Reklama

Zginęli, bo byli Polakami

2016-11-03 09:50

Aleksandra Wojdyło
Edycja toruńska 45/2016, str. 4-5

Aleksandra Wojdyło

Jest 15 października 1939 r. Trwa wojna. Od tygodnia Pomorze, a wraz z nim Gruta i Słupski Młyn włączone zostały do III Rzeszy jako dystrykt Danzig-Westpreussen. Niemcy rozpoczynają realizację „Intelligenzaction”, której celem jest eksterminacja polskiej inteligencji z tych właśnie terenów: nauczycieli, księży, urzędników, ziemian. Aresztowana grupa Polaków z terenu gminy Gruta i okolicznych wsi, przetrzymywana prawdopodobnie w miejscu zbornym w Łasinie, pojona przed marszem wodą z lizolem, bita, głodzona, ograbiona, związana drutem kolczastym, pędzona jest teraz do lasu w Słupskim Młynie. Droga wiedzie pod górę. Kolby niemieckich karabinów popędzają wycieńczonych ludzi. Drzewa kolorowe od przebarwiających się liści są niemymi świadkami tego smutnego marszu. Słońce przebija się przez konary drzew i krzewów, ale nikt nie może tym widokiem się cieszyć, bo idą na śmierć. Echo niesie daleko krzyki członków Selbstschutzu oraz grup operacyjnych Policji Bezpieczeństwa III Rzeszy, którzy z nienawiścią prowadzą kilka kilometrów w głąb słupskiego lasu ponad czterdziestu Polaków, w tym kobiety i dwoje dzieci. Dlaczego? Dlatego, że byli Polakami. To główna i jedyna ich wina. Strach, wycieńczenie – to jedyni wtedy ich towarzysze. W głowach zapewne wiele myśli o rodzinie, swoim życiu, które żal kończyć, o Polsce i Bogu, w którym jest jedyna nadzieja. Po dojściu na miejsce egzekucji, ustawieni zostali nad rowami strzeleckimi, pozostałymi po polskich żołnierzach z okresu wojny obronnej 1939 r., a strzały niemieckich kul w ciszy leśnej tylko echo niosło daleko… Może jeszcze zdążyli krzyknąć „Jeszcze Polska nie zginęła…”, „Boże ratuj…”. Bezwładne ciała spadały w dół, dobijane były łopatami, kilofami, kolbami karabinów i strzałami z broni krótkiej. Pomordowanych zakopano w tych rowach. Taka mogła być prawdopodobna sceneria tego tragicznego wydarzenia. Skazani byli na zapomnienie, ale pamięć przetrwała. Po zakończeniu wojny w miejscu masowej egzekucji ustawiono krzyż, a ciała pomordowanych zostały ekshumowane. Łącznie we wrześniu i październiku w lasach Słupskiego Młyna zamordowanych zostało ok. 100 Polaków. Nikt nie poniósł za to odpowiedzialności. Po wojnie 2 grudnia 1945 r. ówczesny wikariusz ks. Jan Skwiercz odprawił Mszę św. pogrzebową za pomordowanych mieszkańców, a niezidentyfikowane ciała złożono w 14 trumnach do zbiorowej mogiły na cmentarzu parafialnym w Grucie. Uroczysty pogrzeb był również manifestacją patriotyczną mieszkańców.

Ziemia święta

77 lat później 15 października tą samą drogą z zadumą przeszli uczestnicy lokalnej uroczystości religijno-patriotycznej, która miała na celu upamiętnienie tego tragicznego wydarzenia oraz oddanie hołdu tym, którzy zginęli tylko dlatego, że byli Polakami. To dzień, w którym przywrócono pamięć tego wydarzenia oraz oddano hołd bezimiennym bohaterom. Mszę św. w pobliżu miejsca straceń, pośród drzew i zarośli, koncelebrowali: ks. kan. Henryk Szczodrowski – proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Grucie, pochodzący z Gruty ks. prał. Antoni Dunajski – proboszcz parafii pw. św. Józefa w Tczewie, ks. Marek Bogacki – proboszcz parafii pw. św. Anny w Słupie i ks. Kamil Pańkowiec – wikariusz gruckiej parafii, który także wygłosił homilię.

Przypominając wydarzenia sprzed 77 lat, ks. Pańkowiec podkreślał, jak ważna jest pamięć współczesnego pokolenia. – Stoimy na ziemi zbroczonej polską krwią cichych mieszkańców okolicznych wsi, bo chcemy budować o nich pamięć i przekazywać ją kolejnym pokoleniom – mówił, porównując ją do miejsca spotkania Mojżesza z Bogiem: „Miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą”, i podkreślając potrzebę szacunku dla tego miejsca. Zwracał uwagę na dramat wojny w kontekście współczesnej historii, przypominając wezwanie bł. Pawła VI z ONZ: „Nigdy więcej wojny”, zwrócił uwagę na aktualność tych słów. – Nigdy więcej wojny – tej światowej, ale także nigdy więcej wojny – tej między Polakami, wojny w ludzkich sercach, bo – pomimo różnic – wszyscy jesteśmy Polakami, jesteśmy jednym narodem, który ma wspólne wartości – dodał. Na koniec ks. prał. Antoni Dunajski, siostrzeniec ks. Jana Skwiercza, wspomniał tego kapłana, który dokonywał pochówku ekshumowanych ciał w 1945 r., a przy krzyżu, miejscu straceń, złożono kwiaty i zapalono znicze.

Reklama

Pomnik

Wcześniej w gruckiej remizie OSP Tomasz Piwowarski wygłosił referat na temat eksterminacji ludności polskiej na terenach wcielonych do III Rzeszy w 1939 r., a Waldemar Kurkowski przypomniał historię mogiły i kolejne zmiany z lat 60. i 80. XX wieku oraz okoliczności zawiązania obecnego komitetu dla renowacji pomnika. Wójt gminy Gruta Halina Kowalkowska, powołując się na słowa św. Jana Pawła II, podkreśliła, że trzeba wybaczyć, ale nie wolno zapomnieć tych wydarzeń. Ks. Kamil Pańkowiec przypomniał, że we wrześniu 2015 r. zawiązał się komitet, który za cel obrał przywrócenie blasku mogile oraz odszukanie nazwisk pomordowanych Polaków. Poszukiwano informacji w Archiwum Państwowym w Toruniu oraz Instytucie Pamięci Narodowej w Bydgoszczy. Z datków mieszkańców zbieranych ofiarnie przez sołtysów ze sprzedanych cegiełek oraz przy wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego możliwa była renowacja pomnika. Autorami i realizatorami projektu byli: Tomasz Piwowarski, ks. Kamil Pańkowiec, Waldemar Kurkowski, Jerzy Strużyna. Wsparcia użyczyli: wójt gminy Gruta, dyrekcja Zespołu Szkół w Grucie, proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Grucie, prezes Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, właściciel firmy „Jest” oraz wiele innych osób, którym podczas uroczystości podziękowano. W gronie gości byli także przedstawiciele senatora RP Andrzeja Mioduszewskiego, Muzeum Stutthof w Sztutowie, duchowieństwa, władz samorządowych powiatu grudziądzkiego i gminy Gruta, instytucji lokalnych, harcerzy, Klubu Historycznego im. Armii Krajowej przy Gimnazjum nr 1 w Łasinie oraz młodzieży Zespołu Szkół w Grucie. Wydarzeniom w Grucie towarzyszyła wystawa pt. „Selbstschutz Westpreussen 1939” przygotowana przez delegaturę bydgoską IPN. Dodatkowe informacje członkowie komitetu renowacyjnego zawarli w specjalnej broszurze, którą otrzymali uczestnicy.

Przekazać młodym

Po uroczystościach w remizie oraz Mszy św. w Słupskim Młynie powrócono do Gruty, aby na parafialnym cmentarzu uczestniczyć w trzeciej części. W asyście wojskowej pod dowództwem mjr. Tomasza Paprockiego, szefa grudziądzkiego Garnizonu, kompanii Centrum Szkolenia Logistyki im. Kazimierza Odnowiciela w Grudziądzu, licznych pocztów sztandarowych odsłonięcia pomnika dokonała Cecylia Michałowska, krewna Franciszka Marcinkowskiego (jednego z ofiar wrześniowych z pobliskiego Nicwałdu) wraz z Martyną Templin, przedstawicielem uczniów Zespołu Szkół w Grucie, którzy odtąd będą opiekować się mogiłą. Ks. kan. Henryk Szczodrowski po odmówieniu modlitwy za poległych dokonał poświęcenia odrestaurowanego pomnika. Złożono wiązanki kwiatów i zapalono znicze pamięci. Wymowna pieśń „Śpij kolego w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie” w tym miejscu i w tych okolicznościach nabrała jeszcze głębszego znaczenia. Niech pamięć tego wydarzenia przekazywana młodemu pokoleniu trwa w naszych sercach. Nie przechodźmy obok takich miejsc obojętnie.

Tagi:
historia pomnik pamięć

Pomnik Wdzięczności Ameryce na Placu Piłsudskiego?

2019-04-04 09:13

Agata M. McBurnes, Nowy Jork

Od lat towarzyszymy podejmowanym przez Towarzystwo Jana Karskiego próbom przywrócenia w Wraszawie Pomnika Wdzięczności Ameryce autorstwa wybitnego rzeźbiarza Xawerego Dunikowskiego, a odsłoniętego w 1922 roku przy Skwerze Hoovera tuz przy Krakowskim Przedmieściu. W 1930 roku został rozebrany i nigdy już nie odtworzony, mimo, że na jego budowę złożyło się społeczeństwo polskie, głównie dzieci. Jan Karski brak woli przywrócenie monumentu po 1989 roku, kiedy Polska dołączyła do świata Zachodu, uważał za - wstyd. Apelował, aby go zakończyć. Nie dożył.

Wikipedia.com
Pomnik Wdzięczności Ameryce może zostać śmaiało odtworzony przed budynkiem Metropolitan na Placu Piłsudskiego w Warszawie.

Po ostatnim wystąpieniu sprzed trzech miesięcy do Rady Miasta Warszawy o zakończenie skandalu i podjęcie jakichś działań, aby Pomnik Wdzięczności Ameryce mógł powrócić w przypadającym tym roku jubileuszu 100-lecia dyplomatycznych stosunków polsko-amerykanskich, nie działo się w sprawie zbyt wiele, a rezultaty odbiegały od oczekiwań.


Pomnik Xawerego Dunikowskiego

Ilustruje to kolejne wystąpienie adresowane personalnie do każdego z Radnych:

Szanowni Państwo,

Końcem ubiegłego roku skierowaliśmy do Was apel o podjęcie działania by w Warszawie odtworzyć Pomnik Wdzięczności Ameryce.

Przez okres minionych trzech miesięcy udało nam się uzyskać spotkanie z Panią Agatą Diduszko-Zyglewską, Przewodnicząca Komisji Kultury, a następnie Panem Michałem Krasuckim, Konserwatorem Zabytków Miasta Warszawy.

Prośby o spotkanie z Panią Przewodniczącą Rady Miasta i Panem Prezydentem pozostały bez odpowiedzi.

Otrzymaliśmy informację, że powrót Pomnika w jego historyczne miejsce byłby trudny i skomplikowany oraz przedstawiono nam cztery inne potencjalne opcje lokalizacyjne. Wszystkie w jednym rejonie ulic: Książęcej, Rozbrat, Na Skarpie. W miejscach o bardzo ograniczonej dostępności ekspozycyjnej, frekwencyjnej i wizualnej dla mieszkańców Warszawy; o przepływie przechodniów kilkadziesiąt razy mniejszym niż w lokalizacji oryginalnej na Skwerze Hoovera.

Jak wielokroć podkreślaliśmy Pomnik powinien zostać odtworzony w miejscu godnym i ekspozycyjnie wyrazistym stosownie do rangi dedykacji, której służył.

Dodać wypada, miejsce to powinno być rozpoznawalne - jako taki charakter posiadające - także międzynarodowo. W tym- przede wszystkim - przez adresatów Pomnika - Naród i Stany Zjednoczone Ameryki.

Lokalizację i ekspozycję pomnikową postrzegamy, jako emanację dzisiejszego stosunku do USA. Uważamy, że powinna mieć charakter reprezentacyjny i w pejzażu Warszawy – priorytetowy.

Stąd też nasze propozycje, są następujące:

1/Powrót w historyczne miejsce na Skwer Hoovera (lub inne przy Krakowskim Przedmieściu)

2/ Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego

3/ Ogród Saski w okolicy Błękitnego Pałacu, gdzie 100 lat temu mieścił się Amerykański komitet pomocy Polsce kierowany przez Herberta Hoovera

4/ Plac Teatralny - okolice odtworzonego Pałacu Jabłonowskich (historycznego Ratusza) aktualnie Citibank Handlowy; lub u wlotu Wierzbowej, przy której znajdowała się historyczna siedziba MSZ.

Informując o powyższym, pragniemy jeszcze raz podkreślić, bieżący jest rokiem 100-lecia stosunków dyplomatycznych Polski i USA, dlatego też w tym właśnie roku powinien się dokonać akt przywracania tym stosunkom elementów przyzwoitości.

Nasz Patron Jan Karski uważał, że brak Pomnika po 1989 roku nie jest takiej przyzwoitości wyrazem. Dlatego odtworzenie Monumentu leżało Mu na sercu i honorze. Nie dożył. Podążamy jednak Jego drogą. W 2009 roku Miasto nasz apel o odtworzenie Pomnika wyniośle odrzuciło. Może tym razem będzie inaczej.

Z wyrazami szacunku,

Dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, Wiceprzewodnicząca Towarzystwa Jana Karskiego

Przedstawicielka Rodziny Jana Karskiego

Waldemar Piasecki Przewodniczący Towarzystwa

Marek St. Wieczerzak, Sekretarz Wykonawczy Towarzystwa

Co będzie dalej? Czy znajdzie się jakieś lekarstwo na warszawską niemoc wdzięczności wobec Ameryki? Zobaczymy.

Naszym zdaniem, z zaprezentowanych propozycji lokalizacyjnych niewątpliwie najefektowniej wyglądałoby postawienie Pomnika Wdzięczności na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego. Choćby w sąsiedztwie stającego tam na miejscu dawnego Hotelu Angielskiego biurowca Metropolitan projektu znanego architekta Normana Fostera. Do już stojących na placu pomników, ten akurat dodawałby znamienną narrację historycznych związków polsko-amerykańskich i tego, co Polacy o nich myślą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Diecezja bydgoska: pierwszy w Polsce escape room o tematyce religijnej

2019-05-19 10:38

jm / Łochowo (KAI)

W Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Łochowie otwarto pierwszy w Polsce pokój zagadek dotyczący papieża Polaka. Zagadki, a jest ich szesnaście, zostały tak wymyślone, by poprzez ich rozwiązywanie poznać najważniejsze wydarzenia z życia Karola Wojtyły – od Wadowic po Watykan.

Ks. Zenon Czumaj
Pamiątkowe paramenty liturgiczne, używane przez św. Jana Pawła II

Maksymalny czas na rozwiązanie i wyjście z escape roomu wynosi godzinę. W całym projekcie znalazło się sporo multimediów. Tradycja, jak choćby rekonstrukcja pokoju Jana Pawła II w Wadowicach, miesza się z nowoczesnością – interaktywnym panelem dotykowym. W przedsięwzięcie sporo własnej pracy włożyli uczniowie starszych klas szkoły podstawowej i gimnazjum, których uczy zaangażowana w projekt nauczycielka, Sabina Waszczuk.

Młodzież zajęła się na początku renowacją starych mebli, które otrzymali od ks. dr. Marcina Chrostowskiego z pobliskiej parafii i rodziców, a następnie malowaniem. Do późnej nocy przez kilka tygodni pracowały same nauczycielki, a wszystko zaczęło się od szkolenia.

– Na początku roku szkolnego z koleżanką, Justyną Wamką, znalazłyśmy warsztaty z tworzenia edukacyjnych escape roomów i za zgodą dyrektora wzięłyśmy w nich udział. Już podczas wykładów wpadłyśmy na pomysł, aby stworzyć pokój zagadek o Janie Pawle II w naszej szkole, z racji zbliżającej się rocznicy nadania jej imienia papieża Polaka. Od razu na myśl przyszła nam dawno zapomniana Izba Pamięci Jana Pawła II. Chciałyśmy nadać jej nowy wymiar, by znów mogła spełniać swoje pierwotne funkcje przybliżania sylwetki naszego patrona. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę – mówiła chwilę po oficjalnym otwarciu Edyta Szulc, autorka wszystkich zagadek.

Przestrzeń została podzielona na trzy pomieszczenia: Wadowice, Kraków, Watykan. Edukacyjna rola tego escape roomu polega na tym, że wszystkie potrzebne informacje na temat Jana Pawła II ukryte są w zagadkach, podpowiedziach, a nawet elementach dekoracyjnych, dzięki czemu przechodząc pokój równocześnie zdobywa się wiedzę. Zagadki wymagają ogromnej spostrzegawczości, umiejętności logicznego myślenia, zdolności manualnych, a także pracy zespołowej.

Już podczas prac nad tym nowym na mapie escape roomów w Polsce miejscem dzieci pytały: Dlaczego on się nazywa „U Lolka”? – Odpowiedź na to pytanie na pewno znajdziecie w pokoju – odpowiadała im Justyna Wamka. Minimalna ilość osób, które mogą wejść do pokoju, to trzy, a maksymalna – sześć.

Jak można się zapisać? Na Facebooku powstała strona Escape room „U Lolka”. Tutaj, poprzez wiadomość prywatną, należy sprawdzić dostępność terminów. Następnie wpłacić 80 złotych na konto szkoły, jako darowiznę na cele edukacyjne, z dopiskiem „U Lolka” i z wydrukowanym potwierdzeniem przelewu przyjść na umówioną godzinę. Jeśli ktoś nie posiada konta na FB, może skontaktować się mailowo. Edukacyjna rola escape roomu jest ściśle związana z uczniami szkoły, w której się znajduje. Od 8 do 16 będzie przeznaczona dla dzieci i młodzieży, również z innych szkół. Po tej godzinie do 21.15 będzie otwarta dla każdego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Pszczół we Wrocławiu

2019-05-19 23:46

Agata Pieszko

Dziś (19.05) na Wyspie Słodowej świętowaliśmy Światowy Dzień Pszczół pod nazwą "Pszczoły wracają do lasu" zorganizowany przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych we Wrocławiu pod patronatem honorowym Andrzeja Koniecznego – Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony środowiska i Gospodarski Wodnej we Wrocławiu.

Agata Pieszko
Domy dla pszczół wykonane przez uczestników konkursu "Dla lasu, dla ludzi-domek dla Mai i Gucia"

Dzisiejsze wydarzenie na Wyspie Słodowej miało przede wszystkim na celu uwypuklenie roli pszczół w ekosystemie oraz konieczności ich ochrony, a także uświadomienie zagrożeń dla owadów zapylających, jak również uzmysłowienie społeczeństwu pracy leśnika.

Organizatorzy przygotowali w programie m.in. tematyczne występy artystyczne teatru „Katarynka” i kabaretu „Bzyk”, grę terenową „Pszczela drużyna” oraz warsztaty manualne związane z obróbką drewna i wosku.

Podczas spotkania rozstrzygnięto także konkurs zatytułowany „Dla lasu, dla ludzi – domek dla Mai i Gucia”, w którym udział wzięło 25 placówek oświatowych i ponad 200 uczniów. Zadaniem uczestników było zbudowanie funkcjonalnego hotelu dla owadów według specjalnych wytycznych.

– Najistotniejszy jest tu wymiar edukacyjny, ponieważ służy temu, by te piękne, małe stworzonka, jakimi są pszczoły, mogły z nami żyć i robić wiele dobrych rzeczy. Przy okazji pochwalę się, że na Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim mamy trzy takie piękne domki dla pszczół i z tą inicjatywą byliśmy chyba jedną z pierwszych instytucji państwowych w województwie dolnośląskim – mówił przed rozdaniem nagród konkursowych Paweł Hreniak, wojewoda dolnośląski.

– Pszczoły są bardzo ważnym elementem naszego ekosystemu, ponieważ nie tylko dostarczają nam nieocenionego bogactwa zwanego płynnym złotem, ale, co najważniejsze, zapylają rośliny. Dzięki temu mamy co jeść, ponieważ bez zapylania większość roślin nie wydaje owoców. Każdy z nas chociaż odrobinę może przyczynić się do pomocy pszczołom, chociażby przez sadzenie przyjaznych im kwiatów. Do złej kondycji pszczół przyczyniło się m.in. wielkoobszarowe rolnictwo i niewłaściwe stosowanie środków ochrony roślin, czy też przeznaczenie pastwisk, na których rosły niezliczone ilości kwiatów, na grunty rolne. Czynników, które przyczyniają się do diametralnego spadku populacji pszczół jest o wiele więcej, dlatego doceniajmy te małe, niepozorne zwierzątka, bo dzięki nim mamy szansę przetrwać – podsumowuje Marcin Tylecki, pszczelarz marki miodów „Ślężańskie”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem