Reklama

Marta – Patronka trudnych spraw

2016-07-05 11:24

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 28/2016, str. 4-5

W.D.
Wizerunek św. Marty ufundowali parafianie

Biblijna Marta – siostra Marii i Łazarza chyba nie do końca jest przez nas doceniana. A to patronka w trudnych sprawach, wszystkich gospodyń, hotelarzy i pań domu. Dziś o Marcie powiedzielibyśmy, że jest wzorem dla kobiet aktywnych i pracowitych, zatroskanych o wiele spraw, ale – co ważne – nietracących z horyzontu Jezusa. Odwiedzając kościół św. Marty w podkieleckiej Jaworzni, mamy okazję poznać bliżej tę postać. To jedyna parafia z tym wezwaniem w diecezji i w Polsce. Wspólnota właśnie rozpoczyna budowę potrzebnej, nowej świątyni

Scena zamieszczona na obrazie w prezbiterium kościoła w Jaworzni nawiązuje do Łukaszowej Ewangelii. Jezus właśnie przyszedł w odwiedziny do swoich przyjaciół Marty, Marii i Łazarza, mieszkających w Betanii, w pobliżu wioski Betfage. Ewangelie wspominają, że gościł u nich wiele razy. Maria siedziała u Jego stóp, słuchając nauczania Jezusa, Marta, jako wzorowa pani domu, troszczyła się, by Nauczyciel był odpowiednio przyjęty. Dialog Marty i Jezusa kojarzy nam się z pretensjami Marty robiącej wyrzuty siostrze przy Mistrzu. Czy na pewno tak było? Skoro Jezus nie udzielił reprymendy, a jedynie z miłością wskazał jej na najważniejsze – by we wszystkim, co czyni, w obowiązkach i pracy – była ukierunkierowana na Boga. Marta i jej niezłomna wiara są w centrum kolejnej opowieści z Ewangelii Janowej o wskrzeszeniu Łazarza. Ona wyznaje wiarę w Jezusa. I to w jakich okolicznościach? – Przy grobie swojego ukochanego brata. W żałobie nie okazuje rozpaczy, ale zawierza bezgranicznie Bogu, który ma moc wskrzesić ze śmierci do życia. Na sześć dni przed Paschą Jezus znowu odwiedził swoich przyjaciół, a Marta usługiwała Mu. Z Betanii wyruszył tryumfalnie wkroczyć na osiołku do Jerozolimy w Niedzielę Palmową. Możemy być pewni, że ani jedna z tych opowieści, w których jednym z bohaterów była Marta, nie pojawiły się przypadkowo. Sam obraz, o którym mowa, ufundowali parafianie. Poświęcił go ks. Mieczysław Sołtysik. W Jaworzni jest również koło różańcowe św. Marty. Mieszkańcy uczestniczą w tradycyjnych nabożeństwach do – Matki Bożej Nieustającej Pomocy w każdą środę, co piątek modlą się Koronką do Bożego Miłosierdzia.

W kościele w Jaworzni drugi obraz św. Marty znajduje się w kruchcie. Marta ukazana jest z krzyżem, w dłoni. W ikonografii przedstawiana jest także jako niewiasta, która pokonuje smoka, symbolizującego szatana. W parafii w Jaworzni przed odpustem parafialnym sprawowana jest zawsze nowenna do św. Marty. Nowennę odmawia się przez 9 wtorków przy poświęconej świecy. Modlitwą, zamieszczoną na stronie parafii, uznaną za bardzo skuteczną w trudnych sprawach, zwracają się do swojej Patronki mieszkańcy od wielu lat. I jej wstawiennictwu u Boga zawierzają również budowę nowego kościoła.

Historia i perspektywy parafii

Jaworznia (Jaworzno) pojawia się w źródłach z 1581 r. Wieś była własnością możnego rodu Tarłów, którzy swoją siedzibę mieli w Podzamczu Piekoszowskim. Ze względu na bogate złoża ołowiu i wapienia, miejscowość miała przez lata charakter górniczy. Przez stulecia mieszkańcy okolicznych wiosek należeli do parafii w Piekoszowie. Historia powstania parafii św. Marty w Jaworzni sięga początku lat 80-tych XX wieku. Ks. dziekan Józef Budziosz, wykorzystując budynek po dawnej świetlicy z lat 30-tych ubiegłego wieku, urządził kaplicę. Właśnie we wspomnienie św. Marty, 29 lipca odprawił tutaj pierwszą Mszę św. za parafian. Ks. Budziosz i parafia w Piekoszowie podarowała do kaplicy krucyfiks i obraz Matki Bożej Bolesnej z piekoszowskiego sanktuarium oraz obraz Pana Jezusa z Najświętszym Sercem. Od lipca 1987 r. ks. Zbigniew Falcer rozpoczął pracę duszpasterską w celu organizowania nowej wspólnoty parafialnej we współpracy z ks. dziekanem Józefem Budzioszem.

Reklama

28 grudnia 1987 r. bp Stanisław Szymecki wydał dekret zezwalający na prowadzenie ksiąg metrykalnych. Parafię św. Marty w Jaworzni erygował bp Kazimierz Ryczan 25 kwietnia 1998 r. Te trudne okoliczności komunizmu, w jakich kształtowała się nowa wspólnota parafialna, scaliły ją i wzmocniły duchowo, a kolejni duszpasterze i proboszczowie utrwalali te owoce, dokładając kolejne cegiełki, inicjatywy, prace. Mieszkańcy od początku wykazują dużą troskę o sprawy swojej parafii. Bez ich wsparcia, ofiarności nie byłaby możliwa budowa nowego kościoła, która się właśnie rozpoczęła. W kwietniu podczas misji świętych prowadzonych przez księży pallotynów, bp Marian Florczyk poświęcił plac pod budowę świątyni, wlewając słowa zachęty i otuchy w serca parafian, przed którymi stoi poważna inwestycja.

– Nowa świątynia ma być nowoczesna w rozwiązaniach architektonicznych, funkcjonalna oraz dostosowana do duszpasterskich potrzeb. Budynek pomieści również plebanię. Kościół będzie miał 100 miejsc siedzących i 70 stojących. Zawierzyliśmy Opatrzności. Nie boimy się, budujemy na Skale – mówi proboszcz ks. Stanisław Strycharczyk, który jako proboszcz pracuje w Jaworzni od 2011 r. Formalności związane z dokumentacją już się zakończyły, niedawno przeprowadzono badania geologiczne. Świątynia rzeczywiście ma powstać na skale, w godnym miejscu, jak podkreśla Proboszcz, ale na pewno wymagającym pod względem sztuki budowlanej.

Skąd ułani u św. Marty?

Ksiądz Proboszcz od lat pasjonuje się historią, angażując się w rekonstrukcje historyczne, w oprawę różnych uroczystości patriotyczno-religijnych, inscenizacji historycznych. Swoją pasję wykorzystuje także jako narzędzie duszpasterskie, zwłaszcza w pracy z dziećmi i młodzieżą. Jako katecheta w Zespole Placówek Oświatowych zaprasza często grupy rekonstrukcji historycznych, zapewniając młodemu pokoleniu żywą lekcję historii. Zaczynał jako kapelan Formacji Żuawi Śmierci w Busku-Zdroju. Czczą oni bohaterów i etos powstania styczniowego. W Kielcach współpracuje z 13. Pułkiem Ułanów Wileńskich. Niedawno zagrał w filmie dokumentalno-biograficznym pt. „Stuła”, wyreżyserowanym przez Dorotę Kosierkiewicz. Wcielił się w postać ks. Stanisława Ziółkowskiego – kapelana AK, zamordowanego w 1946 r. przez UB. Dokument pokazała TVP Historia, TVP Kielce. Można zobaczyć go również w internecie. Ułani zaprzyjaźnieni z Księdzem Proboszczem tworzą swoją obecnością niezwykłą oprawę. Czuwają przy grobie Pańskim, uczestniczą w uroczystościach odpustowych. – Przygoda z rekonstrukcją łączy w sobie trzy elementy: wiarę, szacunek do munduru wojskowego i patriotyzm – tłumaczy, dodając, że w szeregach pasjonatów odnalazł wspaniałych ludzi. Pasja Proboszcza zaraża młodych, do ułanów chcą już dołączyć kolejni chłopcy.

Tagi:
św. Marta

Reklama

Franciszek u św. Marty: kapłani powinni być radośni jak św. Jan Bosko

2019-01-31 13:51

st (KAI) / Watykan

Księża nie powinni zachowywać się jak funkcjonariusze, ale spoglądać na lud oczyma człowieka i oczyma Boga, tak jak to czynił św. Jan Bosko – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Dzisiaj w Kościele powszechnym obchodzone jest wspomnienie liturgiczne założyciela salezjanów oraz zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki.

Vatican Media

Ojciec Święty przypominał, że w dniu święceń księdza Bosko jego matka, która była pokorną wiejską kobietą nie posiadającą wykształcenia akademickiego, powiedziała mu: „Dzisiaj zaczniesz cierpieć”. Chciała zwrócić swemu synowi uwagę, że tam gdzie nie ma cierpienia, tam jest coś niewłaściwego. Dla księdza cierpienie jest zatem znakiem, że sprawy idą w dobrym kierunku, choć nie dlatego, aby był fakirem, lecz dlatego, że podobnie jak ksiądz Bosko, ma odwagę patrzeć na rzeczywistość oczami człowieka i oczami Boga.

– Ksiądz Bosko żył w czasach aktywności masonerii, agresywnego antyklerykalizmu, arystokracji zamkniętej we własnych sprawach, gdzie ubodzy byli naprawdę biedni, oddzieleni przepaścią społeczną, odrzuceni. Kiedy ujrzał na ulicach młodych ludzi, o których nikt się nie troszczył, powiedział: „tak nie może być!”. Spojrzał oczami człowieka, który jest bratem i ojcem, obawiając się, by ci młodzi ludzie nie skończyli na szubienicy. Miał też odwagę, by spojrzeć na nich oczyma Boga i wstawiać się za nimi do Boga, będąc dla opuszczonej młodzieży ojcem i nauczycielem - wskazał Franciszek.

Papież podkreślił, że kapłan, który pragnie postrzegać rzeczywistość oczyma człowieka i oczyma Boga, poświęca wiele czasu na adorację Najświętszego Sakramentu w tabernakulum.

„Spoglądanie w ten sposób ukazało jemu drogę, bo nie poszedł jedynie z Katechizmem i krzyżem, mówiąc młodym co mają czynić. Młodzi powiedzieliby mu: «Dobranoc, do zobaczenia jutro». Nie, podszedł blisko nich, z ich żywiołowością. Kazał im grać, uczynił z nich grupę, jak braci... poszedł, szedł z nimi, czuł tak jak oni, widział ich oczyma, wraz z nimi płakał i prowadził ich naprzód. Był kapłanem, który patrzy na ludzi po ludzku, który zawsze jest pod ręką” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek zaznaczył, że księża nie mogą być urzędnikami ani pracownikami, którzy przyjmują w biurze na przykład od 15 do 17.30 i zapewnił, że kiedy kapłan spogląda na rzeczywistość oczyma człowieka, to doświadczy także ojcostwa i braterstwa duchowego. Zachęcił księży, by walczyli z Bogiem o powierzone im osoby. Bowiem ojciec czy brat, jeśli kochają, to podejmują ryzyko walcząc o swoje dzieci czy swoich braci. Zauważył, że to z pewnością wiąże się z cierpieniem, zaczynają się bowiem prześladowania, plotki.

Papież wyraził wdzięczność za dar św. Jana Bosko, który jako dziecko zaczął pracować, wiedział, co to znaczy, by codziennie zarabiać na chleb i rozumiał, czym jest litość, „jaka była prawdziwa prawda”, posiadał serce ojca i nauczyciela. Podkreślił także znaczenie radości, jako znaku dobrego życia kapłańskiego.

„Kiedy jakiś kapłan nie znajduje w sobie radości, niech się natychmiast zatrzyma i zapyta dlaczego. A radość księdza Bosko jest znana: jest nauczycielem radości. Ponieważ rozradowywał innych i był sam lubiany. Ale sam także cierpiał. Prośmy dzisiaj Pana, za wstawiennictwem księdza Bosko, o łaskę, aby nasi kapłani byli pełni radości: radośni, ponieważ mają prawdziwy zmysł patrzenia na sprawy duszpasterskie, na lud Boży oczyma człowieka i oczyma Boga” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: niech Maryja uczy nas zawsze mówić Bogu „tak”

2019-12-08 12:23

st (KAI) / Watykan

Do wielkodusznego odpowiadania Bogu na Jego plany i propozycje na wzór Niepokalanej Maryi Dziewicy zachęcił Franciszek wiernych w swoim rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański” 8 grudnia na Placu św. Piotra w Watykanie.

Vatican Media

Papież zauważył, że uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny jest umieszczona w kontekście Adwentu, który jest okresem oczekiwania na wypełnienie się Bożych obietnic. Jednak w dzisiejszej uroczystości rozważamy już część tego, co z Bożych obietnic się wypełniło w życiu Maryi Panny. Zanim się zaczęła poruszać w łonie swej matki, była już tam obecna uświęcająca miłość Boga, chroniąc ją przed skażeniem złem, które jest wspólnym dziedzictwem rodziny ludzkiej.

Franciszek nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii według św. Łukasza (Łk 1, 26-38), opisującego scenę zwiastowania. Podkreślił pełne zaufanie Maryi Bogu i całkowite oddanie się Jemu do dyspozycji. „Odpowiadając doskonale na plan Boga względem niej, Maryja staje się «cała piękna», «cała święta», bez najmniejszej oznaki samozadowolenia. Jest arcydziełem, ale pozostając pokorną, maluczką, ubogą. Odzwierciedla się w Niej piękno Boga, który cały jest miłością, łaską, darem siebie” – podkreślił Ojciec Święty.

Zauważył, że dyspozycyjność Maryi wobec Boga znajduje swój wyraz w Jej postawie dyskretnej służby i nawiedzeniu Elżbiety. „Również w naszych wspólnotach jesteśmy wezwani do podążania za przykładem Maryi, praktykując styl dyskrecji i ukrycia” – wskazał Franciszek. „Niech uroczystość naszej Matki pomoże nam uczynić z całego naszego życia «tak» dla Boga, «tak» składające się z adorowania Go i codziennych gestów miłości i służby” – powiedział Ojciec Święty przed odmówieniem modlitwy „Anioł Pański” i udzieleniem apostolskiego błogosławieństwa.

(Rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem