Reklama

Przy ołtarzu Pana

2016-12-21 09:59

Bartłomiej Kucharuk
Edycja lubelska 52/2016, str. 2

Marek Kuś
Alumni IV roku z rektorem ks. Jarosławem Marczewskim

Akolita to słowo pochodzenia greckiego. Wyraz „akolouthos”, oznaczający „idącego za kimś”, stał się źródłosłowem do nazwy polskiej. Określenie odnosi się do posługi akolitów przy biskupach w pierwszych wiekach Kościoła, kiedy asystowali im podczas uroczystych celebracji, często idąc w procesjach tuż za pasterzami swoich Kościołów lokalnych. Akolici zajmowali się opieką nad najbardziej potrzebującymi, rozdzielali Komunię św. oraz dary zebrane w czasie zgromadzenia liturgicznego. Obecnie w Kościele łacińskim akolita jest jednym z posługujących w liturgii oraz poza nią. Kościół upoważnia akolitów w czasie sprawowania Najświętszej Ofiary do rozdzielania Komunii św., sprawowania pieczy nad naczyniami liturgicznymi, pomocy w przyjmowaniu darów, asystowania przy księgach liturgicznych oraz do właściwego przygotowywania ołtarza w celu sprawowania na nim świętych tajemnic. Poza liturgią zadaniem akolitów jest niesienie pomocy chorym przez udzielanie im Komunii, dbanie o potrzebujących oraz organizowanie adoracji Najświętszego Sakramentu we współpracy z duszpasterzami.

W łacińskiej formacji seminaryjnej kandydaci do sakramentu święceń powinni przyjąć tę posługę zanim zostaną wyświęceni na diakonów, w wybranym przez wychowawców czasie. W polskich uczelniach duchownych odbywa się to najczęściej na czwartym roku studiów. Tak też dzieje się w lubelskim Metropolitalnym Seminarium Duchownym. 11 grudnia w kościele seminaryjnym pw. Przemienienia Pańskiego celebrowana była Msza św. pod przewodnictwem bp. Józefa Wróbla. Podczas niej, w uroczystym obrzędzie udzielenia akolitatu, pateny na znak udzielonego im przez Kościół ministerium otrzymali następujący alumni IV roku: Rafał Bratos (Wysokie), Mateusz Golec (parafia pw. św. Jana Chrzciciela w Janowie Lubelskim, diecezja sandomierska), Szymon Majewski (parafia pw. św. Barbary w Łęcznej), Rafał Rechnio (Wodynie, diecezja siedlecka), Tomasz Sawicki (parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Chełmie) i Adam Sowa (Bychawa).

Reklama

W homilii bp Józef Wróbel wskazał na św. Jana Chrzciciela, który wysłał swoich uczniów do Jezusa, aby upewnić się, że jest On Mesjaszem; oni poszli i uwierzyli w Jego posłanie przez Boga Ojca. – Wskazali nam jasny wzór do naśladowania. W naszym życiu chodzi o doświadczenie osobowego Stwórcy, który kocha nas ponad wszystko, mimo naszej ułomności oraz przeszkód stawianych na drodze do Niego przez świat – mówił Ksiądz Biskup. Jak wyjaśniał, wędrówka człowieka do Boga powinna opierać się na odważnym realizowaniu słowa kierowanego do nas. – Można je znać, akceptować czy recytować wybrane fragmenty, ale nie jest to celem, który stawia nam Bóg na szlaku wiodącym do spotkania. Chodzi przede wszystkim o to, aby postępować tak jak mówi słowo, bezgranicznie zawierzyć Wszechmogącemu, ponownie narodzić się w sposób, jaki podaje Nikodemowi Jezus z Nazaretu – wyjaśniał bp Wróbel.

Tak właśnie postępują alumni, którzy otrzymali możliwość jeszcze głębszego doświadczania bliskości Pana. Najpierw odważnie odpowiedzieli na powołanie do kapłaństwa, potem przyjęli strój duchowny i posługę lektoratu, a odtąd będą pośredniczyć w łączności realnie obecnego Stwórcy z wiernymi. Podczas sprawowania swojej posługi w lubelskich szpitalach, archikatedrze, kościele seminaryjnym oraz rodzinnych parafiach będą nieść wiernym Chrystusa obecnego w Eucharystii. Czas ten okaże się dla nich także czasem decyzji o gotowości do przyjęcia święceń diakonatu i zarazem wejścia do stanu duchownego. Kilkanaście kolejnych miesięcy będzie okazją, żeby jeszcze mocniej przylgnęli do Jezusa. Życzmy im wielu sił na tej drodze oraz prośmy dla nich o Boże błogosławieństwo.

Tagi:
seminarium akolita

Być akolitą tzn. towarzyszyć

2018-06-23 11:57

Agnieszka Bugała

kl. Wojciech Porzuczek

Czterech kleryków czwartego roku formacji seminaryjnej przyjęło posługę akolitatu z rąk o. bp Jacka Kicińskiego. Jest to jedno z ważniejszych wydarzeń na drodze do kapłaństwa. Klerycy przez przyjęcie tej posługi stają się Nadzwyczajnymi Szafarzami Komunii Świętej. Mogą udzielać Komunii Świętej, dokonywać puryfikacji, wystawienia i repozycji Najświętszego Sakramentu oraz udawać się do chorych z Komunią.

W czasie Mszy św. bp Kiciński wprowadził do seminaryjnej kaplicy relikwie biskupa przemyskiego św. Józefa Sebastiana Pelczara.

Zobacz zdjęcia: Nowi akolici we wrocławskim seminarium

Nowi akolici:

Jan Kutowski, Jakub Walilko, Michał Staszak, Mariusz Daniłowicz

W tym samym dniu Wrocławskie Seminarium Duchowne odwiedził kard. Tarcisio Bertone.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Musimy się stać jak dzieci

2019-12-10 11:33

Damian Krawczykowski

Pamiętasz swoje dzieciństwo? Jaaaasne. Kto nie pamięta. Te zabawy z koleżankami i kolegami z klasy na przerwach w podstawówce, zbieranie karteczek w segregator, bieganie za piłką z kumplami na osiedlowym boisku, pierwszy rower na pierwszą Komunię, pierwsza piąteczka w dzienniczku, niedzielne wyjście z całą rodziną do kościoła, dalej obiad i odwiedziny u rodziny, „bitwy” z rodzeństwem, wspólne ubieranie choinki w czasie świąt, uśmiech, czystość, niewinność.

freelyphotos.com

Takie zwykłe życie. Piękne.

Gdy byliśmy mali, naszym głównym zajęciem było kochać życie. Tak po prostu żyć i czerpać z tego radość. Byliśmy niewinni, pokorni, mając w świadomości, że sami nic nie możemy osiągnąć, że sami się nie obronimy, gdyż jesteśmy słabi. Ufaliśmy bezgranicznie naszym opiekunom – rodzicom. Mieliśmy pewność, że w razie zagrożenia nas obronią, że z nimi nic złego nas nie spotka. Byliśmy ufający, pokorni, a przy tym niezwykle radośni i uśmiechnięci.

No hej! Co się z nami stało? Czy naprawdę nie widzimy że to, co dzieje się dzisiaj, jest odwrotnie proporcjonalne do sytuacji z dzieciństwa? Jesteśmy przygnębieni, oschli i wiecznie zdenerwowani. Dlaczego? Bo tak daleko nam do dzieci, uważamy, że wszystko musimy i możemy sami ocenić i rozwiązać, jesteśmy przesyceni samodzielnością, za bardzo koncentrujemy się na sobie.

Jaka jest tego przyczyna? Przekraczając fazę wieku dziecięcego, wkraczając w dorosłość, zapomnieliśmy, że nadal jesteśmy dziećmi. Tak, dziećmi! DZIEĆMI BOGA! Zapomnieliśmy, że nadal nie musimy się zamartwiać o naszą sytuację, bo nasz opiekun – Bóg, czuwa nad wszystkim i na pewno o nas zadba. Zapomnieliśmy, że bez Niego jesteśmy bezsilni, słabi. Zapomnieliśmy, że zło jest złem. Zapomnieliśmy, że to grzech czyni nas zasmuconymi, przygnębionymi i wiecznie zdenerwowanymi.

Wróć teraz na chwilę do pierwszego akapitu tego tekstu i pomyśl: Czy nie chciałbyś znów stać się takim „małym sobą”? Znów czuć radość w każdej chwili życia? Być szaleńczo zakochany w życiu? Bracie, Siostro, możesz „odkopać” w kopalni swojego wnętrza cechy dziecka, które niczym złoto zajaśnieją w twoim życiu. I jeszcze lepsza wiadomość: nie musisz przy tym zachowywać się jak dziecko, możesz pozostać sobą, dojrzałą kobietą/dojrzałym mężczyzną, jednocześnie żyjąc zasadami dzieciństwa.

Jesteś dzieckiem Najwyższego – to olbrzymia wartość. Jesteś tu na ziemi, bo On tak chciał. Nie musisz się wywyższać nad innymi, nie musisz nic nikomu udowadniać, masz świadomość, że jesteś słaby, ale też wiesz, że Twój Opiekun zadba o ciebie, tak jak obiecał w Piśmie Świętym. Nie musisz przejmować się problemami, bo wiesz, że wiele z nich do czegoś prowadzi, że tak musi być. Twoje słabości nie są najważniejsze.

Masz czyste wnętrze i miłość w sercu. Wiesz, że inni ludzie to twoi bracia i siostry, więc dbasz o nich. Czujesz pokój, radość czerpaną z każdej chwili życia. W modlitwie, sakramentach, w czytaniu Pisma czujesz bliskość Boga, to dodaje ci sił. Nie musisz zwracać się w stronę grzechu, bo po co ci to? Ty masz dobro. Masz Bożą cząstkę w sobie. Masz Ducha Świętego.

"On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" Mt 18, 2-3

___________________________________________

Artykuł zawiera treści z książki Damiana Krawczykowskiego "Apostołowie w dresach. Jezus potrzebuje właśnie ciebie!" wyd. Święty Wojciech. Więcej o książce: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Olga Tokarczuk odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Szwecji

2019-12-10 20:13

wpolityce.pl

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, Olga Tokarczuk, odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Karola XVI Gustawa. Ceremonia noblowska odbywa się we wtorek w filharmonii sztokholmskiej.

wikipedia.org

Laureaci Nagrody Nobla dostają złote medale z wygrawerowanym wizerunkiem fundatora Alfreda Nobla oraz łacińską inskrypcją „Inventas vitam iuvat excoluisse per artes”. Są one wykonane ręcznie z 18-karatowego złota i ważą 175 gramów. Dyplomy są wykonane ręcznie przez artystów, jest na nich zdjęcie, imię i nazwisko laureata oraz cytat z uzasadnienia przyznania Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk została poproszona o odebranie wyróżnienia przez Pera Waesterberga z Akademii Szwedzkiej, który wcześniej wygłosił laudację na cześć noblistki.

Pani Tokarczuk, Akademia Szwedzka gratuluje wam. Proszę o odebranie Literackiej Nagrody Nobla z rąk jego królewskiej mości króla Szwecji — powiedział Waesterberg po polsku.

Polska pisarka - ubrana w czarną, aksamitną suknię do ziemi - wyszła na scenę sztokholmskiej filharmonii jako dziesiąty noblista. Ceremoniał ma związek z kolejnością dziedzin nagrody zapisanych w testamencie Nobla.

Podczas odbierania przez polską noblistkę medalu i dyplomu wszystko przebiegło zgodnie z planem, także zapisany w protokole trzykrotny ukłon, który nie udał się w 1996 r. Wisławie Szymborskiej. Poetka w tym właśnie momencie ceremonii pomyliła się. Olga Tokarczuk swoje trzy ukłony wykonała bez pomyłek.

Polska literatura błyszczy w Europie – ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru. Polska, rozdroże Europy, być może nawet jej serce – Olga Tokarczuk odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu. Olga Tokarczuk nie ucieka od niewygodnej prawdy, nawet pod groźbą śmierci — mówił Per Waesterberg z Akademii Szwedzkiej w laudacji na cześć Olgi Tokarczuk.

Jego zdaniem twórczość Tokarczuk cechuje „połączenie twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwa obserwacja i zafascynowanie mitologią”. Cechy te „czynią z niej jednego z najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Olga Tokarczuk jest wirtuozem w kreowaniu postaci, potrafi uchwycić je w momencie ich ucieczki od codziennego życia. Pisze o tym, o czym nie pisze nikt inny: „o nieznośnej i ogromnej osobliwości tego świata” — wyjaśnił Waesterberg.

Jej powieść „Bieguni” to niezwykle różnorodny opis podróży, poruszania się po pasażerskich poczekalniach i hotelach, to spotkanie z bohaterami, o których wiemy bardzo niewiele, a także zbiór pojęć ze słowników, baśni i dokumentów. Tokarczuk wzajemnie przeciwstawia naturę i kulturę, rozum i szaleństwo, męskość i kobiecość, z prędkością sprintera przekracza społecznie i kulturowo wytworzone granice — podkreślił.

Jej mocna i bogata w idee proza to nomadyczna wędrówka przez około 15 książek. Wioski będące w nich miejscem akcji stają się centrum wszechświata, miejscem, w którym losy poszczególnych bohaterów wplatane są w wątki baśniowe i mitologiczne. Żyjemy i umieramy w opowieściach innych osób, gdzie na przykład Katyń raz może być zwykłym lasem, a raz miejscem masakry — ocenił Waesterberg.

„Księgi Jakubowe” laudator nazwał „największym dziełem” pisarki. Dodał, że „z podtekstu utworu przebija się żydowskie pochodzenie Tokarczuk oraz jej nadzieja na Europę bez granic”.

Przyszłe pokolenia będą sięgać po owe tysiącstronicowe arcydzieło autorstwa Tokarczuk i odkrywać w nim nowe bogactwo, którego dziś jeszcze wystarczająco nie dostrzegamy. Widzę, jak Alfred Nobel kiwa z uznaniem głową w swoim niebie — podsumował Per Waesterberg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem