Reklama

Szczyt militarnego odstraszania

Największe ćwiczenia Sojuszu Północnoatlantyckiego, a teraz największy szczyt NATO.
Tak zdecydowane kroki Sojuszu nie podobają się Rosji. Ale Polacy nie powinni się tym przejmować

Niedziela Ogólnopolska 28/2016, str. 14-15

mrallen/Fotolia.com

Międzynarodowy batalion NATO stacjonujący w Polsce, tarcza antyrakietowa oraz brygada pancerna – to czytelne sygnały dla Kremla, mówiące o tym, że Warszawa nie jest sama. Obronny potencjał Polski zaczyna się wzmacniać. Nie tyle siłą wojska, ile jego umiędzynarodowieniem i realnym wsparciem naszych sojuszników. Skuteczna polityka militarna polega nie tylko na tym, aby dobrze się bronić, ale przede wszystkim na tym, by zniechęcać do ataku i skutecznie odstraszać.

– My, Polacy, od 1999 r. jesteśmy w NATO. Problem w tym, że zasadniczo NATO nie było u nas, tzn. obecność państw sojuszniczych, wojsk państw NATO na terytorium Polski była dosłownie symboliczna – podkreślił prezydent RP Andrzej Duda podczas swojego wystąpienia na uniwersytecie w Kopenhadze. – NATO nie może hamletyzować. Państwa Sojuszu nie mogą mówić: rozumiemy, ale się obawiamy i nie chcemy prowokować. Nie, proszę państwa! Trzeba wzmocnić i podjąć decyzję twardą, bo to jest jedyna droga do zapewnienia pokoju.

Parasol ochronny

Historia XX wieku wielokrotnie pokazała, że papierowe sojusze mogą być niewiele więcej warte niż papier, na którym zostały zapisane. Tak przecież było w 1939 r., gdy Polska miała gwarancje bezpieczeństwa ze strony Wielkiej Brytanii i Francji. Efekt był taki, że Niemcy bombardowali Warszawę, a Francuzi w ramach sojuszu zrzucali pacyfistyczne ulotki nad niemieckimi miastami.

Reklama

Także ostatnie lata dowodzą, że bezpieczeństwo naszego regionu jest uwarunkowane realną siłą, a nie papierowymi umowami. W kontekście aneksji Krymu i wojny na Ukrainie należy przypomnieć Memorandum Budapeszteńskie z 1994 r., kiedy to Kijów oddał arsenał nuklearny w zamian za gwarancje suwerenności ze strony Ameryki, Wielkiej Brytanii i Rosji. Niestety, poza słowami i deklaracjami USA i Brytyjczycy nie zrobili praktycznie nic, by bronić Ukrainy przed agresją Rosji.

Szczyty NATO w Newport oraz w Warszawie skupiają się na odpowiedzi na wojenną politykę Rosji. Według ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, wzrost rosyjskich wydatków wojskowych oraz prowadzenie agresywnej polityki zagranicznej, a zwłaszcza wojna we wschodniej Ukrainie, pokazują, że Rosja zamierza podważyć dotychczasową politykę bezpieczeństwa. – Dwa lata temu podczas szczytu w Walii podjęto zaledwie pierwsze kroki na rzecz przygotowania Sojuszu do nowej rzeczywistości, z którą mierzy się NATO po aneksji Krymu przez Rosję i rozpoczęciu konfliktu w Donbasie. Nie powinniśmy czekać, aż Rosja zdecyduje się po raz kolejny podważyć europejski porządek, jak stało się to w przypadku Gruzji i Ukrainy – podkreśla min. Waszczykowski.

Decyzje o rotacyjnym stacjonowaniu brygady NATO w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii należy odczytywać jako politykę militarnego odstraszania. Nie chodzi nawet o ich potencjał bojowy, ale o coś bardziej symbolicznego. – Bataliony, które planujemy rozmieścić na zasadzie rotacji w krajach bałtyckich i w Polsce, są wielonarodowe, co jest jasnym sygnałem, że atak na jednego członka Sojuszu to atak na cały Sojusz, który pociągnie za sobą odpowiedź całego Sojuszu – mówi Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO.

Reklama

Polsce szczególnie zależało, aby stacjonowali u nas Amerykanie. Na razie będziemy mieli wielonarodowościowy batalion pod dowództwem USA, ale także ok. 500 żołnierzy US Army znajdzie się w Radzikowie, gdzie budowana jest tarcza antyrakietowa. W lutym 2017 r. na wschodniej flance pojawi się amerykańska brygada pancerna, której dowództwo będzie znajdować się w Polsce.

– Traktuję to jako parasol ochronny ze strony NATO, który jest nam potrzebny do czasu, aż sami będziemy potrafili się obronić – mówi prof. Romuald Szeremietiew z Akademii Obrony Narodowej. – Ten czas powinniśmy wykorzystać do wzmocnienia naszego potencjału obronnego, bo kiedyś parasol ochronny NATO i USA może zostać zabrany.

Oporność Niemiec

Popisem siły Sojuszu, a także czytelnym komunikatem wysłanym w stronę Rosji były największe ćwiczenia wojskowe od czasów zimnej wojny – Anakonda-16. Te manewry mówią nam jeszcze coś więcej. O ile dopisali Amerykanie, Brytyjczycy i Hiszpanie, to obecność wojsk niemieckich była jedynie symboliczna. Liczby mówią same za siebie: 14 tys. Amerykanów, 12 tys. Polaków, po 1,2 tys. Brytyjczyków i Hiszpanów oraz niecałe 2 tys. żołnierzy z pozostałych krajów NATO.

– Obecność naszych sojuszników europejskich była symboliczna, ale dobrze, że w ogóle była. Pamiętamy, że były kłopoty z przejazdem wojsk przez Niemcy. Sojusznicy nie chcieli drażnić Władimira Władimirowicza, który jako pokojowy człowiek lubi się zdenerwować – z przekąsem mówi prof. Szeremietiew.

W tym kontekście warto przypomnieć słowa szefa niemieckiego MSZ Franka-Waltera Steinmeiera, który stwierdził, że NATO nie powinno teraz wymachiwać szabelką i wydawać wojennych okrzyków. Jego zdaniem, trzeba stawiać na dialog z Rosją. Nic dziwnego, że jego wypowiedź z uznaniem przyjęli politycy na Kremlu, a „The Guardian” napisał, iż Steinmeier jest ostrożnym politykiem i raczej nie odważyłby się na takie słowa, nie otrzymawszy co najmniej milczącego przyzwolenia ze strony kanclerz Angeli Merkel.

Przykład Niemiec pokazuje, że choć NATO jest sojuszem wojskowym, to jednak między członkowskimi państwami toczy się gra interesów i różnych lobby. Berlinowi o wiele bardziej zależy na dobrych stosunkach z Rosją niż na poprawie bezpieczeństwa w Polsce. – Nasz zachodni sąsiad na tak duże ćwiczenia przysłał batalion inżynieryjny. Oczywiście, nie chcę umniejszać roli saperów na współczesnym polu walki, ale nie są to jednak jednostki bojowe – wskazuje Mariusz Cielma z miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”.

Berlin nie może wprawdzie całkowicie sabotować działań NATO, ale w swojej prorosyjskiej polityce jest konsekwentny. Z jednej strony broni Rosji przed Sojuszem Północnoatlantyckim, a z drugiej lobbuje za zniesieniem sankcji gospodarczych wobec Moskwy. – Niektórzy z tych niemieckich polityków siedzą już od dawna w kieszeni Putina. Oni wiedzą także bardzo dobrze, że prezydent Rosji ma więcej niż jedną agendę i zawsze jest chętny zawrzeć deal – powiedział w wywiadzie dla wpolityce.pl Tim Ripley, wykładowca w Centrum ds. Badań nad Obronnością i Bezpieczeństwem uniwersytetu w Lancaster.

Geopolityczne zmiany

Wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu to niejedyny temat warszawskiego szczytu, ale z naszego punktu widzenia najważniejszy. NATO uzna także ataki w cyberprzestrzeni za faktyczną agresję militarną. – Uzgodniliśmy, że uznamy cyberprzestrzeń za taką domenę działań operacyjnych, jak przestrzeń powietrzna, morze i ląd – mówi Jens Stoltenberg. – Cybernetyczny atak na jeden z krajów członkowskich wywoła reakcję całego NATO.

Kolejnym bardzo ważnym tematem jest misja stabilizacyjna na południowej flance Sojuszu. – NATO nie może pozwolić sobie na luksus wyboru między odpowiedzią na wyzwania idące z Południa a odpowiedzią na wyzwania idące ze Wschodu. Musimy zajmować się obiema granicami w tym samym czasie – uważa Stoltenberg.

Polacy włożyli wiele wysiłku, aby warszawski szczyt mógł zakończyć się sukcesem. Prezydent Andrzej Duda w ostatnich miesiącach odbył prawdziwe tournée po stolicach krajów NATO. Wszędzie uzyskał zapewnienie o poparciu umocnienia wschodniej flanki. – Mam nadzieje, że szczyt NATO w Warszawie dokona pewnego przewrotu kopernikańskiego w sposobie postrzegania naszego regionu – podkreśla prof. Krzysztof Szczerski, prezydencki minister ds. zagranicznych. – Musimy przejść od filozofii dawania ludziom otuchy do filozofii gwarancji i obecności NATO. Tylko wojskowa obecność Sojuszu uczyni gwarancje bezpieczeństwa bardziej wiarygodnymi w naszym regionie.

Agresywna polityka Kremla musiała wywołać kontrreakcję Sojuszu. Eksperci twierdzą, że obecne przesilenie może być ostatnią okazją na umiędzynarodowienie potencjału obronnego Polski.

– Amerykanie konsekwentnie wycofują się militarnie z Europy, bo dla nich Rosja nie jest już głównym zagrożeniem ani partnerem. Siła ciężkości przesuwa się w kierunku Chin i działań na Pacyfiku – mówi Jacek Bartosiak, ekspert ds. geopolityki i strategii Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Jego zdaniem, kończy się okres globalnej hegemonii USA, który zapewnił Polsce 25 lat względnego spokoju.

Nie oznacza to, że USA mogą pozwolić sobie na osłabienie Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z jednej strony NATO jest pomyślane jako system wspólnej obrony państw członkowskich, a z drugiej jest to amerykański system bezpieczeństwa o znaczeniu globalnym. Podważenie znaczenia wiarygodności gwarancji natowskich wobec któregokolwiek z sojuszników byłoby więc końcem dominacji USA. A z tym Amerykanie jeszcze długo się nie pogodzą.

2016-07-05 10:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Posty nakazane zachowywać

Niedziela warszawska 46/2003

Iwona Sztajner

Przykazania kościelne są zaproszeniem do współodpowiedzialności za Kościół
Zachęcają do przemyśleń, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy z przekonania

Rozmowa z ks. Krzysztofem Koskiem, doktorem prawa kanonicznego, rzecznikiem archidiecezji warszawskiej

Milena Kindziuk: - Ostatnio media obwieściły, że Kościół zniósł post w bożonarodzeniową Wigilię. Czy rzeczywiście?

Ks. dr Krzysztof Kosek: - Przez to wprowadziły one sporo zamieszania, szczególnie u osób niezbyt dokładnie zorientowanych w tej kwestii. Przecież post w Wigilię należy jedynie do tradycji polskiej. Nigdy nie był nakazany w całym Kościele. I nadal zaproszeni jesteśmy, aby tej tradycji przestrzegać. Na marginesie dodam, że statuty zakończonego niedawno IV Synodu naszej archidiecezji stwierdzają, że w Wigilię Bożego Narodzenia należy zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

- Ale list biskupów na temat nowej wersji przykazań kościelnych, który ma być czytany w Adwencie w kościołach, nie mówi, by zachowywać tradycję i nie spożywać pokarmów mięsnych w Wigilię.

- Bo to jest oczywiste. Wigilia z języka łacińskiego oznacza „czuwanie, oczekiwanie”. Pan Jezus często zapraszał swoich uczniów do zajęcia takiej właśnie postawy, ponieważ nie znają dnia ani godziny Jego przyjścia. Post religijny jest bowiem wyrazem panowania ducha nad ciałem, oczekiwania, pragnienia spotkania z Chrystusem, jedności z Nim. Przez to pomaga on przygotować się do danej uroczystości, głębiej ją przeżywać. Podobnie zresztą jest z postem w Wielką Sobotę. W niektórych domach spożywa się mięso już po poświęceniu pokarmów, w innych dopiero po Wigilii Paschalnej w Wielką Noc. Też jest to kwestia tradycji. Myślę jednak, że warto tu uświadomić sobie, czym jest post, jakie prawdy pomaga przeżywać. Każdemu, kto zastanowi się, jakie chwile z życia Jezusa przeżywamy w Wielką Sobotę, na pewno łatwiej będzie zachować wstrzemięźliwość w spożywaniu pokarmów.

- Jedno z przykazań w nowej wersji mówi, że należy zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od zabaw. Jakie są okresy „nakazane” w ciągu roku?

- Chodzi o piątki całego roku i o czas Wielkiego Postu. Wiele kontrowersji budzi czas Adwentu - nie ma on charakteru pokutnego - jest czasem radosnego oczekiwania. Ale oczekiwania, które ma być wypełnione prostowaniem ścieżek życia, przygotowaniem miejsca dla Pana w sercu - by mógł się tam narodzić. A ten proces nawrócenia wymaga ciszy, refleksji, skupienia. Już po Bożym Narodzeniu rozpoczyna się czas szczególnych zabaw - karnawał.

- Grzechem jest więc spożywanie mięsa w piątki?

- Tak, pod warunkiem, że czyni się to z wyboru. Jeśli ktoś stołuje się poza domem i w stołówce nie ma wyboru menu, może skorzystać z dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości. Zaproszony jest do odmówienia modlitwy w intencji Ojca Świętego, złożenia jałmużny postnej.
Generalnie, powstrzymanie się od pokarmów mięsnych w piątki obowiązuje katolików, którzy ukończyli 14. rok życia. Ścisły post w Środę Popielcową i Wielki Piątek, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje katolików pomiędzy 18. a 60. rokiem życia.

- Można jednak nie jeść mięsa, ale w to miejsce kupić sobie inne przysmaki. Jaki sens ma wtedy taki post?

- Ważne jest właściwe rozumienie terminu: post. Nie chodzi tylko o to, aby nie jeść potraw mięsnych. Potrawy mięsne z reguły są droższe, dlatego odmawiając ich sobie jesteśmy zachęcani, aby zaoszczędzone środki przeznaczyć na potrzeby ludzi najuboższych. W wielu kościołach można spotkać puszki z napisem „Jałmużna postna”. Jeżeli na przykład ktoś jest wegetarianinem i normalnie nie je mięsa, jest zaproszony do tego, by w inny sposób narzucić sobie wstrzemięźliwość w jedzeniu i okazać swą łączność z Chrystusem, bo piątek to przecież dzień Jego męki i śmierci.

- Biskupi sugerują, że we wszystkie piątki w ciągu całego roku należy uszanować charakter pokuty, dlatego katolicy nie powinni w tym dniu uczestniczyć w zabawach. Znaczy, że nie powinno się iść na przykład na dyskotekę w piątek?

- Zdecydowanie nie powinno! Jeżeli piątek jest dniem solidarności z Chrystusem cierpiącym dla mojego zbawienia, to oczywiste jest, że nie mogę się w tym dniu bawić. Podobnie, jeśli obchodzę rocznicę śmierci bliskiej mi osoby, nie będę w tym dniu urządzał balu ani brał udziału w zabawie, to po prostu nie wypada.

- Nowością jest piąte przykazanie kościelne, zobowiązujące wiernych do troski o materialne potrzeby wspólnoty Kościoła. Nie występowało ono w poprzednich sformułowaniach. Co to znaczy w praktyce?

- Jest to odwołanie do coraz szerszego udziału wiernych świeckich w życiu Kościoła. Minęły czasy, kiedy Kościół posiadał wielkie dobra i w szerszym stopniu był mecenasem sztuki i kultury. Minęły czasy kolatorów, którzy troszczyli się o potrzeby materialne Kościoła. Z pewnym wzruszeniem można czytać opisy pierwszych Eucharystii, gdy wierni przynosili na nie dary. Po zakończeniu zanoszono chorym Komunię św., starano się także o zaspokojenie ich potrzeb materialnych.
Dziś wierni świeccy zaproszeni są do troski o potrzeby materialne Kościoła - by miał środki na sprawowanie kultu, prowadzenie działalności apostolskiej czy charytatywnej. Przecież tak prozaiczne sprawy jak oświetlenie świątyni, ogrzanie, utrzymanie w czystości czy wynagrodzenie świeckich pracowników wymaga pewnych środków. Pomijam tu sprawy związane z inwestycjami, konserwacją dzieł sztuki. W wielu parafiach działają już także - obok rad duszpasterskich - rady ekonomiczne; świeccy w bardzo konkretny sposób wspomagają swych duszpasterzy w sprawach związanych z zabezpieczeniem materialnych potrzeb parafii.
Przykazanie to mobilizuje do refleksji nad rozumieniem własności prywatnej - za pomocą dobrego użytku z pieniądza mamy zapewnić sobie wieczne szczęście. Pan Jezus mówił o niebezpieczeństwie bogactw, a Łazarz został odrzucony nie z powodu swego bogactwa, ale dlatego, że nie dostrzegał ludzi będących w potrzebie. Bardzo popularne jest obecnie słowo „sponsor” - wiele działań Kościoła nie byłoby możliwych, gdyby właśnie nie zaangażowanie materialne określonych osób, które bardzo konkretnie wypełniają normę V przykazania kościelnego.

- A po co w ogóle są przykazania kościelne, skoro jest 10 przykazań Bożych?

- Przykazania kościelne są próbą interpretacji, uszczegółowienia, przybliżenia powinności, które spoczywają na każdym wierzącym. Kościół posiada własne, przyrodzone prawo stanowienia prawa, na przykład kanonicznego, liturgicznego. Całe nauczanie Kościoła jest głoszeniem Dobrej Nowiny objawionej w Jezusie Chrystusie. W tym świetle należy odczytywać przykazania kościelne. Są one służbą temu najważniejszemu przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

- Mogłoby ich więc na dobrą sprawę nie być?

- Oczywiście, mógłby istnieć sam Dekalog, bo on jest najważniejszy. Ale przykazania kościelne wyjaśniają pewne normy. Ważne jest, by pamiętać, że Kościół nie ma władzy nad Dekalogiem, bo pochodzi on od samego Boga. Stąd Dekalog jest niezmienny. Natomiast prawo kościelne ma charakter dynamiczny, podlega zmianom, stąd zmiana przykazań kościelnych. Najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie dusz i temu celowi służą także zmiany w przykazaniach kościelnych.

- Czy nieprzestrzeganie przykazań kościelnych zatem jest grzechem?

- Jeżeli przykazanie kościelne mówi, żeby uczestniczyć we Mszy św. w niedziele i święta, to dotyka normy ustanowionej przez przykazania Boże. A ich nieprzestrzeganie zawsze pozostaje grzechem.

- A jeżeli nie dotyka Dekalogu?

- To jest radą, ma służyć dobru duchowemu człowieka a odrzucenie tych rad jest przynajmniej grzechem zaniedbania dobra, które mogłem uczynić.

- Czyli nie trzeba się z tego spowiadać...

- Dla przykładu: pierwsze i drugie przykazanie wyrażają minimalne oczekiwania Kościoła wobec człowieka wierzącego. Weźmy na przykład drugie przykazanie kościelne: „Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Czym jest sakrament pokuty? Na spowiedzi mamy obowiązek wyznania grzechów ciężkich. Codziennie jednak doświadczamy ludzkich słabości, które są przyczyną grzechów określanych mianem powszednich. Zbyt długi odstęp między korzystaniem z sakramentu pokuty może prowadzić do pewnego zobojętnienia, znieczulenia sumienia na grzech, a więc do rozluźnienia relacji z Chrystusem. Kwestia częstotliwości w korzystaniu ze spowiedzi to sprawa osobistej wrażliwości, dobrze uformowanego sumienia. Życie przynosi tyle sytuacji, które chcemy przeżyć w sposób szczególny: święta, rocznice ślubu, śmierci, imieniny i urodziny własne czy bliskich - wszystkie one są także okazją do spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty.

- Podobnie w odniesieniu do sakramentu Eucharystii?

- Trudno chyba nazwać człowiekiem gorliwym w wierze kogoś, kto do Komunii Świętej przystąpi - jak wymaga tego Kościół w III przykazaniu - raz w roku w okresie wielkanocnym. Jest to minimum związku z Chrystusem, który ofiaruje się za nas w każdej Eucharystii i zaprasza nas na swoją ucztę.

- A dlaczego w przykazaniu zostały rozdzielone spowiedź od pokuty?

- Myślę, że chodzi o uzmysłowienie roli sakramentu pokuty i Eucharystii. Ludzie często spowiadają się: „Ostatni raz byłem u spowiedzi i Komunii św. wtedy i wtedy”. Panuje taki pogląd, że do Komunii przystępujemy tylko raz po spowiedzi. A jest to błędem.

- Jak długo zatem można przyjmować Komunię po ostatniej spowiedzi, jeżeli nie ma się grzechu ciężkiego?

- Nie ma tu wyznaczonej granicy. Każdy ocenia to według własnego sumienia.
Uczestnicząc w każdej Mszy św. słyszymy słowa: „Bierzcie i jedzcie”. Jesteśmy zatem zaproszeni, aby w sposób pełny brać udział w każdej Mszy. A pełny udział w niej polega także na przyjęciu Komunii. Oczywiście, był czas w historii Kościoła, gdy do Komunii przystępowano raz na kilka lat, i czynili tak nawet ludzie święci. Na fali posoborowej odnowy Kościoła jesteśmy zaproszeni do pełniejszego uczestniczenia i przeżywania Eucharystii. A że często nie czujemy się godni przyjmować Komunii? Pamiętajmy, że Msza św. rozpoczyna się aktem skruchy, pokuty. Stajemy przed Chrystusem w prawdzie o naszej słabości. Podobnie przed Komunią wyrażamy swoją niegodność słowami setnika: „Panie, nie jestem godzien...”. Św. Franciszek Salezy mówił, że potrzebują Komunii chorzy, aby wyzdrowieć, i silni, aby nie upaść. Bardzo głębokie wskazania na temat przystępowania do Komunii św. możemy znaleźć w Naśladowaniu Chrystusa Tomasza á Kempis. Jest to zresztą temat na osobną rozmowę.

- Pozostało jeszcze pierwsze przykazanie kościelne. W drugiej części mówi ono o powstrzymaniu się od prac niekoniecznych. Katechizm wyjaśnia: Są to „prace i zajęcia, które utrudniają oddawanie czci Bogu, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego”. Co to znaczy w praktyce?

- W chrześcijaństwie niedziela jest „małą Wielkanocą”, pierwszym dniem tygodnia, w którym Kościół w szczególny sposób celebruje tajemnicę zmartwychwstania Chrystusa. Jest niedziela i Msza św. zadatkiem, antycypacją odpoczynku zbawionych w niebie, obrazem uczty, na którą Chrystus zaprasza w niebie. Dlatego Kościół przypomina, by powstrzymać się w tym dniu od prac niekoniecznych - od tego wszystkiego, co przeszkadza w pełnym bliskości obcowaniu z Bogiem. A więc takich, które z powodzeniem można wykonać przez sześć pozostałych dni. Mam na myśli: pranie, sprzątanie, robienie zakupów itp. Wydaje mi się, że w kontekście tego przykazania trzeba nam przeprowadzić namysł nad zdolnością świętowania - czy nie sprowadza się ono tylko do oglądania telewizji, mocno zakrapianego alkoholem biesiadowania przy stole, bez głębszej refleksji nad treścią przeżywanego święta. Czy chrześcijańskie świętowanie nie zakłada spotkania rodziny (na które w tygodniu nie zawsze jest czas), wspólnego posiłku, rozmowy - a nie wymiany informacji, jak dzieje się w codziennym zabieganiu - dzielenia się swoimi radościami i trudnościami, a wszystko to w atmosferze nadziei, jaką przynosi spotkanie z Bogiem przeżyte na modlitwie czy Eucharystii.

- Jesteśmy zwolnieni z obowiązku udziału w świętach, które są w Polsce dniami pracy: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła. Nie jest to pójście na łatwiznę?

- Jest to wzięcie pod uwagę rzeczywistości. Zniesienie obowiązku udziału we Mszy św. w te święta jest realizacją uprawnień, które kodeks prawa kanonicznego przyznaje Konferencji Episkopatu. Ona, za zgodą Stolicy Apostolskiej, może znieść obowiązek udziału we Mszy św. w niektóre święta lub przenieść je na niedzielę. Mimo tego w dalszym ciągu katolicy zaproszeni są do udziału we Mszy św. w te dni. Np. wiele grup dziewczęcych szczególnie czci Maryję w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia - one z pewnością będą tego dnia uczestniczyły we Mszy św.

- List pasterski o nowych przykazaniach mówi też o tzw. „świętach nakazanych”. Jakie to święta?

- Przesłanie biskupów ma ułatwić wiernym rozstrzyganie dylematów związanych z wymogiem uczestnictwa w liturgii w dni świąteczne, które nie są wolne od pracy. Biskupi poprosili Stolicę Apostolską o zgodę na przeniesienie uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na siódmą niedzielę wielkanocną. Świętem nakazanym pozostaje uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) i w tym wypadku biskupi wyrażają nadzieję, że „nadejdzie taki czas, kiedy to ważne święto stanie się dniem wolnym od pracy”. Nie ma natomiast obowiązku udziału we Mszy św. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła - choć biskupi zachęcają, by zgodnie z tradycją uczestniczyć w liturgii w tych dniach.

- Przykazania kościelne wyrażają więc istotne treści dla wierzących.

- W sumie są one zaproszeniem do pogłębienia osobistej relacji z Bogiem, do wyrażenia jej w życiu codziennym, do podjęcia odpowiedzialności za dzieła prowadzone przez Kościół, ale zachęcają też do przemyślenia, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy jest owocem osobistego wyboru, pochodzi z przekonania, doświadczenia w życiu miłości Bożej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Wieczór uwielbienia "Abba Ojcze" na Jasnej Górze

2020-08-15 02:31

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Monika Książek

To był wyjątkowy wieczór na Jasnej Górze. Od uroczystego Apelu Jasnogórskiego rozpoczął się wyjątkowy koncert "Abba Ojcze" - pielgrzymi śpiewają ulubione piosenki Jana Pawła II.

Wydarzenie odbyło się z okazji 100-lecie urodzin naszego Papieża Polaka w wigilię Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Panny. Koncert poprowadzili Rafał Brzozowski i Piotr Rubik.

Pielgrzymi, którzy bardzo licznie zebrali się na Błoniach Jasnogórskich zaśpiewali wraz z artystami ulubione utwory św. Jana Pawła II.


Organizator wydarzenia: TVP, Klasztor Jasnogórski, „Fundacja NIEDZIELA. Instytut Mediów”

Patronat honorowy: Abp Wacław Depo – Metropolita Częstochowski Patronat medialny: Tygodnik Katolicki "Niedziela"

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję