Reklama

Niedziela Świdnicka

Idźcie i głoście

Z ks. dr. Krzysztofem Orą, dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego Świdnickiej Kurii Biskupiej, o minionym roku duszpasterskim i założeniach nowego, rozmawia Julia A. Lewandowska

Niedziela świdnicka 2/2017, str. 1, 4-5

[ TEMATY ]

wywiad

ChristArt/Fotolia.com

JULIA A. LEWANDOWSKA: – Początek roku sprzyja bilansom. Ostatni rok był czasem uświadamiania sobie wagi i znaczenia chrztu świętego. Jak Ksiądz Dyrektor podsumowuje realizację w diecezji świdnickiej ubiegłorocznego programu, który przebiegał pod hasłem „Nowe życie w Chrystusie”?

KS. DR KRZYSZTOF ORA: – Rok 2016 r. był czasem wyjątkowym dla Kościoła w Polsce, a w tym także dla diecezji świdnickiej. Oczywiście, jako Kościół lokalny konsekwentnie realizowaliśmy kolejny etap ogólnopolskiego programu duszpasterskiego streszczającego się w haśle: „Nowe życie w Chrystusie”, ale minione miesiące upłynęły nam także w łączności w Kościołem w Polsce pod znakiem 1050. rocznicy Chrztu Polski oraz Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Do tych okoliczności organizujących rytm działań duszpasterskich dołączmy ogłoszony w Kościele przez Ojca Świętego Jubileusz Miłosierdzia. I na koniec wspomnijmy, iż jako diecezja obchodziliśmy 50. rocznicę koronacji figury Matki Bożej Strażniczki Wiary w Bardzie, a także była kontynuowana, powoli zmierzająca do końca, trzyletnia peregrynacja figury Matki Bożej Fatimskiej. Ilość inspiracji wynikających z każdej z wymienionych okoliczności wymagała właściwe koordynacji, tak by nie pomniejszyć żadnego z wydarzeń, a jak najowocniej z nich skorzystać. Mam nadzieję, że udało się nam ukierunkować nasze inicjatywy duszpasterskie: pielgrzymki, konferencje, rekolekcje itp. na tyle właściwie, iż skutkiem jest wzmocniona i odnowiona wiara i miłość do Chrystusa, Matki Bożej i Kościoła. Wobec wyzwań współczesności mamy świadomość, że potrzeba na różne sposoby wzmacniać wśród ochrzczonych ich tożsamość, która ma swoje źródło w łasce chrztu św. Ta formacja chrzcielna i na różne sposoby realizowany deuterokatechumenat ufamy, że ostatecznie zaowocują skutecznym świadectwem życia Ewangelią.

– Wraz z początkiem Adwentu w Kościele rozpoczął się nowy rok liturgiczny i duszpasterski. Co jest tematem tego roku?

– Jako zwieńczenie czteroletniego programu duszpasterskiego weszliśmy w rok, któremu towarzyszyć będzie nakaz misyjny: „Idźcie i głoście”. Tak sformułowane hasło jest konsekwencją wcześniejszych etapów, które uwiadamiały nam, w kogo wierzymy, jaka rolę odgrywa nawrócenie i jaką rolę odgrywa pogłębiona świadomość przyjętego chrztu św. Bieżący rok duszpasterski ma ukazać istotę, znaczenie, rolę i potrzebę świadectwa współczesnych chrześcijan. Nakaz: „Idzie i głoście” rozpalał wcześniejsze pokolenia uczniów Chrystusa. To posłanie dynamizowało ich wiarę w dziedzinie zaangażowania misyjnego. Obecnie poza wymiarem misji na rzecz młodych wspólnot potrzeba odważnego świadectwa wierzących w środowiskach na pozór świadomych dzieła Chrystusa, ale jednak zarażonych obojętnością, niewiarą, a nawet wrogością. Ten rok pastoralnie ma w nas wszystkich wzmocnić potrzebę podejmowania się misji dawania świadectwa.

– Jakie są główne założenia programu?

– Myślę, że celem jest uzdolnienie wierzących do dzielenia się wiarą z innymi. To zakłada, że każdy ochrzczony będzie miał świadomość wartości wiary w Syna Bożego, doświadczenie zbawienia, jakie On ofiaruje każdemu. To wewnętrzne przekonanie staje się bowiem podstawą do przełamania obaw, a nawet lęku w obliczu możliwości, a niekiedy wręcz konieczności złożenia świadectwa.

– Przed jakimi wyzwaniami duszpasterskimi stoi Kościół w diecezji świdnickiej?

– Ostatnie badania praktyk niedzielnych pokazują, że na mapie naszej diecezji są miejsca, tzn. konkretne wspólnoty parafialne, gdzie procent praktykujących katolików to ok. 10%. Takie dane nie mogą nas uspakajać i pozwolić na bierne ich przyjęcie. Mamy świadomość zachodzących procesów dechrystianizacji, sekularyzacji, ale nie zwalnia to nas z wysiłku ewangelizacyjnego. Wciąż stoi przed nami zadanie poszukiwania tych, którzy z różnych niekiedy przyczyn odstąpili od Kościoła, od praktykowania wiary. Ważna jest dla nas sprawa formacji kandydatów do bierzmowania. Mamy świadomość, że to pokolenie w przyszłości zastąpi w swoich parafiach swoich dziadków i rodziców. Dlatego od jakiegoś czasu duszpasterze stawiają akcent na doświadczenie wiary, modlitwy, osobistej relacji z Jezusem, odkrywanie piękna wspólnoty. Bardzo ważną kwestią, wpisującą się szerszy wymiar duszpasterstwa małżeństw i rodzin, jest zagadnienie właściwego przygotowania dzieci, a bardziej ich rodziców w związku I Komunią św. Wydaje się, że okres przygotowań do pełnego udziału we Mszy św. wymaga przepracowania w takim kierunku, by stał się on czasem odnowionej katechizacji, a wręcz ewangelizacji rodziców. Bez nich cały trud przygotowań do I Komunii św. może nie mieć swojej kontynuacji zaraz po pięknych komunijnych uroczystościach.

– Misyjny nakaz Chrystusa to zobowiązanie dotyczące każdego z nas. Jak świeccy w Kościele mogą głosić Dobrą Nowinę?

– Wynikająca z wiary w Chrystusa obecność i głos osób świeckich jest bezcenna w miejscach ich pracy, wypoczynku. Obecnie widzimy, także na terenie naszej diecezji, jak bardzo potrzebujemy świeckich, uformowanych liderów życia społecznego, którzy będą inspirowali innych do twórczego działania na rzecz przemian z poszanowaniem jednocześnie nienaruszalnego Bożego porządku. Cieszymy się zaangażowaniem wielu dojrzałych osób świeckich, które podejmują odpowiedzialność za misję Kościoła, angażują się np. w organizację wydarzeń o zasięgu społecznym.

– W 2017 roku będziemy przeżywać 100. rocznicę objawień w Fatimie. Jak do tych wydarzeń przygotowuje się diecezja świdnicka?

– Do tej wyjątkowej rocznicy przygotowujemy się w diecezji od października 2014 r. Wtedy to do Fatimy udała się pod przewodnictwem biskupa świdnickiego Ignacego Deca pielgrzymka, by tam na miejscu dokonał się obrzęd poświęcenia figury Matki Bożej, która w swoim znaku zainaugurowała diecezjalną peregrynację, nawiedzając wszystkie parafie diecezji. Figura Matki Bożej Fatimskiej odwiedziła już 18 dekanatów diecezji. Przed nami ostatnie miesiące tego czasu nawiedzin. Każda parafia gościła wizerunek Matki Bożej u siebie przez trzy lub cztery dni. W trakcie peregrynacji są głoszone przez Ojców Franciszkanów Konwentualnych i także przez Księży Pallotynów okolicznościowe rekolekcje z konferencjami i nabożeństwami, które mają na celu przybliżyć uczestnikom rekolekcji fatimskie orędzie Matki Bożej. Na podstawie dotychczasowej peregrynacji mogę zaświadczyć, także jako często naoczny świadek, z jaką wiarą, miłością witana jest w fatimskim wizerunku Matka Boża. W wielu parafiach owocem rekolekcji są nie tylko nabożeństwa fatimskie, ale przede wszystkim praktyka pierwszych sobót miesiąca. Cieszy także fakt, że wzmacnia się miłość do modlitwy różańcowej. Cieszą się szczególnie duszpasterze, kiedy po rekolekcjach peregrynacyjnych zgłaszają się nowe osoby, by utworzyć kolejną różę we wspólnocie Żywego Różańca. Bardzo często w takich okolicznościach inicjuje się pierwsza męska róża różańcowa. Biskup Ignacy ustalił, że 13 maja 2017 r., dokładnie w 100. rocznicę pierwszego zjawienia się Matki Bożej dzieciom fatimskim, w katedrze świdnickiej odbędzie się koronacja obrazu Matki Bożej Świdnickiej, czczonej jako Uzdrowienie Chorych. Korony i sukienki zostały poświęcone przez Ojca Świętego Franciszka podczas wizyty w lipcu 2016 r. na Jasnej Górze. Obecnie trwa nowenna przygotowująca nas do uroczystości koronacji. Każdego 13. dnia miesiąca bp Ignacy Dec przewodniczy w katedrze Mszy św. i wygłasza homilię, rozważając kolejno Osiem Błogosławieństw.

– Wyzwaniem dla nas staje się także Rok Świętego Brata Alberta ogłoszony przez Konferencję Episkopatu Polski…

– Wspominanie św. Brata Alberta związane z 100. rocznicą śmierci, które będzie nam towarzyszyć aż do przyszłorocznych świąt Bożego Narodzenia, jest dla nas ogromną szansą przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, by na nowo spopularyzować tę wielką postać oddaną służbie ubogim, ale także, i to jest drugi powód, by zainspirować się jego postawą. W końcu taka jest też rola świętych. Oni choć przynależeli do innej epoki, żyli w innych okolicznościach, to mimo wszystko ich biografie są dla każdego pokolenia wyzwaniem: jak my mamy odczytywać Ewangelię dzisiaj? Jak styl świętości, w tym wypadku Brata Alberta, realizować w naszych warunkach życia? Myślę, że zaprzyjaźniając się z Bratem Albertem, będziemy mieli okazję potwierdzić, że miłosierdzie dla nas nie zawęża się jedynie do wymiaru duchowego, ale przekłada się na konkretne czyny związane z zaangażowaniem na rzecz ludzi dotkniętych różnym rodzajem biedy.

2017-01-04 11:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szumowski: ponowne zamknięcie Polaków w domach raczej niemożliwe; obecnie epidemia wygasa (wywiad)

Ponowne zamknięcie Polaków w domach, ograniczenie ich aktywności zawodowej i społecznej jest raczej niemożliwe - powiedział w rozmowie z PAP minister zdrowia Łukasz Szumowski. Dodał, że w tej chwili jesteśmy na etapie wygaszania epidemii.

Minister zdrowia przyznał, że w tej chwili epidemia w wielu województwach jest "w formie szczątkowej". W niektórych diagnozuje się dziennie tylko pojedyncze zachorowania na COVID-19, a ich łączna dobowa liczba spadła poniżej 300. Nie można jednak założyć, że to już koniec. Niewykluczone, że dojdzie do wzrostu zachorowań jesienią, ale sytuacja wtedy będzie inna, bo przetarto już pewne ścieżki, wyprowadzono mechanizmy, działania, by skuteczniej przeciwdziałać jego rozprzestrzenianiu. Ponadto "nauczyliśmy się" żyć z tym wirusem, choć nadal do końca nie został on poznany.

Natomiast w kontekście wypełnienia jednego z dwóch możliwych scenariuszy, dotyczących niedzielnego głosowania na prezydenta, minister Szumowski stwierdził, że wybór prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego wiąże się z niewiadomą, jeśli chodzi o politykę zdrowotną, bo jego program, to "puste obietnice". Z kolei prezydent Andrzej Duda w ciągu swojej prezydentury podejmował inicjatywy ustawodawcze w wielu kwestiach zdrowotnych.

PAP: Jesteśmy już na ostatniej prostej, jeśli chodzi o wybory. Możemy zatem "pogdybać". Realne są dwa scenariusze. Czego możemy spodziewać się w kontekście polityki zdrowotnej, gdyby doszło do reelekcji prezydenta Dudy, a czego, gdyby w pałacu prezydenckim pojawił się Rafał Trzaskowski?

Ł.Sz.: Trzeba zaznaczyć, że Rafał Trzaskowski był członkiem rządu Platformy Obywatelskiej i wówczas nie zabierał za bardzo głosu na temat nakładów na ochronę zdrowia, a przecież rząd jednak jest ciałem kolegialnym. Przez osiem lat rządów PO-PSL była tu stagnacja. Nakłady, jeżeli rosły to w bardzo ograniczonym zakresie. Dlaczego przez osiem lat ich rządów nie uchwalono takiej ustawy jak „ustawa 6 proc.”? Przypominam, że za rządów Zjednoczonej Prawicy i prezydentury Andrzeja Dudy taka ustawa powstała. Tylko do ubiegłego roku nakłady na ochronę zdrowia wzrosły o 30 mld zł. Na samą onkologię do 7,3 mld zł w 2019 roku z 4,9 mld zł z 2015 roku. Liczba refundowanych leków w leczeniu raka piersi zwiększyła się z dwóch do jedenastu. Dlaczego pan Trzaskowski będąc ministrem administracji i cyfryzacji nie zdecydował się wprowadzić informatyzacji w ochronie zdrowia: e-recepty, e-wizyty, e-skierowania? My to wszystko wprowadziliśmy.

PAP: Czy pana zdaniem jest możliwe, by nakłady na politykę zdrowotną wzrosły do 6 proc. PKB już w przyszłym roku? Ustawa przewiduje osiągnięcie tego pułapu za cztery lata. Prezydent Trzaskowski zapowiada m.in. zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia w przeliczeniu na głowę każdego Polaka do 3676 zł wobec 2757 zł już w 2021 roku, czyli w ujęciu do PKB do 6 proc. z 5,03 proc. planowanych w 2020 roku.

Ł.SZ.: To są puste obietnice. Gdy pan Trzaskowski jako minister w rządzie PO-PSL miał realną władzę, nie zabiegał, zresztą jak cały rząd, o zwiększenie nakładów na służbę zdrowia. A teraz nagle, jako kandydat na prezydenta, tak dużo o tym mówi. To jest niepoważne. Dopiero rząd Zjednoczonej Prawicy podjął realną pracę w zakresie zwiększania finansowania służby zdrowia. Zwiększyliśmy wynagrodzenia, w tym urealniliśmy płace w zawodzie pielęgniarki czy ratownika. Te płace podstawowe wzrosły w sposób istotny, choćby od lipca wzrasta minimalne wynagrodzenie w sektorze ochrony zdrowia. Wzrosły wynagrodzenia rezydentów. To realne działania. Przez osiem lat rządów Platformy Obywatelskiej, którego członkiem był pan Trzaskowski, nie widzieliśmy tego.

PAP: Jednak przy spełnieniu scenariusza nazwijmy go "B", czyli sytuacji wygranej prezydenta Trzaskowskiego, będziecie panowie musieli ze sobą współpracować, znaleźć punkty styczności, bo chodzi przecież o zdrowie Polaków.

Ł.Sz.: Nie mam pojęcia, jakie by one były, bo program pana Trzaskowskiego jest bardzo enigmatyczny, wręcz zdawkowy. To są puste obietnice. Nie ma realnego programu. Natomiast prezydent Andrzej Duda zainicjował realne projekty, jak choćby regulację dotyczącą onkologii, czyli tzw. cancer plan, w którym są m.in. nowe szczepionki, których rząd PO-PSL nie chciał wprowadzić. My wprowadzamy szczepienie na HPV, które ratuje kobiety przed rakiem szyjki macicy. Dodatkowo z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy mamy projekt ustawy o Funduszu Medycznym. To w tym roku 2 mld zł, w kolejnych 4 mld zł na konkretne działania.

PAP: Pozostawmy w tej chwili najgorętsze wydarzenia. Cofnijmy się do marca. Mijające cztery miesiące musiały być dla pana, jako ministra zdrowia, jak zły sen. Wysiłek, odpowiedzialność, nowe regulacje pisane i wprowadzane błyskawicznie, pod wpływem zmieniającej się sytuacji. Z jednej strony musiał pan dbać o to, by system dał radę, z drugiej było wiele niewiadomych. Wirus rozprzestrzeniał się. Nikt nie wiedział jak szybko i głęboko będzie atakował. Gdyby pan mógł cofnąć czas i miał tę wiedzę, co dzisiaj, jakich decyzji nie podjąłby pan? Co zmienił?

Ł.Sz.: Zawsze z perspektywy upływającego czasu można powiedzieć, że pewne rzeczy można byłoby przeprowadzić lepiej. Ale o tym wiemy zawsze po czasie. Decyzje ocenia się jednak po efektach. Jakie mamy efekty, każdy widzi. Spowolniliśmy rozprzestrzenianie się wirusa, zabezpieczyliśmy łóżka i niezbędny sprzęt. Każdy chory wymagający hospitalizacji otrzymywał miejsce w szpitalu. Każdy wymagający respiratora był do tego respiratora podłączany. W innych państwach tych możliwości zabrakło. Na pewno z tą wiedzą, którą teraz mamy, konkretniej dostroilibyśmy się do początkowej fazy epidemii. Chodzi np. o sieć szpitali jednoimiennych, transport pacjentów zakażonych koronawirusem. Zapewne zasady dotyczące triażu pacjentów można było lepiej na początku doprecyzować. Ale pamiętajmy, że to my jako pierwsi wprowadziliśmy jednoimienne szpitale zakaźne, które okazały się bardzo dobrym rozwiązaniem. W przypadku pozostałych szpitali pewnie wprowadzilibyśmy izolatki czy oddziały izolacyjne dla pacjentów oczekujących na wynik badania pod kątem obecności koronawirusa. Szybciej wprowadzilibyśmy zapewne także zakaz pracy w kilku miejscach dla personelu medycznego. Oczywiście z rekompensatą. To jednak, można by rzec niuanse, przy tym, co realnie udało się zrobić. Wystarczy punkt odniesienia. Popatrzmy na Włochy, Hiszpanię, Wielką Brytanię, Niemcy, Francję. Popatrzmy na USA.

PAP: Przypuszczam, że niedługo czeka pana urlop, nabierze pan sił, ale czy jest pan gotów na drugie starcie z epidemią? Jak może ono wyglądać?

Ł.Sz.: W wielu krajach niestety obserwujemy ponowny wzrost zakażeń. Czytamy doniesienia o ponownym zamykaniu regionów i miast. W Polsce widzimy natomiast poprawę sytuacji i spadek zakażeń. Raporty wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych pokazują, że liczba zdiagnozowanych nowych przypadków ustabilizowała się na niższym poziomie niż jeszcze dwa, czy trzy tygodnie temu. W niektórych województwach są to już tylko pojedyncze przypadki. To pokazuje, że w wielu województwach epidemia jest w formie szczątkowej. Wirusa mamy znacznie, znacznie mniej. Jeśli popatrzymy na wyniki badań przesiewowych u osób jadących do sanatoriów to z 18,5 tys. przebadanych - to gigantyczna grupa - tylko 30 osób jest chorych. To jest mniej niż 1,7 promila. Zrobiliśmy też przesiew u policjantów. Przebadaliśmy 3 tys. z nich i okazało się, że nie było żadnego chorego. To pokazuje, że w przesiewie populacji, nie w wyselekcjonowanych grupach, tego wirusa jest naprawdę niewiele. Stan epidemiczny w kraju uważam, że jest niezły i to nie na podstawie wymysłów, widzimisię, hipotez, ale na podstawie wyników badań.

PAP: Czego dowiedzieliśmy się o tym wirusie, patrząc na niego już z pewnej perspektywy i biorąc pod uwagę nasze doświadczenia?

Ł.Sz.: Powstały ostatnio prace mówiące na przykład o tym, że kod genetyczny niektórych osób daje mniejszą lub większą szansę na chorowanie i powikłania. Dowiedzieliśmy się też, że dość duża grupa osób choruje bezobjawowo, ale jest też grupa osób, dla których ma on poważne konsekwencje i w tym przypadku ta choroba ma bardzo ciężki przebieg. Wiemy, że zakaźność jest dość duża i zależy od samej formy zakażenia. Na przykład tylko 1/4 zakażonych górników, którzy w większości chorowali bezobjawowo, zaraziło swoje rodziny. To pokazuje, że u osób bezobjawowych ta zakaźność jest niższa. Myślę, że jeszcze długo, wręcz przez całe lata, będziemy analizowali te dane. Nadal uczymy się tego wirusa. Otwarte jest nadal pytanie, dlaczego tak mocno pozakażani byli górnicy? Być może wpłynęły na to warunki, w których pracują, czyli w kopalniach na dole, gdzie trudno zachować dystans i mamy dużą wilgotność powietrza.

PAP: Jeśli dojdzie do eskalacji choroby w następnych miesiącach, czy czekają nas kolejne obostrzenia? Czy gospodarkę i system opieki zdrowotnej będzie stać na ewentualne zamykanie wszystkiego na kłódkę, jak miało to miejsce w marcu i kwietniu? Tym bardziej, że oswoiliśmy już tego wirusa, lęk w społeczeństwie przed nim jest mniejszy, a zatem nie będzie już tak łatwo ograniczać aktywności społecznej i zawodowej Polaków, gdyby była taka konieczność.

Ł.Sz.: Pełnego lockdownu nie da się już przeprowadzić, zarówno z punktu widzenia medycznego, jak i gospodarczego. Gdyby naprawdę było niedobrze, wtedy można myśleć np. o większej kontroli kontaktów społecznych. Ale mam nadzieję, patrząc na te liczby w naszym kraju i krajach sąsiadujących, że nie będziemy mieli aż tak dramatycznego wzrostu. Trzeba też pamiętać, że mamy wypracowane już mechanizmy, procedury, szpitale jednoimienne, gotową sieć laboratoriów, testy genetyczne, szybkie testy na czas jesienny, by diagnozować możliwe zakażenia. To wszytko jest przygotowane. Będziemy też zachęcali do szczepień przeciw grypie.

PAP: Koronawirus schodzi na drugi plan, ale znowu powracają stare bolączki: rozpoczęta tylko w mikro stopniu reforma psychiatrii dziecięcej, kwestie chorób onkologicznych i rzadkich, kolejki do specjalistów, które jeszcze bardziej się wydłużą, bo pacjentów przybyło, przemęczony personel. Pojawiła się też nowa kwestia – lęk pacjentów przed bezpośrednim kontaktem z lekarzami, placówkami. Gdzie leżą największe wyzwania? Jakie są rokowania dla systemu zdrowia krótkofalowo i długofalowo? Czy uda się ten czas nadgonić, który jest też tak istotny w leczeniu?

Ł.Sz.: Należy pamiętać, że reformę psychiatrii rozpoczęliśmy od dorosłych. I ona w opinii psychiatrów poszła całkiem dobrze. Podobną reformę robimy w psychiatrii dziecięcej. Oczywiście koronawirus trochę zatrzymał postępowanie konkursowe dotyczące tworzenia poradni psychologiczno-psychoterapeutycznych. Jednak trzeba podkreślić, że dotychczas zakontraktowaliśmy 130 placówek z 300, które założyliśmy, że powstaną. Mam nadzieję, że teraz wszystko nabierze tempa i będziemy już niedługo mieli pełną sieć poradni. To, co epidemia przesunęła w czasie, to samą opiekę psychiatryczną nad dziećmi i młodzieżą. Wielu opiekunów wystraszyło się i przyjmowanie dzieci nie odbywało się w takiej formie i stopniu, jak zakładaliśmy. Korzystając jednak z okazji, chciałbym zaapelować do wszystkich pacjentów, by wracali do badań profilaktycznych. Nie obawiali się. Tak, jak mówiłem wcześniej, wirusa jest znacznie, znacznie mniej.

PAP: Jakie reperkusje dla światowej i polskiej polityki zdrowotnej będzie miało wycofanie się USA ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Czy Pana zdaniem rzeczywiście WHO działała zbyt opieszale, jeśli chodzi o reakcję na rozprzestrzenianie się wirusa?

Ł.Sz.: Na pewno WHO prezentowała dość chwiejne komunikaty na temat epidemii. Na tej podstawie wszystkie państwa wprowadzały zaś swoje działania. WHO mówiła na początku wyraźnie, że prawdopodobieństwo przejścia wirusa do Europy jest znikome lub bardzo niskie. Potem zmieniła zdanie. Po doświadczeniach Lombardii, wszyscy się przestraszyli i zobaczyli do czego ten wirus jest zdolny. Ale on nadal nie jest dobrze poznany. Trudno mieć za złe ekspertom, że zmieniają swoje zdanie na temat epidemii, jeśli wirus jest znany od miesiąca. Wydaje się też, że na decyzji USA o wyjściu z WHO zaważył nie tylko koronawirus. Nie tylko on był przedmiotem rozbieżności. Jest szereg różnych innych spraw, z którymi administracja amerykańska się nie zgadza.

PAP: Niewątpliwie ta decyzja rzutuje na postrzeganie Światowej Organizacji Zdrowia...

Ł.Sz.: Pamiętajmy, że WHO była postrzegana w różny sposób. Przez wiele lat kwestie światopoglądowe były przemycane w różnych aktach prawnych WHO. Ostatnio wspólnie z USA pisaliśmy negatywne stanowisko do jednej z takich akcji. Z drugiej strony WHO działa bardzo sprawnie w krajach trzeciego świata. Propaguje tam wiedzę medyczną, zachowania prozdrowotne. Światowa Organizacja Zdrowia nie jest ani biała, ani czarna.(PAP)

autorka: Klaudia Torchała

tor/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Trzaskowski do Dudy: spotkanie to dobry pomysł, najodpowiedniejszy moment to czas po ogłoszeniu wyników przez PKW

2020-07-12 22:04

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

PAP/Radek Pietruszka

Spotkanie to dobry pomysł, dziękuję; najodpowiedniejszym momentem wydaje się czas zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów przez PKW - napisał kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski odpowiadając na zaproszenie go przez prezydenta Andrzeja Dudę na spotkanie w niedzielę na godz. 23.00.

Według sondażu exit poll Ipsos dla TVP, TVN i Polsat popierany przez PiS prezydent Andrzej Duda w drugiej turze wyborów prezydenckich uzyskał 50,4 proc. głosów, a kandydat KO Rafał Trzaskowski uzyskał 49,6 proc.

Po ogłoszeniu wyników sondażowych prezydent Duda podkreślał, że wszyscy czekają na oficjalne wyniki wyborów. "Ale chcę w tym momencie i z tego miejsca zaprosić dzisiaj jeszcze i na dziś do Pałacu Prezydenckiego pana Rafała Trzaskowskiego z jego małżonką na godzinę 23. Ja wiem, że późno, ale myślę, że nikt z nas nie będzie dzisiaj do późnych godzin spał" - oświadczył Duda.

"Chciałem zaprosić pana Rafała Trzaskowskiego, żebyśmy sobie podali rękę, i żeby ten uścisk dłoni zakończył tą kampanię" - powiedział prezydent.

Do propozycji spotkania Trzaskowski odniósł się na Twitterze. "Nasze wspólne spotkanie to dobry pomysł, Panie prezydencie @AndrzejDuda. Dziękuję" - napisał. "Najodpowiedniejszym momentem wydaje się czas zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów przez PKW" - dodał Trzaskowski. (PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski

gb/ mok/

CZYTAJ DALEJ

Reformy w Sudanie zmierzają w stronę wolności religijnej

2020-07-14 16:57

Vatican News

Sudan pozwoli niemuzułmanom spożywać alkohol i wzmocni prawa kobiet –poinformował minister sprawiedliwości tego kraju Nasredin Abdulbari. Zapowiedział on także pracę nad przepisami wprowadzającymi wolność religijną. Jednak chrześcijaństwo, póki co, nie znajdzie się wśród przedmiotów szkolnych na równi z islamem.

Sprawa nie jest jednak zamknięta. Raja Nicola Eissa Abdel-Masih, jedyna chrześcijanka powołana do rady nadzorującej przejście do cywilnych rządów w Sudanie, powiedziała, że rząd pracuje nad rozwiązaniem tej kwestii.

Szereg poprawek do konstytucji przyjętych przez rząd tymczasowy pomija wzmiankę o islamie jako religii państwowej. Usuwa także karę śmierci za apostazję. Zakazana została publiczna chłosta, a niemuzułmanie będą mogli spożywać alkohol pod warunkiem, że nie będą pić w miejscach publicznych i zakłócać spokoju. Zakazano także okaleczania żeńskich narządów płciowych, a kobiety nie będą już musiały mieć pozwolenia mężczyzn na podróżowanie z dziećmi.

Abdulbari zapowiedział, że reforma prawna będzie kontynuowana do czasu zniesienia wszystkich ustaw naruszających prawa człowieka w Sudanie. Szeroko zakrojone reformy nastąpiły rok po obaleniu islamskiego dyktatora Omara al-Baszira w wyniku masowych protestów przeciwko jego trzydziestoletnim rządom.

Po secesji Sudanu Południowego w 2011 r. Baszir zapowiedział przyjęcie bardziej rygorystycznej wersji szariatu (prawo islamskie). Pod jego rządami władze burzyły lub konfiskowały kościoły oraz zakazywały publikowania literatury chrześcijańskiej pod pretekstem, że większość chrześcijan opuściła kraj po uzyskaniu niepodległości przez Sudan Południowy.

Oficjalne dane mówią, że chrześcijanie stanowią jedynie trzy procent z 40 milionów mieszkańców Sudanu, choć przywódcy religijni zapewniają, że rzeczywista ich liczba jest znacznie wyższa. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych około 3 proc. ludności Sudanu to niemuzułmanie.

Sudańscy chrześcijanie żyją głównie w Chartumie i Górach Nubijskich w pobliżu granicy z Sudanem Południowym. Niektórzy Sudańczycy wyznają również tradycyjne wierzenia afrykańskie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję