Reklama

Niedziela w Warszawie

Też byłem antyklerykałem

Rozmowa z ks. Sławomirem Abramowskim, proboszczem parafii św. Jana Pawła II na Bemowie

Niedziela warszawska 41/2016, str. 6-7

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Artur Stelmasiak

Ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II na Bemowie

Ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II na Bemowie

ARTUR STELMASIAK: – Czy Ksiądz miał okazję poznać św. Jana Pawła II?

KS. SŁAWOMIR ABRAMOWSKI: – Pamiętam, jak w 1990 r. razem z katechistami wędrownymi z Drogi Neokatechumenalnej pojechaliśmy do Włoch. Postanowiliśmy pójść na audiencję generalną z Ojcem Świętym. Jak Papież przechodził koło nas, zacząłem krzyczeć, że jesteśmy z Polski i wtedy on się zatrzymał przy naszej grupie słuchając tego, co mówiłem. Dał mi błogosławieństwo przed wstąpieniem do Seminarium Misyjnego Redemptoris Mater. To był dla mnie ważny i czytelny znak. Dobrze pamiętam także ostatnie spotkanie, gdy Papież już był bardzo słaby, ale miał dobry humor i żartował. To było bardzo osobiste spotkanie, które traktuję trochę jako nasze pożegnanie.

– Ksiądz może powiedzieć o sobie, że jest z pokolenia Jana Pawła II.

– I to bardzo... Pamiętam swoje pierwsze Światowe Dni Młodzieży w Santiago de Compostela w 1989 r. W tamtych czasach dla młodego człowieka z Polski wielkim przeżyciem był sam wyjazd do Hiszpanii. Jechaliśmy przez całą Europę naszymi peerelowskimi autokarami, które cały czas się psuły. Ale tamte przeżycia pamiętam doskonale do dziś. Kolejne Światowe Dni Młodzieży były ważnym elementem mojej formacji.

– A jak było w tym roku w Krakowie?

– Niestety, ale nie mogłem pojechać. Jeden wikary pojechał tam z polską młodzieżą, drugi z Włochami, a dziadka zostawili na parafii... (śmiech).

– Czy Ksiądz zawsze był taki pobożny?

– Zanim wróciłem do Kościoła, to byłem antyklerykałem. Bardzo źle myślałem o Kościele. Można powiedzieć, że byłem podobny do sporej części dzisiejszej młodzieży.

– To Ksiądz rozumie zbuntowaną młodzież i może być duszpasterzem antyklerykałów?

– Oczywiście, że rozumiem. Sam kiedyś twierdziłem, że Kościół jest skostniałą instytucją, w której większość stołków zajmują toksyczni ludzie. Bardzo źle myślałem także o swoim proboszczu, z którym później zaprzyjaźniłem się.

– Jak Ksiądz odnalazł drogę powrotu do Kościoła?

– Przez ludzi ze wspólnoty neokatechumenalnej, którzy zaprowadzili mnie do Pana Boga.

– Dlaczego Ksiądz po medycynie poszedł do seminarium?

– To było bardziej skomplikowane, bo po skończeniu szkoły średniej interesowała mnie tylko ciężka muzyka i wyjazdy na koncerty heavymetalowe. Nie miałem zamiaru iść na studia. Po prostu nie miałem motywacji do nauki, ani jakiś większych życiowych aspiracji. Dopiero jak trafiłem do wspólnoty, to mój brudny i szary świat zaczął nabierać kolorów. Odzyskałem chęć do życia i postanowiłem zmieniać świat na lepsze. Pojawiła się motywacja do nauki i przygotowałem się do egzaminu na medycynę. Później, gdy wstąpiłem do seminarium, chciałem nawet zostawić praktykę lekarską, ale ksiądz rektor powiedział, że potrzeba mojej posługi wśród kleryków. I w ten sposób założyłem poradnię lekarską Redemptoris Mater.

– A kapłaństwo?

– Gdy chwyciłem Pana Boga za nogi, to przede wszystkim chciałem ewangelizować. Odkryłem piękno, którym chciałem podzielić się z innymi. Pamiętam, jak na piątym roku medycyny wyjechałem na misje do Związku Radzieckiego, aby tam głosić zbawcze orędzie.

– Ksiądz nadal ma prawo wykonywania zawodu lekarza?

– Tak, jeszcze mam. Jednak dopiero teraz myślę, żeby wykorzystać swoje pierwsze wykształcenie bardziej na poważnie. Chciałbym swoją wiedzę kapłańską wykorzystać w psychiatrii, bo są takie przestrzenie, gdy te obydwie umiejętności są bardzo przydatne. Chodzi o zjawiska z pogranicza psychiatrii, leczenia uzależnień i opętania. Normalny psychiatra nie jest wstanie rozróżnić prostej schizofrenii od opętania, a ksiądz–lekarz ma pewną łatwość. Chyba nieprzypadkowo jestem księdzem i lekarzem.

– W 2014 r. pracował Ksiądz na misjach w południowym Izraelu, gdy przyszła propozycja tworzenia nowej parafii na Bemowie. Jak Ksiądz zareagował?

– Propozycja była kusząca, bo Ksiądz Kardynał chciał, aby ta parafia była otwarta na ludzi w duchu nowej ewangelizacji. Lubię wyzwania, a tu wszystko można budować od podstaw i samodzielnie ustawić duszpasterstwo. Przyznaję, że ta propozycja była dla mnie bardzo nęcąca, ale w Izraelu też czułem się bardzo potrzebny. W tamtym czasie byłem gotów zostawić Izrael, ale tylko po to, aby jechać na misje do Chin, a nie do Polski. Uważałem, że na misjach jestem bardziej potrzebny.

– Kto Księdza przekonał, aby utworzyć misję w Warszawie?

– Św. Jan Paweł II.

– Rozmawiał Ksiądz z Papieżem?

– Podczas modlitwy często z nim rozmawiam, ale nie to miałem na myśli. Gdy tylko usłyszałem, że św. Jan Paweł II będzie patronem parafii, którą mam tworzyć, to już nie mogłem powiedzieć nie, bo jemu się nie odmawia. Papieża utożsamiam z odnową Kościoła i powrotem do apostolskich źródeł. Dzięki temu jako młody i pogubiony człowiek odnalazłem swoje miejsce w Kościele. Później Jan Paweł II pobłogosławił moją drogę do seminarium misyjnego, to także on wymyślił Światowe Dni Młodzieży, na których moje powołanie się uformowało.

– Czyli teraz Ksiądz spłaca dług wobec Jana Pawła II?

– Trochę tak, ale nie wiem czy się wypłacę... (śmiech). Poza tym lubię pracować z pozytywnymi ludźmi, a przecież współpraca ze św. Janem Pawłem II jest bardzo pozytywna i owocna.

– Czy po dwóch latach tej pozytywnej współpracy na Bemowie Ksiądz może powiedzieć, że św. Jan Paweł II pomaga?

– I to bardzo. Jak w 2014 r. dostaliśmy pozwolenie na budowę kaplicy, to był początek grudnia. Budowlańcy łapali się za głowę, że zaraz przyjdą mrozy i beton popęka. Powiedziałem, aby robili swoje, a ja razem z Janem Pawłem II załatwimy kwestię pogody.

– I jaka była pogoda?

– Śnieg spadł, gdy pracownicy pojechali do domów na Boże Narodzenie, a gdy wrócili już była pogoda wiosenna. Nie było mrozu przez całą zimę. Z Janem Pawłem II łatwiej idą też wszystkie sprawy formalno-urzędowe.

– A czy św. Jan Paweł II przyciąga ludzi do Kościoła?

– Myślę, że tak, ale prosto nie da się tego policzyć. Jest jednak faktem, że małżeństwa, które przez wiele lat nie mogły doczekać się dziecka, po błogosławieństwie relikwiami św. Jana Pawła II, już są rodzicami. Cuda i łaski zmieniają życie tylko tych, którzy osobiście ich doświadczają, a reszta wspólnoty pozostaje trochę obojętna. Choć Papież jest ważnym patronem dla wszystkich moich parafian, to jednak nie jest tak, że z tego powodu próbują się dostać do kościoła drzwiami i oknami.

– Papież Polak podczas swojego długiego pontyfikatu poświęcił bardzo wiele uwagi ochronie życia poczętego. Teraz odżyła w Polsce dyskusja na ten temat i jest szansa na pełną realizację nauczania św. Jana Pawła II. Co Ksiądz i lekarz na ten temat sądzi?

– To nauczanie było obecne od zarania Kościoła, a Jan Paweł II tylko je doprecyzował. Są dane już z II wieku mówiące o tym, że w Rzymie na 100 dzieci rodziło się 80 chłopców i tylko 20 dziewczynek. Narodzone dziewczynki po prostu wyrzucano na śmietnik. Choć teraz zabija się niechciane dzieci głównie poprzez aborcję, to jednak cel i skutki są takie same. Dlatego Kościół od zawsze broni tych, których życie jest zagrożone, a zwłaszcza bezbronnych i najsłabszych. Obecnie w Polsce nie eliminuje się dzieci ze względu na płeć, ale ze względu na podejrzenie niepełnosprawności. Każdy, kto jest za aborcją, powinien pooglądać sobie paraolimpijczyków albo spędzić trochę czasu z dziećmi z zespołem Downa. Widzimy, jak wielką wartością jest ich życie, a przecież takich dzieci na Zachodzie już prawie nie ma, bo one tracą życie przed narodzeniem. Dobre prawo nie powinno oceniać, które życie jest lepsze, a które gorsze.

– Zdaniem Księdza uda się w Polsce całkowicie zakazać aborcji?

– Czasami zastanawiamy się nad tym, czy jak dziś zmienimy prawo na lepsze, to nie przyjdą później tacy, którzy np. dopuszczą aborcję na życzenie. Myślę jednak, że strach nie może nas paraliżować. Jeżeli jest taka możliwość, to trzeba stanąć w obronie najsłabszych. Zawsze bowiem będą ludzie, którzy twierdzą, że życie poczętego dziecka przeszkadza im w realizacji ich osobistych planów. Polska jest przykładem, że zakazy prawne zmieniają ludzką mentalność.

– W tym aspekcie Polska może dać świadectwo światu i pokazać, że u nas nauczanie św. Jana Pawła II traktujemy na poważnie.

– Pamiętam dyskusję o aborcji z lat 90., gdy byłem na studiach medycznych. Większość moich znajomych chodziła do kościoła, ale jednak opowiadali się przeciwko zmianie prawa i zakazowi aborcji. Od tamtego czasu nasze społeczeństwo bardzo się zmieniło i dziś jest wielu niewierzących przeciwników aborcji. Pod tym względem Polska na tle świata jest więc wyjątkowa i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.

2016-10-06 09:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Reklama w Tygodniku Katolickim „NIEDZIELA”

Karol Porwich/Niedziela

„Niedziela” to:

• ogólnopolski tygodnik katolicki, istniejący na rynku od 1926 roku

• informacje o życiu Kościoła w Polsce i na świecie, o sprawach społecznych, rodzinnych, gospodarczych i kulturalnych

• obecność w polskich parafiach w kraju i poza granicami (Włochy, USA, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania), w sieciach kolporterskich i na Poczcie Polskiej

• szczególna obecność w 19 diecezjach w Polsce, w których ukazują się edycje diecezjalne: warszawska, krakowska, częstochowska, wrocławska, sosnowiecka, podlaska, bielska, świdnicka, szczecińska, toruńska, zamojska, przemyska, legnicka, zielonogórska, rzeszowska, sandomierska, łódzka, kielecka, lubelska

• 68 stron ogólnopolskich i 8 diecezjalnych

• portal www.niedziela.pl

• księgarnia (www.ksiegarnia.niedziela.pl) – ponad 350 publikacji książkowych

• studio radiowe Niedziela FM oraz telewizyjne Niedziela TV z możliwością przygotowania materiałów w jakości HD, własny kanał na YouTube, materiały na portalu www.niedziela.pl, zamówienia realizowane dla TV Trwam, TVP i lokalnej telewizji

• jest obecna w internecie, w rozgłośniach radiowych, w niektórych telewizjach regionalnych

Reklama w naszym Tygodniku jest potwierdzeniem wiarygodności firmy - do tego przyzwyczailiśmy naszych Czytelników.
Wyniki ankiety przeprowadzonej na zlecenie "Niedzieli" przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego pozwoliły ustalić profil Czytelników "Niedzieli":

• wiek - 28 - 65 lat

• wykształcenie - wyższe i średnie

• kobiety i mężczyźni w proporcjach 48% do 52%

• mieszkańcy dużych i średnich miast oraz wsi
Kolportaż - 60% parafie, 40% Poczta Polska, KOLPORTER i inne firmy kolporterskie;

Nakład: zmienny od 85 tys. do 115 tys. w zależności od okoliczności

Kontakt
Zamówienie reklamy lub ogłoszenia można przesłać:

Reklama
   Krzysztof Walaszczyk
   Dział Marketingu Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
   tel. (34) 369 43 49, 603 701 615
   marketing@niedziela.pl

Ogłoszenia
   Barbara Kozyra
   tel. (34) 369 43 65
   tel. na centralę: (34) 365 19 17 w. 365
   ogloszenia@niedziela.pl

drogą pocztową pod adresem:
   Redakcja Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
   ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Regulamin przyjmowania zleceń

Regulamin insertowania

Formaty reklam

Cennik reklam

Cennik insertów

Terminarz reklam (2020)

Materiały do pobrania

Publikacje logo o szerokości powyżej 25 mm

Logo „Niedzieli” (Plik PDF)
Logo „Niedzieli” (Plik JPEG)

Publikacje logo o szerokości poniżej 25 mm

Logo „Niedzieli” (Plik PDF)
Logo „Niedzieli” (Plik JPEG)

Reklama internetowa

Krzysztof Walaszczyk
Dział Marketingu Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
tel. (34) 369 43 49, 603 701 615
marketing@niedziela.pl

Cennik reklam internetowych

CZYTAJ DALEJ

Watykanista: kard. Pell dotrze do Rzymu w środę

2020-09-28 14:37

[ TEMATY ]

Watykan

kard. Pell

Ks. Cezary Chwilczyński

Posiedziano mi właśnie, że kard. Pell wyleci z Australii we wtorek, 29-go września, a przyleci do Rzymu w środę 30 września – napisał na komunikatorze Twitter znany amerykański watykanista, Edward Petnin.

Jak podaje wielu dziennikarzy, Ojciec Święty wezwał 79-letniego byłego prefekta Sekretariatu do spraw Gospodarki, kard. George’a Pell’a do Rzymu. Ma on doradzać papieżowi w sprawach związanych z niejasnościami wokół operacji finansowych prowadzonych przez watykański Sekretariat Stanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję