Reklama

Katecheza wymaga wspólnoty

2016-10-20 08:07

Ks. Piotr Bączek
Edycja bielsko-żywiecka 43/2016, str. 1

PB
Bez poczucia wspólnoty katecheza jest nieskuteczna

O drogach i bezdrożach współczesnej katechezy mówił do kapłanów naszej diecezji ks. Zbigniew Maciejewski z diecezji płockiej. Kapłan z wieloletnim stażem pracy katechetycznej popartej wiedzą zdobytą na studiach specjalistycznych dzielił się swoimi doświadczeniami z katechizującymi w szkołach księżmi.

Spotkanie zorganizowane 8 października przez Wydział Katechetyczny zainaugurowało wystąpienie bp. Romana Pindla. Ordynariusz odwołując się do lektury czytań dnia, przybliżył słuchaczom greckie pojęcie „paidagogos” (pedagog), którego św. Paweł użył dla określenia roli Prawa Starego Testamentu w procesie podprowadzania do tajemnicy Chrystusa.

Ks. Zbigniew Maciejewski nakreślił trzy bezdroża, po których może błądzić współczesny katecheta. Zaliczył do nich nadmierne skupienie się na zimnym egzekwowaniu wiedzy religijnej, przyjęcie postawy cierpiętnika przez uczącego wobec trudności na katechezie, wreszcie „zgniły kompromis” zawierany dla „świętego spokoju” między katechetą a uczniami.

Reklama

Gość z diecezji płockiej scharakteryzował także drogi dobrej katechezy. Zdaniem ks. Maciejowskiego katecheza jest możliwa tylko wtedy, gdy uprzednio stworzona jest wspólnota, ludzkie spotkanie między uczniami a katechetą. Istotnym zadaniem katechety jest także wprowadzenie wychowanków w doświadczenie modlitwy oraz dbałość uczącego o systematyczność, obrazowość i ustrukturyzowanie nauczanych treści. Prelegent zachęcał słuchaczy, by pozwolili młodym na podejmowanie decyzji i tworzyli dla nich takie możliwości. – Ostatecznie wiara jest decyzją. Nie możemy młodzieży stale trzymać kurczowo za rękę. Trzeba ten kurczowy uścisk zwalniać, by oni sami chwycili wyciągniętą do nich rękę samego Chrystusa – mówił kapłan, opisując osobiste doświadczenia pracy z młodzieżą. Konferencja ks. Maciejewskiego zakończyła się dyskusją.

Ks. Zbigniew Paweł Maciejewski z diecezji płockiej studiował teologię pastoralną na KUL, pracował w Wydziale Katechetycznym. Prowadzi serwis katechetyczny Natan, publikuje książki o tematyce katechetycznej, pastoralnej i homiletycznej. Jako proboszcz wiejskiej parafii przez wiele lat przygotowuje młodzież do bierzmowania według autorskiego programu.

Tagi:
katecheza katecheci

Reklama

Paschalne spotkanie katechetyczne

2019-05-08 08:13

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 19/2019, str. 5

Pierwsza Komunia św., przygotowanie do ceremonii i sam jej przebieg, były tematami wiodącymi paschalnego spotkania katechetów. Do Sandomierza przybyli duchowni i świeccy uczący w szkołach katechezy z całej diecezji

Ks. Adam Stachowicz
W spotkaniu wzięli udział katecheci duchowni i świeccy

Tematem wielkanocnej kongregacji katechetycznej było przygotowanie dzieci, rodziców i parafii do Pierwszej Komunii św. – W Katolickim Domu Kultury w Sandomierzu odbyło się spotkanie księży, osób zakonnych i świeckich posługujących jako katecheci. Rozpoczęła je wspólna modlitwa Liturgia Godzin. Następnie przybyłych gości i zgromadzonych katechetów powitał ks. Adam Kopeć, dyrektor Wydziału Nauki i Wychowania Katolickiego. Tematem głównym spotkania było przygotowanie katechetyczne oraz parafialne dzieci i ich rodziców do uroczystości I Komunii św. – informuje ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii.

Obecny na spotkaniu bp Krzysztof Nitkiewicz przytoczył świadectwo papieża Benedykta XVI, który powiedział, że w dniu swojej Pierwszej Komunii św. zrozumiał, iż Pan Jezus przyszedł rzeczywiście do jego serca. „A z Jezusem był ze mną sam Bóg. To jest dar miłości, który ma większą wartość niż cała reszta mojego życia. Od tego dnia przyrzekłem Panu: chciałbym być zawsze z Tobą, i modliłem się: Ty bądź zawsze ze mną”. – Ilu z nas może złożyć podobne świadectwo? Z całą pewnością powinniśmy dążyć do tego, aby każde dziecko przystępujące do Pierwszej Komunii św. przeżyło ją w taki właśnie sposób. W duchu wiary i braterstwa z innymi, radośnie, ale przy zachowaniu należytej powagi. Słusznie krytykujemy kosztowne stroje, wymyślne prezenty czy wystawne przyjęcia, które odwracają uwagę od Pana Jezusa. Jednak to właśnie my, kapłani i katecheci, mamy uwolnić się w pierwszej kolejności od „macek konsumizmu”, jak mówi papież Franciszek. Ojciec Święty podkreśla jednocześnie, że „kurs musi być wytoczony na Chrystusa”. Stąd nie przesłaniajmy Go sobą, trzymajmy się przepisów, bo wszelka kreatywność w tej dziedzinie powoduje zamieszanie. Niech nikt w niczym nie uchybi wielkości misterium, jakie uobecnia się w liturgii i godności domu Bożego – mówił ordynariusz sandomierski.

W pierwszym wykładzie ks. Bogusław Migut, prof. KUL, mówił o zagadnieniach liturgicznych związanych z przygotowaniem i przeżyciem uroczystości I Komunii św. – Musimy mieć świadomość, że I Komunia św. jest jednym z sakramentów inicjacji chrześcijańskiej, dlatego powinniśmy ją rozumieć w kontekście chrztu i bierzmowania. W procesie przygotowania dzieci do tego momentu kluczową rolę odgrywają rodzice. Oni w momencie chrztu zobowiązali się do wychowania dziecka w wierze. Dlatego przygotowanie dziecka to nie tylko zadanie dla katechety i księdza, ale w pierwszym rzędzie odpowiedzialność rodziców. Ich zadaniem jest troska o to, aby dziecko na co dzień żyło wiarą w swojej rodzinie, aby nie trafiało po przyjęciu Eucharystii w duchową pustkę. Stąd ważna i znacząca rola formacji rodziców – podkreślał ksiądz profesor. Mówił także o odpowiednim przygotowaniu dzieci do pierwszej spowiedzi świętej, która także nawiązuje do sakramentu chrztu, gdyż odradza w nas dar dziecięctwa Bożego. Prelegent wskazał na praktyczne elementy dobrego przygotowania parafialnej uroczystości.

W drugim wykładzie Beata Boguszewska mówiła o przygotowaniu do I Komunii św. ze szczególnym uwzględnieniem katechezy rodziców dzieci komunijnych. – Przygotowanie w parafii nie może się ograniczać tylko do zewnętrznego kształtu uroczystości, prób czy kwestii technicznych. Ma ono aktywizować rodzinę dziecka i całą wspólnotę parafialną. Można zaproponować, aby wierni modlili się za konkretne dziecko przez czas jego przygotowania do I Komunii św. Sami rodzice powinni towarzyszyć dziecku w duchowym przygotowaniu. Nie można dziecka posyłać do kościoła, ale trzeba być razem z nim. Sama zaś uroczystość i Msza św. nie powinna być nadmiernie rozbudowana, ale kierować uwagę dziecka na jej istotę, czyli przyjęcie Chrystusa do serca – podkreślała pani doktor.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zamiast muzycznej kariery wybrał kapłaństwo

2019-06-26 18:39

Piotr Kołodziejski / Szczecin (KAI)

"Jestem przekonany, że spełniam wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica" - mówi diakon Maciej Czaczyk, który wraz z dwójką innych kandydatów przyjmie święcenia prezbiteratu w szczecińskiej katedrze. W 2011 roku 17-letni wówczas licealista z Gryfina wygrał telewizyjne "Must be the music". Potem jednak wybrał inną drogę życiową.

Screenshot/www.youtube.com

Maciej Czaczyk: - Nie żałuję. To po prostu mega duża przygoda, potężna otwierająca życie. Szczęśliwe życie. Także nie sposób żałować.

KAI: Pamiętam moment, kiedy ogłosiłeś, że wstępujesz do seminarium. W mediach była duża konsternacja. Czy docierały do Ciebie komentarze w stylu "Co ty robisz człowieku?"

- Nie czytałem tych komentarzy, ale przyznam, że w prywatnych wiadomościach docierały do mnie głosy niezrozumienia. Niektórzy krytykowali bardzo mocno i czuli się zawiedzeni. Poniekąd ja sam byłem zaskoczony tą decyzją.

- W jednym z wywiadów powiedziałeś, że „realizacja pasji dla pasji jest pusta”. Co to oznacza?

- Myślę, że na każdym etapie trochę inaczej to rozumiałem. Dziś myślę po prostu, że sam dla siebie nie jestem celem. Moje realizowanie siebie, choć jest piękne i potrzebne, żeby się rozwijać i realizować swoje pasje, jest bardzo potrzebne, ale to nie jest w stanie zaspokoić człowieka. Bo człowiek jest kimś więcej i potrzebuje relacji do drugiego człowieka i miłości do drugiej osoby, żeby dawać z siebie. A nie tylko dziś każdy bardziej realizuje siebie, dla siebie, do siebie. Żeby jednak odbić w drugą stronę. Nie w stronę pasji i realizacji siebie, ale bardziej w stronę bycia dla innych. Jeśli pasja jest tak rozwijana, to jak najbardziej, ale ona wtedy nie staje się celem.

- Mówiłeś też, że jako dziecko chciałeś być księdzem, a więc u Ciebie to chyba nie był taki strzał, że nagle po sukcesie medialnym w konkursie telewizyjnym zdecydowałeś się zostać księdzem, tylko to w Tobie dojrzewało.

- Tak i to od malucha. Nim poszedłem do I Komunii Świętej i bliżej podszedłem do ołtarza, to już były zabawy w księdza. Bawiłem się w moim życiu i to pragnienie było. Tak jak dzieci bawią się w różne zawody. To była jedna z takich zabaw, ale okazuje się, że potem coraz bardziej chciałem iść w tę stronę.

- W tych zabawach bardziej skupiałeś się na głoszeniu kazań, czy to już były pierwsze próby grania na gitarze?

- Nie. Grania na gitarze wtedy nie było. Nie pamiętam czy wygłaszałem wtedy kazania. Pamiętam, że było „przeistoczenie”. Była taka śnieżnobiała cieniutka gąbeczka, materiał okrągły pod różańcem, który miałem. To był taki różaniec z Częstochowy. Spod różańca wyciągnąłem to i to pięknie wyglądało jak hostia. Było takie śnieżnobiałe i wyglądało jak hostia. Pamiętam podnosiłem się to do góry w tej zabawie.

- Wygrywasz konkurs, nagrywasz płytę. Czym dla Ciebie było wtedy szczęście, a czym jest teraz?

- Czułem wtedy na pewno radość. Było wiele emocji, stresu, a szczęście to nie emocje, bo te emocje później opadły, zaczęła się kariera i okazuje się, że to było jakieś puste głębiej. To opierało się tylko na doznaniach, emocjach, które ulatywały. Żyłem od fajerwerków do fajerwerków, od wywiadu do wywiadu, od koncertu do koncertu, żeby zapewnić sobie kolejne radochy życia, od imprezy do imprezy, a szczęście było cały czas niedostępne, nieosiągalne. No i zacząłem szukać.

- Powiedziałeś, że była w pewnym momencie doświadczyłeś pustki. Nie żałujesz więc tego doświadczenia na scenie. Czy ono było potrzebne w twoim życiu?

- Bardzo potrzebne i jestem wdzięczny najpierw Panu Bogu, a potem tym innym, których spotkałem. Wiele mnie nauczyli i to było bardzo cenne. Dziękuję im, że mogłem tego doświadczyć. To było wspaniałe doświadczenie.

- Czy to może być wskazówką dla tych młodych, którzy dziś poszukują swojej drogi i chcieliby jeszcze czegoś spróbować zanim podejmą ostateczną decyzję?

- Zdecydowanie tak. Myślę, że warto rozwijać swoje pasje, talenty i też iść za tym, co w jakiś sposób odkrywamy w swoim życiu i czego pragniemy. Pan Bóg też często w tym jest. Często podsuwa takie pragnienia. Jeśli to są rzeczy, które nas prowadzą do dobrego, to trzeba za tym iść. Na pewno trzeba rozwijać talent i szukać szczęścia, ale polecam to robić z Panem Bogiem.

- Masz poczucie, że spełniasz Wolę Bożą na co dzień?

- Jestem przekonany, że spełniam Wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica. Mimo różnych uczuć każdego dnia, bo przecież uczucia się zmieniają, mam szczęście i pokój, że bez względu na to, co będzie się działo na morzu, jaka burza przyjdzie, to ta kotwica jest zakotwiczona. To jest mega ważne w momencie wybierania swojej drogi życiowej, żeby zakotwiczyć i wybrać drogę swojego powołania.

- Jak się Ciebie słucha, można stwierdzić, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. Skoro się tak spełniasz, to nigdy nie było kryzysów?

- Szczęście to też kryzysy. Uczucia są różne. Miałem kryzysy. Myślę, że będę miał jeszcze nie jeden i nie dwa w swoim życiu, ale w seminarium, jak miałem kryzysy, to po nich siłą rzeczy stawałem bardziej w prawdzie o rzeczywistości o mnie i stawałem w realnym świecie, stawałem się mocniejszy. Szczęście nie wyklucza się z kryzysem.

- Czasem grasz na gitarze i pojawiasz się na scenie. Czy jest coś w diakonie Macieju Czaczyku z tego Maćka, który wygrywał „Must be the music”?

- Na pewno jest sporo rzeczy w tym Maćku Czaczyku, bo to tak naprawdę ten sam Maciek Czaczyk, chociaż niedługo kompletnie duchowo zmieni się moje życie, bo Chrystus przejmie stery oficjalnie, ale moje cechy charakteru, moje życie i patrzenie na wiele spraw ciągle wymaga nawrócenia, ale też cennych rzeczy nie zabrał mi Pan Bóg, a myślę, że jeszcze je pomnożył i rozwinął. Takie mam przeświadczenie.

- Jakie, Twoim zdaniem, są dziś motywacje kandydatów na księży?

- Wydaje mi się, że mogą być bardzo różne. Ale po to jest seminarium, aby rozeznać. Seminarium to nie jest „szkoła na księdza” ale czas rozeznawania. Niektórzy stwierdzają, że to nie jest ta droga i odchodzą. I o to chodzi. Lepiej być dobrym mężem i ojcem niż złym księdzem.

- Jak postrzegani są dziś kapłani w obliczu prób dyskredytowania Kościoła i tworzenia wizerunku Kościoła będącego w kryzysie?

- To nie jest raczej pytanie do mnie ale do jakichś sondażowni. Ja wiem, kim powinien być kapłan i jakim chcę być kapłanem. Każdy z nas ma być alter Christus, drugim Chrystusem. Można powiedzieć, że kryzys wizerunkowy był w Kościele od początku. O Jezusie współcześni też źle mówili, że żarłok i pijak, że siada przy stole z celnikami i grzesznikami. Patrząc na historię Kościoła można rzec, że gdy nas za bardzo chwalą to nie jest dobrze, bo to znak, że ulegamy panu tego świata. Kościół ma nie tyle dbać o wizerunek, ale o świętość swoich członków. A wszelki grzech widzimy jako ranę na ciele Chrystusa i nie możemy obok niej przechodzić obojętnie.

- Widzisz młodych ludzi na co dzień, którzy szukają swojej drogi życiowej. Czy są zagubieni, boją się odkryć swoją drogę? Jak patrzysz na nich?

- Patrzę na nich trochę jak na swoich młodszych kolegów i koleżanki. Widzę w nich też siebie. Wydaje mi się, że świetnie ich rozumiem. Szczególnym darem dla mnie była rodzina i rodzice. Dziś to często jest źródłem problemu, że rodziny się sypią. W tych relacjach. I ciężko to potem czymkolwiek uzupełnić. Coś, co jest fundamentalnym brakiem. Widzę, że są zagubieni. Widzę, że szukają szczęścia i nadziei w życiu. Szukają miłości. Myślę, że to się nigdy nie wyczerpie. Każdy szuka tego samego. Ktokolwiek będzie chciał spotkać się ze mną i rozmawiać na ten temat, to będę dzielił się swoim życiem. Jeżeli komuś to pomoże, to chwała Bogu.

- Co Maciej Czaczyk powie komuś, kto coś usłyszy w swoim sercu, ale boi się pójść za tym głosem dalej?

- Co ja mogę powiedzieć? Nie bój się. Mogę nawet zaśpiewać. (tu Maciej Czaczyk śpiewa) Nie bój się, chodźmy tam. To mój pierwszy singiel i jest blisko ze mną. Moja pioseneczka. Nie bój się, że ktoś ci powie, że coś, że ktoś będzie o tobie gadał. To zawsze będzie. Po prostu rób to, co Pan Bóg w sercu ci podsuwa i do przodu.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wiceprzewodniczący KE: Europa potrzebuje więcej wartości chrześcijańskich

2019-06-27 11:00

ts (KAI) / Bruksela

Zdaniem wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, Jyrki Katainena, Europie potrzebnych jest więcej wartości chrześcijańskich. Podczas spotkania związanego z rozpoczęciem przez Finlandię 1 lipca prezydencji w Radzie Europy podkreślił w Brukseli, że wydaje mu się, iż w wielu krajach członkowskich Unii Europejskiej zapomniano o podstawowych wartościach Unii. Fiński komisarz UE wymienił w tym kontekście przede wszystkim demokrację, równość, poszanowanie praw człowieka i „panowanie prawa”.

floyd99/pixabay.com

Wyraźnie podkreślił, że wartości chrześcijańskie powinny być reprezentowane „bardziej i lepiej”. Europejczycy powinni bardziej zdecydowane stawiać czoła wyzwaniom, które „z zewnątrz i z wewnątrz” nastawione są przeciwko fundamentalnym wartościom społeczeństw europejskich.

Katainen, który w latach 2011- 2014 był szefem rządu Finlandii, wypowiedział się na spotkaniu zorganizowanym z inicjatywy fińskiego arcybiskupa luterańskiego Tapio Luomy, poinformowała ekumeniczna fundacja Pro Oriente z Wiednia. W dyskusji po jego wystąpieniu uczestniczyli m.in. szef reprezentacji Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego przy instytucjach UE, ks. Sorin Selaru i była premier Finlandii Anneli Jäätteenmäki.

Ks. Selaru wyraził przekonanie, że debata o wartościach miała też decydujące znaczenie w czasie kończącej się w tych dniach prezydencji Rumunii w UE. Jeśli Unia Europejska ma mieć przyszłość, to musi pozostać wierna swoim obywatelom, których godność jest bazą wszelkich unijnych praw, wierna swojej przeszłości, ojcom założycielom oraz podstawowym zasadom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem