1 Kor 1,17-25 <- KLIKNIJ
Za tym tekstem stoją korynckie frakcje skupione wokół imion nauczycieli (1,12) - dlatego Paweł odcina się od stylu, który mógłby budować jego stronnictwo: został posłany głosić Ewangelię „nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża”. Czasownik kenoō znaczy „opróżnić”: krzyż ubrany w błyskotliwą retorykę zostałby ogołocony z własnej mocy, bo słuchacz oklaskiwałby mówcę zamiast poddać się słowu.
Reklama
„Nauka krzyża” - logos tou staurou - dzieli słuchaczy na dwie procesje w ruchu: dla „tych, co idą na zatracenie” (apollymenoi - imiesłów czasu teraźniejszego) jest głupstwem, dla „nas, którzy dostępujemy zbawienia” (sōzomenoi), mocą Bożą; nikt nie jest tu opisany jako gotowy - oba orszaki są w drodze. Cytat z Iz 29,14 zapowiada udaremnienie mądrości mędrców, a pytania „gdzie jest mędrzec? gdzie uczony?” sprowadzają na ziemię wszelką elitę poznania. Diagnoza epoki mieści się w jednym zdaniu: „Żydzi żądają znaków” - rozstrzygającego cudu (por. Mt 12,38) - „a Grecy szukają mądrości; my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego”. Imiesłów estaurōmenos stoi w perfectum: Ukrzyżowany pozostaje ukrzyżowanym także jako Zmartwychwstały - rany nie zostają wymazane z tożsamości Pana. Dla Żydów to skandalon, zawada nie do przejścia: „wisielec jest przeklęty przez Boga” (Pwt 21,23; por. Ga 3,13); dla pogan mōria, niedorzeczność: Cyceron nazywał ukrzyżowanie najokrutniejszą i najohydniejszą z kaźni i żądał, by samo słowo „krzyż” trzymać z dala od myśli rzymskiego obywatela (por. In Verrem). Dokładnie w tym, co obie kultury odrzucały, Bóg umieścił zbawienie: „to bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Wspomnienie Augustyna dopisuje do tego tekstu biografię. Retor z zawodu, wychowany na Cyceronie, wyznaje, że gdy po lekturze „Hortensjusza” sięgnął młodzieńczo po Pismo, odłożył je - wydało mu się niegodne zestawienia z cycerońskim dostojeństwem stylu (por. Wyznania III). Musiał zostać pokonany przez „głupstwo” słowa krzyża, by stać się jego największym mówcą łacińskiego Zachodu: żywy dowód tezy Pawła, że moc nie mieszka w ozdobności mowy.
Mt 25,1-13 <- KLIKNIJ
Przypowieść zakłada realia wesela: pan młody przybywa nocą po oblubienicę, a orszak z lampami wychodzi mu na spotkanie i wprowadza go do domu godów. Dziesięć panien dzieli jeden przymiotnik: pięć „roztropnych” (phronimoi) i pięć „nierozsądnych” (mōrai) - te same słowa, którymi zamknięcie Kazania na Górze opisało budujących na skale i na piasku (7,24-26); roztropność Mateuszowa to budowanie życia z myślą o godzinie rozliczenia. Różnica nie leży w gorliwości chwili - wszystkie wyszły, wszystkie mają lampy, wszystkie zasnęły, gdy oblubieniec „się opóźniał” (chronizontos - ten sam czasownik, którym zły sługa tłumaczył sobie nieobecność pana, 24,48). Sen nie jest tu winą; winą jest brak oliwy.
Odmowa mądrych - „mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć” - nie jest skąpstwem, lecz stwierdzeniem natury rzeczy: istnieją dobra nieprzekazywalne. Gotowości serca, wierności gromadzonej latami, wewnętrznego zapasu nie da się pożyczyć o północy. Klucz do symbolu daje sama Ewangelia: lampą uczniów jest ich światło świecące przed ludźmi, „aby widzieli wasze dobre uczynki” (5,14-16) - oliwą jest więc życie, które podtrzymuje płomień wyznania. Augustyn dopowiadał w tym duchu: można mieć lampę uczynków na pokaz i nie mieć oliwy czystej intencji, która pali się przed Bogiem, nie przed widownią.
Zamknięte drzwi i zdanie „nie znam was” mają swój odpowiednik w przestrodze: „nie każdy, kto Mi mówi: Panie, Panie…” (7,21-23). Nie chodzi o okrucieństwo - chodzi o prawdę: nie można „znać się” z Oblubieńcem bez historii wierności. „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” spina dzisiejszą przypowieść z wczorajszą: czuwać znaczy mieć w naczyniach to, czego nie kupi się w ostatniej chwili.
