. 1 J 1, 1-3) – mówił Papież. – W wyobraźni widziałem Światowe Dni Młodzieży jako czas pełen mocy, w którym młodzi ludzie z całego świata mogli spotkać wiecznie młodego Chrystusa i mogli dowiedzieć się od Niego, jak przekazywać Ewangelię innym młodym ludziom...

W czasie uroczystości przedstawiciele młodzieży przynieśli dwanaście płonących pochodni i dwanaście koszyków soli. Tak nawiązano do tematu tych Światowych Dni Młodzieży: „Wy jesteście solą ziemi, wy jesteście światłem świata”. Od pochodni zapalano świece, które mieli ze sobą uczestnicy czuwania. Wkrótce wokół podium i dalej – na całym terenie Downsview – rozbłysły tysiące świec. Zaczynała się noc oczekiwania na Eucharystię zamykającą obchody XVII Światowych Dni Młodzieży.

Reklama

Paulina i Konrad, rodzina i ich przyjaciele biwakowali pod gołym niebem. Noc zapowiadała się pięknie. Rano jednak zaczęło się chmurzyć. Zerwała się burza. – Strasznie wiało, padało, była bardzo dziwna pogoda, jednak my przy śpiewie i wspólnych rozmowa pap_20020724_04h ch trzymaliśmy się dzielnie – wspomina Konrad. – Gdy Papież już podjeżdżał, te ciemne chmury na niebie nagle jakby się rozstąpiły i wyszło słoneczko. Poczuliśmy, że dzieje się coś niesamowitego. Paulina marzyła o spotkaniu Ojca Świętego. Już go widziała we Włoszech, nawet pogłaskał ją po głowie i rozmawiał z nią – miała wówczas 4 latka. Gdy zobaczyła Ojca Świętego teraz, po tylu latach, zaczęła bardzo płakać. Po kilku dniach pojechaliśmy na badania. Stał się cud! Raka już nie było! Nie było nawet śladów po nim. Od tamtej pory Paulina miała wiele badań, jednak nic nie wykryto. Cieszymy się, że będziemy w stanie budować naszą rodzinę i że wszystko wróciło do normy.

Tego niedzielnego poranka stan zdrowia Pauliny zmienił się równie nagle jak pogoda. Potworna burza, która zerwała się przed przyjazdem Ojca Świętego na Downsview, zniszczyła część sceny, na której był umieszczony ołtarz. O. Tom Rosica, koordynator całego wydarzenia, zadzwonił do papieskiej rezydencji i zasugerował, aby opóźnić uroczystość. Jednak Jan Paweł II postanowił, że przyleci.

– Ten stary człowiek, który wydawał się tak słaby, był spokojny i uśmiechnięty – wspomina o. Rosica i dodaje, że jego samego ogarnął strach, gdy czworo młodych prowadziło Jana Pawła II na mocno nacierającym wietrze.

Reklama

– Biskupi musieli przytrzymywać swe mitry, które wiatr porywał w powietrze – opowiada. – Cała scena była gotowa ulecieć – księgi liturgiczne, obrus z ołtarza, krzesła. Stojąc w towarzystwie szefów policji niemal z całej Kanady, modliłem się w ciszy, aby Bóg pomógł nam przejść przez to ostatnie wyzwanie, pokonać ostatnią przeszkodę.

I stała się rzecz dziwna. Napierający wiatr usunął chmury, z których lały się potoki wody, i w chwili gdy Papież miał rozpoczynać homilię... wyjrzało słońce.

– Lluvia, viento, sol (deszcz, wiatr, słońce) – skomentował to zjawisko Ojciec Święty. W tych niezwykłych okolicznościach jego słowa nabierały jeszcze głębszej wymowy.

– Chociaż przeżyłem wiele ciemności i srogich reżimów totalitarnych – mówił m.in. – to jednak ujrzałem wystarczająco wiele dowodów, aby być niezachwianie przekonanym, że żadna trudność i żaden lęk, jakkolwiek wielkie by one były, nie są w stanie całkowicie stłumić nadziei, która rodzi się wiecznie w sercach młodych ludzi. Nie pozwólcie umrzeć tej nadziei. Postawcie swoje życie na niej. Nie jesteśmy sumą naszych słabości i upadków. Jesteśmy sumą miłości Ojca dla nas, naszej prawdziwej zdolności stawania się obrazem Jego syna, Jezusa.

Schody do nieba

Zszedł sam, to prawda, ale jak będzie z powrotem? To pytanie zadawało sobie wiele osób, wśród nich także dziennikarz prowadzący na żywo transmisję z pożegnania Jana Pawła II na lotnisku Pearsona w poniedziałek 29 lipca. Kilka dni wcześniej gazety rozpisywały się o kazaniu bez słów, które „wygłosił” Papież, przylatując do Toronto. Mimo wielkiej słabości fizycznej Ojciec Święty zdecydował się nie korzystać z windy, która miała go opuścić z samolotu po wylądowaniu na ziemi kanadyjskiej. Ludzie na lotnisku i przed ekranami telewizorów z zapartym tchem obserwowali jego walkę z własną słabością, gdy z najwyższym trudem pokonywał każdy ze stopni schodów przystawionych do samolotu. Teraz zbliżał się czas pożegnania. Czy stary i schorowany papież znowu będzie chciał zmierzyć się z własną niemocą?

Pożegnanie miało być krótkie i bez słów. Żadnych ceremonii, żadnych przemówień, po prostu Jan Paweł II przylatuje helikopterem na lotnisko, przeznacza chwilę na ostatnie spotkanie z żegnającymi go młodymi ludźmi, po czym wsiada do samolotu i odlatuje. W programie telewizyjnym przewidziano na wszystko czterdzieści minut. Jak to zwykle bywa w amerykańskiej telewizji, cała transmisja została dokładnie zaplanowana: kilka minut rozmowy w studiu, łączenie z reporterem na płycie lotniska, znowu kilka minut rozmowy i znowu łączenie. Papież punktualnie pojawił się na lotnisku. Zatrzymał się przy grupie młodzieży, która chciała go pożegnać, i zamienił kilka słów z chorym na stwardnienie rozsiane Michaelem Nogodą. Poruszający się tylko na wózku inwalidzkim Michael dwa dni wcześniej wcielił się w postać Szymona z Cyreny podczas Drogi Krzyżowej ulicami Toronto. Potem małą platformę, na której znajdował się Jan Paweł II, skierowano do samolotu.

Do tego momentu w studiu telewizyjnym trwała dyskusja. Dziennikarz i jego goście umilkli jednak, gdy Papież stanął przy schodkach.

– Kiedy podeszliśmy do czerwonego dywanu, pochyliłem się i powiedziałem: „Wasza Świątobliwość, winda jest gotowa, może zawieźć Ojca Świętego do samolotu. Dobrej podróży i dziękuję” – wspomina o. Tom Rosica. – On nachylił się do mnie, podziękował i powiedział: „Zszedłem po schodach, więc teraz wejdę po schodach”.

Nie wiem, ile osób liczyło kolejne stopnie pokonywane przez Papieża. Dziennikarze na pewno. Prasa podała nazajutrz, że było ich dziewiętnaście. Na lotnisku i w studiu telewizyjnym panowała cisza, gdy Jan Paweł II wspinał się na pokład samolotu o nazwie „Messenger of hope” (Posłaniec nadziei). O. Rosica otarł łzy.

– Dlaczego ojciec płakał? – zapytałem go kilka godzin później.

– Nie lubię mówić o takich sytuacjach, ale przyznam, że w tym momencie stanął mi przed oczami widok Papieża, który opuszczając swoją rezydencję, chciał jeszcze podejść bliżej do czekających na niego ludzi – odpowiedział o. Rosica. – Szedł powoli, a z tłumu co chwila ktoś rzucał wiązankę kwiatów. Pomyślałem wówczas: Oto stary człowiek, a takich pewna część naszego społeczeństwa uważa za bezużytecznych. Jakie to wielkie szczęście, że mógł do nas przyjechać. Wtedy coś chwyciło mnie za gardło. Przed jego przyjazdem wiele mówiono o tym, że nie będzie mógł kończyć głoszonych przez siebie przemówień, że nie będzie mógł chodzić, że może nawet tu umrzeć. A jaka jest rzeczywistość? Skończył przemówienia, które wielu z nas wprawiły w niemy zachwyt, podejmował wysiłek, gdy wielu z nas było już wyczerpanych, pokazał nam, jak być wiernym, kontynuując rozpoczęte dzieło. Pokazał też niesamowite ciepło i miłość, a przede wszystkim – on się nie bał.

Jan Paweł II stanął na szczycie schodów, odwrócił się, pozdrowił zgromadzonych i znikł w wejściu do samolotu. Właściwie w tym momencie transmisja telewizyjna mogłaby się skończyć. Wyczerpał się już przewidziany scenariusz, goście w studiu też za wiele nie mówili.

– Pewnie zastanawiacie się, dlaczego nie kończymy naszej transmisji – powiedział do widzów wzruszony dziennikarz. – No cóż, chcielibyśmy po prostu zobaczyć, jak on odlatuje.

Stało się coś niezwykłego. Rządząca się ramówkowymi rygorami telewizja pokazywała przez wiele kolejnych minut samolot kołujący na start, kamerzyści robili zbliżenia na okno, przy którym najprawdopodobniej siedział Papież, i tak to trwało aż do chwili, gdy „Posłaniec nadziei” oderwał się od ziemi i znikł w przestworzach.

Byliście w Toronto?

Dwa tygodnie później Jan Paweł II przyleciał do Polski. W piątek 16 sierpnia po raz pierwszy w czasie tej pielgrzymki pojawił się w oknie przy Franciszkańskiej 3.

– Byliście w Toronto? – zapytał. – Bo ja byłem.

– Witaj w domu! – odpowiedzieli zgromadzeni licznie młodzi (i nie tylko młodzi) ludzie.

– ...jakby ktoś pytał, Franciszkańska 3.

Drugie spotkanie pod oknem na Franciszkańskiej 3 odbyło się w sobotę 17 sierpnia: – Od pierwszego spotkania w tym oknie minęły 23 lata – zagaił Papież. – Mnie 23 lata przybyło.

– Jesteś młody! – krzyczeli czuwający pod oknem.

– I ci, którzy wtedy, 23 lata temu, byli tu, pod oknem na Franciszkańskiej, mają 23 lata więcej – mówił dalej Papież.

– Też są młodzi! Też są młodzi!

– Nic nie poradzimy... Jak są młodzi, to są młodzi, nie ma wyjścia... I Pietrek, co tu stoi, też mu te 23 lata przybyło!

Rozległy się śpiewy „Sto lat”.

– Jest tylko jedna rada, to jest Pan Jezus. „Jam jest Zmartwychwstanie i Życie” – ciągnął Papież. – To znaczy, pomimo starości, pomimo śmierci: młodość, pokój – i tego wam wszystkim życzę. Całej młodzieży krakowskiej, polskiej i na świecie.

* * *

Paweł Zuchniewicz
dziennikarz, pisarz, tutor i nauczyciel w szkole „Żagle” Stowarzyszenia „Sternik”

2016-07-05 10:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca

[ TEMATY ]

pierwsze soboty miesiąca

BOŻENA SZTAJNER

Osobom, które będą uczestniczyć w pierwszosobotnich nabożeństwach, Maryja obiecuje towarzyszenie w chwili śmierci i ofiarowanie im wszystkich łask potrzebnych do zbawienia.

1. Wielka obietnica Matki Bożej Fatimskiej

W Fatimie 13 lipca 1917 r. Matka Boża powiedziała: „Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Bóg chce je uratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli uczyni się to, co wam powiem, wielu zostanie przed piekłem uratowanych i nastanie pokój na świecie”.

„Przybędę, by prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój. Jeśli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie wiele cierpiał. Różne narody zginą, na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

Siedem lat po zakończeniu fatimskich objawień Matka Boża zezwoliła siostrze Łucji na ujawnienie treści drugiej części tajemnicy fatimskiej. Jej przedmiotem było nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. 10 grudnia 1925 r. objawiła się siostrze Łucji Maryja z Dzieciątkiem i pokazała jej cierniami otoczone serce. Dzieciątko powiedziało: “Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał”.

Maryja powiedziała: “Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewierności stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastu tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia”.

2. Dlaczego ma to być „pięć sobót” wynagradzających, a nie dziewięć lub siedem na cześć Matki Bożej Bolesnej?

Siostra Łucja odpowiada: „Pozostając przez część nocy z 29 na 30 maja 1930 roku w kaplicy z naszym Panem i rozmawiając z Nim o czwartym i piątym pytaniu, poczułam się nagle mocniej owładnięta Bożą obecnością. Jeśli się nie mylę, zostało mi objawione, co następuje: Córko, motyw jest prosty: Jest pięć rodzajów obelg i bluźnierstw wypowiadanych przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.
Pierwsze: Bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu.
Drugie: Przeciwko Jej Dziewictwu.
Trzecie: Przeciwko Bożemu Macierzyństwu, kiedy jednocześnie uznaje się Ją wyłącznie jako Matkę człowieka.
Czwarte: Bluźnierstwa tych, którzy starają się otwarcie zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść do tej Niepokalanej Matki.
Piąte: Bluźnierstwa tych, którzy urągają Jej bezpośrednio w Jej świętych wizerunkach. Oto, droga córko, motyw, który kazał Niepokalanemu Sercu Maryi prosić mnie o ten mały akt wynagrodzenia. A poza względem dla Niej chciałem poruszyć moje miłosierdzie, aby przebaczyło tym duszom, które miały nieszczęście Ją obrazić. Co do ciebie, zabiegaj nieustannie swymi modlitwami i ofiarami, aby poruszyć Mnie do okazania tym biednym duszom miłosierdzia”.

Jezus powiedział do siostry Łucji: „To prawda, moja córko, że wiele dusz zaczyna, lecz mało kto kończy i ci, którzy kończą, mają za cel otrzymanie przyrzeczonych łask. Ja jednak wolę tych, którzy odprawią pięć pierwszych sobót w celu wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu twojej Matki Niebieskiej, niż tych, którzy odprawią piętnaście, bezdusznie i z obojętnością”.

3. Warunki nabożeństwa pierwszych sobót - co jest wymagane, aby uczynić zadość temu nabożeństwu

Warunek 1 - Spowiedź w pierwszą sobotę miesiąca.

„Łucja przedstawiła Jezusowi trudności, jakie niektóre dusze miały co do spowiedzi w sobotę i prosiła, aby spowiedź święta mogła być osiem dni ważna. Jezus odpowiedział: Może nawet wiele dłużej być ważna pod warunkiem, ze ludzie są w stanie łaski, gdy Mnie przyjmują i że mają zamiar zadośćuczynienia Niepokalanemu Sercu Maryi”. Spowiedź można odbyć na przykład w ramach pierwszego piątku miesiąca, pamiętając jednak o intencji wynagradzającej Niepokalanemu Sercu Maryi. Do spowiedzi - co istotne - należy przystąpić z intencją zadośćuczynienia za zniewagi wobec Niepokalanego Serca Maryi. Intencję można wzbudzić podczas przygotowania się do spowiedzi lub w trakcie otrzymywania rozgrzeszenia.

Przed spowiedzią można odmówić taką lub podobną modlitwę: Boże, pragnę teraz przystąpić do świętego sakramentu pojednania, aby otrzymać przebaczenie za popełnione grzechy, szczególnie za te, którymi świadomie lub nieświadomie zadałem ból Niepokalanemu Sercu Maryi. Niech ta spowiedź wyjedna Twoje miłosierdzie dla mnie oraz dla biednych grzeszników, by Niepokalane Serce Maryi zatriumfowało wśród nas.

Można także podczas otrzymywania rozgrzeszenia odmówić akt żalu: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu, szczególnie za moje grzechy przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.

Warunek 2 - Komunia św. w pierwszą sobotę miesiąca. Po przyjęciu Komunii św. należy wzbudzić intencję wynagradzającą. Można odmówić taką lub inną modlitwę: Najchwalebniejsza Dziewico, Matko Boga i Matko moja! Jednocząc się z Twoim Synem pragnę wynagradzać Ci za grzechy tak wielu ludzi przeciw Twojemu Niepokalanemu Sercu. Mimo własnej nędzy i nieudolności chcę uczynić wszystko, by zadośćuczynić za te obelgi i bluźnierstwa. Pragnę Najświętsza Matko, Ciebie czcić i całym sercem kochać. Tego bowiem ode mnie Bóg oczekuje. I właśnie dlatego, że Cię kocham, uczynię wszystko, co tylko w mojej mocy, abyś przez wszystkich była czczona i kochana. Ty zaś, najmilsza Matko, Ucieczko grzesznych, racz przyjąć ten akt wynagrodzenia, który Ci składam. Przyjmij Go również jako akt zadośćuczynienia za tych, którzy nie wiedzą, co mówią, w bezbożny sposób złorzeczą Tobie. Wyproś im u Boga nawrócenie, aby przez udzieloną im łaskę jeszcze bardziej uwydatniła się Twoja macierzyńska dobroć, potęga i miłosierdzie. Niech i oni przyłączą się do tego hołdu i rozsławiają Twoją świętość i dobroć, głosząc, że jesteś błogosławioną między niewiastami, Matką Boga, której Niepokalane Serce nie ustaje w czułej miłości do każdego człowieka. Amen.

Warunek 3 - Różaniec (jedna część) w pierwszą sobotę miesiąca. Rozpoczynając różaniec należy wzbudzić intencję wynagradzającą, powiedzieć Matce Najświętszej, że będziemy się modlić, by ratować grzeszników i okazać Jej dowód miłości. Jeśli modlimy się prywatnie, spróbujmy zrobić to własnymi słowami. Jeżeli odmawiamy różaniec we wspólnocie, można odmówić następującą modlitwę: Królowo Różańca Świętego. Oto klękamy do modlitwy, by w pierwszą sobotę odmówić różaniec, o który prosiłaś. Chcemy przez niego zadośćuczynić za grzechy swoje, naszych bliskich, naszej Ojczyzny i całego świata. Pragniemy modlić się szczególnie za tych, którzy najdalej odeszli od Boga i najbardziej potrzebują Jego miłosierdzia. Wspomóż nas, abyśmy pamiętali o tej intencji wyznaczonej przez Ciebie. Pomóż nam wynagradzać naszym różańcem cierpienia Twego Niepokalanego Serca i Najświętszego Serca Jezusowego.

Po każdej tajemnicy różańca należy odmówić modlitwę: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.

Warunek 4 - Piętnastominutowe rozmyślanie nad tajemnicami różańcowymi w pierwszą sobotę miesiąca. Podejmujemy piętnaście minut rozmyślania o ściśle określonej przez niebo tematyce: mamy pochylić się nad jedną (lub kilkoma) z tajemnic różańca. Możemy rozmyślać nad dowolną tajemnicą, również nowymi tajemnicami: tajemnicami światła. Wzbudźmy intencję wynagradzającą za grzeszników, którzy nie chcą słuchać Matki Najświętszej ani być Jej dziećmi, którzy okazują Maryi obojętność, a nawet Ją nienawidzą i wiele czynią, by pomniejszyć Jej chwałę. Możemy w tym celu odmówić następującą modlitwę: Matko Najświętsza, Niepokalana Maryjo! Z radością przyjmuję Twe zaproszenie do udziału w Twoim rozmyślaniu. W pierwsze soboty otwierasz Swe Niepokalane Serce dla każdego, kto pragnie wlać we własne serce te najważniejsze znaki, jakie Bóg ukazał nam we Fatimie. Proszę, otwórz przede mną Swoje Serce. Ośmielam się prosić o to z całą pokorą, ale i z dziecięcą śmiałością, ponieważ chcę Cię naśladować, ponieważ chcę żyć miłością do Twego Syna, ponieważ pragnę zawsze trwać w stanie łaski i miłować Twój święty Różaniec, wreszcie – ponieważ pragnę wszystkiego, co tylko mogę ofiarowywać w duchu zadośćuczynienia za grzeszników. Daj mi uczestniczyć w Twym rozmyślaniu, a ja obiecuję wprowadzać w życie Słowo, które wlejesz do mego małego serca, by stawało się coraz milsze Tobie, bliższe Tobie, podobniejsze do Twego Niepokalanego Serca. A jeśli chcesz, zawsze możesz zabrać me serce, a dać mi Swoje – jak uczyniłaś to z tyloma swoimi dziećmi. Będę wtedy duszą najszczęśliwszą na świecie! Piętnastominutowe rozmyślanie (przykładowe tematy rozmyślania nad pierwszą tajemnicą radosną) 4.1. Najpierw odmawia się modlitwę wstępną: Zjednoczony ze wszystkimi aniołami i świętymi w niebie, zapraszam Ciebie, Maryjo, do rozważania ze mną tajemnic świętego różańca, co czynić chcę na cześć i chwałę Boga oraz dla zbawienia dusz. 4.2. Należy przypomnieć sobie relację ewangeliczną (Łk 1,26 - 38). Odczytaj tekst powoli, w duchu głębokiej modlitwy. 4.3. Z pokora pochyl się nad misterium swojego zbawienia objawionym w tej tajemnicy różańcowej. Rozmyślanie można poprowadzić według następujących punktów: a. rozważ anielskie przesłanie skierowane do Maryi, b. rozważ odpowiedź Najświętszej Maryi Panny, c. rozważ wcielenie Syna Bożego. 4.4. Z kolei zjednocz się z Maryją w ufnej modlitwie. Odmów w skupieniu Litanię Loretańską. Na zakończenie dodaj: Niebieski Ojcze, zgodnie z Twoją wolą wyrażoną w przesłaniu anioła, Twój Syn Jednorodzony stał się człowiekiem w łonie Najświętszej Dziewicy Maryi. Wysłuchaj moich próśb i dozwól mi znaleźć u Ciebie wsparcie za Jej orędownictwem, ponieważ z wiarą uznaję Ją za prawdziwą Matkę Boga. Amen. 5.5. Na zakończenie wzbudź w sobie postanowienia duchowe. Będę gorącym sercem miłował Matkę Najświętszą i każdego dnia oddawał Jej cześć. Będę uczył się od Maryi posłusznego wypełniania woli Bożej, jaką Pan mi ukazuje co dnia. Obudzę w sobie nabożeństwo do mojego Anioła Stróża. 4. A jeśli ktoś nie może spełnić warunków w sobotę, czy może wypełnić je w niedzielę? Siostra Łucja odpowiada: „Tak samo zostanie przyjęte praktykowanie tego nabożeństwa w niedzielę następującą po sobocie, jeśli moi kapłani ze słusznej przyczyny zezwolą na to duszom”.

5. Korzyści: jakie łaski zostały obiecane tym, którzy choć raz je odprawią? „Duszom, które w ten sposób starają się mi wynagradzać - mówi Matka Najświętsza - obiecuję towarzyszyć w godzinie śmierci z wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia”.

6. Intencja wynagradzająca. Jak ważna jest intencja zadośćuczynienia, przypomina sam Jezus, który mówił siostrze Łucji, że wartość nabożeństwa uzależniona jest od tego, czy ludzie „mają zamiar zadośćuczynić Niepokalanemu Sercu Maryi”. Dlatego siostra Łucja rozpoczyna swe zapiski uwagą: „Nie zapomnieć o intencji wynagradzania, która jest bardzo ważnym elementem pierwszych sobót”.

7. Warunki rzeczywiście proste, ale czy są wypełniane? „Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy”- mówi Maryja. Trzeba zatem wypełnić to, o co prosi Niebo. Prośba Maryi dotyczy czterech warunków, zatem wszystkie cztery należy wypełnić, a nie jedynie dowolnie wybrane. Jeśli mowa jest o intencji wynagradzającej Niepokalanemu Sercu Maryi, to taka intencja winna nam przyświecać w trakcie nabożeństwa pierwszych sobót. Matka Boża prosi, by Jej towarzyszyć przez 15 minut, rozmyślając o tajemnicach różańcowych, zatem nie zapominajmy o medytacji, której temat jest jasno sprecyzowany i nie ma tu dowolności. Maryja prosi ponadto nie tylko o różaniec, ale również o rozmyślanie, zatem zwróćmy uwagę, by nie utożsamiać rozważań w czasie różańca z rozmyślaniem o tajemnicach różańcowych. Pamiętajmy: medytacja, niezależna od modlitwy różańcowej, jest niezmiernie istotna i nie możemy jej pomijać.

8. Czy nabożeństwo pierwszych sobót jest jeszcze dziś aktualne? Ojciec Święty Benedykt XVI odpowiada: „Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona”. „W tym sensie posłanie nie jest zakończone, chociaż obydwie wielkie dyktatury zniknęły. Trwa cierpienie Kościoła i trwa zagrożenie człowieka, a tym samym nie ustaje szukanie odpowiedzi; dlatego wciąż aktualna pozostaje wskazówka, którą dała nam Maryja. Także w obecnym utrapieniu, gdy siła zła w najprzeróżniejszych formach grozi zdeptaniem wiary. Także teraz koniecznie potrzebujemy tej odpowiedzi, której Matka Boża udzieliła dzieciom”. Do dziś pozostają również aktualne słowa siostry Łucji: „Najświętsza Maryja Panna obiecała odłożyć bicz wojny na później, jeśli to nabożeństwo będzie propagowane i praktykowane. Możemy dostrzec, że odsuwa Ona tę karę stosownie do wysiłków, jakie są podejmowane, by je propagować. Obawiam się jednak, że mogliśmy uczynić więcej niż czynimy i że Bóg, mniej niż zadowolony, może podnieść ramię swego Miłosierdzia i pozwolić, aby świat był niszczony przez to oczyszczenie. A nigdy nie było ono tak straszne, straszne”. Nabożeństwo pierwszych pięciu sobót miesiąca jest wciąż wezwaniem dla Kościoła i każdego z nas; nadal możemy twierdzić, iż moglibyśmy więcej uczynić, by było ono znane i praktykowane. Rodzi się jednak pytanie: po cóż nam dziś to nabożeństwo? Nie zapominajmy jednak, iż to „Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi”. Zatem sam Stwórca Nieba i Ziemi wyciąga pomocną dłoń człowiekowi przez Maryję, a to zupełnie zmienia postać rzeczy. Siostra Łucja z wielką prostotą poucza wszystkich wątpiących w sens tego nabożeństwa, iż „Bóg jest Ojcem i lepiej od nas rozumie potrzeby swoich dzieci” i pragnie „ułatwić nam drogę dostępu do Siebie”.

Przypomnienie tego nabożeństwa, w czasie, kiedy trwa Wielka Nowenna Fatimska, nabiera szczególnego znaczenia. Stanowi ono bowiem istotę przesłania Matki Bożej i jest wezwaniem skierowanym do każdego z nas. Jeśli mówimy o pobożności fatimskiej, to nie możemy jej utożsamiać jedynie z 13. dniem miesiąca od maja do października. Fatima bowiem woła o nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca. Nie wypełnimy fatimskiego przesłania, jeśli nie będziemy wynagradzać Niepokalanemu Sercu Maryi w pierwsze soboty.

Modlitwy Anioła z Fatimy

O Boże mój, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i miłuję Ciebie. Proszę Cię o przebaczenie dla tych, którzy w Ciebie nie wierzą, Ciebie nie uwielbiają, nie ufają Tobie i Ciebie nie miłują.

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty. W najgłębszej pokorze cześć Ci oddaję i ofiaruję Tobie Przenajdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego na ołtarzach całego świata jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi jest On obrażany. Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i przez przyczynę Niepokalanego Serca Maryi, proszę Cię o łaskę nawrócenia biednych grzeszników.

Zapraszamy wszystkich do włączenia się w dzieło Wielkiej Nowenny Fatimskiej. Więcej informacji: Sekretariat Fatimski os. Krzeptówki 14, 34-500 Zakopane tel. 18/ 20 66 420 www.sekretariatfatimski.pl e-mail: fatima@smbf.pl

CZYTAJ DALEJ

Jedenasta rocznica sakry bpa Krzysztofa Nitkiewicza

2020-07-04 11:00

Archiwum

Dziś przypada jedenasta rocznica ingresu do sandomierskiej katedry i przyjęcia sakry biskupiej przez bpa Krzysztofa Nitkiewicza.

Ks. prałat Krzysztof Nitkiewicz został mianowany dnia 13 czerwca 2009 r. przez papieża Benedykta XVI biskupem ordynariuszem Diecezji Sandomierskiej

Dnia 4 lipca 2009 roku nominat przyjął święcenia biskupie i odbył ingres do bazyliki katedralnej Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sandomierzu. Głównym konsekratorem był arcybiskup Józef Kowalczyk, Nuncjusz Apostolski w Polsce, zaś współkonsekratorami abp Józef Życiński, Metropolita Lubelski i abp Sławoj Leszek Głódź, Metropolita Gdański.

Jako swoje zawołanie pasterskie bp K. Nitkiewicz przyjął słowa „Misericordias Domini cantabo” (Będę wyśpiewywał miłosierdzie Pana).

Dziękując za dar biskupiej posługi naszego Pasterza, pamiętajmy o Nim w modlitwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję