Reklama

Chorzy – bezcenna wartość hospicjum

2016-11-03 09:50

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 45/2016, str. 6-7

TD
Hospicjum w Miechowie

Z albertynką – s. Benedyktą Magdaleną Majzner, kierowniczką Hospicjum w Miechowie im. bł. s. Bernardyny Jabłońskiej, rozmawia Agnieszka Dziarmaga

AGNIESZKA DZIARMAGA.: – Co Siostrze, jako osobie kierującej Hospicjum w Miechowie, ale i pracującej bezpośrednio z chorymi wydaje się najbardziej istotne w tej posłudze?

S. Benedykta: – Dla mnie jako dla kierownika i osoby bezpośrednio posługujacej chorym najbardziej istotne jest to, aby nasi pacjenci czuli się przyjęci i potrzebni, by w codzienności naznaczonej cierpieniem i chorobą mogli doświadczyć prawdy o ich bezcennej wartości, a także tego, że są dla nas prawdziwym darem. Choroba niejednokrotnie zabiera im wszystko, a przede wszystkim poczucie własnej godności i bezpieczeństwa. Każdy pacjent zanim przyszedł do Hospicjum, przebył duższą bądź krótszą drogę intensywnego leczenia i walki z chorobą, dlatego staramy się, by ten czas, który został im dany, był czasem bardzo istotnym w ich życiu.

– Ilu osobom terminalnie chorym służy obecnie miechowskie hospicjum?

– W ciągu 18 lat naszej działalności pomogliśmy 3400 pacjentom. Obecnie w naszym Hospicjum stacjonarnym przebywa 30 pacjentów, a w Hospicjum domowym 13. Przez te 18 lat wiele mogliśmy doświadczyć, opiekując się tymi, którzy zmagajac się z chorobą, przygotowywali się na spotkanie z Panem. Codziennie uczymy się tego, jak bardzo ważna jest każda chwila życia, jak ważna jest obecność drugiego człowieka w chwili cierpienia.

– Proszę krótko przypomnieć historię placówki

– Miechowskie Hospicjum powstało dzięki inicjatywie społecznej zapoczątkowanej przez Fundację Ziemi Miechowskiej i popieranej przez władze samorządowe Miechowa w porozumieniu z Caritas Diecezji Kieleckiej. Rozpoczęło ono swoją działalność 27 sierpnia 1998 r. Hospicjum świadczy usługi dla osób wymagających opieki paliatywnej. Przez 15 lat funkcjonowania dysponowało 16 łóżkami. Liczba pacjentów z roku na rok wzrastała. Przybywali do nas chorzy z coraz odleglejszych terenów. Przyjmujemy chorych z kilku powiatów. Dla nas nie ma rejonizacji. Wszystko zależy od sytuacji i stanu pacjenta. W takich przypadkach nie jest ważne, skąd jest pacjent, trzeba po prostu kierować się sercem. Tak więc zrodziła się myśl rozbudowy Hospicjum.
Budowa nowego obiektu rozpoczęła się w 2009 r., a zakończyła w 2012. Wartość inwestycji przekroczyła 1,5 mln zł. pozyskanych z Urzędu Marszałkowskiego. Ponad 800 tys. otrzymaliśmy z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Pozostałą sumę dołożyła gmina Miechów i Caritas. Wyposażenie obiektu było możliwe dzięki pieniądzom zebranym w akcjach „Pola Nadziei”, podczas balu charytatywnego oraz od sponsorów i darczyńców. Dzięki tej inwestycji liczba łóżek w hospicjum wzrosła z 16 do 41.

– Na czym polega działalność Hospicjum domowego?

– Oprócz Hospicjum stacjonarnego, w którym obecnie przebywa 30 pacjentów, funkcjonuje od 2005 r. Hospicjum domowe. Pacjenci objęci są opieką specjalistyczną w ich domach. Do nich dwa razy w tygodniu, a nawet częściej, jeżeli zachodzi potrzeba – dojeżdża zespół hospicyjny; lekarz, pielęgniarka, psycholog. Pragniemy, aby posługa hospicyjna spełniana była na jak najwyższym poziomie. Bardzo zależy nam, aby pacjenci oprócz oddanego personelu mieli również możliwość korzystania ze specjalistycznego sprzętu, aby była możliwość ulżyć im w bólu i cierpieniu.

Tagi:
wywiad hospicjum

Reklama

Post dla parafii

2019-11-05 13:08

Rozmawia Wanda Mokrzycka
Edycja wrocławska 45/2019, str. 4

O tym, jak smakuje świętowanie w parafii św. Alberta Wielkiego na wrocławskich Sołtysowicach, Wandzie Mokrzyckiej opowiada proboszcz – o. Faustyn Zatoka OFM

Archiwum prywatne

WANDA MOKRZYCKA: – Zbliża się wasze parafialne święto – odpust św. Alberta Wielkiego. Jak przygotowujecie się do jego przeżywania?

O. FAUSTYN ZATOKA OFM: – Świętować będziemy w połowie listopada, tymczasem już 14 października w parafii rozpoczął się trzydziestodniowy post o chlebie i wodzie, w intencji ożywienia wiary naszych parafian i za duchowieństwo. Każdy parafianin może wybrać dla siebie odpowiedni dzień postu i zadeklarować modlitwę serca. W ten sposób przez cały miesiąc ktoś pości. To wstrzemięźliwość i modlitwa użyźniająca glebę duchową naszych serc.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aborcyjny prezent na Święto Niepodległości

2019-11-10 21:31

Artur Stelmasiak /Niedziela

Kiedy 11 listopada 2019 obchodzimy Święto Niepodległości, nie wszyscy Polacy będą mieli powód do radości. Dokładnie tego dnia traci ważność skarga ws. aborcji do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że w prezencie dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z okazji 101. rocznicy odzyskania Niepodległości dokładnie 11 listopada umiera kolejna próba ochrony życia. Mimo wielu zapowiedzi i rozbudzanych nadziei będzie tak jak jest, czyli życie straci około trzech maleńkich Polaków dziennie. Kto jest temu winny?

Artur Stelmasiak

Bezpośrednią odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi prezes Trybunału Julia Przyłębska, a pośrednią jej polityczni mocodawcy. Wszyscy bowiem nie mają złudzeń, że aborcyjne prawo w Polsce jest niekonstytucyjne, bo dyskryminuje osoby podejrzane o niepełnosprawność. Niestety pani prezes przez ponad 2 lata skutecznie obroniła niekonstytucyjne prawo zezwalające na zabijanie najmniejszych i najbardziej bezbronnych Polaków.

Sprawa aborcji ma jednak dłuższą historię polityczną i bardzo dużą odpowiedzialność ponoszą liderzy partii rządzącej. Pani prezes Przyłębska blokowała rozpatrzenie sprawy aborcji eugenicznej w Trybunale, a partia rządząca równolegle blokowała ustawę obywatelską w Sejmie.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość przez osiem lat było w opozycji popierało wszystkie projekty ochrony życia. Kiedy w 2013 roku do sejmu trafił identyczny projekt jak Zatrzymaj Aborcję posłowie Prawa i Sprawiedliwości poparli go jednogłośnie. To wtedy posłowie w sejmie na czele z Jarosławem Kaczyńskim witali Kaję Godek owacją na stojąco.

PiS w swoim programie wyborczym z 2014 r. miał jasno wpisaną ochronę życia. Po przejęciu władzy w 2015 roku liderzy PiS obiecywali, że poprą Stop Aborcji, który chroniłby życie wszystkich dzieci poczętych. Niestety prorządowe media, ani media publiczne nie informowały o projekcie, co doprowadziło do manipulacji i histerii na ulicach.

Po czarnych protestach w 2016 roku liderzy PiS na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim obiecali zakaz aborcji eugenicznej. Środowiska pro-life oraz Konferencja Episkopatu Polski pomogli partii rządzącej wywiązać się z tej obietnicy i przy pełnym poparciu Kościoła przyniesiono do sejmu prawie milion podpisów ws. aborcji eugenicznej. To jest historyczny rekord w tego typu akcjach. Podczas pierwszego czytania w sejmie projekt uzyskał rekordową liczbę popierających go posłów. Większość za życiem była tak miażdżąca, że ocierała się prawie o większość konstytucyjną.

Po pierwszym czytaniu projekt Zatrzymaj Aborcję trafił do Komisji Rodziny i Polityki Społecznej, a w miedzy czasie uzyskał także pozytywną opinię sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Na tym dobre wieści z sejmu się skończyły, bo ówczesna szefowa komisji Rodziny poseł Bożena Borys-Szopa przez wiele tygodni skutecznie blokowała rozpatrywanie projektu. Nawet, gdy dochodziło do głosowania na komisji to większość polityków PiS głosowało w koalicji z posłami PO i Nowoczesnej skutecznie torpedując dalsze prace nad ochroną życia. W lipcu 2018 roku powołano specjalną podkomisję, do której weszli starannie wyselekcjonowani posłowie PiS. Okazało się, że to najgorsza podkomisja chyba w historii sejmu, bo nie zebrała się ani razu. Osobiście za obronę aborcji eugenicznej odpowiedzialni są posłowie PiS: Grzegorz Matusiak (przewodniczący), Anita Czerwińska, Ewa Kozanecka, Urszula Rusecka, Teresa Wargocka. Na szczęście projekty obywatelskie takie jak Zatrzymaj Aborcję przechodzą na następną kadencję sejmu i nic nie szkodzi, by politycy wreszcie się zajęli sie tym wielkim apelem pro-life prawie miliona Polaków.

Kilka tygodni przed złożeniem projektu Zatrzymaj Aborcję 107. posłów głównie z PiS złożyło wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej. Ta droga wydawała się łagodniejsza, bo mniej polityczna i omijająca sejmowe waśnie oraz społeczne emocje. Trybunał Konstytucyjny już kiedyś stanął na wysokości, gdy lewica w 1996 roku wprowadziła aborcje ze względów społecznych. Prezes TK prof. Andrzej Zoll uporał się wówczas z aborcją w pięć miesięcy. Przeszedł do historii jako wybitny prawnik i mąż stanu ws. konstytucyjnej ochrony życia. Natomiast Julia Przyłębska zapisze się w historii, jako prezes TK, która przez ponad 2 lata blokuje sędziów przed orzekaniem i jest skuteczną obrończynią niekonstytucyjnego prawa do zabijania nienarodzonych dzieci.

Kilka dni temu ogrodzenie Trybunału Konstytucyjnego zostało udekorowane wstążeczkami. Niestety nie były to wstążki biało-czerwone, ale tylko czerwone, bo symbolizowały ofiary aborcji. Kokardek było ponad sto, a powinno być ok. 2100, bo tyle dzieci zostało "legalnie" zabitych w polskich szpitalach od 27 października 2016 roku, gdy wniosek posłów został złożony w Trybunale Konstytucyjnym. Wniosek do TK ws. aborcji eugenicznej traci ważność dokładnie 11 listopada 2019 roku z okazji 101. rocznicy odzyskania niepodległości. To bardzo "brzydki prezent" dla Polaków i trochę smutne jest tegoroczne święto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Służymy Niepodległej

2019-11-11 19:10

ks. Wojciech Kania

ks. Wojciech Kania

Podobnie jak w 34 miastach w całej Polsce w Sandomierzu odbył się piknik „Służymy Niepodległej”.

Przez kilka godzin na terenie jednostki 3 Sandomierskiego Batalionu Radiotechnicznego na odwiedzających czekały liczne atrakcję. Można było obejrzeć wystawę stateczną sprzętu wojskowego, nie tylko ten którym dysponuje jednostka w Sandomierzu, ale również z Kielc i Niska. Na placu apelowym przygotowane zostały stoiska informacyjne m.in. Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych z Kielc, Żandarmeria Wojskowa, 3. Batalion Inżynieryjny z Niska oraz 10. Świętokrzyska Brygada Obrony Terytorialnej. - Mimo padającego deszczu wielu chętnych odwiedziło jednostkę wojskową w Sandomierzu. Dużym zainteresowaniem cieszyły się samochody wojskowe. Niektórzy pokonali wiele kilometrów, aby wziąć udział w pikniku. – Mimo deszczu dopisali pasjonaci wojskowości. Mamy występny artystyczne młodzieży z Sandomierza i Kielc. Można oglądać sprzęt wojskowy. Począwszy od stacji radiolokacyjnej, przygotowaną przez 3 Sandomierski Batalion Radiotechniczny. Mamy broń strzelecką, pojazdy transportowe, inżynieryjne. Przygotowany został także symulator strzelań, gdzie każdy może spróbować swoich sił – mówił kapitan Tomasz Wermiński.

O godzinie 15 została odśpiewana pieśń reprezentacyjna Wojska Polskiego. Jak mówi kapitan Tomasz Wermiński: - Pieśń Wojska Polskiego powstała na bazie marszu Pierwszej Brygady. Od roku 2007 została uznana za pieśń reprezentacyjną Wojska Polskiego. Śpiewana jest podczas uroczystości wojskowych, patriotycznych oraz apeli i zbiórek.

Na terenie jednostki wojskowej nie zabrakło również przedstawicieli Straży Pożarnej czy Ratowników Medycznych. Na pikniku do wstąpienia w swoje szeregi zapraszali żołnierze 102.batalionu lekkiej piechoty 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Na swoim stoisku prezentowali broń, quada, a dzieci miały możliwość wykonania kamuflażu. Zainteresowani mogli zabrać materiały informacyjne dotyczące rekrutacji do WOT.

- Jest o nas takie ładne określenie: wiedza w głowie, broń w ręku, patriotyzm w sercu. Myślę, że ten patriotyzm jest w sercu każdego Polaka, zwłaszcza teraz, gdy świętujemy rocznicę odzyskania niepodległości - powiedziała szeregowy Marta Korzynek ze 102. Batalionu ŚBOT.

Po godzinie 17 rozpoczął się uroczysty capstrzyk dla Niepodległej, który rozpoczął uroczysty przemarsz na cmentarz pod pomnik 2 Pułku Piechoty Legionów i 4 Pułku Saperów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem