Reklama

Kościół to ludzie mający Boga w sercach

2016-11-23 13:09

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Edycja podlaska 48/2016, str. 5

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Ceremonii towarzyszyło wprowadzenie i ucałowanie relikwii św. Rafała Kalinowskiego, patrona Sybiraków

W parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Siemiatyczach Stacji 12 listopada odbyły się uroczystości 25-lecia konsekracji kościoła i powołania parafii. Jubileuszowej Mszy św. w kościele parafialnym w tym dniu przewodniczył bp Tadeusz Pikus

Do modlitwy dołączyli kapłani z dekanatu siemiatyckiego i innych stron diecezji. Na wstępie proboszcz ks. Józef Grzeszczuk przypomniał historię powstania parafii i powiał wszystkich obecnych. Uroczystość zgromadziła parafian i gości, wśród których byli przedstawiciele duchowieństwa prawosławnego, władz lokalnych i Zwiazku Sybiraków. Jubileusz uświetniła obecność pocztów sztandarowych.

Patron zesłańców

Ceremonii towarzyszyło wprowadzenie relikwii św. Rafała Kalinowskiego, patrona Sybiraków. Na terenie parafii znajduje się stacja kolejowa, skąd od 14 kwietnia 1940 r. do 20 czerwca 1941 r. odbywały się masowe deportacje Polaków na Syberię. Wywieziono wówczas ok. 4 tys. Polaków. W parafii, w społeczeństwie, pamięć o zesłańcach jest wciąż żywa, a zarówno Związek Sybiraków, duchowni, jak i samorządowcy dbają, by pielęgnować te wspomnienia i przekazywać je kolejnym pokoleniom. Teraz o tragicznych losach zesłańców przypominać będą relikwie ich patrona, które sprowadzono z Czernej, gdzie spoczywają ziemskie szczątki świętego.

Syberyjskie wspomnienia

W homilii Ksiądz Bskup podkreślał: – Kiedy wspominamy jubileusz tej świątyni, to wspominamy nie mury, ale ludzi, którzy tutaj tworzyli i tworzą wspólnotę, bo to jest prawdziwy Kościół, gdzie w naszych sercach są Bóg i Jego życie. Ale ten dom również jest potrzebny, bo tu przebywa Chrystus w sakramentach, w słowie i modlitwie. Nawiązując do związków parafii z Sybirakami, podzielił się wspomnieniami z pobytu w Usoli na Syberii, gdzie więziony był św. Rafał Kalinowski. Wspominał spotkanie z siostrami karmelitankami i braćmi karmelitami, którzy tam, na dalekiej Syberii, dziś posługują i udzielają sakramentów. Wierni usłyszeli też o niezwykłych spotkaniach z Polakami urodzonymi na obczyźnie, którzy choć byli ochrzczeni, to nigdy nie byli na Mszy św., bo nie mieli kapłana, który mógłby sprawować im sakramenty. Bp Pikus opowiadał o tym, jak życie religijne powoli wraca na daleką Syberię. A zakończył słowami: – Gdziekolwiek jesteśmy, budujmy na skale dom naszego życia. Dom mocny, trwały, dom, gdzie są życie, nadzieja, gdzie człowiekowi chce się żyć i chce się dzielić tym życiem z innymi.

Reklama

Wdzięczność Sybiraków

Na zakończenie Eucharystii głos zabrali goście. Tadeusz Chwiedź, prezes Zarządu Głównego Związku Sybiraków, mówił: – Obecność Sybiraków na tej uroczystej Mszy św., obecność naszego pocztu sztandarowego, jest nieprzypadkowa w tym kościele. Kościół ten w sposób zasadniczy i szeroki wspiera ideę sybiracką i utrwala pamięć Golgoty Wschodu. Ściana pamięci przy miejscowym cmentarzu, zasługa proboszcza, jest wymownym tego przykładem. Jesteśmy wdzięczni, że tutaj sprawy nasze tragiczne, bolesne, są ciągle przypominane, podkreślane i utrwalane. Sybirak podzielił się też osobistym świadectwem wywózki, podkreślając, jak ważna dla zesłańców była wiara w Boga.

Proboszcz ks. Józef Grzeszczuk podziękował kapłanom i wiernym za modlitwę w intencji parafii, obecność i życzenia.

Tagi:
świątynia konsekracja

Reklama

Spełnione pragnienie

2019-10-08 14:19

Wiesława Wróblewska
Edycja toruńska 41/2019, str. 1, 5

– Konsekracja to nie koniec ani szczęśliwe zakończenie – to początek – tymi słowami o. Jacek Dubel CSsR zakończył misje, przygotowujące do konsekracji parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Hartowcu

Marcin Ostrowski

Konsekracji dokonał bp Wiesław Śmigiel 28 września w roku 25. rocznicy powstania parafii. Ks. kan. Sławomir Skonieczka, proboszcz parafii, rozpoczął uroczystości konsekracji kościoła w Hartowcu słowami bł. ks. Jerzego Popiełuszki: „Nie ma Kościoła bez krzyża. Nie ma ofiary, uświęcenia i służby bez krzyża. Nie ma trwania i zwycięstwa bez krzyża. Każdy, kto w słusznej sprawie zwycięża, zwycięża przez krzyż i w krzyżu”.

Parafię w Hartowcu 8 maja 1994 r. erygował bp Andrzej Suski, ale jej historia sięga XIII wieku. Ziemia lubawska, na której znajduje się wieś, od 1257 r. stanowiła własność biskupów chełmińskich, którzy w XIV wieku zbudowali w miejscu, w którym dziś znajdują się Diecezjalny Dom Rekolekcyjny i plebania, swoją zimową rezydencję.

Historia

Pod koniec XVI wieku właścicielem Hartowca został Seweryn Zalewski, miecznik ziem pruskich, który wybudował kaplicę z prawem odprawiania Mszy św. Niestety, w czasie zaborów władze pruskie zlikwidowały dobra biskupie, kaplica uległa stopniowemu niszczeniu, a w 1777 r. została całkowicie rozebrana. Ołtarz znajduje się dziś w parafii Zwiniarz. W Hartowcu pozostała sygnaturka, która do dziś przywołuje wiernych na Eucharystię.

W okresie międzywojennym zrodziło się pragnienie wybudowania kaplicy. Na przeszkodzie stanął wybuch II wojny światowej. Później władza ludowa skutecznie niszczyła próby budowania kościoła. Nadzieja odrodziła się w czasach „Solidarności”. Stanisław Wiśniewski, główny inspirator powstania kaplicy w Hartowcu, wystąpił z prośbą o wydanie pozwolenia na budowę do ówczesnego wojewody ciechanowskiego. 29 grudnia 1980 r. został wybrany na spotkaniu Komisji Zakładowych „Solidarności” jako delegat upoważniony do rozmów z wojewodą na temat przekazania kościoła ewangelickiego w Działdowie parafii rzymskokatolickiej. Przy tej okazji udało mu się uzyskać pozwolenie na budowę salki katechetycznej w Hartowcu, która w przyszłości – tak planowali inicjatorzy dzieła – miała stać się kaplicą.

Komitet organizacyjny budowy ukonstytuował się 15 marca 1982 r. Na jego czele stanął proboszcz ze Zwiniarza ks. Albin Ossowski i zaczęła się zbiórka funduszy. Przy zaangażowaniu prawie wszystkich mieszkańców budowa postępowała bardzo szybko. Już w czerwcu 1983 r. bp Edmund Piszcz poświęcił mury, a ukończona budowla została pobłogosławiona 9 września 1984 r. przez bp. Mariana Przykuckiego. Od chwili poświęcenia kaplica nosi wezwanie Podwyższenia Krzyża Świętego, nawiązując do tej pierwszej z XVI wieku. W 1985 r. rozpoczęto budowę prezbiterium, poświęconego rok później.

Pierwszym proboszczem został ks. Marek Wysiecki, który upiększał i wyposażał świątynię przez 10 lat pełnienia swojej posługi. W 2014 r. jego następcą został ks. Sławomir Skonieczka, który kontynuując starania poprzednika, dokonał modernizacji oraz stopniowego upiększania wystroju świątyni i jej otoczenia. W sercu Księdza Proboszcza zrodziło się pragnienie, by uczcić 25-lecie powstania parafii, przypadające w 2019 r., konsekracją świątyni. Jego plany podjęła rada parafialna i od 2016 r. rozpoczęły się przygotowania. W kościele m.in. zostały zamontowane witraże, ściany świątyni pokrywały freski ikony, w prezbiterium powstał Tron Łaski – przedstawienie wywyższenia Jezusa Ukrzyżowanego w ramionach Boga Ojca, została wymieniona posadzka na marmurową, takie są również nowe ołtarz i ambona.

Duchowe przygotowanie

Równolegle parafia przygotowywała się duchowo do konsekracji. W 2016 r. po raz drugi został przeprowadzony Kurs Alfa, prowadzony przez miejscową wspólnotę Zwiastowanie. W bieżącym roku parafia podejmęła program duszpasterski New Pastoral, a w domach rozpoczęła się peregrynacja odrestaurowanego zabytkowego krzyża. Ostatnie 2 tygodnie przed konsekracją to czas modlitwy prowadzonej codziennie w kościele przez mieszkańców.

22 września rozpoczęły się misje ewangelizacyjne prowadzone przez redemptorystę o. Jacka Dubla, który rozpalił serca słuchających mocą Słowa Bożego.

Radosna chwila

Tak przygotowani parafianie uczestniczyli 28 września w konsekracji kościoła, którego powstanie było tak ważne dla ich przodków. Bp Wiesław Śmigiel, nawiązując to tego pragnienia, powiedział w homilii: – Sprawdzają się po raz kolejny słowa św. Pawła Apostoła, który mówił, że kto inny sieje, kto inny podlewa, kto inny zbiera. Następnie, odnosząc się do pierwszego czytania z Księgi Nehemiasza, Ksiądz Biskup zauważył, że my też jak naród wybrany jesteśmy wzruszeni, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że wiele pokoleń pracowało na to, co dzisiaj się tutaj dzieje, wiele pokoleń włożyło swoje modlitwy, wysiłek, środki materialne, wiele starań, by powstała parafia. – Dzisiaj dziękujemy za nich wszystkich, jesteśmy wzruszeni i przepełnieni radością, bo wspólnota parafii świętuje poświęcenie kościoła, który wznosiła przez lata, aby tutaj mógł zamieszkać Bóg ze swoim ludem – dodał.

Pasterz diecezji pozostawił przesłanie: – Dziś Bóg nas zaprasza, żeby to był nasz dom, miejsce modlitwy, gdzie będziemy przychodzili z naszymi trudnościami, ale i wielkimi radościami i pragnieniami. Zawsze, gdy wejdziemy w tę przestrzeń, oddajmy pierwszeństwo Panu Bogu, by On nami kierował.

Znaleziona perła

Na zakończenie w imieniu parafian podziękował Zbigniew Roziński, przewodniczący rady parafialnej, który powiedział, że chcemy jako parafia być perełką w diecezji toruńskiej. Nawiązując do tych słów, już w niedzielę o. Jacek Dubel stwierdził, że to bardzo piękne pragnienie, bo poszukiwaczem pereł jest Jezus. Zachęcił nas, byśmy nieustannie dali się poszukiwać Jezusowi, by On nas zmieniał i nawracał, byśmy stawali się coraz piękniejszymi duchowo i byli Jego świadkami.

Ksiądz Proboszcz dodał: – Mam dla was konkretne propozycje, byśmy razem odnowieni wzrastali w wierze. I tak rozpoczyna się kolejny etap duchowej drogi parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Hartowcu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chrześcijanie nie obchodzą Halloween

Marcin Konik-Korn
Edycja małopolska 43/2008

Tytuł tego artykułu właściwie nie jest prawdziwy. Jest w nim zawarte pobożne życzenie. Chrześcijanie, niestety, coraz częściej obchodzą to „święto”, które ani nie jest świętem, ani też nie da się pogodzić z wiarą w Chrystusa. W naszym kraju Halloween jest nowym zwyczajem, jeszcze niezakorzenionym. Warto więc podjąć zawczasu starania o to, by móc kiedyś śmiało powiedzieć: „chrześcijanie nie obchodzą Halloween”

pixabay.com

Są takie elementy amerykańskiej popkultury, które raz za razem wdzierają się do niegdyś konserwatywnej kulturowo Polski. Wcześniej św. Mikołaj został zastąpiony przez zlaicyzowaną maskotkę Coca-Coli, następnie walentynki wyparły wspomnienie św. Walentego, a teraz Halloween próbuje młodemu pokoleniu wywrócić w głowie sens uroczystości Wszystkich Świętych oraz Dnia Zadusznego.

Droga do piekła

Halloween to celtyckie, a zatem pogańskie święto. Związane było z obrzędami Samhain. W średniowieczu nadano mu nazwę All Hallows Eve - co znaczy - Wigilia Wszystkich Świętych. W skrócie Halloween. Halloween polegało na kontaktowaniu się z zaświatami, po to by odkryć przyszłość, nabrać mocy, zaspokoić potrzeby zmarłych. Zwyczaje te można porównać z obchodzonymi w naszej części Europy dziadami, tak dobrze zobrazowanymi przez Adama Mickiewicza w III części jego najważniejszego dramatu. Dziady jednak Kościół katolicki skutecznie wyrugował kilka wieków temu. W miejsce obrządków mających za cel kontakt z duchami, udało się wprowadzić kult zmarłych, polegający na czczeniu ich pamięci i modlitwie za nich. Dzięki temu od XII wieku w Kościele obchodzi się Dzień Zaduszny.
W XIX wieku zwyczaje Halloween dotarły wraz z emigrantami z Wysp Brytyjskich do Ameryki. Tam nabrały swojego kolorytu i komercyjnego charakteru. Smaczku (a może raczej niesmaczku) dodaje fakt, że w Nowym Jorku jest to dzień parad gejowskich. W XX wieku zmodyfikowana pogańska praktyka powróciła już nie tylko na Wyspy Brytyjskie, ale do całej Europy. Na ironię zakrawa fakt, że choć w niemal całej Europie udało się Kościołowi „ochrzcić” dziady, po 800 latach musi on ponownie walczyć o to, aby kult zmarłych nie miał okultystycznego charakteru. Tak to już jest, licho nie śpi.

Demonizowanie?

Wiele osób uśmiecha się pod nosem, kiedy poznaje stanowisko Kościoła na temat Halloween. Najczęściej ludzie używają argumentu: co złego jest w tym, że dzieci przebierają się za czarownice i diabliki? Albo: przecież to tylko zabawa, nie ma w niej nic złego. Problem polega na tym, że cała symbolika i atmosfera Halloween otwiera człowieka na rzeczywistość, o której gdyby człowiek wiedział, uciekałby, gdzie pieprz rośnie.
Taka oto dynia z zapaloną w niej świecą symbolizuje dusze błąkające się w postaci ogników. Tańce czarownic z diabłami i skrzatami przy ognisku (za te postaci przebierają się dzieci) mają za zadanie skontaktować człowieka z duchami. Wróżby mają na celu zajrzeć w zaświaty, by dowiedzieć się czegoś o nadchodzącej przyszłości.
Jak wiemy, wróżby to grzech śmiertelny przeciw Panu Bogu, który jest jedynym Panem Czasów. Nie wolno próbować wcielać się w Jego rolę i próbować odkrywać przyszłość, którą zaplanował. Otwieranie się zaś na duchy to zabawa z diabłem w chowanego, ale na takich zasadach, że jedynie człowiek szuka, a diabeł pozwala się znaleźć. Duchy istnieją. Z tym tylko, że dusze zbawione trwają w adoracji Boga, a nie zajmują się ziemskimi zabawami ludzi. Toteż kiedy wywołujemy duchy, możemy mieć pewność, że spotkamy albo duszę potępioną, albo demony. Bo choćby człowiek tę zabawę traktował zupełnie niepoważnie, to diabły odpowiadają na każde zaproszenie człowieka. Zresztą sama atmosfera Halloween bliższa jest naszym wyobrażeniom piekła niż nieba. Bo czy wyobrażamy sobie niebo jako miejsce, po którym hasają diabełki, potwory, kościotrupy i czarownice? A jeżeli nie, to po co bawić się w piekło? Czy zabawa w potępienie i przebieranie się za przyjaciół szatana jest miła Chrystusowi?
Wszyscy egzorcyści zwracają uwagę, że problemy opętań i schorzeń psychicznych na tle demonicznym zaczynają się niemal zawsze od niewinnych praktyk. Należą do nich: słuchanie obrazoburczej muzyki, wróżenie, kontaktowanie się z duchami, noszenie talizmanów czy też zabawa w piekło, diabły itp.

Marketingowe oszustwo

Najgorsze jest to, że sukces Halloween związany jest z zyskiem bardzo wielu osób. W okolicach Wszystkich Świętych można zarobić na zniczach i wiązankach. Wytwórcy zabawek i właściciele knajp pozazdrościli widać zysków i chcieliby również coś dla siebie uszczknąć. Stąd zależy im na zwiększaniu popularności Halloween. Jedni mogą dzięki temu sprzedać więcej upiornych strojów i zabawek, drudzy organizują imprezy w atmosferze horroru, podczas których wzrasta m.in. sprzedaż alkoholu.
Ludzie, którzy zarabiają w Polsce na Halloween, zwłaszcza jeżeli są ochrzczeni, sprzeniewierzają się wierze i tradycji dla pieniędzy. Sami ulegają marketingowemu oszustwu, że Halloween to tylko świecka zabawa, na której można zarobić kilka groszy, i organizują coś, co otwiera ich samych i innych ludzi na działanie szatana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg dodaje sił

2019-10-23 19:38

Agata Pieszko

Życie to sztuka wyboru. Niejednokrotnie nasze decyzje wiążą się z wielką odpowiedzialnością. Wtedy stajemy w obliczu wyzwania. Zastanawiamy się, co będzie lepsze, co bardziej wymagające, a co słuszne. O podejmowaniu wyborów i owocach ważnych decyzji opowiadają Anna i Leszek Gerste ze wspólnoty Equipes Notre-Dame.

Agata Pieszko

Początki

Oboje studiowali na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, jednak przez 4 lata się nie spotkali. Oboje trafili także do Duszpasterstwa Akademickiego „Stygmatyk”, ale i tam było im nie po drodze. Poznali się na kajakach, a potem, jak mówi Leszek, przyszedł czas „najbardziej drętwej randki stulecia” z regulowaniem płatności za wyjazd w tle. – Byłem bardzo zestresowany, bo tak bardzo mi zależało. Po czasie zauważyłem jednak, że Ania grawituje ku mnie i tak jest też w drugą stronę. Na zakończenie wakacji pojechaliśmy z duszpasterstwem do Białego Dunajca. Wybraliśmy się we dwoje w góry i na Czerwonych Wierchach stwierdziliśmy, że cały świat mógłby się skończyć, a my moglibyśmy tam trwać. Byliśmy wtedy zupełnie sami – wspomina Leszek. Ani świat, ani Czerwone Wierchy nie przestały istnieć, za to Anna i Leszek trwają razem w małżeństwie już od 11 lat, w tym 8 we wspólnocie.

Czas decyzji

Anna i Leszek przyjęli 25 maja 2019 r. posługę odpowiedzialnych za Region III wspólnoty END. Teraz czuwają nad członkami ruchu z całego południa Polski od Łańcuta do Polkowic oraz nad ekipami ze Słowacji i Czech. Stało się to w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin podczas dorocznej pielgrzymki ruchu END do Wambierzyc. Jak sami mówią, przed przyjęciem odpowiedzialności mieli przygotowany szereg argumentów, dzięki którym mogliby odmówić. Poczuli jednak, że odmowa będzie nieuczciwa wobec wspólnoty i Pana Boga. Nowym zadaniem Anny i Leszka jest pomoc parom poszczególnych sektorów ruchu duchowości małżeńskiej w wymianie doświadczeń między sobą. – Nie jesteśmy na froncie, tylko bardziej w sztabie. Organizujemy rekolekcje, sesje formacyjne dla małżeństw, które już pełnią posługi. Służymy, pomagając innym służyć. Jesteśmy po to, żeby między sektorami była łączność i relacja – tłumaczą. Anna pracuje w administracji. Zajmuje się budżetowaniem, controllingiem, rozliczeniami i projektami unijnymi, natomiast Leszek jest pracownikiem infolinii bankowej, a zatem doskonale zorganizowana Anna oraz umiejący wysłuchać i doradzić Leszek to kandydaci idealni do pełnienia tej posługi. Małżeństwo stwierdza jednak, że to nie wystarcza, ponieważ podejmując ją, muszą stawiać czoła zadaniom, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Spotkania z biskupem, kapłanami, wystąpienia publiczne… Anna podzieliła się tym, że lubi mieć wszystko pod kontrolą i nieraz ciężko jej zawierzyć coś Panu Bogu, ale razem z mężem zrobiła tak podczas pierwszych głoszonych rekolekcji. Okazało się, że były one wspaniałym doświadczeniem zarówno dla nich, jak i dla uczestników. To pokazało Annie i Leszkowi, że „Pan Bóg nie powołuje zdolnych, a uzdalnia powołanych”.

Dlaczego warto być we wspólnocie?

Anna i Leszek zgodnie podkreślają wartość wspólnoty: – Jedną zapałkę łatwo złamać, a wiele już nie. Żyjemy w świecie, który ma różne wartości, a wspólnota to miejsce, w którym możemy się umacniać, dzielić swoimi przeżyciami, owocować. Przygotowując się do kolejnego spotkania, stajemy w prawdzie, czy jesteśmy blisko Pana Boga, czy jesteśmy blisko siebie. We wspólnocie dzielimy się tym, czy udało nam się pomodlić, przeczytać Słowo Boże i jak mamy kolejny raz powiedzieć, że coś nam nie wyszło, tym bardziej dokładamy starań, żeby to się udało.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem